Hej, potrzebuje opinii osób postronnych. Na początku mojego związku, partner zapytał mnie czy miałam kiedyś relacje typu fwb, bo jeśli tak to musi nas przemyśleć i się zostawić czy warto w to wchodzić. W panice skłamałam, że nie, bałam się że mnie zostawi, pierwszy raz od kilku lat ktoś realnie się zaangażował w relacje, nie modlił mi oczu, oboje byliśmy bardzo zakochani w sobie (i dalej jesteśmy). A też z drugiej strony czułam złość, ponieważ ja go nie pytałam o jego przeszłość, czy o byłe partnerki,mimo że wiedziałam że różne rzeczy się tam działy. Nie chciałam być sądzona za błąd którego bardzo żałuję i nie jestem z tego dumna. Tym bardziej że sama przez większość życia uważałam tego typu relacje za nienormalne, jednak kilka lat samotności potrafi wiele zmienić. Na kilka lat zapomniałam o sprawie, ale ostatnio zaczęłam rozmyślać o tym, mam wyrzuty sumienia że zbudowałam związek na kłamstwie i nie wiem czy nie powiedzieć mu o tym. O niczym innym go nigdy nie okłamałam, ani z przeszłości, ani teraźniejszości. Jesteśmy bardzo zgodną i dobraną parą i boję się, że to wyznanie wszystko zniszczy. Proszę o rady co myślicie na ten temat??
1 2025-08-31 17:59:02 Ostatnio edytowany przez Amanda423 (2025-08-31 18:19:47)
Hej, potrzebuje opinii osób postronnych. Na początku mojego związku, partner zapytał mnie czy miałam kiedyś relacje typu fwb, bo jeśli tak to musi nas przemyśleć i się zostawić czy warto w to wchodzić. W panice skłamałam, że nie, bałam się że mnie zostawi, pierwszy raz od kilku lat ktoś realnie się zaangażował w relacje, nie modlił mi oczu, oboje byliśmy bardzo zakochani w sobie (i dalej jesteśmy). A też z drugiej strony czułam złość, ponieważ ja go nie pytałam o jego przeszłość, czy o byłe partnerki,mimo że wiedziałam że różne rzeczy się tam działy. Nie chciałam być sądzona za błąd którego bardzo żałuję i nie jestem z tego dumna. Tym bardziej że sama przez większość życia uważałam tego typu relacje za nienormalne, jednak kilka lat samotności potrafi wiele zmienić. Na kilka lat zapomniałam o sprawie, ale ostatnio zaczęłam rozmyślać o tym, mam wyrzuty sumienia że zbudowałam związek na kłamstwie i nie wiem czy nie powiedzieć mu o tym. O niczym innym go nigdy nie okłamałam, ani z przeszłości, ani teraźniejszości. Jesteśmy bardzo zgodną i dobraną parą i boję się, że to wyznanie wszystko zniszczy. Proszę o rady co myślicie na ten temat??
Hej. Jeśli już mówić, to spytałabym się go dlaczego ma to dla niego aż takie znaczenie, że myślałby nad rozstaniem. Jeśli źle się będziesz z tym czuć, to mu powiedz, w FwB nie ma niczego złego, dwie strony nie mydlą sobie oczu, jest seks i tyle. Wspaniały pomysł to jest. Jeśli on będzie się jednak po powiedzeniu prawdy zastanawiał nad tym związkiem, to wówczas trzeba uznać, że jest hipokrytą, gdyż jego przeszłość niewiele ma wspólnego - wg niego - z teraźniejszością, podczas gdy twoja przeszłość ma mieć. To nie fair. I może lepiej, byś się o tym przekonała czym prędzej.
On był w długoletnim związku, dlatego ma takie podejście. Tak jak pisałam sama tak myślałam, póki życie mnie trochę nie przeczołgało i zrozumiałam drugi punkt widzenia. Trochę go rozumiem,za to wiem że on tego nie zrozumie, tym bardziej że 4 lata już minęło.
On był w długoletnim związku, dlatego ma takie podejście. Tak jak pisałam sama tak myślałam, póki życie mnie trochę nie przeczołgało i zrozumiałam drugi punkt widzenia. Trochę go rozumiem,za to wiem że on tego nie zrozumie, tym bardziej że 4 lata już minęło.
Ale o nim to też w takim razie mówi coś niecoś. Są osoby, które przeskakują z jednej gałęzi na drugą - i tę sytuację uważam za dużo mniej godną niż układ FwB, który jest jasny czytelny i przejrzysty dla obu stron. Poza tym co? On mógł mieć potrzeby, a ty już nie? Bądźmy dorośli.
5 2025-08-31 20:34:50 Ostatnio edytowany przez Amanda423 (2025-08-31 20:35:17)
Tzn między mną a jego była dziewczyna było 1.5 roku około, wiec to nie było 'na zakładkę '. On miał chyba dwie partnerki seksualne
Hej, potrzebuje opinii osób postronnych. Na początku mojego związku, partner zapytał mnie czy miałam kiedyś relacje typu fwb, bo jeśli tak to musi nas przemyśleć i się zostawić czy warto w to wchodzić. W panice skłamałam, że nie, bałam się że mnie zostawi, pierwszy raz od kilku lat ktoś realnie się zaangażował w relacje, nie modlił mi oczu, oboje byliśmy bardzo zakochani w sobie (i dalej jesteśmy). A też z drugiej strony czułam złość, ponieważ ja go nie pytałam o jego przeszłość, czy o byłe partnerki,mimo że wiedziałam że różne rzeczy się tam działy. Nie chciałam być sądzona za błąd którego bardzo żałuję i nie jestem z tego dumna. Tym bardziej że sama przez większość życia uważałam tego typu relacje za nienormalne, jednak kilka lat samotności potrafi wiele zmienić. Na kilka lat zapomniałam o sprawie, ale ostatnio zaczęłam rozmyślać o tym, mam wyrzuty sumienia że zbudowałam związek na kłamstwie i nie wiem czy nie powiedzieć mu o tym. O niczym innym go nigdy nie okłamałam, ani z przeszłości, ani teraźniejszości. Jesteśmy bardzo zgodną i dobraną parą i boję się, że to wyznanie wszystko zniszczy. Proszę o rady co myślicie na ten temat??
Ja uważam, że partnerowi nie mówi się tego co jest mu niepotrzebne wiadomości, tym bardziej co było przed tym związkiem.
Tu jest gorsza sprawa bo się pytał, jakby to miało jakieś znaczenie dla waszego związku, jakieś uczulenie ma na fwb, może sam w nim był, albo miał partnerkę która była w takim związku i im nie wyszło. Szkoda, że nie odpowiedziałaś pytaniem na pytanie najpierw, a ty? Ale przy okazji zapytaj dlaczego dla niego tak ważne jest czy byłaś w takim związku czy nie. Dopiero potem rozważ czy mu powiedzieć.
Choć kłamstwo ma krótkie nóżki i on może się o tym dowiedzieć od osób postronnych.
Wiem, że nie miał, uważa to za patologię. A obawia się, że znowu bym to zrobiła.
Amanda423 napisał/a:Hej, potrzebuje opinii osób postronnych. Na początku mojego związku, partner zapytał mnie czy miałam kiedyś relacje typu fwb, bo jeśli tak to musi nas przemyśleć i się zostawić czy warto w to wchodzić. W panice skłamałam, że nie, bałam się że mnie zostawi, pierwszy raz od kilku lat ktoś realnie się zaangażował w relacje, nie modlił mi oczu, oboje byliśmy bardzo zakochani w sobie (i dalej jesteśmy). A też z drugiej strony czułam złość, ponieważ ja go nie pytałam o jego przeszłość, czy o byłe partnerki,mimo że wiedziałam że różne rzeczy się tam działy. Nie chciałam być sądzona za błąd którego bardzo żałuję i nie jestem z tego dumna. Tym bardziej że sama przez większość życia uważałam tego typu relacje za nienormalne, jednak kilka lat samotności potrafi wiele zmienić. Na kilka lat zapomniałam o sprawie, ale ostatnio zaczęłam rozmyślać o tym, mam wyrzuty sumienia że zbudowałam związek na kłamstwie i nie wiem czy nie powiedzieć mu o tym. O niczym innym go nigdy nie okłamałam, ani z przeszłości, ani teraźniejszości. Jesteśmy bardzo zgodną i dobraną parą i boję się, że to wyznanie wszystko zniszczy. Proszę o rady co myślicie na ten temat??
Hej. Jeśli już mówić, to spytałabym się go dlaczego ma to dla niego aż takie znaczenie, że myślałby nad rozstaniem. Jeśli źle się będziesz z tym czuć, to mu powiedz, w FwB nie ma niczego złego, dwie strony nie mydlą sobie oczu, jest seks i tyle. Wspaniały pomysł to jest. Jeśli on będzie się jednak po powiedzeniu prawdy zastanawiał nad tym związkiem, to wówczas trzeba uznać, że jest hipokrytą, gdyż jego przeszłość niewiele ma wspólnego - wg niego - z teraźniejszością, podczas gdy twoja przeszłość ma mieć. To nie fair. I może lepiej, byś się o tym przekonała czym prędzej.
