netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Brak chęci na ponowny związek ?

2 431 odpowiedzi72 930 wyświetleńzałożony przez Kaszpir007, 04.04.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak chęci na ponowny związek ?

Strony Poprzednia 1 … 21 22 23 24 25 … 38 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 431 do 1 495 z 2 432 ]

1 431

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Jack Sparrow napisał/a:

Znowu o wzroście i osobach niebiorących udziału w dyskusji?

Oj oj, ależ mi w pięty poszło.....

Wróciła stara, (nie)dobra Pokahontas w pełnej krasie, z początków swoje "działalności" tutaj (za które to początki jako prawie jedyna była banowana na potęgę, prawie jak na Kafeterii. Potem nieco wyhamowała i nastąpiła chyba jakaś niepisana umowa z modką: ona pod nowym kontem udaje że to nie na, a modka udaje że w to wierzy. Jak widać postanowiła zrzucić ostatnie maski i powróciła nawet do swojego charakterystycznego zestawu zwrotów (zaraz pewnie przeczytam, że postanowiłem Ci - jak to ona mówi - "zaklaskać jajami"). Ciekawe czy modka też ją potraktuje w równie tradycyjny sposób? wink

1 432 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-05-23 21:04:19)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Praca w korporacji na przestrzeni lat przeszła ogromne zmiany, zwłaszcza w branży IT, w której działam od kilkudziesięciu lat, obsługując także kilka dużych firm. Większość pracowników w korporacjach funkcjonuje w standardowych godzinach – od 7 do 15 lub od 8 do 16. Oczywiście, są osoby pracujące w innych godzinach, ale to raczej wyjątki.

Z własnego doświadczenia widzę, jak ogromny postęp nastąpił w efektywności pracy. To, co jeszcze kilkanaście lat temu zajmowało mi cały dzień, dziś mogę wykonać w godzinę, a czasem nawet szybciej. Korporacje inwestują znaczne środki w innowacje, technologie i narzędzia usprawniające pracę, co przekłada się na zwiększenie wydajności.

Zdalna praca stała się normą i daje nieporównywalne możliwości – mogę pomóc komuś oddalonemu o setki kilometrów bez konieczności podróży. Dawniej rozwiązanie problemu często wymagało wyjazdu, czasem na drugi koniec kraju, a teraz wystarczy komputer i stabilne połączenie internetowe.

Jeśli chodzi o kulturę pracy, korporacje od lat intensywnie walczą z mobbingiem, dyskryminacją i dbają o standardy organizacyjne. Dzisiejsze miejsce pracy znacznie różni się od tego sprzed lat – kalkulatory i kartki papieru odeszły do lamusa, zastąpione przez specjalistyczne programy i systemy, które przyspieszają i optymalizują procesy.

W dobrze zarządzanych korporacjach ludzie pracują w standardowych godzinach i mają czas na przerwę lunchową. Ja sam realizuję określony plan pracy, ale organizuję swoje zadania według własnego rytmu. Jeśli spełniam normy i mieszczę się w założonych czasach, przełożeni nie mają żadnych uwag.

Korporacje dbają o pracowników – oczywiście, wynagrodzenia mogłyby być lepsze, ale firmy nastawione na duże zyski nie zawsze mogą pozwolić sobie na wysokie pensje. W zamian oferują inne formy motywacji, które sprawiają, że praca jest bardziej satysfakcjonująca.

Najgorzej jest w tzw. „januszexach” – firmach, które wyciskają ludzi jak cytrynę i pozbywają się ich bez skrupułów. Tam rotacja jest ogromna, a pracownicy szybko odchodzą, szukając lepszych warunków. Jak to mówią: z niewolnika nie ma pracownika.

1 433

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Nowe_otwarcie tak są dni w których mam żal, nie jest to żal do płci przeciwnej absolutnie bardziej do siebie, za to że jak mogłam popełnić taki błąd.
Oczywiście że plan był inny, ale nie wyszło, plan był taki studia uprawnienia zawodowe, ślub, dom, dzieci. Jak widać nie wyszło. Uprawnienia zawodowe i 1 dziecko tyle wyszło.
Czasem są takie dni, że mam jest mi przykro ja nie mam żadnego zdjęcia nawet z czasów jak byłam w ciąży, ani jednego.
Kiedy moje koleżanki myślały jaki wózek jaki fotelik było mi przykro, bo ja tego nie miałam, po prostu był taki jaki dostałam od znajomych i nawet się nie zastanawiałam czy dobry czy zły fajny nie fajny, był i tyle.
Ogromnie zazdroszczę tym którzy się starają czekają ja nigdy tego nie przeszłam, ale są tez pozytywne aspekty nie przeszłam stresu z tym, że nie wyszło.
Oczywiście, można też spojrzeć na to inaczej, że ja mam a nie każdy ma, że ja nie musze na nikogo polować bo zegar tyka tylko mogę sobie spokojnie żyć. Nie musze biec do przedszkola, bo to już mam za sobą. W tej chwili mogę się skupić na swoich potrzebach.
Oczywiście, że czasem jak każdemu gdzieś tam jest przykro, że no inni mają fajne rodziny a ja nie mam.
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że Malediwy nie gwarantują szczęścia.

1 434

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Nowe_otwarcie tak są dni w których mam żal, nie jest to żal do płci przeciwnej absolutnie bardziej do siebie, za to że jak mogłam popełnić taki błąd.
Oczywiście że plan był inny, ale nie wyszło, plan był taki studia uprawnienia zawodowe, ślub, dom, dzieci. Jak widać nie wyszło. Uprawnienia zawodowe i 1 dziecko tyle wyszło.

Plany mają to do siebie, że są w tym wieku robione z maksymalnym optymizmem, bez żadnego marginesu błędu na jakieś niespodziewane wydarzenie, poślizg itp.
Trochę jak z inwestycją budowlaną: nie pamiętam pierwotnego harmonogramu, który by został zrealizowany bez poślizgów. Wszystko co do joty wyszło pewnie tylko prawdziwym białym krukom, a nawet to praktycznie zawsze miało jakiś ukryty koszt (np. wszystko ładnie wygląda na obrazku, a za kulisami wypalona więź między małżonkami, brak więzi z dziećmi i czasu dla nich, firma w rzeczywistości jest kolosem na glinianych nogach itd.). Nie wyrzucaj sobie i światu że plany nie wyszły. Mann tracht un Gott lacht. Jeśli będziesz przeżywać że zmarnowałaś szansę, to może Ci być ciężej żyć dniem dzisiejszym. A i pewnie nie chciałabyś zapłacić pełnej ceny za cofnięcie czasu do momentu tuż przed wpadką z Twoją córką...

minnie.89 napisał/a:

Czasem są takie dni, że mam jest mi przykro ja nie mam żadnego zdjęcia nawet z czasów jak byłam w ciąży, ani jednego.

Ja mam kilka zdjęć i akurat moja córa była planowana i oczekiwana, choć jednocześnie był silny strach związany z tym, że był to początek mojej kariery zawodowej. Strach, z którym nie zawsze sobie radziłem. Tak, było to w czasach słynnego "dziesięciu czeka za bramą na twoje miejsce".


minnie.89 napisał/a:

Kiedy moje koleżanki myślały jaki wózek jaki fotelik było mi przykro, bo ja tego nie miałam, po prostu był taki jaki dostałam od znajomych i nawet się nie zastanawiałam czy dobry czy zły fajny nie fajny, był i tyle.

To było planowane, ale też nie z pełnym finansowaniem naszym; Ty pewnie myślałaś o tym by ten okres przetrwać...



minnie.89 napisał/a:

Ogromnie zazdroszczę tym którzy się starają czekają ja nigdy tego nie przeszłam, ale są tez pozytywne aspekty nie przeszłam stresu z tym, że nie wyszło.

Pierwsze dziecko było planowane, poszło bardzo szybko. Do drugiego zabraliśmy się gdy miała 36 lat (czyż nie jest to standardowy wiek dla tych które odkładają dziecko na później, po realizacji planów zawodowych?). Starania trwały kilka lat, zakończyły się fiaskiem i stały się gwoździem do trumny naszego małżeństwa, a ostatecznie młotkiem te gwoździe przybił Covid i związany z nim lockdown. Mogłaś więc odłożyć starania na później, a i tak być w dupie, możliwe że nie tylko z dzieckiem...


minnie.89 napisał/a:

Oczywiście, można też spojrzeć na to inaczej, że ja mam a nie każdy ma, że ja nie musze na nikogo polować bo zegar tyka tylko mogę sobie spokojnie żyć. Nie musze biec do przedszkola, bo to już mam za sobą. W tej chwili mogę się skupić na swoich potrzebach.

I zaczynasz wreszcie dostrzegać pozytywy.

minnie.89 napisał/a:

Oczywiście, że czasem jak każdemu gdzieś tam jest przykro, że no inni mają fajne rodziny a ja nie mam.

Masz najbliższą na świecie osobę, więc w jakimś stopniu masz rodzinę. Są tacy, którzy nie mają dziecka i po czasie oddaliby za nie wszystko co osiągnęli. Są tacy, którzy nie mają ani tego ani tego. Z tego co opisujesz to naprawdę Twoja sytuacja nie wygląda źle, a do tego masz córkę.

minnie.89 napisał/a:

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że Malediwy nie gwarantują szczęścia.

Akurat Malediwy mnie nie ciągną (nie znoszę gnicia na plaży, 100 razy bardziej wolę być w ruchu i zwiedzać miejsca, w których nie byłem). Ale zakładając czysto teoretycznie, że pojechałbym tam sam, to... chyba jeszcze mniej by mnie pociągały. Tylko że niektóre osoby (nie piję do Ciebie) nie potrafią zrozumieć, że jeśli komuś nie podoba się np. Rolls-Royce Cullinanm, to powodem (nie tylko jedynym, ale nawet jednym z wielu) nie musi być fakt że go na niego nie stać wink

1 435 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-05-24 09:00:44)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Oczywiście, że czasem jak każdemu gdzieś tam jest przykro, że no inni mają fajne rodziny a ja nie mam.

Niestety w zyciu jest tak: jesli chce się mieć wielu, w rzeczywistości nie ma się żadnego. Parafrazując znane powiedzenie, lepiej mieć jdnego wróbla w garści, niż gołębie na dachu.

1 436

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Legat napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Oczywiście, że czasem jak każdemu gdzieś tam jest przykro, że no inni mają fajne rodziny a ja nie mam.

Niestety w zyciu jest tak: jesli chce się mieć wielu, w rzeczywistości nie ma się żadnego. Parfrazując znanie powiedzenie, lepiej mieć jdnego wróbla w garści, niż gołębie na dachu.

Trochę nie jest tak, bo ja chciałam mieć rodzinę, czyli męża i dzieci dom. Mimo znacznego potencjału gotowa byłam zostać karierę zawodową dla rodziny. Temat rodziny nie wyszedł, efekt że poświęcenie tamtego jest trochę nie możliwe do naprawienia. No ale ...

Mogę spojrzeć inaczej, mam juz dziecko nastoletnie więc już całkiem duże, mam gdzie mieszkać nie mieszkam z rodzicami, czy kątem u kogoś, a nie każda samotna matka to ma. Mam stabilną pracę i własną działalność pomimo etatu łączę to i daję radę zająć się dzieckiem mieć czas dla siebie i swoich zainteresowań.

Temat związków zamknęłam raz na zawsze. W mojej ocenie jeśli osiągnięcie czegoś jest niemożliwe to szkoda inwestować w to swoje zasoby jak czas, energię czy pieniądze. Podobnie jak z graniem w lotto, z punktu widzenia ekonometrii jest to określoną ilość kombinacji, przy założeniu ceny losu możesz obliczyć ile musisz zainwestować, żeby wygrać, ale nie masz pewności czy wygranej nie będziesz dzielił co powoduje, iż realny zysk będzie niższy a w praktyce okaże się stratą.
Biorąc pod uwagę określone przeze mnie parametry z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że jest bardzo niskie, więc po prostu nie warto. Lepiej się skupić na czymś co ma większe szanse na spełnienie.

1 437

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Farmer napisał/a:
minnie.89 napisał/a:
złoto napisał/a:

Pobzykac, jak piszesz, wtedy można, ale to żadna frajda wtedy.
Jednak ważne jest z kim, a nie co.

Trochę sprowadzenie mężczyzn do roli prymitywów, jasne, pewnie jak jest popęd, ale z czasem ten mechaniczny seks też się chyba znudzi.

Nie znudzi się.

Naprawdę nie nudzi Cię seks z kobietą, gdzie nie ma nic więcej oprócz przyjemnej gimnastyki?

Tzn. rozumiem że biologia ma swoje prawa i przyparci do muru nie są wybredni, w kontekscie ons czy jak to kobiety określają, "przygód".
Jednak być z osobą, z którą jedną z największych form bliskości jest tej bliskości pozbawiona?
Dla mnie to niezrozumiałe, wolę być sam.

1 438

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

W 2013 roku przeniosłam się w Krakowa do Gdańska dla mojego byłego, zostawiając znajomych rodzinę i fajną pracę. Dopiero w pod koniec 2017 roku zaczęłam zarabiać NOMINALNIE tyle samo co w Krk, mimo że w tym czasie miałam większe doświadczenie, wyższe kompetencje i jeszcze inflacja. Poświeciłam karierę dla rodziny, gdybym tego nie zrobiła pewnie zarabiałam dziś znacznie więcej. Trudno przypisać mi, że uważam, za dno ludzi którzy pracują na etacie albo poświęcają się dla rodziny.

Ja z mojego doświadczenia wiem, że po prostu nie warto rezygnować z pracy dla partnera żebym on się mógł rozwijać, bo ktoś domem się zająć musi. Po rozstaniu zostałam z niczym, i po co było to poświęcać, mogłabym mieć dziś wygodne zajęcie i wysokie wynagrodzenie. Kiedy patrzę gdzie dziś są moje koleżanki czy koledzy którzy nie poświęcili się to jest to przepaść. Ja ich poziomu nie osiągnę nigdy. Dziś często słyszę że w wieku 23 lat miałaś wszystko, studiowałaś 2 kierunki, pracowałaś, kariera marzeń do tego byłaś atrakcyjną młodą kobietą mogłaś mieć wszystko poświęciłaś to wszystko dla idioty i masz za swoje.

Absolutnie nie gardzę ludźmi którzy wybierają bezpieczna pracę na etacie.
Dziś wiem, że ważne jest dbanie o siebie, ale nie mam tu na myśli fryzjera ale o swoje potrzeby.


