Kaszpir007 napisał/a:Kobiety są dziś niezależne, wykształcone, samodzielne – i to świetnie. Ale czasem ta niezależność nie przekłada się na gotowość do budowania związku opartego na współodpowiedzialności. Zdarza się, że zamiast partnerstwa, szukają wygody i zabezpieczenia. To nie jest reguła, ale warto o tym mówić.
Bzdura od lat powtarzana przez różnej maści feministki i feministów. Rzeczywiście bardzo dużo kobiet ma dzisiaj dyplom magistra, tylko jakie studia kończą najczęściej? Socjologia, psychologia, historia sztuki, administracja, zarządzanie i marketing, resocjalizacja... i inne nikomu niepotrzebne bzdury. Co po takich studiach robi? Jak ma pecha to pracuje w sklepie, jak ma szczęście to w "korpo", gdzie przerzuca papiery z jednej kupki na drugą i od czasu do czasu wklepie coś do excela, tak jak jej kazali. Zero samodzielności i jeszcze mniej decyzyjności. No ale pani jest magister, wykształcona (i mniejsza z tym, że po "wyższej szkole gotowania na gazie" gdzie 5 lat to było życie od imprezy do imprezy), ma pracę biurową, wprawdzie nikomu niepotrzebną ale o tym wie tylko ona i kilka koleżanek, które siedzą obok. Może i zarabia gówniane pieniądze, na pewno mniejsze niż sąsiad hydraulik no ale ona ma magistra i pracę biurową! Jak więc taka księżniczka mogłaby spojrzeć na tego niewykształconego hydraulika, budowlańca, kierowcę czy elektryka. To ujma na honorze, co koleżanki z biura powiedzą ;-)
W skrócie tak wygląda ta niezależność, wykształcenie i samodzielność.
Żeby być uczciwym w ocenie to oczywiście trzeba sprawiedliwie przyznać, że jest niewielka grupa kobiet, która kończy medycynę, pracują jako inżynierowie po dobrej politechnice, mają własne, dobrze prosperujące firmy... Ale ile jest takich kobiet? Garstka!
minnie.89 napisał/a:Jeden z nielicznych postów w którym częściowo zgodzę się z Kaszpirem, po pierwsze jeśli widzimy na Insta iż każdy ma samochód za 200 tys. albo i więcej to statystycznego normalnego chłopaka nigdy nie będzie stać na taki samochód. Dalej nieruchomości jak widzimy apartmatenty za 2-3 mln celowo nie pisze o tych bardzo drogich, o jest to kwota dla wielu osób zabójcza. Owszem kobiety nie mają tendencji do bycia wybawicielką i to jest ważne powiedzenia wprost jeśli ona jest samodzielna to za nic w świecie nie będzie chciała kogoś niesamodzielnego i tego trzeba mieć świadomość.
Twoim zdaniem jak już się Julka naogląda na Insta tych apartamentów za miliony, limuzyn za setki tysięcy i wycieczek na Malediwy czy innej Argentyny to później będzie chciała się spotykać z Mirkiem, z którym co najwyżej na kredyt kupi 50m2, będzie jeździła 10 letnim volkswagenem i jeździła na mazury pod namiot? I na czym polega ta jej samodzielność. W najlepszym razie na zdolności kredytowej na kawalerkę i możliwości przeżycia od wypłaty do wypłaty bez proszenia rodziców o wsparcie. Ale jak spotka równie samodzielnego jak ona sama Mirka to uzna, że to nieudacznik i to przez duże N
Wielu kobietom naprawdę pociąg już dawno temu odjechał.
Może trochę prywatą pojadę ale co mi tam. Mieszkam i pracuję w Warszawie, mam "apartament" 36m2 na kredyt, pracę przy biurku w "korpo" za którą płacą mi 9000 zł brutto, czasami wpadnie jakaś premia, skończyłem studia (jedną z tych "wyższych szkół gotowania na gazie" więc w sumie 5 lat totalnie przebimbałem, tak samo zresztą jak moje koleżanki i koledzy), zawodowo nie robię nic zgodnego z kierunkiem studiów więc to w sumie bez znaczenia. Ogólnie żyje mi się spokojnie i w miarę wygodnie, po opłaceniu raty kredytu i rachunków coś na życie zostaje 
Zdecydowana większość kobiet, które znam ma magistra, zdecydowana większość z nich podobnie jak ja skończyła gówno szkołę i gówno kierunek, ale magister jest. Zdecydowana większość ma pracę "przy biurku" i zdecydowana większość zarabia między 6000 a 9000 zł brutto, co pozwala przeżyć od wypłaty do wypłaty, więc podobnie jak u mnie
Część ma "swoje mieszkania" (chwilowo właścicielem jest bank, ale około 2050 to się zmieni ;p), część wynajmuje z koleżankami/chłopakiem bo same nie są w stanie ogarnąć czynszu. Raz w roku jakiś last minute do Turcji czy Egiptu, od czasu do czasu wpadnie Ryanair czy inny Wizzair za 300 zł w dwie strony do Rzymu czy Paryża więc lecą na weekend. Czas wolny? Winko, kot, Netflix.
Różnica między nami jest jednak taka, że ja mam świadomość, że jestem totalnym przeciętniakiem i szukam przeciętnej kobiety. Moim znajomym koleżankom odwaliło, bo uważają się za elytę
Faceta bez magistra nawet nie bierze pod uwagę no bo "ona ma" (i bez znaczenia, że skończyła zaocznie resocjalizację w Koziej Wólce), jak chłopak zarabia miej niż 10 000 zł netto to nie wchodzi w grę bo jak oni będą żyli (jak zarabia 10K netto to też zresztą kręci nosem, bo powinien przynajmniej 20K netto zarabiać, mniejsza z tym, że ona zarabia 7000 zł brutto), jak nie ma BMW, Mercedesa czy Audi to nie ma o czym rozmawiać. Krótko mówiąc, one pracują w biurze, robią karierę i swoich standardów nie zniżą, a ponieważ w ich własnej ocenie są wyjątkowe to na zwykłego przeciętniaka nie spojrzą
)
I jak zwykle również tutaj są wyjątki. Bo mam koleżanki, które mają trochę bardziej realne oczekiwania, problem jest tylko taki, że te koleżanki w mojej ocenie są z urodą zdecydowanie poniżej średniej. Zapewne mają świadomość, że nie mają większych szans w konkurowaniu z koleżankami ze zgrabnymi tyłkami i białymi zębami więc to logiczne, że muszą obniżyć poprzeczkę. Ale też nie jakoś przesadnie, to i tak musi być facet przynajmniej przeciętny z wyglądu (pomimo, że one same są poniże przeciętnej). Czy ja jako mężczyzna przeciętny jestem zainteresowany paniami poniżej przeciętnej? Również nie
Nie szukam modelki milionerki, ale uważam, że skoro sam jestem przeciętny to mam prawo rozglądać się za przeciętnymi kobietami. Tylko przeciętne kobiety nie rozglądają się za takimi jak ja, one bardziej interesują się dyrektorami regionalnymi, może jakiś członek zarządu, kierownik to już bieda, ale jak jest zdesperowana to przymknie oko, pod warunkiem, że ów kierownik ma ambicje i w dającej się przewidzieć przyszłości szanse na zostanie dyrektorem.
Tak to więc moje drogie panie wygląda z perspektywy warszawskiej korpo i warszawskich korpoludczyń :-)