Nie powiedziałabym, że fwb to jest dobry pomysł, nie mówiąc, że wspaniały, bo często jedna strona się za bardzo angażuje i cierpi.
To na pewno nie powinno nikomu przeszkadzać, facet może się cieszyć, że ma temperamentną dziewczynę.
9 2025-08-31 20:44:56 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-08-31 20:48:38)
Wiem, że nie miał, uważa to za patologię. A obawia się, że znowu bym to zrobiła.
To jakieś dziwne wnioski wyciąga bo przecież jak jesteście w związku to do czego by ci był potrzebny taki związek, tak samo może się obawiać, że go zdradzisz, bo zakochasz się w innym. Bez sensu.
W takim razie w ogóle mu nie mów i zapomnij o temacie.
A skoro był w długoletnim związku, to jaka była przyczyna, że się rozszedł? Dowiedział się, że partnerka była w fwb i go zostawiła wracając do takiego związku?
10 2025-08-31 20:51:19 Ostatnio edytowany przez Amanda423 (2025-08-31 20:56:02)
Wydaje mi się, że bardziej chodzi o to, że 'nie chce być z k*rwą ' .. oczywiście takie słowa nie padły nigdy, ale mina mówiła swoje. Co mnie bardzo bolało, bo jesteśmy naprawdę super para, większość poglądów mamy takich samych , tak samo patrzymy na życie, jesteśmy nierozłączni ,przykro mi , że cos takiego byłoby ważniejsze..
Wiem, czemu się rozeszli, to było zupełnie coś innego,nie związanego z tematem.
Nie powiedziałabym, że fwb to jest dobry pomysł, nie mówiąc, że wspaniały, bo często jedna strona się za bardzo angażuje i cierpi.
To na pewno nie powinno nikomu przeszkadzać, facet może się cieszyć, że ma temperamentną dziewczynę.
Przynajmniej w teorii powinna mieć wyjaśnione na samym początku, ze chodzi o seks bez uczuć wyższych. Mam nadzieje, że też w praktyce tak to w większości wygląda, a nie jest udawaniem miłości i czekaniem, by przeskoczyć z gałęzi na kolejną gałąź.
12 2025-08-31 21:26:13 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-08-31 21:29:06)
Wydaje mi się, że bardziej chodzi o to, że 'nie chce być z k*rwą ' .. oczywiście takie słowa nie padły nigdy, ale mina mówiła swoje. Co mnie bardzo bolało, bo jesteśmy naprawdę super para, większość poglądów mamy takich samych , tak samo patrzymy na życie, jesteśmy nierozłączni ,przykro mi , że cos takiego byłoby ważniejsze..
Wiem, czemu się rozeszli, to było zupełnie coś innego,nie związanego z tematem.
Jeśli ma takie chore podejście, to tym bardziej mu nie mów, nikt nie udowodni, że z twojej strony nie było uczucia, jeśliby doszło do tego, że się kiedyś dowie.
Bo często w przypływie szczerości, niektórzy mówią to co powinni byli zachować dla siebie i niszczą związek, choć wydawało by się, że to nie ma znaczenia.
Jak przykład faceta, który nie mógł przeżyć, jak żona właśnie w przypływie szczerości po paru latach, mieli dzieci, wyznała mu, że miała jednego partnera więcej przed nim niż mu powiedziała. Wydawało by się, nic nadzwyczajnego, a facet musiał korzystać z pomocy psychoterapeuty, bo sobie nie radził z tą informacją. Dla mnie to jest nie do zrozumienia, ale widocznie są tacy przeczuleni na danym punkcie, że tak to przeżywają.
U ciebie do tego było kłamstwo, co powoduje, że można pomyśleć jak z jednym skłamałaś, to z innymi rzeczami też mogłeś skłamać, dlatego nie powinien się o tym nie dowiedzieć. Choć w przytoczonym przypadku też można mówić o kłamstwie.
A tak na marginesie, skoro on był w długoletnim związku bez ślubu, to z tobą też nie ma zamiaru go brać?
Nie wiem, mi też nie spieszy się do ślubu, więc jest to dla mnie bez znaczenia. Ważne jest to jak mnie traktuje, mimo takich sytuacji, to bardzo dobry mężczyzna, uczuciowy, z zasadami, troskliwy, również przyjaciel. Dlatego tym bardziej źle się z tym czuję..
Nie wiem, mi też nie spieszy się do ślubu, więc jest to dla mnie bez znaczenia. Ważne jest to jak mnie traktuje, mimo takich sytuacji, to bardzo dobry mężczyzna, uczuciowy, z zasadami, troskliwy, również przyjaciel. Dlatego tym bardziej źle się z tym czuję..
Ale zdajesz sobie sprawę z konsekwencji więc postaw na szali, co warto, a co nie.
Jest taka zasada, że albo się mówi o takich sprawach na początku związku albo w ogóle, jeśli coś jest dla kogoś ważne. On nie doceni twojej szczerości, więc sama musisz zdecydować licząc się z konsekwencjami.
15 2025-08-31 23:40:43 Ostatnio edytowany przez ammon (2025-08-31 23:41:36)
Generalnie to kłamiąc jeszcze pogorszyłaś sprawę. Teraz jak mu to powiesz to ciężej będzie mu to zaakceptować. Z drugiej strony, chcesz budować relacje na kłamstwie? Albo czy chcesz okłamywać osobę na której Ci zależy?
Jeśli gość się dowie z innego źródła i dowie się nie od ciebie, że skłamałaś to jeszcze gorzej będzie mu to przełknąć.
Ja uważam, że partnerowi nie mówi się tego co jest mu niepotrzebne wiadomości
Nie tobie o tym decydować.
Randki i przygody to jedno - kłam do woli. Tu liczą się emocje i chwila.
Związek, gdzie ukrywa się przeszłość w strachu przed odrzuceniem to najgorsze gówno.
17 2025-09-01 09:19:11 Ostatnio edytowany przez Amanda423 (2025-09-01 09:32:42)
Też myślałam, żeby z nim o tym porozmawiać, jednak minęło już prawie 5 lat.. boję się jego reakcji. Co byście pomyśleli, gdyby wasz partner, partnerka wyskoczyli z czymś takim po latach?
18 2025-09-01 09:36:08 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-09-01 09:42:48)
Też myślałam, żeby z nim o tym porozmawiać, jednak minęło już prawie 5 lat.. boję się jego reakcji
Amando, nie znam ciebie i waszego związku jednak jeśli prosisz o opinię, to uważam, że lepiej partnerowi powiedzieć z tym, że rozmowa musi się odbyć we właściwym momencie, a przekazanie tej odpowiedzi poprzedzone okolicznościami, w jakich to się wydarzyło. Nie polecam przejmować się aż tak bardzo, co powie partner, bo jeśli ma do ciebie zaufanie, doceni twoją szczerość. Jest to dla niego istotne czy byłabyś zdolna do takiej relacji, bo być może nim targają jakieś wątpliwości i o tym też wypadałoby porozmawiać. Niektórzy, po prostu, nie potrafią być sami i jeśli to dotyczy ciebie, dobrze by było, żeby partner o tym wiedział. Doczytałam, że minęło 5 lat, ale może lepiej późno niż wcale?
19 2025-09-01 11:16:38 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-09-01 11:17:21)
Też myślałam, żeby z nim o tym porozmawiać, jednak minęło już prawie 5 lat.. boję się jego reakcji. Co byście pomyśleli, gdyby wasz partner, partnerka wyskoczyli z czymś takim po latach?
Ale to nie ma znaczenia co my myślimy o tym tylko co on myśli, jeden to zaakceptuje drugi nie, a dla niego to widać było priorytetem, więc wątpię czy ci wybaczy i przejdzie do porządku dziennego, w każdym razie go skrzywdzisz.
Straci zaufanie bo, że to było jedno kłamstwo tylko ty wiesz, a osoba druga sobie pomyśli, że były też inne i nic z tym nie zrobisz.
A bez zaufania związek się posypie.
Masz więc dwa „grzechy” na sumieniu i jak nie umiesz sobie z tym radzić, to postaw wszystko na jedną kartę i powiedz, co będzie to będzie.
Ja wiem, że jesteś na takim etapie, że myślisz przecież my się tak kochamy, to on powinien mi wybaczyć, ale to tak nie działa.
Ale to nie ma znaczenia co my myślimy o tym tylko co on myśli, jeden to zaakceptuje drugi nie, a dla niego to widać było priorytetem, więc wątpię czy ci wybaczy i przejdzie do porządku dziennego, w każdym razie go skrzywdzisz.