Gdybym Ci tu opisał swoje perypetie, m.in. zawodowe, całkowitą zmianę życia (dosłownie wszystkiego) dawno temu, po to by zadbać o kształtującą się wtedy rodzinę, wyrwałoby Cię z butów.
Gdybym opisał co się stało potem, wyrwałoby Cię z gaci big_smile

Nie piszę tego w kontekście 'hłe hłe, co tam Twoje, zobacz na moje!"
Piszę żeby Ci przekazać że było tak, jak miało być. Życie jest lekcją, czasem przyjemną a czasem niekoniecznie.
Zbieramy punkty doświadczenia i jeśli nie poddać się, będą one procentować.
Da się roztrząsać przeszłość i żałować, ale można też zaakceptować całą dotychczasową ścieżkę i iść nią dalej z uśmiechem, albo stworzyć sobie nową- też z uśmiechem.
To dosyć wyświechtane, ale prawdziwe- naszą postawą kreujemy nasze życie. Nie mam na myśli tylko samopoczucia.

1 439

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

W 2013 roku przeniosłam się w Krakowa do Gdańska dla mojego byłego, zostawiając znajomych rodzinę i fajną pracę. Dopiero w pod koniec 2017 roku zaczęłam zarabiać NOMINALNIE tyle samo co w Krk, mimo że w tym czasie miałam większe doświadczenie, wyższe kompetencje i jeszcze inflacja. Poświeciłam karierę dla rodziny, gdybym tego nie zrobiła pewnie zarabiałam dziś znacznie więcej. Trudno przypisać mi, że uważam, za dno ludzi którzy pracują na etacie albo poświęcają się dla rodziny.

Ja z mojego doświadczenia wiem, że po prostu nie warto rezygnować z pracy dla partnera żebym on się mógł rozwijać, bo ktoś domem się zająć musi. Po rozstaniu zostałam z niczym, i po co było to poświęcać, mogłabym mieć dziś wygodne zajęcie i wysokie wynagrodzenie. Kiedy patrzę gdzie dziś są moje koleżanki czy koledzy którzy nie poświęcili się to jest to przepaść. Ja ich poziomu nie osiągnę nigdy. Dziś często słyszę że w wieku 23 lat miałaś wszystko, studiowałaś 2 kierunki, pracowałaś, kariera marzeń do tego byłaś atrakcyjną młodą kobietą mogłaś mieć wszystko poświęciłaś to wszystko dla idioty i masz za swoje.

Absolutnie nie gardzę ludźmi którzy wybierają bezpieczna pracę na etacie.
Dziś wiem, że ważne jest dbanie o siebie, ale nie mam tu na myśli fryzjera ale o swoje potrzeby.


Gdybym Ci tu opisał swoje perypetie, m.in. zawodowe, całkowitą zmianę życia (dosłownie wszystkiego) dawno temu, po to by zadbać o kształtującą się wtedy rodzinę, wyrwałoby Cię z butów.
Gdybym opisał co się stało potem, wyrwałoby Cię z gaci big_smile

Nie piszę tego w kontekście 'hłe hłe, co tam Twoje, zobacz na moje!"
Piszę żeby Ci przekazać że było tak, jak miało być. Życie jest lekcją, czasem przyjemną a czasem niekoniecznie.
Zbieramy punkty doświadczenia i jeśli nie poddać się, będą one procentować.
Da się roztrząsać przeszłość i żałować, ale można też zaakceptować całą dotychczasową ścieżkę i iść nią dalej z uśmiechem, albo stworzyć sobie nową- też z uśmiechem.
To dosyć wyświechtane, ale prawdziwe- naszą postawą kreujemy nasze życie. Nie mam na myśli tylko samopoczucia.

Oczywiście, że zaakceptowałam to co jest i idę dalej, po prostu skupiam się na innych rzeczach. To była ciężka lekcja życia, która pokazała, że nie warto się poświęcać. Od kilku miesięcy buduję nowe grono znajomych nowe życie, zupełnie inne skupione wokół tego co mogę, co warto, a czego nie warto, co daje radość przyjemność a nie tego co powinnam. smile

1 440

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Oczywiście, że zaakceptowałam to co jest i idę dalej, po prostu skupiam się na innych rzeczach. To była ciężka lekcja życia, która pokazała, że nie warto się poświęcać.

Gdybyś zaakceptowała przeszłość, dostrzegła jej pozytywny wpływ, odrobiła lekcje wynikające z takich a nie innych wyborów, nie pisałabyś że nie warto.

Wreszcie, nie wiesz I wiedzieć nie możesz co było alternatywą. Nie przeżyłaś dwóch scenariuszy równolegle- masz tylko dobrze zapowiadający się pierwszy scenariusz, z którego zrezygnowałaś, z określonych powodów.

Te powody, to nie było altruistyczne "poświęcanie sie", tylko chęć realizacji określonego projektu. Widziałaś w tym swój zysk, spełnienie potrzeb.
Nie wyszło, ale to zawsze jest jedna z możliwości gdy podejmujemy jakieś wybory.

W pierwszym scenariuszu też mogłoby nie wyjść, a Ty teraz byś utyskiwała, żałując drugiej, nigdy nie poznanej wersji.
Dostrzegasz bezsens takiej sytuacji?

1 441

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Oczywiście, że zaakceptowałam to co jest i idę dalej, po prostu skupiam się na innych rzeczach. To była ciężka lekcja życia, która pokazała, że nie warto się poświęcać.

Gdybyś zaakceptowała przeszłość, dostrzegła jej pozytywny wpływ, odrobiła lekcje wynikające z takich a nie innych wyborów, nie pisałabyś że nie warto.

Wreszcie, nie wiesz I wiedzieć nie możesz co było alternatywą. Nie przeżyłaś dwóch scenariuszy równolegle- masz tylko dobrze zapowiadający się pierwszy scenariusz, z którego zrezygnowałaś, z określonych powodów.

Te powody, to nie było altruistyczne "poświęcanie sie", tylko chęć realizacji określonego projektu. Widziałaś w tym swój zysk, spełnienie potrzeb.
Nie wyszło, ale to zawsze jest jedna z możliwości gdy podejmujemy jakieś wybory.

W pierwszym scenariuszu też mogłoby nie wyjść, a Ty teraz byś utyskiwała, żałując drugiej, nigdy nie poznanej wersji.
Dostrzegasz bezsens takiej sytuacji?

Żebyś dobrze zrozumiał, to nie jest tak, że ja żałuję, że poszłam ta drogą, bo dla mnie nadal rodzina jest najważniejsza. Nie warto poświęcać swoich potrzeb dla potrzeb partnera, bo to całkowicie bezzwrotna inwestycja. Nie żałuję natomiast tego, że nie wysłałam dziecka do żłobka w wieku 6 miesięcy żeby pracować, bo kariera i targety. Wzięłam udział we wszystkich przedstawieniach w przedszkolu. Upiekłam ciasto na każdy kiermasz w szkole, mogę wymieniać bez końca. Tego absolutnie nie żałuję.

Dziś mogę powiedzieć, że mimo tego wszystko czyli bycia samotną matką, pracy w takim wymiarze to jednak żyję w rytmie slow life, dzień zaczyna, o pilatesu mam czas na spacer, jogging trening na siłowni ograniczyłam kawę na rzecz matchy, piekę keto ciasta, bułki i inne, robimy z córką zdrowe słodycze, staram się stosować dietę low carb. Biorę udział w ciekawych szkoleniach. Uczę się nowych dyscyplin sportów czy języków. Nie mogę powiedzieć, żebym była typową umęczoną samotną matką, wiec widzę pozytywne aspekty smile

1 442

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Nie warto poświęcać swoich potrzeb dla potrzeb partnera, bo to całkowicie bezzwrotna inwestycja.

Próbowałem Ci pokazać, że nie istnieje coś takiego jak bezinteresowne poświęcenie.

"Poświęcając sie", realizujemy lub mamy nadzieję realizować coś swojego, jakiś zysk. Czasem materialny, czasem na poziomie idei czy schematów.
Jest to albo rodzaj inwestycji, albo lekcja która ma coś pokazać.

Nie czepiam się. Ot, chwyciłem poboczny wątek i sobie o nim rozprawiam.
Opisujesz w fajny sposób swoje życie, brawo Ty:)

1 443

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Żebyś dobrze zrozumiał, to nie jest tak, że ja żałuję, że poszłam ta drogą, bo dla mnie nadal rodzina jest najważniejsza. Nie warto poświęcać swoich potrzeb dla potrzeb partnera, bo to całkowicie bezzwrotna inwestycja. Nie żałuję natomiast tego, że nie wysłałam dziecka do żłobka w wieku 6 miesięcy żeby pracować, bo kariera i targety. Wzięłam udział we wszystkich przedstawieniach w przedszkolu. Upiekłam ciasto na każdy kiermasz w szkole, mogę wymieniać bez końca. Tego absolutnie nie żałuję.

Dziś mogę powiedzieć, że mimo tego wszystko czyli bycia samotną matką, pracy w takim wymiarze to jednak żyję w rytmie slow life, dzień zaczyna, o pilatesu mam czas na spacer, jogging trening na siłowni ograniczyłam kawę na rzecz matchy, piekę keto ciasta, bułki i inne, robimy z córką zdrowe słodycze, staram się stosować dietę low carb. Biorę udział w ciekawych szkoleniach. Uczę się nowych dyscyplin sportów czy języków. Nie mogę powiedzieć, żebym była typową umęczoną samotną matką, wiec widzę pozytywne aspekty smile

Zawsze wyciąganie wniosków wiąże się pośrednio z żalem do siebie, że dokonało się takich a nie innych decyzji. Nie daj sobie wmówić, że tak nie jest i każdy wyciąga takie wnioski z szerokim usmiechem wspominając przeszłośc- zwłaszcza gdy ta rzuciła piętno na stan obecny. To bujda, jestesmy tylko ludźmi, więc nie potrafimy patrzeć kompletnie w oderwaniu od emocji.
Chodzi tylko o to, żeby ten żal był motorem do wniosków i zmian na lepsze i akcpetacje, że on jest. Z czasem się rozpłynie i może nie, że nie będzie po nim śladu, ale jego głosik będzie na tyle cieniutki i cichy, że ledwo słyszalny wink

1 444 Ostatnio edytowany przez Giaa2 (2025-05-24 11:32:27)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Próbowałem Ci pokazać, że nie istnieje coś takiego jak bezinteresowne poświęcenie.

Poświęcenie, z definicji, zakłada że kładziemy jakieś ważne dla nas dobro/część przekonań, potrzeb na poczet zrobienia pewnego "deala" w dłuższej perspektywie z kimś. Czy jest to bezinteresowne z takiej perspektywy? NIE smile
W ogóle uważam, że  "poświęcenie" jest często rozumiane w dośc pokrętny sposób.

Jedyne poświęcenie , na które w mojej opinii warto się porywac to dla dobra najbliższej rodziny, dzieci. To wszystko.
Partner nie powinien tego od nas wymagać, jeśli skutki tegoz poświęcenia miałyby się wiązań z ograniczeniem naszych możliwości, a co za tym idzie przyszłego dobrobytu odnosnie kariery zawodowej np. "Kariery" rozumianej niekoniecznie jako zdobywanie bardzo intratnych posad i pieniędzy, co zwyczajnie realizacje siebie i swojego potencjału na tyle by w przyszłości własnie czuć z tego satysfakcje i byc niezaleznym finansowo. A w optymalnym scenariuszu dokładać do rodziny.

Wyjątkiem jest oczywiście poświęcenie w momencie gdy kwestia dotyczy choroby partnera, ale o tym nie mowimy, bo to oczywiste. Wtedy nie odbieram tego w kategoriach poświęcenia nawet to zwykłej ludzkiej przyzwoitości i naturalnej konsekwencji miłości.

1 445

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Minnie,

Rozrabiaka ma rację. Wciąż nosisz w sobie ciężar przeszłości, nieprzepracowane historie i emocje, które nie znalazły swojego zakończenia. I to się odbija na Twoim obecnym życiu.

Ale „co by było gdyby”? Tego nigdy się nie dowiemy. Może rzeczywiście byłoby inaczej, może coś byś zyskała, ale jednocześnie coś innego straciła. I kto wie, czy nadal nie czułabyś się niespełniona.

Przeszłość już się wydarzyła. Nie da się jej zmienić, poprawić czy przeżyć na nowo. Można tylko ją zaakceptować i zamknąć ten rozdział. Życie jest zbyt krótkie, by tkwić w dawnych błędach i rozczarowaniach. Szkoda czasu i nerwów na roztrząsanie tego, czego nie da się zmienić.

Wiem, o czym mówię. Ja też zastanawiałem się, jak potoczyłoby się moje życie, gdyby decyzje wyglądały inaczej. Z perspektywy czasu widzę, że nasze małżeństwo zaczęło się psuć, gdy podjęliśmy starania o kolejne dziecko. Nie wychodziło, pojawił się stres, poczucie porażki. Byłem przekonany, że zawiodłem, że przestałem być „pełnoprawnym” mężczyzną. Wyniki badań nie były optymistyczne—problemy miała moja Ex, miałem je i ja.

A potem przyszła pandemia. Zostaliśmy rozdzieleni, firma oddelegowała mnie do pracy zdalnej i przez dwa lata widywałem biuro sporadycznie. Korporacja chciała się zabezpieczyć, bali się, że zabraknie ludzi do obsługi systemów. Praca w domu, izolacja, poczucie wyobcowania—powoli zaczęło się to odbijać na naszym małżeństwie.

Ex była zazdrosna. Z jej perspektywy ona wróciła do codziennych obowiązków, a ja „wypoczywałem” w domu. Między nami narastały nieporozumienia, frustracje, wzajemne pretensje. I w końcu wszystko się rozpadło.

Czy gdybyśmy wcześniej podjęli starania o dziecko, byłoby inaczej? Może tak. Może scaliłoby nas to w trudnych momentach zamiast oddalać. Może mniej byłoby napięcia i obwiniania się nawzajem. Ale to tylko hipotezy. Tego nigdy się nie dowiem.

A jeśli kiedyś zostalibyśmy w moim mieszkaniu zamiast kupować dom? Czy to zmieniłoby naszą historię? Nie wiem. Może różnica byłaby tylko taka, że zamiast żyć w większej przestrzeni, gniłbym w starym mieszkaniu, z mniejszym komfortem i ograniczonymi możliwościami. Może finansowo byłoby gorzej. Może emocjonalnie byłoby tak samo.

Ale czy warto o tym myśleć?

Nie. Ludzie uczą się na błędach. Doświadczenia nas kształtują.

Dla mnie pieniądze i kariera nigdy nie były priorytetem. Zawsze marzyłem o dużej rodzinie. To właśnie rodzina stanowi dla mnie największy kapitał—nie konto bankowe, nie stanowisko, nie posiadane dobra materialne.

Moje życie nie potoczyło się tak, jak zakładałem. Ale nie zamierzam już więcej patrzeć wstecz. Przeszłość nie wróci. Przyszłość wciąż jest przede mną.

