Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 214 ]

66

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Priscilla napisał/a:

Czyli za co konkretnie, jaki jesteś? I czy wystarczająco atrakcyjny, bo może jak odejmiemy od tego status majątkowy, to nagle okazuje się, że niewiele masz do zaofarowania?
Ja oczywiście nieco celowo prowokuję, ale czasem warto spojrzeć na siebie obiektywnie.


Skoro miałem więcej par niż byłem w stanie "obsłużyć" to chyba wystarczająco atrakcyjny. Chyba, że jak się jest deweloperem to można mieć zeza, być szczerbatym, garbatym i mieć 150 cm w kapeluszu i nadal ma się setki par... ale jeżeli tak to nie mam pytań smile

Być może masz rację i przeciętny facet, po odjęciu (zmyślonego) statusu majątkowego ma niewiele do zaoferowania, ale zastanawiam się co do zaoferowania ma przeciętna kobieta?

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Kolekcjoner Dusz napisał/a:

Po co udowadniać coś, co widać jak na dłoni big_smile

Az kafeteryjnym szambem akurat nie mam nic wspólnego smile. Nigdy się tam nie udzielałem. Twoją osobę i historię dotyczącą chociażby miłości do aktywnej prostytutki akurat poznałem tutaj, jak toczyłeś boje z Pohahontaz big_smile

I jak widać próbujesz przeszczepić tutaj styl wypowiedzi z kafeterii, to jasno udowodniłeś przedostatnim wpisem.

Serio idź do jakiegoś psychiatry. Jak tego nie opanujesz to ta nienawiść kiedyś wybuchnie i kogoś zaatakujesz w życiu realnym.

Skończ głąbie, bo się coraz bardziej kompromitujesz. Tylko ty to widzisz w swojej chorej obsesji, czym budzisz jedynie śmiech.
A styl wypowiedzi dostosowuję do interlokutora (choć w tym wypadku i tak jestem dla ciebie zbyt uprzejmy).

68

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
kecev napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Czyli za co konkretnie, jaki jesteś? I czy wystarczająco atrakcyjny, bo może jak odejmiemy od tego status majątkowy, to nagle okazuje się, że niewiele masz do zaofarowania?
Ja oczywiście nieco celowo prowokuję, ale czasem warto spojrzeć na siebie obiektywnie.


Skoro miałem więcej par niż byłem w stanie "obsłużyć" to chyba wystarczająco atrakcyjny. Chyba, że jak się jest deweloperem to można mieć zeza, być szczerbatym, garbatym i mieć 150 cm w kapeluszu i nadal ma się setki par... ale jeżeli tak to nie mam pytań smile

Być może masz rację i przeciętny facet, po odjęciu (zmyślonego) statusu majątkowego ma niewiele do zaoferowania, ale zastanawiam się co do zaoferowania ma przeciętna kobieta?

Jeden z użytkowników, Kaszpir007, wrzucał tu podobną grafikę:
https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_1610792315zj4kW0W68GRZ2o7FT71bLt,w800.jpg

69 Ostatnio edytowany przez Kolekcjoner Dusz (2025-08-24 23:35:57)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Nowe_otwarcie napisał/a:
Kolekcjoner Dusz napisał/a:

Po co udowadniać coś, co widać jak na dłoni big_smile

Az kafeteryjnym szambem akurat nie mam nic wspólnego smile. Nigdy się tam nie udzielałem. Twoją osobę i historię dotyczącą chociażby miłości do aktywnej prostytutki akurat poznałem tutaj, jak toczyłeś boje z Pohahontaz big_smile

I jak widać próbujesz przeszczepić tutaj styl wypowiedzi z kafeterii, to jasno udowodniłeś przedostatnim wpisem.

Serio idź do jakiegoś psychiatry. Jak tego nie opanujesz to ta nienawiść kiedyś wybuchnie i kogoś zaatakujesz w życiu realnym.

Skończ głąbie, bo się coraz bardziej kompromitujesz. Tylko ty to widzisz w swojej chorej obsesji, czym budzisz jedynie śmiech.
A styl wypowiedzi dostosowuję do interlokutora (choć w tym wypadku i tak jestem dla ciebie zbyt uprzejmy).

Zieeeew.

Jesteś tak przewidywalny, że aż stało się to nudne cool
Dawno temu big_smile

70 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-08-25 07:40:47)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
SamotnaWilczyca napisał/a:

Bo mu się podoba i chce jej to okazać, a na późniejszym etapie zadbać o nią, bo ona dba o niego i ją kocha oraz chce odciążyć? To chyba dość oczywiste dla normalnego, dojrzałego mężczyzny, który okres nastoletniego buntu ma już dawno za sobą.


Ona dba o niego? Przecież napisałaś to wyraźnie - że kobieta nie zmieni stanu ekonomicznego na niższy. To jak ona o niego dba w takim razie?


Algorytm tindera faworyzuje takie profile. Poza tym, koniec końców, Autor chyba i tak był zawiedziony, że ruch pojawił się głównie wśród 40-stek, a nie 20-stek? Myślę, że podkoloryzował całą historyjkę, żeby była bardziej oburzająca dla innych mężczyzn.

Nie musiał niczego koloryzować. W odniesieniu do tego jak te portale działają, to ta historia i tak jest mocno lajtowa.

71 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-08-25 08:09:02)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

Bo mu się podoba i chce jej to okazać, a na późniejszym etapie zadbać o nią, bo ona dba o niego i ją kocha oraz chce odciążyć? To chyba dość oczywiste dla normalnego, dojrzałego mężczyzny, który okres nastoletniego buntu ma już dawno za sobą.


Ona dba o niego? Przecież napisałaś to wyraźnie - że kobieta nie zmieni stanu ekonomicznego na niższy. To jak ona o niego dba w takim razie?

Dokładnie. Wszedł ogólnik dla zamknięcia dyskusji, a też chętnie bym się dowiedział jak to "dbanie o niego" ma wyglądać i czym się objawiać? Choć po ostatnich popisach Wilczycy spodziewam się, że ani naszych obaw ani tym bardziej obaw autora wątku ta odpowiedź nie rozwieje.

Poza tym twierdzenie, że podmalowany paszczur, który po zmyciu makijażu straszy wyglądem, jest powyżej przeciętnego faceta, bo zamaskował trochę makijażem swoje (znaczne) niedostatki urody, to już nawet nie jest zwykła aberracja tylko odklejka wręcz niesamowita. To zmierza do jakiegoś chorej tezy, że po prostu 90-ciu procentom (ba, stu procentom!) kobiet po prostu należy się te 10% najlepszych i najlepiej ustawionych facetów.

Co prawda to nie mój problem (co za szczęście że te dwadzieścia kilka lat miałem dwie dekady temu), ale podkręcajmy to dalej; efekt w postaci jeszcze większej ilości "prawie czterdziestek" na portalach randkowych (które przymusowo zostaną strącone na ziemię za minutę dwunasta jeśli chodzi o ich płodność i na gwałt będą szukać "faceta z czystą kartą") murowany. Ciekawe tylko ile z nich zdobędzie się na jakąś refleksję i ile z nich nie dostanie tej ostatniej szansy...?

72 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-08-25 08:20:02)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Nowe_otwarcie napisał/a:

ale podkręcajmy to dalej; efekt w postaci jeszcze większej ilości "prawie czterdziestek" na portalach randkowych (które przymusowo zostaną strącone na ziemię za minutę dwunasta jeśli chodzi o ich płodność i na gwałt będą szukać "faceta z czystą kartą") murowany. Ciekawe tylko ile z nich zdobędzie się na jakąś refleksję i ile z nich nie dostanie tej ostatniej szansy...?

To już ma miejsce. To jedna z przyczyn chujowej demografii Polski (i krajów rozwiniętych).


a też chętnie bym się dowiedział jak to "dbanie o niego" ma wyglądać i czym się objawiać?

No ja też tego w takim razie nie rozumiem właśnie. Bo z jednej strony kobieta nie pójdzie z facetem mającym "mniej" od niej (cokolwiek by to znaczyło), bo nie będzie obniżać ani swoich oczekiwań, ani standardu życia. Z drugiej obowiązkiem faceta jest....zgadzać się i płacić. Bo tak pokazuje, że mu zależy. Trochę za bardzo mi takie podejście trąci "płacę i wymagam". Zasadniczo, to była jedna też z pierwszych rzeczy jakiej byłem uczony - po pierwsze żeby nie zostawać dłużnym, a po drugie, żeby nie stawiać się na pozycji niczyjego fundatora. Bo to tworzy dziwną otoczkę i jedni mogą się czuć źle (jako biedniejsi, mniej zaradni) lub cała sytuacja może dać otoczkę, że czegoś oczekuję w zamian (seksu, późniejszej przysługi itp). Płacić za rankę to można tylko za swoją partnerkę lub żonę. Ale nie wcześniej. Wszak po to kobiety walczyły przez kilka dziesięcioleci - aby być równymi, samowystarczalnymi.

To jedyne co mi ewentualnie zostaje to to, że kobieta się pokaże na randce zadbana - ładnie umalowana, w dobrym ciuchu itp. Ale to żaden wyczyn. To po prostu obowiązek. Bo jak ma przyjść? W ujebanych gnojowicą kozojebach, splątanych i tłustych włosach, z obgryzionymi paznokciami i pryszczatym ryjem?

Na "randkę" człowiek przychodzi wystrojony. Nie dla drugiej osoby, ale z szacunku dla siebie samego.

73

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

ale podkręcajmy to dalej; efekt w postaci jeszcze większej ilości "prawie czterdziestek" na portalach randkowych (które przymusowo zostaną strącone na ziemię za minutę dwunasta jeśli chodzi o ich płodność i na gwałt będą szukać "faceta z czystą kartą") murowany. Ciekawe tylko ile z nich zdobędzie się na jakąś refleksję i ile z nich nie dostanie tej ostatniej szansy...?

To już ma miejsce. To jedna z przyczyn chujowej demografii Polski (i krajów rozwiniętych).


a też chętnie bym się dowiedział jak to "dbanie o niego" ma wyglądać i czym się objawiać?

No ja też tego w takim razie nie rozumiem właśnie. Bo z jednej strony kobieta nie pójdzie z facetem mającym "mniej" od niej (cokolwiek by to znaczyło), bo nie będzie obniżać ani swoich oczekiwań, ani standardu życia. Z drugiej obowiązkiem faceta jest....zgadzać się i płacić. Bo tak pokazuje, że mu zależy. Trochę za bardzo mi takie podejście trąci "płacę i wymagam". Zasadniczo, to była jedna też z pierwszych rzeczy jakiej byłem uczony - po pierwsze żeby nie zostawać dłużnym, a po drugie, żeby nie stawiać się na pozycji niczyjego fundatora. Bo to tworzy dziwną otoczkę i jedni mogą się czuć źle (jako biedniejsi, mniej zaradni) lub cała sytuacja może dać otoczkę, że czegoś oczekuję w zamian (seksu, późniejszej przysługi itp). Płacić za rankę to można tylko za swoją partnerkę lub żonę. Ale nie wcześniej. Wszak po to kobiety walczyły przez kilka dziesięcioleci - aby być równymi, samowystarczalnymi.

To jedyne co mi ewentualnie zostaje to to, że kobieta się pokaże na randce zadbana - ładnie umalowana, w dobrym ciuchu itp. Ale to żaden wyczyn. To po prostu obowiązek. Bo jak ma przyjść? W ujebanych gnojowicą kozojebach, splątanych i tłustych włosach, z obgryzionymi paznokciami i pryszczatym ryjem?

Na "randkę" człowiek przychodzi wystrojony. Nie dla drugiej osoby, ale z szacunku dla siebie samego.

Człowiek przychodzi wystrojony, bo (nie ma co dorabiać do tego żadnej wzniosłej ideologii) stara się jak najlepiej "sprzedać" samego siebie na tej randce.

Chętnie bym się też dowiedział jakie są według autora te "chwyty" mające sugerować bogactwo? Co prawda sam nigdy takich nie starałem się wrzucać (fotkę na profil strzeliłem w aucie, ale raz że to zwykły flotowiec a nie jakaś limuzyna, dwa że to było o tej porze jedyne odosobnione miejsce, w którym słońce nie waliło w twarz - a nie chciałem na focie mrużyć oczu), ale też chętnie bym się upewnił że odzew był efektem wyglądu i tego co napisałem, a nie tego że nieświadomie zasugerowałem jakobym coś wartościowego materialnie posiadał. Przyznaję: chętnie bym się upewnił dla własnego dobrego samopoczucia wink

74 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-08-25 12:41:12)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

Tinder? Ach, ten cud techniki i socjologii. Portal, który obiecuje miłość, a dostarcza... no cóż, głównie zdjęcia z Dubaju, Bali i wnętrza BMW z leasingu. W teorii różni się od innych aplikacji, ale w praktyce to ten sam festiwal powtarzających się twarzy, tylko w innych filtrach.

Owszem, Tinder ma największą „bazę użytkowników”. Brzmi jak zaleta, ale to trochę jak powiedzieć, że największy śmietnik daje największe szanse na znalezienie złotego pierścionka. Technicznie prawda, ale czy warto się tam zanurzać bez rękawic?

Specyfika Tindera? Jasne. Jeśli nie masz zdjęcia z egzotycznego kraju, jachtu, siłowni albo przynajmniej z kawą w ręku i książką, której nigdy nie przeczytałeś — to możesz zapomnieć o „matchach”. A że większość z tych zdjęć to teatr jednego aktora, który po zgaszeniu świateł wraca do kawalerki z Ikei i kredytem na telefon? Szczegół.

Poznałem kilka kobiet przez Tinder. Miłe, ale nie moje klimaty. I tak jak w każdym portalu — można znaleźć kogoś wartościowego. Trzeba tylko cierpliwości, spokoju i odporności psychicznej na selfie z filtrami, które zmieniają twarz w porcelanową maskę.

A same portale randkowe? To takie second handy relacji. Ludzie z „górnej półki” nie muszą tam zaglądać — oni mają dostęp do świeżych kolekcji prosto od projektanta. A reszta? Przychodzi z nadzieją, że wśród tych przetartych dżinsów i wyciągniętych swetrów znajdzie coś wyjątkowego. Czasem się udaje. Ale częściej wychodzisz z niczym, za to z nowym przekonaniem, że może jednak warto zainwestować w samotność.

Bo jak to mówią — kto nie szuka, ten nie znajduje. Ale kto szuka za długo, ten zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie szukał w złym sklepie.

75

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Nowe_otwarcie napisał/a:

Chętnie bym się też dowiedział jakie są według autora te "chwyty" mające sugerować bogactwo? Co prawda sam nigdy takich nie starałem się wrzucać (fotkę na profil strzeliłem w aucie, ale raz że to zwykły flotowiec a nie jakaś limuzyna, dwa że to było o tej porze jedyne odosobnione miejsce, w którym słońce nie waliło w twarz - a nie chciałem na focie mrużyć oczu), ale też chętnie bym się upewnił że odzew był efektem wyglądu i tego co napisałem, a nie tego że nieświadomie zasugerowałem jakobym coś wartościowego materialnie posiadał. Przyznaję: chętnie bym się upewnił dla własnego dobrego samopoczucia wink

Ale to nie są żadne chwyty. Większość osób kilka zdań o sobie napisze. Jedni napiszą: Cześć, jestem Zenek, zawodowo zajmuję się prowadzeniem ciężarówek/jestem magazynierem/hydraulikiem, w wolnych chwilach lubię grać w gry/oglądać netflixa, grać w warcaby... = zerowe zainteresowanie.
Inny napisze: Cześć, jestem Zenek, zawodowo zajmuję się deweloperką/jestem chirurgiem/prezesem własnej firmy, w wolnych chwilach lubię pływać swoim jachtem po morzu śródziemnym/latać własnym samolotem... = tyle lajków i par, że nie wiesz którą wybrać smile
W jednym i drugim przypadku te same zdjęcia, to samo miasto, ten sam wzrost.

Napisałem to oczywiście prosto, żeby nie powiedzieć prostacko, jak ktoś nie chce wyjść na nowobogackiego wsiura to można to ładniej i bardziej subtelnie napisać, coś w stylu: "moim oczkiem w głowie jest mój katamaran, kiedy tylko mogę to pływam nim po falach morza śródziemnego, wiele portów odwiedzonych, sporo jeszcze do odkrycia, może masz ochotę wybrać się ze mną w rejs? wink" Laski walą drzwiami i oknami smile Chociaż wersja na nowobogackiego wsiura też przechodzi smile

76

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Kaszpir007 napisał/a:

Tinder? Ach, ten cud techniki i socjologii. Portal, który obiecuje miłość, a dostarcza... no cóż, głównie zdjęcia z Dubaju, Bali i wnętrza BMW z leasingu. W teorii różni się od innych aplikacji, ale w praktyce to ten sam festiwal powtarzających się twarzy, tylko w innych filtrach.

Owszem, Tinder ma największą „bazę użytkowników”. Brzmi jak zaleta, ale to trochę jak powiedzieć, że największy śmietnik daje największe szanse na znalezienie złotego pierścionka. Technicznie prawda, ale czy warto się tam zanurzać bez rękawic?

Specyfika Tindera? Jasne. Jeśli nie masz zdjęcia z egzotycznego kraju, jachtu, siłowni albo przynajmniej z kawą w ręku i książką, której nigdy nie przeczytałeś — to możesz zapomnieć o „matchach”. A że większość z tych zdjęć to teatr jednego aktora, który po zgaszeniu świateł wraca do kawalerki z Ikei i kredytem na telefon? Szczegół.

Poznałem kilka kobiet przez Tinder. Miłe, ale nie moje klimaty. I tak jak w każdym portalu — można znaleźć kogoś wartościowego. Trzeba tylko cierpliwości, spokoju i odporności psychicznej na selfie z filtrami, które zmieniają twarz w porcelanową maskę.

