Brak zaręczyn - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 150 ]

Temat: Brak zaręczyn

Hej, przychodzę do Was z pytaniem ponieważ moim odwiecznym problemem jest wymuszanie zaręczyn hmm jak się zakocham i jestem szczęśliwa w związku to zaraz zaczynam myśleć o ślubie, tak zakończył się mój pierwszy licealny związek, bo chłopak się nie oświadczył po 3,5 roku i go rzuciłam yikes potem na studiach był drugi z którym byłam 4,5 roku, był starszy 7 lat i i podobnie nie oświadczył mi się więc zakończyłam związek w wieku 24 lat, świat mi się zawalił. Nie jest tak, że ja poza ślubem nie mam innej ambicji bo skończyłam studia magisterskie, podyplomówke, specjalizacje, mam dobre zarobki a pracuję, mieszkam i utrzymuje sie sama od 19 roku życia. Mam spłaconą kawalerke, umowe na czas nieokreślony, oszczędności, stabilizacja. Lubię podróżować i spędzać czas ze znajomymi a nie uwieszam sie na facecie więc na pewno "bluszczowata natura" nie jest moim problemem.
Po pół roku od rozstania poznałam mojego obecnego chłopaka, przeczytałam wtedy książke "dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy" i postępowałam zgodnie z tym poradnikiem, przez rok czasu w ogóle nie wspominałam o ślubie. Ale po roku mi odbiło i zaczęłam raz na 2 miesiące sie kłócić, że chce zaręczyn i następnego etapu, on mi wtedy powiedział że też chce ale musi być odpowiedni moment. Jesteśmy razem 2,5 roku od 3 miesięcy mieszkamy razem, ja mam 27 lat już a on 28 i dla mnie to jest odpowiedni moment, byliśmy już 4 razy na wczasach w tym ostatni raz w marcu i nic nie było. Przed wczasami postanowiłam sobie sama kupić pierścionek złoty z brylantem, pomyślałam że może wtedy się lepiej poczuje i zejdzie ze mnie to ciśnienie a i może jemu da do myślenia coś. Teraz byliśmy na 3 pary, te pozostałe dziewczyny są zaręczone. Na wczasach te znajome spoglądały na moją dłoń i pewnie sie zastanawiały czy nie jesteśmy zaręczeni, jakoś czułam się z tym dobrze. Aż do czasu pewnego wieczoru kiedy animatorka zaczęła nas wypytywać o zawody, plany ślubne i one się chwaliły że są zaręczone i planują ślub za rok a potem zapytała mnie na co ja zamilkłam a mój facet odpowiedział przy wszystkich, że nie jesteśmy. Zrobiło mi się tak przykro że dopiłam drinka i wróciłam sama do pokoju, zaczęłam płakać. On za mną poszedł i zaczęłam mu wyrzygiwać że marnuje mi czas, że ja chce wziąć ślub i starać sie o dziecko, że za 2-3 lata chciałabym być po ślubie i mieć dziecko a on mnie w lata wpędza, że nie planuje ze mną przyszłości i po co mnie zwodzi, on się zdenerwował i nic sensownego nie odpowiedział tylko że histeryzuję i na wczasach jesteśmy i po co psuje wszystko znowu humorami i kłótnią o to. Na drugi dzień rano coś mnie tknęło i postanowiłam sama mu sie oświadczyć. Powiedziałam mu że ja dłużej czekać nie chcę i sama w takim razie zadaje mu to pytanie "czy zostaniesz moim mężem?" On sie uśmiechnął przytulił mnie i powiedział od razu "tak, tak" i sie go zapytałam "w takim razie jesteśmy zaręczeni?" Na co on odpowiedział "będziemy". Ja powiedziałam, że w takim razie nic nie rozumiem mówisz tak ale odrzucasz moje zaręczyny , a on odp "nie odrzucam, po prostu daj mi sie wykazać bo tak nie może być że ty sobie sama pierścionki kupujesz, ja czekam na odpowiedni moment i wszystko będzie a kiedys sama sie będziesz z tego śmiała ".
Czekałybyście na moim miejscu jeszcze czy już odeszły? Ja już byłam zwodzona w poprzednim związku i wyglądało to podobnie a do żadnych zaręczyn nie doszło. sad
Mam powoli dość, chce sie zaręczyć planować ślub, chce mieć dziecko po ślubie a nie przed a chciałabym urodzić w okolicach 30. A jak on mnie nie jest pewny to mieć jeszcze szanse znaleźć partnera w normalnym wieku a nie jak na rynku zostaną sami rozwodnicy hmm

Zobacz podobne tematy :
Odp: Brak zaręczyn

Na Twoim miejscu bym nie marnowała sobie czasu.  Skoro chcesz slubu i dziecka to Zakończ ten związek.  Pamietaj,że czas ucieka. Może załóż sobie profil randkowy  i poczytaj profile różnych facetów i wybierz sobie takiego, który oznajmia :ze chciałby mieć ślub i rodzine "

3

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:

Na co on odpowiedział "będziemy". Ja powiedziałam, że w takim razie nic nie rozumiem mówisz tak ale odrzucasz moje zaręczyny , a on odp "nie odrzucam, po prostu daj mi sie wykazać bo tak nie może być że ty sobie sama pierścionki kupujesz, ja czekam na odpowiedni moment i wszystko będzie a kiedys sama sie będziesz z tego śmiała ".
Czekałybyście na moim miejscu jeszcze czy już odeszły? Ja już byłam zwodzona w poprzednim związku i wyglądało to podobnie a do żadnych zaręczyn nie doszło. sad
Mam powoli dość, chce sie zaręczyć planować ślub, chce mieć dziecko po ślubie a nie przed a chciałabym urodzić w okolicach 30. A jak on mnie nie jest pewny to mieć jeszcze szanse znaleźć partnera w normalnym wieku a nie jak na rynku zostaną sami rozwodnicy hmm

Jeśli ciągle o to dopytujesz, oświadczasz mu się sama itp, to odbierasz mu możliwość zaskoczenia Cię, bo jedyne o czym myślisz, to zaręczyny.
Chłop gotów pomyśleć, że wg Ciebie nieważne z kim, aby było.

Odpuść na chwilę chociaż, daj mu się wykazać.

A jak masz tak wielkie parcie, to poszukaj kogoś, kto jest gotów po pół roku się oświadczyć.

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:

Hej, przychodzę do Was z pytaniem ponieważ moim odwiecznym problemem jest wymuszanie zaręczyn hmm jak się zakocham i jestem szczęśliwa w związku to zaraz zaczynam myśleć o ślubie, tak zakończył się mój pierwszy licealny związek, bo chłopak się nie oświadczył po 3,5 roku i go rzuciłam yikes potem na studiach był drugi z którym byłam 4,5 roku, był starszy 7 lat i i podobnie nie oświadczył mi się więc zakończyłam związek w wieku 24 lat, świat mi się zawalił. Nie jest tak, że ja poza ślubem nie mam innej ambicji bo skończyłam studia magisterskie, podyplomówke, specjalizacje, mam dobre zarobki a pracuję, mieszkam i utrzymuje sie sama od 19 roku życia. Mam spłaconą kawalerke, umowe na czas nieokreślony, oszczędności, stabilizacja. Lubię podróżować i spędzać czas ze znajomymi a nie uwieszam sie na facecie więc na pewno "bluszczowata natura" nie jest moim problemem.
Po pół roku od rozstania poznałam mojego obecnego chłopaka, przeczytałam wtedy książke "dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy" i postępowałam zgodnie z tym poradnikiem, przez rok czasu w ogóle nie wspominałam o ślubie. Ale po roku mi odbiło i zaczęłam raz na 2 miesiące sie kłócić, że chce zaręczyn i następnego etapu, on mi wtedy powiedział że też chce ale musi być odpowiedni moment. Jesteśmy razem 2,5 roku od 3 miesięcy mieszkamy razem, ja mam 27 lat już a on 28 i dla mnie to jest odpowiedni moment, byliśmy już 4 razy na wczasach w tym ostatni raz w marcu i nic nie było. Przed wczasami postanowiłam sobie sama kupić pierścionek złoty z brylantem, pomyślałam że może wtedy się lepiej poczuje i zejdzie ze mnie to ciśnienie a i może jemu da do myślenia coś. Teraz byliśmy na 3 pary, te pozostałe dziewczyny są zaręczone. Na wczasach te znajome spoglądały na moją dłoń i pewnie sie zastanawiały czy nie jesteśmy zaręczeni, jakoś czułam się z tym dobrze. Aż do czasu pewnego wieczoru kiedy animatorka zaczęła nas wypytywać o zawody, plany ślubne i one się chwaliły że są zaręczone i planują ślub za rok a potem zapytała mnie na co ja zamilkłam a mój facet odpowiedział przy wszystkich, że nie jesteśmy. Zrobiło mi się tak przykro że dopiłam drinka i wróciłam sama do pokoju, zaczęłam płakać. On za mną poszedł i zaczęłam mu wyrzygiwać że marnuje mi czas, że ja chce wziąć ślub i starać sie o dziecko, że za 2-3 lata chciałabym być po ślubie i mieć dziecko a on mnie w lata wpędza, że nie planuje ze mną przyszłości i po co mnie zwodzi, on się zdenerwował i nic sensownego nie odpowiedział tylko że histeryzuję i na wczasach jesteśmy i po co psuje wszystko znowu humorami i kłótnią o to. Na drugi dzień rano coś mnie tknęło i postanowiłam sama mu sie oświadczyć. Powiedziałam mu że ja dłużej czekać nie chcę i sama w takim razie zadaje mu to pytanie "czy zostaniesz moim mężem?" On sie uśmiechnął przytulił mnie i powiedział od razu "tak, tak" i sie go zapytałam "w takim razie jesteśmy zaręczeni?" Na co on odpowiedział "będziemy". Ja powiedziałam, że w takim razie nic nie rozumiem mówisz tak ale odrzucasz moje zaręczyny , a on odp "nie odrzucam, po prostu daj mi sie wykazać bo tak nie może być że ty sobie sama pierścionki kupujesz, ja czekam na odpowiedni moment i wszystko będzie a kiedys sama sie będziesz z tego śmiała ".
Czekałybyście na moim miejscu jeszcze czy już odeszły? Ja już byłam zwodzona w poprzednim związku i wyglądało to podobnie a do żadnych zaręczyn nie doszło. sad
Mam powoli dość, chce sie zaręczyć planować ślub, chce mieć dziecko po ślubie a nie przed a chciałabym urodzić w okolicach 30. A jak on mnie nie jest pewny to mieć jeszcze szanse znaleźć partnera w normalnym wieku a nie jak na rynku zostaną sami rozwodnicy hmm

Wybacz, ale rozbawiła mnie ta końcówka, o tym, kiedy sama postanowiłaś mu się oświadczyć. To było urocze, ja na jego miejscu powiedziałabym "tak" i kupiła Ci pierścionek. 

Nie mam pewności co do tego, co siedzi w jego głowie, ale na pewno facet czuje presję. Może daj mu czas, ten o którym mówił i nie rób wyrzutów przez pół roku, nie wspominaj nic o zaręczynach i o ślubie. Po tym już sama ocenisz, czy chcesz jeszcze czekać. 

I jeszcze mnie zastanawia - czy Ty na pewno jesteś przekonana, że to "ten"? Nie masz wątpliwości poza tym, że zwleka?