1 446

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Myślę, że nie jestem jedyną osobą która ma za soba porażkę na tej płaszczyźnie, dla jednego to porażka, a dla kogoś innego po wielu latach sposób w jaki znalazł się w tym miejscu w którym jest.
Lekcja, czy doświadczenie to coś z czego możemy wyciągnąć wnioski i nie popełnić błędu w przyszłości. Duży problem polega na tym, że życie to nie jest proces produkcji pomidorów w puszce, że jest ono cykliczne. Tu nie ma takich możliwości, nie ma tak, że to ze partia A nie wyszła to partia B może być ok. Nie da się cofnąć czasu czy czegoś naprawić. Nie da się tego usunąć, też nie można być młodszym. Nie da się ponownie mieć czasu z dziećmi, bo to jest coś utraconego na zawsze. Chciałam napisać, że nie można mieć drugiej, rodziny, ale w ilość przykładów gdzie mężczyźni ją mają jest duża, wiec chyba można.

Tak, mimo wszystkich problemów, trudności uważam, że mam fajne życie, staram się na nie patrzeć pozytywnie i nie generować więcej problemów dlatego zajęć których efektywności albo korzyść będzie niewielka się nie podejmuję smile

Zgadzam, się z Giaa2 wyciągnięcie wniosków zawsze jest elementem żalu, bo wnioski wyciągamy z negatywnych doświadczeń a nie pozytywnych.

1 447

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Tak, mimo wszystkich problemów, trudności uważam, że mam fajne życie, staram się na nie patrzeć pozytywnie i nie generować więcej problemów dlatego zajęć których efektywności albo korzyść będzie niewielka się nie podejmuję smile

Zgadzam, się z Giaa2 wyciągnięcie wniosków zawsze jest elementem żalu, bo wnioski wyciągamy z negatywnych doświadczeń a nie pozytywnych.


Dokładnie. I to jest progres, o który chodzi: nie generowanie więcej problemów.

Gdybyś nie potrafiła wyciągać wniosków z przeszłości to szukałabyś sobie partnerów typu czynna prostytutka np. , bo Twoja desperacja żeby być w rekacji z kimklwiek kto choć trochę Ci się podoba fizycznie byłaby ponad wszystkie czerwone lampki, podstawy rozsądku i inteligencji.
Człowiek, który realnie wyciąga wnioski potrafi czekać na właściwą "opcje", bo nigdzie mu się nie spieszy. Nie rzuca się instynktownie na wszystko co w 1/10 spełnia oczekiwania, bo wie, ze stac go na więcej.

Także punkt, w którym jesteś można interpretowac jako etap przejściowy: bo albo jeszcze ktoś rokujący się pojawi smile albo niekoniecznie, ale umiesz już być szczęśliwa sama ze sobą.  W obydwu przypadkach nie tracisz szacunku do siebie, bo nie schylasz się do śmietnika po partnera, byle nie być samą.

1 448 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-05-24 12:36:31)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Giaa2 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Tak, mimo wszystkich problemów, trudności uważam, że mam fajne życie, staram się na nie patrzeć pozytywnie i nie generować więcej problemów dlatego zajęć których efektywności albo korzyść będzie niewielka się nie podejmuję smile

Zgadzam, się z Giaa2 wyciągnięcie wniosków zawsze jest elementem żalu, bo wnioski wyciągamy z negatywnych doświadczeń a nie pozytywnych.


Dokładnie. I to jest progres, o który chodzi: nie generowanie więcej problemów.

Gdybyś nie potrafiła wyciągać wniosków z przeszłości to szukałabyś sobie partnerów typu czynna prostytutka np. , bo Twoja desperacja żeby być w rekacji z kimklwiek kto choć trochę Ci się podoba fizycznie byłaby ponad wszystkie czerwone lampki, podstawy rozsądku i inteligencji.
Człowiek, który realnie wyciąga wnioski potrafi czekać na właściwą "opcje", bo nigdzie mu się nie spieszy. Nie rzuca się instynktownie na wszystko co w 1/10 spełnia oczekiwania, bo wie, ze stac go na więcej.

Także punkt, w którym jesteś można interpretowac jako etap przejściowy: bo albo jeszcze ktoś rokujący się pojawi smile albo niekoniecznie, ale umiesz już być szczęśliwa sama ze sobą.  W obydwu przypadkach nie tracisz szacunku do siebie, bo nie schylasz się do śmietnika po partnera, byle nie być samą.

Co prawda Twoje sława dla wielu osób mogą być bolesne, ale można je odnieść do obu płaci czyli też byle jakiej partnerki byle była. Mimo, że sława nie są może elokwentne i niektórych zaboli tekst o śmietniku, to jest on prawdziwy. Stworzenie własnego świata, własnych możliwości, własnej niezależności, że nie musze być z kimś, bo jestem w stanie funkcjonować samodzielnie zarówno pod względem organizacji życia, zaspakajania podstawowych potrzeb, nie ma się co oszukiwać też zdolności finansowych do samodzielnego utrzymania się, co jest istotne w przypadku kobiet. Niestety wciąż spora ilość kobiet nie jest samodzielna finansowo i wychodząc z jednego związku musi wejść w inny bo nie dźwignie tego.
Natomiast nie traktuję tego jako etap przejściowy tylko docelowy smile tak jak pisałam założony target nie jest zainteresowany, bo raczej szuka młodszej i nie mającej takich doświadczeń jak ja smile

1 449

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

to może zły target jest założony- czyli jak tu opisywałaś bezdzietny kawaler 36-40 to oczywiscie trudny target dla Ciebie, nie ujmując Ci naprawdę niczego.
ale jesli weżmiesz na cel Pana 36-40, rozwiedzionego z dzieckiem, którego związek rozpadł się z podobnych powodów jak Twój- czyli żona zimna suka, naprawdę są tacy ludzie, to jak najbardziej będą zainteresowani stałym związkiem.
nawet jak na forum poczytasz takie historie.
niepotrzebnie przeżywasz tego pilota, bo poza tym ze szukał czegoś innego, to jego stopień wyrafinowania w szukaniu kochanki był bliski zeru. poleca na to totalne desperatki.

1 450

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Elu, jak doskonale pamiętasz smile
Nei zakładam że bezdzietny, tylko samodzielny, niezależny i ambitny, uciekam od osób niezaradnych które szukają opiekunek, która ma ratować w każdej sytuacji.

Nie wydaje mi się, żebym ja była dobrą partnerką dla kogoś kto uciekł od żony zimnej suki. Po pierwsze alienacja rodzicielka i walka o dzieci,  to ja ręce umywam, całkowicie nie chciałabym wchodzić w tą relację i chyba nawet słuchać o jakiś problemach z byłą, bo ja nikogo w tym zakresie wiedzą nie obdaruje, więc ciężko byłoby mi kogoś zrozumieć, a nie chciałabym być uznaną za niezainteresowana jego problemami.

Zdaję sobie sprawę, że target może być źle założony, ale też wracamy do tego, czy mnie byłby w stanie zrozumieć ktoś kompletnie z innej bajki?

1 451

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Co prawda Twoje sława dla wielu osób mogą być bolesne, ale można je odnieść do obu płaci czyli też byle jakiej partnerki byle była.

Dokładnie to miałam na myśli. Płec nie ma tu nic do rzeczy. Jedyna różnica, że panom wystarczy by była młodsza dużo, nawet nie musi byc specjalnie atrakcyjna, ot niebrzydka i żeby lubiła seks wink
Natomiast kobiety szukaja poczucia bezpieczeństwa, często mylonego z agresywnym sposobem bycia i chamstwem.
Ale sedno sprowadza się do poszukiwań "w śmietniku" smile


Mimo, że sława nie są może elokwentne i niektórych zaboli tekst o śmietniku, to jest on prawdziwy.

Tak jest.

Stworzenie własnego świata, własnych możliwości, własnej niezależności, że nie musze być z kimś, bo jestem w stanie funkcjonować samodzielnie zarówno pod względem organizacji życia, zaspakajania podstawowych potrzeb, nie ma się co oszukiwać też zdolności finansowych do samodzielnego utrzymania się, co jest istotne w przypadku kobiet. Niestety wciąż spora ilość kobiet nie jest samodzielna finansowo i wychodząc z jednego związku musi wejść w inny bo nie dźwignie tego.


Tak. Ale podobnie jest z facetami.
Zauważ, im mniej pewny siebie i swoich możliwości w kwestiach zawodowych facet, tym chętniej "rzuca się" na bylejakość, tym niższe wymagania względem ptoencjalnej partnerki.
Im facet lepiej zorganizowany na przestrzeni zawodowej, osobistej i finansowej, tym większe ma wymagania i mniej skłonny do zgniłych kompromisów, bo do "smietnika" po partnerki - nawet do seksu- nie zagląda, a partnerka życiowa musi go zahaczyć czyms znacznie więcej niż młodszy pesel.
Dlatego do takich mężczyzn ustawiaja sie kolejki, a ci bez standardów sami ustawiają się w kolejce do śmietnika smile



Natomiast nie traktuję tego jako etap przejściowy tylko docelowy smile tak jak pisałam założony target nie jest zainteresowany, bo raczej szuka młodszej i nie mającej takich doświadczeń jak ja smile

Jasne rozumiem.
Niemniej, brzmisz jak kobieta ogarnięta i świadoma, zakładam, ze także zadbana. Nie wieszałabym kołka nad Twoimi możliwościami w znalezieniu partnera. wink

1 452 Ostatnio edytowany przez LeżaczekKafeteria (2025-05-24 17:11:49)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Giaa2 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Co prawda Twoje sława dla wielu osób mogą być bolesne, ale można je odnieść do obu płaci czyli też byle jakiej partnerki byle była.

Dokładnie to miałam na myśli. Płec nie ma tu nic do rzeczy. Jedyna różnica, że panom wystarczy by była młodsza dużo, nawet nie musi byc specjalnie atrakcyjna, ot niebrzydka i żeby lubiła seks wink
Natomiast kobiety szukaja poczucia bezpieczeństwa, często mylonego z agresywnym sposobem bycia i chamstwem.
Ale sedno sprowadza się do poszukiwań "w śmietniku" smile


Mimo, że sława nie są może elokwentne i niektórych zaboli tekst o śmietniku, to jest on prawdziwy.

Tak jest.

Stworzenie własnego świata, własnych możliwości, własnej niezależności, że nie musze być z kimś, bo jestem w stanie funkcjonować samodzielnie zarówno pod względem organizacji życia, zaspakajania podstawowych potrzeb, nie ma się co oszukiwać też zdolności finansowych do samodzielnego utrzymania się, co jest istotne w przypadku kobiet. Niestety wciąż spora ilość kobiet nie jest samodzielna finansowo i wychodząc z jednego związku musi wejść w inny bo nie dźwignie tego.


Tak. Ale podobnie jest z facetami.
Zauważ, im mniej pewny siebie i swoich możliwości w kwestiach zawodowych facet, tym chętniej "rzuca się" na bylejakość, tym niższe wymagania względem ptoencjalnej partnerki.
Im facet lepiej zorganizowany na przestrzeni zawodowej, osobistej i finansowej, tym większe ma wymagania i mniej skłonny do zgniłych kompromisów, bo do "smietnika" po partnerki - nawet do seksu- nie zagląda, a partnerka życiowa musi go zahaczyć czyms znacznie więcej niż młodszy pesel.
Dlatego do takich mężczyzn ustawiaja sie kolejki, a ci bez standardów sami ustawiają się w kolejce do śmietnika smile



Natomiast nie traktuję tego jako etap przejściowy tylko docelowy smile tak jak pisałam założony target nie jest zainteresowany, bo raczej szuka młodszej i nie mającej takich doświadczeń jak ja smile

Jasne rozumiem.
Niemniej, brzmisz jak kobieta ogarnięta i świadoma, zakładam, ze także zadbana. Nie wieszałabym kołka nad Twoimi możliwościami w znalezieniu partnera. wink




























KURWAAAA ZNOWU ZAJEBAŁAŚ FOTE MŁODEJ PIEKNEJ BRUNETCE KTÓRĄ NIGDY NIE BEDZIESZ HAHAAHAHAAHAHHAHAAHAAAAAAA

1 453

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
LeżaczekKafeteria napisał/a:

KURWAAAA ZNOWU ZAJEBAŁAŚ FOTE MŁODEJ PIEKNEJ BRUNETCE KTÓRĄ NIGDY NIE BEDZIESZ HAHAAHAHAAHAHHAHAAHAAAAAAA

Specyficznie wyrazony komplement, niemniej mąż usmiechnał się pod nosem i dziękuje big_smile

1 454

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Giaa2 napisał/a:

Jasne rozumiem.
Niemniej, brzmisz jak kobieta ogarnięta i świadoma, zakładam, ze także zadbana. Nie wieszałabym kołka nad Twoimi możliwościami w znalezieniu partnera. wink

Mój problem to chyba ten PESEL mimo zadbania i młodego jak na mój wiek wyglądu to jednak zawsze to będzie dla pewnej grupy za dużo. smile

Nie wiem skąd u mnie ta ogólna niechęć do Panów 40+, do relacji gdzie jest różnica wieku większa niż 2-3 lata kiedyś tak nie miałam. Nie boję się wieku średniego, nie boję się dojrzałości, ale raczej tego, że będziemy mieli zupełnie inne potrzeby czy etap życia.

1 455

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
LeżaczekKafeteria napisał/a:
Giaa2 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Co prawda Twoje sława dla wielu osób mogą być bolesne, ale można je odnieść do obu płaci czyli też byle jakiej partnerki byle była.

Dokładnie to miałam na myśli. Płec nie ma tu nic do rzeczy. Jedyna różnica, że panom wystarczy by była młodsza dużo, nawet nie musi byc specjalnie atrakcyjna, ot niebrzydka i żeby lubiła seks wink
Natomiast kobiety szukaja poczucia bezpieczeństwa, często mylonego z agresywnym sposobem bycia i chamstwem.
Ale sedno sprowadza się do poszukiwań "w śmietniku" smile


Mimo, że sława nie są może elokwentne i niektórych zaboli tekst o śmietniku, to jest on prawdziwy.

Tak jest.

Stworzenie własnego świata, własnych możliwości, własnej niezależności, że nie musze być z kimś, bo jestem w stanie funkcjonować samodzielnie zarówno pod względem organizacji życia, zaspakajania podstawowych potrzeb, nie ma się co oszukiwać też zdolności finansowych do samodzielnego utrzymania się, co jest istotne w przypadku kobiet. Niestety wciąż spora ilość kobiet nie jest samodzielna finansowo i wychodząc z jednego związku musi wejść w inny bo nie dźwignie tego.