A same portale randkowe? To takie second handy relacji. Ludzie z „górnej półki” nie muszą tam zaglądać — oni mają dostęp do świeżych kolekcji prosto od projektanta. A reszta? Przychodzi z nadzieją, że wśród tych przetartych dżinsów i wyciągniętych swetrów znajdzie coś wyjątkowego. Czasem się udaje. Ale częściej wychodzisz z niczym, za to z nowym przekonaniem, że może jednak warto zainwestować w samotność.

Bo jak to mówią — kto nie szuka, ten nie znajduje. Ale kto szuka za długo, ten zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie szukał w złym sklepie.



Tinder to tinder, nie ma tam innego gatunku ludzi, są te same kobiety, które można spotkać w klubach, na siłowni, w sklepie itd... A że specyficzni? Takie teraz czasy, takie kobiety, nic nie poradzimy smile

77

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
kecev napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Tinder? Ach, ten cud techniki i socjologii. Portal, który obiecuje miłość, a dostarcza... no cóż, głównie zdjęcia z Dubaju, Bali i wnętrza BMW z leasingu. W teorii różni się od innych aplikacji, ale w praktyce to ten sam festiwal powtarzających się twarzy, tylko w innych filtrach.

Owszem, Tinder ma największą „bazę użytkowników”. Brzmi jak zaleta, ale to trochę jak powiedzieć, że największy śmietnik daje największe szanse na znalezienie złotego pierścionka. Technicznie prawda, ale czy warto się tam zanurzać bez rękawic?

Specyfika Tindera? Jasne. Jeśli nie masz zdjęcia z egzotycznego kraju, jachtu, siłowni albo przynajmniej z kawą w ręku i książką, której nigdy nie przeczytałeś — to możesz zapomnieć o „matchach”. A że większość z tych zdjęć to teatr jednego aktora, który po zgaszeniu świateł wraca do kawalerki z Ikei i kredytem na telefon? Szczegół.

Poznałem kilka kobiet przez Tinder. Miłe, ale nie moje klimaty. I tak jak w każdym portalu — można znaleźć kogoś wartościowego. Trzeba tylko cierpliwości, spokoju i odporności psychicznej na selfie z filtrami, które zmieniają twarz w porcelanową maskę.

A same portale randkowe? To takie second handy relacji. Ludzie z „górnej półki” nie muszą tam zaglądać — oni mają dostęp do świeżych kolekcji prosto od projektanta. A reszta? Przychodzi z nadzieją, że wśród tych przetartych dżinsów i wyciągniętych swetrów znajdzie coś wyjątkowego. Czasem się udaje. Ale częściej wychodzisz z niczym, za to z nowym przekonaniem, że może jednak warto zainwestować w samotność.

Bo jak to mówią — kto nie szuka, ten nie znajduje. Ale kto szuka za długo, ten zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie szukał w złym sklepie.



Tinder to tinder, nie ma tam innego gatunku ludzi, są te same kobiety, które można spotkać w klubach, na siłowni, w sklepie itd... A że specyficzni? Takie teraz czasy, takie kobiety, nic nie poradzimy smile

To chyba nie do końca tak. Tinder nie bez powodu ma opinię największego siedliska kurwiarstwa (zarówno jeśli chodzi o uczestników jak i o uczestniczki) ze wszystkich portali randkowych i pierwszego miejsca do szukania czegoś na jedną noc. Tak więc bliższe prawdy będzie stwierdzenie, że masz tam raczej nadreprezentację pewnych (niekoniecznie sympatycznych i porządnych) grup.
Szukać trzeba, ale czy tam, to bym nie powiedział. Może Kaszpir też się zniechęcił bardziej przez to że miał konto na Tinderze, a nie ogólnie przez portale (to trochę tak jakby ktoś napisałe że się zniechęcił do papryki, bo jadł piri piri i mu szkodzi na żołądek; ok, tylko są też gatunki papryki z mniejszą zawartością kapsaicyny).

Tutejsza sytuacja i "rady" niektórych przedstawicielek płci pięknej jakoś tak dziwnie przypominają często ostatnio obserwowane sytuacje z jedzeniem ryby w miejscowościach nadmorskich. Dla nieobeznanych z przypadkiem: jedziesz nad morze, chcesz sobie zjeść rybkę, a tu widzisz w jednym, drugim i piątym lokalu ceny iście kosmiczne. Idzisz dalej - masz to samo. Właściciele lokali (nie jakichś specjalnych, z klimatem) zapewniają cię, że to wszystko przez to że ceny ryb i energii poszły w górę i po prostu musi tyle kosztować. I gdy już zaczynasz myśleć, że może oni mówią prawdę i faktycznie to wszystko tak poszło w górę i że faktycznie tyle trzeba będzie zapłacić, bo to teraz normalna cena... trafiasz na miejsca, gdzie można zjeść obiad z rybą w dobrej cenie. I wcale nie plujesz po pierwszym kęsie, bo obiad jest smaczny, a miejsce nie ustępuje jakością tamtym lokalom. I wtedy do ciebie dociera, że po prostu to ci pierwsi usiłowali cię ojebać, idąc w zaparte do samego końca (w myśl starej szkoły, przedstawionej w pamiętnej scenie w pociągu w "Młodych wilkach"), bo jak nie będą wiarygodnie wciskać kitu, to strumyczek kasy się zwęzi; a dopóki nie braknie jeleni, którzy to łykną jak pelikany, to biznes się będzie kręcić...

UWAGA: Opisane sytuacje z rybami są prawdziwe, łatwe do znalezienia na portalach informacyjnych (zarówno te skutkujące paragonami grozy, jak i te z przyzwoitymi cenami). Podobnie jest z kobietami: nie brakuje takich, które wciskają kity w rodzaju tych Wilczycy czy Julci (umieszczonych w tym wątku) i solennie zapewniają że tak wygląda jedyna dostępna dziś rzeczywistość i  że "to musi tyle kosztować faceta". Ale jak z tymi rybami: są też kobiety rozsądnie myślące, które nie ustępują tym zbyt wysoko się ceniącym, a oferują znacznie więcej. Niestety, w jednym i drugim (czyli i z rybami i z porządnymi kobietami) trzeba się naszukać.

78

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

O to forum działa, myślałam że całkiem upadło.
Jak zwykle czołowi hejterzy na czele, złe kobiety, czyhają na wasze drobne.

Ogólnie to autorze jak jesteś nieciekawym gościem to nawet jakbyś stawiał randki od początku to raczej nie wróżę związku tylko rozczarowanie.

Dam Ci dobre rady bo mam dobre serce.
Na randkę umów się na spacer, kawę raczej żadna normalna dziewczyna nie wpakuje się w jakaś kolację bo nie wie kim jesteś i czy umiesz się zachować a wtopienie na dwugodzinne spotkanie z obcym gościem w restauracji to żadna przyjemność z poznawania się.
Żadna normalna laska nie traktuje randki żeby się ,,nażreć,, za czyjeś, to jest mega w chuj słabe i śmieszne jak ktoś poluje na takie wyjścia.
Ogólnie osobiście uważam,że na etapie randkowania duże wydatki nie wchodzą w grę z żadnej ze stron, swoją kobietę możesz rozpieszczać ale randkowanie to etap poznawania się.
Jeszcze raz, jak jesteś nieinteresujący, nudny i nie lubisz kobiet,traktujesz je z góry i jesteś incelem to masz po związku.
Tinder to miejsce do spotkań w dzisiejszych czasach jak każde inne, wyjdziesz gdzieś i też będziesz mieć przekrój różnych charakterów. I podbijaj do lasek w swojej lidze atrakcyjności, bo coś czuję że syarsztujesz do fajnych lasek a sam jesteś średni.

79

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Nowe_otwarcie napisał/a:

To chyba nie do końca tak. Tinder nie bez powodu ma opinię największego siedliska kurwiarstwa (zarówno jeśli chodzi o uczestników jak i o uczestniczki) ze wszystkich portali randkowych i pierwszego miejsca do szukania czegoś na jedną noc. Tak więc bliższe prawdy będzie stwierdzenie, że masz tam raczej nadreprezentację pewnych (niekoniecznie sympatycznych i porządnych) grup.
Szukać trzeba, ale czy tam, to bym nie powiedział. Może Kaszpir też się zniechęcił bardziej przez to że miał konto na Tinderze, a nie ogólnie przez portale (to trochę tak jakby ktoś napisałe że się zniechęcił do papryki, bo jadł piri piri i mu szkodzi na żołądek; ok, tylko są też gatunki papryki z mniejszą zawartością kapsaicyny)..


Nie demonizujmy. Poznałem kilka całkiem fajnych kobiet na Tinderze — tylko, że z różnych powodów nie miałem ochoty ciągnąć tych znajomości dalej. Może to kwestia tego, że nie każda „fajna” to od razu „do życia”. Ale generalnie, jak wszędzie: normalne zdjęcie, normalny opis i jest szansa na... no właśnie, normalność. A że są też egzemplarze z pogranicza science fiction? Cóż, równowaga w przyrodzie musi być. Dziwne kobiety, dziwni faceci — klasyka gatunku.

A teraz crème de la crème — rybka znad Bałtyku. smile

Dzięki, ale nie skorzystam. Ryba z Bałtyku czy Wisły to raczej kulinarna ruletka z toksynami w tle. Można trafić na coś, co świeci w ciemności — ale to nie znaczy, że jest świeże. Bałtyk to nie ocean, wybór ryb marny, a te „świeże rybki” z nadmorskich smażalni to często mrożonki z marketu, które przeszły więcej podróży niż przeciętny influencer.

Usmażone na oleju, który pamięta jeszcze czasy PRL-u, podane z frytkami z frytury, która powinna mieć własny PESEL. I za to wszystko płacisz jak za sushi w Tokio. Ale hej — klimat wakacyjny, plastikowy talerzyk, mewa krzycząca nad głową... magia.

Ja wolę kupić rybkę sam, wrzucić na grill, doprawić jak lubię i nie mieć wątpliwości, czy właśnie jem dorsza czy rekina z Chin.

Ale wiadomo — ludzie lubią być oszukiwani. „Świeża rybka prosto z morza” brzmi lepiej niż „mrożony mintaj z hurtowni”. I tak to się kręci.

80 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-08-26 17:28:11)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Karmaniewraca napisał/a:

Jak zwykle czołowi hejterzy na czele, złe kobiety, czyhają na wasze drobne.


A gdzie ja napisałem, że złe kobiety czyhają na majątek dewelopera? ;-) Podzieliłem się spostrzeżeniem, jako przeciętniak z wyglądu mam mizerne powodzenie na Tinderze, jako przeciętniak z wyglądu ale z majątkiem dewelopera mam po 30 par dziennie, gdzie bez dopisku o deweloperze zgarnięcie 30 par zajęłoby mi przynajmniej rok, a tak mam to w 1 (JEDEN) dzień smile


Karmaniewraca napisał/a:

Ogólnie to autorze jak jesteś nieciekawym gościem to nawet jakbyś stawiał randki od początku to raczej nie wróżę związku tylko rozczarowanie.


Ponownie: to czy jestem ciekawy czy nie jak widać nie ma znaczenia. Może jestem nieciekawy, dlatego mam mało par, ale będąc nieciekawym deweloperem mam ponad 30 par dziennie.


Karmaniewraca napisał/a:

Dam Ci dobre rady bo mam dobre serce.
Na randkę umów się na spacer, kawę raczej żadna normalna dziewczyna nie wpakuje się w jakaś kolację bo nie wie kim jesteś i czy umiesz się zachować a wtopienie na dwugodzinne spotkanie z obcym gościem w restauracji to żadna przyjemność z poznawania się.
Żadna normalna laska nie traktuje randki żeby się ,,nażreć,, za czyjeś, to jest mega w chuj słabe i śmieszne jak ktoś poluje na takie wyjścia.
Ogólnie osobiście uważam,że na etapie randkowania duże wydatki nie wchodzą w grę z żadnej ze stron, swoją kobietę możesz rozpieszczać ale randkowanie to etap poznawania się.
Jeszcze raz, jak jesteś nieinteresujący, nudny i nie lubisz kobiet,traktujesz je z góry i jesteś incelem to masz po związku.


Ale ja nie pisałem, że mam jakiś żal do kobiet, że muszę zapłacić za randkę. Jak ona się chce nażreć a ja poruchać i każdy dostanie po co przyszedł to super, gorzej tylko jak ona się nażre a ja nie porucham. Raz to pół biedy, gorzej jak schemat będzie się powtarzał smile
A co do "masz po związku" to bądźmy poważni, nawet gdybym chciał założyć rodzinę to na pewno nie z takimi paniami z jakimi się sparowałem, bo to taki typ kobiet, z którymi żadnego związku nie chcę i nie będę chciał.


Karmaniewraca napisał/a:

Tinder to miejsce do spotkań w dzisiejszych czasach jak każde inne, wyjdziesz gdzieś i też będziesz mieć przekrój różnych charakterów. I podbijaj do lasek w swojej lidze atrakcyjności, bo coś czuję że syarsztujesz do fajnych lasek a sam jesteś średni.


I znowu to samo. Nie moja liga atrakcyjności czyli jaka to liga? Bo jak widać moja gęba jest wystarczająco atrakcyjna jak jestem "deweloperem" smile Pytanie dlaczego przestaje być atrakcyjna jak nie jestem deweloperem? Może to raczej świadczy o tych kobietach a nie o mnie i mojej atrakcyjności? Szkoda, że o tym nikt nie pomyślał.
Wiesz jak to wygląda w praktyce? Jak mam wrzucone kilka fotek bez dopisku o deweloperze to mam 3-4 pary w miesiącu z czego w najlepszym razie 1 odpisze na wiadomość, sama z siebie nie zagada żadna, może raz na przestrzeni kilku lat się wydarzyło. A jak do tego samego profilu, z tymi samymi fotkami dopiszę dwa zdania sugerujące, że śpię na kasie to nagle mam ponad 30 par...nie miesięcznie tylko dziennie. Ponad 90% kobiet do których napisałem odpisała, mało tego, było też kilka takich które pierwsze do mnie napisały co wcześniej właściwie się nie zdarzało. A jak piszą, albo odpisują na moją wiadomość to się również okazuje, że znają więcej słów niż tak/nie, potrafią nawet jakieś zdania złożone sklecić. Naprawdę jestem w szoku bo do tej pory, po kilku latach doświadczeń sądziłem, że to jakieś ameby umysłowe. I po takich doświadczeniach mam zasadnicze pytanie: czy "jestem nieinteresujący, nudny i nie lubię kobiet, traktuję je z góry i jestem incelem", czy może to jednak z kobietami jest coś nie tak?
No ale nic, z tych wszystkich chętnych na dewelopera wybrałem sobie 6 z którymi prowadzę ożywioną korespondencję i planuję się spotkać, związku może z tego nie będzie ale czuję, że i tak będzie zajebiście smile
A to co mi się przytrafiło powinno dać do myślenia tym wszystkim, którzy mają równie mizerne efekty randkowania online jak ja wcześniej. Bo te wszystkie porady karyn, że są za niscy, za grubi, za głupi, za brzydcy to można między bajki włożyć, jedyne co to jesteście za... biedni smile Ale jak dla mnie kwestia bogactwa to kwestia umowna i nie da się tego szybko i łatwo zweryfikować, na dobrą koszule, spodnie i buty stać chyba każdego, na randkę można podjechać taksówką a dziewczynę zaprosić do hotelu bo równie dobrze możecie być na wyjeździe służbowym. Rozegrać to można na milion sposobów, ja będę testował w najbliższym czasie i dam znać smile

81

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

Jeśli Twoim celem jest jednorazowe „zaliczenie” i zniknięcie niczym rabat w Lidlu po 10:00, to strategia oparta na portfelu może zadziałać. Ale pamiętaj — to nie inwestycja długoterminowa, tylko szybka lokata z ryzykiem emocjonalnego bankructwa.

Bo jak sam wiesz, jeśli dla tych pań jedynym Twoim atutem są pieniądze, to bez nich jesteś dla nich jak paragon z zeszłego roku — niby istniejesz, ale nikogo już nie obchodzisz.

To gra wysokiego ryzyka. Możesz się zakochać, a potem dostać kopa tak mocnego, że nawet Twoje konto w banku się zawstydzi. I nie chodzi o to, *czy* dostaniesz kopa — tylko *kiedy* i *z jaką siłą*. Więc jeśli chcesz grać bad boya, który zalicza i znika jak aktualizacja Windowsa — spoko, ale nie licz na happy end.

Dla normalnej kobiety — czyli takiej, która nie myli miłości z limitem na karcie — ważniejsze są Twoje cechy charakteru, poczucie humoru, wartości, a nie to, czy masz złotą kartę czy tylko złote myśli. Bo prawdziwa relacja to nie transakcja, tylko inwestycja. A inwestuje się w człowieka, nie w jego saldo.

82

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Kaszpir007 napisał/a:

Jeśli Twoim celem jest jednorazowe „zaliczenie” i zniknięcie niczym rabat w Lidlu po 10:00, to strategia oparta na portfelu może zadziałać. Ale pamiętaj — to nie inwestycja długoterminowa, tylko szybka lokata z ryzykiem emocjonalnego bankructwa.

Bo jak sam wiesz, jeśli dla tych pań jedynym Twoim atutem są pieniądze, to bez nich jesteś dla nich jak paragon z zeszłego roku — niby istniejesz, ale nikogo już nie obchodzisz.

To gra wysokiego ryzyka. Możesz się zakochać, a potem dostać kopa tak mocnego, że nawet Twoje konto w banku się zawstydzi. I nie chodzi o to, *czy* dostaniesz kopa — tylko *kiedy* i *z jaką siłą*. Więc jeśli chcesz grać bad boya, który zalicza i znika jak aktualizacja Windowsa — spoko, ale nie licz na happy end.

