Jestem z partnerem 2 latc ostatnio oklamal mnie na temat pieniędzy. Wrócił z pracy i dał mi parę złotych to była zaliczka. Okazało się że wziął więcej a mi powiedział że tylko tyle co mi oddał. Nie za bolało mnie to że mi nie oddał wszystkiego tylko że mnie oklamal co mam zrobić.
Podobne tematy
2 2014-04-15 19:14:20 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-04-15 19:15:27)
Rozmawiać. Wyjaśnić.
BTW. Zaraz panie z niebieskimi pisakami cię skarcą.
On nie wie o tym że widziałam u niego pieniądze bo miał w kieszeni a ja szukałam zapalniczki. Jak się dowie że ja wiem to będzie awantura
2 pytania:
1. Partner to "partner" czy mąż?
2. Jesteś rocznik 81?
To jest partner tak jestem rocznik 1981 i czasami się zastanawiam czy w wieku 33 lat jestem tak głupia czy naiwna
Ad.1
To jest partner
-Czyli wszystko jasne.
Ad.2
tak jestem rocznik 1981 i czasami się zastanawiam czy w wieku 33 lat jestem tak głupia czy naiwna
- Coś musi być na rzeczy (patrz odp. na pytanie pierwsze)
Nigdy, nigdy, ale to nigdy juz nie zakoleguje sie z facetem ktory klamie...
tym bardziej nie chce miec takiego przyjaciela, o zwiazku z takim juz nawet nie wspomne.
Moje doswiadczenie zyciowe nauczylo mnie uciekac po pierwszym klamswie i nie ogladac sie za siebie.
Takie jest moje zdanie wyryte juz do bolu: Klamstwo = nieszczesliwe zycie ![]()
Co mam robić bo już głupieje
Pomyśleć.
Nie powiem Ci co masz robic, bo to Twoje zycie.
Boje sie doradzac, moge sie tylko podzielic doswiadczeniem.
W kazdym przypadku ( moim, przyjaciol, znajomych) gdzie drobne klamstewka jednej ze stron
burzyly spokoj, dzialo sie zle.
Kto klamie w drobnych sprawach, ten tym bardziej nie ma hamulca oklamac w istotnych...
Dziękuję za odpowiedzi na początek porozmawiam jeżeli to nic nie da to po prostu będzie musiał zniknąć z mojego życia. Ja go nie kłamie więc tego samego oczekuje.
Moim zdaniem rozmowa powinna być z automatu jak coś się niepokojącego dzieje. Ale to tylko moje zdanie;)
Tak też zrobię
Normalnie z nim pogadaj o tej sytuacji, a jak będzie coś kręcić to myślę że będziesz wiedziała co zrobić.
Mam nadzieję że rozmowa z nim coś da chociaż mam pewne obawy. Partner nie znosi krytyki i uważa że ostatecznie musi wyjść na jego
Bzdurny wątek.
Każdy kłamie.
Co z tego, skoro nikomu nie dzieje się krzywda.
Stara baba, a retoryka nastolatki.
Skoro nie przyznaje się do pieniędzy, to raczej zastanów się nad sobą.Dla zabawy tego nie robi raczej tylko po coś.
Przyzwolenie na kłamstwo rodzi ekspansję. Stare jak świat.
A co Ty możesz wiedzieć to ja Go utrzymywałam jak nie pracował ja dbalam o Niego i dbam nadal. Więc nie uważam żeby była jakakolwiek moja wina. Skoro uważasz że każdy kłamie to co po jest związek ja Jego nie oszukuje, bo uważam że związek polega na szczerości. Życzę powodzenia w związku i współczuję Twojej drugiej połowie.
A co Ty możesz wiedzieć to ja Go utrzymywałam jak nie pracował ja dbalam o Niego i dbam nadal. Więc nie uważam żeby była jakakolwiek moja wina. Skoro uważasz że każdy kłamie to co po jest związek ja Jego nie oszukuje, bo uważam że związek polega na szczerości. Życzę powodzenia w związku i współczuję Twojej drugiej połowie.
To może za bardzo go rozpieszczałaś i teraz to doprowadziło do tego że on cię oszukuje?
A co do Pitagorasa to się nie przejmuj, on lubi prowokować, taka jego natura ![]()
utrzymywałam jak nie pracował ja dbalam o Niego i dbam nadal.
Zalatuje matkowaniem.A synuś chce mieć własne pieniążki i wydawac po swojemu bez aprobaty mamusi.Tak bywa.
*
Ciężko oprzeć się wrażeniu, że przedkładasz infantylne slogany ponad prozę życia.
Monika1981 napisał/a:utrzymywałam jak nie pracował ja dbalam o Niego i dbam nadal.