5

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:

Hej, przychodzę do Was z pytaniem ponieważ moim odwiecznym problemem jest wymuszanie zaręczyn hmm jak się zakocham i jestem szczęśliwa w związku to zaraz zaczynam myśleć o ślubie, tak zakończył się mój pierwszy licealny związek, bo chłopak się nie oświadczył po 3,5 roku i go rzuciłam yikes potem na studiach był drugi z którym byłam 4,5 roku, był starszy 7 lat i i podobnie nie oświadczył mi się więc zakończyłam związek w wieku 24 lat, świat mi się zawalił. Nie jest tak, że ja poza ślubem nie mam innej ambicji bo skończyłam studia magisterskie, podyplomówke, specjalizacje, mam dobre zarobki a pracuję, mieszkam i utrzymuje sie sama od 19 roku życia. Mam spłaconą kawalerke, umowe na czas nieokreślony, oszczędności, stabilizacja. Lubię podróżować i spędzać czas ze znajomymi a nie uwieszam sie na facecie więc na pewno "bluszczowata natura" nie jest moim problemem.
Po pół roku od rozstania poznałam mojego obecnego chłopaka, przeczytałam wtedy książke "dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy" i postępowałam zgodnie z tym poradnikiem, przez rok czasu w ogóle nie wspominałam o ślubie. Ale po roku mi odbiło i zaczęłam raz na 2 miesiące sie kłócić, że chce zaręczyn i następnego etapu, on mi wtedy powiedział że też chce ale musi być odpowiedni moment. Jesteśmy razem 2,5 roku od 3 miesięcy mieszkamy razem, ja mam 27 lat już a on 28 i dla mnie to jest odpowiedni moment, byliśmy już 4 razy na wczasach w tym ostatni raz w marcu i nic nie było. Przed wczasami postanowiłam sobie sama kupić pierścionek złoty z brylantem, pomyślałam że może wtedy się lepiej poczuje i zejdzie ze mnie to ciśnienie a i może jemu da do myślenia coś. Teraz byliśmy na 3 pary, te pozostałe dziewczyny są zaręczone. Na wczasach te znajome spoglądały na moją dłoń i pewnie sie zastanawiały czy nie jesteśmy zaręczeni, jakoś czułam się z tym dobrze. Aż do czasu pewnego wieczoru kiedy animatorka zaczęła nas wypytywać o zawody, plany ślubne i one się chwaliły że są zaręczone i planują ślub za rok a potem zapytała mnie na co ja zamilkłam a mój facet odpowiedział przy wszystkich, że nie jesteśmy. Zrobiło mi się tak przykro że dopiłam drinka i wróciłam sama do pokoju, zaczęłam płakać. On za mną poszedł i zaczęłam mu wyrzygiwać że marnuje mi czas, że ja chce wziąć ślub i starać sie o dziecko, że za 2-3 lata chciałabym być po ślubie i mieć dziecko a on mnie w lata wpędza, że nie planuje ze mną przyszłości i po co mnie zwodzi, on się zdenerwował i nic sensownego nie odpowiedział tylko że histeryzuję i na wczasach jesteśmy i po co psuje wszystko znowu humorami i kłótnią o to. Na drugi dzień rano coś mnie tknęło i postanowiłam sama mu sie oświadczyć. Powiedziałam mu że ja dłużej czekać nie chcę i sama w takim razie zadaje mu to pytanie "czy zostaniesz moim mężem?" On sie uśmiechnął przytulił mnie i powiedział od razu "tak, tak" i sie go zapytałam "w takim razie jesteśmy zaręczeni?" Na co on odpowiedział "będziemy". Ja powiedziałam, że w takim razie nic nie rozumiem mówisz tak ale odrzucasz moje zaręczyny , a on odp "nie odrzucam, po prostu daj mi sie wykazać bo tak nie może być że ty sobie sama pierścionki kupujesz, ja czekam na odpowiedni moment i wszystko będzie a kiedys sama sie będziesz z tego śmiała ".
Czekałybyście na moim miejscu jeszcze czy już odeszły? Ja już byłam zwodzona w poprzednim związku i wyglądało to podobnie a do żadnych zaręczyn nie doszło. sad
Mam powoli dość, chce sie zaręczyć planować ślub, chce mieć dziecko po ślubie a nie przed a chciałabym urodzić w okolicach 30. A jak on mnie nie jest pewny to mieć jeszcze szanse znaleźć partnera w normalnym wieku a nie jak na rynku zostaną sami rozwodnicy hmm

Po opisie widzę, że są niedojrzali. To moje zdanie. Natomiast po 30, 40 są też kawalerowie bezdzietni na wysokim poziomie.

Odp: Brak zaręczyn

I nie wspominaj mu o tym deadlinie. tongue Zachowaj dla siebie.

7

Odp: Brak zaręczyn

CunninLynguists, rozumiem cię. Dwa i pół roku jesteście razem, to cała wieczność, już najwyższy czas dla kogoś, kto jest ogarnięty z tematem i wie czego chce. Z twojego postu wyczytałam, że on powiedział tobie, abyś dała mu się wykazać. Więc - interpretując - wstrzymałabym się na twoim miejscu jakieś pół roku aby zamknąć temat zaręczyn. Nie mów, nie powtarzaj, po prostu zobacz czy sam się samowolnie wykaże.

8

Odp: Brak zaręczyn

Masz straszne ciśnienie, a do tego chcesz komuś dyktować co będzie. Skoro to już kolejny facet, no to zdaje się problem jest u ciebie.

Odp: Brak zaręczyn

Tylko czekanie zamienia się we frustracje, zniechęcenie i poczucie marnowanego czasu. Uczuciowo też się pogarsza bo czuję sie odrzucona i zajmuję się sobą, mniej mam ochoty na rozmowy i pielęgnowanie związku. Już wyczuwam pismo nosem. Ale może wytrzymam jeszcze te pół roku. Podobno po 30stce myślenie się zmienia i już się tak nie marzy o ślubie, choć ja czuje że jak nie dopne swego to bede całe życie o tym marzyć dopóki marzenie się nie spełni.

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:

Tylko czekanie zamienia się we frustracje, zniechęcenie i poczucie marnowanego czasu. Uczuciowo też się pogarsza bo czuję sie odrzucona i zajmuję się sobą, mniej mam ochoty na rozmowy i pielęgnowanie związku. Już wyczuwam pismo nosem. Ale może wytrzymam jeszcze te pół roku. Podobno po 30stce myślenie się zmienia i już się tak nie marzy o ślubie, choć ja czuje że jak nie dopne swego to bede całe życie o tym marzyć dopóki marzenie się nie spełni.

Po 30 tce właśnie, że wiele kobiet dużo myśli o slubie

11

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:

Tylko czekanie zamienia się we frustracje, zniechęcenie i poczucie marnowanego czasu.

Dlaczego?

12

Odp: Brak zaręczyn
SamotnaWilczyca napisał/a:

I jeszcze mnie zastanawia - czy Ty na pewno jesteś przekonana, że to "ten"? Nie masz wątpliwości poza tym, że zwleka?

Mam wątpliwości, mój chłopak lubi wypić i szlaja się z kolegami 2-3 razy w tygodniu wieczorami i po nocach, ale wysoko funkcjonuje i jest ogarnięty, jego koledzy tak samo a wychodzę z założenia że z kim się zadajesz takim się stajesz i może tylko równać do grupy a oni nie ciągną go w dół, jak siedzą u niego w garażu to rozmawiają o budowach domów, biznesach, kupują mieszkania, inwestycjach itp. bo czasem też z nimi siedze i sącze piwko.
Poprzedni też mieli swoje wady , pierwszy uzależnienie od gier komputerowych i palił zioło a drugi co chwilę zmieniał prace. Mój się pnie po szczeblach kariery i robi teraz kolejne studia. Wychodze z założenia że zawsze jest ryzyko i nie ma się w 100% pewności na to co będzie w przyszłości a ideałów nie ma

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

I jeszcze mnie zastanawia - czy Ty na pewno jesteś przekonana, że to "ten"? Nie masz wątpliwości poza tym, że zwleka?

Mam wątpliwości, mój chłopak lubi wypić i szlaja się z kolegami 2-3 razy w tygodniu wieczorami i po nocach, ale wysoko funkcjonuje i jest ogarnięty, jego koledzy tak samo a wychodzę z założenia że z kim się zadajesz takim się stajesz i może tylko równać do grupy a oni nie ciągną go w dół, jak siedzą u niego w garażu to rozmawiają o budowach domów, biznesach, kupują mieszkania, inwestycjach itp. bo czasem też z nimi siedze i sącze piwko.
Poprzedni też mieli swoje wady , pierwszy uzależnienie od gier komputerowych i palił zioło a drugi co chwilę zmieniał prace. Mój się pnie po szczeblach kariery i robi teraz kolejne studia. Wychodze z założenia że zawsze jest ryzyko i nie ma się w 100% pewności na to co będzie w przyszłości a ideałów nie ma

Zakończ ten związek jak najszybciej tam gdzie jest takie picie alkoholu tam jest zawsze bardzo zle

14

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

I jeszcze mnie zastanawia - czy Ty na pewno jesteś przekonana, że to "ten"? Nie masz wątpliwości poza tym, że zwleka?

Mam wątpliwości, mój chłopak lubi wypić i szlaja się z kolegami 2-3 razy w tygodniu wieczorami i po nocach, ale wysoko funkcjonuje i jest ogarnięty, jego koledzy tak samo a wychodzę z założenia że z kim się zadajesz takim się stajesz i może tylko równać do grupy a oni nie ciągną go w dół, jak siedzą u niego w garażu to rozmawiają o budowach domów, biznesach, kupują mieszkania, inwestycjach itp. bo czasem też z nimi siedze i sącze piwko.
Poprzedni też mieli swoje wady , pierwszy uzależnienie od gier komputerowych i palił zioło a drugi co chwilę zmieniał prace. Mój się pnie po szczeblach kariery i robi teraz kolejne studia. Wychodze z założenia że zawsze jest ryzyko i nie ma się w 100% pewności na to co będzie w przyszłości a ideałów nie ma

Masz rację, ideałów nie ma, ale są kwestie ważniejsze i mniej ważne. Jeśli on lubi dużo pić i "szlajać się", a Ty chcesz mieć dzieci, to czy uważasz, że potem nagle przestanie to robić? No nie wiem, przemyśl sobie to jeszcze, żebyś później jednak tego ślubu nie żałowała.

Odp: Brak zaręczyn
SamotnaWilczyca napisał/a:
CunninLynguists napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

I jeszcze mnie zastanawia - czy Ty na pewno jesteś przekonana, że to "ten"? Nie masz wątpliwości poza tym, że zwleka?

Mam wątpliwości, mój chłopak lubi wypić i szlaja się z kolegami 2-3 razy w tygodniu wieczorami i po nocach, ale wysoko funkcjonuje i jest ogarnięty, jego koledzy tak samo a wychodzę z założenia że z kim się zadajesz takim się stajesz i może tylko równać do grupy a oni nie ciągną go w dół, jak siedzą u niego w garażu to rozmawiają o budowach domów, biznesach, kupują mieszkania, inwestycjach itp. bo czasem też z nimi siedze i sącze piwko.
Poprzedni też mieli swoje wady , pierwszy uzależnienie od gier komputerowych i palił zioło a drugi co chwilę zmieniał prace. Mój się pnie po szczeblach kariery i robi teraz kolejne studia. Wychodze z założenia że zawsze jest ryzyko i nie ma się w 100% pewności na to co będzie w przyszłości a ideałów nie ma

Masz rację, ideałów nie ma, ale są kwestie ważniejsze i mniej ważne. Jeśli on lubi dużo pić i "szlajać się", a Ty chcesz mieć dzieci, to czy uważasz, że potem nagle przestanie to robić? No nie wiem, przemyśl sobie to jeszcze, żebyś później jednak tego ślubu nie żałowała.

W życiu z takim co chla alkohol i się szlaja z kumplami dziecka bym nie miala

16 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-04-04 17:29:32)

Odp: Brak zaręczyn

Nie ma dobrego ani złego czasu na zaręczyny. Ważne żebyście byli oboje zadowoleni.
IMO 2.5 roku to sporo, ale to chyba nie ma znaczenia co ja myślę. Ważne co ty i on o tym myślicie.
Powtórzę wpis z innego wątku.
Myśle że nie ma znaczenia czy dla ciebie to dużo czy mało, bo ludzie pochodza z różnych środowisk. Jeśli ma mało obycia z kobietami, jego znajomi się nie śpieszyli to może nie wiedziec że to dla ciebie 2.5 to za długo.
Najważniejsze jest to jak reaguje na propocycje zmian. Informujesz że nie chcesz żeby zaręczyny nastąpiły w najbliższym czasie. Dobry partner zauważy twoje emocje, frustracie i postara zmienić. Kiepski poczuje że uraziłaś mu ego, zacznie obracać kota ogonem, albo bedzie udawać że nic się nie stało i masz za duże ciśnienie.
Dobry partner chce wkładać wysiłek żebyś była zadowolona ze związku. Kiepski ma gdzieś jak się czujesz.