Dla normalnej kobiety — czyli takiej, która nie myli miłości z limitem na karcie — ważniejsze są Twoje cechy charakteru, poczucie humoru, wartości, a nie to, czy masz złotą kartę czy tylko złote myśli. Bo prawdziwa relacja to nie transakcja, tylko inwestycja. A inwestuje się w człowieka, nie w jego saldo.


Bardzo poetycko, tylko powedz mi gdzie są normalne kobiety, które chcą poznać mnie a nie stan mojego konta? Pisałem wyżej ale powtórzę, standardowy miesiąc to 3-4 pary, z czego 3 nawet się nie odezwie, jedna z łaski odpisuje przez chwilę tak/nie i znika. A jak nie zniknie i jakimś cudem się spotkasz, to na żywo wygląda na +10kg, +10 lat a w domu czeka 2 dzieci. Więc może lepiej zostać tym zmyślonym deweloperem i nastawić się na zaliczanie skoro na nic innego liczyć nie można. Bo fajnie sobie pisać, poznaj dziewczynę dla której ważniejsze są cechy charakteru, poczucie humoru itd... A gdzie są te dziewczyny? Bo jak dla mnie są w długoletnich związkach, małżeństwach, maą swoje domy, rodziny, dzieci. Kto został? Panny z problemami, czekające na księcia, któy z jakiegoś powodu miałby właśnie je wybrać smile Wiadomo, że na cudzy koszt żyje się najlepiej, ale trzeba mierzyć siły na zamiary mimo wszystko. Skoro sama jesteś fryzjerką to nie poluj na kardiologa czy notariusza, tylko zejdz na ziemię i zainteresuj się spawaczem czy magazynierem. Ale nie, Pani fryzjerka, zwłaszcza jak ma zgrabny tyłek to uważa, że poniżej informatyka z zarobkami 20K netto nie zejdzie, bo jej się należy smile Powodzenia

83 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-08-26 23:09:37)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

Wiesz, nie musisz mnie uświadamiać — doskonale wiem, jak to wygląda na portalach. Jeśli uda się złapać 1–2 sensowne rozmowy w miesiącu, to już można mówić o szczęściu. Problem w tym, że entuzjazm pań szybko gaśnie.
Po mnie to już spływa. Nie mam żadnych oczekiwań, bo wiem, że to gra pozorów.

84

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Kaszpir007 napisał/a:

Wiesz, nie musisz mnie uświadamiać — doskonale wiem, jak to wygląda na portalach. Jeśli uda się złapać 1–2 sensowne rozmowy w miesiącu, to już można mówić o szczęściu. Problem w tym, że entuzjazm pań szybko gaśnie.
Po mnie to już spływa. Nie mam żadnych oczekiwań, bo wiem, że to gra pozorów.


Skoro wiesz jak to działa i nie masz złudzeń to gdzie chcesz spotkać te kobiety, które zwracają uwagę na charakter, poczucie humoru itd.? Bo ja za bardzo pomysłu nie mam. I teraz majac do wyboru życie w samotności i ewentualne spotkanie kogoś z apki raz w roku albo podkoloryzowanie życiorysu i spotykanie się co tydzien z inną wybór jest w miarę jasny. Wiem, że związku z tego nie będzie, ale z samotności też nie. A nie moja wina, że jako deweloper jestem przystojniakiem a jako zwykły przecietniak praktycznie nie wzbudzam zainteresowania.

85

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
kecev napisał/a:

Skoro wiesz jak to działa i nie masz złudzeń to gdzie chcesz spotkać te kobiety, które zwracają uwagę na charakter, poczucie humoru itd.?


W realnym życiu.


Wytłumaczcie mi to jak to jest, że ja - niski, arogancki cham i prostak, niemalże wróg publiczny tego forum numer 1, to jednak takich problemów nigdy nie miałem i nie mam? Nawet będąc żonatym facetem bywam od czasu do czasu podrywany i zapraszany. Nawet nic nie muszę robić.

86

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:

W realnym życiu.


Wytłumaczcie mi to jak to jest, że ja - niski, arogancki cham i prostak, niemalże wróg publiczny tego forum numer 1, to jednak takich problemów nigdy nie miałem i nie mam? Nawet będąc żonatym facetem bywam od czasu do czasu podrywany i zapraszany. Nawet nic nie muszę robić.


Szukałem w realnym życiu, ale żadna mi nie przypasowała na dłużej więc zacząłem też szukać na aplikacjach żeby zwiększyć możliwości i raczej słąbo to działa. A Ty takich problemów nie miałeś może dlatego, że masz żone i nie siedzisz na aplikacjach? Bo skoro jak sam to ująłeś jesteś niskim, aroganckim chamem i prostakiem to obstawiam, że na takim Tinderze za wiele być nie zwojował. W realnym życiu moze więcej, bo są kobiety które luią chamów i prostaków, myli im się to z pewnością siebie smile

87

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

Nigdy nie musiałem korzystać z aplikacji randkowych, chociaż i tak ~połowę kobiet, z jakimi spałem to poznałem przez neta. Choćby i tu, tyle że wiele lat temu. Niemniej jednak nie w tym rzecz. Chodzi o sam fakt, że ludzie twojego pokroju wszędzie widzą przeszkody. Ja - możliwości. I efekt jest tego taki, że ty narzekasz na kobiety, na brak wyboru zarówno w realnym życiu jak i online, bo musisz kłamać na swój temat, aby cokolwiek ugrać - choćby i na krótką metę. Ja swoje się narandkowałem i ostatecznie znalazłem żonę dla mnie idealną. A jakoś nigdy kłamać i wymyślać bajek nie musiałem. Nawet jak nie śmierdziałem groszem.

88 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-08-27 16:34:19)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:

Nigdy nie musiałem korzystać z aplikacji randkowych, chociaż i tak ~połowę kobiet, z jakimi spałem to poznałem przez neta. Choćby i tu, tyle że wiele lat temu. Niemniej jednak nie w tym rzecz. Chodzi o sam fakt, że ludzie twojego pokroju wszędzie widzą przeszkody. Ja - możliwości. I efekt jest tego taki, że ty narzekasz na kobiety, na brak wyboru zarówno w realnym życiu jak i online, bo musisz kłamać na swój temat, aby cokolwiek ugrać - choćby i na krótką metę. Ja swoje się narandkowałem i ostatecznie znalazłem żonę dla mnie idealną. A jakoś nigdy kłamać i wymyślać bajek nie musiałem. Nawet jak nie śmierdziałem groszem.

W kwestii aplikacji to są przeszkody obiektywne a nie moje postrzeganie problemu. Zresztą z tego co ja wiem to nie tylko mój problem smile
Moim zdaniem w ostatnich latach wymagania kobiet po prostu wystrzeliły w kosmos, co gorsza są to najczęściej wymagania nierealne. Bo ja naprawdę jestem w stanie zrozumieć, że super inteligentna, bardzo ładna, wykształcona kobieta, nie chce przecietniaka tylko szuka kogoś zdecydowanie powyżej średniej, tak pod względem urody jak i inteligencji czy zasobów materialnych, nie mam z tym najmniejszego problemu.
Ale ja po prostu nie mogę zrozumieć dlaczego dziewczyna do bólu przeciętna, właściwie w każdym aspekcie, również celuje w ten sam typ mężczyzny co jej bardzo inteligenta, bardzo ładna i bardzo ogarnięta koleżanka. Ilu jest takich mężczyzn? 2%? 5%? Raczej nie więcej. A ile jest kobiet, które się za takimi męzczyznami uganiają? 80%? Zakładam, że pozostałe 20% jest zdecydowanie poniżej przeciętnej więc aż takiej odklejki nie złapały że polują na najlepsze 2-5% TOP męzczyzn.

Zresztą zobacz na moim przykładzie. Nie mam kompleksów, jednym się mogę podobać innym nie ale w średniej bez problemu się mieszczę. Jako pracownik biurowy średniego szczebla na aplikacjach mam żenująco słabe zainteresowanie. Ale jako czlowiek bogaty (np; deweloper) z tymi samymi warunkami fizycznymi zainteresowanie wzrasta natychmiast o kilka tysięcy procent. Ilu jest naprawdę bogatych (i przy tym względnie młodych) mężczyzn? A mimo to zwykła Julka z warzywnika myśli, że to będzie jej mąż/partner. I do głowy jej nie przyjdzie, że taki gość mając właściwie nieograniczony wybór może ją co najwyżej kilka razy bzyknąć, bo czeka do niego kolejka jej podobnych.

Pytanie co takiego się wydarzyło w ostatnich kilkunastu latach, że wygląda to tak jak wygląda? Jasne, że kobiety zawsze miały wymagania, ale wydaje mi się, że nigdy wcześniej nie były to tak wywalone w kosmos i totalnie nierealne wymagania. Zresztą to nie kwestia wydawania się tylko faktów, bo gdyby tak było to ludzkość już dawno temu by wyginęła. A jak to wygląda dzisiaj? Coraz mniej małżeństw, coraz mniej związków, coraz mniej dzieci, coraz późniejszy wiek inicjacji seksualnej, coraz więcej ludzi, którzy nie przeszli tej inicjacji, coraz więcej 40 letnich, samotnych i bezdzietnych kobiet (i zapewne mężczyzn również). A to wszystko na przestrzeniu kilunastu lat.

Najważniejsze pytanie, gdzie z takim trendem zmierzamy? Dzietnośc na poziomie 0,5 albo mniej? Ponad połowa społeczeństwa samotna?

89

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

**Zastanawiasz się, co się stało? Dlaczego dziś tak trudno o prawdziwą relację?**

Bo to już nie jest spotkanie dwóch dusz. 
To wyścig. 
Na jedną kobietę przypada dziesięciu, stu, czasem tysiąc mężczyzn. 
Każdy próbuje zwrócić uwagę, każdy chce być tym wybranym. 
Ale w tym tłumie znika człowiek — zostaje oferta.

**Zamiast rozmowy — licytacja.** 
Kto ma więcej? Kto obieca więcej? 
Kto zabierze na wakacje, kto pokaże lepszy styl życia, kto ma bardziej błyszczący profil?

I wtedy coś się zmienia. 
Nie tylko w kobietach — w całym systemie. 
Bo kiedy codziennie dostajesz dziesiątki wiadomości, przestajesz szukać serca. 
Zaczynasz szukać korzyści.

**Miłość przestaje być spotkaniem. Staje się selekcją.**

A ci, którzy mają najwięcej do zaoferowania emocjonalnie — giną w ciszy. 
Nie błyszczą, nie krzyczą, nie licytują. 
Ale potrafią kochać. 
Tylko że dziś to za mało, by zostać zauważonym.

**I tak wielu z nas się wycofuje.** 
Nie z braku chęci, ale z poczucia, że nie ma już miejsca na autentyczność. 
Bo jak masz konkurować z tysiącem innych, skoro nie chcesz być produktem?

90

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Kaszpir007 napisał/a:

**Zastanawiasz się, co się stało? Dlaczego dziś tak trudno o prawdziwą relację?**

Bo to już nie jest spotkanie dwóch dusz. 
To wyścig. 
Na jedną kobietę przypada dziesięciu, stu, czasem tysiąc mężczyzn. 
Każdy próbuje zwrócić uwagę, każdy chce być tym wybranym. 
Ale w tym tłumie znika człowiek — zostaje oferta.

**Zamiast rozmowy — licytacja.** 
Kto ma więcej? Kto obieca więcej? 
Kto zabierze na wakacje, kto pokaże lepszy styl życia, kto ma bardziej błyszczący profil?

I wtedy coś się zmienia. 
Nie tylko w kobietach — w całym systemie. 
Bo kiedy codziennie dostajesz dziesiątki wiadomości, przestajesz szukać serca. 
Zaczynasz szukać korzyści.

**Miłość przestaje być spotkaniem. Staje się selekcją.**

A ci, którzy mają najwięcej do zaoferowania emocjonalnie — giną w ciszy. 
Nie błyszczą, nie krzyczą, nie licytują. 
Ale potrafią kochać. 
Tylko że dziś to za mało, by zostać zauważonym.

**I tak wielu z nas się wycofuje.** 
Nie z braku chęci, ale z poczucia, że nie ma już miejsca na autentyczność. 
Bo jak masz konkurować z tysiącem innych, skoro nie chcesz być produktem?


A ci, którzy mają najwięcej do zaoferowania emocjonalnie — giną w ciszy.  - weź to sobie do serca smile
Moim zdaniem większość kobiet rynek matrymonialny, zwłaszcza ten online traktuje jak biznes, więc biznesowo trzeba do tematu podchodzić i tyle, nie za bardzo jest tu miejsce na ckliwość bo... giniesz w ciszy smile

91

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Kaszpir007 napisał/a:

**Zastanawiasz się, co się stało? Dlaczego dziś tak trudno o prawdziwą relację?**

Bo to już nie jest spotkanie dwóch dusz. 
To wyścig. 
Na jedną kobietę przypada dziesięciu, stu, czasem tysiąc mężczyzn. 
Każdy próbuje zwrócić uwagę, każdy chce być tym wybranym. 
Ale w tym tłumie znika człowiek — zostaje oferta.

**Zamiast rozmowy — licytacja.** 
Kto ma więcej? Kto obieca więcej? 
Kto zabierze na wakacje, kto pokaże lepszy styl życia, kto ma bardziej błyszczący profil?

I wtedy coś się zmienia. 
Nie tylko w kobietach — w całym systemie. 
Bo kiedy codziennie dostajesz dziesiątki wiadomości, przestajesz szukać serca. 
Zaczynasz szukać korzyści.

**Miłość przestaje być spotkaniem. Staje się selekcją.**

A ci, którzy mają najwięcej do zaoferowania emocjonalnie — giną w ciszy. 
Nie błyszczą, nie krzyczą, nie licytują. 
Ale potrafią kochać. 
Tylko że dziś to za mało, by zostać zauważonym.

**I tak wielu z nas się wycofuje.** 
Nie z braku chęci, ale z poczucia, że nie ma już miejsca na autentyczność. 
Bo jak masz konkurować z tysiącem innych, skoro nie chcesz być produktem?

I sam się Kaszpir nakręcasz. Nakręcasz siebie i to ich chore nastawienie. Ich wcale realnie nie jest dziesięć, sto czy tysiac razy mniej. Tak naprawdę te ilosci na rynku są z grubsza porownywalne, a takie zniechęcono-panikarskie posty jak Twój tylko utwierdzają księżniczki w błędnym przekonaniu, że każda z nich jest bezcenna i ma prawo celować w top of the top.; tak samo tylko podkręcisz myślenie co poniektórych, że wypacykowany paszczur od razu staje się "zadbaną, atrakcyjną kobietą, mającą prawo celować w te 10-20% najlepszych facetów, mimo że po zmyciu makijażu ta nieco mniej niż przecietna -bo księżniczką jest tylko w swoim mniemaniu - znów staje się ropuchą. 
Tak wiec zamiast szukać na tytułowym portalu  Kurwiarnia.com poszukaj na jakimś bardziej normalnym (np. na Sympatii; edarling z wielu względów nie polecam, mimo że ram uśmiechy lub wiadomości do mnie całkiem często latały), to Ci się nastawienie poprawi.

92

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
kecev napisał/a:

W kwestii aplikacji to są przeszkody obiektywne a nie moje postrzeganie problemu. Zresztą z tego co ja wiem to nie tylko mój problem smile

To akurat prawda. Ten temat - z podobnymi wnioskami - jest wałkowany na całym świecie.


Moim zdaniem w ostatnich latach wymagania kobiet po prostu wystrzeliły w kosmos

A moim zdaniem są niskie jak nigdy wcześniej. Tylko jest właśnie ogromny rozdźwięk pomiędzy tym co online i deklaracjami, a realnym życiem.


Ale ja po prostu nie mogę zrozumieć dlaczego dziewczyna do bólu przeciętna, właściwie w każdym aspekcie, również celuje w ten sam typ mężczyzny co jej bardzo inteligenta, bardzo ładna i bardzo ogarnięta koleżanka. Ilu jest takich mężczyzn? 2%? 5%? Raczej nie więcej.

Bo to je nic nie kosztuje. Doskonale zdają sobie sprawę z faktu, że ostatecznie i tak zawsze znajdą faceta. 


Jako pracownik biurowy średniego szczebla na aplikacjach mam żenująco słabe zainteresowanie. Ale jako czlowiek bogaty (np; deweloper) z tymi samymi warunkami fizycznymi zainteresowanie wzrasta natychmiast o kilka tysięcy procent. Ilu jest naprawdę bogatych (i przy tym względnie młodych) mężczyzn?

Ale wiesz, ze to nie tylko wybory kobiet, ale też sposób działania samych apek?


Najważniejsze pytanie, gdzie z takim trendem zmierzamy? Dzietnośc na poziomie 0,5 albo mniej? Ponad połowa społeczeństwa samotna?

To jest akurat naturalne zjawisko występujące w całej przyrodzie na pewnym poziomie rozrostu populacji wink

93 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-08-28 09:59:04)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Nowe_otwarcie napisał/a:

takie zniechęcono-panikarskie posty jak Twój tylko utwierdzają księżniczki w błędnym przekonaniu, że każda z nich jest bezcenna i ma prawo celować w top of the top

Każdy ma takie prawo. Ile to plakatów z playboya i innych rozkładówek wisiało zawsze po szafkach nastolatków i niespełnionych kolesi, którzy walili gruchę fantazjując o takich pannach, aby później próbować swoich sił z babkami o 2-3 klasy wyżej niż oni sami?


