Kłamstwo w związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłamstwo w związku

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 112 z 112 ]

66

Odp: Kłamstwo w związku
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

Faceci też są przewrotni, bo żonę by chcieli mieć szarą myszkę, a potem biadolą, że ona nie chce, zimna, nie ma ochoty, nie inicjuję…
A jak dziewczyna temperamentna, gdzie by mieli ogień w łóżku, to im fwb przeszkadza…co jest lepsze niż zmienianie ich jak rękawiczki.
Do tego sami mogą mieć 50… Jakby nie patrzeć to jednak jest hipokryzja.

No niesprawiedliwy ten świat smile

A babki ktore sa rozrywkowe najbardziej hejtowane sa przez....inne babki

Z zazdrości big_smile

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Kłamstwo w związku
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:
wieka napisał/a:

Faceci też są przewrotni, bo żonę by chcieli mieć szarą myszkę, a potem biadolą, że ona nie chce, zimna, nie ma ochoty, nie inicjuję…
A jak dziewczyna temperamentna, gdzie by mieli ogień w łóżku, to im fwb przeszkadza…co jest lepsze niż zmienianie ich jak rękawiczki.
Do tego sami mogą mieć 50… Jakby nie patrzeć to jednak jest hipokryzja.

No niesprawiedliwy ten świat smile

A babki ktore sa rozrywkowe najbardziej hejtowane sa przez....inne babki

Z zazdrości big_smile

No wiem

68

Odp: Kłamstwo w związku

Też XIX wiek, te "porządne" były sfrustrowane, pozostawało się wyżywać na ladacznicach. smile

69

Odp: Kłamstwo w związku
Amanda423 napisał/a:

Jesteśmy bardzo zgodną i dobraną parą i boję się, że to wyznanie wszystko zniszczy. Proszę o rady co myślicie na ten temat??

Jeśli wszystko zniszczy to nie jesteście dobraną parą.
Trzeba było od razu powiedzieć co i jak. Jeśli by Cię pożegnał, tym lepiej. Lepiej wcześniej jak później. Jak powiesz teraz i Cię pożegna to będzie dużo gorzej dla Ciebie. Jak Cię nie pożegna to obawiam się, że z tylu głowy będzie miał myśli typu - o czym mi jeszcze nie powiedziała... I już nie będzie jak dawniej.

70

Odp: Kłamstwo w związku
Solaris napisał/a:

Taaa. Jak chłopak skacze z kwiatka na kwiatek to zdobywa doświadczenia a jak dziewczyna, to się puszcza wink


Bo stety lub niestety ale świat tak wygląda, że to mężczyzna zabiega o kobietę i dostęp do seksu z nią, jedna się zgadza szybko, inna późno, jeszcze inna wcale. Widziałaś żeby to działało w drugą stronę? Żeby to kobieta zabiegała o mężczyznę i dostęp do seksu z nim? ;-)
Jeżeli kobieta nie wymaga zbyt wiele zachodu żeby mieć z nią seks to jest łatwa... do zdobycia. Zresztą wy same doskonale rozumiecie te mechanizmy, na forach to sobie można bajki opowiadać, ale już widzę, jak w prawdziwym życiu laska się chwali kolesiowi, zwłaszcza takiemu na którym jej zależy ilu wcześniej się z nią bzykało. Przyjmujcie 2 strategie: albo zaniżacie liczby albo twierdzicie, że o takich sprawach nie rozmawiacie (co też daje do myślenia ;p). Zastanawiałaś się dlaczego tak robicie? smile

Mężczyźni z kolei często zawyżają... pewnie dlatego, że w przeciwieństwie do kobiet nie traktują tego jako powód do wstydu tylko jako dowód sprawności i sprawczości, skoro tak wiele kobiet mu uległo to musi być prawdziwy samiec alfa.

71

Odp: Kłamstwo w związku
Muqin napisał/a:

Ta hipokryzja to spadek po XIX wieku, rozmawiając z niektórymi mam wrażenie, że mnie w czasie przeniosło smile


Ta hipokryzja to aspekt czysto biologiczny, żaden mężczyzna nie chce mieć rozwiązłej partnerki i biologicznie jest to całkiem rozsądne. A jak kobieta była rozwiązła w przeszłości to... może taka jej natura i ryzyko, że nadal jest rozwiązła dramatycznie wzrasta smile


Muqin napisał/a:

@kacev
Coś cytujesz, na początku nie ta płeć autora i nie ta data publikacji - to zwyczajnie podważa wiarygodność wszystkiego, co potem. Skądś ten cytat wziąłeś, ze źródła wątpliwego. Dalej mi się nie chce wnikać, może tylko dodam, że istnieje różnica między korelacją a związkiem przyczynowo- skutkowym. I że akurat jeśli idzie o małżeństwa i rozwody to różnice między USA a Europą są spore z uwagi na na przykład inny system prawny.
Męski punkt widzenia z uwagi na nie dające się nie zauważyć zmiany społeczne to termin mocno już odchodzący do lamusa. Podobnie jak kobiecy punkt widzenia. Nie że już nie istnieją, ale zdecydowanie bardziej się to skomplikowane zrobiło niż było jeszcze 50 lat temu, doszło sporo innych podziałów, a "świat mężczyzn" i 'świat kobiet" nieuchronnie się zaczynają zlewać. W historii ludzkości tego to jeszcze nie było smile



Chyba w twoim świecie odchodzi do lamusa. Są czynniki, które warunkują nas biologicznie, wbrew temu co głoszą nawiedzone feministki mężczyźni i kobiety się różnią, tak w aspekcie fizycznym jak i psychicznym, mamy różne strategie reprodukcyjne i nic tego nie zmieni. A badania podesłalem bo znalezienie tego zajęło 30 sekund, jest tego sporo. Nawet gdybym nie podsyłał i o tych badaniach nie wiedział, to logicznie rzecz ujmując jest to oczywiste. Jak panna miała przede mną 30 partnerów seksulanych, to jaka jest szansa, że po mnie nie będzie 32, 33 34 itd... smile Co oczywiście by mnie cieszyło bo z taką laską na pewno zbyt długo bym nie chciał być.

72 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-02 20:48:16)

Odp: Kłamstwo w związku
kecev napisał/a:
Solaris napisał/a:

Taaa. Jak chłopak skacze z kwiatka na kwiatek to zdobywa doświadczenia a jak dziewczyna, to się puszcza wink


Bo stety lub niestety ale świat tak wygląda, że to mężczyzna zabiega o kobietę i dostęp do seksu z nią, jedna się zgadza szybko, inna późno, jeszcze inna wcale. Widziałaś żeby to działało w drugą stronę? Żeby to kobieta zabiegała o mężczyznę i dostęp do seksu z nim? ;-)
Jeżeli kobieta nie wymaga zbyt wiele zachodu żeby mieć z nią seks to jest łatwa... do zdobycia. Zresztą wy same doskonale rozumiecie te mechanizmy, na forach to sobie można bajki opowiadać, ale już widzę, jak w prawdziwym życiu laska się chwali kolesiowi, zwłaszcza takiemu na którym jej zależy ilu wcześniej się z nią bzykało. Przyjmujcie 2 strategie: albo zaniżacie liczby albo twierdzicie, że o takich sprawach nie rozmawiacie (co też daje do myślenia ;p). Zastanawiałaś się dlaczego tak robicie? smile

Mężczyźni z kolei często zawyżają... pewnie dlatego, że w przeciwieństwie do kobiet nie traktują tego jako powód do wstydu tylko jako dowód sprawności i sprawczości, skoro tak wiele kobiet mu uległo to musi być prawdziwy samiec alfa.