Nie do ońca rozumiem co cię obcodzą jego znajomi. Co z tego że gada o biznesach, jest ambitny skoro ty czujesz się sfrustrowana tym związkiem? Na chooj ci ambitny facet który nie plaunje z tobą przyszłości? Jak chcesz dzieciaków, zaręczyn, ślubu to szukaj sobie takiego co się interesuje zaręczynami, dziećmi, ślubem. Jak chcesz golddigować to golddiguj. Stabilna kariera i prace =/= chęć stabilizacji w życiu i założenia rodziny. Czasem właśnie jak jest duża kasa pojawia się chęć żeby soie poszaleć. IDK dziwne to co o nim piszesz. Plus przez rok udawałaś kogoś kim nie jesteś bo przeczytałaś książkę.

17 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-04-04 20:38:24)

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

I jeszcze mnie zastanawia - czy Ty na pewno jesteś przekonana, że to "ten"? Nie masz wątpliwości poza tym, że zwleka?

Mam wątpliwości, mój chłopak lubi wypić i szlaja się z kolegami 2-3 razy w tygodniu wieczorami i po nocach, ale wysoko funkcjonuje i jest ogarnięty, jego koledzy tak samo a wychodzę z założenia że z kim się zadajesz takim się stajesz i może tylko równać do grupy a oni nie ciągną go w dół, jak siedzą u niego w garażu to rozmawiają o budowach domów, biznesach, kupują mieszkania, inwestycjach itp. bo czasem też z nimi siedze i sącze piwko.
Poprzedni też mieli swoje wady , pierwszy uzależnienie od gier komputerowych i palił zioło a drugi co chwilę zmieniał prace. Mój się pnie po szczeblach kariery i robi teraz kolejne studia. Wychodze z założenia że zawsze jest ryzyko i nie ma się w 100% pewności na to co będzie w przyszłości a ideałów nie ma

Skoro robi kolejne studia to nie małżeństwo mu w głowie.
Ja mimo wszystko bym się obawiała wysoko funkcjonującego alkoholika, ale to twoje życie.
Ale uważam, że w tym wieku, po takim czasie powinno się ustalić datę ślubu, konkretną , a nie w nieokreślonym czasie, tak jak i planować dziecko/i, oczywiście jeśli obydwoje mają takie plany.
Bo tak, można domniemywać, że on nie myśli w ogóle o ślubie. Nie powie tego wprost, bo wie żebyś z nim zerwała. Jemu jest tak dobrze.
Macie inne priorytety.

18 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-04-04 20:37:19)

Odp: Brak zaręczyn

Inne priorytety, inne oczekiwania, w tym przypadku rodzące same problemy.
Chociaż, jak tak czytam zawsze o tych młodych gniewnych, którzy się mooocno rozpędzają z karierą, planami i biznesami, to ciężko od nich oczekiwać, że jeszcze się rodziną zainteresują.

19

Odp: Brak zaręczyn
bagienni_k napisał/a:

Inne priorytety, inne oczekiwania, w tym przypadku rodzące same problemy.
Chociaż, jak tak czytam zawsze o tych młodych gniewnych, którzy się mooocno rozpędzają z karierą, planami i biznesami, to ciężko od nich oczekiwać, że jeszcze się rodziną zainteresują.

No tak i na rodzinę nie mają czasu, więc z jednej strony nie można się dziwić, bo chcą zatrzymać kobietę przy sobie, ale to nieuczciwe wg mnie.
Nie każdy chce brać ślub, dlatego powinien znaleźć sobie dziewczynę, której ślub jest co najmniej obojętny.

20

Odp: Brak zaręczyn

To, że nie każdy chciałby brać ślub jest dla mnie oczywiste. Sam nie ogarniam do końca tego zaślepienia "sformalizowaniem" związku. Ale ok, niech sobie każdy postępuje zgodnie ze swoimi oczekiwaniami. Tylko tutaj najwyraźniej oczekiwania się rozmijają, przynajmniej co do czasu, kiedy ten związek ma się dalej rozwinąć.
Natomiast wyłaniający się z opisu Autorki pęd jej faceta do kariery budzi pewien niepokój co do tego, czy gość znajdzie czas dla żony i dzieci.

21

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:

Tylko czekanie zamienia się we frustracje, zniechęcenie i poczucie marnowanego czasu. Uczuciowo też się pogarsza bo czuję sie odrzucona i zajmuję się sobą, mniej mam ochoty na rozmowy i pielęgnowanie związku. Już wyczuwam pismo nosem. Ale może wytrzymam jeszcze te pół roku. Podobno po 30stce myślenie się zmienia i już się tak nie marzy o ślubie, choć ja czuje że jak nie dopne swego to bede całe życie o tym marzyć dopóki marzenie się nie spełni.

Czas oczekiwania, te pół roku, niech świadczy o tym, że zrobiłaś wszystko co trzeba dla związku, dla dopięcia spraw z twojej strony. Mówiłaś wielokrotnie, że chcesz ślub, on - wie, że chcesz ślub. Wszyscy wszystko wiedzą, teraz tylko trzeba się jemu wykazać. Z twojej strony wykonane zostały wszystkie kroki - i chodzi właśnie o to, byś nie miała sobie niczego do zarzucenia po czasie, gdy najdą ciebie wątpliwości. inna kwestia - czy na pewno aby chcesz wiązać się na dobre z kimś, kto połowę czasu wolnego spędza z kolegami przy alko?

22

Odp: Brak zaręczyn

nie wymuszaj zaręczyn- to nie jest dojrzały partner na męża i ojca.
znajdz kogoś kto będzie gotowy założyć rodzinę, ma na to czas i środki i będziesz w centrum jego świata, myślę że kogoś około 35 lat.
meżczyznę, nie chłopca

23 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-04-04 21:46:09)

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:

Hej, przychodzę do Was z pytaniem ponieważ moim odwiecznym problemem jest wymuszanie zaręczyn hmm jak się zakocham i jestem szczęśliwa w związku to zaraz zaczynam myśleć o ślubie, tak zakończył się mój pierwszy licealny związek, bo chłopak się nie oświadczył po 3,5 roku i go rzuciłam yikes potem na studiach był drugi z którym byłam 4,5 roku, był starszy 7 lat i i podobnie nie oświadczył mi się więc zakończyłam związek w wieku 24 lat, świat mi się zawalił. Nie jest tak, że ja poza ślubem nie mam innej ambicji bo skończyłam studia magisterskie, podyplomówke, specjalizacje, mam dobre zarobki a pracuję, mieszkam i utrzymuje sie sama od 19 roku życia. Mam spłaconą kawalerke, umowe na czas nieokreślony, oszczędności, stabilizacja. Lubię podróżować i spędzać czas ze znajomymi a nie uwieszam sie na facecie więc na pewno "bluszczowata natura" nie jest moim problemem.
Po pół roku od rozstania poznałam mojego obecnego chłopaka, przeczytałam wtedy książke "dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy" i postępowałam zgodnie z tym poradnikiem, przez rok czasu w ogóle nie wspominałam o ślubie. Ale po roku mi odbiło i zaczęłam raz na 2 miesiące sie kłócić, że chce zaręczyn i następnego etapu, on mi wtedy powiedział że też chce ale musi być odpowiedni moment. Jesteśmy razem 2,5 roku od 3 miesięcy mieszkamy razem, ja mam 27 lat już a on 28 i dla mnie to jest odpowiedni moment, byliśmy już 4 razy na wczasach w tym ostatni raz w marcu i nic nie było. Przed wczasami postanowiłam sobie sama kupić pierścionek złoty z brylantem, pomyślałam że może wtedy się lepiej poczuje i zejdzie ze mnie to ciśnienie a i może jemu da do myślenia coś. Teraz byliśmy na 3 pary, te pozostałe dziewczyny są zaręczone. Na wczasach te znajome spoglądały na moją dłoń i pewnie sie zastanawiały czy nie jesteśmy zaręczeni, jakoś czułam się z tym dobrze. Aż do czasu pewnego wieczoru kiedy animatorka zaczęła nas wypytywać o zawody, plany ślubne i one się chwaliły że są zaręczone i planują ślub za rok a potem zapytała mnie na co ja zamilkłam a mój facet odpowiedział przy wszystkich, że nie jesteśmy. Zrobiło mi się tak przykro że dopiłam drinka i wróciłam sama do pokoju, zaczęłam płakać. On za mną poszedł i zaczęłam mu wyrzygiwać że marnuje mi czas, że ja chce wziąć ślub i starać sie o dziecko, że za 2-3 lata chciałabym być po ślubie i mieć dziecko a on mnie w lata wpędza, że nie planuje ze mną przyszłości i po co mnie zwodzi, on się zdenerwował i nic sensownego nie odpowiedział tylko że histeryzuję i na wczasach jesteśmy i po co psuje wszystko znowu humorami i kłótnią o to. Na drugi dzień rano coś mnie tknęło i postanowiłam sama mu sie oświadczyć. Powiedziałam mu że ja dłużej czekać nie chcę i sama w takim razie zadaje mu to pytanie "czy zostaniesz moim mężem?" On sie uśmiechnął przytulił mnie i powiedział od razu "tak, tak" i sie go zapytałam "w takim razie jesteśmy zaręczeni?" Na co on odpowiedział "będziemy". Ja powiedziałam, że w takim razie nic nie rozumiem mówisz tak ale odrzucasz moje zaręczyny , a on odp "nie odrzucam, po prostu daj mi sie wykazać bo tak nie może być że ty sobie sama pierścionki kupujesz, ja czekam na odpowiedni moment i wszystko będzie a kiedys sama sie będziesz z tego śmiała ".
Czekałybyście na moim miejscu jeszcze czy już odeszły? Ja już byłam zwodzona w poprzednim związku i wyglądało to podobnie a do żadnych zaręczyn nie doszło. sad
Mam powoli dość, chce sie zaręczyć planować ślub, chce mieć dziecko po ślubie a nie przed a chciałabym urodzić w okolicach 30. A jak on mnie nie jest pewny to mieć jeszcze szanse znaleźć partnera w normalnym wieku a nie jak na rynku zostaną sami rozwodnicy hmm

A ten gosc to nie jest potrzebny tylko i wylacznie do welonu i produkcji dzieci? Bo tak jakos sie mi zdaje. A Ty z nim rozmawiasz czy tylko oczekujesz? Wiesz czego on chce?

24

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

I jeszcze mnie zastanawia - czy Ty na pewno jesteś przekonana, że to "ten"? Nie masz wątpliwości poza tym, że zwleka?

Mam wątpliwości, mój chłopak lubi wypić i szlaja się z kolegami 2-3 razy w tygodniu wieczorami i po nocach, ale wysoko funkcjonuje i jest ogarnięty, jego koledzy tak samo a wychodzę z założenia że z kim się zadajesz takim się stajesz i może tylko równać do grupy a oni nie ciągną go w dół, jak siedzą u niego w garażu to rozmawiają o budowach domów, biznesach, kupują mieszkania, inwestycjach itp. bo czasem też z nimi siedze i sącze piwko.
Poprzedni też mieli swoje wady , pierwszy uzależnienie od gier komputerowych i palił zioło a drugi co chwilę zmieniał prace. Mój się pnie po szczeblach kariery i robi teraz kolejne studia. Wychodze z założenia że zawsze jest ryzyko i nie ma się w 100% pewności na to co będzie w przyszłości a ideałów nie ma


Jesli to nie trolling to nastepny przypadek slynnego jak kocha to się zmieni

Odp: Brak zaręczyn
Bert44 napisał/a:
CunninLynguists napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

I jeszcze mnie zastanawia - czy Ty na pewno jesteś przekonana, że to "ten"? Nie masz wątpliwości poza tym, że zwleka?