My - faceci - dość szybko się uczymy urealniać życiowe oczekiwania (już abstrahując od wyboru partnerki), bo tak jesteśmy wychowywani i tak działamy. Kobiety są uczone wybrzydzania, marudzenia i wydziwiania. I to robią w dorosłym życiu. Muszą zaznać tej wolności przez 2-3 pokolenia, aby się w końcu nauczyły. Bo te księżniczkujące pannice w końcu się zestarzeją - jako samotne i zgorzkniałe. I to zwyczajnie musi się stać, aby kolejne pokolenie mogło popełniać swoje błędy, swoje własne bunty przeciwko temu co obserwują.

94

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:

A moim zdaniem są niskie jak nigdy wcześniej. Tylko jest właśnie ogromny rozdźwięk pomiędzy tym co online i deklaracjami, a realnym życiem.


Myślę, że mój ojciec czy dziadek jak nie pił i miał pracę to już był dobrą partia. Czyje zainteresowanie wzbudzi dzisiaj chłopak który nie pije i ma pracę? No chyba, że to praca za 30K to może, ale jak zwykła robota to zapomnij.
Są oczywiście inne czynniki, może jest wysoki, może przystojny, może ma gadane i jakoś nadrobi. Ale zwykły przeciętniak, który do tego nie jest specjalnie wyszczekany nie ma dzisiaj szans u przeciętnej dziewczyny. Ma szanse u dziewczyny poniżej przeciętnej ale pytanie czy takim związkiem będzie zainteresowany?


Jack Sparrow napisał/a:

Bo to je nic nie kosztuje. Doskonale zdają sobie sprawę z faktu, że ostatecznie i tak zawsze znajdą faceta.

Kosztuje więcej niż myślisz - czas! Jak dziewczyna ma 20-25 lat, jest w miarę ładna i inteligentna to ma właściwie nieograniczony wybór, ale jak wybrzydza i szuka księcia, to się obudzi z ręką w nocniku za 10 czy 15 lat a czy dobijając do 40 ma taki sam wybór i takie same możliwości jak miała jako studentka?


Ale wiesz, ze to nie tylko wybory kobiet, ale też sposób działania samych apek?


Wiem, apka promuje popularne profile, ale żeby profil stał się popularny ktoś najpierw musi zacząć "lajkować". Więc owszem, algorytm pomaga ale bez udziału kobiet niewiele by to dało.

95

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
kecev napisał/a:

Czyje zainteresowanie wzbudzi dzisiaj chłopak który nie pije i ma pracę? No chyba, że to praca za 30K to może, ale jak zwykła robota to zapomnij.

Moje obserwacje z reala są inne. Z neta - takie jak twoje.

Kosztuje więcej niż myślisz - czas!

Ja to wiem, ty to wiesz. Ale ona nie. One uważają, ze kobiety są jak wino. Tylko zapominają, że to powiedzenie dotyczy lasek w przedziale 15-25. Potem masz pewną stabilizację, po której to wino co raz bardziej zaczyna przypominać ocet.

Wiem, apka promuje popularne profile, ale żeby profil stał się popularny ktoś najpierw musi zacząć "lajkować". Więc owszem, algorytm pomaga ale bez udziału kobiet niewiele by to dało.

Nie, to nie tylko to. Apki promują pewne profile, alo jest obecnie dużo bardziej zaawansowane niż samo lajkowanie.

96

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

Foto pochodzi z 1939 roku. Bezrobotny drwal z żoną, w ich namiocie, bo nie mają domu. I teraz porównaj jego wygląd i ogólny poziom zadbania mimo sytuacji życiowej z czasami obecnymi, co sobą reprezentują te wszystkie przeciętne Jasie. Co oni mają do zaproponowania? Kompleksy i ginekomastie?

Koleś ma wytatuowany numer ubezpieczenia społecznego. Jego personalia są znane. Na zdjęciu ma 27 lat.

https://preview.redd.it/44ms2vcygee51.jpg?width=1080&crop=smart&auto=webp&s=5b6ce4db1cd62324386071b365f4b26b1c1548ae

97

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:

Foto pochodzi z 1939 roku. Bezrobotny drwal z żoną, w ich namiocie, bo nie mają domu. I teraz porównaj jego wygląd i ogólny poziom zadbania mimo sytuacji życiowej z czasami obecnymi, co sobą reprezentują te wszystkie przeciętne Jasie. Co oni mają do zaproponowania? Kompleksy i ginekomastie?

Koleś ma wytatuowany numer ubezpieczenia społecznego. Jego personalia są znane. Na zdjęciu ma 27 lat.

https://preview.redd.it/44ms2vcygee51.jpg?width=1080&crop=smart&auto=webp&s=5b6ce4db1cd62324386071b365f4b26b1c1548ae

Jack, z tym drwalem to lekka demagogia. Jego stan zadbania wynika wyłącznie z kombinacji oczywistych czynników:

1. Ciężka praca fizyczna, z użyciem tego co wyeksponowano na zdjęciu (czyli górna połowa ciała), dodatkowo praca fizyczna pewnie od szczyla (bo jeśli wtedy ktoś szedł na drwala, to w 99% żadnej edukacji poza góra podstawową nie miał, więc zaczynał od czegoś robotę w wieku szkolnym).

2. Brak środków finansowych na puste kalorie i na spędzanie czasu w trybie generującym odkładanie tych pustych kalorii w mięśniu piwnym.

Tak więc to nie kwestia zadbania, to raczej (paradoksalnie) efekt zaniedbań jego i jego rodziców  wink

98 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-08-29 07:49:27)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

Inne czasy to i bieda inaczej wyglądała. To jedyna różnica. Ale chodzi o sam fakt, że poza majątkiem (którego nie miał) koleś miał przynajmniej do dania atrakcyjny wygląd i - jak na drwala przystało - zapewne rżnięcie lepsze niż w tartaku.


Pytam jeszcze raz - co ten nasz aktualny "bieda średniak" ma do zaproponowania poza kompleksami i ginekomastią?

99

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:

Inne czasy to i bieda inaczej wyglądała. To jedyna różnica. Ale chodzi o sam fakt, że poza majątkiem (którego nie miał) koleś miał przynajmniej do dania atrakcyjny wygląd i - jak na drwala przystało - zapewne rżnięcie lepsze niż w tartaku.

Ale tam! Można spokojnie zaryzykować wyjaśnienie genezy tego zdjęcia.
Zredukowali skład drwali. Nate, Bart i Frank ocaleli, bo mieli dzieci, Josh (czy jak mu tam było) poleciał, bo sam z żoną. Jak poleciał, to go wykopano z tej izby, którą z żoną za zarobione grosze wynajmował. Poszedł do kolegów, ale ze oni sami gnieździli się z rodziną  w jednej izbie, to nic mu nie mogli pomóc. Ale któryś choć wpadł na pomysł żeby polecieć do gazety, że artykuł pójdzie w kraj i.ktos pomoże (tylko musi porządnie chwytać za serce). Innymi slowy: zdjęcie na bank powstało niedługo po tym jak tam wylądował, więc forma jeszcze "robocza", a nie jak u długo odstawionego egzemplarza. Czyli fizyczny, jeszcze w pełni formy wymaganej w jego profesji, taka prawda.

Jack Sparrow napisał/a:

Pytam jeszcze raz - co ten nasz aktualny "bieda średniak" ma do zaproponowania poza kompleksami i ginekomastią?

Zależy gdzie pracuje: jeśli jako szeregowy chłopak na budowie, to pewnie tyle samo  wink
Świadomie piszę "na budowie", bo w innych zawodach nawet nominalni fizyczni rzadko muszą tak fizycznie zapierdalać jak wspomniany drwal. Prawda jest taka,że dziś średnio żadna z płci nie musi być tak sprawna i wytrzymała jak wtedy. Natomiast jeśli gostkowi zależy, to ma możliwości, aczkolwiek  nie będzie to "natural born fizol". Ja bywałem na siłowni, jakiś tam nieznaczny sprzęt do domowych ćwiczeń (hantle, gryfy, talerze, wristle roller) mam, ale nigdy mnie to.nie kręciło specjalnie, bo nigdy nie musiałem robić sześciopaka żeby było kogo wyrwać (wystarczały do tego wzrost, ogólne rysy -bo mordy jak niewypał to zdecydowanie nie mam - i w miarę zadbana sylwetka czyli osiemdziesiąt kilka kilo przy niespełna wzroście oficjalnie wpisywanym w naszym kraju jako "b.wysoki"). Czasy się nieco zmieniły...

Dla przyzwoitości należy też zauważyć, że w czasach tego zdjęcia zarówno możliwości maskowania* przez kobiety wrodzonych niedostatków urody były mniejsze jak i mniejsze były ich oczekiwania.

*) ponownie świadomie napisałem "maskowania", bo miałem na myśli maskowanie czasowe (podkłady, pudry, tusze i resztę), a nie trwałe (chirurgiczne) poprawki. To pierwsze to zdecydowane oszukiwanie drugiej strony, nawet swego rodzaju oszustwem jest i nastrzykiwanie ust.

100

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ale tam! Można spokojnie zaryzykować wyjaśnienie genezy tego zdjęcia.

Geneza tego zdjęcia jest znana, jak i personalia tego faceta. I jesteś w błędzie.

Oregon, August 1939. 'Unemployed lumber worker goes with his wife to the bean harvest. Note Social Security number tattooed on his arm.' A public records search shows that 535-07-5248 belonged to one Thomas Cave, born July 1912, died in 1980 in Portland.

Autorką jest Dorothea Lange na zlecenie państwowego Farm Security Administration do celów dokumentacji (i archiwizacji) sytuacji amerykańskiego społeczeństwa w czasie wielkiego kryzysu w latach 30. XX wieku.


Zależy gdzie pracuje: jeśli jako szeregowy chłopak na budowie, to pewnie tyle samo

A gdzie ty ostatnio polaka na budowie widziałeś? Ja widuję samych ukrańców i inne nacje tego pokroju przy pracach podstawowych. Naszych jak widuję, to najczęściej albo są otyłymi operatorami maszyn, albo dobrze zapierdalają jako podwykonawcy i przy okazji zarabiają też bardzo dobrze i zdecydowanie nie są "średniakami". Nie znam absolutnie nikogo, kto by faktycznie był przeciętny, ale zadbany i uczciwie pracujący, kto byłby sam. Znam za to niemało kolesi, którzy za takich się uważają, ale prawda jest taka, że baaaaaaaaaardzo daleko im do tego, bo mają problemy z podstawową higieną i nie potrafią nawet t-shirta w rozmiarze i kroju dobrać do swojej sylwetki. Albo mają takie kompleksy, że cały ich świat się kręci wokół ich wyimaginowanych problemów. I nie da się z nimi o niczym porozmawiać, bo są męczący i monotematyczni. Potrafią jedynie marudzić na kobiety i pracę.


Prawda jest taka,że dziś średnio żadna z płci nie musi być tak sprawna i wytrzymała jak wtedy.

No to jakie wzorce mają mieć młode chłopaki? Że nie trzeba dbać o siebie, bo żyjemy w wygodnych czasach? Powiedzieć, że to brak ambicji to mało. To jakiś marazm i wegetacja.


bo nigdy nie musiałem robić sześciopaka żeby było kogo wyrwać

Tia. To są twoje słowa z jednego z twoich pierwszych postów na tym forum w wątku jaki założyłeś psiocząc, że nie możesz sobie nikogo znaleźć:

Dlatego wracając do pytania: czy istnieją jeszcze kobiety mniej więcej w przedziale 35-39, nie piękne, ale po prostu ładne, które nie starają się jedynie "spieniężyć" urody póki jeszcze ją mają?

Jeszcze gdzieś tam narzekałeś, że nie specjalnie zaznałeś życia na studiach i twoja ex była twoją 2 czy tam 3 kobietą z jaką uprawiałeś seks. A swojej (o ile wciąż z tobą jest) partnerce wypowiadałeś się dość chłodno w porównaniu do peanów na cześć narkotycznej byłej, która cię porzuciła.



Dla przyzwoitości należy też zauważyć,

Dla przyzwoitości to należy zauważyć, że koleś niemający absolutnie niczego i tak ma względnie zadbany wygląd w przeciwieństwie do naszych forumowych narzekaczy jak to kobiety są wybredne. Pogadasz z takimi, a potem się okazuje, że mają krzywe i brakujące uzębienie, nadwagę graniczącą z otyłością, gino i kompleksy albo dziwne fiksacje jak ty odnośnie swojej byłej, na cześć której pisałeś tutaj peany, choć puściła cię kantem.

101

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:

Pytam jeszcze raz - co ten nasz aktualny "bieda średniak" ma do zaproponowania poza kompleksami i ginekomastią?

Jeżeli to do mnie to po pierwsze nie jestem otyły i nie mam ginekomastii, do teraz nawet nie wiedziałem co to jest, a kompleksy w normie smile Pytanie jest źle postawione, bo powinno brzmieć dlaczego średniak musi być milionerem, żeby wzbudził zainteresowanie przeciętnej kobiety?
I co te przeciętne kobiety mają do zaoferowania, że mają takie wymagania? To chyba nawet lepsze pytanie.

102 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-08-29 12:23:46)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
kecev napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Pytam jeszcze raz - co ten nasz aktualny "bieda średniak" ma do zaproponowania poza kompleksami i ginekomastią?

Jeżeli to do mnie to po pierwsze nie jestem otyły i nie mam ginekomastii.

Nie, nie o tobie. Piszę ogólnie, bo takie kwiatki tu wychodziły od jakichś 90% samotnych kolesi.


Pytanie jest źle postawione, bo powinno brzmieć dlaczego średniak musi być milionerem, żeby wzbudził zainteresowanie przeciętnej kobiety?
I co te przeciętne kobiety mają do zaoferowania, że mają takie wymagania? To chyba nawet lepsze pytanie.


Ponownie - nawet jak nie śmierdziałem groszem, to problemów z brakiem zainteresowania nie miałem. Nigdy nie musiałem korzystać z portali/apek randkowych i to przy moich oszałamiających 170cm wzrostu. Idąc twoim tokiem myślenia - to niemożliwe, bo to kompilacja dwóch wad, które powinny mnie definitywnie skreślać w oczach każdej kobiety. A tak nie było. Owszem - doświadczałem odrzuceń, jak każdy. Czasem i brutalnych, ale takie jest życie. Nie ta, to następna. I jak podchodzisz z uśmiechem i dystansem, umiesz poprowadzić (lub utrzymać) konwersację to nagle się okazuje, ze początkowe deklaracje to w większości bajki. Bo kobieta potrzebuje poczucia emocjonalnego komfortu nade wszystko. A emocje to rzecz płynna. Bo i co się kryje za tym mitycznym wzrostem? Czasem to po prostu fizyczna preferencja. Czasem to chęć poczucia bezpieczeństwa, chęć poczucia się kobietą w towarzystwie mężczyzny, który umie przewodzić, a nie któremu trzeba pozwolić przewodzić. To trochę jak z męskim "lubię duże cycki". Dla jednego to będzie miseczka g, dla innego c, a dla trzeciego chodzi mniej o samą wielkość, a o krągły, pełny kształt. A nawet jak temu co lubi duże błyśnie fajny, zgrabny i jędrny cycuszek rozmiaru b, to nie będzie wybrzydzał tylko zaklaszcze uszami z zachwytu. Za bardzo skupiasz się na tym co kobiety deklarują, a za mało na tym jak faktycznie postępują.

Ja mam sporo samotnych koleżanek w przedziale 30-45. Z dziećmi i bez. I to jakie czasem historie opowiadają ze spotkań z kolesiami z portali to aż jest mi wstyd słuchać. Nawet jak połowę odsieję jako bajki dla podbudowania ich ego, to i tak uszy więdną. Palacze kłamią, że nie palą, a jebie od nich popielnicą. Dobra sylwetka to często synonim sylwetki tucznika idącego na ubój, a dyrektor konserwacji okazuje się cieciem. Kolesie idąc na spotkanie irl potrafią kłamać o swoim wzroście. A połowa to i tak okazuje się, że żonata lub mieszka z konkubinami i dziećmi.

Też kłamiesz dla zwiększenia swoich szans na portalu. Kobiety robią to samo i w tym samym celu - bo nawet jak koleś okaże się, że nie spełnia połowy wymagań, to wciąż będzie to połowa z "normy wykręconej na 300%".


kecev napisał/a:

I co te przeciętne kobiety mają do zaoferowania, że mają takie wymagania? To chyba nawet lepsze pytanie.

cycki smakujące najlepszym piwem i cipki tak ciasne, że za każdym razem jak z niej wychodzisz to towarzyszy temu dźwięk odkorkowywanej butelki wina

wink

xD

103

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
kecev napisał/a:

I co te przeciętne kobiety mają do zaoferowania, że mają takie wymagania? To chyba nawet lepsze pytanie.

Współczesna „uroda” to często kwestia dobrego makijażu i filtrów z aplikacji. Nie mam nic przeciwko dbaniu o siebie, ale czasem trudno powiedzieć, kto naprawdę kryje się za zdjęciem. I niestety, wiele kobiet będzie szukać partnera aż do emerytury, kończąc z pieskiem lub kotkiem — nie dlatego, że „nie ma normalnych mężczyzn”, ale dlatego, że same nie potrafią zejść z chmur oczekiwań.

Związek to nie tylko romantyzm, to też codzienność, kompromisy i wzajemne dostosowanie. A osoby, które nigdy nie były w długiej relacji albo mają za sobą wieloletnią przerwę, często nie potrafią już funkcjonować w związku. Mają swoje przyzwyczajenia, rytuały, myślą głównie o sobie i swoich potrzebach. I nie chodzi tu o złośliwość — to po prostu fakt. Samotność uczy wygody, a wygoda zabija zdolność do kompromisu.

Związek wymaga pracy, a nie tylko oczekiwań. A dziś wielu ludzi — zarówno kobiet, jak i mężczyzn — nie chce się dostosowywać. Chcą, żeby druga osoba była „idealna”, ale sami nie są gotowi na wysiłek. I dlatego mamy pokolenie wiecznych singli, którzy zamiast budować coś wspólnego, wolą narzekać, że „nie ma już normalnych ludzi”.