Ja rozmawiam i nic nie zaniżam. Przeciwnie, jak mnie któryś mocno wypytuje i widzę, że to jego główny priorytet, to z uśmiechem odpowiadam, żeby dał mi czas aż listę zrobię.
Oczywiście pamiętam, z iloma spałam, ale uwielbiam tę minę big_smile

Jak kobieta łatwa do zdobycia - źle. Jak trudna - też źle, bo księżniczkę udaje i epoki jej się pomyliły.  Czytałam tu takich, co uważają, że to poniżej ich godności jakiekolwiek zabieganie i nikt nikomu łaski nie robi. Także zależy na kogo się trafi smile



https://tse3.mm.bing.net/th/id/OIP.6nxCAKEKUjQO9gzF03zHgwHaFP?pid=ImgDet&w=200&h=141&c=7&dpr=1,4&o=7&rm=3

73 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-09-02 20:47:14)

Odp: Kłamstwo w związku
Solaris napisał/a:

Ja rozmawiam i nic nie zaniżam. Przeciwnie, jak mnie któryś mocno wypytuje i widzę, że to jego główny priorytet, to z uśmiechem odpowiadam, żeby dał mi czas aż listę zrobię.
Oczywiście pamiętam, z iloma spałam, ale uwielbiam tę minę big_smile


I ja takie postawy bardzo doceniam, mówię to zupełnie szczerze, chodź również z przykrością muszę zauważyć, że należą do rzadkości. Gdyby kobiety nie motały i nie kręciły życie byłoby piękne, już na starcie wszyscy by wiedzieli jak się mają nastawić do potencjalnej relacji smile Ale niestety życie tak proste nie jest, niemniej tym bardziej doceniam postawę.


Solaris napisał/a:

Jak kobieta łatwa do zdobycia - źle. Jak trudna - też źle, bo księżniczkę udaje i epoki jej się pomyliły.  Czytałam tu takich, co uważają, że to poniżej ich godności jakiekolwiek zabieganie i nikt nikomu łaski nie robi. Także zależy na kogo się trafi smile


Jak kobieta łatwa do zdobycia - źle - to chyba zależy kto kogo szuka? Jak koleś szuka do FWB, ONS lub podobnych to chyba dobrze, że łatwa?
Jak trudna - też źle, bo księżniczkę udaje i epoki jej się pomyliły. - Jak szuka żony to wręcz przeciwnie.

Czytałam tu takich, co uważają, że to poniżej ich godności jakiekolwiek zabieganie i nikt nikomu łaski nie robi. - jeżeli FWB/ONS to się zgadzam, w sumie szkoda czasu smile

74

Odp: Kłamstwo w związku
kecev napisał/a:

Chyba w twoim świecie odchodzi do lamusa. Są czynniki, które warunkują nas biologicznie, wbrew temu co głoszą nawiedzone feministki mężczyźni i kobiety się różnią, tak w aspekcie fizycznym jak i psychicznym, mamy różne strategie reprodukcyjne i nic tego nie zmieni. A badania podesłalem bo znalezienie tego zajęło 30 sekund, jest tego sporo. Nawet gdybym nie podsyłał i o tych badaniach nie wiedział, to logicznie rzecz ujmując jest to oczywiste. Jak panna miała przede mną 30 partnerów seksulanych, to jaka jest szansa, że po mnie nie będzie 32, 33 34 itd... smile Co oczywiście by mnie cieszyło bo z taką laską na pewno zbyt długo bym nie chciał być.

Czyli chwalisz się tym, że pozostałeś ewolucyjnie w tyle jak małpa? W XXI wieku seks ma mało wspólnego z prokreacją, a dla mnie, kobiety, facet puszczalski to ściek bez godności, którego miało na pstryknięcie rzęsą pół miasta i zostawiło mu całe ZOO w gaciach. A tuż przed tym jak się zaharowywał w łóżku to jeszcze płacił za kolacje... Żałosne, ale rozumiem, że to twoje (genetyczne) marzenie?

75 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-02 20:59:19)

Odp: Kłamstwo w związku

No właśnie jak na poważnie to też źle, bo jest równouprawnienie i zabiegać nie trzeba. Facet, który zabiega to białorycerzyk.
Także jak pisałam - zależy na kogo trafisz. Jedni lubią zabiegać, inni nie lubią. I jedne kobiety lubią, gdy o nie się zabiega, inne niekoniecznie. Grunt to się dopasować w temacie smile

76

Odp: Kłamstwo w związku
Dwoistosc napisał/a:

Czyli chwalisz się tym, że pozostałeś ewolucyjnie w tyle jak małpa? W XXI wieku seks ma mało wspólnego z prokreacją, a dla mnie, kobiety, facet puszczalski to ściek bez godności, którego miało na pstryknięcie rzęsą pół miasta i zostawiło mu całe ZOO w gaciach. A tuż przed tym jak się zaharowywał w łóżku to jeszcze płacił za kolacje... Żałosne, ale rozumiem, że to twoje (genetyczne) marzenie?


Wreszcie ktoś, kto się wymknął sidłom ewolucji, gratuluję smile
Zastanawiam się jak to najprościej wyjaśnić żebyś zrozumiała, może tak: W XXI latanie ma bardzo mało wspólnego z ryzykiem śmierci wskutek gwałtownego zadziałania zjawiska grawitacji... mimo to, bardzo wielu ludzi ma obawy przed wejściem do samolotu albo przynajmniej odczuwa niepokój przed lotem... choć to irracjonalne bo ten lot jest znacznie bardziej bezpieczny niż niedzielna przejażdżka rowerem. Tak właśnie działa biologia, mam nadzieję, że zrozumiałaś smile

77

Odp: Kłamstwo w związku
kecev napisał/a:

Przyjmujcie 2 strategie: albo zaniżacie liczby albo twierdzicie, że o takich sprawach nie rozmawiacie (co też daje do myślenia ;p). Zastanawiałaś się dlaczego tak robicie? smile

Mężczyźni z kolei często zawyżają... pewnie dlatego, że w przeciwieństwie do kobiet nie traktują tego jako powód do wstydu tylko jako dowód sprawności i sprawczości, skoro tak wiele kobiet mu uległo to musi być prawdziwy samiec alfa.

Kiedys gdzieś tam jakieś badania dot. zdrad czytałem z komentarzem badających.  Stwierdzili ze suche wyniki prezentują sie tak.... Ale jeżeli chodzi o błąd w pomiarach to po przeprowadzeniu x wywiadów wydaje sie ze błąd moze byc tylko w jedną stronę. Prawdopodobnie ilość zdradzających babek jest realnie  większa (bo zaniżają bo nie wypada) a facetow mniejsza (bo zawyżają dla szpanu)

78

Odp: Kłamstwo w związku
Solaris napisał/a:

No właśnie jak na poważnie to też źle, bo jest równouprawnienie i zabiegać nie trzeba. Facet, który zabiega to białorycerzyk.


Uwierz, że nie, jeżeli mężczyźnie naprawdę zależy i widzi w kobiecie coś więcej niż tylko fajne cycki to nie będzie miał problemu z zabieganiem o nią.
Chyba, że widzi tylko cycki i wychodzi z założenia, że jak nie te cycki to inne, wtedy oczywiście masz rację.


Solaris napisał/a:

I jedne kobiety lubią, gdy o nie się zabiega, inne niekoniecznie. Grunt to się dopasować w temacie smile


Te inne, które nie lubią to tylko wtedy, kiedy zabiega nie ten facet, który ich zdaniem powinien smile Bo nie znam żadnej kobiety, która nie lubi jak WŁAŚCIWY (w jej mniemaniu) mężczyzna o nią zabiega.

79 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-09-02 21:11:53)

Odp: Kłamstwo w związku
Bert44 napisał/a:

Kiedys gdzieś tam jakieś badania dot. zdrad czytałem z komentarzem badających.  Stwierdzili ze suche wyniki prezentują sie tak.... Ale jeżeli chodzi o błąd w pomiarach to po przeprowadzeniu x wywiadów wydaje sie ze błąd moze byc tylko w jedną stronę. Prawdopodobnie ilość zdradzających babek jest realnie  większa (bo zaniżają bo nie wypada) a facetow mniejsza (bo zawyżają dla szpanu)


Bo tak to po prostu działa smile Ale dyskutantki na tym forum będą udowadniały kwadraturę koła. Zrozumiałbym gdyby miały 15 lat i nic o życiu nie wiedziały, ale dojrzały człowiek jednak podstawy powinien ogarniać. Wiem, że nie wszystko im się podoba i w niektórych kwestiach są w gorszej pozycji, ale mi też się nie wszystko podoba i w niektórych kwestiach jestem w gorszej pozycji od kobiet. Warto mieć świadomość tego a nie zaklinać rzeczywistość.