To nie kwestia priorytetu tylko męskiej natury a czy to się komuś podoba czy nie, mężczyźni raczej do małżeństwa i zakładania rodziny wybierają te "porządniejsze". Działa to tak samo jak u kobiet, kobiety co do zasady też wybierają mężczyzn z perspektywami, bardziej ambitnych, pracowitych itd... bo taka jest natura kobiet.
Jeżeli o mnie chodzi to też do zakładania rodziny nie wybrałbym laski po FWB, ONS, trójkątach i innych dziwnych konfiguracjach
Sam nie wiem dlaczego, ale świadomość, że moją przyszłą żonę mieli na pstryknięcie placami jakoś mnie obrzydza. To jednak mężczyzna zdobywa a kobieta jest zdobywana, jeżeli jest łatwa do zdobycia to jest ciulowa do poważnego życia. Jak w tym powiedzonku: Klucz, który otwiera wiele zamków jest dobrym kluczem. Zamek, który można otworzyć każdym kluczem jest chujowym zamkiem
Pewnie dlatego kobiety się do tego nie przyznają i kłamią bo wiedzą co jest grane ![]()
Straci zaufanie bo, że to było jedno kłamstwo tylko ty wiesz, a osoba druga sobie pomyśli, że były też inne i nic z tym nie zrobisz.
Dokładnie tak. Jak ktoś oszukał raz to nie będzie miał problemu żeby oszukać kolejny, coś o tym wiem ![]()
Ja uważam, że partnerowi nie mówi się tego co jest mu niepotrzebne wiadomości, tym bardziej co było przed tym związkiem.
Ciekawe podejście, ale może lepiej żyć tak, żeby nie musieć się wstydzić przyznać do przeszłości?
Swoją drogą, skoro to co było przed związkiem nie ma znaczenia, to chciałabyś wiedzieć, ze twój facet siedział w więzieniu? Albo był oskarżony o gwałt? Albo ma dzieci (niech będzie, że dorosłe) z poprzedniego związku? Albo spowodował śmiertelny wypadek po pijaku? Długo by wymieniać, niby nie jest ci to do szczęścia potrzebne, było minęło, nie ma wpływu na aktualne życie.. ale ja jednak wolałbym wiedzieć. Może dlatego, że jak to ktoś kiedyś powiedział, "jesteśmy sumą naszych doświadczeń. Doświadczenia te – pozytywne czy negatywne – czynią nas osobami, którymi jesteśmy."
wieka napisał/a:Ja uważam, że partnerowi nie mówi się tego co jest mu niepotrzebne wiadomości, tym bardziej co było przed tym związkiem.
Ciekawe podejście, ale może lepiej żyć tak, żeby nie musieć się wstydzić przyznać do przeszłości?
Swoją drogą, skoro to co było przed związkiem nie ma znaczenia, to chciałabyś wiedzieć, ze twój facet siedział w więzieniu? Albo był oskarżony o gwałt? Albo ma dzieci (niech będzie, że dorosłe) z poprzedniego związku? Albo spowodował śmiertelny wypadek po pijaku? Długo by wymieniać, niby nie jest ci to do szczęścia potrzebne, było minęło, nie ma wpływu na aktualne życie.. ale ja jednak wolałbym wiedzieć. Może dlatego, że jak to ktoś kiedyś powiedział, "jesteśmy sumą naszych doświadczeń. Doświadczenia te – pozytywne czy negatywne – czynią nas osobami, którymi jesteśmy."
Moją dewizą jest, że powinno się żyć tak, żeby się nie wstydzić tego co się robi, i to co się mówi…. Też tego co się pisze na Forum…i potem zmienia się Nicki ![]()
Tu więc się z Tobą zgodzę.
Ale skoro ja nie mam nic do ukrycia to nie znaczy, że każdy, niektórzy mają takie wstydliwe sprawy o których wolą nie mówić i ja ich rozumiem, tym bardziej jeśli to nie ma wpływu na obecny związek.
Mówimy tu o przeszłości seksualnej i nie można tego porównywać do patologii.
Bo to jest takie drążenie skały…
Te przykłady o których piszesz mają wpływ na przyszłe życie, ale na pewno nie fwb, czego ja nie popieram, ale to nie ma przecież znaczenia.
23 2025-09-01 12:55:28 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-09-01 13:20:53)
Ale skoro ja nie mam nic do ukrycia to nie znaczy, że każdy, niektórzy mają takie wstydliwe sprawy o których wolą nie mówić i ja ich rozumiem, tym bardziej jeśli to nie ma wpływu na obecny związek.
Jesteś pewna, że przeszłość seksualna nie ma wpływu na związek? ![]()
Mówimy tu o przeszłości seksualnej i nie można tego porównywać do patologii.
Co jest patologią? Dorosłe dzieci z poprzedniego związku? Chwila bezmyślności i w konsekwencji odsiadka? Oskarżenie o gwałt? - może prawdziwe oskarżenie, może nie...
Te przykłady o których piszesz mają wpływ na przyszłe życie, ale na pewno nie fwb, czego ja nie popieram, ale to nie ma przecież znaczenia.
Na pewno nie?
A 2 relacje FWB? Albo 5? Albo 10? Na pewno nie ma to wpływu na psychikę i w konsekwencji wybory, zachowanie, oczekiwania... na przyszłość? Czy w takim razie seks za pieniądze, mówiąc wprost prostytuowanie się również nie ma wpływu na teraźniejszość i przyszłość?
Dla ciebie może to patologia, dla kogoś innego sposób na radzenie sobie na studiach, czy ktoś komuś robił krzywdę? Długo tak mogę wymyślać. Tak czy inaczej podtrzymuję, że jesteśmy sumą naszych WSZYSTKICH doświadczeń.
Też myślałam, żeby z nim o tym porozmawiać, jednak minęło już prawie 5 lat.. boję się jego reakcji. Co byście pomyśleli, gdyby wasz partner, partnerka wyskoczyli z czymś takim po latach?
No ja bym doceniła szczerość. Ale ja to ja, a on to on. Jeśli ma cię to męczyć, to mu to powiedz. Serio. Chyba pisałaś wyżej, że różne rzeczy się tam u niego działy. Jego przeszłość nie wpływa na teraźniejszość, to czemu twoja ma wpłynąć.
wieka napisał/a:Ale skoro ja nie mam nic do ukrycia to nie znaczy, że każdy, niektórzy mają takie wstydliwe sprawy o których wolą nie mówić i ja ich rozumiem, tym bardziej jeśli to nie ma wpływu na obecny związek.
Jesteś pewna, że przeszłość seksualna nie ma wpływu na związek?
wieka napisał/a:Mówimy tu o przeszłości seksualnej i nie można tego porównywać do patologii.
Co jest patologią? Dorosłe dzieci z poprzedniego związku? Chwila bezmyślności i w konsekwencji odsiadka? Oskarżenie o gwałt? - może prawdziwe oskarżenie, może nie...
wieka napisał/a:Te przykłady o których piszesz mają wpływ na przyszłe życie, ale na pewno nie fwb, czego ja nie popieram, ale to nie ma przecież znaczenia.
Na pewno nie?
A 2 relacje FWB? Albo 5? Albo 10? Na pewno nie ma to wpływu na psychikę i w konsekwencji wybory, zachowanie, oczekiwania... na przyszłość? Czy w takim razie seks za pieniądze, mówiąc wprost prostytuowanie się również nie ma wpływu na teraźniejszość i przyszłość?
Dla ciebie może to patologia, dla kogoś innego sposób na radzenie sobie na studiach, czy ktoś komuś robił krzywdę? Długo tak mogę wymyślać. Tak czy inaczej podtrzymuję, że jesteśmy sumą naszych WSZYSTKICH doświadczeń.
Tak…A ty taki prawy, że założyłeś temat pod innym nickiem i do tego nakłamałeś na portalu, czyli już te kłamstwo masz we krwi ![]()
26 2025-09-01 13:45:46 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-09-01 13:48:41)
Tak…A ty taki prawy, że założyłeś temat pod innym nickiem i do tego nakłamałeś na portalu, czyli już te kłamstwo masz we krwi
A gdzie napisałem, że jestem prawy?
Zapytałem tylko, czy przeszłość, również ta seksualna na pewno nie ma znaczenia w obecnym związku (bo jak rozumiem twierdzisz, że nie wpływa na teraźniejszość i przyszłość). Podałem kilka przykładów i chętnie wysłucham argumentów ![]()
A co do insynuacji, że to mój temat to powiem tylko raz: mylisz się. Nie wiem co ludzie na tym forum mają za przypadłość, co 2 dni ktoś mi wmawia, że jestem innym użytkownikiem niż jestem i nawet jakieś nicki podają, w tym ludzi, którzy pozakładali konta kilka lat temu
teraz mnie próbujesz wkręcić, że ten temat jest mój chociaż nie jest. Wypowiedziałem się, bo przedstawiłaś argumenty od czapy, które można obalić w 2 minuty, tyle.