Mam wątpliwości, mój chłopak lubi wypić i szlaja się z kolegami 2-3 razy w tygodniu wieczorami i po nocach, ale wysoko funkcjonuje i jest ogarnięty, jego koledzy tak samo a wychodzę z założenia że z kim się zadajesz takim się stajesz i może tylko równać do grupy a oni nie ciągną go w dół, jak siedzą u niego w garażu to rozmawiają o budowach domów, biznesach, kupują mieszkania, inwestycjach itp. bo czasem też z nimi siedze i sącze piwko.
Poprzedni też mieli swoje wady , pierwszy uzależnienie od gier komputerowych i palił zioło a drugi co chwilę zmieniał prace. Mój się pnie po szczeblach kariery i robi teraz kolejne studia. Wychodze z założenia że zawsze jest ryzyko i nie ma się w 100% pewności na to co będzie w przyszłości a ideałów nie ma


Jesli to nie trolling to nastepny przypadek slynnego jak kocha to się zmieni

Lepiej sobie brać od razu zmienionego niz pozniej kogoś zmieniac- ja tam bym nie miała czasu na takie pierdoly i gdybym chciala zwiazku to bym od razu brala takiego jakiego chce z wyglądu, charakteru itd ,a nie pozniej się bawila w zmienianie glupie zreszta

26

Odp: Brak zaręczyn

Mnie mój facet odpowiada z wyglądu i charakteru, to że jest towarzyski też. Denerwuje mnie tylko ilosc wyjść i alko ale wszystkiego mieć się nie da i jestem świadoma co sobie biorę i co będę mieć. Najważniejsze że kasa się zgadza dla mnie, bo o to w małżeństwie jest najwięcej kłótni, a że Baśka z pracy byla na fajnych wczasach dwa razy w roku a my nigdzie itp.

Dziś wieczorem poruszyłam jeszcze raz ten temat a że wczoraj byl na imprezie integracyjnej to mi mówił, że z kolegami o tym gadali że dla kobiet to sie liczy ten pierścionek ślub i dzieci i one też tylko o jednym gadają, a faceci inaczej myślą że chcą być docenieni za to co robią i sie starają a reszta sama wyjdzie. Dla mnie to jakiś bełkot wymyślony na szybko ale niech mu będzie. W tej książce o zolzach też było napisane że celem kobiety jest przystań życiowa a faceta bawi docieranie do tej przystani i niczego tak nie pragnie jak być doceniany i podziwiany przez ukochaną kobiete. Znowu kobieta chce poczucia bezpieczeństwa i czuć sie kochana.

27

Odp: Brak zaręczyn
Bert44 napisał/a:

Jesli to nie trolling to nastepny przypadek slynnego jak kocha to się zmieni

Mamina miłość. smile Kiedyś to będzie kontrolująca teściowa. smile

28

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:

Mnie mój facet odpowiada z wyglądu i charakteru, to że jest towarzyski też. Denerwuje mnie tylko ilosc wyjść i alko ale wszystkiego mieć się nie da i jestem świadoma co sobie biorę i co będę mieć. Najważniejsze że kasa się zgadza dla mnie, bo o to w małżeństwie jest najwięcej kłótni, a że Baśka z pracy byla na fajnych wczasach dwa razy w roku a my nigdzie itp.

Dziś wieczorem poruszyłam jeszcze raz ten temat a że wczoraj byl na imprezie integracyjnej to mi mówił, że z kolegami o tym gadali że dla kobiet to sie liczy ten pierścionek ślub i dzieci i one też tylko o jednym gadają, a faceci inaczej myślą że chcą być docenieni za to co robią i sie starają a reszta sama wyjdzie. Dla mnie to jakiś bełkot wymyślony na szybko ale niech mu będzie. W tej książce o zolzach też było napisane że celem kobiety jest przystań życiowa a faceta bawi docieranie do tej przystani i niczego tak nie pragnie jak być doceniany i podziwiany przez ukochaną kobiete. Znowu kobieta chce poczucia bezpieczeństwa i czuć sie kochana.

Nie wydaje mi się, żebyś świadomie, choć tak teraz myślisz, wchodziła w ten związek, skoro już Cię irytuje istotny problem, to co będzie dalej, bo na pewno nie lepiej, a jak już to gorzej.
Chcesz mieć z nim dziecko, jak będziesz go potrzebowała to akurat jego nie będzie w domu, wtedy dopiero irytacja sięgnie zenitu. Wtedy sobie powiesz, mam co chciałam?
Choć pewnie to ci nie grozi, bo czekanie pół roku na jakieś kroki z jego strony nic nie da, zmarnujesz tylko czas, bo ślubu się nie doczekasz. Dlatego jak mimo wszystko chcesz nim być, to o ślubie zapomnij, pogódź się z tym  i więcej nie wspominaj, jeśli nie, to zerwij tę relację.
Choć też nie wiadomo, czy on by się zgodził na dziecko, bo jak narazie to tylko ty chcesz je mieć.
Decyzję powinnaś podjąć, albo albo… Bez sensu jest tkwienie w dodatkowym stresie dalej.

29

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:

Mnie mój facet odpowiada z wyglądu i charakteru, to że jest towarzyski też. Denerwuje mnie tylko ilosc wyjść i alko ale wszystkiego mieć się nie da i jestem świadoma co sobie biorę i co będę mieć. Najważniejsze że kasa się zgadza dla mnie, bo o to w małżeństwie jest najwięcej kłótni, a że Baśka z pracy byla na fajnych wczasach dwa razy w roku a my nigdzie itp.

Dziś wieczorem poruszyłam jeszcze raz ten temat a że wczoraj byl na imprezie integracyjnej to mi mówił, że z kolegami o tym gadali że dla kobiet to sie liczy ten pierścionek ślub i dzieci i one też tylko o jednym gadają, a faceci inaczej myślą że chcą być docenieni za to co robią i sie starają a reszta sama wyjdzie. Dla mnie to jakiś bełkot wymyślony na szybko ale niech mu będzie. W tej książce o zolzach też było napisane że celem kobiety jest przystań życiowa a faceta bawi docieranie do tej przystani i niczego tak nie pragnie jak być doceniany i podziwiany przez ukochaną kobiete. Znowu kobieta chce poczucia bezpieczeństwa i czuć sie kochana.

Z faceta ktory mentalnie jest późnym nastolatkiem chcesz ojca zrobic. On jeszcze nie wyszedl z trybu tygodniowego: 3 dni imprez, 3 dni leczenia kaca + 1 odpoczynku. To przeskok o min. 2 etapy smile Jak chcez zeby partner byl w czyms dobry (dobry ojciec) to on musi minimum tego chcieć. Na razie chcesz Ty. To nie jego czas. Problem jest taki ze on moze juz na tym etapie pozostac.

30

Odp: Brak zaręczyn
wieka napisał/a:

Decyzję powinnaś podjąć, albo albo… Bez sensu jest tkwienie w dodatkowym stresie dalej.

Masz rację, niech teraz odejdzie od niego; on będąc nią zainteresowanym przybiegnie czym prędzej z pierścionkiem do niej. A jeśli nie przybiegnie, to przynajmniej dziewczyna zaoszczędzi pół roku.

31

Odp: Brak zaręczyn

Autorko, gdybym była facetem, to moim największym lękiem byłoby trafić na taką kobietę jak Ty - która ma przed oczami jeden cel: ślub i dzieci, byle z kim, byleby siadło jak najszybciej.

I ja absolutnie rozumiem Twoje pragnienie bycia żoną, matką, to są normalne potrzeby kobiety, ale popatrz w jakiej pozycji stawiasz swoich partnerów.

Do tego manipulujesz - kierujesz się jakimś toksycznym poradnikiem dla kobiet, zamiast na początku związku postawić kawę na ławę, żeby właśnie nie wpędzać się w lata.

I nie chodzi mi tutaj o to, żeby stawiać jakieś warunki albo planować termin ślubu na pierwszej randce, tylko jasno określić jakie ramy związku i jakie cele widzisz w relacji. Inaczej możesz się nie doczekać, bo żaden facet nie ma kryształowej kuli, żeby zgadnąć, czy oczekujesz zaręczyn i ślubu.

Aktualnie pokazałaś partnerowi na wszystkie sposoby jak bardzo chcesz zaręczyn i ślubu. On to już wie, jedyne co możesz zrobić to poczekać jeszcze jakiś czas albo wycofać się z relacji. Poza tym nie wygląda to za dobrze, bo sama stwierdzasz, że denerwuje Cię towarzyski tryb życia Twojego partnera - czy w ogóle rozmawiałaś z nim o tym jak widzicie swoją przyszłość? Jak widzisz życie po ślubie? Gdzie będziecie mieszkać? Jak widzisz podział obowiązków, gdy pojawią się dzieci? Czy Twój partner jest gotów na bardzo drastyczną zmianę trybu życia i sporo ograniczeń?
To tak wygląda, jakbyś zafiksowała się tylko na tym pierścionku i ślubie (z tym większą presją, że Twoje koleżanki są już zaręczone), a w tym wszystkim pominęła osobę Twojego partnera i w zasadzie Wasze dalsze życie.

32 Ostatnio edytowany przez madoja (2025-04-05 19:10:43)

Odp: Brak zaręczyn

Z doświadczeń moich oraz obserwacji otoczenia widzę, że gdy facet oszaleje na punkcie kobiety, to nie czeka z oświadczynami. Boi się że ktoś mu ją sprzątnie sprzed nosa, chce ją "zaklepać".
Zakochany facet nie boi się pierścionka, presji, nie trzeba z nim obchodzić się jak z jajkiem, żeby nie naruszyć jego cennego męskiego ego.
Jeśli przez pierwszy rok wcale nie wspominałaś o zaręczynach, to moim zdaniem nie jesteś desperatką. Są dziewczyny które te tematy poruszają już w pierwszym tygodniu.

Mi też bardzo zależało na zaręczynach, więc Cię rozumiem.
Mężowi delikatnie wierciłam dziurę w brzuchu już po ok. 10 miesiącach i dokładnie w naszą rocznicę się oświadczył. Mi akurat nie zależało na ślubie, tylko na zaręczynach. Na tej deklaracji, na jego oświadczeniu że ze mną planuje życie. Chciałam wiedzieć że myśli o mnie poważnie, a nie ze to tylko chłopak z którym się bujam.
Po zaręczynach temat odpuściłam, bo byłam już zadowolona. Ślub wzięliśmy dopiero 3 lata po zaręczynach, zupełnie bez presji.
Obecnie jesteśmy razem już 16 lat.

Mój mąż sam nie raz mówił że jak facet odwleka oświadczyny, to nie jest pewien czy z tą kobietą chce być. Że nie rozumie takich kolesi. Lata mijają a oni nie chcą zrobić kroku do przodu. Myślę że każdy facet, który kocha swoją żonę przyzna mu rację. To błędne przekonanie że wszyscy mężczyźni boją się ślubu, małżeństwa. Gdy facet prawdziwie kocha, to właśnie marzy by ta kobieta była jego żoną i matką jego dzieci.

Masz prawo chcieć rodziny i nie daj sobie nikomu wmówić że nie.
Na Twoim miejscu chyba poczekałabym np. pół roku (i chyba bym mu nawet o tym powiedziała) a potem odeszła gdyby nic się nie zmieniło.

Jesteś jeszcze dość młoda, ale okrutna prawda jest taka, że kobieta ma określony czas na dzieci. A zanim się zaręczysz, zorganizujesz cały ślub, zanim w końcu się chajtniesz, zanim zabierzecie się za robienia dziecka, a to może potrwać parę lat, to będziesz już dobrze po 30-tce. Tak wiec rozumiem Cię.

33

Odp: Brak zaręczyn
madoja napisał/a:

Z doświadczeń moich oraz obserwacji otoczenia widzę, że gdy facet oszaleje na punkcie kobiety, to nie czeka z oświadczynami. Boi się że ktoś mu ją sprzątnie sprzed nosa, chce ją "zaklepać".
Zakochany facet nie boi się pierścionka, presji, nie trzeba z nim obchodzić się jak z jajkiem, żeby nie naruszyć jego cennego męskiego ego.
Jeśli przez pierwszy rok wcale nie wspominałaś o zaręczynach, to moim zdaniem nie jesteś desperatką. Są dziewczyny które te tematy poruszają już w pierwszym tygodniu.