80 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-02 21:14:49)

Odp: Kłamstwo w związku
kecev napisał/a:
Solaris napisał/a:

No właśnie jak na poważnie to też źle, bo jest równouprawnienie i zabiegać nie trzeba. Facet, który zabiega to białorycerzyk.


Uwierz, że nie, jeżeli mężczyźnie naprawdę zależy i widzi w kobiecie coś więcej niż tylko fajne cycki to nie będzie miał problemu z zabieganiem o nią.
Chyba, że widzi tylko cycki i wychodzi z założenia, że jak nie te cycki to inne, wtedy oczywiście masz rację.


Solaris napisał/a:

I jedne kobiety lubią, gdy o nie się zabiega, inne niekoniecznie. Grunt to się dopasować w temacie smile


Te inne, które nie lubią to tylko wtedy, kiedy zabiega nie ten facet, który ich zdaniem powinien smile Bo nie znam żadnej kobiety, która nie lubi jak WŁAŚCIWY (w jej mniemaniu) mężczyzna o nią zabiega.

Ale faceci dzisiaj nie chcą zabiegać. Zaraz przykleja im się łatke bialorycerza i miękiszona. Te wszystkie kołczaki od redpilla czy czegos tam podobnego, tłuką im do głów, że są frajerami. Może i kobiety by chciały być zdobywane, ale mówią, że nie ma dzis prawdziwych mężczyzn. Z drugiej strony faceci piszą, że dzisiaj nie ma prawdziwych kobiet i koło się zamyka wink

81

Odp: Kłamstwo w związku
Solaris napisał/a:

Ale faceci dzisiaj nie chcą zabiegać. Zaraz przykleja im się łatke bialorycerza i miękiszona. Te wszystkie kołczaki od redpilla czy czegos tam podobnego, tłuką im do głów, że są frajerami. Może i kobiety by chciały być zdobywane, ale mówią, że nie ma dzis prawdziwych mężczyzn. Z drugiej strony faceci piszą, że dzisiaj nie ma prawdziwych kobiet i koło się zamyka wink


Kołczaki raczej mają matematyczne a więc i zdrowe podejście do tematu. Jeżeli chodzi jedynie o zaliczenie panienki to jaki jest sens uganiać się za jedną oporną? Lepiej spróbować z kolejną i zwiększyć swoje szanse na zaliczenie, moim zdaniem ma to sens.


A co do tego czy chcą zabiegać czy nie, to tak jak napisałem, dla właściwiej kobiety chcą... ale nie oszukujemy się, takich też nie ma zbyt wiele. Jest też kwestia jakiegoś umiaru, bo nawet jeżeli facet ma poczucie, że to ta właściwa, że chce się postarać, że mu zależy... to jak laska jest jak beton i raz, drugi, piąty, dziesiąty nic to nawet Syzyf by się poddał smile

82 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-02 21:25:39)

Odp: Kłamstwo w związku
kecev napisał/a:
Solaris napisał/a:

Ale faceci dzisiaj nie chcą zabiegać. Zaraz przykleja im się łatke bialorycerza i miękiszona. Te wszystkie kołczaki od redpilla czy czegos tam podobnego, tłuką im do głów, że są frajerami. Może i kobiety by chciały być zdobywane, ale mówią, że nie ma dzis prawdziwych mężczyzn. Z drugiej strony faceci piszą, że dzisiaj nie ma prawdziwych kobiet i koło się zamyka wink


Kołczaki raczej mają matematyczne a więc i zdrowe podejście do tematu. Jeżeli chodzi jedynie o zaliczenie panienki to jaki jest sens uganiać się za jedną oporną? Lepiej spróbować z kolejną i zwiększyć swoje szanse na zaliczenie, moim zdaniem ma to sens.


A co do tego czy chcą zabiegać czy nie, to tak jak napisałem, dla właściwiej kobiety chcą... ale nie oszukujemy się, takich też nie ma zbyt wiele. Jest też kwestia jakiegoś umiaru, bo nawet jeżeli facet ma poczucie, że to ta właściwa, że chce się postarać, że mu zależy... to jak laska jest jak beton i raz, drugi, piąty, dziesiąty nic to nawet Syzyf by się poddał smile

Nie, no wiadomo, że nic na siłę, jeśli opór jest twardy i widać, że nie ma żadnej chemii, to nikt normalny nie będzie głową walić w mur.
Myślę, że świat jest na tyle duży, że każdy znajdzie czego szuka. Grunt wiedzieć, czego się chce i tego trzymać smile

83

Odp: Kłamstwo w związku
Solaris napisał/a:

Myślę, że świat jest na tyle duży, że każdy znajdzie czego szuka. Grunt wiedzieć, czego się chce i tego trzymać smile


Ja zaryzykuję tezę, że większość nie znajdzie smile

84 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-02 21:34:19)

Odp: Kłamstwo w związku
kecev napisał/a:
Solaris napisał/a:

Myślę, że świat jest na tyle duży, że każdy znajdzie czego szuka. Grunt wiedzieć, czego się chce i tego trzymać smile


Ja zaryzykuję tezę, że większość nie znajdzie smile

E tam, znajdzie, znajdzie, tylko trzeba podejście zmienić na bardziej pozytywne.
Niektorzy nie znajdują, bo tak naprawdę sami nie wiedzą dokladnie, czego szukają.

85 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-09-02 21:40:26)

Odp: Kłamstwo w związku
Solaris napisał/a:

E tam, znajdzie, znajdzie, tylko trzeba podejście zmienić na bardziej pozytywne.

Warto uważać, żeby przy okazji w skrajną naiwność nie popaść smile


Solaris napisał/a:

Niektorzy nie znajdują, bo tak naprawdę sami nie wiedzą dokladnie, czego szukają.


Myślę, że większość ludzi nie wie czego szuka. Żyjemy w świecie nieograniczonych możliwości, dzisiaj ci się wydaje, że szukasz tego, a jutro zobaczysz, że można mieć coś 2x lepszego, więc zmieniasz zdanie i znowu szukasz czegoś nowego, jak już znajdziesz, to okazuje się, że temat mocno przereklamowany i błędne wyobrażenia, więc zaczynasz od początku i tak się życie kręci wink

86 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-02 21:56:56)

Odp: Kłamstwo w związku
kecev napisał/a:
Solaris napisał/a:

Niektorzy nie znajdują, bo tak naprawdę sami nie wiedzą dokladnie, czego szukają.

Myślę, że większość ludzi nie wie czego szuka. Żyjemy w świecie nieograniczonych możliwości, dzisiaj ci się wydaje, że szukasz tego, a jutro zobaczysz, że można mieć coś 2x lepszego, więc zmieniasz zdanie i znowu szukasz czegoś nowego, jak już znajdziesz, to okazuje się, że temat mocno przereklamowany i błędne wyobrażenia, więc zaczynasz od początku i tak się życie kręci wink

Coś na zasadzie, że trawka u sąsiada jest bardziej zielona. Może to kwestia niedojrzałości emocjonalnej, że ludzie potrzebują ciągle czegoś nowego, żeby czuć emocje. Nie ukrywam, emocje są fajne, ale na nich nigdy nie zbuduje się niczego trwałego. Stan zakochania średnio trwa 2 lata, potem hormony przestają szaleć i brakuje tych motylków i jak ktoś jest uzależniony to już szuka nowych... Niektórzy tak bujają się całe życie, nie potrafiąc zbudować więzi. Nudzi ich zwykła codzienność, chcą mieć ciągle święto jak na początku. Nie da się. Plus to, że promuje się hedonizm - ma być nam dobrze, wiec każdy skupia się na sobie i szuka, aby mu dobrze było...A bycie w związku nie na tym polega, aby być skupionym na sobie.

87 Ostatnio edytowany przez ammon (2025-09-03 01:14:38)

Odp: Kłamstwo w związku
Solaris napisał/a:

Taaa. Jak chłopak skacze z kwiatka na kwiatek to zdobywa doświadczenia a jak dziewczyna, to się puszcza wink

To chyba po prostu wynika z tego, że kobieta(szczególnie przed 30stka) to nie musi się jakoś wysilać, żeby mieć ONS.
Generalnie ludzie mają tego świadomość i przez to jest nierówne traktowanie.