EDIT: Co nie zmienia faktu, że uważam, że to trolling, bo problem mocno z dupy i nie wierzę, ze jakakolwiek kobieta po kilku latach związku miałaby dylemat czy powiedzieć facetowi, że z kims wcześniej się ruchała czy nie. Ale podyskutować można ![]()
wieka napisał/a:Tak…A ty taki prawy, że założyłeś temat pod innym nickiem i do tego nakłamałeś na portalu, czyli już te kłamstwo masz we krwi
A gdzie napisałem, że jestem prawy?
![]()
Zapytałem tylko, czy przeszłość, również ta seksualna na pewno nie ma znaczenia w obecnym związku (bo jak rozumiem twierdzisz, że nie wpływa na teraźniejszość i przyszłość). Podałem kilka przykładów i chętnie wysłucham argumentówA co do insynuacji, że to mój temat to powiem tylko raz: mylisz się. Nie wiem co ludzie na tym forum mają za przypadłość, co 2 dni ktoś mi wmawia, że jestem innym użytkownikiem niż jestem i nawet jakieś nicki podają, w tym ludzi, którzy pozakładali konta kilka lat temu
teraz mnie próbujesz wkręcić, że ten temat jest mój chociaż nie jest. Wypowiedziałem się, bo przedstawiłaś argumenty od czapy, które można obalić w 2 minuty, tyle.
EDIT: Co nie zmienia faktu, że uważam, że to trolling, bo problem mocno z dupy i nie wierzę, ze jakakolwiek kobieta po kilku latach związku miałaby dylemat czy powiedzieć facetowi, że z kims wcześniej się ruchała czy nie. Ale podyskutować można
https://www.netkobiety.pl/t135295.html
To nie twój temat?
Nie, ten temat nie jest od czapy, przeczytaj cały wątek, tam podałam inną sytuację, choć tożsamą.
Co do argumentów, to nie będę się produkowała, pożyjesz dłużej to sam się przekonasz. Druga sprawa, że każdy może mieć swoje zdanie, więc nie musisz się ze mną zgadzać.
https://www.netkobiety.pl/t135295.html
To nie twój temat?
Mój, ale ten temat nie ma nic wspólnego z wieloletnimi związkami. Co innego jak koleś z tindera kłamie, że ma firmę, laska z tindera kłamie, że to jej aktualne zdjęcia i w dodatku bez retuszu, obcy ludzie, nikt nikogo nie zna więc problemu nie ma. Co innego kłamstwa w wieloletnim związku, różnica jednak jest.
Nie, ten temat nie jest od czapy, przeczytaj cały wątek, tam podałam inną sytuację, choć tożsamą.
Co do argumentów, to nie będę się produkowała, pożyjesz dłużej to sam się przekonasz. Druga sprawa, że każdy może mieć swoje zdanie, więc nie musisz się ze mną zgadzać.
Przeczytałem i najbardziej rzuca mi się w oczy to: "Ja uważam, że partnerowi nie mówi się tego co jest mu niepotrzebne wiadomości, tym bardziej co było przed tym związkiem." Zapytałem więc, czy na pewno tak uwazasz i podałem kilka przykładów z życia wziętych (nie koniecznie mojego życia) ;-)
Chyba, że uważasz, że można kłamać (lub przemilczeć) w wieloletnim związku tylko te tematy, które z twojego punktu widzenia są niewydogne, ale sama już byś nie chciała, że twój partner kłamal (lub przemilczał) tematy, które z jego punktu widzenia są niewygodne. Jeżeli tak to spoko, nie mam więcej pytań ![]()
Ostatni raz ci odpowiem. Tak wolę, żeby przemilczał bo mnie ta informacja do niczego nie jest potrzebna, więc nie dopytuję, jedynie mogę się domyślać i to mi wystarczy.
Po drugie nie wiesz, czy partner/ka powie ci prawdę, bo bezgranicznego zaufania nie możesz mieć nigdy. Tego i tak nie sprawdzisz, to są tylko słowa. Jeśli ktoś chce wiedzieć, wypytuje, potem rozkminia, a może to nieprawda, albo drąży i drąży bo chce znać szczegóły… Jeśli komuś to potrzebne do szczęścia, nie mam nic przeciwko, ale to tylko złudzenie. Ocenianie kogokolwiek przez pryzmat przeszłości seksualnej jest wątpliwe.
Do tego może ktoś ci powiedzieć prawdę, a ty będziesz dalej w to wątpił…
Rozumiem tych, co chcą wiedzieć gdy ta informacja dla nich ważna, jak przypadku faceta autorki. I też dla niego wystarczyło uwierzyć na słowo. Może żyć szczęśliwie w tej niewiedzy, gorzej ma autorka. Też zabrakło mu dyplomacji, bo najpierw dał do zrozumienia, że nie toleruje takich związków, a potem się pytał.
Gorzej mają ci co kłamią, bo to im potem ciąży…
Jednym słowem co kto „lubi”… Wszystko musi zweryfikować życie.
30 2025-09-01 17:26:54 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-09-01 17:33:17)
Ostatni raz ci odpowiem.
Skąd ta niechęć podszyta agresją? Nie obraziłem cię, nie jestem wulgarny, normalna dyskusja, przedstawiłaś swoje argumenty, ja przedstawiłem kontrargumenty, tak to powinno wyglądać. No chyba, że rozdrażniło cię to, że spojrzałem na problem szerzej niż ty i trochę to rozbudowałem, ale takie jest życie, nie ma się co obrażać.
Tak wolę, żeby przemilczał bo mnie ta informacja do niczego nie jest potrzebna, więc nie dopytuję, jedynie mogę się domyślać i to mi wystarczy.
No i spoko, rozumiem podejście, nie jest nowe i jest jakaś grupa osób, która żyje w myśl zasady czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Ja osobiście się z tym nie zgadzam, bo wolałbym wiedzieć, że np; noszę poroże, którym zahaczam o każą futrynę, ale jeżeli ty wolisz o takich rzeczach nie wiedzieć to nie mam z tym problemu.
Po drugie nie wiesz, czy partner/ka powie ci prawdę, bo bezgranicznego zaufania nie możesz mieć nigdy. Tego i tak nie sprawdzisz, to są tylko słowa. Jeśli ktoś chce wiedzieć, wypytuje, potem rozkminia, a może to nieprawda, albo drąży i drąży bo chce znać szczegóły… Jeśli komuś to potrzebne do szczęścia, nie mam nic przeciwko, ale to tylko złudzenie. Ocenianie kogokolwiek przez pryzmat przeszłości seksualnej jest wątpliwe.
Do tego może ktoś ci powiedzieć prawdę, a ty będziesz dalej w to wątpił…
Jasne, że nigdy nie masz pewności, że ktoś powiedział prawdę, ale czy to znaczy, że masz nie pytać?
A co do oceniania kogokolwiek przez pryzmat przeszłości seksualnej to nie oszukuj się, każdy to robi, ty też. Tylko różni ludzie mają w różnych miejscach postawione granice. Jeden facet będzie miał problem, że jego dziewczyna miała przed nim JEDNEGO partnera, drugi będzie miał problem, że była w relacjach FWB, trzeci, że grała w pornosach albo brała udział w trójkątach itd... Dla ciebie FWB nie ma znaczenia i ok, ale gdyby twój facet dorabiał w przeszłości jako męska prostytutka to też nie miałoby to znaczenia? Każdy ma jakąś granicę, po przekroczeniu której nie jest w stanie zaakceptować przeszłości (również tej seksualnej) partnera, tylko jeszcze nie każdy wie, gdzie ta granica przebiega.
Rozumiem tych, co chcą wiedzieć gdy ta informacja dla nich ważna, jak przypadku faceta autorki. I też dla niego wystarczyło uwierzyć na słowo. Może żyć szczęśliwie w tej niewiedzy, gorzej ma autorka. Gorzej mają ci co kłamią, bo to im potem ciąży…
Prawdziwe złoto
Odwrócę to może żebyś lepiej zrozumiała: zdradzana żona może żyć szczęśliwie w niewiedzy, gorzej ma zdradzający mąż, bo on musi żyć ze świadomością, że oszukuje żonę i pewnie mu to ciąży
Jak się na to zapatrujesz?
Technicznie może nawet masz rację, ale jeżeli mam być szczery to mimo wszystko to udawane współczucie dla zdradzającego męża, który musi żyć z ciężarem kłamstwa jakoś mi się nie klei.
Też zabrakło mu dyplomacji, bo najpierw dał do zrozumienia, że nie toleruje takich związków, a potem się pytał.
I wreszcie na koniec coś z czym się mogę zgodzić. Również uważam, że facet zachował się jak bezmózg, najpierw należy zapytać a dopiero później się uzewnętrzniać, nigdy odwrotnie, wydawało się, że to tak oczywiste, że nawet dzieci to wiedzą, ale jak widać nie dla wszystkich jest to oczywiste.