Mi też bardzo zależało na zaręczynach, więc Cię rozumiem.
Mężowi delikatnie wierciłam dziurę w brzuchu już po ok. 10 miesiącach i dokładnie w naszą rocznicę się oświadczył. Mi akurat nie zależało na ślubie, tylko na zaręczynach. Na tej deklaracji, na jego oświadczeniu że ze mną planuje życie. Chciałam wiedzieć że myśli o mnie poważnie, a nie ze to tylko chłopak z którym się bujam.
Po zaręczynach temat odpuściłam, bo byłam już zadowolona. Ślub wzięliśmy dopiero 3 lata po zaręczynach, zupełnie bez presji.
Obecnie jesteśmy razem już 16 lat.

Mój mąż sam nie raz mówił że jak facet odwleka oświadczyny, to nie jest pewien czy z tą kobietą chce być. Że nie rozumie takich kolesi. Lata mijają a oni nie chcą zrobić kroku do przodu. Myślę że każdy facet, który kocha swoją żonę przyzna mu rację. To błędne przekonanie że wszyscy mężczyźni boją się ślubu, małżeństwa. Gdy facet prawdziwie kocha, to właśnie marzy by ta kobieta była jego żoną i matką jego dzieci.

Masz prawo chcieć rodziny i nie daj sobie nikomu wmówić że nie.
Na Twoim miejscu chyba poczekałabym np. pół roku (i chyba bym mu nawet o tym powiedziała) a potem odeszła gdyby nic się nie zmieniło.

Jesteś jeszcze dość młoda, ale okrutna prawda jest taka, że kobieta ma określony czas na dzieci. A zanim się zaręczysz, zorganizujesz cały ślub, zanim w końcu się chajtniesz, zanim zabierzecie się za robienia dziecka, a to może potrwać parę lat, to będziesz już dobrze po 30-tce. Tak wiec rozumiem Cię.

Duzo w tym racji ale.... Nie kazdy chce brac slub. Czy o tym rozmawiali? Czy gosciu jest albo zbliza sie w ogole do etapu "ojciec". Czemu to temat rzeka. Ja akurat jestem po ślubie i wszystko ok. Ale ok polowa par z mojego towarzystwa nie ma slubu. Ale pary najczej udane. Babki by chcialy a faceci nie chca. I tak sobie zyja.  To ze facet kocha wcale nie oznacza że po pierscionek poleci. Rozumiem Twoj punkt widzenia i tez uwazam że ślub jest ok. Ale niektorzy widzą to inaczej

34

Odp: Brak zaręczyn
Bert44 napisał/a:

Duzo w tym racji ale.... Nie kazdy chce brac slub. Czy o tym rozmawiali? Czy gosciu jest albo zbliza sie w ogole do etapu "ojciec". Czemu to temat rzeka. Ja akurat jestem po ślubie i wszystko ok. Ale ok polowa par z mojego towarzystwa nie ma slubu. Ale pary najczej udane. Babki by chcialy a faceci nie chca. I tak sobie zyja.  To ze facet kocha wcale nie oznacza że po pierscionek poleci. Rozumiem Twoj punkt widzenia i tez uwazam że ślub jest ok. Ale niektorzy widzą to inaczej

Właśnie w tym rzecz. Z jakiegoś powodu powtarza się kobietom, że jak facet się zakocha, to będzie ślub, będą dzieci, nawet jak on tego wcześniej nie chciał.
Problem polega na tym, że takie poradniki jak "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" są często brane przez kobiety jako wykładnia relacji damsko-męskich, a to do końca tak nie działa.
Autorka nie mówiła o zaręczynach/ślubie przez cały rok związku, bo poradnik podpowiada, że tak jest okej - bo jeszcze by się facet spłoszył. Po czym po roku, jak sama pisze odbiła jej palma, i na wszelkie sposoby próbuje ten ślub z faceta "wycisnąć", bo przecież zainwestowała w niego 2,5 roku życia. A on też zdaje się nie być jakoś szczególnie na ten poważniejszy krok gotowy.

Obserwowałam kilka takich historii i jak kończyło się ślubem, to takie wymuszone małżeństwo ani jednej, ani drugiej strony koniec końców nie uszczęśliwiło.
Ślub to jest fajna sprawa, małżeństwo tak samo, ale tak jak piszesz nie każdy może chcieć tych rzeczy - a przeżyć całe życie kochając swojego partnera/partnerkę głęboko i wiernie.

Rzecz w tym, że babki jak Autorka wchodząc w związek kryją się ze swoimi prawdziwymi potrzebami i pragnieniami, bo kogoś to może "odstraszyć" i czekają aż nabije się "wysługa lat", żeby oznajmić, że czas na pierścionek, białą sukienkę, dom i kota z paprotką albo bąblem. Dlatego kluczowe jest, żeby jednak w miarę wcześnie określić, że dopuszczamy/nie dopuszczamy takiej opcji jak ślub, dzieci albo dom nad morzem, bo to są kwestie zerojedynkowe i albo ludzie są w tym temacie zgodni albo nie.

35 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-04-05 21:57:58)

Odp: Brak zaręczyn

Fakt, że nie wszyscy koniecznie pragną brać ten ślub jest raczej oczywisty. Nie dziwi mnie( nigdy nie dziwiło), że to kobiety widzą w małżeństwie swego rodzaju ukoronowanie związku, poprzez wejście na wyższy poziom, czy nawet kilka poziomów wyżej. Mężczyźni również do tego dążą, jednak mam wrażenie, że nie ma to dla nich charakteru aż tak symbolicznego czy emocjonalnego. Tak samo z zaręczynami. Ok, jedni i drudzy mają do tego prawo.

Jednak mam wrażenie, że utarło się takie przekonanie, że skoro facet niekoniecznie chce ślubu, automatycznie dyskwalifikuje go to jako partnera czy ojca dla ich dzieci, przynajmniej w kwestiach emocjonalnych(nie mówimy tu na razie o korzyściach prawnych dla obojga, wynikających z małżeństwa). Kobietom się bardziej spieszy do ślubu, czemu trudno się dziwić, ale to facetom często się takich wypadkach dostaje, kiedy choć odrobinę z tym zwlekają. Nie mówimy o przeciąganiu czy odwlekaniu decyzji przez lata, ale ktoś tu wspomniał o roku znajomości.. Nie mówiąc już o miesiącach czy tygodniach.. Najgorsze we wszystkim jest wywieranie presji czy nacisku oraz przemycanie ciągłych aluzji, kiedy ma się wrażenie, że cały czas życie się toczy wokół jednej kwestii.

Tutaj najgorsze jest to, że facet ostro imprezuje a do tego jeszcze ma zadatki na pracoholika, więc i tak w przyszłości mogą zaistnieć z nim poważniejsze problemy, niezależnie od stanu cywilnego w jakim on się znajdzie. Trzy dni ostrego melanżu w tygodniu to raczej kiepski materiał na przyszłego partnera i ojca. Pewnych zachowań ciężko się jest pozbyć, szczególnie wtedy, kiedy w grę wchodzi alkohol.
Autorka zaś powinna się też zastanowić nad tym, z czego czerpie porady odnośnie relacji damsko-męskich..

36

Odp: Brak zaręczyn

Ale najważniejsze, że kasa jej się zgadza, nie będzie w domu siedzieć gdy Baśka na wczasy jeździ.
Reszta pikuś.

37

Odp: Brak zaręczyn

Skoro niemal tuż na początku związku, w momencie zakochania myśli się już o ślubie, to nie ukrywam, że na miejscu tego faceta zapaliłaby mi się czerwona lampka, choćbym sam chciał się żenić po jakimś czasie. Tylko kiedy zazwyczaj pojawia się zakochanie między ludźmi? I co, już plany na przyszłość, marzenia o sukni, domku z ogrodem i gromadce dzieci? Staram się nie być złośliwy, ale jakoś wszelkie inne opcje czy przepisy na życie bledną przy powyższym scenariuszu..

38

Odp: Brak zaręczyn

jak przeczytałam o tej kasie, to pomyślałam, ze to prowo chłopaka, którego dziewczyna naciska na ślub.
i że chciałby poznać zdanie ludzi o tym.
tymczasem jest tak, jak napisała Madoja: zaręczyny to znak, że męczyzna widzi w tej właśnie kobiecie kandydatkę na żonę i matkę- akt woli.
i trzeba ją wyrazić jasno- chcę czy nie.
natomiast ślub powinien sie odbyć po dłuższym czasie od tego faktu, gdy nadal będzie im wszystko grać.
więc nie powinno się od razu po zaręczynach biec zamawiać salę na weselę

39

Odp: Brak zaręczyn
Ela210 napisał/a:

jak przeczytałam o tej kasie, to pomyślałam, ze to prowo chłopaka, którego dziewczyna naciska na ślub.
i że chciałby poznać zdanie ludzi o tym.
tymczasem jest tak, jak napisała Madoja: zaręczyny to znak, że męczyzna widzi w tej właśnie kobiecie kandydatkę na żonę i matkę- akt woli.
i trzeba ją wyrazić jasno- chcę czy nie.
natomiast ślub powinien sie odbyć po dłuższym czasie od tego faktu, gdy nadal będzie im wszystko grać.
więc nie powinno się od razu po zaręczynach biec zamawiać salę na weselę

Widzisz dla nas to sprawa honoru. Przynajmniej dla mnie. Jak sie zareczalem to chialem slubu. To byl dla obu stron oczywisty fakt. Slub. Tylko data zostala. Dla mnie tak bylo i tak dzis rozumiem zaręczyny. Dla mnie to zaden gest na czas dalszego sprawdzania sie nawzajem. Dlatego lepiej niech sie sprawdzaja a jak beda pewni to sie zarecza i ochajtaja. Za obopólną checia

40

Odp: Brak zaręczyn

jednak zareczyny to nie ślub. Zaręczyny można zerwać, kiedyś taki był ich sens, były okresem próbnym.

41

Odp: Brak zaręczyn
Ela210 napisał/a:

jednak zareczyny to nie ślub. Zaręczyny można zerwać, kiedyś taki był ich sens, były okresem próbnym.

W sumie masz racje. Roznie mozna rozumiec

42

Odp: Brak zaręczyn
Bert44 napisał/a:

Dlatego lepiej niech sie sprawdzaja a jak beda pewni to sie zarecza i ochajtaja. Za obopólną checia

Zgadzam się, niech się sprawdzają.
Tylko - ile trzeba się sprawdzać, żeby się poznać?

Jak widzę pary, które mieszkają ze sobą rok, to tam już wszystko jest sprawdzone. Jeśli oboje nie chcą ślubu to nie ma sprawy, żyją tak, bo oboje tak chcą.
A jeśli któreś chce ślubu, to nie ma na co dłużej czekać. Lepiej nie będzie, no chyba, że nagle dostanie spadek z Ameryki.

43

Odp: Brak zaręczyn
nikitaa napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Dlatego lepiej niech sie sprawdzaja a jak beda pewni to sie zarecza i ochajtaja. Za obopólną checia

Zgadzam się, niech się sprawdzają.
Tylko - ile trzeba się sprawdzać, żeby się poznać?

Jak widzę pary, które mieszkają ze sobą rok, to tam już wszystko jest sprawdzone. Jeśli oboje nie chcą ślubu to nie ma sprawy, żyją tak, bo oboje tak chcą.
A jeśli któreś chce ślubu, to nie ma na co dłużej czekać. Lepiej nie będzie, no chyba, że nagle dostanie spadek z Ameryki.

No widzisz dla mnie rok to malo zeby sie poznac. Niektorzy jeszcze w rozowych okularach. Ale 2,5 jak u Autorki to juz troche. Ale jak facet nie chce slubu to i 10 lat nic nie zmienia. Niby powiedział wiec chyba nie ale czy oni rozmawiali czego chca?

44

Odp: Brak zaręczyn

Tu jest chyba pies pogrzebany - Autorka nie wspomniała, czy przegadała z partnerem szczegóły wspólnego życia i ich przyszłości, a to by rzuciło trochę światła na ich sytuację.