104

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:

Ponownie - nawet jak nie śmierdziałem groszem, to problemów z brakiem zainteresowania nie miałem. Nigdy nie musiałem korzystać z portali/apek randkowych i to przy moich oszałamiających 170cm wzrostu. Idąc twoim tokiem myślenia - to niemożliwe, bo to kompilacja dwóch wad, które powinny mnie definitywnie skreślać w oczach każdej kobiety. A tak nie było. Owszem - doświadczałem odrzuceń, jak każdy. Czasem i brutalnych, ale takie jest życie. Nie ta, to następna.

xD

Gdyby wszystko było takie proste i idealne, nie istniałyby portale randkowe, biura matrymonialne czy swatki. A przecież od wieków ludzie potrzebowali pomocy, by się odnaleźć. Kiedyś robiły to rodziny, dziś robią to aplikacje. Nawet meczety czy wspólnoty religijne starają się łączyć pary — bo samotność to nie tylko kwestia wyboru, ale często okoliczności.

Nie każdy jest przebojowy. Są ludzie cisi, introwertyczni, którzy nie lubią tłumów, nie błyszczą na imprezach, nie mają śmiałości, by zagadać. Ale to właśnie oni często okazują się najlepszymi partnerami — lojalnymi, spokojnymi, odpowiedzialnymi. Dużo lepszymi niż ekstrawertyczny imprezowicz, który z łatwością może pomylić żonę z koleżanką z klubu.

W dobie pracy zdalnej i cyfrowej izolacji, wielu ludzi po prostu nie ma gdzie kogoś poznać. Nie wychodzą, nie bywają, nie mają okazji. A to nie znaczy, że są gorsi — wręcz przeciwnie. Często ci najcichsi, najmniej widoczni, to osoby o największym sercu i najgłębszych wartościach.

Dlatego nie warto uogólniać. Ludzie są różni. I to, co się świeci, nie zawsze jest złotem. A to, co skromne, nie zawsze jest przeciętne. Czasem największy skarb siedzi w kącie, nie robiąc hałasu.

105

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ale tam! Można spokojnie zaryzykować wyjaśnienie genezy tego zdjęcia.

Geneza tego zdjęcia jest znana, jak i personalia tego faceta. I jesteś w błędzie.

Oregon, August 1939. 'Unemployed lumber worker goes with his wife to the bean harvest. Note Social Security number tattooed on his arm.' A public records search shows that 535-07-5248 belonged to one Thomas Cave, born July 1912, died in 1980 in Portland.

Autorką jest Dorothea Lange na zlecenie państwowego Farm Security Administration do celów dokumentacji (i archiwizacji) sytuacji amerykańskiego społeczeństwa w czasie wielkiego kryzysu w latach 30. XX wieku.


Zależy gdzie pracuje: jeśli jako szeregowy chłopak na budowie, to pewnie tyle samo

A gdzie ty ostatnio polaka na budowie widziałeś? Ja widuję samych ukrańców i inne nacje tego pokroju przy pracach podstawowych. Naszych jak widuję, to najczęściej albo są otyłymi operatorami maszyn, albo dobrze zapierdalają jako podwykonawcy i przy okazji zarabiają też bardzo dobrze i zdecydowanie nie są "średniakami". Nie znam absolutnie nikogo, kto by faktycznie był przeciętny, ale zadbany i uczciwie pracujący, kto byłby sam. Znam za to niemało kolesi, którzy za takich się uważają, ale prawda jest taka, że baaaaaaaaaardzo daleko im do tego, bo mają problemy z podstawową higieną i nie potrafią nawet t-shirta w rozmiarze i kroju dobrać do swojej sylwetki. Albo mają takie kompleksy, że cały ich świat się kręci wokół ich wyimaginowanych problemów. I nie da się z nimi o niczym porozmawiać, bo są męczący i monotematyczni. Potrafią jedynie marudzić na kobiety i pracę.


Prawda jest taka,że dziś średnio żadna z płci nie musi być tak sprawna i wytrzymała jak wtedy.

No to jakie wzorce mają mieć młode chłopaki? Że nie trzeba dbać o siebie, bo żyjemy w wygodnych czasach? Powiedzieć, że to brak ambicji to mało. To jakiś marazm i wegetacja.


bo nigdy nie musiałem robić sześciopaka żeby było kogo wyrwać

Tia. To są twoje słowa z jednego z twoich pierwszych postów na tym forum w wątku jaki założyłeś psiocząc, że nie możesz sobie nikogo znaleźć:

Dlatego wracając do pytania: czy istnieją jeszcze kobiety mniej więcej w przedziale 35-39, nie piękne, ale po prostu ładne, które nie starają się jedynie "spieniężyć" urody póki jeszcze ją mają?

Jeszcze gdzieś tam narzekałeś, że nie specjalnie zaznałeś życia na studiach i twoja ex była twoją 2 czy tam 3 kobietą z jaką uprawiałeś seks. A swojej (o ile wciąż z tobą jest) partnerce wypowiadałeś się dość chłodno w porównaniu do peanów na cześć narkotycznej byłej, która cię porzuciła.



Dla przyzwoitości należy też zauważyć,

Dla przyzwoitości to należy zauważyć, że koleś niemający absolutnie niczego i tak ma względnie zadbany wygląd w przeciwieństwie do naszych forumowych narzekaczy jak to kobiety są wybredne. Pogadasz z takimi, a potem się okazuje, że mają krzywe i brakujące uzębienie, nadwagę graniczącą z otyłością, gino i kompleksy albo dziwne fiksacje jak ty odnośnie swojej byłej, na cześć której pisałeś tutaj peany, choć puściła cię kantem.

I znowu powycinales, posklejałeś i podkolorowales tak jak Ci było wygodnie, jak to masz w zwyczaju. No to może wyjaśnię żeby nowy nie miał fałszywego obrazu sytuacji.  Otóż w dzieciństwie miałem poważne problemy dermatologiczne (niezawinione przeze mnie), które jednak wystarczyły do bycia stygmatyzowanym, chociaż jak się dobrze przyjrzeć, to stygmatyzację rozpętały klasowe bandziory i dziewczyny na dobrą sprawę zupełnie w to nie weszły. Niemniej jednak wypaliło mi to faktycznie pewną traumę w życiu. W okresie dojrzewania problem faktycznie zniknął,chociaż dla mnie ciągle istnial (ale, jak się później okazało, widziałem go praktycznie tylko ja; kto nie widział, to się nawet nie domyślał że coś było lub w śladowej formie zostało). Stąd niechęć do basenu, ogólna nieśmiałość i podobne kwestie, które mi zostały.  Stąd masa niewykorzystanych okazji, spowodowanych tym że po prostu ciężko mi było przyjąć do wiadomości, że laska jest faktycznie zainteresowana, a nie że sobie jaja robi. Wiadomo, że kobiety (także w wieku licealno-studenckim) przyjmowały i przyjmują swą rodzaje taktyki: pasywną (czyli to ona będzie co najwyżej pozwalała się zdobywać, ale sama żadnej inicjatywy nie wykaże) I aktywną (czyli niczego nie zostawia przypadkowi tylko sama bierzecwszystkonw swoje ręce). Pech polegał na tym, że wszystkie (do pewnego momentu) reprezentowały tę pierwszą grupę, a wtedy nieśmiały chłopak ma trudniej (choć zdaję sobie sprawę, że jeśli dziewczyna pozwala mi się bawić swoim włosami i nie przegania, a jej kumpela mi dyskretnie mówi że otamta by się chciała "bardziej zaprzyjaźnić ", a ja nie stawiam kropki nad i, to istotnie ciężki przypadek). I kilka kolejnych, kiedy w kinie nie potrafiłem zdobyć się na właściwy ruch, choć sygnałów też nie brakowało. Aż wreszcie trafiła się kumpela mojej siostry, która nie dość że nie pozostawiała żadnych wątpliwości. Więc fakt:zacząłem przez to może późno, ale gdy załapałem.o.co kaman, to rozkręcałem się szybko. Niestety (albo stety) po drugiej postanowiłem wymierzyć w bardziej ambitny cel... i ten "cel" okazał się już tą docelową (jak wtedy sądzilem), dlatego nie szukałem dalej

Natomiast to później tu pisałem i co "przykleiles" do tamtej historii, to już okres po rozwodzie. ZANIM podjąłem jakiekolwiek próby na żywo, to usiłowałem wybadać sytuację i perspektywy na Kafeterii i tutaj. Trafiłem na dwucyfrową liczbę bab, których twarzy ani personaliów nigdy nie poznałem, a które przez kilka miesięcy zrobiły wręcz wszystko by mi qtluc do głowy że nie mam żadnych podstaw by czegokolwiek oczekiwać, że moja pozycja przetargowa jest równa zero... wiadomo jak jest gdy się wchodzi na te fora i stara się uzyskać jakąś ocenę sytuacji od TYCH osób. Tak więc to wszystko było PRZED założeniem konta na którymś z portali, czyli PRZED jakimikolwiek próbami na serio (tak samo przed nimi miał miejsce ten niefortunny epizod na Kafeterii). I odzew był; na dobrą sprawę, jak wziąć pod uwagę Sympatii, to z aktywnych kont na liście odpisały i weszły w rozmowę  wszystkie do których miałem.ochotę zagadać, poza dwiema zagadanymi jednej nocy, kiedy  ewidentnie pozbawiony weny twórczej napisałem do obu coś takiego, że chyba nawet po pijaku bym tego w głupszy sposób nie rozegrał; rano sam się sobie dziwiłem, że to napisałem.

Tak więc w sumie, na dobrą sprawę (poza moją ex, w schyłkowej fazie naszego malzenstwa) żadna mi pod imieniem i nazwiskuem czy choćby "pod zdjeciem" nie dala odczuc, że jestem dla niej przegrywem niewartym.zainteresowania. Gdy tak dokładnie się przyjrzeć, to opinię na temat dzisiejszych kobiet wyrobiły mi... noname'y z neta. Może więc takie spierdoxy płci żeńskiej jednak nie stanowią większości? Chociaż w sumie dla mnie osobiście to już chyba ma mniejsze znaczenie. Bo to już co najwyżej może ukluć mnie w ego, a nie trafić bezpośrednio.

106 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-08-29 16:51:20)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:

Ponownie - nawet jak nie śmierdziałem groszem, to problemów z brakiem zainteresowania nie miałem. Nigdy nie musiałem korzystać z portali/apek randkowych i to przy moich oszałamiających 170cm wzrostu. Idąc twoim tokiem myślenia - to niemożliwe, bo to kompilacja dwóch wad, które powinny mnie definitywnie skreślać w oczach każdej kobiety. A tak nie było. Owszem - doświadczałem odrzuceń, jak każdy. Czasem i brutalnych, ale takie jest życie. Nie ta, to następna. I jak podchodzisz z uśmiechem i dystansem, umiesz poprowadzić (lub utrzymać) konwersację to nagle się okazuje, ze początkowe deklaracje to w większości bajki. Bo kobieta potrzebuje poczucia emocjonalnego komfortu nade wszystko. A emocje to rzecz płynna. Bo i co się kryje za tym mitycznym wzrostem? Czasem to po prostu fizyczna preferencja. Czasem to chęć poczucia bezpieczeństwa, chęć poczucia się kobietą w towarzystwie mężczyzny, który umie przewodzić, a nie któremu trzeba pozwolić przewodzić. To trochę jak z męskim "lubię duże cycki". Dla jednego to będzie miseczka g, dla innego c, a dla trzeciego chodzi mniej o samą wielkość, a o krągły, pełny kształt. A nawet jak temu co lubi duże błyśnie fajny, zgrabny i jędrny cycuszek rozmiaru b, to nie będzie wybrzydzał tylko zaklaszcze uszami z zachwytu. Za bardzo skupiasz się na tym co kobiety deklarują, a za mało na tym jak faktycznie postępują.

Masz rację ale nie uwzględniasz jednej rzeczy, myślę, że Nowe_otwarcie post wyżej dobrze to opisał. Masz ludzi z różnymi charakterami, jedni bardziej otwarci inni mniej, jedni dusza towarzystwa, drudzy bardziej nieśmiali. Można być niskim, biednym i próbować nadrobić bajerą, sposobem bycia itd..., a można być niskim, biednym i ... nieśmiałym smile Wtedy gość ma totalnie przesrane, przynamniej do czasu aż się nie wzbogaci albo nie stanie się bardziej śmiały (bo zakładam, że podrosnąć nie podrośnie). Tak czy inaczej różni ludzie, różne historie, ja nie byłem nigdy ani skrajnie nieśmiały ani nie byłem duszą towarzystwa, ale jestem w stanie zrozumieć tych, którzy nie mają "gadki".


Jack Sparrow napisał/a:

Ja mam sporo samotnych koleżanek w przedziale 30-45. Z dziećmi i bez. I to jakie czasem historie opowiadają ze spotkań z kolesiami z portali to aż jest mi wstyd słuchać. Nawet jak połowę odsieję jako bajki dla podbudowania ich ego, to i tak uszy więdną. Palacze kłamią, że nie palą, a jebie od nich popielnicą. Dobra sylwetka to często synonim sylwetki tucznika idącego na ubój, a dyrektor konserwacji okazuje się cieciem. Kolesie idąc na spotkanie irl potrafią kłamać o swoim wzroście. A połowa to i tak okazuje się, że żonata lub mieszka z konkubinami i dziećmi.

Ale wiesz, że to samo można powiedzieć o kobietach? Ja mam różne doświadczenia, jedne śmieszne drugie mniej, ale byłbym bardzo daleki od stwierdzenia, że większosc randukjących kobiet jest do rany przyłóż tylko ci faceci jacyś nie tacy jak powinni smile
Poza tym, masz sporo samotnych koleżanek... no i dlaczego są samotne? Bo trafiają bez wyjątków na samych popaprańców, jeden po drugim, czy moją trochę wymagania z dupy? Z których pewnie i tak już trochę zeszły w tym wieku? Mi też się zdarzyło swego czasu usłyszeć, że "nie będę się spotykała z kolesiem, który mieszka z rodzicami..." I ciul, że i ona i ja mieliśmy po 22 lata, ciul, że ona też mieszkała z rodzicami, po takim tekście zastanawiasz się WTF? smile
Albo dziewczyna, która przychodzi na randkę pod wpływem... smile Zdarza się, więc jak widzisz działa w dwie strony.



Jack Sparrow napisał/a:

Też kłamiesz dla zwiększenia swoich szans na portalu. Kobiety robią to samo i w tym samym celu - bo nawet jak koleś okaże się, że nie spełnia połowy wymagań, to wciąż będzie to połowa z "normy wykręconej na 300%".


Zdecydowanie nie. Ja to robię w celu umówienia się przez Tindera z kimkolwiek, kto nie ma nadwagi i nie jest samotną matką. Kobiety nie wiem po co to robią, bo jeżeli wyglądem nie straszy i nie jest otyła to może sobie przebierać do woli. A, że normę wykręciła do nierealnych rozmiarów to jej problem, bo moim zdaniem prędzej trafi na bajeranta z dobrą gadką, który z tych 300% spełnia 30% niż ta zdesperowanego i ambitnego, który spełnia 150% tej normy. Ten drugi pewnie machnie ręką i powie, że ma gdzieś takie zawody. Mam kolegów, którzy zarabiają bardzo dobrze, maja dobre samochody, swoje mieszkania/domy bez kredytów, firmy... i są sami. Jak sobie od czasu do czasu gadamy o kobietach, związkach, randkach, to mowią, że są już po prostu zmęczeni tym wszystkim. Bo najczęsciej jak już się zwiążesz z taką panią z normą 300% to lista życzeń i oczekiwań jest tak długa (i często wewnętrznie sprzeczna), że nikt normalny nie miałby ochoty tych zachcianek spełniać, dostając w zamian totalne minimum.

107

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Kaszpir007 napisał/a:

Gdyby wszystko było takie proste i idealne, nie istniałyby portale randkowe, biura matrymonialne czy swatki. A przecież od wieków ludzie potrzebowali pomocy, by się odnaleźć. Kiedyś robiły to rodziny, dziś robią to aplikacje. Nawet meczety czy wspólnoty religijne starają się łączyć pary — bo samotność to nie tylko kwestia wyboru, ale często okoliczności.

Ale jak potrzebujesz pomocy to nie jesteś tym rzekomym przeciętniakiem, tylko kimś komu do tej przeciętności brakuje - dlatego potrzebuje pomocy.


Są ludzie cisi, introwertyczni, którzy nie lubią tłumów, nie błyszczą na imprezach, nie mają śmiałości, by zagadać. Ale to właśnie oni często okazują się najlepszymi partnerami — lojalnymi, spokojnymi, odpowiedzialnymi.

Bujda na resorach.


Nie wychodzą, nie bywają, nie mają okazji. A to nie znaczy, że są gorsi — wręcz przeciwnie. Często ci najcichsi, najmniej widoczni, to osoby o największym sercu i najgłębszych wartościach.

Życie jednak uczy czego innego. Że ci cisi domatorzy, to aspołeczne zjeby, których przerasta jakakolwiek forma interakcji z płcią przeciwną. I to dotyczy tak kobiet, jak i facetów.

108

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Nowe_otwarcie napisał/a:

Otóż w dzieciństwie miałem poważne problemy dermatologiczne (niezawinione przeze mnie), które jednak wystarczyły do bycia stygmatyzowanym


Ale jak to? Wzrost nie wystarczył?


Niemniej jednak wypaliło mi to faktycznie pewną traumę w życiu. W okresie dojrzewania problem faktycznie zniknął,chociaż dla mnie ciągle istnial

Ale jak to? To ten domator i introwertyk jednak ma traumy z dzieciństwa i kompleksy? No nie może być....

Stąd niechęć do basenu, ogólna nieśmiałość i podobne kwestie, które mi zostały.