Inna kwestia to, że, często, gdy mężczyźni widzą, że ktoś przed nimi "brał za darmo"(tylko upraszczam, chodzi o percepcje) i bez zobowiązań a oni muszą się trudzić (bo kobieta nagle dojrzała, wie czego chce czy jak to tam co niektóre określają w internecie) to czują się jak frajerzy.(albo że ta kobieta wolała poprzedniego, ale to chyba tez można uprościć)
Myślenie się przestawia na temat danej osoby(po otrzymaniu informacji, które burza obraz tej osoby), szczególnie jeśli samemu się nie wchodziło w dziwne relacje.
I to, że faktycznie się ktoś zmienił, ma inne podejście to nic nie zmienia. Liczy się percepcja a ta bywa brutalna(chociaż to zależy od konkretnej osoby)
Tutaj pewnie też sporo zależy jak była partnerka postrzegana, bo jeśli w czyjejś głowie jesteś ułożoną, szanującą kobietą(czy jakkolwiek to ująć, upraszczam) a nagle dostanie informacje, że to tak nie do końca było.(bo robiłaś coś co może nie pasuje do tego obrazu)

88 Ostatnio edytowany przez Dwoistosc (2025-09-03 09:51:17)

Odp: Kłamstwo w związku

.

89 Ostatnio edytowany przez Dwoistosc (2025-09-03 09:50:05)

Odp: Kłamstwo w związku
kecev napisał/a:
Dwoistosc napisał/a:

Czyli chwalisz się tym, że pozostałeś ewolucyjnie w tyle jak małpa? W XXI wieku seks ma mało wspólnego z prokreacją, a dla mnie, kobiety, facet puszczalski to ściek bez godności, którego miało na pstryknięcie rzęsą pół miasta i zostawiło mu całe ZOO w gaciach. A tuż przed tym jak się zaharowywał w łóżku to jeszcze płacił za kolacje... Żałosne, ale rozumiem, że to twoje (genetyczne) marzenie?


Wreszcie ktoś, kto się wymknął sidłom ewolucji, gratuluję smile
Zastanawiam się jak to najprościej wyjaśnić żebyś zrozumiała, może tak: W XXI latanie ma bardzo mało wspólnego z ryzykiem śmierci wskutek gwałtownego zadziałania zjawiska grawitacji... mimo to, bardzo wielu ludzi ma obawy przed wejściem do samolotu albo przynajmniej odczuwa niepokój przed lotem... choć to irracjonalne bo ten lot jest znacznie bardziej bezpieczny niż niedzielna przejażdżka rowerem. Tak właśnie działa biologia, mam nadzieję, że zrozumiałaś smile

To oczywiste, że jesteś na dole ewolucji człowieka i twoje geny właśnie wyeliminowała antykoncepcja. Poniżej szczeble ewolucji mężczyzny:
1. Mężczyzna, który jest wartościowy i ma szczęśliwą rodzinę lub
mężczyzna, któremu rozmnażanie i dopamina nie odbiera godności.
2. Małpa.
3. Facet, który jest puszczalskim "bad boy" i mimo starań nie rozmnaża się z powodu antykoncepcji, za to łapie choroby weneryczne i psychiczne.
4. Facet, który podziwia bad boya (mimo tego, że jest on jego największą konkurencją, bo zabiera mu osobniczki z jego targetu) i nikt go nie chce nawet do seksu dla przyjemności. Czy jak wolisz facet, który podziwia bad boya z powodu czegoś a'la grawitacja... :d

90 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-09-03 10:53:56)

Odp: Kłamstwo w związku
Dwoistosc napisał/a:
kecev napisał/a:
Dwoistosc napisał/a:

Czyli chwalisz się tym, że pozostałeś ewolucyjnie w tyle jak małpa? W XXI wieku seks ma mało wspólnego z prokreacją, a dla mnie, kobiety, facet puszczalski to ściek bez godności, którego miało na pstryknięcie rzęsą pół miasta i zostawiło mu całe ZOO w gaciach. A tuż przed tym jak się zaharowywał w łóżku to jeszcze płacił za kolacje... Żałosne, ale rozumiem, że to twoje (genetyczne) marzenie?


Wreszcie ktoś, kto się wymknął sidłom ewolucji, gratuluję smile
Zastanawiam się jak to najprościej wyjaśnić żebyś zrozumiała, może tak: W XXI latanie ma bardzo mało wspólnego z ryzykiem śmierci wskutek gwałtownego zadziałania zjawiska grawitacji... mimo to, bardzo wielu ludzi ma obawy przed wejściem do samolotu albo przynajmniej odczuwa niepokój przed lotem... choć to irracjonalne bo ten lot jest znacznie bardziej bezpieczny niż niedzielna przejażdżka rowerem. Tak właśnie działa biologia, mam nadzieję, że zrozumiałaś smile

To oczywiste, że jesteś na dole ewolucji człowieka i twoje geny właśnie wyeliminowała antykoncepcja. Poniżej szczeble ewolucji mężczyzny:
1. Mężczyzna, który jest wartościowy i ma szczęśliwą rodzinę lub
mężczyzna, któremu rozmnażanie i dopamina nie odbiera godności.
2. Małpa.
3. Facet, który jest puszczalskim "bad boy" i mimo starań nie rozmnaża się z powodu antykoncepcji, za to łapie choroby weneryczne i psychiczne.
4. Facet, który podziwia bad boya (mimo tego, że jest on jego największą konkurencją, bo zabiera mu osobniczki z jego targetu) i nikt go nie chce nawet do seksu dla przyjemności. Czy jak wolisz facet, który podziwia bad boya z powodu czegoś a'la grawitacja... :d

No wysoki poziom abstrakcji. A ze facetem jestem to zaciekawiło mnie.

Co masz na myśli mówiąc "dopamina nie odbiera godnosci"?

Małpa- pomińmy

Bad boy mimo starań nie rozmnaża sie dzięki antykoncepcji?

Tego najniżej w ewolucji nikt nie chce nawet dla przyjemności. Znaczy dla dopaminy?

I jeszcze mam podchwytliwe pytanie - czy wartosciujesz przedstawicieli roznych szczebli ewolucji? Tzn niektorzy sa gorsi inni lepsi czy po prostu bez oceniania sa jacy sa?

91

Odp: Kłamstwo w związku
kecev napisał/a:
wieka napisał/a:

https://www.netkobiety.pl/t135295.html
To nie twój temat?


Mój, ale ten temat nie ma nic wspólnego z wieloletnimi związkami. Co innego jak koleś z tindera kłamie, że ma firmę, laska z tindera kłamie, że to jej aktualne zdjęcia i w dodatku bez retuszu, obcy ludzie, nikt nikogo nie zna więc problemu nie ma. Co innego kłamstwa w wieloletnim związku, różnica jednak jest.


wieka napisał/a:

Nie, ten temat nie jest od czapy, przeczytaj cały wątek, tam podałam inną sytuację, choć tożsamą.

Co do argumentów, to nie będę się produkowała, pożyjesz dłużej to sam się przekonasz. Druga sprawa, że każdy może mieć swoje zdanie, więc nie musisz się ze mną zgadzać.

Przeczytałem i najbardziej rzuca mi się w oczy to: "Ja uważam, że partnerowi nie mówi się tego co jest mu niepotrzebne wiadomości, tym bardziej co było przed tym związkiem." Zapytałem więc, czy na pewno tak uwazasz i podałem kilka przykładów z życia wziętych (nie koniecznie mojego życia) ;-)
Chyba, że uważasz, że można kłamać (lub przemilczeć) w wieloletnim związku tylko te tematy, które z twojego punktu widzenia są niewydogne, ale sama już byś nie chciała, że twój partner kłamal (lub przemilczał) tematy, które z jego punktu widzenia są niewygodne. Jeżeli tak to spoko, nie mam więcej pytań wink

Podpisuje sie pod zdaniem Wieki, co do jej opinii, ze lepiej nie mowic wszystkiego, co sie dzialo przed.

To, ze dziewczyna umawiala sie kiedys tylko na sex - jak rozumiem z jedym i tym samym, to nie jest - wg mnie - nic zlego i wg innych, zarowno kobiet jak i mezczyzn.

Dziewczyna sklamala, bez namyslu, jakby dla "dobrej sprawy" teraz ma wyrzuty. Tak tez sie niestety dzieje. Lepiej byloby powiedziec, odlozmy ten temat  na kiedy indziej czy cos w tym stylu.