Tak. Ale podobnie jest z facetami.
Zauważ, im mniej pewny siebie i swoich możliwości w kwestiach zawodowych facet, tym chętniej "rzuca się" na bylejakość, tym niższe wymagania względem ptoencjalnej partnerki.
Im facet lepiej zorganizowany na przestrzeni zawodowej, osobistej i finansowej, tym większe ma wymagania i mniej skłonny do zgniłych kompromisów, bo do "smietnika" po partnerki - nawet do seksu- nie zagląda, a partnerka życiowa musi go zahaczyć czyms znacznie więcej niż młodszy pesel.
Dlatego do takich mężczyzn ustawiaja sie kolejki, a ci bez standardów sami ustawiają się w kolejce do śmietnika smile



Natomiast nie traktuję tego jako etap przejściowy tylko docelowy smile tak jak pisałam założony target nie jest zainteresowany, bo raczej szuka młodszej i nie mającej takich doświadczeń jak ja smile

Jasne rozumiem.
Niemniej, brzmisz jak kobieta ogarnięta i świadoma, zakładam, ze także zadbana. Nie wieszałabym kołka nad Twoimi możliwościami w znalezieniu partnera. wink




























KURWAAAA ZNOWU ZAJEBAŁAŚ FOTE MŁODEJ PIEKNEJ BRUNETCE KTÓRĄ NIGDY NIE BEDZIESZ HAHAAHAHAAHAHHAHAAHAAAAAAA

No a Ty kto? Nowy troll ? big_smile

1 456

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Minnie, mylisz się co do peselu.
Mój przecież jest dużo wcześniejszy. big_smile
I naprawdę wśród mężczyzn szukających stałej relacji nie miałam żadnego problemu z kimś -5 , + 8 lat bo takie ustaliłam widelki
Nie sądzę ze wszystkie kobiety tak mają jak ja, ale patrząc po realu chociażby na pewno jest ich wiele.
Tylko ze Ty, w przeciwieństwie do mnie mam wrażenie że nie wiem czy sama tak się czujesz.

1 457

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Julia life in UK napisał/a:
LeżaczekKafeteria napisał/a:
Giaa2 napisał/a:

Dokładnie to miałam na myśli. Płec nie ma tu nic do rzeczy. Jedyna różnica, że panom wystarczy by była młodsza dużo, nawet nie musi byc specjalnie atrakcyjna, ot niebrzydka i żeby lubiła seks wink
Natomiast kobiety szukaja poczucia bezpieczeństwa, często mylonego z agresywnym sposobem bycia i chamstwem.
Ale sedno sprowadza się do poszukiwań "w śmietniku" smile




Tak jest.




Tak. Ale podobnie jest z facetami.
Zauważ, im mniej pewny siebie i swoich możliwości w kwestiach zawodowych facet, tym chętniej "rzuca się" na bylejakość, tym niższe wymagania względem ptoencjalnej partnerki.
Im facet lepiej zorganizowany na przestrzeni zawodowej, osobistej i finansowej, tym większe ma wymagania i mniej skłonny do zgniłych kompromisów, bo do "smietnika" po partnerki - nawet do seksu- nie zagląda, a partnerka życiowa musi go zahaczyć czyms znacznie więcej niż młodszy pesel.
Dlatego do takich mężczyzn ustawiaja sie kolejki, a ci bez standardów sami ustawiają się w kolejce do śmietnika smile





Jasne rozumiem.
Niemniej, brzmisz jak kobieta ogarnięta i świadoma, zakładam, ze także zadbana. Nie wieszałabym kołka nad Twoimi możliwościami w znalezieniu partnera. wink



I po co się tak podniecać big_smile

KURWAAAA ZNOWU ZAJEBAŁAŚ FOTE MŁODEJ PIEKNEJ BRUNETCE KTÓRĄ NIGDY NIE BEDZIESZ HAHAAHAHAAHAHHAHAAHAAAAAAA

No a Ty kto? Nowy troll ? big_smile

I po co się tak podniecać big_smile

1 458 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-05-24 22:05:52)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Ela210 napisał/a:

Minnie, mylisz się co do peselu.
Mój przecież jest dużo wcześniejszy. big_smile
I naprawdę wśród mężczyzn szukających stałej relacji nie miałam żadnego problemu z kimś -5 , + 8 lat bo takie ustaliłam widelki
Nie sądzę ze wszystkie kobiety tak mają jak ja, ale patrząc po realu chociażby na pewno jest ich wiele.
Tylko ze Ty, w przeciwieństwie do mnie mam wrażenie że nie wiem czy sama tak się czujesz.

Oj Ela, przecież Ty młoda jesteś smile

Czuję się młodziej niż wskazuje wiek, co więcej na prawdę nie kumam tego umęczenia o jakim stale się mówi.

Może inaczej, mój były był moim pierwszym chłopakiem jeśli można tak to nazwać, tongue wcześniej spotykałam się z kimś powiedzmy miesiąc czy dwa i nie było nic z tego. Do dziś pamiętam jak wtedy myślałam, czy ta 2 letnia różnica wieku nie odbije mi się kiedyś czkawką, bo z każdym poprzednim to różnica była większa. Nie wiem czemu teraz dla mnie więcej niż 3 lata to już problem. Oczywiście, że jak ktoś poznaję poza aplikacjami to nie zastanawiam się ile ma lat, ale tam jak widzę więcej to od razu ban. Pewnie też zaraz bym się obawiała że mu się coś stanie, że lepiej go nie denerwować bo zawału dostanie albo coś, żeby doznań nie było za dużo bo jeszcze mu się coś stanie. Nie wiem skąd takie przeświadczenie.

Nie bez znaczenia pewnie jest też to jakimi mężczyznami jakich mam w otoczeniu tj. sukcesu później poznajesz kogoś i odgórnie masz go za ciamajdę, ale tak się tez przedstawia, że on chciał ale nie wyszło. I od razu myślisz no ok nie wyjsć to może zaliczenie na egzaminie raz czy drugi raz, ale ciężko żeby Ci cały czas nie wyszło. Problem polega na tym, iż taki tym mężczyzn oczekuje partnerki nie tylko atrakcyjnej fizycznie i intelektualnie ale też z 8 lat młodszej i bez bagażu doświadczeń które mogą wpłynąć na ich relację.

Oczywiście ja nie mam nic przeciwko temu żeby miał dzieci idealnie jedno w wieku 8-14 wtedy doświadczenia mogą być podobne. Jednak 2 - 4 latek to inny klimat wink

1 459 Ostatnio edytowany przez Giaa2 (2025-05-24 22:28:33)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Minnie, mylisz się co do peselu.
Mój przecież jest dużo wcześniejszy. big_smile
I naprawdę wśród mężczyzn szukających stałej relacji nie miałam żadnego problemu z kimś -5 , + 8 lat bo takie ustaliłam widelki
Nie sądzę ze wszystkie kobiety tak mają jak ja, ale patrząc po realu chociażby na pewno jest ich wiele.
Tylko ze Ty, w przeciwieństwie do mnie mam wrażenie że nie wiem czy sama tak się czujesz.

Oj Ela, przecież Ty młoda jesteś smile

Czuję się młodziej niż wskazuje wiek, co więcej na prawdę nie kumam tego umęczenia o jakim stale się mówi.

Może inaczej, mój były był moim pierwszym chłopakiem jeśli można tak to nazwać, tongue wcześniej spotykałam się z kimś powiedzmy miesiąc czy dwa i nie było nic z tego. Do dziś pamiętam jak wtedy myślałam, czy ta 2 letnia różnica wieku nie odbije mi się kiedyś czkawką, bo z każdym poprzednim to różnica była większa. Nie wiem czemu teraz dla mnie więcej niż 3 lata to już problem. Oczywiście, że jak ktoś poznaję poza aplikacjami to nie zastanawiam się ile ma lat, ale tam jak widzę więcej to od razu ban. Pewnie też zaraz bym się obawiała że mu się coś stanie, że lepiej go nie denerwować bo zawału dostanie albo coś, żeby doznań nie było za dużo bo jeszcze mu się coś stanie. Nie wiem skąd takie przeświadczenie.

Nie bez znaczenia pewnie jest też to jakimi mężczyznami jakich mam w otoczeniu tj. sukcesu później poznajesz kogoś i odgórnie masz go za ciamajdę, ale tak się tez przedstawia, że on chciał ale nie wyszło. I od razu myślisz no ok nie wyjsć to może zaliczenie na egzaminie raz czy drugi raz, ale ciężko żeby Ci cały czas nie wyszło. Problem polega na tym, iż taki tym mężczyzn oczekuje partnerki nie tylko atrakcyjnej fizycznie i intelektualnie ale też z 8 lat młodszej i bez bagażu doświadczeń które mogą wpłynąć na ich relację.

Oczywiście ja nie mam nic przeciwko temu żeby miał dzieci idealnie jedno w wieku 8-14 wtedy doświadczenia mogą być podobne. Jednak 2 - 4 latek to inny klimat wink

Czekaj, o ile dobrze zrozumialam, nie interesują Cię faceci starsi o kilka lat, tak?
Ja akurat jak mało kto to rozumiem tongue Mąż jest młodszy ode mnie 4 lata, chociaż ja akurat nie planowałam tego.
Ale coś w tym jest, bo obserwuję po koleżankach, że jesli tylko mogą to wybierają trochę młodszych, bo jednak jest tam jeszcze ten wigor, też mniej uprzedzeń do kobiet ze względu na niewypały związkowe, co widac zwłaszcza po rozwodnikach po 40-ce i wyżej.
Chociaż mąż ma za sobą 2 kilkuletnie związki przede mną, więc nie moge powiedzieć, że nie miał powodu by być nieco zgorzkniały. Tyle, że to on je kończył, a te kobiety chciały to ciągnac dalej, może dlatego?
Nie ma co sie uprzedzać i wrzucac do jednego wora, niemniej ja tez jestem zwolenniczką, że młodsi, o ile jest taka opcja i jest dojrzałość na odpowiednim poziomie, to nie ma co się zastanawiać.
Tym bardziej, że tak jak mowisz, nie jeden stary dziad mysli podobnie, choćby i nie miał na to szans.

Nie wiem czy planujesz jeszcze dzieci? Ja nie planowałam, ale mąż okazał się przekonujący tongue Ale na pewno nie zdecydowałabym się gdyby nie zaufanie do niego jako partnera, przyszłego ojca i człowieka ogólnie. Ale to kolejna cegiełka do koszyczka młodszych wink

Reasumując, założenia przyjełaś dobre, tylko powody może trochę mniej: tzn założyłaś, że każdy rówiesnik szuka młodszej x lat. MYslę, że takich szukaja tylko panowie, któzy chcą coś "światu" udowodnić, a raczej sobie po rozstaniu. Normalny pewny siebie facet, który ma poukładaną przeszłośc w głowie kieruje się innymi kryteriami niż co powiedza koledzy na dużo młodszą, no i przede wszystkim co powie ex partnerka smile

Także jesli jestes zadbana, wyglądasz młodziej itd. to jak najbardziej nie ma co się zamykac na młodszych, bo co tu dużo kryć: młodsze męskie ciało tez jest duuuużo atrakcyniejsze w pewnym wieku, nie czarujmy się, że tyczy się to tylko kobiet big_smile

1 460

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Oj dziewczyny smile
Starsi się interesują aż za bardzo, ale ja nie jestem nimi zainteresowana, prawdę mówić bardziej interesują się młodsi niż Ci w moim wieku, ale mam wątpliwości co do czystych intencji tych młodszych czy nie jest to przypadkiem na chwilę, a później jak zechcę mieć dzieci to zmienię na młodszą.
Dzieci już więcej nie planuję i raczej medycznie nie bardzo jest to możliwe smile

1 461

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Oj dziewczyny smile
Starsi się interesują aż za bardzo, ale ja nie jestem nimi zainteresowana, prawdę mówić bardziej interesują się młodsi niż Ci w moim wieku, ale mam wątpliwości co do czystych intencji tych młodszych czy nie jest to przypadkiem na chwilę, a później jak zechcę mieć dzieci to zmienię na młodszą.
Dzieci już więcej nie planuję i raczej medycznie nie bardzo jest to możliwe smile

O, to tym bardziej pomyśl, że nie masz nic do stracenia dając im szansę. Przynajmniej nie ma ryzyka wpadki wink jakby tak spojrzeć z niewłaściwym facetem.
No a dwa, jak znasz siebie i jesteś w dobrym miejscu w życiu, nie ma opcji żebyś kogoś "ze smietnika" wybrała big_smile Mądra babka jesteś.

A też popatrz na to trochę jak faceci: co sobie uzyjesz to Twoje tongue wink

1 462

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

To porównanie o śmietniku jest na prawdę dobre smile

1 463 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-05-25 07:28:43)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Minnie, mylisz się co do peselu.
Mój przecież jest dużo wcześniejszy. big_smile
I naprawdę wśród mężczyzn szukających stałej relacji nie miałam żadnego problemu z kimś -5 , + 8 lat bo takie ustaliłam widelki
Nie sądzę ze wszystkie kobiety tak mają jak ja, ale patrząc po realu chociażby na pewno jest ich wiele.
Tylko ze Ty, w przeciwieństwie do mnie mam wrażenie że nie wiem czy sama tak się czujesz.

Oj Ela, przecież Ty młoda jesteś smile

Czuję się młodziej niż wskazuje wiek, co więcej na prawdę nie kumam tego umęczenia o jakim stale się mówi.

Może inaczej, mój były był moim pierwszym chłopakiem jeśli można tak to nazwać, tongue wcześniej spotykałam się z kimś powiedzmy miesiąc czy dwa i nie było nic z tego. Do dziś pamiętam jak wtedy myślałam, czy ta 2 letnia różnica wieku nie odbije mi się kiedyś czkawką, bo z każdym poprzednim to różnica była większa. Nie wiem czemu teraz dla mnie więcej niż 3 lata to już problem. Oczywiście, że jak ktoś poznaję poza aplikacjami to nie zastanawiam się ile ma lat, ale tam jak widzę więcej to od razu ban. Pewnie też zaraz bym się obawiała że mu się coś stanie, że lepiej go nie denerwować bo zawału dostanie albo coś, żeby doznań nie było za dużo bo jeszcze mu się coś stanie. Nie wiem skąd takie przeświadczenie.

Nie bez znaczenia pewnie jest też to jakimi mężczyznami jakich mam w otoczeniu tj. sukcesu później poznajesz kogoś i odgórnie masz go za ciamajdę, ale tak się tez przedstawia, że on chciał ale nie wyszło. I od razu myślisz no ok nie wyjsć to może zaliczenie na egzaminie raz czy drugi raz, ale ciężko żeby Ci cały czas nie wyszło. Problem polega na tym, iż taki tym mężczyzn oczekuje partnerki nie tylko atrakcyjnej fizycznie i intelektualnie ale też z 8 lat młodszej i bez bagażu doświadczeń które mogą wpłynąć na ich relację.