Nie ma w tym nic złośliwego, nie mam zamiaru do niczego nikogo przekonywać i vice versa, powiedziałam wszystko co miałam do powiedzenia i nie lubię bić piany ![]()
32 2025-09-01 21:01:37 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-09-01 21:02:33)
wieka napisał/a:Ja uważam, że partnerowi nie mówi się tego co jest mu niepotrzebne wiadomości, tym bardziej co było przed tym związkiem.
Ciekawe podejście, ale może lepiej żyć tak, żeby nie musieć się wstydzić przyznać do przeszłości?
Swoją drogą, skoro to co było przed związkiem nie ma znaczenia, to chciałabyś wiedzieć, ze twój facet siedział w więzieniu? Albo był oskarżony o gwałt? Albo ma dzieci (niech będzie, że dorosłe) z poprzedniego związku? Albo spowodował śmiertelny wypadek po pijaku? Długo by wymieniać, niby nie jest ci to do szczęścia potrzebne, było minęło, nie ma wpływu na aktualne życie.. ale ja jednak wolałbym wiedzieć. Może dlatego, że jak to ktoś kiedyś powiedział, "jesteśmy sumą naszych doświadczeń. Doświadczenia te – pozytywne czy negatywne – czynią nas osobami, którymi jesteśmy."
Też uważam ze historia cos o ludziach mowi a pewne historie pozwalają przewidywać przyszłość zwiazku z jakimś tam prawdopodobieństwem. Ale tak juz nie rozszerzając "zakresu" historii a skupiajac sie na tym (raczej fake'owym watku) uważacie ze jeden zwiazek fwb kogoś skreśla?
I jeszcze jak odbieracie faceta i babke po układzie fwb? Tak samo? Jako tych co chca zabawy, seksu i milego spedzenia czasu - czy jednak inaczej?
Też uważam ze historia cos o ludziach mowi a pewne historie pozwalają przewidywać przyszłość zwiazku z jakimś tam prawdopodobieństwem. Ale tak juz nie rozszerzając "zakresu" historii a skupiajac sie na tym (raczej fake'owym watku) uważacie ze jeden zwiazek fwb kogoś skreśla?
FWB może nie, ale kłamstwo tak. I nawet nie chodzi o jakąś konkretną sprawę tylko o zaufanie, które albo jest albo nie.
I jeszcze jak odbieracie faceta i babke po układzie fwb? Tak samo? Jako tych co chca zabawy, seksu i milego spedzenia czasu - czy jednak inaczej?
Moim zdaniem kobiety częściej wchodzą w takie układy z nadzieją na coś więcej, mężczyźni częściej, żeby mieć stały, łatwy i szybki dostęp do seksu, jednocześnie nie biorąc sobie na głowę problemów i zobowiązań. Ja w sumie nie znam żadnego przypadku, gdzie to kobieta zaproponowała mężczyźnie FWB, znam za to kilka gdzie mężczyzna proponował a kobieta się zgadzała albo nie. Tam gdzie się zgadzała to liczyła na to, że z czasem on zmieni zdanie (ale nie zmieniali bo po co rezygnować z wygodnego układu). To z doświadczeń własnych i znajomych, ale pewnie są też takie laski, które same z siebie proponują FWB, ja niestety na taką póki co nie trafiłem, ale może wszystko przede mną ![]()
Ogólnie zawsze mówię mu prawdę, czasem na początku mówiłam rzeczy które powinnam przemilczeć (np to że miałam kiedyś cięższy okres, kiedy częściej piłam sama alkohol, krótki okres, ale był - nie było to dobrze odebrane, mimo że nie przejawiałam żadnych ciągot alkoholowych). Gdyby ta rozmowa odbyła się w normalnej atmosferze, a nie podejrzeń i gniewu, to pewnie bym odpowiedziała na to pytanie. Nie raz już odpowiadałam na inne niewygodne pytania. Jednak wiedząc że grozi to kolejnymi cichymi daniami itp w panice skłamałam. Nie usprawiedliwia mnie to, ale nie jestem notorycznym kłamcą
35 2025-09-01 23:08:30 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-09-01 23:11:22)
Ogólnie zawsze mówię mu prawdę, czasem na początku mówiłam rzeczy które powinnam przemilczeć (np to że miałam kiedyś cięższy okres, kiedy częściej piłam sama alkohol, krótki okres, ale był - nie było to dobrze odebrane, mimo że nie przejawiałam żadnych ciągot alkoholowych). Gdyby ta rozmowa odbyła się w normalnej atmosferze, a nie podejrzeń i gniewu, to pewnie bym odpowiedziała na to pytanie. Nie raz już odpowiadałam na inne niewygodne pytania. Jednak wiedząc że grozi to kolejnymi cichymi daniami itp w panice skłamałam. Nie usprawiedliwia mnie to, ale nie jestem notorycznym kłamcą
To jednak nie było tak kolorowo w waszym związku jak pisałaś na początku, że on taki wspaniały itp.? Skąd był ten jego gniew i podejrzenia? Dlatego, że mówiłaś prawdę, a on nie dowierzał? Potem się dziwimy, że ludzie nie mówią prawdy, nawet tej nikomu niepotrzebnej do wiadomości.
A teraz jeszcze chcesz dolać oliwy do ognia?
36 2025-09-01 23:09:00 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-09-01 23:11:04)
.
37 2025-09-02 00:33:36 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-09-02 00:34:28)
Ogólnie zawsze mówię mu prawdę, czasem na początku mówiłam rzeczy które powinnam przemilczeć (np to że miałam kiedyś cięższy okres, kiedy częściej piłam sama alkohol, krótki okres, ale był - nie było to dobrze odebrane, mimo że nie przejawiałam żadnych ciągot alkoholowych). Gdyby ta rozmowa odbyła się w normalnej atmosferze, a nie podejrzeń i gniewu, to pewnie bym odpowiedziała na to pytanie. Nie raz już odpowiadałam na inne niewygodne pytania. Jednak wiedząc że grozi to kolejnymi cichymi daniami itp w panice skłamałam. Nie usprawiedliwia mnie to, ale nie jestem notorycznym kłamcą
On Cię nie akceptuje taką, jaka jesteś i to jest ogromny problem.
Bardzo mnie przy tym zastanawia, co za rzeczy działy się w jego przeszłości (napisałaś o tym w pierwszym poście). Bo może facet ma podwójne standardy - inne dla siebie i zupełnie inne dla Ciebie?
Potem się dziwimy, że ludzie nie mówią prawdy, nawet tej nikomu niepotrzebnej do wiadomości.
Litości, znowu? Jak panna za 2 dni przypomni sobie, że za przeproszeniem dawała dupy za kasę to też będzie "nikomu niepotrzebna prawda"? Jak nie ma weneryka to chyba nie ;-)
Przerażają mnie ludzie, którzy mając do wyboru prawdę i kłamstwo wybierają życie w kłamstwie, zwłaszcza w kontekście ludzi, których podobno kochają.
Bo może facet ma podwójne standardy - inne dla siebie i zupełnie inne dla Ciebie?
A znasz ludzi, którzy nie mają podwójnych standardów?
Przeciętny mężczyzna ma kobietę zdobyć, nawet jeżeli ona jest feministką, jest nowoczesna, wykształcona, jest za równouprawnieniem to i tak oczekuje, że to on będzie o nią zabiegał, on będzie zapraszał, on będzie ją adorował, on będzie ją komplementował itd... ona co najwyżej może pozwolić żeby on o nią zabiegał, żeby on ją adorował, może też w końcu pozwolić się zdobyć. Ale to praktycznie nigdy nie działa w drugą stronę.
Dlatego mężczyzna, który ma łatwość w zdobywaniu kobiet ma "szacun na dzielni", jest zdobywcą, natomiast kobieta, która ma łatwość w byciu zdobywaną, zwłaszcza przez wielu mężczyzn wiadomo jak jest określana
Co ciekawe z tego co zauważyłem nie tylko przez samych mężczyzn ale również znaczną część kobiet funkcjonujących na tym samym rynku.
I dla jasności, kobiety też mają podwójne standardy. Z jednej strony ona chce być silna i niezależna ale z prawem do chwili słabości, z prawem do płaczu... ale od niego oczekuje, że będzie silny, sprawczy, decyzyjny, że jak przyjdzie co do czego to stanie na wysokości zadania i własną piersią ją zasłoni a nie jak pizdeczka schowa się za jej plecami ![]()
Takie jest życie i tak nas natura ukształtowała, czy się to komuś podoba czy nie.
40 2025-09-02 09:06:40 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-09-02 09:07:52)
Priscilla napisał/a:Bo może facet ma podwójne standardy - inne dla siebie i zupełnie inne dla Ciebie?
A znasz ludzi, którzy nie mają podwójnych standardów?
