Shinigami napisał/a:Podobnie sprawa się ma ze zdradami. Oficjalne statystyki pokazują, że niby to mężczyźni więcej zdradzają, a to się nie trzyma kupy z czysto logicznego punktu widzenia. Większość kobiet mogłaby mieć seks dosłownie na pstryknięcie palcami. Mężczyźni mają o wiele trudniej więc jakim cudem to oni więcej zdradzają?
To nie jest tak, że logika tu nie działa, bo sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana niż "kobiety mają łatwiej, więc powinny zdradzać więcej". Upraszczasz temat i to bardzo.
Zdrada nie jest przecież wyłącznie kwestią tego, czy ktoś może uprawiać seks "na pstryknięcie". To jest dużo bardziej złożone zagadnienie – chodzi o decyzje, wyznawane wartości, kręgosłup moralny, wewnętrzne poczucie szacunku do partnera, potrzeby emocjonalne i nawet o to, jak ktoś radzi sobie z pokusą. Zresztą same statystyki też bywają mylące, bo wyniki różnią się nawet w zależności od tego, czy ludzie przyznają się do zdrady anonimowo, czy odpowiadają twarzą w twarz.
Shinigami napisał/a:Znaleźć to może i znajdzie ale na pewno nie to czego szuka. Mnóstwo ludzi właśnie nie wie czego szuka i nie wie nawet jak odkryć to czego szuka.
Po raz kolejny nie umiem oprzeć się wrażeniu, że patrzysz na temat przez pryzmat swojego własnego problemu, przykładając swoją miarkę do całej populacji. Owszem, na pewno jest sporo takich osób, które nie wiedzą, czego szukać, ale... osobiście uważam, że to wynika z braku dojrzałości i życiowego doświadczenia, głównie związkowego, co ostatecznie przekłada się na niską samoświadomość. Ktoś, kto nie zna samego siebie, swoich potrzeb, oczekiwań, nie umie stawiać granic, nie wie jak poruszać się w relacjach damsko-męskich, prawdopodobnie będzie działał po omacku. Ale już ktoś, kto potrafi wsłuchać się w siebie, a przy tym nabrał jakiegoś doświadczenia, co najmniej ogólnie wie, czego na pewno nie chce i jakie warunki muszą zostać spełnione, aby z drugą osobą mógł coś budować na silnych fundamentach, a przy tym czuł się przy niej dobrze.
Niektórzy, zwłaszcza silnie sfrustrowani, nazywają to byciem wybrednym, a ja uważam, że to jest właśnie owa samoświadomość i niechęć do wchodzenia w związki, o których już na starcie wiadomo, że nie spełniają naszych oczekiwań, bo "lepiej tak niż być samemu" albo "a nuż coś z tego wyjdzie". Zauważ przy tym, że im więcej ktoś posiada życiowego doświadczenia, tym mniej jest skłonny chodzić ze sobą na kompromisy, bo mu to się po prostu nie sprawdza.
Shinigami napisał/a:Im większe możliwości tym trudniej coś znaleźć czy właśnie nawet odkryć czego się powinno szukać.
To mi się już zupełnie nie klei, bo właśnie wtedy, kiedy mamy możliwości, mamy też szansę nabywać doświadczenie, przekonywać się, co naprawdę ma wartość, a co jest tylko jej złudzeniem.
Uważam, że warto przy okazji dodać, że o ile istnieją pewne uniwersalne zasady i wartości, to jednak jesteśmy różni i każdy sam musi potrafić określić, co akurat dla niego jest kluczowe.