Oczywiście ja nie mam nic przeciwko temu żeby miał dzieci idealnie jedno w wieku 8-14 wtedy doświadczenia mogą być podobne. Jednak 2 - 4 latek to inny klimat wink

A to nie wynikało czasem z tego co już pisałaś? Bo to akurat by pasowało. Jeśli od lat szczenięcych miałaś przekonanie, że jesteś lepsza, że przewyższasz otoczenie, to i pasuje do tego przekonanie że na Twoim poziomie (oczywiście mówimy o Tobie 23-letniej czy nawet młodszej) będzie jedynie facet starszy, bardziej doświadczony, który osiągnął już więcej niż Twoi rówieśnicy. Innymi słowy: w tamtym przedziale wiekowym partner starszy od Ciebie więcej niż o 2 lata był synonimem tego, o czym tak namolnie nadaje jedna z userek: "wyższego statusu", większych osiągnięć, przy jednoczesnym zachowaniu młodości (czyli czegoś, co - na podstawie Twojej autowyceny - Ci się wręcz należało). Dziś te same kilka lat na plusie w stosunku do Ciebie jawi Ci się już nie jako wyższy status, lecz jako wyższy przebieg, jako ktoś kto już wszedł w próg umiarkowanej starości, przed przekroczeniem którego Ty się wciąż znajdujesz (czyli żaden zysk na "statusie", a strata na wartościach energetyczno-wizualnych). Czyż nie tak?  wink

Porównanie o śmietniku jest równie prymitywne jak jego autorka, jej ciągłe aluzje i ograiczone, wybitnie jednoliniowe przekonanie o rzeczywistości i wartościach, podszyte upartym klepaniem przykładów, których rzeczywistych kulisów do dziś się nie domyśliła (a to z kolei utrwala w niej obraz fałszywych zależności).

1 464

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Nowe_otwarcie napisał/a:
minnie.89 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Minnie, mylisz się co do peselu.
Mój przecież jest dużo wcześniejszy. big_smile
I naprawdę wśród mężczyzn szukających stałej relacji nie miałam żadnego problemu z kimś -5 , + 8 lat bo takie ustaliłam widelki
Nie sądzę ze wszystkie kobiety tak mają jak ja, ale patrząc po realu chociażby na pewno jest ich wiele.
Tylko ze Ty, w przeciwieństwie do mnie mam wrażenie że nie wiem czy sama tak się czujesz.

Oj Ela, przecież Ty młoda jesteś smile

Czuję się młodziej niż wskazuje wiek, co więcej na prawdę nie kumam tego umęczenia o jakim stale się mówi.

Może inaczej, mój były był moim pierwszym chłopakiem jeśli można tak to nazwać, tongue wcześniej spotykałam się z kimś powiedzmy miesiąc czy dwa i nie było nic z tego. Do dziś pamiętam jak wtedy myślałam, czy ta 2 letnia różnica wieku nie odbije mi się kiedyś czkawką, bo z każdym poprzednim to różnica była większa. Nie wiem czemu teraz dla mnie więcej niż 3 lata to już problem. Oczywiście, że jak ktoś poznaję poza aplikacjami to nie zastanawiam się ile ma lat, ale tam jak widzę więcej to od razu ban. Pewnie też zaraz bym się obawiała że mu się coś stanie, że lepiej go nie denerwować bo zawału dostanie albo coś, żeby doznań nie było za dużo bo jeszcze mu się coś stanie. Nie wiem skąd takie przeświadczenie.

Nie bez znaczenia pewnie jest też to jakimi mężczyznami jakich mam w otoczeniu tj. sukcesu później poznajesz kogoś i odgórnie masz go za ciamajdę, ale tak się tez przedstawia, że on chciał ale nie wyszło. I od razu myślisz no ok nie wyjsć to może zaliczenie na egzaminie raz czy drugi raz, ale ciężko żeby Ci cały czas nie wyszło. Problem polega na tym, iż taki tym mężczyzn oczekuje partnerki nie tylko atrakcyjnej fizycznie i intelektualnie ale też z 8 lat młodszej i bez bagażu doświadczeń które mogą wpłynąć na ich relację.

Oczywiście ja nie mam nic przeciwko temu żeby miał dzieci idealnie jedno w wieku 8-14 wtedy doświadczenia mogą być podobne. Jednak 2 - 4 latek to inny klimat wink

A to nie wynikało czasem z tego co już pisałaś? Bo to akurat by pasowało. Jeśli od lat szczenięcych miałaś przekonanie, że jesteś lepsza, że przewyższasz otoczenie, to i pasuje do tego przekonanie że na Twoim poziomie (oczywiście mówimy o Tobie 23-letniej czy nawet młodszej) będzie jedynie facet starszy, bardziej doświadczony, który osiągnął już więcej niż Twoi rówieśnicy. Innymi słowy: w tamtym przedziale wiekowym partner starszy od Ciebie więcej niż o 2 lata był synonimem tego, o czym tak namolnie nadaje jedna z userek: "wyższego statusu", większych osiągnięć, przy jednoczesnym zachowaniu młodości (czyli czegoś, co - na podstawie Twojej autowyceny - Ci się wręcz należało). Dziś te same kilka lat na plusie w stosunku do Ciebie jawi Ci się już nie jako wyższy status, lecz jako wyższy przebieg, jako ktoś kto już wszedł w próg umiarkowanej starości, przed przekroczeniem którego Ty się wciąż znajdujesz (czyli żaden zysk na "statusie", a strata na wartościach energetyczno-wizualnych). Czyż nie tak?  wink

Porównanie o śmietniku jest równie prymitywne jak jego autorka, jej ciągłe aluzje i ograiczone, wybitnie jednoliniowe przekonanie o rzeczywistości i wartościach, podszyte upartym klepaniem przykładów, których rzeczywistych kulisów do dziś się nie domyśliła (a to z kolei utrwala w niej obraz fałszywych zależności).

Nie wiem skąd u Ciebie pomysł, że uważałam czy nadal uważam się za lepszą od innych? Nigdy tak nie było. Wręcz odwrotnie.
Większość osób z którymi studiowałam miało ustawione życie od początku. Przejmowali biznesy po rodzicach, kasa płynęła szerokim strumieniem. Ja pochodząca z biednej rodziny musiałam radzić sobie sama. Do tego miałam rodzinne problemy, więc serio nie uważam się za lepszą od innych wręcz gorszą. Nie imprezowałam jak inni bo nie miałam na to czasu ani możliwości finansowych. Zawsze uważałam się za tą gorszą pochodzącą z zadupia dolnego. Czasem mam wrażenie jakbyśmy pisali w innych językach. Kiedy poznałam mojego byłego nie miał nawet samochodu, ani żadnej dziewczyny wcześniej, więc gdzie tu doświadczenie?
Widzę że masz ewidentny kompleks na punkcie tego, że część kobiet wybiera tych zamożniejszych co promuje Giaa2 i to gdzieś tam część panów boli. Pewnie gdyby oni byli w grupie zarabiającej powyżej 300 tys. rocznie co w gruncie rzeczy nie czyni nikogo milionerem to inaczej się do tego podchodzi, bo wtedy mówi się ta mają rację. Punkt widzenia zależy od punku siedzenia. Ludzką natura jest umniejszanie wartości tego czego nie mamy a posiada konkurencja. Czytaj, uroda, młodość, pieniądze i co tam jeszcze ktoś chce.

Być może kiedy byłam młoda czyli miałam te 22-23 lata związanie się z kimś o wyższym statusie dałoby mi zysk, ale tego nie wiemy. Teoretycznie przyjmując Twoje założenia związek z kimś starszym nie da mi zysku, bo ani wizualnie ani finansowo, więc po co? Przy czym jeśli takbym do tego podeszła to oznacza, iż związek to wyłącznie transakcja handlowa, odsetki też doliczyć?

Oczywistym jest, że wchodząc w jakąś relację chcemy polepszyć to co mamy i nie mam tu na myśli, że będę mieć więcej kasy, tylko w tym też to, że ktoś Cię będzie wspierał czy rozumiał. Problem polega na rozumieniu, więc jak ktoś kto siedzi w żabce ma zrozumieć compliance manager skoro to dla niego czysta abstrakcja albo CEO w jego ocenie nie masz problemów bo siedzisz sobie w garniturze i spotykasz się z innymi, masz nowiutkie Porsche czy coś innego, w ocenie takiej osoby ta druga nie ma żadnych problemów.
Ludzie widzą efekty, jak dom, samochód, odzież wakacje a nie widza drogi komuś z innej bajki jest ciężko to zrozumieć. Tak samo komuś kto nie doświadczył rozstania przy małych dzieciach, alienacji trudno jest zrozumieć drugą osobę. Stąd ja wiem, że nie bardzo byłabym w stanie wspierać partnera który doświadcza alienacji rodzicielskiej, a pewnie moja w miarę normalna sytuacja po rozstaniu byłaby dla niego jeszcze bardziej przykra.

1 465 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-05-25 09:29:58)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Nie wiem skąd u Ciebie pomysł, że uważałam czy nadal uważam się za lepszą od innych? Nigdy tak nie było. Wręcz odwrotnie.
Większość osób z którymi studiowałam miało ustawione życie od początku. Przejmowali biznesy po rodzicach, kasa płynęła szerokim strumieniem. Ja pochodząca z biednej rodziny musiałam radzić sobie sama. Do tego miałam rodzinne problemy, więc serio nie uważam się za lepszą od innych wręcz gorszą. Nie imprezowałam jak inni bo nie miałam na to czasu ani możliwości finansowych. Zawsze uważałam się za tą gorszą pochodzącą z zadupia dolnego. Czasem mam wrażenie jakbyśmy pisali w innych językach. Kiedy poznałam mojego byłego nie miał nawet samochodu, ani żadnej dziewczyny wcześniej, więc gdzie tu doświadczenie?
Widzę że masz ewidentny kompleks na punkcie tego, że część kobiet wybiera tych zamożniejszych co promuje Giaa2 i to gdzieś tam część panów boli. Pewnie gdyby oni byli w grupie zarabiającej powyżej 300 tys. rocznie co w gruncie rzeczy nie czyni nikogo milionerem to inaczej się do tego podchodzi, bo wtedy mówi się ta mają rację. Punkt widzenia zależy od punku siedzenia. Ludzką natura jest umniejszanie wartości tego czego nie mamy a posiada konkurencja. Czytaj, uroda, młodość, pieniądze i co tam jeszcze ktoś chce.

Być może kiedy byłam młoda czyli miałam te 22-23 lata związanie się z kimś o wyższym statusie dałoby mi zysk, ale tego nie wiemy. Teoretycznie przyjmując Twoje założenia związek z kimś starszym nie da mi zysku, bo ani wizualnie ani finansowo, więc po co? Przy czym jeśli takbym do tego podeszła to oznacza, iż związek to wyłącznie transakcja handlowa, odsetki też doliczyć?

Oczywistym jest, że wchodząc w jakąś relację chcemy polepszyć to co mamy i nie mam tu na myśli, że będę mieć więcej kasy, tylko w tym też to, że ktoś Cię będzie wspierał czy rozumiał. Problem polega na rozumieniu, więc jak ktoś kto siedzi w żabce ma zrozumieć compliance manager skoro to dla niego czysta abstrakcja albo CEO w jego ocenie nie masz problemów bo siedzisz sobie w garniturze i spotykasz się z innymi, masz nowiutkie Porsche czy coś innego, w ocenie takiej osoby ta druga nie ma żadnych problemów.
Ludzie widzą efekty, jak dom, samochód, odzież wakacje a nie widza drogi komuś z innej bajki jest ciężko to zrozumieć. Tak samo komuś kto nie doświadczył rozstania przy małych dzieciach, alienacji trudno jest zrozumieć drugą osobę. Stąd ja wiem, że nie bardzo byłabym w stanie wspierać partnera który doświadcza alienacji rodzicielskiej, a pewnie moja w miarę normalna sytuacja po rozstaniu byłaby dla niego jeszcze bardziej przykra.

Oczywiście i dlatego właśnie tak uparcie wracasz do tego co miałaś mieć według perspektyw z czasu gdy miałaś 23 lata (opis dosłownie: klękajcie narody, kobieta należąca do jednego procenta ścisłej czołówki, przed którą perspektywy na sam szczyt i morze kasy" wink

A obrona przez atak, którą stosujesz, tylko potwierdza jak bardzo Cię to wciąż boli; piszesz wciąż (nie wiem czy celowo czy nieświadomie) protekcjonalnie czy z lekką pogardą o etatowych (zresztą mając bardzo wybiórcze wyobrażenie na ich temat), to ciągłe podkreślanie Twojego świata i tego jak jego dylematy ma zrozumieć ktoś kto "pracuje w Żabce". Naprawdę nie widzisz, że w Twoich postach brak konsekwencji (co nie tylko ja Ci wytykam), że nawet jeśli twierdzisz że nie patrzysz z góry, to przynajmniej co drugie - co trzecie Twoje zdaie świadczy że patrzysz? I opis historii z psychoterapeutką, która zamiast poprzeć Twoje oczekiwania sprowadziła Cię na ziemię...
BTW: jeśli jeszcze chodzisz do tej psychoterapeutki, to daj jej do przeczytania te swoje wpisy (nawet anonimowo, powiedz że starłaś się z taką jedną, która takie rzeczy pisze) i niech ona oceni co przebija z tych postów  wink

Naturalnie masz pełne prawo szukać według swoich kryteriów, ze wszystkimi tego konsekwencjami, nikt Ci tego nie odbiera. Może rzeczywiście musisz szukać "w swoim świecie", może tylko tam dostaniesz to na czym Ci zależy... a jeśli nie, to po prostu sama się musisz o tym przekonać. Powodzenia w każdym razie wink

PS. Taaaak, wspieraj wcześniej wymienioną użytkowniczkę. W określonych sytuacjach poprze ona wszelkie Twoje zdania jeśli akurat będą w jakimś punkcie zbieżne z jej celami; tylko uważaj żeby nie zgubić linii trendu, bo jak ją zgubisz to przeczytasz że "jak widać nie jesteś tak inteligentna jak myślałaś i postanowiłaś - tu jeden z jej ulubionych tekstów - "przyklasnąć cyckami/wargami sromowymi" jakiejś idotce/idiocie"  wink

1 466

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Nowe_otwarcie napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Nie wiem skąd u Ciebie pomysł, że uważałam czy nadal uważam się za lepszą od innych? Nigdy tak nie było. Wręcz odwrotnie.
Większość osób z którymi studiowałam miało ustawione życie od początku. Przejmowali biznesy po rodzicach, kasa płynęła szerokim strumieniem. Ja pochodząca z biednej rodziny musiałam radzić sobie sama. Do tego miałam rodzinne problemy, więc serio nie uważam się za lepszą od innych wręcz gorszą. Nie imprezowałam jak inni bo nie miałam na to czasu ani możliwości finansowych. Zawsze uważałam się za tą gorszą pochodzącą z zadupia dolnego. Czasem mam wrażenie jakbyśmy pisali w innych językach. Kiedy poznałam mojego byłego nie miał nawet samochodu, ani żadnej dziewczyny wcześniej, więc gdzie tu doświadczenie?
Widzę że masz ewidentny kompleks na punkcie tego, że część kobiet wybiera tych zamożniejszych co promuje Giaa2 i to gdzieś tam część panów boli. Pewnie gdyby oni byli w grupie zarabiającej powyżej 300 tys. rocznie co w gruncie rzeczy nie czyni nikogo milionerem to inaczej się do tego podchodzi, bo wtedy mówi się ta mają rację. Punkt widzenia zależy od punku siedzenia. Ludzką natura jest umniejszanie wartości tego czego nie mamy a posiada konkurencja. Czytaj, uroda, młodość, pieniądze i co tam jeszcze ktoś chce.