Zalatuje matkowaniem.A synuś chce mieć własne pieniążki i wydawac po swojemu bez aprobaty mamusi.Tak bywa.
*
Ciężko oprzeć się wrażeniu, że przedkładasz infantylne slogany ponad prozę życia.
A proza zycia jest taka, ze jak facet klamie to i klamac nie przestanie...
a z oszustem szczesliwa nie bedziesz.
Ps: Tez wspolczuje zonie Pitagorasa ![]()
Wstalam rano i uświadomiłam sobie że Pitagoras może po części ma racje. Może w tym wszystkim jest też moja wina, za bardzo mu matkowalam. Może jeżeli za bardzo się starasz w związku to tylko na swoją nie korzyść.
Pewnie tak. Nie mniej jednak osobiście nie widzę przyszłości we wspólnym życiu dwojga ludzi gdzie jedno boi się poruszyć fundamentalne kwestie.
Ja tez jestem w zwiazku gdzie Partner klamie. Juz dawno bysmy sie rozstali tylko mam do niego cierpliwosc i zalezy mu ze wzgledu na coreczke. Ale gdyby nie dziecko juz dawno bym go rzucila. Zaczelo sie tez od drobnego klamatwa teraz oklamuje mnie prawie codziennie. Przemysl to.
Jestem z partnerem 2 latc ostatnio oklamal mnie na temat pieniędzy. Wrócił z pracy i dał mi parę złotych to była zaliczka. Okazało się że wziął więcej a mi powiedział że tylko tyle co mi oddał. Nie za bolało mnie to że mi nie oddał wszystkiego tylko że mnie oklamal co mam zrobić.
A powinien Ci oddać wszystko, a następnie Ty wydzielisz mu kieszonkowe? Czy on jest twoim synem, a Ty jego matką? Matkujesz mu?
Skłamał, bo chciał wziąć trochę pieniędzy które zarobił bez proszenia się Ciebie. Raczej Ty masz problem.
Macie dziecko na utrzymaniu, kilkumiesiećżne, że musisz kosić całą pensję?
On zawsze zostawiał sobie pieniądze na Swoje wydatki i ja nic nie mówiłam ale mówił prawdę a ostatnio mnie oklamal. I tylko o to chodzi. Nie mamy malutkiego dziecka ale wychowujemy moje dzieci które są małe. Mógł powiedzieć prawdę że wziął więcej i zostawił sobie a nie kłamać
Wstalam rano i uświadomiłam sobie że Pitagoras może po części ma racje. Może w tym wszystkim jest też moja wina, za bardzo mu matkowalam. Może jeżeli za bardzo się starasz w związku to tylko na swoją nie korzyść.
A co ma matkowanie do klamstwa?
Jesli mama na wszystko pozwala, to nie trzeba ja oklamywac...
no chyba ze na wszelki wypadek ale...
Twoj maz chyba zdaje sobie sprawe, ze mimo wspolnego gospodarstwa nie jestes jego mama, przynajmniej madry facet potrafi te uklady zrozumiec ![]()
Panowie tutaj po przejsciach, wrazliwi na wscipskosc swoich zon, wyciagaja mylne wnioski.
Moj maz ma zawsze pieniadze, nigdy nie interesowalam sie ile ich ma, nigdy nie pytalam i nigdy nie zadladalam w portfel.
Konto mielismy wspolne, nawet nie wiedzialam ile jest na nim pieniedzy, bylam w domu z dziecmi, to on najczesciej robil zakupy i zawsze bral z konta...
mogl tracic cale setki euro i ja bym sie nie zorientowala, i tak bylo przez nascie lat i tu niespodzianka:
Nagle postanowil mnie informowac, ze robia rozne skladki w pracy, ze codziennie skladaja na cos tam...
nawet mnie to w tym momencie nie zainteresowalo, wszystko bylo tak jak dawniej, tyle, ze on wiecznie mi mowil co tam kupili itd.
mysle, ze byl przekonany , ze ja orientuje sie w naszych finansach, albo po prostu nie chcial rezykowc, bo co sie okazalo po paru latach?
Ze przeznaczal te pieniadze na filmy Porno ![]()
No i gdze tu matkowanie?... raczej znalazl sie powod do klamstwa.
Monika, wiesz co nie bede juz tu pisac, bo widze, ze Ty juz postanowilas szukac winy w sobie i wytlumaczenia dla meza. Krotko mowiac przejedziesz sie na wlasnym tylku i mimo to mam nadzieje, ze sie myle, ale szczerze mowiac watpie ![]()
Powodzenia Monika ![]()
PS: Napisz mi prosze tak szczerze, jak zareagujesz przy nastepnym klamstwie?
Znow poszukasz wytlumaczenia?