Tu ich znajdziesz pod dostatkiem ![]()
Weźmy taką Wiekę, która tutaj tutaj pisze:
skąd był ten jego gniew i podejrzenia? Dlatego, że mówiłaś prawdę, a on nie dowierzał? Potem się dziwimy, że ludzie nie mówią prawdy, nawet tej nikomu niepotrzebnej do wiadomości.
a w innych wątkach (zwłaszcza jak pisze do kobiet) wyznaje zasadę, że jakakolwiek blada choćby perspektywa problemów (czyli jakaś nawet nie red flag, a yellow flag) to przesłanka dla natychmiastowej ewakuacji z relacji/znajomości. To co się dziwić, że np. jakiś border (czy ktokolwiek, kto nawet w przeszłości z jakiegoś powodu okresowo brał psychotropy, ale czuje taką samą potrzebę by mieć kobietę u swego boku i potrzebę kobiecej czułości jak każdy facet) zatai ten fakt w obawie, że trafi na taką wiekę (albo taka wieka znajdzie się w otoczeniu jego wybranki) która za szczerość nagrodzi go kopem? Jak widać w przekonaniu niektórych prawo do oszukiwania ma tylko jedna strona.
Cała masa kobiet podkreśla główną rolę zasobów jako kryterium przydatności faceta do związku, ale jednocześnie na nic tak alergicznie reagują jak na wypunktowanie im, że to przecież wypisz - wymaluj główna dewiza "panienek" czyli "dupa za pieniądze" i dorabiają do tego karkołomne ideologie żeby tylko nie poczuć się ulepionymi z tej samej gliny co owe "panienki" ![]()
Witamy na Netkobietach, przyzwyczajaj się. Jakiś czas temu już pisałem, że to forum powinno zmienić nazwę na "Siostry Samice"; będzie bliżej faktycznej ideologii.
Ale szukaj w realu, bo nie wszystkie są takie; tu masz zdecydowaną nadreprezentację (zresztą na podobnych forach też) gatunku, który widzisz.
Wiadomo na początku trzeba się dotrzeć, były różne też inne sprzeczki między nam, ale za każdym razem stwierdzaliśmy że idziemy w to dalej, jego zalety przewyższały tą wadę 'podejrzliwości' (wynikającej z poprzednich związków - zdrady) Teraz już nauczyliśmy się ze sobą rozmawiać w spokojny sposób.
wieka napisał/a:Potem się dziwimy, że ludzie nie mówią prawdy, nawet tej nikomu niepotrzebnej do wiadomości.
Litości, znowu? Jak panna za 2 dni przypomni sobie, że za przeproszeniem dawała dupy za kasę to też będzie "nikomu niepotrzebna prawda"? Jak nie ma weneryka to chyba nie ;-)
Przerażają mnie ludzie, którzy mając do wyboru prawdę i kłamstwo wybierają życie w kłamstwie, zwłaszcza w kontekście ludzi, których podobno kochają.
Nie wyrywaj zdania z kontekstu i nie odwracaj kota ogonem.
Jesli tak Cie to męczy to powiedz w taki sposób: nie,że FWB tylko luźny związek, który nie przerodził sie nic poważnego i że nie wyszło Wam wtedy
. Zrzucisz z siebie ciężar, a jest to w sumie prawie prawde:P Dużo FWB się przeradza w relacje, może tez tak wtedy mogłąś myśleć (musisz to sobie wmówic teraz, żeby być przekonująca ;P). Pozdro!
Jesli tak Cie to męczy to powiedz w taki sposób: nie,że FWB tylko luźny związek, który nie przerodził sie nic poważnego i że nie wyszło Wam wtedy
. Zrzucisz z siebie ciężar, a jest to w sumie prawie prawde:P Dużo FWB się przeradza w relacje, może tez tak wtedy mogłąś myśleć (musisz to sobie wmówic teraz, żeby być przekonująca ;P). Pozdro!
To by nie miało sensu, po co do tego wracać po pięciu latach, jeszcze kombinować.
Stworzyłoby to tylko jeszcze większe podejrzenia.
Jak się popełnia błędy, to trzeba je dźwigać, a nie zrzucać na innych. Ważny też jest efekt.
Wiem, że nie miał, uważa to za patologię. A obawia się, że znowu bym to zrobiła.
Amanda, a Ty co uważasz? Że wszystkie związki typu FWB to patologia?
Tak ogólnie to relacja, w której jedna strona ukrywa coś ze swojej przeszłości z obawy przed odrzuceniem to prosta droga do stworzenia koszmaru.
Na lęku/strachu jednej osoby przed reakcją drugiej nie da się zbudować nic sensownego, fundament w postaci strachu jest wadliwy i całość się zawali, kwestia czasu.
W twoim strachu przed jego reakcją widzę problem o wiele większy, niż w tym FWB nieszczęsnym.
Nie jestem pewna , czy ty sama uważasz tamto FWB za swój błąd czy raczej uznajesz, ze było błędem, bo związałaś się z kimś, kto FWB uważa za patologię i na tym kimś ci zależy.
46 2025-09-02 16:27:02 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-09-02 16:34:15)
Nie wyrywaj zdania z kontekstu i nie odwracaj kota ogonem.
A co tutaj jest wyrwane z kontekstu? Zresztą kilka godzin później sama potwierdzasz:
To by nie miało sensu, po co do tego wracać po pięciu latach, jeszcze kombinować.
Stworzyłoby to tylko jeszcze większe podejrzenia.
Jak się popełnia błędy, to trzeba je dźwigać, a nie zrzucać na innych. Ważny też jest efekt.
W skrócie "nikomu niepotrzebna prawda" ;-)
Może nawet bym się zgodził, gdyby nie to, że mówimy o prawdziwym związku i "prawdziwej miłości"
A co jak co, ale w takich relacjach, ludzie nie powinni się okłamywać... lub dzielić "nikomu niepotrzebną prawdą".
Tak już całkiem na marginesie, jest wiele badań, które wskazują, że im większa liczba partnerów seksualnych tym mniejsze szanse na utrzymanie związku czy małżeństwa.
"J. Teachman (2003) analizowała zależności między kohabitacją, seksem
przedmałżeńskim i ryzykiem późniejszego rozpadu małżeństwa. Wyniki przez nią
uzyskane pokazały, że istnieje następująca zależność: im częstsza kohabitacja (lub
stosunki seksualne) z wieloma partnerami, tym większe trudności w utrzymaniu
związku. A więc, jak się okazało, większa liczba partnerów seksualnych jest negatywnie
powiązana ze stabilnością małżeństwa. Jak podkreśla Teachman, rezultat ten jest
spowodowany następującymi czynnikami: duża liczba wcześniejszych partnerów
zagraża poczuciu bezpieczeństwa, sprzyja też wytworzeniu się przekonania, że
współżycie seksualne nie wiąże się z wyłącznością.
Wyniki uzyskane przez Teachman ujawniły również, że dla przewidywanej
trwałości małżeństwa duże znaczenie ma fakt, czy kobieta kohabitowała (lub miała
stosunki seksualne) przed ślubem z innymi osobami, aniżeli sam małżonek. W
przypadku kobiety fakt kohabitacji (lub prowadzenia życia seksualnego) z większą
liczbą partnerów sprzyjał nietrwałości małżeństwa."
Jest tego sporo więc każdy cos dla siebie znajdzie, więc w pewnym sensie rozumiem autorkę, że się tym nie chwali... chodź kłamstwa nie popieram ![]()
Ja już sama nie wiem w zasadzie, większość życia mnie też tego typu rzeczy obrzydzały, pamiętam jak pierwszy raz założyłam tindera czy Badoo żeby kogoś poznać i jaki nie smak czułam do siebie. Potem na tyle długo byłam sama, wiele razy oszukana, kilka razy tą drugą czy trzecią, że stwierdziłam że już mi wszystko obojętne. Fwb dawało mi namiastkę związku wtedy, poznałam osobę podobną do mnie, z podobnymi zainteresowaniani (90 procent czasu to były rozmowy, wycieczki filmy itp) Pierwszy raz miałam spokój, że mnie nikt nie wykorzysta, bo zasady były jasne.
Amanda423 napisał/a:Wiem, że nie miał, uważa to za patologię. A obawia się, że znowu bym to zrobiła.
Amanda, a Ty co uważasz? Że wszystkie związki typu FWB to patologia?
Tak ogólnie to relacja, w której jedna strona ukrywa coś ze swojej przeszłości z obawy przed odrzuceniem to prosta droga do stworzenia koszmaru.
Na lęku/strachu jednej osoby przed reakcją drugiej nie da się zbudować nic sensownego, fundament w postaci strachu jest wadliwy i całość się zawali, kwestia czasu.
W twoim strachu przed jego reakcją widzę problem o wiele większy, niż w tym FWB nieszczęsnym.
Nie jestem pewna , czy ty sama uważasz tamto FWB za swój błąd czy raczej uznajesz, ze było błędem, bo związałaś się z kimś, kto FWB uważa za patologię i na tym kimś ci zależy.
Amanda, chyba warto, żebyś sama ze sobą uzgodniła to, o czym pisałam. Póki sama nie wiesz, co o jakiejś swojej relacji sądzisz, jak ją oceniasz - masz mętlik w głowie, sama nie wiesz, czy to był błąd czy wcale nie.