Być może kiedy byłam młoda czyli miałam te 22-23 lata związanie się z kimś o wyższym statusie dałoby mi zysk, ale tego nie wiemy. Teoretycznie przyjmując Twoje założenia związek z kimś starszym nie da mi zysku, bo ani wizualnie ani finansowo, więc po co? Przy czym jeśli takbym do tego podeszła to oznacza, iż związek to wyłącznie transakcja handlowa, odsetki też doliczyć?

Oczywistym jest, że wchodząc w jakąś relację chcemy polepszyć to co mamy i nie mam tu na myśli, że będę mieć więcej kasy, tylko w tym też to, że ktoś Cię będzie wspierał czy rozumiał. Problem polega na rozumieniu, więc jak ktoś kto siedzi w żabce ma zrozumieć compliance manager skoro to dla niego czysta abstrakcja albo CEO w jego ocenie nie masz problemów bo siedzisz sobie w garniturze i spotykasz się z innymi, masz nowiutkie Porsche czy coś innego, w ocenie takiej osoby ta druga nie ma żadnych problemów.
Ludzie widzą efekty, jak dom, samochód, odzież wakacje a nie widza drogi komuś z innej bajki jest ciężko to zrozumieć. Tak samo komuś kto nie doświadczył rozstania przy małych dzieciach, alienacji trudno jest zrozumieć drugą osobę. Stąd ja wiem, że nie bardzo byłabym w stanie wspierać partnera który doświadcza alienacji rodzicielskiej, a pewnie moja w miarę normalna sytuacja po rozstaniu byłaby dla niego jeszcze bardziej przykra.

Oczywiście i dlatego właśnie tak uparcie wracasz do tego co miałaś mieć według perspektyw z czasu gdy miałaś 23 lata (opis dosłownie: klękajcie narody, kobieta należąca do jednego procenta ścisłej czołówki, przed którą perspektywy na sam szczyt i morze kasy" wink

A obrona przez atak, którą stosujesz, tylko potwierdza jak bardzo Cię to wciąż boli; piszesz wciąż (nie wiem czy celowo czy nieświadomie) protekcjonalnie czy z lekką pogardą o etatowych (zresztą mając bardzo wybiórcze wyobrażenie na ich temat), to ciągłe podkreślanie Twojego świata i tego jak jego dylematy ma zrozumieć ktoś kto "pracuje w Żabce". Naprawdę nie widzisz, że w Twoich postach brak konsekwencji (co nie tylko ja Ci wytykam), że nawet jeśli twierdzisz że nie patrzysz z góry, to przynajmniej co drugie - co trzecie Twoje zdaie świadczy że patrzysz? I opis historii z psychoterapeutką, która zamiast poprzeć Twoje oczekiwania sprowadziła Cię na ziemię...

Naturalnie masz pełne prawo szukać według swoich kryteriów, ze wszystkimi tego konsekwencjami, nikt Ci tego nie odbiera. Może rzeczywiście musisz szukać "w swoim świecie", może tylko tam dostaniesz to na czym Ci zależy... a jeśli nie, to po prostu sama się musisz o tym przekonać. Powodzenia w każdym razie wink

Skąd takie wnioski? NIGDY NIE UWAŻAŁAM SIĘ ZA LEPSZĄ OD INNYCH. I piszę to po raz 100.
Dlaczego o tym piszę, bo ma to znaczenie, ja nie mam za sobą 15 relacji tylko jedną i to ma znaczenie.
Co do terapeutki, szkoda nie dostrzegłeś że ja podeszłam do tego z grubym dystansem, uśmiechem. Podchodzisz do wszystkiego zero jedynko i to widać.
Masz pewne kompleksy które rzutują na postrzeganie świata. Bardzo Cię boli, to że uważam, osoby na etatach za wygodne, bo o nic nie musza się martwić. Tak, uważam, że to wygodniejsza droga, ale to jest ich wybór który szanuję, a wielu przypadkach jest lepszym wyborem.
Naturalnym jest usprawiedliwianie się i umniejszanie, czytaj mam nadwagę, bo w moim wieku trudno o dobrą sylwetkę, zarabiam 5000 netto bo w moim regionie trudno o lepszą pracę, można wymieniać bez końca.

Ja dziś świadomie zrezygnowałam, z poszukiwania partnera, bo wiem że PARTNERA nie znajdę, a nie mam w sobie chęci na bycie opiekunką, wspomagaczem czy innym ratownikiem.

1 467 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-05-25 09:37:57)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

widzę Nowe otwarcie, że nie potrafisz zaakceptować 2 rzeczy:
1. kobieta która nie jest w sytuacji presji że nie da rady życ i funkcjonować jako singiel:
nie zwiąże sie z kimś kto nie ma jej czym zaimponować mentalnie
bo to jest najważniejszy czynnik gdy partnera wybiera kobieta.

Mężczyżni mają inne czynniki którymi się kierują.

osoby które nie potrafią żyć same nie wybierają swoich priorytetów, ale "Możliwości" i nie zrozumieją tych, którzy mogą być sami i nie jest to tragedia.

1 468 Ostatnio edytowany przez Giaa2 (2025-05-25 09:49:15)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Widzę że masz ewidentny kompleks na punkcie tego, że część kobiet wybiera tych zamożniejszych co promuje Giaa2 i to gdzieś tam część panów boli. Pewnie gdyby oni byli w grupie zarabiającej powyżej 300 tys. rocznie co w gruncie rzeczy nie czyni nikogo milionerem to inaczej się do tego podchodzi, bo wtedy mówi się ta mają rację. Punkt widzenia zależy od punku siedzenia. Ludzką natura jest umniejszanie wartości tego czego nie mamy a posiada konkurencja. Czytaj, uroda, młodość, pieniądze i co tam jeszcze ktoś chce.

W punkt.
To jest oczywiste i bardzo czytelne dla osób, które kompleksów tego typu nie mają.

Ela210 napisał/a:

idzę Nowe otwarcie, że nie potrafisz zaakceptować 2 rzeczy:
1. kobieta która nie jest w sytuacji presji że nie da rady życ i funkcjonować jako singiel:
nie zwiąże sie z kimś kto nie ma jej czym zaimponować mentalnie
bo to jest najważniejszy czynnik gdy partnera wybiera kobieta.

Mężczyżni mają inne czynniki którymi się kierują.

osoby które nie potrafią żyć same nie wybierają swoich priorytetów, ale "Możliwości" i nie zrozumieją tych, którzy mogą być sami i nie jest to tragedia.

Bo facet, który otwarcie przyznawał, że "nie umie być sam" (już abstrachując od tego, że z takim podejściem każda partnerka nie będzie czuła się wybrana, a kołem ratunkowym dla słabej psychiki takiego gościa) nie kieruje się przy wyborze zestawem cech, a 1 max 2ma cechami, które go zahaczają , a reszta red flagów to na zasadzie "a jakoś to będzie", przeciez jest młoda to się nauczy/wyrobi/zmieni itp. z listy wishfull thinking XD


Oni nie rozumieją, że osoby, które nie mają lęku przed samotnością wybierają z zupełnie innego levelu - nazywają to "wybrzydzaniem", podczas gdy dla nas to absolutne podstawy kryteriów wyboru: pakiet cech, które analizujemy - całokształt, a nie jedna- dwie cechy na łapu capu i uwieszenie się pazurami, a potem urąganie swojej godności wybaczając kolejne fuck upy , byle osoba nam nie zwiała XD

1 469

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Ela210 napisał/a:

widzę Nowe otwarcie, że nie potrafisz zaakceptować 2 rzeczy:
1. kobieta która nie jest w sytuacji presji że nie da rady życ i funkcjonować jako singiel:
nie zwiąże sie z kimś kto nie ma jej czym zaimponować mentalnie
bo to jest najważniejszy czynnik gdy partnera wybiera kobieta.

Mężczyżni mają inne czynniki którymi się kierują.

osoby które nie potrafią żyć same nie wybierają swoich priorytetów, ale "Możliwości" i nie zrozumieją tych, którzy mogą być sami i nie jest to tragedia.

W pełni się zgadzam, jeszcze rok temu myślałam, ze nie dam rady, ale dałam i nie musze wiązać się na siłę bo tak trzeba.
Po rozstaniu myślałam, że nie poradzę sobie pod żadnym względem, ani finansowym, organizacyjnym, no żadnym, ale daję radę pod każdym. Może to wredne, ale ja nie potrzebuję kogoś kto będzie dla mnie kotwicą tylko kimś z kim razem będziemy grali do jednej bramki a nie że jemu się nie chce, on nie ma siły ochoty czasu pieniędzy i sto milionów usprawiedliwień. Dlatego ktoś kto nie MUSI świadomie wybiera, ktoś kto musi bo nie umie obsługiwać pralki czy innych rzeczy ogarniać to on musi.
Po tym całym rozstaniu wykazałam się sprytem, mój były chciał opieki naprzemiennej nawet, żeby on miał więcej, co ja zrobiłam wiedziałam, że nie da rady ale też wiedziałam, że to uparty Byk który musi sam poczuć, że może lepiej będzie inaczej. Wiedziałam, że każda walka będzie dla niego tylko paliwem i będzie walczył jeszcze mocniej. I przekonał się, co mu wychodzi a co nie wychodzi. Zrozumiał, że moją intencją nie jest mszczenie się na nim, że nie chce ograniczać mu kontaktu i wiele odpuścił.

1 470

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Ja dziś świadomie zrezygnowałam, z poszukiwania partnera, bo wiem że PARTNERA nie znajdę, a nie mam w sobie chęci na bycie opiekunką, wspomagaczem czy innym ratownikiem.

Nie wytłumaczysz głodującemu, że nie trzeba się najadać "na zapas". To jest dobra analogia, bo u takich osób jak Otwarcie głód bliskości jest porównywalny z głodem fizycznym. To potworny lęk przed byciem samemu, bo nie nauczył się sobie ufac, że sam da radę jako facet. Mnóstwo osób , nie tylko facetów tak żyje i jest to straszne, bo nie da sie z kims takim tworzyć czegoś prawdziwego.
Nawet jeśli taka osoba bardzo się pilnuje i powstrzymuje przed okazywaniem tych leków na co dzień, to zawsze to się prędzej czy później objawi. I jeśli partnerka nie ma kompatybilnych zaburzeń, to się relacja rozsypie, bo nikt nie chce być ratownikiem jak napisałaś.
Natomiast, co jest ciekawe, to hipokryzja u takich panów: kobieta ma być ratownikiem jak najbardziej (choć na jego poziomie świadomości on niewiele z tych zalezności rozumie), ale on nie będzie nim "finansowo" dla niej tongue
Czyli ona ma być i ratownikiem i kims w rodzaju terapeuty (oczywiście nigdy nie w sposób otwarty i wprost, to się dzieje jakby w tle świadomości), a on no cóż... Po prostu JEST. Czy to mało? wink


Dlatego moja rada, zwał jak zwał, żeby kobiety - jesli tylko istnieje cień szansy - wybierały facetów, którzy przede wszystkim ogarneli swoje życie na kilku waznych poziomach, nie wynika z prózności czy materializmu, a świadomości, że wszelkie kompleksy na tym tle ogromnie rzutują potem na każdy aspekt związku.
Po drugie, zupełmnie inaczej jest celowac wysoko i "przegrać", a celować w poziom śmietnika i dostać kosza.

1 471

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Widzę że masz ewidentny kompleks na punkcie tego, że część kobiet wybiera tych zamożniejszych co promuje Giaa2 i to gdzieś tam część panów boli. Pewnie gdyby oni byli w grupie zarabiającej powyżej 300 tys. rocznie co w gruncie rzeczy nie czyni nikogo milionerem to inaczej się do tego podchodzi, bo wtedy mówi się ta mają rację.


Sam zarabiam niemało, a znam też ludków co zarabiają o jedno zero więcej niż to wskazałaś, a i tak większość z nich nie ma jakiegoś dobrego zdania o babkach lecących na kasę.


Pamiętaj jedno - masz depresję, leczysz się, bo życie  ci się posypało. A wypowiadasz się w temacie swojej największej, życiowej porażki. Cokolwiek ci się wydaje, że masz rację albo ktoś ci to przyklaskuje - mylisz się i ty i ta osoba. Gdybyś miała rację choć w jednej rzeczy, to nie miałabyś depresji i nie musiałabyś brać leków.




Ela210 napisał/a:

widzę Nowe otwarcie, że nie potrafisz zaakceptować 2 rzeczy:
1. kobieta która nie jest w sytuacji presji że nie da rady życ i funkcjonować jako singiel:
nie zwiąże sie z kimś kto nie ma jej czym zaimponować mentalnie
bo to jest najważniejszy czynnik gdy partnera wybiera kobieta.


Stabilni i spełnieni życiowo ludzie (bez względu na płeć) nie kierują się kryterium imponowania.

1 472

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Giaa2 napisał/a:

Oni nie rozumieją, że osoby, które nie mają lęku przed samotnością wybierają z zupełnie innego levelu - nazywają to "wybrzydzaniem", podczas gdy dla nas to absolutne podstawy kryteriów wyboru: pakiet cech, które analizujemy - całokształt, a nie jedna- dwie cechy na łapu capu i uwieszenie się pazurami, a potem urąganie swojej godności wybaczając kolejne fuck upy , byle osoba nam nie zwiała XD


Tia....minnie.89 i brak lęku.

Babka od miesięcy płacze na forum, bo nie wie co ma zrobić ze swoim życiem, nie potrafi zbudować zdrowej relacji z żadnym facetem, nigdy nie potrafiła, nawet nie potrafi nadać relacji pożądanego kierunku, chodzi na terapie i łyka psychotropy z tego właśnie powodu, ale to osoby wskazujące powody jej samotności i powód porażki na tej płaszczyźnie życia czegoś nie rozumieją.

Logiczne.

1 473

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Problem w tym że ja nie biorę żadnych leków więc skąd wiedzą że biorę?

1 474

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Problem w tym że ja nie biorę żadnych leków więc skąd wiedzą że biorę?