Co do Ciebie, to Wieka udowadnia ci tym linkiem, ze jednak nie masz tylko jednego konta, a ty odwracasz kota ogonem piszac, ze twoj temat nie ma nic wspolnego z wieloletnimi zwiazkami big_smile


Pozdrawiam smile

Odp: Kłamstwo w związku
Amanda423 napisał/a:

Nie wiem, mi też nie spieszy się do ślubu, więc jest to dla mnie bez znaczenia. Ważne jest to jak mnie traktuje, mimo takich sytuacji, to bardzo dobry mężczyzna, uczuciowy, z zasadami, troskliwy, również przyjaciel. Dlatego tym bardziej źle się z tym czuję..

Czy to jest jedyny mankament w waszym związku?

93

Odp: Kłamstwo w związku
kecev napisał/a:

Moim zdaniem kobiety częściej wchodzą w takie układy z nadzieją na coś więcej, mężczyźni częściej, żeby mieć stały, łatwy i szybki dostęp do seksu, jednocześnie nie biorąc sobie na głowę problemów i zobowiązań. Ja w sumie nie znam żadnego przypadku, gdzie to kobieta zaproponowała mężczyźnie FWB, znam za to kilka gdzie mężczyzna proponował a kobieta się zgadzała albo nie. Tam gdzie się zgadzała to liczyła na to, że z czasem on zmieni zdanie (ale nie zmieniali bo po co rezygnować z wygodnego układu). To z doświadczeń własnych i znajomych, ale pewnie są też takie laski, które same z siebie proponują FWB, ja niestety na taką póki co nie trafiłem, ale może wszystko przede mną smile


Ja mysle, ze mezczyzni czesciej wchodza w takie uklady, a jesli chodzi o kobiety, to moze po zlych doswiadczeniach nie chca sie angazowac w relacje partnerska, tylko chca uprawiac seks, bo lubia, wiekszosc ludzi chyba? lubi.
I powiem ci jeszcze, ze byc moze mezczyzna z takiego zwiazku bedzie ja lepiej traktowal niz ten, ktory "kocha".

Sa rozne sytuacje i rozni ludzie, ja sie wypowiadam z moich doswiadczen, spotrzezen z mojego otoczenia itd.

94

Odp: Kłamstwo w związku

Tak, jedyny.

Perwersyjny za to szczupł napisał/a:
Amanda423 napisał/a:

Nie wiem, mi też nie spieszy się do ślubu, więc jest to dla mnie bez znaczenia. Ważne jest to jak mnie traktuje, mimo takich sytuacji, to bardzo dobry mężczyzna, uczuciowy, z zasadami, troskliwy, również przyjaciel. Dlatego tym bardziej źle się z tym czuję..

Czy to jest jedyny mankament w waszym związku?

95

Odp: Kłamstwo w związku
Gosiawie napisał/a:

Ja mysle, ze mezczyzni czesciej wchodza w takie uklady, a jesli chodzi o kobiety, to moze po zlych doswiadczeniach nie chca sie angazowac w relacje partnerska, tylko chca uprawiac seks, bo lubia, wiekszosc ludzi chyba? lubi.
I powiem ci jeszcze, ze byc moze mezczyzna z takiego zwiazku bedzie ja lepiej traktowal niz ten, ktory "kocha".
itd.

Kazdy mezczyzna wchodzący w taki układ musi znaleźć kobietę która wejdzie w taki układ. Więc więcej ich nie powinno byc. Chyba ze mezczyzni zmieniają kobiety czesciej niz kobiety zmieniają facetow.

A co do tego ze kobiety po złych doświadczeniach wchodzą w takie uklady bo lubia seks: no cóż, na tym ten uklad  polega - niezaleznie od przyczyn (na tym polega między innymi bo najczesciej jest tam duzo wiecej niz sam seks). Mezczyzni po złych doświadczeniach również mogą unikac bliskosci emocjonalnej. I taka kobieta w ukladzie moze faceta lepiej traktować niz zona smile

96

Odp: Kłamstwo w związku

„I taka kobieta w ukladzie moze faceta lepiej traktować niz zona „
Nie ulega wątpliwości big_smile To jest oczywiste. Nie da się tego nawet porównać.

97

Odp: Kłamstwo w związku
Perwersyjny za to szczupł napisał/a:

Czy to jest jedyny mankament w waszym związku?

Amanda423 napisał/a:

Tak, jedyny.

vs

Amanda423 napisał/a:

Ogólnie zawsze mówię mu prawdę, czasem na początku mówiłam rzeczy które powinnam przemilczeć (np to że miałam kiedyś cięższy okres, kiedy częściej piłam sama alkohol, krótki okres, ale był - nie było to dobrze odebrane, mimo że nie przejawiałam żadnych ciągot alkoholowych). Gdyby ta rozmowa odbyła się w normalnej atmosferze, a nie podejrzeń i gniewu, to pewnie bym odpowiedziała na to pytanie. Nie raz już odpowiadałam na inne niewygodne pytania. Jednak wiedząc że grozi to kolejnymi cichymi daniami itp w panice skłamałam. Nie usprawiedliwia mnie to, ale nie jestem notorycznym kłamcą.

Wystarczy to jedno pogrubione zdanie, żeby mieć pewność, że jednak nie jest to jedyny Wasz problem. Chyba samą siebie oszukujesz.
Przecież ten facet stosuje przemoc, o czym najlepiej świadczy fakt, że boisz się jego reakcji, pomimo że nie zrobiłaś przecież nic złego. Ciche dni to przemoc - on w ten sposób usiłuje ukarać Cię za to, że coś poszło nie po jego myśli.   

Amanda423 napisał/a:

Na początku mojego związku, partner zapytał mnie czy miałam kiedyś relacje typu fwb, bo jeśli tak to musi nas przemyśleć i się zostawić czy warto w to wchodzić.

Samo to pytanie wydaje się podejrzane, bo dlaczego zapytał właśnie o to? Nie padło pytanie, czy kiedyś zdradziłaś, byłaś nielojalna, czy przypadkiem nie miałas zbyt wielu partnerów, ale na dobrą sprawę o to, na ile seks jest dla Ciebie ważny.
Mnie to trąci jakąś projekcją, zwłaszcza w zestawieniu z tym zdaniem:

Amanda432 napisał/a:

A też z drugiej strony czułam złość, ponieważ ja go nie pytałam o jego przeszłość, czy o byłe partnerki,mimo że wiedziałam że różne rzeczy się tam działy.

No właśnie, co tam się działo?

Amanda423 napisał/a:

Wiem, że nie miał, uważa to za patologię. A obawia się, że znowu bym to zrobiła.

Czyli czego dokładnie się obawia? Że w przyszłości będziesz mieć kolejny układ oparty na seksie czy że jego będziesz zdradzać?

98

Odp: Kłamstwo w związku
wieka napisał/a:

„I taka kobieta w ukladzie moze faceta lepiej traktować niz zona „
Nie ulega wątpliwości big_smile To jest oczywiste. Nie da się tego nawet porównać.

Mniej brzęczy nad uchem smile

99

Odp: Kłamstwo w związku

W tym wypadku nie odbieram tego za przemoc, raczej to był brak umiejętności innej komunikacji, u mnie w domu też tak było np, i myślałam że takie ciche dni są normalne. Potem to wypracowaliśmy.

Odp: Kłamstwo w związku
Amanda423 napisał/a:

Tak, jedyny.

Perwersyjny za to szczupł napisał/a:

Czy to jest jedyny mankament w waszym związku?

Wiesz ile tu było tematów takich jak Twój fajny związek, piękna przyszłość, wielka miłość ale on nie akceptuje mojej przeszłości albo ona nie akceptuje. Wszystkie te związki się rozpadły -  przez taką bzdurę.

Dla mnie osobiście nie ma znaczenia ilu partnerów miała osoba z którą chcę być. To Twój facet i to ty z nim będziesz. Przemśl sprawę i postanów sama czy mu powiesz.