Zaręczyny i ślub, jako wyraz zaangażowania i miłości to jedno, ale logistyka wspólnego życia to drugie i chyba nawet ważniejsze - choćby dlatego, że partner Autorki dopiero buduje swoją karierę, lubi sobie poimprezować i wypić, pytanie czy to są cechy człowieka gotowego na zobowiązania jakie niesie ze sobą małżeństwo i założenie rodziny.

45

Odp: Brak zaręczyn
Shoggies napisał/a:

Tu jest chyba pies pogrzebany - Autorka nie wspomniała, czy przegadała z partnerem szczegóły wspólnego życia i ich przyszłości, a to by rzuciło trochę światła na ich sytuację.

Zaręczyny i ślub, jako wyraz zaangażowania i miłości to jedno, ale logistyka wspólnego życia to drugie i chyba nawet ważniejsze - choćby dlatego, że partner Autorki dopiero buduje swoją karierę, lubi sobie poimprezować i wypić, pytanie czy to są cechy człowieka gotowego na zobowiązania jakie niesie ze sobą małżeństwo i założenie rodziny.

Akapit 1. Caly czas nie wiem ale mam odczucie ze Autorka oczekuje bez rozmowy. Czy on tez tak widzi scenariusz przebiegu ich związku?

Ak. 2. Na razie wersja kocha to sie zmieni. Ale na szali slub i dziecko. Duuuuuuza waga. Z wymienionych prze Ciebie "jedno to...", " drugie to..." uwazam że drugie jest ważniejsze. Nieważne jakie bezie "jedno to" - drugie to zweryfikuje

46

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:

Mnie mój facet odpowiada z wyglądu i charakteru, to że jest towarzyski też. Denerwuje mnie tylko ilosc wyjść i alko ale wszystkiego mieć się nie da i jestem świadoma co sobie biorę i co będę mieć. Najważniejsze że kasa się zgadza dla mnie, bo o to w małżeństwie jest najwięcej kłótni, a że Baśka z pracy byla na fajnych wczasach dwa razy w roku a my nigdzie itp.

Nie będę specjalnie odkrywcza pisząc, że chyba jednak nie bardzo nie wiesz, na co się piszesz, bo planując życie z kimś, kto lubi sięgać po alkohol i robi to często, to jest proszenie się o nieuchronne problemy.

Z drugiej strony nie umiem oprzeć się wrażeniu, że dla Ciebie priorytet stanowi pierścionek, a potem ślub i - jak otwarcie przyznajesz - żeby "kasa się zgadzała", bo na całą resztę jesteś w stanie przymknąć oko. I skoro tak, to żyj sobie po swojemu, masz do tego prawo. Pamiętaj jednak, że życie też masz tylko jedno.

47 Ostatnio edytowany przez KSandraK (2025-04-06 05:12:54)

Odp: Brak zaręczyn

Hm. A mnie zastanawia skąd to parcie na dziecko i ślub, a facet ma być tylko rozpłodowcem hmm Bo wszystkie psiapsiółki już po i wstyd odstawać?

I jeszcze druga sprawa:

Samba napisał/a:

czy na pewno aby chcesz wiązać się na dobre z kimś, kto połowę czasu wolnego spędza z kolegami przy alko?

bagienni_k napisał/a:

Trzy dni ostrego melanżu w tygodniu to raczej kiepski materiał na przyszłego partnera i ojca. Pewnych zachowań ciężko się jest pozbyć, szczególnie wtedy, kiedy w grę wchodzi alkohol..

Priscilla napisał/a:

planując życie z kimś, kto lubi sięgać po alkohol i robi to często, to jest proszenie się o nieuchronne problemy.

...tymczasem nie wskazując palcem...

CunninLynguists napisał/a:

Zrobiło mi się tak przykro że dopiłam drinka i wróciłam sama do pokoju, zaczęłam płakać.

smile

To forum bawi i uczy.

48 Ostatnio edytowany przez Farmer (2025-04-06 08:53:18)

Odp: Brak zaręczyn
CunninLynguists napisał/a:

Mnie mój facet odpowiada z wyglądu i charakteru, to że jest towarzyski też. Denerwuje mnie tylko ilosc wyjść i alko ale wszystkiego mieć się nie da i jestem świadoma co sobie biorę i co będę mieć. Najważniejsze że kasa się zgadza dla mnie, bo o to w małżeństwie jest najwięcej kłótni, a że Baśka z pracy byla na fajnych wczasach dwa razy w roku a my nigdzie itp.

Dziś wieczorem poruszyłam jeszcze raz ten temat a że wczoraj byl na imprezie integracyjnej to mi mówił, że z kolegami o tym gadali że dla kobiet to sie liczy ten pierścionek ślub i dzieci i one też tylko o jednym gadają, a faceci inaczej myślą że chcą być docenieni za to co robią i sie starają a reszta sama wyjdzie. Dla mnie to jakiś bełkot wymyślony na szybko ale niech mu będzie. W tej książce o zolzach też było napisane że celem kobiety jest przystań życiowa a faceta bawi docieranie do tej przystani i niczego tak nie pragnie jak być doceniany i podziwiany przez ukochaną kobiete. Znowu kobieta chce poczucia bezpieczeństwa i czuć sie kochana.

Świadomie bierzesz sobie alkoholika, który ciebie nie szanuje.

Jesteś zabawką, ruchadełkiem, ale nikim poważnym. Nie widzi w tobie materiału na żonę.
Jeśli uważasz, że nie będzie rozdzielności małżeńskiej/intercyzy, to jesteś naiwna.

Z takim nastawieniem to zostaniesz albo samotną panną, albo samotną matką.
Polecam przemyśleć swoje priorytety.

49

Odp: Brak zaręczyn
Farmer napisał/a:

Z takim nastawieniem to zostaniesz albo samotną panną, albo samotną matką.
Polecam przemyśleć swoje priorytety.

Prorytety ciezko zmienić. Powtórzę jeden drastyczny przypadek, który już tu na forum przytaczałem.
Na imprezie dziewczyna ciągle przychodziła do Lesia i chciała go zabrać na tańce, gdy ten pił alkohol z kolegami. W końcu Lesio się wkurzył i powiedział do tej dziewczyny: spier..laj k...wo mam cie dosć. Ale dziewczyna nic sobie z tego nie robiła i dalej mówiła: Lesio no chodź.

50

Odp: Brak zaręczyn
Legat napisał/a:
Farmer napisał/a:

Z takim nastawieniem to zostaniesz albo samotną panną, albo samotną matką.
Polecam przemyśleć swoje priorytety.

Prorytety ciezko zmienić. Powtórzę jeden drastyczny przypadek, który już tu na forum przytaczałem.
Na imprezie dziewczyna ciągle przychodziła do Lesia i chciała go zabrać na tańce, gdy ten pił alkohol z kolegami. W końcu Lesio się wkurzył i powiedział do tej dziewczyny: spier..laj k...wo mam cie dosć. Ale dziewczyna nic sobie z tego nie robiła i dalej mówiła: Lesio no chodź.

Zastanowiłam się, dlaczego nadal prosiła : Lesio chodź.
Może miała takie wzorce z domu? Może na co dzień  słyszała jak jej ojciec czy wuj tak zwraca się do kobiety i matki swoich dzieci?
Dziewczyna, która nie widzi zgody na takie traktowanie tez nie pozwala się tak traktować.

Na szczęście coraz więcej kobiet nie musi trwać z patologicznych związkach. Najwięcej tego nadal jest na wsiach, bo samotna kobieta nie pociągnie tak gospodarstwa jak przy wsparciu mężczyzny. Niestety, w rolnictwie nadal liczy się siła fizyczna, samotna kobieta ma bardzo ciężko. To dlatego coraz trudniej rolnikom znaleźć żonę. Daleka krewna męża odmówiła przejęcia gospodarstwa po teściach i przeniosła się z dziećmi do niewielkiego
o mieszkania w mieście, dając mężowi możliwość wyboru z kim chce żyć. Mąż szybko dołączył do niej zostawiając rodziców i gospodarstwo, chociaż u nich  mieliby lepsze warunki mieszkaniowe i finansowe. Jego żona powiedziała wprost - w mieście jestem w stanie sama utrzymać siebie i dzieci nawet gdy on mi nie pomaga, nawet wtedy gdy pije, a na wsi byłabym skazana na jego widzimisię, na jego łaskę. Dziewczyna miała wykształcenie, była pracowita, stopniowo awansowała i radziła sobie całkiem dobrze uzyskując finansową niezależność od męża. Taka niezależność kobiety sprawia, że mężczyzna czuje się w obowiązku spełniać swoje obowiązki wobec rodziny. Nic tak nie rozbestwia jak poczucie bezkarności wynikające z zależności kobiety od jego woli.

51

Odp: Brak zaręczyn

Inny powód to przekonanie, że kobieta powinna się poświęcać dla dobra ogółu, czytaj uratować Lesia przed nim samym.
Kobiety wychowuje się na ratowniczki. wbija się im do głowy, wręcz programuje, że jej rolą jest służyć wszystkim potrzebującym pomocy - słabszym, starym, chorym, nieszczęśliwym itp. Kobieta która zajmuje się sobą  jest egoistką, ona ma służyć i dbać o tych, którym nie chce się samymi sobą zająć.
Życie pokazuje, jak takie kobiety są wykorzystywane a ich wysiłki lekceważone. Natomiast silna kobieta, która potrafi zadbać o siebie i jasno nakreślić swoje granice wzbudza szacunek i uznanie.

Podstawowym obowiązkiem człowieka, a kobieta też jest człowiekiem tongue, jest dbać o swoje szczęście. Dopiero gdy zatroszczysz się o siebie masz warunki i moc by pomóc innym, na tyle, na ile sama masz wolę. Trwonienie energii na ludzi niewartych pomocy, lekceważących ją, samolubnych egoistów wykorzystujących innych i wysysających z nich energię,  to marnotrawstwo.

52 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-04-06 11:15:08)

Odp: Brak zaręczyn

ABSOLUTNIE wskazane jest, aby każdy dorosły człowiek był niezależny finansowo od drugiego, spełniając swoje własne oczekiwania i ambicje życiowe. Z drugiej strony, argumenty w postaci lepszych warunków bytowych ciężko odeprzeć, jednocześnie tworząc w głowie czarne scenariusze, jakoby kiedyś partner miał nas od siebie uzależnić. Skąd przekonanie, że akurat żona rolnika będzie bardziej narażona na przemoc czy ekonomiczną zależność od męża? Tylko dlatego, że ów pochodzi ze wsi lub oboje tam mieszkają? Ale ile takich przypadków ma miejsce w większych społecznościach, gdzie kobieta staje się niestety nieraz jedynie wizytówką wpływowego partnera?
Wiele Pań bierze na siebie niestety tą smutną i niewdzięczną rolę ratowniczki, zatracając się całkowicie w owej "misji". Zapominają, że każda dojrzała osoba powinna sobie radzić sama ze swoimi problemami czy słabościami, ze wsparciem bliskich, ale bez wyręczania ich w tej pracy. W myśl powiedzenia: "można przyprowadzić wielbłąda do wodopoju, ale już wody za niego się nie da napić". Który to już raz, jak kobieta pragnie, czasami wręcz obsesyjnie, zmieniać swojego partnera czy też przemycać w rozmowie z nim pewne aluzje, dotyczące jedynie słusznego podejścia, jakim w tym wypadku jest chęć zaręczyn i ślubu. To jest dokładnie to, o czym wcześniej wspomniałem: facet(czy ktokolwiek) podchodzący sceptycznie do ślubu i małżeństwa(lub nawet chwilowo temu niechętny) bywa automatycznie i nieodwołalnie skreślony, stając się zupełnie nieprzydatnym kandydatem na partnera. Zgodnie z panującym przesłaniem małżeństwo oznacza, że życie obojga upłynie pod znakiem idealnej harmonii, bezpieczeństwa, stabilności i wygody a związek partnerski staje się symbolem chaosu, braku odpowiedzialności i krótkowzroczności.
Może niech się wypowiedzą Panie, które jednak wybrały tą drugą opcję? Z tego, co kojarzę, udzielają się tutaj smile
Nie jestem zajadłym wrogiem ślubów, ale widzę ile się nieraz wylewa niechęci czy braku zaufania do ludzi, którzy z tego małżeństwa rezygnują...