Fakty jackowi w trollingu nie przeszkadzają.
Nie daj się trollowac, po prostu ignoruj jego denne zaczepki smile

Ani to autorytet, ani facet, którego fizjonomia i przede wszystkim charakter (tu jedno ma bezpośrednie przełożenie na drugie akurat big_smile) nie dają mu mandatu do wypowiedzi tego typu.

1 475 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-05-25 10:38:48)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Problem w tym że ja nie biorę żadnych leków więc skąd wiedzą że biorę?


Bo tu pytałaś o przepisane ci przez lekarza leki. Jeśli ich jednak nie bierzesz pomimo tego, że ci je zalecił, to tym gorzej świadczy o tobie. To przecież twój post:

minnie.89 napisał/a:

Cześć,

Od grudnia korzystam z terapii u psycholog, wczoraj byłam u psychiatry ponieważ mam już trudności ze snem, drażliwość czasem trudność z koncentracją.

Lekarz zalecił mi Asentrę oraz ValproLEK czy macie może doświadczenia z tym lekiem?

1 476

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Jack Sparrow napisał/a:

Bo tu pytałaś o przepisane ci przez lekarza leki. Jeśli ich jednak nie bierzesz pomimo tego, że ci je zalecił, to tym gorzej świadczy o tobie. To przecież twój post:

No i ?
Teraz psychiatrzy przepisuja leki na dzien dobry. Tobie tez by ze 2 garści przepisali (ale w tym przypadku akurat slusznie).
Nawet nie próbuj tak niskich zagrywek, bo jedyne co po raz kolejny dowiodłeś to, że znów coś cię striggerowało emerytowany dziadku z kompleksami na każdym mozliwym tle big_smile

1 477

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Byłam, bo na UCK od razu kiedy kierują młoda osobę do onkologa sugerują kontakt z psychiatrą specjalizującym się w psychoonkologii na tej postawie dostałam w ciągu tygodnia termin do prof. Krystyny de Walden-Gałuszko. Leków nigdy nie wzięłam. ehhh czytasz co 5 zdanie.

1 478

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Giaa2 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Bo tu pytałaś o przepisane ci przez lekarza leki. Jeśli ich jednak nie bierzesz pomimo tego, że ci je zalecił, to tym gorzej świadczy o tobie. To przecież twój post:

No i ?
Teraz psychiatrzy przepisuja leki na dzien dobry. Tobie tez by ze 2 garści przepisali (ale w tym przypadku akurat slusznie).
Nawet nie próbuj tak niskich zagrywek, bo jedyne co po raz kolejny dowiodłeś to, że znów coś cię striggerowało emerytowany dziadku z kompleksami na każdym mozliwym tle big_smile


Sek w tym, że ze względu na swoje dolegliwości sprawdzam się regularnie i jakoś tej garści leków nie potrzebuję. A dla pewności konsultuję u więcej niż jednego lekarza. Asentry i ValproLEKu nie przepisują jak draży, bo jeden to SSRI na receptę, a drugi to lek na padaczkę, a takiej kombinacji używa się w terapii choroby afektywnej dwubiegunowej.


To, że minnie.89 dopytuje skąd wiem że bierze (powinna brać) leki, choć nie tak dawno temu sama o nie tutaj dopytywała to najlepszy dowód na to, że leki te zostały przepisane jednak słusznie.


Niskie zagrywki to ty tu stosujesz ciągłymi inwektywami i bluzgami na temat mojego wzrostu czy mojej żony. Ja jedyne co zrobiłem, to wskazałem to, z czym minnie.89 sama tu przylazła i o co teraz próbuje kruszyć kopie. To bez sensu. Dostała diagnozę, najwyraźniej nie podjęła leczenia, a próbuje brylować, bo uważa wie lepiej.

N_o jest jaki jest. Ale jest zadowolony ze swojego życia. Nawet jeśli będąc z obecną partnerką peany rozpisuje o byłej - trudno. Jest po prostu chujem. Ale chujem szczęśliwym i spełnionym. Umościł się w dupie, ale ma do tego pełne prawo. Minnie.89 zaś ma depresję, zakłada kolejne wątki o swoich niepowodzeniach lub depresji, a próbuje jednocześnie udowadniać, że jej system wartości i światopogląd są zajebiste i jedyne prawdziwe. No to skoro tak jest zajebiście, to czemu jednocześnie jest tak chujowo, że nawet w tym miesiącu utworzyła kolejny wątek o tym jak to jej się nie chce....żyć?

Nie da się rozpisywać o swoim braku motywacji do najprostszych czynności, o tym że nic nie cieszy i jednocześnie w innym wątku udowadniać jakim to jest się zajebistym kąskiem o super systemie wartości.

1 479 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-05-25 11:09:09)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Byłam, bo na UCK od razu kiedy kierują młoda osobę do onkologa sugerują kontakt z psychiatrą specjalizującym się w psychoonkologii na tej postawie dostałam w ciągu tygodnia termin do prof. Krystyny de Walden-Gałuszko. Leków nigdy nie wzięłam. ehhh czytasz co 5 zdanie.


Czytam twoje wątki. Również ten ostatni, w którym rozpisujesz się o tym, że nie masz motywacji do najprostszych czynności, nic cię nie cieszy i że znowu jesteś w terapii.


No wiec skoro jest tak zajebiście, jak to starasz się udowadniać w tej dyskusji, to czemu jednak jest tak chujowo?


-edit- nie, pacjentów onkologicznych tak szybko do psychiatry nie wysyłają, a pisze to z doświadczeń rodzinnych.

1 480

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Każdy ma prawo mieć słabszą chwilę, słabszy okres, ale nigdy nie powiedziałabym że jest chujowo. To zależy jak kto nazywa terapię, mniej więcej staram się raz na 5-6 tygodni skontaktować, bo tematy są różne. W przeciwieństwie do Ciebie ja mam dziecko które różnie reaguje na różne sytuacje, co też nie zawsze dla mnie jest łatwe. Nie zawsze łatwo jest słuchać codziennie, kiedy 11 latka ma do Ciebie pretensje że zostawiłaś tatusia, że ona nie chce jechać z nim na wakacje, bo ... to nie jest łatwe. Zbierasz siłę ale po którymś razie też masz dość.

1 481

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Jak nie masz na nic siły i nic cię nie cieszy to nie jest to słabsza chwila. To jest depresja. Jak dostałaś przepisane leki, których kombinację stosuje się głównie (ale nie tylko) w dwubiegunówce to nie olewaj zaleceń lekarza.

W takiej sytuacji, kiedy próbujesz się kreować na silną, spełnioną kobietę to.....wypadasz żałośnie. Każdy ma jakieś problemy. Ale nie każdy biega na forum pogadać o nich anonimowo w necie i nie każdy chodzi z tego powodu na terapie i nie każdy dostaje taką, a nie inną kombinację leków.

W twojej sytuacji nie ma nic, co pozwalałoby ci się kreować na spełnioną kobietę sukcesu zawodowego i prywatnego, bo nawet sama nie jesteś zadowolona ze swojego życia. Co kilka tygodni/miesięcy zakładasz nowy temat, który przeczy temu, co tutaj teraz starasz się udowodnić. Bo to ty nie możesz nikogo sobie znaleźć, bo to ty nie potrafisz odnaleźć szczęścia, bo to ty nie potrafisz dogadać się z kolejnymi facetami w swoim życiu. Wszyscy faceci źli, tak? Cały świat przeciwko biednej minnie.89? Czy też to może jednak z tobą jest coś nie tak i z wyborami, które podejmujesz?


Jak masz takie huśtawki, że na początku maja podkreślasz swoją degrengoladę życiową, a pod jego koniec próbujesz pouczać innych na temat związków i systemu wartości gwarantującego spełnienie i szczęście w życiu prywatnym to przemyśl jeszcze raz czy nie powinnaś jednak tych leków wykupić.....

1 482

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Nie będę komentować tych powyższych głupot, nie jesteś lekarzem wiec może się nie wypowiadaj. Przykład metformina przepisywana przy cukrzycy i bardzo często też przy PCOS, też brałam wiele lat.  To że leki są przepisywane zwyczajowo na coś nie oznacza, że nei są wykorzystywane w innych celach. Asentra jest lekiem czeto przepisywanym po śmierci bliskiej osoby przez lekarzy POZ.

Ja nie musze się chwalić całą sytuacją, nie musze też pisać wszystkiego. Problem polega na tym, że Ty czepiasz radość z dokuczania mi. Zrozum kobiety nie potrzebują się wiązać na siłę z byle kimś.

1 483 Ostatnio edytowany przez Giaa2 (2025-05-25 11:37:00)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Jack Sparrow napisał/a:

Sek w tym, że ze względu na swoje dolegliwości sprawdzam się regularnie i jakoś tej garści leków nie potrzebuję. A dla pewności konsultuję u więcej niż jednego lekarza. Asentry i ValproLEKu nie przepisują jak draży, bo jeden to SSRI na receptę, a drugi to lek na padaczkę, a takiej kombinacji używa się w terapii choroby afektywnej dwubiegunowej.


To, że minnie.89 dopytuje skąd wiem że bierze (powinna brać) leki, choć nie tak dawno temu sama o nie tutaj dopytywała to najlepszy dowód na to, że leki te zostały przepisane jednak słusznie.

Jak wyżej: z autopsji i historii wielu bliższych i dalszych znajomych - wszyscy mieszczący się totalnie w "średniej odchyłów" tongue jeśli chodzi o codzienna egzystencję, każdy kto był u psychiatry, bo miał tzw. gorszy okres psychicznie w zyciu i został odesłany do psychiatry "bo coś tam" (zwykle kierował psycholog z niskimi kompetencjami) kończył z receptą na co najmniej 1 lek z gat. tych SSRI.
Ani ja, ani większośc moich znajomych nie decydowała się w ciemno - po 45 min. rozmowie (!!) która w praktyce nie była niczym innym jak podkładka na przepisanie leku, nie zdecydował się brać. Każdy z nas wie, że słusznie zrobił.
Trzeba być skrajnie naiwnym żeby w ciemno ufać psychiatrom, którzy w ciągu pierwszych 5 min. rozmowy przepisują tak silne leki na glowę!

A przepisują je z wiadomego powodu najcześciej, kasa musi się zgadzać i bez wnikliwego wywiadu.


Niskie zagrywki to ty tu stosujesz ciągłymi inwektywami i bluzgami na temat mojego wzrostu czy mojej żony.


Nie rób z siebie sieroty obrzyganej, bo nikt nie uwierzy w to, że ktoś ciebie pierwszy kiedykolwiek inwektywami zaatakował.
Zbierasz co zasiałeś.


Ja jedyne co zrobiłem, to wskazałem to, z czym minnie.89 sama tu przylazła i o co teraz próbuje kruszyć kopie. To bez sensu. Dostała diagnozę, najwyraźniej nie podjęła leczenia, a próbuje brylować, bo uważa wie lepiej.

Ty zawsze "jedyne co zrobiłes" i się zesrałeś.


N_o jest jaki jest. Ale jest zadowolony ze swojego życia. Nawet jeśli będąc z obecną partnerką peany rozpisuje o byłej - trudno. Jest po prostu chujem. Ale chujem szczęśliwym i spełnionym.

Skoro zachwyca się byłymi to na bank jest spełniony i szczęsliwy. big_smile
Ty i twoje "diagnozy".

Umościł się w dupie, ale ma do tego pełne prawo. Minnie.89 zaś ma depresję, zakłada kolejne wątki o swoich niepowodzeniach lub depresji, a próbuje jednocześnie udowadniać, że jej system wartości i światopogląd są zajebiste i jedyne prawdziwe. No to skoro tak jest zajebiście, to czemu jednocześnie jest tak chujowo, że nawet w tym miesiącu utworzyła kolejny wątek o tym jak to jej się nie chce....żyć?

Ty tez masz depresje tylko przykrywasz to pseudo moralitetami i madrzeniem się i co? Mamy cię zamknąc w zakładzie albo naszpikowac tabletkami?
A to, że miała czy ma aktualnie cięższy okres w życiu nie znaczy, ze wszystkie jej wnioski czy rpzemyślenia nie mają sensu czy sa "bzdura", bo prof. nauk med. jack tak napisał..weź rozpęd jak zwykle.

Nie da się rozpisywać o swoim braku motywacji do najprostszych czynności, o tym że nic nie cieszy i jednocześnie w innym wątku udowadniać jakim to jest się zajebistym kąskiem o super systemie wartości.

Jeszcze raz: ona tu opisuje ułamek swojego życia, nie masz bladego pojęcia jak funckjonuje na co dzien i z ludźmi.
Jesteś skrajnie glupi jeśli uważasz, ze ludzie z depresja powłócza nogami i są bardzo smutni na co dzien. Zwykle jest odwrotnie- musza udawac przez takich ułomów jak ty, bo sa non-stop oceniani, mimo, że osoby oceniające mają czesto większe problemy ze sobą, czego jesteś najlepszym dowodem.

Za jej poczytalnością przemawia, że nie szuka związku-plastra na samotnośc, czego nie można powiedziec o Otwarcie, który po koszu od wyboru "z dna śmietnika"  wszedł w związek z rozsądku.

1 484

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Nie będę komentować tych powyższych głupot, nie jesteś lekarzem wiec może się nie wypowiadaj. Przykład metformina przepisywana przy cukrzycy i bardzo często też przy PCOS, też brałam wiele lat.  To że leki są przepisywane zwyczajowo na coś nie oznacza, że nei są wykorzystywane w innych celach.

I dlatego dostałaś lek na padaczkę, choć padaczki nie masz. Nie jestem lekarzem - lekarz ci te leki zapisał, a ty radośnie stwierdziłaś, że brać ich nie będziesz. Bo nie i chuj. I dziwisz się, że tak słabo sobie radzisz w życiu prywatnym?




Ja nie musze się chwalić całą sytuacją, nie musze też pisać wszystkiego. Problem polega na tym, że Ty czepiasz radość z dokuczania mi. Zrozum kobiety nie potrzebują się wiązać na siłę z byle kimś.

Dokuczam ci? A w jaki to sposób? Przytaczając twoje własne wypowiedzi? Konfrontując twoje słowa i tezy z różnych wątków?


Piszesz, że kobiety nie potrzebują się wiązać z byle kim - spoko, ja nie mam z tym problemu żadnego. Tylko śmieszność sytuacji polega na tym, że z nas trojga to ja jestem w wieloletnim związku małżeńskim, N_o również jest w związku, a ty zakładasz kolejne wątki, w których podkreślasz swoje niezadowolenie z życia i nieumiejętność znalezienia faceta ani do zbudowania stałego związku, ani nawet do okazjonalnego grzmocenia. Także z twojej strony to nie jest wybór. Po prostu życie cię zweryfikowało i teraz dorabiasz do tego ideologię, aby twoja krucha psychika się nie posypała kompletnie.