101 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-09-03 17:58:36)

Odp: Kłamstwo w związku
Priscilla napisał/a:
Amanda423 napisał/a:

Ogólnie zawsze mówię mu prawdę, czasem na początku mówiłam rzeczy które powinnam przemilczeć (np to że miałam kiedyś cięższy okres, kiedy częściej piłam sama alkohol, krótki okres, ale był - nie było to dobrze odebrane, mimo że nie przejawiałam żadnych ciągot alkoholowych). Gdyby ta rozmowa odbyła się w normalnej atmosferze, a nie podejrzeń i gniewu, to pewnie bym odpowiedziała na to pytanie. Nie raz już odpowiadałam na inne niewygodne pytania. Jednak wiedząc że grozi to kolejnymi cichymi daniami itp w panice skłamałam. Nie usprawiedliwia mnie to, ale nie jestem notorycznym kłamcą.

Wystarczy to jedno pogrubione zdanie, żeby mieć pewność, że jednak nie jest to jedyny Wasz problem. Chyba samą siebie oszukujesz.
Przecież ten facet stosuje przemoc, o czym najlepiej świadczy fakt, że boisz się jego reakcji, pomimo że nie zrobiłaś przecież nic złego. Ciche dni to przemoc - on w ten sposób usiłuje ukarać Cię za to, że coś poszło nie po jego myśli.

Ty chyba sobie normalnie jaja robisz i odwracasz kota ogonem. Autorka świadomie okłamała swojego faceta na samym początku w jednej z najistotniejszych dla niego kwestii, więc gość ma pełne prawo być wk...ny. I w tej sytuacji ciche dni to nie jest nadzwyczaj mocna reakcja, ale chyba dla Ciebie jedyną słuszną i "nieprzemocową" reakcją powinno być automatyczne całkowite odpuszczenie kobiecie (bo już zauważyłem, że forumowiczki średnio dla facetów są znacząco mniej pobłażliwe) wszelkich win i poklepanie po główce.
Fajna manipulacja dla odwrócenia układu winowajca - poszkodowany. Znaj umiar kobieto.

102

Odp: Kłamstwo w związku
Amanda423 napisał/a:

W tym wypadku nie odbieram tego za przemoc, raczej to był brak umiejętności innej komunikacji, u mnie w domu też tak było np, i myślałam że takie ciche dni są normalne. Potem to wypracowaliśmy.

To, że Ty tego w taki sposób nie postrzegasz, wciąż nie znaczy, że nie jest przemocą.
Smutne, że takie mieliście wzorce, ale jeśli tatuś mamusię okłada, a dziecko w dorosłości to samo powtarza na swoim partnerze - to też to będziesz w taki sposób tłumaczyć? 

Masz problem, żeby napisać, co on ma na sumieniu? Dlaczego?

103 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-09-03 18:17:34)

Odp: Kłamstwo w związku
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ty chyba sobie normalnie jaja robisz i odwracasz kota ogonem. Autorka świadomie okłamała swojego faceta na samym początku w jednej z najistotniejszych dla niego kwestii, więc gość ma pełne prawo być wk...ny. I w tej sytuacji ciche dni to nie jest nadzwyczaj mocna reakcja, ale chyba dla Ciebie jedyną słuszną i "nieprzemocową" reakcją powinno być automatyczne całkowite odpuszczenie kobiecie (bo już zauważyłem, że forumowiczki średnio dla facetów są znacząco mniej pobłażliwe) wszelkich win i poklepanie po główce.
Fajna manipulacja dla odwrócenia układu winowajca - poszkodowany. Znaj umiar kobieto.

Niczego nie odwracam, to raczej Ty nie przeczytałeś ze zrozumieniem, co zaistniało w ich współnym życiu i o czym jest ten wątek.
Spróbuj, to naprawdę nie jest trudne wink

Na koniec pytanie za sto punktów: jak to możliwe, by być wku***onym z powodu czegoś, o czym się nie wie? roll

104

Odp: Kłamstwo w związku
Amanda423 napisał/a:

W tym wypadku nie odbieram tego za przemoc, raczej to był brak umiejętności innej komunikacji, u mnie w domu też tak było np, i myślałam że takie ciche dni są normalne. Potem to wypracowaliśmy.

Otóż to. Dla ciebie ciche dni to normalność.

105

Odp: Kłamstwo w związku
Bert44 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

Ja mysle, ze mezczyzni czesciej wchodza w takie uklady, a jesli chodzi o kobiety, to moze po zlych doswiadczeniach nie chca sie angazowac w relacje partnerska, tylko chca uprawiac seks, bo lubia, wiekszosc ludzi chyba? lubi.
I powiem ci jeszcze, ze byc moze mezczyzna z takiego zwiazku bedzie ja lepiej traktowal niz ten, ktory "kocha".
itd.

Kazdy mezczyzna wchodzący w taki układ musi znaleźć kobietę która wejdzie w taki układ. Więc więcej ich nie powinno byc. Chyba ze mezczyzni zmieniają kobiety czesciej niz kobiety zmieniają facetow.

A co do tego ze kobiety po złych doświadczeniach wchodzą w takie uklady bo lubia seks: no cóż, na tym ten uklad  polega - niezaleznie od przyczyn (na tym polega między innymi bo najczesciej jest tam duzo wiecej niz sam seks). Mezczyzni po złych doświadczeniach również mogą unikac bliskosci emocjonalnej. I taka kobieta w ukladzie moze faceta lepiej traktować niz zona smile

No tak to juz jest, niektorzy bardziej sie szanuja, jesli nie ma miedzy nimi, ze tak powiem "milosci", bo niektorzy traktuja wtedy swojego partnera/partnerke jak wlasnosc.

106

Odp: Kłamstwo w związku
Gosiawie napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

Ja mysle, ze mezczyzni czesciej wchodza w takie uklady, a jesli chodzi o kobiety, to moze po zlych doswiadczeniach nie chca sie angazowac w relacje partnerska, tylko chca uprawiac seks, bo lubia, wiekszosc ludzi chyba? lubi.
I powiem ci jeszcze, ze byc moze mezczyzna z takiego zwiazku bedzie ja lepiej traktowal niz ten, ktory "kocha".
itd.

Kazdy mezczyzna wchodzący w taki układ musi znaleźć kobietę która wejdzie w taki układ. Więc więcej ich nie powinno byc. Chyba ze mezczyzni zmieniają kobiety czesciej niz kobiety zmieniają facetow.

A co do tego ze kobiety po złych doświadczeniach wchodzą w takie uklady bo lubia seks: no cóż, na tym ten uklad  polega - niezaleznie od przyczyn (na tym polega między innymi bo najczesciej jest tam duzo wiecej niz sam seks). Mezczyzni po złych doświadczeniach również mogą unikac bliskosci emocjonalnej. I taka kobieta w ukladzie moze faceta lepiej traktować niz zona smile

No tak to juz jest, niektorzy bardziej sie szanuja, jesli nie ma miedzy nimi, ze tak powiem "milosci", bo niektorzy traktuja wtedy swojego partnera/partnerke jak wlasnosc.

Cos w tym musi byc. Wśród znajomych byly 4 rozwody. Wszystkie w małżeństwach. A ok połowa znajomych żyje na kocia łapę. Tam na razie nic sie nie rozpadło. Ale próba mala trudno wnioski wyciagac

107

Odp: Kłamstwo w związku
Bert44 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Kazdy mezczyzna wchodzący w taki układ musi znaleźć kobietę która wejdzie w taki układ. Więc więcej ich nie powinno byc. Chyba ze mezczyzni zmieniają kobiety czesciej niz kobiety zmieniają facetow.

A co do tego ze kobiety po złych doświadczeniach wchodzą w takie uklady bo lubia seks: no cóż, na tym ten uklad  polega - niezaleznie od przyczyn (na tym polega między innymi bo najczesciej jest tam duzo wiecej niz sam seks). Mezczyzni po złych doświadczeniach również mogą unikac bliskosci emocjonalnej. I taka kobieta w ukladzie moze faceta lepiej traktować niz zona smile

No tak to juz jest, niektorzy bardziej sie szanuja, jesli nie ma miedzy nimi, ze tak powiem "milosci", bo niektorzy traktuja wtedy swojego partnera/partnerke jak wlasnosc.

Cos w tym musi byc. Wśród znajomych byly 4 rozwody. Wszystkie w małżeństwach. A ok połowa znajomych żyje na kocia łapę. Tam na razie nic sie nie rozpadło. Ale próba mala trudno wnioski wyciagac

bo tez tak jest, ze ludzie zyjac w parterskich zwiazkach, oczywiscie nie wszyscy, bardziej sie szanuja, bo latwiej jest stracic taka osobe, spakuje sie i odejdzie ot co, a rozwod jednak kosztuje i czas, i pieniadze.

