bagienni_k napisał/a:Tak, tylko zagadywanie to jedno, zaś nawiązanie i rozwijanie bliższej relacji w oparciu o pewne wspólne płaszczyzny, to już zupełnie co innego, moim zdaniem. Jeśli Tobie się to udało to świadczy tylko o Twojej otwartości, rozumiem to. Jednak samo "szukanie" często odbywa się, siłą rzeczy, w pewnych określonych kręgach. Jeśli sami się obracamy w takim a nie innym towarzystwie, chociażby ze względów zawodowych czy związanych z zainteresowaniami, to z takimi to osobami będziemy mieli w większości do czynienia. Nie neguję opcji, kiedy to rodzi się związek między dwojgiem ludzi z różnych światów, lub nawet różnych charakterologicznie, jednak istnieją pewne sfery życia, które nie do końca się tak mocno przenikają, tak samo, jak ludzie z odmiennych środowisk się nie spotykają po prostu. Jeśli już do takich sytuacji dojdzie, to jasne, że może się zdarzyć, kiedy osoby z dość odmiennych sfer przypadną sobie do gustu dzięki nieco innym czynnikom. Pozostaje wtedy pytanie co będzie ich razem łączyć, zatem jeśli znajdą ową płaszczyznę porozumienia, to czemu nie spróbować? Problem w tym, że zwyczajnie rzadziej może do tego dojść, jeśli takie osoby mają niewielkie szanse na spotkanie.
Oczywiście, chodziło mi wyłącznie o to, że w ten sposób możemy poznać kogoś spoza naszego środowiska naturalnego, bo wstępna selekcja opiera się wyłącznie na podstawie cech fizycznych. Nic o tym człowieku nie wiemy, poza tym, że ma ładne oczy, zgrabny tyłek i sympatycznie się uśmiecha.
Tak naprawdę, wszystko rozbija się o to, jakie mamy potrzeby i czego szukamy w potencjalnym partnerze. Przykładowo mężczyźnie, który pragnie założyć rodzinę, mieć gromadkę dzieci i wysoce ceni sobie dom, w którym są one wychowywane przez matkę, a nie obcych ludzi, wręcz na rękę będzie fakt, że kobieta nie posiada dużych aspiracji, jeśli chodzi o karierę, bo scenariusz, w którym jest chętna odłożyć swoje plany na kilka lub kilkanaście lat staje się bardziej prawdopodobny.
Zdaję sobie sprawę z istnienia panów, dla których status społeczny, zajmowane stanowisko i podziw otoczenia odgrywają znaczącą rolę. Wiem również, że mną taki człowiek by się nie zainteresował, podobnie jak nie przykułabym uwagi faceta, który poszukuje egzotycznej piękności, bo nie spełniam podstawowych warunków. Nie próbuję tego negować, ani krytykować. Każdy ma prawo do własnych preferencji. Natomiast uważam, że są one na tyle zróżnicowane, że nie warto bawić się w nadmierną generalizację.
Niektórzy machną ręką na to, że dziewczyna nie jest dyrektorką korporacji, czy pochodzi z niższych warstw społecznych, ponieważ jest atrakcyjna, świetnie spędza się z nią czas i czują się przy niej dobrze. Tym, że ktoś ma doktorat z fizyki stosowanej można się podniecać przez krótką chwilę, ale finalnie ma to zerowy wpływ na atmosferę, jaką ten człowiek wytwarza oraz jego umiejętności budowania relacji.
Pod koniec dnia ważne jest chyba dla znacznej części z nas, żeby móc wrócić do domu i przy tej ukochanej osobie poczuć wewnętrzny spokój, zrelaksować się. Śmiem twierdzić, że im bardziej stresujące, obciążające psychicznie życie prowadzi facet, tym bardziej docenia, gdy w domu może wreszcie opuścić gardę i najzwyczajniej w świecie odpocząć.
Dodam, że absolutnie nie twierdzę w tym momencie, że nie potrzebujemy punktów wspólnych, żeby stworzyć udany związek, bo oczywiście jest to istotna kwestia.