Serio - nie lekceważ zaleceń lekarskich. Jak masz wątpliwości, to najwyżej skonsultuj to z innym specjalistą. Bo postępując w ten sposób nigdy nie wyjdziesz z dołka, który sama sobie kopiesz.

1 485

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Jack Sparrow napisał/a:

Tylko śmieszność sytuacji polega na tym, że z nas trojga to ja jestem w wieloletnim związku małżeńskim, N_o również jest w związku, a ty zakładasz kolejne wątki, w których podkreślasz swoje niezadowolenie z życia i nieumiejętność znalezienia faceta ani do zbudowania stałego związku, ani nawet do okazjonalnego grzmocenia.


Buahahahahhahaha Xd Typowy tok myślenia prymitywnego Mirka.

Powyżej tłuczemy, że samo "bycie w związku" to żadne osiągnięcie ani nie świadczy bynajmniej o byciu dobrą partią, dopiero to Z KIM w nim jesteśmy. A jack, mając opinię zaburzonego gościa w kryzysie wieku starczego,z kompleksami na kilometr, które nieudolnie próbuje odgrywac na randomowych uzytkownikach, podaje jako dowód swojego zdrowia psychicznego staż związku big_smile
I jeszcze żonę, podręcznikowy przykład kobiety z niskim poczuciem wartości, która jest z kimś takim, jako drugi dowód. Ahahahahahah big_smile


O Otwarciu nie będe się powtarzać. Ale raczej nikt kto ma choć 1/5 zdrowego rozsądku i poczucie wartości we właściwym miejscu, nie napisałby o gościu, który stara się o względy prostytutki jako ospełnionym, zadowolonym z życia kolesiu.

1 486

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Giaa2 napisał/a:

Jak wyżej: z autopsji i historii wielu bliższych i dalszych znajomych - wszyscy mieszczący się totalnie w "średniej odchyłów" tongue jeśli chodzi o codzienna egzystencję, każdy kto był u psychiatry, bo miał tzw. gorszy okres psychicznie w zyciu i został odesłany do psychiatry "bo coś tam" (zwykle kierował psycholog z niskimi kompetencjami) kończył z receptą na co najmniej 1 lek z gat. tych SSRI.

To i gdzie to towarzystwo lepszej gliny (i większego portfela) w twoim otoczeniu, jak z powodu byle pierda byli w aż takim dołku? Jakoś dziwnym trafem w moim otoczeniu nie ma zbyt wielu takich ludzi. Na palcach jednej ręki policzę, choć borykali się z ogromnymi problemami - niepełnosprawność, rak, ciężka choroba dziecka itp. A jednak nie wymagali aż takiej pomocy, a ci co potrzebowali, to stać ich było na usługi profesjonalistów, a nie na najtańszych nierobów o mizernych kompetencjach.

Kreujesz się na taką światłą osobę sukcesu z dużym portfelem, a opisujesz perypetie biednej patologii, co przy każdym życiowym potknięciu jedyne co potrafią to latać za pseudo specjalistami o wątpliwych kompetencjach.

1 487

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Chłopie, wizyta wyglada tak jak opisała Giaa2 45 min pierdzielenia nie na temat, że no zobaczymy co biopsja pokaże, żeby dużo spracować na świeżym powietrzu, no co mają dać komuś w takiej sytuacji, przepisuje leki bliżej nieokreślone, nie stawia żadnej diagnozy.

Inni idą do psychiatry bo chcą L4, też dostaną leki żeby była podkładka i tak to wyglada, a Ty szukasz drugiego dna.

Tak mam chwilę zwątpienia, ale mimo wszystko ja nie mam ogólnych powodów do narzekań, bo rozwijam się, mam swoje plany cele. A to że związek mi 1 (jeden) nie pięćdziesiąt tylko jeden związek mi nie wyszedł to nie jest nic nadzwyczajnego, a zapomniałam można głosować za tymi co chcą zakazać rozwodów, bo jest to krzywda dla mężczyzn.

1 488

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Jack Sparrow napisał/a:
Giaa2 napisał/a:

Jak wyżej: z autopsji i historii wielu bliższych i dalszych znajomych - wszyscy mieszczący się totalnie w "średniej odchyłów" tongue jeśli chodzi o codzienna egzystencję, każdy kto był u psychiatry, bo miał tzw. gorszy okres psychicznie w zyciu i został odesłany do psychiatry "bo coś tam" (zwykle kierował psycholog z niskimi kompetencjami) kończył z receptą na co najmniej 1 lek z gat. tych SSRI.

To i gdzie to towarzystwo lepszej gliny (i większego portfela) w twoim otoczeniu, jak z powodu byle pierda byli w aż takim dołku? Jakoś dziwnym trafem w moim otoczeniu nie ma zbyt wielu takich ludzi. Na palcach jednej ręki policzę, choć borykali się z ogromnymi problemami - niepełnosprawność, rak, ciężka choroba dziecka itp. A jednak nie wymagali aż takiej pomocy, a ci co potrzebowali, to stać ich było na usługi profesjonalistów, a nie na najtańszych nierobów o mizernych kompetencjach.

Kreujesz się na taką światłą osobę sukcesu z dużym portfelem, a opisujesz perypetie biednej patologii, co przy każdym życiowym potknięciu jedyne co potrafią to latać za pseudo specjalistami o wątpliwych kompetencjach.

A no tak twoi znajomi mieli raka, no tak, szkoda tylko że jak ja napisałam że jesteś skierowany do psychoonkologa przez onkologa to rozumiem, że mowa o czymś innym no ale fajt za trudne słowo.

1 489

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Chłopie, wizyta wyglada tak jak opisała Giaa2 45 min pierdzielenia nie na temat, że no zobaczymy co biopsja pokaże, żeby dużo spracować na świeżym powietrzu, no co mają dać komuś w takiej sytuacji, przepisuje leki bliżej nieokreślone, nie stawia żadnej diagnozy.

Inni idą do psychiatry bo chcą L4, też dostaną leki żeby była podkładka i tak to wyglada, a Ty szukasz drugiego dna.

Tak mam chwilę zwątpienia, ale mimo wszystko ja nie mam ogólnych powodów do narzekań, bo rozwijam się, mam swoje plany cele. A to że związek mi 1 (jeden) nie pięćdziesiąt tylko jeden związek mi nie wyszedł to nie jest nic nadzwyczajnego, a zapomniałam można głosować za tymi co chcą zakazać rozwodów, bo jest to krzywda dla mężczyzn.


Zieeeew.
Niepotrzebnie się tyle produkujesz smile who cares co tam i o kim sobie myslisz, dziadku.

1 490

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Giaa2 napisał/a:

[

Powyżej tłuczemy, że samo "bycie w związku" to żadne osiągnięcie


Poczytaj tematy zakładane przez minnie.89. Ona nawet nie potrafi znaleźć sobie kolesia o pożądanych przez nią cechach choćby do samego seksu. Nawet samodzielnie nie potrafi podjąć decyzji o wejściu w romans. Nawet nie potrafi tak poprowadzić relacji. Nie umie rozgraniczyć bycia kobieta od bycia matką i dzieckiem zasłania się przy byle okazji. W wątku obok rozpisuje się jak to samotna matka nie może nawet na wakacje pojechać, bo nie powinna.


W ogóle, w dzisiejszych czasach i przy dzisiejszych możliwościach komunikacyjnych i transportowych, nieumiejętność znalezienia sobie partnera o komplecie pożądanych cech jest mielizną. Podkreślanie zalet samotności, jak się jednocześnie w kolejnych wątkach płacze, bo kogoś by się jednak chciało, a nie jest się w stanie znaleźć, jest słabe w chuj. Możesz to sobie racjonalizować, możesz się nad tym zżymać ile tylko chcesz, ale to obrazu nie zmienia w żaden sposób.


N_o jaki by nie był, to swoje szczęście odnalazł. minnie.89 nie, a próbuje udowadniać, że wie lepiej jak to szczęście osiągnąć.

1 491

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

A no tak twoi znajomi mieli raka, no tak, szkoda tylko że jak ja napisałam że jesteś skierowany do psychoonkologa przez onkologa to rozumiem, że mowa o czymś innym no ale fajt za trudne słowo.

A ja ci piszę, że leków z tych grup nie daje się jak draży. A jak masz wątpliwości czy są potrzebne, to idzie się na konsultację do innego specjalisty, a nie radośnie stwierdza w egoistycznym zadufaniu, że nie będzie się ich brać i chuj. Masz ogromne huśtawki stanów emocjonalnych. Od zadufania, poczucia moralnej wyższości do skrajnej depresji. I to ci się zmienia z tygodnia na tydzień. To nie są słabsze chwile. To nie jest przejaw jakiejkolwiek normalności. Masz takie wahania, że nawet nie jesteś w stanie utrzymać jednej linii życiorysu za bardzo, bo raz piszesz, że masz zainteresowania, a w innym razem, że nie masz żadnych pasji, bo co to za wymysł tracić czas na cokolwiek, jak po dniu pracy i tak nie masz na nic ani chęci, ani ochoty. Mogę cię zacytować w razie wątpliwości.




Pytanie za 100 punktów: skoro tak próbujesz udowodnić, że nie potrzebujesz związku, to skąd aż 4 wątki, w których wręcz płaczesz na temat tego, jak bardzo brakuje ci faceta i jak bardzo nie potrafisz odnaleźć się w samotnym macierzyństwie?


Rozumiemy - facet się rzucił - bo mu się znudziłaś. Bywa. Życie to nie je bajka i czasem bywa ciężko. Ale to nie jest też powód do tego, aby będąc w dołku próbować na siłę przekonywać innych jak to jest zajebiście. To nie jest też powód do tego, aby za każdym razem negować wszystkich i każdego z osobna, kto ci twoje błędy punktuje. A to właśnie robisz - wliczając w to lekarzy. Okopałaś się na poczuciu własnej zajebistości, choć tkwisz w dupie i dobrze to wiesz. Nawet nie potrafisz stworzyć zdrowej relacji - jakiegokolwiek rodzaju - z facetem. Dywagujesz czy warto wchodzić w romans i nie wiesz jak go poprowadzić, podkreślasz jak bardzo niezadowolona ze swojego życia jesteś, jak ci trudno po rozstaniu, które miało miejsce PONAD ROK TEMU. A próbujesz pouczać innych w tym zakresie.


Weź oddech. Wypij szklankę wody i najpierw zbuduj własne szczęście. Potem pouczaj innych. I nie lekceważ zaleceń lekarzy. To droga donikąd. Wrócisz na to forum jak rossanka za kolejną dekadę albo dwie. Bez związku, bez perspektyw za to z poczuciem wiecznej krzywdy z powodu odrzucenia i samotności.

1 492 Ostatnio edytowany przez Giaa2 (2025-05-25 12:28:05)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Jack Sparrow napisał/a:

N_o jaki by nie był, to swoje szczęście odnalazł. minnie.89 nie, a próbuje udowadniać, że wie lepiej jak to szczęście osiągnąć.

Niedawno sam po nim jechałeś, że siedzi w związku z rozsądku a ta babka o tym pewnie nie ma pojęcia. To ja pisałam, że pewnie pojęcie ma, bo gdyby wierzyla, że stac ją na coś lepszego to nie siedziała by w związku pozbawionym namiętności i emocji, jakie bez wątpienia czuł względem prostytutki, o której natrzaskał x tematów tu.
O obecnej może ze 2 zdania w porywach w stylu: no jest w porządku i dobra dla mnie.

Jak tak dla ciebie wygląda szczęście w związku to pewnie wiesz o czym mowisz z autopsji.

1 493

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Po pierwsze ja napisałam wątek czy warto mieć romans już po tym jak decyzję podjęłam, co zresztą napisałam, że ciekawa jestem opinii innych bo ja decyzję już podjęłam. Gdzie napisałam, że ja mam problem ze znalezieniem faceta do łóżka, nie mam żadnego.

Nie napisałam, że nie mogę, tylko napisałam, że złośliwie powiedziałam, że samotne matki nie jeżdżą na wakacje, bo miałam dość przekonywania córki, ze wyjazd z tatą to nie jest tragedia i może nie będzie tak źle jak ostatnio.

Lekarz który mi przepisał te leki to nie miało żadnego związku z moim rozstaniem, może się naszło ale było spowodowane diagnozą i koniecznością ustalenia okoliczności pojawienia się pewnych zmian.

W samotnym macierzyństwie odnajduję się bardzo dobrze, w sumie radzę sobie lepiej niż jak byłam w związku. Sugestie o partnerze padły ze strony użytkowników, żeby nie przekreślać męskich wzorców, bo to że ktoś nie będzie jej ojcem nie oznacza że nie może w nim widzieć dobrego przykładu i tyle.

1 494 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-05-25 12:36:10)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

W iloletnim związku jesteś?
Ja byłam w długim 22 lata w miarę udanym big_smile
Na tyle udanym, że nie musiałam wyżywac się na płci przeciwnej na forum, co jest dzwonkiem alarmowym dla mnie, czy to malzenstwo w ogóle jest udane.
Bo rozumiem że ktoś wchodzi to z problemem i zostaje,  ale co innego jak ma wszystko super, ale wpada tu się wymądrzać w temacie rozwodów:)

Wygląda na to, że Minnie mimo swojego rozstania spadła na 4 łapy z lepszymi perspektywami niż Ty.
Ale jest słaba i dlatego ją atakujesz.
Minnie, dzieci widzą więcej niż myślisz.
Ale mają swoje stresy i córka nie ma gdzie szukać wsparcia, może u Ciebie.
To się unormuje.
I uwierz jak wybierzesz fajnego faceta, zaakceptuje go.
A ojciec? Ma pieniądze to,tym lepiej dla Ciebie, bo jak rozumiem uczestniczy w życiu córki.
Wyobraź sobie ze byłby to ktoś kto by się na finansowe kwestię wypiął.

1 495

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Związek z rozsądku nie wyklucza indywidualnego poczucia szczęścia. W czym N_o odnajduje szczęście to jego sprawa. Nie moja. Świnia babrająca się w gównie też będzie zachwycona obierkami. Co kto lubi.


Różnica jest taka, że minnie.89 została porzucona i od tamtej pory, choć regularnie próbuje, to nie potrafi nawiązać żadnej relacji. Jakiegokolwiek typu. I lekceważy zalecenia lekarskie co do podjęcia leczenia. Rozpisując się o niedoli samotnej matki próbuje jednocześnie udowadniać, jaka to ona nie jest spełniona życiowo i jakie to ma wysokie standardy, bo przecież nie musi się wiązać z byle kim. Tylko tu nie chodzi o "byle kogo", tylko chodzi o to, że ona by chciała, a nie potrafi i zasłania się dzieckiem.

Posty [ 1 431 do 1 495 z 2 432 ]

Strony Poprzednia 1 … 21 22 23 24 25 … 38 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak chęci na ponowny związek ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026