netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Brak chęci na ponowny związek ?

2 431 odpowiedzi72 929 wyświetleńzałożony przez Kaszpir007, 04.04.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak chęci na ponowny związek ?

Strony Poprzednia 1 … 20 21 22 23 24 … 38 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 366 do 1 430 z 2 432 ]

1 366

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
złoto napisał/a:

Pobzykac, jak piszesz, wtedy można, ale to żadna frajda wtedy.
Jednak ważne jest z kim, a nie co.

Trochę sprowadzenie mężczyzn do roli prymitywów, jasne, pewnie jak jest popęd, ale z czasem ten mechaniczny seks też się chyba znudzi.

1 367

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:
złoto napisał/a:

Pobzykac, jak piszesz, wtedy można, ale to żadna frajda wtedy.
Jednak ważne jest z kim, a nie co.

Trochę sprowadzenie mężczyzn do roli prymitywów, jasne, pewnie jak jest popęd, ale z czasem ten mechaniczny seks też się chyba znudzi.

Są różni, też i tacy, którzy potrafią to robić mechanicznie, bez uczuć. Ludzie mają różne potrzeby.

1 368

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
złoto napisał/a:
Bert44 napisał/a:
złoto napisał/a:

Ale jednak całkowicie nie wyparowuje mimo tych mniej pochlebnych cech. U kobiet jest zazwyczaj jednak inaczej.

Na pewno jest inaczej. To prawda.

Ale wyparowac moze do zera. Do takiego "nie chce juz z toba byc".

Jednak jak juz jestem singlem to pobzykac sie czasem mozemy.

Pobzykac, jak piszesz, wtedy można, ale to żadna frajda wtedy.
Jednak ważne jest z kim, a nie co.

Pytasz wprost czy jẹdza moze faceta krecic. Czy atrakcyjnosc moze wyparowac do zera. Tak -  to jest rodzaj zera - emocjonalnie. Pobzykac tylko.

A frajda to zalezy kto sie na co pisze i czego oczekuje. Dla mnie seks to cos co zbliza ludzi. Ale bylem mlody i singlem i seks mial inne funkcje

1 369

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Bert44 napisał/a:
złoto napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Na pewno jest inaczej. To prawda.

Ale wyparowac moze do zera. Do takiego "nie chce juz z toba byc".

Jednak jak juz jestem singlem to pobzykac sie czasem mozemy.

Pobzykac, jak piszesz, wtedy można, ale to żadna frajda wtedy.
Jednak ważne jest z kim, a nie co.

Pytasz wprost czy jẹdza moze faceta krecic. Czy atrakcyjnosc moze wyparowac do zera. Tak -  to jest rodzaj zera - emocjonalnie. Pobzykac tylko.

A frajda to zalezy kto sie na co pisze i czego oczekuje. Dla mnie seks to cos co zbliza ludzi. Ale bylem mlody i singlem i seks mial inne funkcje

Gorzej jak te inne funkcje zostają na zawsze tongue

1 370

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Bert44 napisał/a:
złoto napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Na pewno jest inaczej. To prawda.

Ale wyparowac moze do zera. Do takiego "nie chce juz z toba byc".

Jednak jak juz jestem singlem to pobzykac sie czasem mozemy.

Pobzykac, jak piszesz, wtedy można, ale to żadna frajda wtedy.
Jednak ważne jest z kim, a nie co.

Pytasz wprost czy jẹdza moze faceta krecic. Czy atrakcyjnosc moze wyparowac do zera. Tak -  to jest rodzaj zera - emocjonalnie. Pobzykac tylko.

Dla mnie do zera znaczy do zera, fizycznego też. Jak facet niepodpasuje emocjonalnie nic a nic, a cechami odpycha, to popęd do niego mi spada do zera.
Ale u mężczyzn może,  jak piszesz, to działa inaczej. Mamy inną konstrukcje.

1 371

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Ela210 napisał/a:

Widzisz Bert.
Powiem Ci tyle: mijasz się z prawdą.
Może 1 na 1000 mężczyzn tak ma.
Niestety.
Dla Was wygląd ma dużo większe znaczenie niż dla kobiet.
To niesprawiedliwe, ale tak jest.
Mimo wszystko mężczyzna ma więcej możliwości by podbić swoją atrakcyjność czymś innym niż wygląd.
Np sukcesem zawodowym.
Dla kobiety to nic nie znaczy w aspekcie relacyjnym. A nawet jest jej trudniej.
Stąd popularność medycyny estetycznej z różnymi skutkami.