53

Odp: Brak zaręczyn

Autorko, całkowicie rozumiem Twoja potrzebę bycia żoną, rozumiem, że da Ci to spełnienie, jednak wpis o tym, że porownujesz się do koleżanek nasuwa mi pytanie - naprawdę tego chcesz, czy to wynika z pewnej presji społeczeństwa oraz narzuconych priorytetów? Zastanów się nad tym dlaczego ten ślub jest w Twoim odczuciu taki ważny.

Dlaczego faceci kochają zołzy? Litości!

Co do partnera, powiedziałaś jasno czego oczekujesz i jest to ok,daj mu czas i spraw, żeby tego też chciał (na pewno nie marudzenim). Faceci chcą kobiet znających swoją wartość, kochające siebie i nie szukające aprobaty w innych oczach.
Nie jest natomiast w porządku kiedy próbujesz manipulować i udajesz kogoś kim nie jesteś. Scena na wyjeździe stawia Cię w świetle słabej kobiety. Znając swoją wartość takie sytuacje nie wpłynęłyby na Ciebie w taki sposób.

A teraz zastanów się czy warto czekać na akurat tego faceta. Albo czekasz na oświadczyny (i do tego jeszcze sugeruje uzbroić się w cierpliwość na czekanie na ślub), albo szukasz tego, który będzie gotów w szybkim czasie na takie deklaracje. Masz do tego prawo, aby stawiać swoje potrzeby na pierwszym miejscu, ba nawet nie tyle co prawo, a obowiązek. Jednak warto się zastanowić z czego ta potrzeba wynika, oraz czy możesz osiągnąć to w inny sposób.

54

Odp: Brak zaręczyn
bagienni_k napisał/a:

ABSOLUTNIE wskazane jest, aby każdy dorosły człowiek był niezależny finansowo od drugiego, spełniając swoje własne oczekiwania i ambicje życiowe. Z drugiej strony, argumenty w postaci lepszych warunków bytowych ciężko odeprzeć, jednocześnie tworząc w głowie czarne scenariusze, jakoby kiedyś partner miał nas od siebie uzależnić. Skąd przekonanie, że akurat żona rolnika będzie bardziej narażona na przemoc czy ekonomiczną zależność od męża? Tylko dlatego, że ów pochodzi ze wsi lub oboje tam mieszkają? Ale ile takich przypadków ma miejsce w większych społecznościach, gdzie kobieta staje się niestety nieraz jedynie wizytówką wpływowego partnera?
Wiele Pań bierze na siebie niestety tą smutną i niewdzięczną rolę ratowniczki, zatracając się całkowicie w owej "misji". Zapominają, że każda dojrzała osoba powinna sobie radzić sama ze swoimi problemami czy słabościami, ze wsparciem bliskich, ale bez wyręczania ich w tej pracy. W myśl powiedzenia: "można przyprowadzić wielbłąda do wodopoju, ale już wody za niego się nie da napić". Który to już raz, jak kobieta pragnie, czasami wręcz obsesyjnie, zmieniać swojego partnera czy też przemycać w rozmowie z nim pewne aluzje, dotyczące jedynie słusznego podejścia, jakim w tym wypadku jest chęć zaręczyn i ślubu. To jest dokładnie to, o czym wcześniej wspomniałem: facet(czy ktokolwiek) podchodzący sceptycznie do ślubu i małżeństwa(lub nawet chwilowo temu niechętny) bywa automatycznie i nieodwołalnie skreślony, stając się zupełnie nieprzydatnym kandydatem na partnera. Zgodnie z panującym przesłaniem małżeństwo oznacza, że życie obojga upłynie pod znakiem idealnej harmonii, bezpieczeństwa, stabilności i wygody a związek partnerski staje się symbolem chaosu, braku odpowiedzialności i krótkowzroczności.
Może niech się wypowiedzą Panie, które jednak wybrały tą drugą opcję? Z tego, co kojarzę, udzielają się tutaj smile
Nie jestem zajadłym wrogiem ślubów, ale widzę ile się nieraz wylewa niechęci czy braku zaufania do ludzi, którzy z tego małżeństwa rezygnują...

Nie jestem adresatem ale się wypowiem.
Tradycja to raz, nobilitacja szczególnie dla kobiet przemawia za ślubem, nie należy więc się dziwić ani jednym ani drugim, tym bardziej w obecnych czasach.
Wystarczy powiedzieć, że ci mający śluby i się rozwiedli, drugi raz już tego ślubu nie chce brać, gwarancji nie ma żadnych w każdej sytuacji. Choć ten ślub, wspólny majątek i dzieci też w jakim stopniu trzymają małżeństwa w ryzach. Raczej trzymały, bo w obecnych czasach jest tyle rozwodów, że nie dziwi niechęć do brania ślubu, więc nie wiem dlaczego wyciągasz taki wniosek.
Trzeba rozumieć jednych i drugich.
Choć zawsze mniejszości są wytykane palcami tongue

55

Odp: Brak zaręczyn
bagienni_k napisał/a:

Który to już raz, jak kobieta pragnie, czasami wręcz obsesyjnie, zmieniać swojego partnera czy też przemycać w rozmowie z nim pewne aluzje, dotyczące jedynie słusznego podejścia, jakim w tym wypadku jest chęć zaręczyn i ślubu. To jest dokładnie to, o czym wcześniej wspomniałem: facet(czy ktokolwiek) podchodzący sceptycznie do ślubu i małżeństwa(lub nawet chwilowo temu niechętny) bywa automatycznie i nieodwołalnie skreślony, stając się zupełnie nieprzydatnym kandydatem na partnera. Zgodnie z panującym przesłaniem małżeństwo oznacza, że życie obojga upłynie pod znakiem idealnej harmonii, bezpieczeństwa, stabilności i wygody a związek partnerski staje się symbolem chaosu, braku odpowiedzialności i krótkowzroczności.
Może niech się wypowiedzą Panie, które jednak wybrały tą drugą opcję? Z tego, co kojarzę, udzielają się tutaj smile
Nie jestem zajadłym wrogiem ślubów, ale widzę ile się nieraz wylewa niechęci czy braku zaufania do ludzi, którzy z tego małżeństwa rezygnują...

Sporo ludzi w PL wychowuje się w tradycji katolickiej, nawet jak nie chodzi do kościoła - w tych kręgach zawarcie małżeństwa jest naturalnym następstwem wyboru życiowego partnera.

Wciąż tradycyjnie jest to postrzegane jako wyraz ostatecznej deklaracji - to jednak poważna umowa cywilno-prawna, nie tak łatwo ją zerwać, i niesie za sobą szereg obowiązków i przywilejów.

Małżeństwo zabezpiecza też kilka życiowych kwestii, o których trzeba myśleć osobno w przypadku związku nieformalnego - co do zasady uwzględnia wspólnotę majątkową (chyba, że jest intercyza), ustala kwestię dziedziczenia majątku na wypadek śmierci męża/żony (konkubent/konkubina mogą dziedziczyć tylko jeśli jest to wskazane w testamencie, dodatkowo muszą zapłacić podatek i wypłacić zachowek ustawowym "dziedzicom" majątku), porządkuje kwestię ojcostwa jak pojawią się dzieci (do momentu uznania dzieci przez ojca lub ustalenia ojcostwa sądownie dzieci należą do matki), daje dostęp do dokumentacji medycznej żony/męża itp.

Myślę, że związki nieformalne kojarzą się z brakiem odpowiedzialności właśnie ze względu na konieczność regulowania pewnych spraw osobno. I z uwagi na to, że krąży jeszcze taki stereotyp, że jak facet nie chce się ożenić, to na pewno nie kocha kobiety, z którą żyje - a prawda jest taka, że ani małżeństwo, ani pozostawanie w związku nieformalnym na dzień dzisiejszy nie jest wyznacznikiem obecności lub braku miłości i zaangażowania.
Związki nieformalne kojarzą się też z brakiem zobowiązań - aczkolwiek wcale tak nie musi być, bo tak jak mówiłam temat ojcostwa, dziedziczenia po sobie czy dostępu do informacji medycznej można uregulować innymi ścieżkami.

Bywają też przypadki, że mężczyzna zwodzi kobietę, deklaruje, że chce zaręczyn/małżeństwa, "wpędza ją w lata", bo sam wewnętrznie nie jest przekonany, rozchodzą się, on poznaje kogoś innego i biorą ślub - to pewnie też się składa na swego rodzaju nieufność wobec sceptyków tej instytucji.

Ja osobiście nie chcę zawierać małżeństwa, ale jestem otwarta na wspólne budowanie majątku (np. posiadanie wspólnego domu/mieszkania, gdzie właścicielami jesteśmy 50/50 i dogadanie się co do kwestii dziedziczenia) zawsze chciałam mieć dzieci i jeśli się z kimś spotykałam mówiłam o tym na bardzo wczesnym etapie relacji, żeby ten ktoś nie musiał w tym trwać, jeśli ma inne oczekiwania i potrzeby.

W tym wątku problem jest taki, że Autorka trochę za bardzo się zakręciła w swoich próbach wyciągnięcia zaręczyn, a facet trochę za bardzo lawiruje (co nie jest dobrym znakiem). Wygląda to tak jakby brakowało komunikacji i porozumienia jakiej wspólnej przyszłości chcą.

56 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2025-04-06 13:14:35)

Odp: Brak zaręczyn

U mnie małżeństwo jest pomiędzy nie potrzebuję a obojętne.
To znaczy - nie potrzebuję go, jednocześnie mogłabym wziąć gdyby partnerowi na tym mocno zależało
Kwestie finansowe, prawne, medyczne czy też z dziećmi, wszystko da się obejść, tylko potrzebne jest nieco więcej wysiłku. Jestem niezależna finansowo od partnera, nie oczekuje też Jego pieniędzy, swoich mam wystarczająco, nawet gdyby przyszło mi zostać samotną matką.
Zauważyłam że też mi się to zmienia. Kiedyś byłam zdania, że ślubu na pewno nie wezmę, stąd też odrzucone zaręczyny i biżuteria której nie noszę, nie tylko od Miska wink a z wiekiem podchodzę już do tego z obojętnością większą. Nie mniej jeśli ślub, to jeszcze nie teraz. Bardziej na starość big_smile
Często słyszę, że jestem nieodpowiedzialna, frywolna, dziecinna, oraz naiwna. Żadne z tych określeń mnie nie dotyka. Nie mniej najbardziej irytuje mnie próba nawracania i brak akceptacji tego, że mogę mieć inne potrzeby. A ślubu brać dla wspólnoty majątkowej nie zamierzam, tym bardziej po to by koleżanki zazdrościły. Argument, że Misiek może nie myśleć o mnie serio, czy ja o nim totalnie po nas spływa. Nie potrzebuję takiego dowodu miłości  smile

57

Odp: Brak zaręczyn

Ogólnie to są plusy i minusy małżeństwa jak i partnerstwa, mi zawsze się wydawało, że w związku nieformalnym ludzie bardziej się starają, a po ślubie to już to zaklepane… choć może jestem w błędzie, bo wszystko zależy od człowieka. Ale coś w tym musi być bo często po wieloletnim związku partnerskim, jak wezmą ślub to w krótkim czasie się rozwodzą, nie wiem co to za fenomen.

58 Ostatnio edytowany przez madoja (2025-04-06 13:25:16)

Odp: Brak zaręczyn
Bert44 napisał/a:

To ze facet kocha wcale nie oznacza że po pierscionek poleci. Rozumiem Twoj punkt widzenia i tez uwazam że ślub jest ok. Ale niektorzy widzą to inaczej

Oczywiście możesz mieć rację, dlatego napisałam "Z doświadczeń moich oraz obserwacji otoczenia".
W moim bliskim i dalszym otoczeniu naprawdę nie ma długich konkubinatów (czyli "nieformalny związek dwóch osób, które żyją razem, ale nie są formalnie małżeństwem").
Znam osoby które nie chcą małżeństwa, jednak są to osoby które są już po przynajmniej jednym małżeństwie. smile

Nawet gdy facet nie ma parcia na ślub, to - gdy kobieta którą kocha, nalega - on się na to godzi. Zresztą to chyba najczęstszy model: facetowi jest obojętne czy będą żyli ze ślubem czy nie, ale kobiecie zależy, a że on ją kocha, to robią to.