To, o czym piszesz to w wersji współczesnego podejścia jest pewien typ związku, jeśli jest konsensualny i jeśli nikt nikogo nie zdradza czyli osoby w FWB są wolne nazywanie tego patologią jest chyba sporym nadużyciem tego słowa. Jeśli w pełni konsensualne FWB dwóch osób nie będących w żadnych związkach nazwiemy patologią, to jak nazwiemy małżeństwo oparte na obustronnej przemocy połączonej z obustronnym alkoholizmem?
Równie dobrze i zupełnie uczciwie można uznać, że byłaś w relacji, która składała się z przyjaźni i seksu, tyle że żadna ze stron nie była zainteresowana stworzeniem trwałego związku na całe życie. No to nie jest ani zbrodnia ani patologia. Byłaś wtedy, i ty i ten twój partner w określonej sytuacji życiowej, krzywda z tego co piszesz nikomu się nie stała. To był związek, nie namiastka.
Relacje FWB są podwyższonego ryzyka, bo nader często jedna ze stron się angażuje bardziej. Czasem z tego wychodzi związek, a czasem jest nieprzyjemnie, bo nie taka była umowa. Ale nadal jest to konsensualna relacja dwojga dorosłych ludzi, nie czyn karalny ani nie patologia. Bywa znakomitym sposobem na okresowe fajne funkcjonowanie.
@kecev
Jay Teachman to mężczyzna. Pierwsza publikacja tego artykułu to 2004 rok. Już w tym momencie budzą sie uzasadnione wątpliwości co do tego, co zacytowane. Zajrzałam ciut głębiej, acz czytać to mi sie nie chciało. Już na samym początku autor zaznacza, że badał stan rzeczy w USA i sam nie uważa tego, co wyszło za reprezentatywne dla innych krajów/społeczności czy ludzi w ogóle, ogólnoświatowo. To socjologia, nie matematyka. ![]()
Mugin, możemy uważać, że to żadna zbrodnia, ale to partner tak uważa i on zdania nie zmieni.
Jak Amanda, uzna swoją eks relację za nic zdrożnego, to też w niczym jej pomoże, skoro rozstania nie bierze pod uwagę.
Amanda, chyba warto, żebyś sama ze sobą uzgodniła to, o czym pisałam. Póki sama nie wiesz, co o jakiejś swojej relacji sądzisz, jak ją oceniasz - masz mętlik w głowie, sama nie wiesz, czy to był błąd czy wcale nie.
To, o czym piszesz to w wersji współczesnego podejścia jest pewien typ związku, jeśli jest konsensualny i jeśli nikt nikogo nie zdradza czyli osoby w FWB są wolne nazywanie tego patologią jest chyba sporym nadużyciem tego słowa. Jeśli w pełni konsensualne FWB dwóch osób nie będących w żadnych związkach nazwiemy patologią, to jak nazwiemy małżeństwo oparte na obustronnej przemocy połączonej z obustronnym alkoholizmem?
Równie dobrze i zupełnie uczciwie można uznać, że byłaś w relacji, która składała się z przyjaźni i seksu, tyle że żadna ze stron nie była zainteresowana stworzeniem trwałego związku na całe życie. No to nie jest ani zbrodnia ani patologia. Byłaś wtedy, i ty i ten twój partner w określonej sytuacji życiowej, krzywda z tego co piszesz nikomu się nie stała. To był związek, nie namiastka.Relacje FWB są podwyższonego ryzyka, bo nader często jedna ze stron się angażuje bardziej. Czasem z tego wychodzi związek, a czasem jest nieprzyjemnie, bo nie taka była umowa. Ale nadal jest to konsensualna relacja dwojga dorosłych ludzi, nie czyn karalny ani nie patologia. Bywa znakomitym sposobem na okresowe fajne funkcjonowanie.
Kompletnie nie rozumiesz męskiego puntu widzenia. Relacje FWB to w skrócie relacja seksualna gdzie nie ma żadnych zobowiązań, taki długoterminowy ONS. I o ile większość mężczyzn, a przynajmniej większość wolnych mężczyzn chętnie by na coś takiego przystała, to już nie koniecznie uznają, że dziewczyna, który lubi seks bez zobowiązań nadaje się do związku innego niż właśnie typu FWB. Mówienie więc stałemu partnerowi, że miewało się relacje seksualne bez zobowiązań i jest to "znakomity sposób na okresowe fajne funkcjonowanie" jest chorym pomysłem. Są oczywiście mężczyźni, którzy nie będą mieli problemów z wejściem w związek z "wyzwoloną i nowoczesną" ale na pewno nie jest to większość. Większość jednak potrafi rozróżnić dziewczyny do miłego spędzania czasu i do zakładania rodziny, co do zasady kobiety miewające niezobowiązujące relacje seksualne należą do pierwszej kategorii.
Jay Teachman to mężczyzna. Pierwsza publikacja tego artykułu to 2004 rok. Już w tym momencie budzą sie uzasadnione wątpliwości co do tego, co zacytowane. Zajrzałam ciut głębiej, acz czytać to mi sie nie chciało. Już na samym początku autor zaznacza, że badał stan rzeczy w USA i sam nie uważa tego, co wyszło za reprezentatywne dla innych krajów/społeczności czy ludzi w ogóle, ogólnoświatowo. To socjologia, nie matematyka.
A to coś zmienia, że jest mężczyzną a badania są z 2004? Wrzuciłem to jako przykład bo takich badań jest sporo, masz tutaj kolejne:
https://ifstudies.org/blog/sex-and-divo … connection
i kolejne:
https://news.byu.edu/character/wheatley … -marriages
Wiele badań potwierdza, że ze wzrostem liczby partnerów seksualnych maleje szansa na przetrwanie małżeństwa.
A nawet gdybyśmy uznali, że to wszystko bujdy, takie rzeczy tylko w ameryce i w ogóle badania robili sami mężczyźni to obawiam się, że zdecydowana większość mężczyzn tak właśnie myśli. Co więcej, zdecydowana większość kobiet też tak myśli, dlatego te, które mają jakiś instynkt (jak choćby autorka tego tematu ;p) zazwyczaj przemilczają niewygodne fakty z życiorysu lub kłamią.
Tak jak wcześniej pisałem, przeciętny mężczyzna ma kobietę zdobyć, nawet jeżeli ona jest feministką, jest nowoczesna, wykształcona, jest za równouprawnieniem to i tak oczekuje, że to on będzie o nią zabiegał, on będzie zapraszał, on będzie ją adorował, on będzie ją komplementował itd... ona co najwyżej może pozwolić żeby on o nią zabiegał, żeby on ją adorował, może też w końcu pozwolić się zdobyć. Ale to praktycznie nigdy nie działa w drugą stronę.
Dlatego mężczyzna, który ma łatwość w zdobywaniu kobiet ma "szacun na dzielni", jest zdobywcą, natomiast kobieta, która ma łatwość w byciu zdobywaną, zwłaszcza przez wielu mężczyzn wiadomo jak jest określana
Co ciekawe z tego co zauważyłem nie tylko przez samych mężczyzn ale również znaczną część kobiet funkcjonujących na tym samym rynku.
Mugin, możemy uważać, że to żadna zbrodnia, ale to partner tak uważa i on zdania nie zmieni.
Jasne, że nie zmieni, co najwyżej uzna, że ma w domu latawice
Wy to próbujecie ocenić z kobiecego punktu widzenia, mężczyźni widzą to z reguły inaczej, może są wyjątki ale jak widać partner autorki do nich nie należy.
wieka napisał/a:Mugin, możemy uważać, że to żadna zbrodnia, ale to partner tak uważa i on zdania nie zmieni.
Jasne, że nie zmieni, co najwyżej uzna, że ma w domu latawice
Wy to próbujecie ocenić z kobiecego punktu widzenia, mężczyźni widzą to z reguły inaczej, może są wyjątki ale jak widać partner autorki do nich nie należy.
Nie, Kecev, uważam, że partnerowi trzeba dać dorosnąć, żeby sam zdecydował, czego chce. Jest to niewygodne, można owszem nie powiedzieć, zwłaszcza jeśli partnerzy nie są w związku poważnym. Po latach takie drobne kłamstewka to dolewanie oliwy do ognia i partner sobie myśli, aha, ona mi tego nie powiedziała, to ja też jej nie powiem tego czy tamtego. Można tak żyć, czemu nie, a można też w związkach mieć do siebie zaufanie, zależy od ludzi i ich idei związku.
Jakbym uslyszal ze spala z 50 chłopami majac 25 lat to by mi sie lampka zapaliła. Ale jakies tam fwb jakoś mnie nie martwi. Nie ten przypadek.
54 2025-09-02 18:49:43 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-09-02 18:49:56)
Jakbym uslyszal ze spala z 50 chłopami majac 25 lat to by mi sie lampka zapaliła. Ale jakies tam fwb jakoś mnie nie martwi. Nie ten przypadek.