Jak wyżej.

Aż wreszcie trafiła się kumpela mojej siostry, która nie dość że nie pozostawiała żadnych wątpliwości. Więc fakt:zacząłem przez to może późno, ale gdy załapałem.o.co kaman, to rozkręcałem się szybko. Niestety (albo stety) po drugiej postanowiłem wymierzyć w bardziej ambitny cel... i ten "cel" okazał się już tą docelową (jak wtedy sądzilem), dlatego nie szukałem dalej

Ktoś, kto miał zatem aż trzy partnerki seksualne to raczej nie powinien się kreować na osobę pożądaną.


Natomiast to później tu pisałem i co "przykleiles" do tamtej historii, to już okres po rozwodzie.

A co, po rozwodzie ujęło ci 20cm wzrostu czy coś?

109

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
kecev napisał/a:

Masz rację ale nie uwzględniasz jednej rzeczy, myślę, że Nowe_otwarcie post wyżej dobrze to opisał. Masz ludzi z różnymi charakterami, jedni bardziej otwarci inni mniej, jedni dusza towarzystwa, drudzy bardziej nieśmiali.

Ale to musi do ciebie dotrzeć, ze charakter i typ osobowości to są tak samo oceniane cechy jak ów wzrost. Cichy introwertyk to w dzisiejszych czasach synonim aspołecznego zjeba.


Ale wiesz, że to samo można powiedzieć o kobietach?

Oczywiście, ze tak. Przecież tego nie neguję nigdzie.


Poza tym, masz sporo samotnych koleżanek... no i dlaczego są samotne?

Bo to ten wiek, kiedy kończy się pierwsze poważniejsze związki i zaczynają się rozstania i rozwody.

110 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-08-29 17:28:36)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:

Ale to musi do ciebie dotrzeć, ze charakter i typ osobowości to są tak samo oceniane cechy jak ów wzrost. Cichy introwertyk to w dzisiejszych czasach synonim aspołecznego zjeba.


Zgadzam się, tylko w przypadku aplikacji randkowych wracamy do punktu wyjścia, bo jak niby ma być oceniony charakter i typ osobowości, skoro dziewczyna na profil poświęca 5 sekund, jak masz wyjątkowe szczęscie to 10.
Coś cię musi wyróżnić, ja się przekonałem, że tym wyróżnikiem może byc np; deweloperka ;-)
Zresztą zobaczymy, dzisiaj na 20:00 jestem umówiony z pierwszą kandydatką a jutro z drugą, dam znać jak będzie coś ciekawego.

111

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

Polecam odpowiedzieć sobie na pytanie, czy umówiłbyś się umówiłabyś się sama ze sobą, czyli ta osoba miałaby tyle samo lat taką samo sylwetkę status społeczny ekonomiczny zawodowy rodzinny dokładnie byłaby Twoim lustrzanym odbiciem jeśli tak to super jak nie to zastanów się co byłoby złe i czy możesz to zmienić.

Umówiłam się kilkanaście razy z różnymi mężczyznami i żaden ale to żaden nie skłamał. Jak deklarował 186 cm to mniej więcej tyle miał, jak mówił że jest programistą to nim był bo jestem w stanie to dość szybko zweryfikować, więc trudno jest mi uwarzyć w to że to jest aż tak o 180 stopni, może gdzieś tam zakola były wizualnie większe niż mi się wydawało ale to chyba jedne co dostrzegłam.

Zamiast narzekać na wymagania kobiet warto się zastanowić co możesz zmienić żeby im sprostać oczywiście mówię o realnych i sensownych wymaganiach, bo urosnąć trochę cieżko.

112

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:


Ale jak to? Wzrost nie wystarczył?

W DZIECIŃSTWIE, jełopie! Przed okresem pokwitania! Czyli w wieku 11 lat! Ja rozumiem, że ty wtedy byłeś mały i potem pozostałeś mały, ale zazwyczaj tak jest, że chłopak w okresie pokwitania zaczyna rosnąć! I rośnie jeszcze kilka lat!



Jack Sparrow napisał/a:

Ale jak to? To ten domator i introwertyk jednak ma traumy z dzieciństwa i kompleksy? No nie może być....

Jack, czy ty jesteś upośledzony czy czytanie ze zrozumieniem cię przerasta? TERAZ wiem że jestem domatorem i introwertykiem, kompleksy zniknęły gdy się okazało że według stanu na w trakcie studiów okazało się, że żadna laska nie dostrzega u mnie żadnych zmian skórnych.

Jack Sparrow napisał/a:

Jak wyżej.

WTEDY! Nie POTEM,bo potem nawet na tym basenie nauczyłem się pływać

Jack Sparrow napisał/a:

Ktoś, kto miał zatem aż trzy partnerki seksualne to raczej nie powinien się kreować na osobę pożądaną.

Primo: jakie trzy? Żona była trzecią, dlatego nazwałem docelową, czyli tą, po znalezieniu której dalsze szukanie nie miało sensu. Po niej były kolejne. I nie ośmieszaj się. Jeśli (jak już ruszylo) pierwsze trzy  były w przeciągu  circa pół roku, to chyba nie wydaje ci się, że (gdyby nie pojawiła się na kursie kolizyjnym przyszła żona) licznik zatrzymałby się na trzech?  big_smile

Jack Sparrow napisał/a:

A co, po rozwodzie ujęło ci 20cm wzrostu czy coś?

Jack, chyba tobie ujęło 20 centymetrów bieżących zawartości tego, co masz między uszami; was na tym Podlasiu chyba regularnie po łbach tłuką... Według babek na portalu chyba nic nie ubyło, a na pewno.nie wzrostu. Według tutejszych i kafeteryjnych noname'ów płci żeńskiej po prostu wskoczyłem w zakres wiekowy, kiedy dla nich liczy się już tylko kasa.

113

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
kecev napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Ale to musi do ciebie dotrzeć, ze charakter i typ osobowości to są tak samo oceniane cechy jak ów wzrost. Cichy introwertyk to w dzisiejszych czasach synonim aspołecznego zjeba.


Zgadzam się, tylko w przypadku aplikacji randkowych wracamy do punktu wyjścia, bo jak niby ma być oceniony charakter i typ osobowości, skoro dziewczyna na profil poświęca 5 sekund, jak masz wyjątkowe szczęscie to 10.

Na aplikacji to pisz co chcesz - masz umieć się sprzedać smile

114

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Nowe_otwarcie napisał/a:

Przed okresem pokwitania! Czyli w wieku 11 lat!

Przed okresem pokwitania tematy romantyczno-erotyczne de facto nie istnieją. Nie w takim wymiarze jak w późniejszym okresie.


TERAZ wiem że jestem domatorem i introwertykiem

Nie stałaś się taki teraz. Taki zawsze byłeś - wycofany i bierny. Dlatego nie utrzymałeś roboty załatwionej przez ojca. Dlatego też nie zauważałeś zainteresowania swoją osobą. I to jest twoja wada. Nie zaleta.


kompleksy zniknęły

I dlatego, że kompleksy zniknęły to przyszedłeś się tu zarejestrować dopytać czemu nie wzbudzasz sobą zainteresowania i gdzie te wszystkie porządne kobiety? Zobacz, że nawet ten wątek - ogólny o zjawisku - odbierasz personalnie.


WTEDY! Nie POTEM,bo potem nawet na tym basenie nauczyłem się pływać

Nie o basen i pływanie chodzi.


Primo: jakie trzy?

O przepraszam - cztery. W wieku 50 lat? To wciąż nie jest doświadczenie, które pozwalałoby ci się kreować na faceta cieszącego się powodzeniem, który zna swoją wartość na rynku matrymonialnym.


Jeśli (jak już ruszylo) pierwsze trzy  były w przeciągu  circa pół roku

Dla większości kolesi ery przedinternetowej jak ty i ja, to kwestia jednego czy dwóch weekendów lub po prostu - wakacyjnych kolonii/obozów. Dla ciebie to osiągnięcia życia. Ale to i tak nie w tym rzecz. Bo długoterminowe związki i lojalność też się ceni, a wciąż próbujesz się licytować na ilość. Co jest kompletnie bez sensu. Ale i tak to wałkujesz. Bo jak sam przyznałeś kiedyś - żałujesz, ze na studiach więcej nie poruchałeś. Ja żałuję, że poruchałem za dużo i seks sam w sobie stracił na wartości. Zyskał dopiero przy poznaniu mojej żony i nabiera w miarę lat trwania naszego związku. Bo to kompletnie inny wymiar.


Według tutejszych i kafeteryjnych noname'ów płci żeńskiej po prostu wskoczyłem w zakres wiekowy, kiedy dla nich liczy się już tylko kasa.

Kasa to zawsze wymówka. To ci zostało wytknięte, bo nie masz absolutnie nic do zaoferowania swoją osobą i jedyne czym mógłbyś punktować (dobytek) to akurat tego nie masz. Dlatego w wieku jakim się znajdujesz nie cieszysz się powodzeniem. Bo sam wzrost to za mało.



Podkreślę ponownie - wątek o ogólnym zjawisku odbierasz personalnie. Twój domatorski introwertyzm jest aseksualny i nie pociąga nikogo tak samo jak niski wzrost. A za każdym razem gdy ten motyw się pojawia, to bierzesz to do siebie jak małe dziecko. A tu nie chodzi o ciebie. Czego nie możesz lub nie możesz skumać. I to jest jeden z problemów "bieda przeciętnych" kolesi. Są zakompleksieni, każdą rozmowę o obiektywnych cechach pociągających/odpychających biorą do siebie. Nawet jeśli mają zalety (np twój wzrost) to nie potrafią ich wykorzystać dopatrując się w tym winy kobiet.

115 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-08-30 12:04:23)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:

Przed okresem pokwitania tematy romantyczno-erotyczne de facto nie istnieją. Nie w takim wymiarze jak w późniejszym okresie.

Istnieją. Nie w takim wymiarze, fakt, ale istnieją wink


Jack Sparrow napisał/a:

Nie stałaś się taki teraz. Taki zawsze byłeś - wycofany i bierny. Dlatego nie utrzymałeś roboty załatwionej przez ojca. Dlatego też nie zauważałeś zainteresowania swoją osobą. I to jest twoja wada. Nie zaleta.


lol Ależ oczywiście, że byłem introwertykiem, co jednak w dzieciństwie nie sprawiało że nie miałem kolegów na podwórku, z którymi jeździłem na rowerach czy grałem w piłkę czy grałem (z nimi i z dziewczynami z okolicy) w różne typowe dla tego wieku gry. I to oni często przychodzili by mnie wyciągnąć na dwór.

Jack Sparrow napisał/a:

I dlatego, że kompleksy zniknęły to przyszedłeś się tu zarejestrować dopytać czemu nie wzbudzasz sobą zainteresowania i gdzie te wszystkie porządne kobiety? Zobacz, że nawet ten wątek - ogólny o zjawisku - odbierasz personalnie.

Nie. Przyszedłem by rozeznać się w sytuacji, która przez niemal dwie dekady (wyjąwszy półtoraroczną przerwę pomiędzy) mnie zbytnio nie interesowała, z oczywistych względów: byłem w długoletnim związku, wypadłem z rynku, chciałem zobaczyć jak rynek wygląda w 2021. Trafiłem na grupy osób, które być może (same na tych forach siedząc non stop, co już samo w sobie stanowi red flag) wypaczyły mi obraz obecnego świata matrymonialnego




Jack Sparrow napisał/a:

O przepraszam - cztery. W wieku 50 lat? To wciąż nie jest doświadczenie, które pozwalałoby ci się kreować na faceta cieszącego się powodzeniem, który zna swoją wartość na rynku matrymonialnym.


Dla większości kolesi ery przedinternetowej jak ty i ja, to kwestia jednego czy dwóch weekendów lub po prostu - wakacyjnych kolonii/obozów. Dla ciebie to osiągnięcia życia. Ale to i tak nie w tym rzecz. Bo długoterminowe związki i lojalność też się ceni, a wciąż próbujesz się licytować na ilość. Co jest kompletnie bez sensu. Ale i tak to wałkujesz. Bo jak sam przyznałeś kiedyś - żałujesz, ze na studiach więcej nie poruchałeś. Ja żałuję, że poruchałem za dużo i seks sam w sobie stracił na wartości. Zyskał dopiero przy poznaniu mojej żony i nabiera w miarę lat trwania naszego związku. Bo to kompletnie inny wymiar.

I to Jackie po raz kolejny pokazuje twoje metody i że nie ma sensu z tobą prowadzić dyskusji, bo wyrywasz słowa z kontekstu i przekręcasz tak by pasowały do twojej ograniczonej wizji. Twój problem polega na tym, że przez to co dała ci natura nie byłeś na tym swoim Podlasiu rozpatrywany przez laski jako pierwsza, druga czy jakakolwiek opcja i rozpaczliwie starałeś się znaleźć coś, co ci te braki w ich oczach zrekompensuje. Potem trafiałeś na mężatki czy laski w związkach, które chciały dopierdolić stałemu partnerowi (a widziały, że faceta często bardziej boli jak go zdradzi z zerem) i brałeś to za dobrą monetę, za zainteresowanie i nawet (żeby podbudować sobie ego) pokrętnie przewartościowałeś kwestie seksualne tak by te ochłapy, które ci rzucono, według jakiejś pokrętnej klasyfikacji stawiały cię wyżej od innych. Czyż to nie efekt rzucających się na głowę kompleksów z lat nastoletnich i bardzo wczesnej młodości? big_smile Starałeś się popisać uzyskaną tak ilością, bo dopiero później znalazłeś kobietę która cię przygarnęła i tak się stała tą idealną. Utworzyłeś, zgodnie z prymitywną ludzką naturą, taki system wartości, który premiuje tworzącego ten system czyli ciebie. Dlatego patrzysz na introwertyka jak na "aspołecznego zjeba", bo inaczej (po wychowaniu w jakiejś podlaskiej dziurze i po twoich wczesnych traumatycznych przeżyciach) po prostu inaczej nie umiesz patrzeć, może nawet nikt cię nie uczył takiego patrzenia.
Nie Jackie. Ja nie podchodziłem nigdy jak ty, czyli "jeśli laska nie widzi mnie w związku, to choć zarucham i poczuję się wygrywem". Moja niewielka ilość (6) wynika właśnie z tego, że dla mnie to ZAWSZE była kwestia nierozerwalnie związana, czyli seks był związany z uczuciem i związkiem. I zawsze dążyłem do związku. I że tej ilości zawiera się m.in. jeden długotrwały związek (niemal 20 lat) i jeden kilkuletni, trwający, być może ostatni (choć jak ktoś raz po niemal dwóch dekadach zaliczył rozwód, to trwałości żadnego związku pewny być nie może).

Na pewno te nastoletnie związki dają nam piękne i potrzebne emocje, więc właśnie tego mi przez te kilka lat brakowało: nie jednorazowego zaliczenia, bo znam siebie na tyle że  wiem że w żadnym wypadku nie skończyłoby się na "one night stand" (nawet tam gdzie jeden raz w moim życiu doszło do seksu na pierwszej randce). Więc tak: brakuje mi tych chwil w tych latach od liceum do pierwszej części studiów: emocji związanych z pierwszymi randkami, potem wspólnego spędzania czasu i oczywiście też seksu, jako nieodzownego elementu związku. Natomiast dalszej części bym nie zmienił, bo każda z pozostałych części pojawiła się w swoim czasie, którego lepiej nie zmieniać.

I mam pełną świadomość, że ja i tylko ja podcinałem sobie skrzydła w tych latach w tej kwestii. Tak więc szkoda co do tamtej części moich lat, ale kolejnej bym nie zmienił; może jedynie w pewnych kwestiach byłbym bardziej doświadczony i otrzaskany w momencie tego właściwego związku, czyli małżeństwa.


Jack Sparrow napisał/a:

Kasa to zawsze wymówka. To ci zostało wytknięte, bo nie masz absolutnie nic do zaoferowania swoją osobą i jedyne czym mógłbyś punktować (dobytek) to akurat tego nie masz. Dlatego w wieku jakim się znajdujesz nie cieszysz się powodzeniem. Bo sam wzrost to za mało.

Widzisz Jack, tutaj pokazałem tylko pewną część siebie, nie opuszczając za bardzo  (jak widać słusznie, bo przy tych zestawie interlokutorów nie tylko nie warto, ale wręcz byłoby to szkodliwe) zbroi. Pewną część siebie, którą mm dla takich jak wy, bo jesteście akurat takimi osobnikami (poza kilkoma wyjątkami), które naprawdę na nic więcej niż kopa nie zasługują. Jak widać jednak pewne osoby, w przypadku których zależy mi na stworzeniu więzi, dostają coś więcej, coś co (jak uznają) pokazuje że jednak mam co zaoferować. Ale pokazywanie tego randomom z neta to gorzej niż nietrafiona inwestycja, dlatego pozwolisz że pozostawię cię z tym, czego dowiedziałeś się dotąd. Po prostu nie jesteś wśród osób, w przypadku których zależałoby mi żeby mi żeby te osoby myślały o mnie lepiej wink

Dalej przekręcasz, dalej wyrywasz z kontekstu (jednocześnie udając że nie widzisz wyjaśnień poruszonych kwestii) by uparcie dopasowywać je do twojej tezy. Dalsza dyskusja z tobą to niepotrzebne strzępienie języka i strata czasu. Nie zamierzam dłużej karmić trolla.

116 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-08-30 08:50:27)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
minnie.89 napisał/a:

Polecam odpowiedzieć sobie na pytanie, czy umówiłbyś się umówiłabyś się sama ze sobą, czyli ta osoba miałaby tyle samo lat taką samo sylwetkę status społeczny ekonomiczny zawodowy rodzinny dokładnie byłaby Twoim lustrzanym odbiciem jeśli tak to super jak nie to zastanów się co byłoby złe i czy możesz to zmienić.