108 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2025-09-04 10:23:06)

Odp: Kłamstwo w związku
kecev napisał/a:
Solaris napisał/a:

Jak kobieta łatwa do zdobycia - źle. Jak trudna - też źle, bo księżniczkę udaje i epoki jej się pomyliły.  Czytałam tu takich, co uważają, że to poniżej ich godności jakiekolwiek zabieganie i nikt nikomu łaski nie robi. Także zależy na kogo się trafi smile

Jak kobieta łatwa do zdobycia - źle - to chyba zależy kto kogo szuka? Jak koleś szuka do FWB, ONS lub podobnych to chyba dobrze, że łatwa?
Jak trudna - też źle, bo księżniczkę udaje i epoki jej się pomyliły. - Jak szuka żony to wręcz przeciwnie.

To jest ciekawa kwestia. Ja zawsze miałem tak, że nawet nie próbowałem zabiegać bo nie podejrzewałem, że to mogłoby się udać. Miałem zbyt niskie poczucie własnej wartości by w ogóle dopuścić do siebie myśl, że mógłbym "zdobyć" jakąś dziewczynę. W związku z tym czekałem aż jakaś zagada pierwsza bo tak byłby dla mnie znak, że w ogóle jest sens cokolwiek robić. Oczywiście nigdy takiej nie spotkałem, a w pierwszy związek wszedłem mając 29 lat. Znałem innych facetów, którzy mieli podobnie. Albo spróbowali 2-3 razy, nie udało im się i przestali próbować. Twierdzenie, że faceci nie zabiegają bo uważają się za takich super, że nie będą się zniżać do takiego poziomu brzmi wręcz absurdalnie, nigdy nie widziałem takiego faceta.

Czy to nie jest tak, że to kobieta ma nieporównywalnie większe szanse na wejście w układ typu FBW lub ONS? Myślałem, że mężczyźni tak się o to wkurzają właśnie z powodu tego, że sami nigdy tak nie mogli choćby chcieli. Potencjalne skłonności do zdrad i ogólnie rozwiązłości wynikające z takich układów w przeszłości to dopiero jakiś tam kolejny powód męskiej niechęci. A przynajmniej ja tak myślałem.

Podobnie sprawa się ma ze zdradami. Oficjalne statystyki pokazują, że niby to mężczyźni więcej zdradzają, a to się nie trzyma kupy z czysto logicznego punktu widzenia. Większość kobiet mogłaby mieć seks dosłownie na pstryknięcie palcami. Mężczyźni mają o wiele trudniej więc jakim cudem to oni więcej zdradzają?

kecev napisał/a:
Solaris napisał/a:

Myślę, że świat jest na tyle duży, że każdy znajdzie czego szuka. Grunt wiedzieć, czego się chce i tego trzymać smile

Ja zaryzykuję tezę, że większość nie znajdzie smile

Znaleźć to może i znajdzie ale na pewno nie to czego szuka. Mnóstwo ludzi właśnie nie wie czego szuka i nie wie nawet jak odkryć to czego szuka. Im większe możliwości tym trudniej coś znaleźć czy właśnie nawet odkryć czego się powinno szukać.

Zaznaczam, że nie czytałem dosłownie całego wątku więc jeśli coś co napisałem zostało już wytłumaczone to mój błąd.

109

Odp: Kłamstwo w związku
Shinigami napisał/a:

Podobnie sprawa się ma ze zdradami. Oficjalne statystyki pokazują, że niby to mężczyźni więcej zdradzają, a to się nie trzyma kupy z czysto logicznego punktu widzenia. Większość kobiet mogłaby mieć seks dosłownie na pstryknięcie palcami. Mężczyźni mają o wiele trudniej więc jakim cudem to oni więcej zdradzają?

Ciężko stwierdzić kto zdradza częściej. Nie jest prosto to ustalić i nie zdziwiłbym się gdyby kobiety znacznie częściej kłamały w tego typu ankietach. Bojąc się bardziej stygmatyzacji i tego, że ktoś się dowie ich odpowiedzi.
Ewentualnie mogą to sobie jakoś racjonalizować, wymyślać wymówki, że się nie liczy i potem przedstawiać to inaczej.
No ale mogę się mylić.

110 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-09-05 01:24:50)

Odp: Kłamstwo w związku
Shinigami napisał/a:

Podobnie sprawa się ma ze zdradami. Oficjalne statystyki pokazują, że niby to mężczyźni więcej zdradzają, a to się nie trzyma kupy z czysto logicznego punktu widzenia. Większość kobiet mogłaby mieć seks dosłownie na pstryknięcie palcami. Mężczyźni mają o wiele trudniej więc jakim cudem to oni więcej zdradzają?

To nie jest tak, że logika tu nie działa, bo sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana niż "kobiety mają łatwiej, więc powinny zdradzać więcej". Upraszczasz temat i to bardzo.

Zdrada nie jest przecież wyłącznie kwestią tego, czy ktoś może uprawiać seks "na pstryknięcie". To jest dużo bardziej złożone zagadnienie – chodzi o decyzje, wyznawane wartości, kręgosłup moralny, wewnętrzne poczucie szacunku do partnera, potrzeby emocjonalne i nawet o to, jak ktoś radzi sobie z pokusą. Zresztą same statystyki też bywają mylące, bo wyniki różnią się nawet w zależności od tego, czy ludzie przyznają się do zdrady anonimowo, czy odpowiadają twarzą w twarz.

Shinigami napisał/a:

Znaleźć to może i znajdzie ale na pewno nie to czego szuka. Mnóstwo ludzi właśnie nie wie czego szuka i nie wie nawet jak odkryć to czego szuka.

Po raz kolejny nie umiem oprzeć się wrażeniu, że patrzysz na temat przez pryzmat swojego własnego problemu, przykładając swoją miarkę do całej populacji. Owszem, na pewno jest sporo takich osób, które nie wiedzą, czego szukać, ale... osobiście uważam, że to wynika z braku dojrzałości i życiowego doświadczenia, głównie związkowego, co ostatecznie przekłada się na niską samoświadomość. Ktoś, kto nie zna samego siebie, swoich potrzeb, oczekiwań, nie umie stawiać granic, nie wie jak poruszać się w relacjach damsko-męskich, prawdopodobnie będzie działał po omacku. Ale już ktoś, kto potrafi wsłuchać się w siebie, a przy tym nabrał jakiegoś doświadczenia, co najmniej ogólnie wie, czego na pewno nie chce i jakie warunki muszą zostać spełnione, aby z drugą osobą mógł coś budować na silnych fundamentach, a przy tym czuł się przy niej dobrze.

Niektórzy, zwłaszcza silnie sfrustrowani, nazywają to byciem wybrednym, a ja uważam, że to jest właśnie owa samoświadomość i niechęć do wchodzenia w związki, o których już na starcie wiadomo, że nie spełniają naszych oczekiwań, bo "lepiej tak niż być samemu" albo "a nuż coś z tego wyjdzie". Zauważ przy tym, że im więcej ktoś posiada życiowego doświadczenia, tym mniej jest skłonny chodzić ze sobą na kompromisy, bo mu to się po prostu nie sprawdza. 

Shinigami napisał/a:

Im większe możliwości tym trudniej coś znaleźć czy właśnie nawet odkryć czego się powinno szukać.

To mi się już zupełnie nie klei, bo właśnie wtedy, kiedy mamy możliwości, mamy też szansę nabywać doświadczenie, przekonywać się, co naprawdę ma wartość, a co jest tylko jej złudzeniem.

Uważam, że warto przy okazji dodać, że o ile istnieją pewne uniwersalne zasady i wartości, to jednak jesteśmy różni i każdy sam musi potrafić określić, co akurat dla niego jest kluczowe.

111

Odp: Kłamstwo w związku
Priscilla napisał/a:

To nie jest tak, że logika tu nie działa, bo sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana niż "kobiety mają łatwiej, więc powinny zdradzać więcej". Upraszczasz temat i to bardzo.