Czyżbyś ty był tym partnerem ? ![]()
Nie, Kecev, uważam, że partnerowi trzeba dać dorosnąć, żeby sam zdecydował, czego chce. Jest to niewygodne, można owszem nie powiedzieć, zwłaszcza jeśli partnerzy nie są w związku poważnym. Po latach takie drobne kłamstewka to dolewanie oliwy do ognia i partner sobie myśli, aha, ona mi tego nie powiedziała, to ja też jej nie powiem tego czy tamtego. Można tak żyć, czemu nie, a można też w związkach mieć do siebie zaufanie, zależy od ludzi i ich idei związku.
Żeby mógł zdecydować to najpierw musiałby znać prawdę, a moim zdaniem jej nie pozna, przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości więc ma problem z głowy ![]()
Co do drobnych kłamstewek to nie wiem czy ukrywanie byłych związków należy do tej kategorii. Bo zaraz to rozszerzymy na byłe małżeństwa ![]()
Tamiraa napisał/a:Nie, Kecev, uważam, że partnerowi trzeba dać dorosnąć, żeby sam zdecydował, czego chce. Jest to niewygodne, można owszem nie powiedzieć, zwłaszcza jeśli partnerzy nie są w związku poważnym. Po latach takie drobne kłamstewka to dolewanie oliwy do ognia i partner sobie myśli, aha, ona mi tego nie powiedziała, to ja też jej nie powiem tego czy tamtego. Można tak żyć, czemu nie, a można też w związkach mieć do siebie zaufanie, zależy od ludzi i ich idei związku.
Żeby mógł zdecydować to najpierw musiałby znać prawdę, a moim zdaniem jej nie pozna, przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości więc ma problem z głowy
Co do drobnych kłamstewek to nie wiem czy ukrywanie byłych związków należy do tej kategorii. Bo zaraz to rozszerzymy na byłe małżeństwa
O tym piszę.
A drobne kłamstewka dla jednego partnera są drobne, a dla drugiego niekoniecznie.
Jakbym uslyszal ze spala z 50 chłopami majac 25 lat to by mi sie lampka zapaliła. Ale jakies tam fwb jakoś mnie nie martwi. Nie ten przypadek.
Jakbym usłyszał, że spała z 50 chłopami mając dowolną liczbę lat to nie tyle by mi się lampa zapaliła co na każdej ścianie widziałbym ogromny napis: Run kecev run ![]()
Co do FWB to niby racja, ale ja myślę, że jakbym to usłyszał to po prostu wrzuciłbym ją do kategorii lasek do zabawy a nie do związku. Z jednej strony niby nic, ale z drugiej mając wybór wolałbym taką, która jednak nie bawiła się w seks bez zobowiązań, jakoś mi to nie pasuje do przyszłej żony i matki moich dzieci ![]()
Bert44 napisał/a:Jakbym uslyszal ze spala z 50 chłopami majac 25 lat to by mi sie lampka zapaliła. Ale jakies tam fwb jakoś mnie nie martwi. Nie ten przypadek.
Czyżbyś ty był tym partnerem ?
Skąd ta myśl?
Tamiraa napisał/a:Bert44 napisał/a:Jakbym uslyszal ze spala z 50 chłopami majac 25 lat to by mi sie lampka zapaliła. Ale jakies tam fwb jakoś mnie nie martwi. Nie ten przypadek.
Czyżbyś ty był tym partnerem ?
Skąd ta myśl?
Sorry, to miał być żart.
Bert44 napisał/a:Jakbym uslyszal ze spala z 50 chłopami majac 25 lat to by mi sie lampka zapaliła. Ale jakies tam fwb jakoś mnie nie martwi. Nie ten przypadek.
Jakbym usłyszał, że spała z 50 chłopami mając dowolną liczbę lat to nie tyle by mi się lampa zapaliła co na każdej ścianie widziałbym ogromny napis: Run kecev run
Co do FWB to niby racja, ale ja myślę, że jakbym to usłyszał to po prostu wrzuciłbym ją do kategorii lasek do zabawy a nie do związku. Z jednej strony niby nic, ale z drugiej mając wybór wolałbym taką, która jednak nie bawiła się w seks bez zobowiązań, jakoś mi to nie pasuje do przyszłej żony i matki moich dzieci
Ja jakos inaczej na to patrze. Kiedyś za młodu bylem w takim układzie ale wtedy nikt nie znal określenia fwb. Po prostu mile spędzaliśmy czas bez angazowania sie. Dużo w tym friends bylo - nie tylko seks. Zakochala sie i sie skończyło. Ale spotykamy sie czasem gdzieś przypadkiem bo w jednym mieście mieszkamy. Nigdy bym o niej źle nie pomyślał z powodu tego ze tak bylo
61 2025-09-02 19:26:15 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-09-02 19:26:31)
Ja jakos inaczej na to patrze. Kiedyś za młodu bylem w takim układzie ale wtedy nikt nie znal określenia fwb. Po prostu mile spędzaliśmy czas bez angazowania sie. Dużo w tym friends bylo - nie tylko seks. Zakochala sie i sie skończyło. Ale spotykamy sie czasem gdzieś przypadkiem bo w jednym mieście mieszkamy. Nigdy bym o niej źle nie pomyślał z powodu tego ze tak bylo
Ale to nie ta sytuacja
Jasne, że byś źle nie spojrzał, miło spędzałeś czas, mogłeś pobzykać i żadnych zobowiązań wobec niej nie miałeś. Pytanie jak spojrzałby na to jej mąż? ![]()
Na marginesie sam widzisz jak to działa, miałeś "przyjaciółkę", było miło ale o czymś poważniejszym z nią też nie myślałeś.
Faceci też są przewrotni, bo żonę by chcieli mieć szarą myszkę, a potem biadolą, że ona nie chce, zimna, nie ma ochoty, nie inicjuję…
A jak dziewczyna temperamentna, gdzie by mieli ogień w łóżku, to im fwb przeszkadza…co jest lepsze niż zmienianie ich jak rękawiczki.
Do tego sami mogą mieć 50… Jakby nie patrzeć to jednak jest hipokryzja.
Taaa. Jak chłopak skacze z kwiatka na kwiatek to zdobywa doświadczenia a jak dziewczyna, to się puszcza ![]()
64 2025-09-02 19:45:21 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-09-02 19:47:38)
Jak Amanda, uzna swoją eks relację za nic zdrożnego, to też w niczym jej pomoże, skoro rozstania nie bierze pod uwagę.
Wieka, ja to zawsze tak "zacznij od siebie", tak mam. Jeśli ja sama mam w głowie bałagan to jestem niczym chorągiewka na wietrze. Jak ten swój bałagan ułożę często coś dalej z tego wynika.
W tym, co Amanda opisała mnie się nie podoba klimacik ostrego i jednostronnego przesłuchiwania ze strony partnera. Tu mam osobiście jeśli nie red to orange flag na pewno. I to karanie "cichymi dniami". W sytuacji Amandy nie byłam, ale temu konkretnemu partnerowi to bym się chyba za nic nie przyznała do fwb sprzed lat, chyba że bym chciała związek rozwalić. On ma ewidentny problem z zaufaniem, zrozumieć go zasadniczo może i można ale żyć z tym...ja za nic.
Ta hipokryzja to spadek po XIX wieku, rozmawiając z niektórymi mam wrażenie, że mnie w czasie przeniosło ![]()
@kacev
Coś cytujesz, na początku nie ta płeć autora i nie ta data publikacji - to zwyczajnie podważa wiarygodność wszystkiego, co potem. Skądś ten cytat wziąłeś, ze źródła wątpliwego. Dalej mi się nie chce wnikać, może tylko dodam, że istnieje różnica między korelacją a związkiem przyczynowo- skutkowym. I że akurat jeśli idzie o małżeństwa i rozwody to różnice między USA a Europą są spore z uwagi na na przykład inny system prawny.
Męski punkt widzenia z uwagi na nie dające się nie zauważyć zmiany społeczne to termin mocno już odchodzący do lamusa. Podobnie jak kobiecy punkt widzenia. Nie że już nie istnieją, ale zdecydowanie bardziej się to skomplikowane zrobiło niż było jeszcze 50 lat temu, doszło sporo innych podziałów, a "świat mężczyzn" i 'świat kobiet" nieuchronnie się zaczynają zlewać. W historii ludzkości tego to jeszcze nie było ![]()
65 2025-09-02 19:48:31 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-09-02 19:49:07)
Faceci też są przewrotni, bo żonę by chcieli mieć szarą myszkę, a potem biadolą, że ona nie chce, zimna, nie ma ochoty, nie inicjuję…
A jak dziewczyna temperamentna, gdzie by mieli ogień w łóżku, to im fwb przeszkadza…co jest lepsze niż zmienianie ich jak rękawiczki.
Do tego sami mogą mieć 50… Jakby nie patrzeć to jednak jest hipokryzja.
No niesprawiedliwy ten świat ![]()
A babki ktore sa rozrywkowe najbardziej hejtowane sa przez....inne babki