Oczywiście, że tak, ale pod warunkiem, że byłaby trochę młodsza, bo jednak chciałbym mieć dzieci i o ile facet przed 40 to nie jest specjalnie duży problem to u kobiety w tym wieku to jest jednak duży problem. Ale cała reszta mi pasuje jak najbardziej, sylwetka, status społeczny, ekonomiczny, rodzinny itd...


minnie.89 napisał/a:

Umówiłam się kilkanaście razy z różnymi mężczyznami i żaden ale to żaden nie skłamał.

Jasne :-) Jeżeli nie był cymbałem i nie kłamał w tak oczywistych tematach jak waga czy wzrost to nawet o tym nie wiesz. Jasne, że jak koleś ma 170 cm a deklaruje 186 cm to nie ma szans, żeby to ukryć. Ale jak jest urzędnikiem i przynajmniej trochę interesuje się komputerami to bez problemu zrobi z siebie programistę i nawet nie będziesz o tym wiedziała. Bo co przeciętna laska wie o walidacji, aplikacjach webowych, bugach, framework itd...? W razie potrzeby rzucasz kilka branżowych hasełek i tyle, a jak laska zaczyna brnąć w szczegóły to mówisz, że chciałeś miło spędzić czas i nie chcesz po pracy rozmawiać o pracy albo jak jest zbyt natarczywa to, że czujesz się trochę jak na rozmowie rekrutacyjnej smile Ja tak wczoraj zrobiłem i wyszło bardzo naturalnie i bez problemu przeszło smile


minnie.89 napisał/a:

Zamiast narzekać na wymagania kobiet warto się zastanowić co możesz zmienić żeby im sprostać oczywiście mówię o realnych i sensownych wymaganiach, bo urosnąć trochę cieżko.


Ale ja mogę zmienić tylko jedno, status majątkowy bo jak widać na tym głównie zależy bardzo dużej liczbie kobiet, przynajmniej na aplikacjach randkowych smile
Tylko czy chcę to dla jakiegoś no namea z cyckami z apki robić? Oczywiście, że nie. Tak jak pisałem wcześniej, mam spokojną, niestresującą pracę, uważam, że zarabiam wystarczająco, żeby spokojnie i na luzie sobie żyć, miałem możliwość awansu ale podziękowałem bo uważam, że konsekwencje które się z tym wiążą nie są warte dodatkowej kasy.
Więc idąc twoim tokiem rozumowania ja się mam zmienić bo na pewno coś ze mną nie tak. Jak ustaliliśmy wyżej moje główne braki to brak góry pieniędzy, ale nie mam ochoty zażynać się dla lasek. Tym bardziej, że sam nie szukam kobiety z wielką karierą i jeszcze większą górą pieniędzy. A teraz zastanówmy się co te laski mogą zmienić w sobie dla mnie? Bo to jakoś cały czas pomijasz.

Wracając do tematu Tindera, kłamstwa i randek. Spotkałem się wczoraj z pierwszą dziewczyną, ku mojemu zaskoczeniu bez nadwagi i całkiem ładna, nawet nie głupia, ale to co mnie trochę zraziło to fakt, że próbowała dosyć nachalnie wypytywać o moje tematy zawodowe (deweloperskie, bo jest na tym etapie ;p). Rzuciłem kilka ogólników, ponarzekałem delikatnie na trudny rynek, problemy z pracownikami, dużo papierkowej roboty, dużo pracy, stres itd..., jak dalej brnęła to powiedziałem to co wyżej, że nie chcę po pracy rozmawiać o pracy i wolałbym się skupić na poznaniu jej, to w sumie problem rozwiązało. Ogólnie oceniam spotkanie pozytywnie, siedzieliśmy do zamknięcia knajpki, rozmowa się kleiła, było swobodnie i w miarę naturalnie (na tyle na ile może być swobodnie i naturalnie z nowo poznaną osobą), ale ja jakiejś bariery nie wyczułem, nie zgrywała księżniczki więc ogólnie oceniam pozytywnie. W poniedziałek/wtorek zadzwonię do niej i może będzie kolejne spotkanie, tym razem dłuższe smile
Dzisiaj jestem umówiony z kolejną dziewczyną, też dam znać jak poszło.
Najważniejesze moim zdaniem żeby sobie na spokojnie przemyśleć różne tematy, przygotować spójną wersję, żeby nie trzeba było się męczyć przy odpowiedziach, zacinać, tylko, żeby wszystko było w miarę swobodnie i płynnie. I oczywiście lepiej koncentrować się na niej niż na sobie, zwłaszcza, jeżeli historia (w moim przypadku zawodowa) jest grubymi nićmi szyta. Całkiem tematu nie możecie zbyć, kilka ogólników, dobrze wrzucić jakieś branżowe słówka i nie brnąć w szczegóły. Po wczorajszym dniu uważam, że jest to dziecinnie łatwe, pod warunkiem, że ktoś nie jest debilem i nie popłynie tak bardzo, że temat się rypnie po 2 minutach, albo jak ze wzrostem czy wagą, gdzie widać na pierwszy rzut oka. No i oczywiście najważniejsze: trzeba mieć świadomość, że to spotkania, które nie prowadzą i nigdy nie będą prowadziły do związku, więc o żadnym zakochiwaniu się nie może być mowy.

117

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ależ oczywiście, że byłem introwertykiem, co jednak w dzieciństwie nie sprawiało że nie miałem kolegów na podwórku, z którymi jeździłem na rowerach czy grałem w piłkę czy grałem (z nimi i z dziewczynami z okolicy) w różne typowe dla tego wieku gry. I to oni często przychodzili by mnie wyciągnąć na dwór.

Urzekła mnie twoja historia.


Nie. Przyszedłem by rozeznać się w sytuacji

No to zobaczmy, co tam pisałeś:

Mimo tego muszę zaznaczyć, że w przypadku potencjalnej partnerki jej wygląd i kwestie seksu są dla mnie bardzo istotne; nie oczekuję jakiejś niesamowitej piękności, ale chciałbym żeby była chociaż po prostu ładna. I tak się właśnie zastanawiam jakie mam na to szanse? Staram się wrócić do formy (jeśli będę mieć odpowiednią motywację - a na razie mam, odstawiłem na przykład słodycze, które uwielbiam - to do lata powinienem akceptowalnie wyglądać; może nie jak paker, ale jak ktoś dbający o wygląd) i mimo wszystko wymaga to ode mnie wysiłku i wyrzeczeń, nic więc chyba dziwnego że cel jaki mnie trzyma na drodze musi być... no, wyższy niż minimalny.

(...)

Oczywiście zauważyłem jak alergicznie na różnych innych forach wiele kobiet podchodzi do faktu, że facet jest na tyle bezczelny że śmie chcieć żeby kobieta była ładna

(...)

Dlatego wracając do pytania: czy istnieją jeszcze kobiety mniej więcej w przedziale 35-39, nie piękne, ale po prostu ładne, które nie starają się jedynie "spieniężyć" urody póki jeszcze ją mają? Nie, nie szukam takiej tutaj; chcę jedynie wiedzieć czy jest sens dalej się starać czy gonię za ułudą?

To nie jest pewność siebie i swojej wartości. To jest desperacja i praktyczny brak standardów. I przy okazji widać jak na ciebie działa trwanie w związku. To nie to, co piszesz później w swoim poście. To wygodnictwo, przy którym się rozleniwiasz i obniżasz loty aż zaczynać szorować po dnie. I to podkreślenie jakim to wyrzeczeniem jest odstawienie słodyczy i jaka to praca ogromna, aby wyglądać......raptem "akceptowalnie".



Twój problem polega na tym, że przez to co dała ci natura nie byłeś na tym swoim Podlasiu

Co ty masz z tym podlasiem? Nie pochodzę stamtąd. Mam jedynie tam rodzinę. W innych rejonach Polski i świata również. Jak większość ludzi. To po pierwsze. Po drugie całe życie dużo podróżowałem. Nie tylko po kraju. Nie każdy jest uwiązany do jednego miejsca jak ty, że nawet musiałeś pracować w tej samej firmie co twój tata, bo na żadną samodzielność i niezależność cię nie było stać. Po trzecie rozpisywałeś się o swojej atrakcyjności, a potem z dumą wspomniałeś o trzech partnerkach w pół roku. To nie jest wyrwane z kontekstu. Próbowałeś udowadniać swoją zajebistą wartość na rynku matrymonialnym licytując się na ilość. A tu nie masz czym powalczyć. Twoje próby dewaluacji moich partnerek, biorąc pod uwagę z czym tu przyszedłeś, są po prostu komiczne.


dla mnie to ZAWSZE była kwestia nierozerwalnie związana, czyli seks był związany z uczuciem i związkiem.

I dlatego, że to dla ciebie to taka wartość, to z bólem dupy pisałeś jak to żałujesz, ze nie poruchałeś więcej w czasach studenckich i z tego samego powodu zdewaluowałeś swoją partnerkę pisząc o niej z chłodem rozpisując się o narkotycznych właściwościach swojej ex?


I mam pełną świadomość, że ja i tylko ja podcinałem sobie skrzydła w tych latach w tej kwestii.

O TYM WŁAŚNIE PISZĘ. Sami się torpedujecie w różny sposób, a potem macie pretensje do innych na około. Bo to złe kobiety, bo to złe anony z neta, Źli ludzie w pracy. Wszyscy źli i wszystkich wina. I dalej taką narrację utrzymujesz. To jest jak z tym twoim podkreślaniem jaki to wielki wysiłek, aby wyglądać 'akceptowalnie'. Podkreślasz trud i znój....absolutnego minimalizmu. Fizycznie jest niemożliwe dać z siebie mniej niż dajesz. A próbujesz udowadniać, że jest inaczej. To zupełnie tak jakbyś wszedł po schodach na pierwsze piętro i miał pretensje do innych, że wjechali windą na 8 szybciej niż tobie zajęło to wczołganie się. I nie możesz skumać, że 99,99% nie widzi absolutnie żadnego wkładu i wartości w twoim, ekm, osiągnięciu, bo oczekują od życia więcej. To jak wtedy co myślałeś, że taki hojny jesteś i masz czym błysnąć, bo partnerce zapłaciłeś za zakupy spożywcze.

Widzisz Jack, tutaj pokazałem tylko pewną część siebie, nie opuszczając za bardzo  (...) zbroi.


Te, panie rycerz - ta zbroja to coś obsrana.....

118

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

kecev, po pierwsze Ty nie szukasz rady tylko potwierdzenia swojej teorii.
Po drugie, jeśli ktoś kto jest deweloperem mówi że ma dużo problemów z pracownikami i papierkowej roboty to znaczy że nim nie jest i każda kobieta która ma o tym pojęcie już będzie wiedziała że to ściema.
Dalej, po co Ci laska na chwilę?
Czas to ma Kaszpir bo w jego przypadku czas działa na korzyść, bo jeśli on ma lat 50 i szuka laski 5 lat młodszej czyli dziś mającej 45 lat to jest rocznik 1980, mającej dorosłe dzieci to tak, statystycznie kobiety z tego rocznika rodziły dzieci w wieku 26-33 zatem dzieci to są roczniki 2006 -2013 oczywiście będą wcześniejsze i późniejsze również ale tych będzie najwięcej, zatem te dzieci dziś mają 19-12 lat, czyli za 2 lata będą mięły 21-14 i pula kobiet które będą spełniały jego warunki będzie większa coraz większa.

Ty mając lat 38, tak? Jesteś w innej sytuacji po pierwsze tekst o tym, że chłop 40+ to bez problemu może mieć dzieci to taki tekst z lat 80 najpóźniej 90 z 5 par które ja znam i rozmawiamy na tyle blisko że wiem o problemach posiadania dzieci to tylko jedna para ma problem po stronie kobiety pozostałe to męski problem. Mówienie że to jest po stronie kobiety, to trochę jakbyś wrócił do czasów moich rodziców, bo teraz jak ktoś ma jakaś wiedzę na ten temat, to taką teorią nie strzela, kobiety są lepiej przebadane, jest więcej badan dlatego mówimy że jest to po ich stronie. Choroby dziecka a wiek, mówimy wina matki no nie do końca bo te badania nie zawierały wieku ojca wiec nie ma zupełnej korelacji. Zalecam ostrożność w tego tupu teoriach, dopiero od kilku lat zaczęto badać wiek ojca jako czynnik, wiec nie forsowałabym teorii z lat 80 która już wiemy że jest dziurawa.

Co do związków na chwilę, po co Ci to? Przecież Ty tylko stracisz czas, myślisz że jak będziesz miał 42 lata to tym łatwiej Ci będzie poznać 28 laskę?

Co do randek z deweloperami ale tymi którzy nimi są w rzeczywistości to mogę powiedzieć jedno czy aż tak strasznie na nich laski leca nie hmm ja spotkałam się z jednym kilka dni temu, umówione przez naszego wspólnego znajomego mimo, że była w jednej z najdroższych restauracji w Trójmieście, ogromnego bukietu to nie do końca czuje jakieś super wrażenie, w końcu osobnik jest ode mnie 7 lat starszy, więc nie wiem czy do końca ta Twoja teoria się sprawdza.

119

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Jack Sparrow napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ależ oczywiście, że byłem introwertykiem, co jednak w dzieciństwie nie sprawiało że nie miałem kolegów na podwórku, z którymi jeździłem na rowerach czy grałem w piłkę czy grałem (z nimi i z dziewczynami z okolicy) w różne typowe dla tego wieku gry. I to oni często przychodzili by mnie wyciągnąć na dwór.

Urzekła mnie twoja historia.


Nie. Przyszedłem by rozeznać się w sytuacji

No to zobaczmy, co tam pisałeś:

Mimo tego muszę zaznaczyć, że w przypadku potencjalnej partnerki jej wygląd i kwestie seksu są dla mnie bardzo istotne; nie oczekuję jakiejś niesamowitej piękności, ale chciałbym żeby była chociaż po prostu ładna. I tak się właśnie zastanawiam jakie mam na to szanse? Staram się wrócić do formy (jeśli będę mieć odpowiednią motywację - a na razie mam, odstawiłem na przykład słodycze, które uwielbiam - to do lata powinienem akceptowalnie wyglądać; może nie jak paker, ale jak ktoś dbający o wygląd) i mimo wszystko wymaga to ode mnie wysiłku i wyrzeczeń, nic więc chyba dziwnego że cel jaki mnie trzyma na drodze musi być... no, wyższy niż minimalny.

(...)

Oczywiście zauważyłem jak alergicznie na różnych innych forach wiele kobiet podchodzi do faktu, że facet jest na tyle bezczelny że śmie chcieć żeby kobieta była ładna

(...)

Dlatego wracając do pytania: czy istnieją jeszcze kobiety mniej więcej w przedziale 35-39, nie piękne, ale po prostu ładne, które nie starają się jedynie "spieniężyć" urody póki jeszcze ją mają? Nie, nie szukam takiej tutaj; chcę jedynie wiedzieć czy jest sens dalej się starać czy gonię za ułudą?

To nie jest pewność siebie i swojej wartości. To jest desperacja i praktyczny brak standardów. I przy okazji widać jak na ciebie działa trwanie w związku. To nie to, co piszesz później w swoim poście. To wygodnictwo, przy którym się rozleniwiasz i obniżasz loty aż zaczynać szorować po dnie. I to podkreślenie jakim to wyrzeczeniem jest odstawienie słodyczy i jaka to praca ogromna, aby wyglądać......raptem "akceptowalnie".



Twój problem polega na tym, że przez to co dała ci natura nie byłeś na tym swoim Podlasiu

Co ty masz z tym podlasiem? Nie pochodzę stamtąd. Mam jedynie tam rodzinę. W innych rejonach Polski i świata również. Jak większość ludzi. To po pierwsze. Po drugie całe życie dużo podróżowałem. Nie tylko po kraju. Nie każdy jest uwiązany do jednego miejsca jak ty, że nawet musiałeś pracować w tej samej firmie co twój tata, bo na żadną samodzielność i niezależność cię nie było stać. Po trzecie rozpisywałeś się o swojej atrakcyjności, a potem z dumą wspomniałeś o trzech partnerkach w pół roku. To nie jest wyrwane z kontekstu. Próbowałeś udowadniać swoją zajebistą wartość na rynku matrymonialnym licytując się na ilość. A tu nie masz czym powalczyć. Twoje próby dewaluacji moich partnerek, biorąc pod uwagę z czym tu przyszedłeś, są po prostu komiczne.


dla mnie to ZAWSZE była kwestia nierozerwalnie związana, czyli seks był związany z uczuciem i związkiem.

I dlatego, że to dla ciebie to taka wartość, to z bólem dupy pisałeś jak to żałujesz, ze nie poruchałeś więcej w czasach studenckich i z tego samego powodu zdewaluowałeś swoją partnerkę pisząc o niej z chłodem rozpisując się o narkotycznych właściwościach swojej ex?


I mam pełną świadomość, że ja i tylko ja podcinałem sobie skrzydła w tych latach w tej kwestii.

O TYM WŁAŚNIE PISZĘ. Sami się torpedujecie w różny sposób, a potem macie pretensje do innych na około. Bo to złe kobiety, bo to złe anony z neta, Źli ludzie w pracy. Wszyscy źli i wszystkich wina. I dalej taką narrację utrzymujesz. To jest jak z tym twoim podkreślaniem jaki to wielki wysiłek, aby wyglądać 'akceptowalnie'. Podkreślasz trud i znój....absolutnego minimalizmu. Fizycznie jest niemożliwe dać z siebie mniej niż dajesz. A próbujesz udowadniać, że jest inaczej. To zupełnie tak jakbyś wszedł po schodach na pierwsze piętro i miał pretensje do innych, że wjechali windą na 8 szybciej niż tobie zajęło to wczołganie się. I nie możesz skumać, że 99,99% nie widzi absolutnie żadnego wkładu i wartości w twoim, ekm, osiągnięciu, bo oczekują od życia więcej. To jak wtedy co myślałeś, że taki hojny jesteś i masz czym błysnąć, bo partnerce zapłaciłeś za zakupy spożywcze.