Serio (nawet teraz tak w myślach sobie wertuję wszystkie pary które znam), nie kojarzę ani jednego kawalera (to ważne!) który tupie nogą "o nie! żaden ślub! po moim trupie!". Tak jakby każdy wie, że prędzej czy później musi ten moment nastąpić, bo przecież nie skończy jako 70-letni kawaler.

59

Odp: Brak zaręczyn
madoja napisał/a:
Bert44 napisał/a:

To ze facet kocha wcale nie oznacza że po pierscionek poleci. Rozumiem Twoj punkt widzenia i tez uwazam że ślub jest ok. Ale niektorzy widzą to inaczej

Oczywiście możesz mieć rację, dlatego napisałam "Z doświadczeń moich oraz obserwacji otoczenia".
W moim bliskim i dalszym otoczeniu naprawdę nie ma długich konkubinatów (czyli "nieformalny związek dwóch osób, które żyją razem, ale nie są formalnie małżeństwem").
Znam osoby które nie chcą małżeństwa, jednak są to osoby które są już po przynajmniej jednym małżeństwie. smile

Nawet gdy facet nie ma parcia na ślub, to - gdy kobieta którą kocha, nalega - on się na to godzi. Zresztą to chyba najczęstszy model: facetowi jest obojętne czy będą żyli ze ślubem czy nie, ale kobiecie zależy, a że on ją kocha, to robią to.

Serio (nawet teraz tak w myślach sobie wertuję wszystkie pary które znam), nie kojarzę ani jednego kawalera (to ważne!) który tupie nogą "o nie! żaden ślub! po moim trupie!". Tak jakby każdy wie, że prędzej czy później musi ten moment nastąpić, bo przecież nie skończy jako 70-letni kawaler.

W moim najblizsztm  towarzystwie sa 4 pary "konkubentow smile". W moim wieku czyli dzieci maja na granicy pełnoletnosci. Znamy się od czasow "kawalerskich". Tam nie ma slubu bo faceci nie chcieli. Kiedys jeszcze babki trochę narzekaly na to ale od wielu lat temat nie wraca. Pewnie dziewczynom przykro ale pary (3 z 4) wydaja sie udane.

60 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-04-06 18:29:37)

Odp: Brak zaręczyn
Shoggies napisał/a:

Myślę, że związki nieformalne kojarzą się z brakiem odpowiedzialności właśnie ze względu na konieczność regulowania pewnych spraw osobno. I z uwagi na to, że krąży jeszcze taki stereotyp, że jak facet nie chce się ożenić, to na pewno nie kocha kobiety, z którą żyje - a prawda jest taka, że ani małżeństwo, ani pozostawanie w związku nieformalnym na dzień dzisiejszy nie jest wyznacznikiem obecności lub braku miłości i zaangażowania.
Związki nieformalne kojarzą się też z brakiem zobowiązań - aczkolwiek wcale tak nie musi być, bo tak jak mówiłam temat ojcostwa, dziedziczenia po sobie czy dostępu do informacji medycznej można uregulować innymi ścieżkami.

Bywają też przypadki, że mężczyzna zwodzi kobietę, deklaruje, że chce zaręczyn/małżeństwa, "wpędza ją w lata", bo sam wewnętrznie nie jest przekonany, rozchodzą się, on poznaje kogoś innego i biorą ślub - to pewnie też się składa na swego rodzaju nieufność wobec sceptyków tej instytucji.

Ja osobiście nie chcę zawierać małżeństwa, ale jestem otwarta na wspólne budowanie majątku (np. posiadanie wspólnego domu/mieszkania, gdzie właścicielami jesteśmy 50/50 i dogadanie się co do kwestii dziedziczenia) zawsze chciałam mieć dzieci i jeśli się z kimś spotykałam mówiłam o tym na bardzo wczesnym etapie relacji, żeby ten ktoś nie musiał w tym trwać, jeśli ma inne oczekiwania i potrzeby.

W tym wątku problem jest taki, że Autorka trochę za bardzo się zakręciła w swoich próbach wyciągnięcia zaręczyn, a facet trochę za bardzo lawiruje (co nie jest dobrym znakiem). Wygląda to tak jakby brakowało komunikacji i porozumienia jakiej wspólnej przyszłości chcą.


Pomijam akurat tradycję czy wychowanie katolickie, bo obecnie coraz częściej jednak(szczególnie w dużych miastach) stopniowo odchodzi się w społeczeństwie od twardych, katolickich reguł, choćby przez zawieranie ślubów cywilnych. Zabezpieczanie wielu życiowych kwestii także jest swoistym ułatwieniem życia.
Skupiłbym się jednak na tym, co zostało pogrubione. Wątpię czy ludzie zawierają małżeństwa przede wszystkim z dwóch, wymienionych wcześniej powodów, raczej kierowane jest to przekonaniem, że "tak powinno być", bo związek zostaje sformalizowany a relacja między partnerami wzmocniona w swoisty sposób, co ma dość mistyczny i emocjonalny charakter. Zatem, jeśli ktoś decyduje się na związek partnerski, automatycznie wątpi się w prawdziwość jego uczuć oraz intencji wobec partnera, co jest akurat niedorzeczne. Nie przepadam za schematami czy stereotypami, dlatego mnie to razi. Skoro pewna liczba ludzi pozostaje w związkach partnerskich, to czy w takim razie oznacza to już, że ich wzajemne relacje nie są szczere? Jak widać, da się wszystkie istotne problemy ogarnąć także bez tego przysłowiowego "papierka". Sam osobiście nigdy nie widziałem różnicy między jednym a drugim pod względem zaangażowania się w związek, zatem automatycznie zarzucanie komuś braku uczciwości wobec partnerki jest w takim wypadku czystym absurdem.

Autorka ma najwyraźniej problem, gdyż wydaje się, że zależy jej (też) na tych zaręczynach i ślubie, bo widzi wszędzie naokoło znajome, które stopniowo zmieniają swój stan cywilny. Podobnie jej podejście do kasy czy zazdrości w stosunku do osób wyjeżdżających na wakacje. Za bardzo rozgląda się wokół siebie, chcąc się poczuć szczęśliwą.

61

Odp: Brak zaręczyn

małzeństwo wiąże męzczyznę, gdyby tak nie było, braliby te śluby dla świętego spokoju smile
dzieci bezpieczniej mieć w małżeństwie.- nie będę się rozpisywać dlaczego.
jakbyście słyszały mężczyzn jak określają swój status po odejsciu od partnerki i dzieci? KAWALER smile
pytam takiego osobnika, masz 48 lat i jesteś kawalerem? jak to się stało? W klasztorze byłeś, w wojsku na  dalekich misjach?
gdzie tam? smile On ma czystą kartę- jest kawalerem a ze był w 2 paroletnich związkach i ma 4 dzieci?  No przecież ślubu nie brał wink
oni tak serio i wielu ich.
wyciągnijcie wnioski

62

Odp: Brak zaręczyn
bagienni_k napisał/a:

Autorka ma najwyraźniej problem, gdyż wydaje się, że zależy jej (też) na tych zaręczynach i ślubie, bo widzi wszędzie naokoło znajome, które stopniowo zmieniają swój stan cywilny. Podobnie jej podejście do kasy czy zazdrości w stosunku do osób wyjeżdżających na wakacje. Za bardzo rozgląda się wokół siebie, chcąc się poczuć szczęśliwą.

A gdy zacznie widzieć wokół siebie rozwody, to też się rozwiedzie?

W wypowiedziach nie widzę opisu miłości, partnerstwa itp. Na miejscu faceta też bym się nie pchał w żaden ślub.

63 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-04-06 15:19:14)

Odp: Brak zaręczyn
Farmer napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Autorka ma najwyraźniej problem, gdyż wydaje się, że zależy jej (też) na tych zaręczynach i ślubie, bo widzi wszędzie naokoło znajome, które stopniowo zmieniają swój stan cywilny. Podobnie jej podejście do kasy czy zazdrości w stosunku do osób wyjeżdżających na wakacje. Za bardzo rozgląda się wokół siebie, chcąc się poczuć szczęśliwą.

A gdy zacznie widzieć wokół siebie rozwody, to też się rozwiedzie?

W wypowiedziach nie widzę opisu miłości, partnerstwa itp. Na miejscu faceta też bym się nie pchał w żaden ślub.

Tez tak to widze. Facet jest odpowiednikiem wiertarki. Wiertarka robię otwory w scienie a tym gosciem Autorka robi slub i dzieci.

Wiertarka nie zetne trawnika a tym gosciem nie stworzy się szczesliwej rodziny. Przynajmniej na razie

64

Odp: Brak zaręczyn
Shoggies napisał/a:

Małżeństwo zabezpiecza też kilka życiowych kwestii, o których trzeba myśleć osobno w przypadku związku nieformalnego - co do zasady uwzględnia wspólnotę majątkową (chyba, że jest intercyza), ustala kwestię dziedziczenia majątku na wypadek śmierci męża/żony (konkubent/konkubina mogą dziedziczyć tylko jeśli jest to wskazane w testamencie, dodatkowo muszą zapłacić podatek i wypłacić zachowek ustawowym "dziedzicom" majątku), porządkuje kwestię ojcostwa jak pojawią się dzieci (do momentu uznania dzieci przez ojca lub ustalenia ojcostwa sądownie dzieci należą do matki), daje dostęp do dokumentacji medycznej żony/męża itp.

Istotka6 napisał/a:

Kwestie finansowe, prawne, medyczne czy też z dziećmi, wszystko da się obejść, tylko potrzebne jest nieco więcej wysiłku.

Możecie mi wyjaśnić, dziewczyny? O co właściwie chodzi? Po co tak sobie komplikować życie? Ja rozumie, ludzie są niewierzący, nie chcą ślubu kościelnego, ale jeśli chodzi o cywilny, dlaczego to taki problem?

65

Odp: Brak zaręczyn
SamotnaWilczyca napisał/a:
Shoggies napisał/a:

Małżeństwo zabezpiecza też kilka życiowych kwestii, o których trzeba myśleć osobno w przypadku związku nieformalnego - co do zasady uwzględnia wspólnotę majątkową (chyba, że jest intercyza), ustala kwestię dziedziczenia majątku na wypadek śmierci męża/żony (konkubent/konkubina mogą dziedziczyć tylko jeśli jest to wskazane w testamencie, dodatkowo muszą zapłacić podatek i wypłacić zachowek ustawowym "dziedzicom" majątku), porządkuje kwestię ojcostwa jak pojawią się dzieci (do momentu uznania dzieci przez ojca lub ustalenia ojcostwa sądownie dzieci należą do matki), daje dostęp do dokumentacji medycznej żony/męża itp.

Istotka6 napisał/a:

Kwestie finansowe, prawne, medyczne czy też z dziećmi, wszystko da się obejść, tylko potrzebne jest nieco więcej wysiłku.

Możecie mi wyjaśnić, dziewczyny? O co właściwie chodzi? Po co tak sobie komplikować życie? Ja rozumie, ludzie są niewierzący, nie chcą ślubu kościelnego, ale jeśli chodzi o cywilny, dlaczego to taki problem?

Nie dziewczyna ale powiem co mi sie wydaje. Przyczyny? Latwiej sie ze zwiazku wykrecic w razie czego, niektorzy uwazaja ze sady są raczej stronnicze (w razie w), niektorzy uwazaja ze magiczne "tak" powoduje rozluznienie atmosfery i ludzie przestaną sie starać o związek, pewnie jeszcze kilka. Moi znajomi mowia: bo ten papier nic nie daje a jak cos nic nie daje to po co sie tym zajmowac.

Posty [ 1 do 65 z 150 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024