Zdrada nie jest przecież wyłącznie kwestią tego, czy ktoś może uprawiać seks "na pstryknięcie". To jest dużo bardziej złożone zagadnienie – chodzi o decyzje, wyznawane wartości, kręgosłup moralny, wewnętrzne poczucie szacunku do partnera, potrzeby emocjonalne i nawet o to, jak ktoś radzi sobie z pokusą. Zresztą same statystyki też bywają mylące, bo wyniki różnią się nawet w zależności od tego, czy ludzie przyznają się do zdrady anonimowo, czy odpowiadają twarzą w twarz.

Po raz kolejny nie umiem oprzeć się wrażeniu, że patrzysz na temat przez pryzmat swojego własnego problemu, przykładając swoją miarkę do całej populacji. Owszem, na pewno jest sporo takich osób, które nie wiedzą, czego szukać, ale... osobiście uważam, że to wynika z braku dojrzałości i życiowego doświadczenia, głównie związkowego, co ostatecznie przekłada się na niską samoświadomość. Ktoś, kto nie zna samego siebie, swoich potrzeb, oczekiwań, nie umie stawiać granic, nie wie jak poruszać się w relacjach damsko-męskich, prawdopodobnie będzie działał po omacku. Ale już ktoś, kto potrafi wsłuchać się w siebie, a przy tym nabrał jakiegoś doświadczenia, co najmniej ogólnie wie, czego na pewno nie chce i jakie warunki muszą zostać spełnione, aby z drugą osobą mógł coś budować na silnych fundamentach, a przy tym czuł się przy niej dobrze.

Niektórzy, zwłaszcza silnie sfrustrowani, nazywają to byciem wybrednym, a ja uważam, że to jest właśnie owa samoświadomość i niechęć do wchodzenia w związki, o których już na starcie wiadomo, że nie spełniają naszych oczekiwań, bo "lepiej tak niż być samemu" albo "a nuż coś z tego wyjdzie". Zauważ przy tym, że im więcej ktoś posiada życiowego doświadczenia, tym mniej jest skłonny chodzić ze sobą na kompromisy, bo mu to się po prostu nie sprawdza. 

Uważam, że warto przy okazji dodać, że o ile istnieją pewne uniwersalne zasady i wartości, to jednak jesteśmy różni i każdy sam musi potrafić określić, co akurat dla niego jest kluczowe.

Właśnie niekoniecznie upraszczam. Kwestia zdrad jest taka skomplikowana tylko dla kobiet.

Nie chciałbym odejmować mężczyznom tych wszystkich rzeczy takich jak poczucie szacunku, moralności itd. ale jeszcze nie słyszałem by jakiś facet planował zdradę w przeciwieństwie do kobiet. Niestety wielu facetów po prostu skorzysta z okazji jeśli taka się nadarzy i nawet nie pomyśli o tym w kategorii zdrady. Dla niektórych będzie to czynność porównywalna z pójściem do kibla. Ludzie mają różne definicje zdrady i pewnie właśnie z tego pochodzą te różnice w statystykach.

To prawda, że ktoś kto nie zna siebie nie będą wiedzieli czego szukać itd. Z drugiej strony ja mogę powiedzieć, że ty też patrzysz na to wyłącznie ze swojej perspektywy bo piszesz to tak jakby każdy miał takie same możliwości by poznawać siebie i zdobywać doświadczenie, a ja nie uważam by tak było.

Tu jeszcze lepiej widać naszą różnicę zdań. Ja uważam, że samo podejście, że już na starcie musi być wiadomo, że związek spełni nasze oczekiwania jest kompletnym absurdem. Ja właśnie podszedłem do mojego związku na zasadzie "a nuż coś z tego wyjdzie" i jak na razie wychodzi coraz lepiej. Moim zdaniem kompromisy są całkowicie niezbędne w jakiejkolwiek relacji.

Każdy powinien potrafić sam określić co jest dla niego kluczowe ale nie każdy zdoła to zrobić.

112

Odp: Kłamstwo w związku
Shinigami napisał/a:
Priscilla napisał/a:

To nie jest tak, że logika tu nie działa, bo sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana niż "kobiety mają łatwiej, więc powinny zdradzać więcej". Upraszczasz temat i to bardzo.

Zdrada nie jest przecież wyłącznie kwestią tego, czy ktoś może uprawiać seks "na pstryknięcie". To jest dużo bardziej złożone zagadnienie – chodzi o decyzje, wyznawane wartości, kręgosłup moralny, wewnętrzne poczucie szacunku do partnera, potrzeby emocjonalne i nawet o to, jak ktoś radzi sobie z pokusą. Zresztą same statystyki też bywają mylące, bo wyniki różnią się nawet w zależności od tego, czy ludzie przyznają się do zdrady anonimowo, czy odpowiadają twarzą w twarz.

Po raz kolejny nie umiem oprzeć się wrażeniu, że patrzysz na temat przez pryzmat swojego własnego problemu, przykładając swoją miarkę do całej populacji. Owszem, na pewno jest sporo takich osób, które nie wiedzą, czego szukać, ale... osobiście uważam, że to wynika z braku dojrzałości i życiowego doświadczenia, głównie związkowego, co ostatecznie przekłada się na niską samoświadomość. Ktoś, kto nie zna samego siebie, swoich potrzeb, oczekiwań, nie umie stawiać granic, nie wie jak poruszać się w relacjach damsko-męskich, prawdopodobnie będzie działał po omacku. Ale już ktoś, kto potrafi wsłuchać się w siebie, a przy tym nabrał jakiegoś doświadczenia, co najmniej ogólnie wie, czego na pewno nie chce i jakie warunki muszą zostać spełnione, aby z drugą osobą mógł coś budować na silnych fundamentach, a przy tym czuł się przy niej dobrze.

Niektórzy, zwłaszcza silnie sfrustrowani, nazywają to byciem wybrednym, a ja uważam, że to jest właśnie owa samoświadomość i niechęć do wchodzenia w związki, o których już na starcie wiadomo, że nie spełniają naszych oczekiwań, bo "lepiej tak niż być samemu" albo "a nuż coś z tego wyjdzie". Zauważ przy tym, że im więcej ktoś posiada życiowego doświadczenia, tym mniej jest skłonny chodzić ze sobą na kompromisy, bo mu to się po prostu nie sprawdza. 

Uważam, że warto przy okazji dodać, że o ile istnieją pewne uniwersalne zasady i wartości, to jednak jesteśmy różni i każdy sam musi potrafić określić, co akurat dla niego jest kluczowe.

Właśnie niekoniecznie upraszczam. Kwestia zdrad jest taka skomplikowana tylko dla kobiet.

Nie chciałbym odejmować mężczyznom tych wszystkich rzeczy takich jak poczucie szacunku, moralności itd. ale jeszcze nie słyszałem by jakiś facet planował zdradę w przeciwieństwie do kobiet. Niestety wielu facetów po prostu skorzysta z okazji jeśli taka się nadarzy i nawet nie pomyśli o tym w kategorii zdrady. Dla niektórych będzie to czynność porównywalna z pójściem do kibla. Ludzie mają różne definicje zdrady i pewnie właśnie z tego pochodzą te różnice w statystykach.

To prawda, że ktoś kto nie zna siebie nie będą wiedzieli czego szukać itd. Z drugiej strony ja mogę powiedzieć, że ty też patrzysz na to wyłącznie ze swojej perspektywy bo piszesz to tak jakby każdy miał takie same możliwości by poznawać siebie i zdobywać doświadczenie, a ja nie uważam by tak było.

Tu jeszcze lepiej widać naszą różnicę zdań. Ja uważam, że samo podejście, że już na starcie musi być wiadomo, że związek spełni nasze oczekiwania jest kompletnym absurdem. Ja właśnie podszedłem do mojego związku na zasadzie "a nuż coś z tego wyjdzie" i jak na razie wychodzi coraz lepiej. Moim zdaniem kompromisy są całkowicie niezbędne w jakiejkolwiek relacji.

Każdy powinien potrafić sam określić co jest dla niego kluczowe ale nie każdy zdoła to zrobić.

Każdy może zaplanować zdradę bez względu na płeć. Nie ma czegoś takiego,że tylko kobiety ja planują od miesięcy,a facetom to się niechcący zdarza zdradzić big_smile

Posty [ 66 do 112 z 112 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłamstwo w związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024