Widzisz Jack, tutaj pokazałem tylko pewną część siebie, nie opuszczając za bardzo  (...) zbroi.


Te, panie rycerz - ta zbroja to coś obsrana.....

Dalej przekręcasz, dalej wyrywasz z kontekstu i żonglujesz świadomie datami , równie świadomie pomijając kontekst danej wypowiedzi, a wszystko by uparcie dopasować to do twojej tezy. Dalsza dyskusja z tobą to zbędne strzępienie języka i strata czasu. Nie zamierzam dłużej karmić trolla.

120 Ostatnio edytowany przez Kolekcjoner Dusz (2025-08-30 12:52:59)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

Nie no fajnie jest, chlopaki nie odpuszczajcie.

Nowe otwarcie/kecev nie idź sobie stąd. Tak fajnie obserwować, że dalej bardzo łatwiutko Cię sprowokować, jak małe dziecko. Nawet przez takiego nie grzeszącego intelektualnym polotem Jacka Sparrowa.

121

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
minnie.89 napisał/a:

kecev, po pierwsze Ty nie szukasz rady tylko potwierdzenia swojej teorii.
Po drugie, jeśli ktoś kto jest deweloperem mówi że ma dużo problemów z pracownikami i papierkowej roboty to znaczy że nim nie jest i każda kobieta która ma o tym pojęcie już będzie wiedziała że to ściema.
Dalej, po co Ci laska na chwilę?
Czas to ma Kaszpir bo w jego przypadku czas działa na korzyść, bo jeśli on ma lat 50 i szuka laski 5 lat młodszej czyli dziś mającej 45 lat to jest rocznik 1980, mającej dorosłe dzieci to tak, statystycznie kobiety z tego rocznika rodziły dzieci w wieku 26-33 zatem dzieci to są roczniki 2006 -2013 oczywiście będą wcześniejsze i późniejsze również ale tych będzie najwięcej, zatem te dzieci dziś mają 19-12 lat, czyli za 2 lata będą mięły 21-14 i pula kobiet które będą spełniały jego warunki będzie większa coraz większa.

Ty mając lat 38, tak? Jesteś w innej sytuacji po pierwsze tekst o tym, że chłop 40+ to bez problemu może mieć dzieci to taki tekst z lat 80 najpóźniej 90 z 5 par które ja znam i rozmawiamy na tyle blisko że wiem o problemach posiadania dzieci to tylko jedna para ma problem po stronie kobiety pozostałe to męski problem. Mówienie że to jest po stronie kobiety, to trochę jakbyś wrócił do czasów moich rodziców, bo teraz jak ktoś ma jakaś wiedzę na ten temat, to taką teorią nie strzela, kobiety są lepiej przebadane, jest więcej badan dlatego mówimy że jest to po ich stronie. Choroby dziecka a wiek, mówimy wina matki no nie do końca bo te badania nie zawierały wieku ojca wiec nie ma zupełnej korelacji. Zalecam ostrożność w tego tupu teoriach, dopiero od kilku lat zaczęto badać wiek ojca jako czynnik, wiec nie forsowałabym teorii z lat 80 która już wiemy że jest dziurawa.

Co do związków na chwilę, po co Ci to? Przecież Ty tylko stracisz czas, myślisz że jak będziesz miał 42 lata to tym łatwiej Ci będzie poznać 28 laskę?

Co do randek z deweloperami ale tymi którzy nimi są w rzeczywistości to mogę powiedzieć jedno czy aż tak strasznie na nich laski leca nie hmm ja spotkałam się z jednym kilka dni temu, umówione przez naszego wspólnego znajomego mimo, że była w jednej z najdroższych restauracji w Trójmieście, ogromnego bukietu to nie do końca czuje jakieś super wrażenie, w końcu osobnik jest ode mnie 7 lat starszy, więc nie wiem czy do końca ta Twoja teoria się sprawdza.


Ty faktycznie jesteś niereformowalna smile Masz pierdyliard problemów sama ze sobą, z pracą, z byłym, z mieszkaniem, z kasą... i jako samotna matka pod 40 rozbijasz się po najdroższych knajpach z nadzianymi deweloperami i jeszcze nosem kręcisz smile Nic tylko pogratulować wyobraźni smile

Bełkotu o przebadanych ryczących 40 które masowo zachodzą w ciążę nawet nie będę komentował bo chyba nie ma po co, każdy w końcu wokół siebie widzi masę 40 latek z noworodkami, zwłaszcza w wydaniu pierwsze dziecko smile

A o deweloperce widzę, że wiesz jeszcze więcej niż ja. Ilu znasz przedsiębiorców, którzy dzisiaj twierdzą, że nie mają problemów z pracownikami? Problemy z nygusami, z nagminnymi L4, z niekompetentnymi leniami, z rekrutacją nowych ludzi, w budowlance na najniższym szczeblu dochodzi problem z alkoholizmem pracowników, lista naprawdę długa, dobrze, że ten twój deweloper od najdroższych knajp nie ma tych problemów, pewnie dlatego połowa ludzi w Polsce skaczących po rusztowaniach to Ukraińcy, zatrudnia się ich na siłę bo jest nadpodaż miejscowych fachowców smile Szkoda komentować, zejdź dziewczyno na ziemię bo na samookłamywaniu się daleko nie zajedziesz.

A co do mnie to wyjaśniałem kilka razy: wolę związek na chwilę z młodszą, ładną, zgrabną i bezdzietną niż na dłużej z otyłą, samotną matką. Ot, cała tajemnica. Póki co miałem szczęście, bo nie trafiłem na tak przebiegłą lisicę jak ty, która po dwóch zdaniach o problemach z pracownikami i pozwoleniami nie rozgryzła mnie smile

122

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

Akurat rozgryzienie, że to fake jeśli deweloper mówi o problemie z pracownikami jest banalnie proste, oni pracują w systemie GW wink i każdy to jest z tej branży to wie, alkohol na budowie, chyba 20 lat temu, nawet jeśli by był to jakiś marginalny, ale ... cóż info z neta jest nadal. UA niewielki odsetek na budowach deweloperskich, w tych przetargowych praktycznie nie występują z uwagi częste wymagania Zamawiającego, gdzie pracują cudzoziemcy łatwo sprawdzić bo są raporty publikowane przez Urzędy Wojewódzkie wink

Jaki ja mam problem z mieszkaniem? Całkiem dobrze mi się mieszka, wygodna dzielnica widok na morze.
Praca a jaki ja tu mam problem, to ze czasem sobie ponarzekam, że nei zarabiam 30 tyś miesięcznie, ale ogólnie nie powinnam narzekać.

Ilu znam przedsiębiorców głownie znam przedsiębiorców.

Problem to Twoje ograniczone horyzonty to, że założyłeś, że każda laska jest głupia. Założyłeś że każda kobieta która ma dziecko to jakaś patologia. Nie uwzględniłeś tego, że w głupie osób po przejściach są prawniczki, lekarki i inne, które mają normalne relacje z byłym tydzień dziecko u siebie tydzień u ojca.

Czy mi drogie knajpy imponują? Nie, czy Central w Limie będący jedną z najlepszych restauracji na świecie, zrobil na mnie wrażenie? Średnie, mimo mojej miłości do Ameryki Pd.

123

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
minnie.89 napisał/a:

Akurat rozgryzienie, że to fake jeśli deweloper mówi o problemie z pracownikami jest banalnie proste, oni pracują w systemie GW wink i każdy to jest z tej branży to wie, alkohol na budowie, chyba 20 lat temu, nawet jeśli by był to jakiś marginalny, ale ... cóż info z neta jest nadal. UA niewielki odsetek na budowach deweloperskich, w tych przetargowych praktycznie nie występują z uwagi częste wymagania Zamawiającego, gdzie pracują cudzoziemcy łatwo sprawdzić bo są raporty publikowane przez Urzędy Wojewódzkie wink

Ty oczywiście jesteś z branży więc wiesz? wink Czy deweloper to tylko Dom Developmen, Robyg, Victoria Dom albo J.W. Construction? Kolejny raz się ośmieszasz. Kolega 2 lata temu budował dom pod warszawą, właściwie nie on tylko deweloper, który tego typu domy stawia, bliźniaki, jakieś małe podmiejskie osiedla, biedronki, Lidle itd. Byłem kilka razy na tej budowie i ukraiński, ruski, białoruski można było częściej usłyszeć niż polski, rozmawiałem z właścicielem tej firmy i słowa o problemach z pracownikami to akurat jego słowa, na tamten czas zatrudniał około 40 osób i sam mówił, że musi ludzi pilnować bo potrafią mu zachlać i kilka dni do roboty nie chodzą a terminy gonią, sam się żalił, że coraz trudniej fachowców znaleźć itd... Ale wiadomo, typ co zatrudnia 40 osób i buduje podmiejskie osiedla to nie deweloper tylko januszex, deweloper to główny udziałowiec spółki giełdowej, która ma przychody przynajmniej na poziomie 5 mld zł rocznie smile Ponownie, zejdź na ziemię dziewczyno.


minnie.89 napisał/a:

Jaki ja mam problem z mieszkaniem? Całkiem dobrze mi się mieszka, wygodna dzielnica widok na morze.
Praca a jaki ja tu mam problem, to ze czasem sobie ponarzekam, że nei zarabiam 30 tyś miesięcznie, ale ogólnie nie powinnam narzekać.

To już chyba ty najlepiej wiesz? Sama kilka miesięcy temu się żaliłaś, że zarabiasz gówniane pieniądze, ż na 2 etaty musisz robić, że zawsze cie wywalali na zlecenie albo b2b


minnie.89 napisał/a:

Problem to Twoje ograniczone horyzonty to, że założyłeś, że każda laska jest głupia. Założyłeś że każda kobieta która ma dziecko to jakaś patologia. Nie uwzględniłeś tego, że w głupie osób po przejściach są prawniczki, lekarki i inne, które mają normalne relacje z byłym tydzień dziecko u siebie tydzień u ojca.

Jedyne co założyłem, to tyle, że nie chcę się spotykać z samotnymi matkami, nie ma dla mnie żadnego znaczenia czy to samotna matka prawniczka, samotna matka lekarka czy samotna matka multimilionerka. Nie i tyle, nie mam dzieci i nie chcę kobiety z dziećmi, naprawdę nie wiem dlaczego aż tak bardzo cie to boli i dlaczego tak usilnie mnie przekonujesz, że samotne matki są super smile Dla mnie nie są.

124

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

Kecev Ty sie podszkol przed tym spotkaniem, jezeli jest rzeczywiste. To co opisujesz wyżej to nie deweloper, to właściciel podwykonawczej firmy budowlanej lol.

P.s. Ty rzeczywiście piszesz jak Nowe_otwarcie lol
Ten sam sposób myślenia i złości do kobiet za swoje niepowodzenia lol. No co za przypadek big_smile

125

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Palec Boga napisał/a:

Kecev Ty sie podszkol przed tym spotkaniem, jezeli jest rzeczywiste. To co opisujesz wyżej to nie deweloper, to właściciel podwykonawczej firmy budowlanej lol.


Szkolenie chyba tobie się należy, jak sama nazwa wskazuje "właściciel podwykonawczej firmy budowlanej" musiałby pracować dla głównego wykonawcy albo przynajmnie większego podwykonawcy, a skoro gość sam kupuje ziemię, sam załatwia papiery i sam buduje domy, które następnie sam sprzedaje to czyim jest podwykonawcą geniuszu?


Palec Boga napisał/a:

P.s. Ty rzeczywiście piszesz jak Nowe_otwarcie lol
Ten sam sposób myślenia i złości do kobiet za swoje niepowodzenia lol. No co za przypadek big_smile


Tak, słyszałem już te wysrywy ale w sumie możesz sobie wierzyć w co chcesz, niczego ci nie będe ani potwierdzał ani dementował bo twoja wiara lub niewiara interesuje mnie tak samo jak zeszłoroczny snieg.
A co do niepowodzeń w relacjach to po zmianie podejścia do Tindera jakoś los się do mnie uśmiechnął, więc dziekuje za troske ale chwilowo nie narzekam. Musiałem sobie tylko uswiadomic, ze to ja musze ustalic zasady gry a nie grac w nie swoja gre, w którą w 99% przypadków przegrywałem. Cóż, lepiej późno niż wcale smile

126

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
kecev napisał/a:

. Musiałem sobie tylko uswiadomic, ze to ja musze ustalic zasady gry a nie grac w nie swoja gre, w którą w 99% przypadków przegrywałem. Cóż, lepiej późno niż wcale smile

Czyli przegryw, który musi oszukiwać, żeby mieć cień szansy lol
Szansy, ktora z resztą szybciutko się ulotni, jak kłamstwo wyjdzie na jaw.

Można niżej upaść?

127

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Palec Boga napisał/a:

Czyli przegryw, który musi oszukiwać, żeby mieć cień szansy lol

Nie każdy ma możliwość bycia takim wygrywem jak ty smile


Palec Boga napisał/a:

Szansy, ktora z resztą szybciutko się ulotni, jak kłamstwo wyjdzie na jaw.

Szyciutko się ulotni tylko wtedy, jak te laski będą takimi fachowcami od deweloperki jak wy, ale póki co nie są więc jestem spokony. A nawet gdyby, to mając 100 par w kilka dni, z czego ponad 90% odpisuje, mam w czym wybierać, ale dzieki za troskę


Palec Boga napisał/a:

Można niżej upaść?

Można. Zawsze mogłem nie być deweloperem i umawiać się z pannami z nadwagą, tylko dlatego, że te z BMI w normie marzą o deweloperach. Na szczęście ostatnio zostałem jednym z nich, więc wskoczyłem ze 3 szczebelki wyżej niż do tej pory smile

128

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
kecev napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

Kecev Ty sie podszkol przed tym spotkaniem, jezeli jest rzeczywiste. To co opisujesz wyżej to nie deweloper, to właściciel podwykonawczej firmy budowlanej lol.


Szkolenie chyba tobie się należy, jak sama nazwa wskazuje "właściciel podwykonawczej firmy budowlanej" musiałby pracować dla głównego wykonawcy albo przynajmnie większego podwykonawcy, a skoro gość sam kupuje ziemię, sam załatwia papiery i sam buduje domy, które następnie sam sprzedaje to czyim jest podwykonawcą geniuszu?

Poległeś w momencie napisania, że ten gość stawia też biedronki, lidle i małe osiedla. Nie ten kaliber, kolego.
Ale nie mam ochoty ci tego tłumaczyć i cie szkolic. Szybciej cię jakąś kobieta zweryfikuje w realu, a wystarczyłoby do tego elementarna wiedza lol

129

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
kecev napisał/a:
Palec Boga napisał/a:

Czyli przegryw, który musi oszukiwać, żeby mieć cień szansy lol

Nie każdy ma możliwość bycia takim wygrywem jak ty smile


Palec Boga napisał/a:

Szansy, ktora z resztą szybciutko się ulotni, jak kłamstwo wyjdzie na jaw.

Szyciutko się ulotni tylko wtedy, jak te laski będą takimi fachowcami od deweloperki jak wy, ale póki co nie są więc jestem spokony. A nawet gdyby, to mając 100 par w kilka dni, z czego ponad 90% odpisuje, mam w czym wybierać, ale dzieki za troskę


Palec Boga napisał/a:

Można niżej upaść?

Można. Zawsze mogłem nie być deweloperem i umawiać się z pannami z nadwagą, tylko dlatego, że te z BMI w normie marzą o deweloperach. Na szczęście ostatnio zostałem jednym z nich, więc wskoczyłem ze 3 szczebelki wyżej niż do tej pory smile


No to teraz 100% pewności, że to Nowe otwarcie lol

130 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-08-30 16:16:43)

Odp: Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia
Palec Boga napisał/a:

Poległeś w momencie napisania, że ten gość stawia też biedronki, lidle i małe osiedla. Nie ten kaliber, kolego.
Ale nie mam ochoty ci tego tłumaczyć i cie szkolic. Szybciej cię jakąś kobieta zweryfikuje w realu, a wystarczyłoby do tego elementarna wiedza lol

Ha ha ha, ja poległem????? smile Dobry żart, to nie ja budowałem dom kolegi i to nie moja firma buduje sklepy i osiedla, żałuję niezmiernie, ale niestety. Sami fachowcy od deweloperki widzę. Pomijam już fakt, że nade wszystko chodzi o piniondz smile Jak ktoś byduje domy i zatrudnia 40 osób to biedny nie jest. Wiem, ze nie tak bogaty jak ty i minie, bo wy po 4000 osób zatrudniacie, ale mi 40 by wystarczyło



Palec Boga napisał/a:

No to teraz 100% pewności, że to Nowe otwarcie lol

Co za mózg, gratuluję smile LOL


Sam nie wiem po co wchodze w te dyskusje ale gdyby było ci zbyt trudno to masz tutaj:
"Deweloper budowlany – inwestor, czyli osoba fizyczna lub prawna, która inwestuje w budowę nieruchomości budynkowych (domów mieszkalnych, obiektów biurowych, handlowych, przemysłowych) z przeznaczeniem na sprzedaż lub wynajem.
Zwyczajowo deweloper kupuje nieruchomość, nadzoruje pełny proces inwestycyjny od fazy projektowania do zakończenia budowy (również rozbudowy lub renowacji), aż po jej sprzedaż bądź wynajem."

Jak ktoś kupuje ziemię, buduje na niej osidle domków jednorodzinnych albo bliźniaków, a poźniej je sprzedaje to kim jest?

Posty [ 66 do 130 z 214 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy podrasowany Tinder działa - moje spostrzeżenia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024