Elu, owszem: wygląd ma dla nas znaczenie, ale nie rób proszę prostytutki z logiki: dla Was też ma, co widać na każdym kroku. I nie jest ono "dużo mniejsze".
Kobieta też ma sporo możliwości, bo na faceta jest też działa coś, czym kobieta może mu zaimponować. Nieraz w takich wypadkach facet nie jest w stanie nawet dokładnie określić, co go do danej kobiety przyciąga, bo powiedzmy wizualnie nie jest w jego typie. Nie będzie to zadurzenie w pełnym tego słowa znaczeniu, ale jakiś magnetyzm będzie jak najbardziej. Tak więc kobieta też może podbić swoją atrakcyjność, choć pewne elementy tego "podbicia" mogą być widoczne od razu, pewne potrzebują czasu na ujawnienie czy uwypuklenie.

Zauważ, że pojawiające się tu przykłady stanowiły swego rodzaju kombinację, a nie przykład sam w sobie. Weźmy tu choćby sukces zawodowy kobiety: wbrew temu co się tu pojawiało w opiniach ten sukces będzie stanowił dla faceta (także JEJ AKTUALNEGO FACETA) jej atut i będzie wspierany jeśli za nim nie pójdzie pogarda dla (w tym momencie już mniej zarabiającego) partnera. Skrzydła w wielu przypadkach nie będą kobiecie podcinane jeśli owa kobieta sama nie da impulsu do tego podcinania, bo takie przypadki też się zdarzały. Nie ma jednego uniwersalnego modelu i uniwersalnej zasady.

Ostatnio na forum sprzedawano tezę, że sukowato zachowują się kobiety KTÓRE MOGĄ SOBIE NA TO POZWOLIĆ i że zachowują się sukowato BO mogą sobie na to pozwolić. Że taka kobieta dla kasiastego i mającego dla niej nieograniczony budżet faceta będzie milusia. Tylko co z tego wynika gdy to dokładnie przeanalizować? Czy kobieta jest porządna i nie jest gnidą tylko dlatego że jest ową gnidą tylko dla wybranych (albo raczej tylko dla wybranych nią nie jest)? Raczej nie. Podobnie hipokryzją zajeżdża tu zarzucanie facetom transakcyjności. Bo jeśli to bycie milusią ma ścisłe powiązanie ze statusem faceta, to nie jest to transakcyjność? Oczywiście że jest! Powiązana z tym teza: taki facet mający pieniądze wydaje je na taką kobietę w stopniu znacznym, bo sprawia mu to przyjemność. Prawda jest taka, że taki facet raz że de facto ją kupuje (mamy więc czystą transakcję, nawet jeśli ktoś stara się to podmalowywać na uczucie), dwa że wydaje tę kasę w dużej mierze dla siebie i najczęściej publicznie, tak żeby samo wydawanie jak i jego efekty były widoczne (czyli sumarycznie: dla faktycznego kupienia kobiety i dla pokazania otoczeniu przez wydawanie dużej kasy, że ma więcej kasy od tego otoczenia i - w jego przekonaniu - jest ważniejszy i potężniejszy od tego otoczenia. I przeslanki te nie mają wiele wspólnego z uczuciem wobec tej kobiety, posłużyło to jedynie do dorobienia ideologii do transakcji, w której dany typ kobiety odnosi korzyści materialne przy jedoczesnym podpompowaniu ego dającego te korzyści faceta. Co więcej: jeśli facet decyduje się na taką kobietę, to nie ma co tłumaczyć tego uczuciem, bo MUSI zdawać sobie sprawę z tego że de facto zawiera TRANSAKCJĘ: bo ALBO świadomie kupuje młodą dupę z założeniem wymiany potem na młodszą ALBO zdaje sobie sprawę że wraz ze spadkiem jego statusu transakcja może zostać zerwana.

Nie wiem czy komplet negatywnych cech podanych przez @Bert44 może mieć miejsce, ale w przypadku KOMPLETU taka kobieta istotnie nie utrzyma długo zainteresowania faceta. Często jednak nie ma kompletu (lecz tylko większość; na przykład nie jest tak głupia i mimo braku kontroli nad pozostałymi negatywnymi cechami potrafi wybranymi tak dozować i manipulować by utrzymać zainteresowanie faceta swoją osobą) i wtedy sytuacja wygląda nieco inaczej. Poza tym z wiekiem priorytety się zmieniają, zwłaszcza jeśli w przeszłości jakieś kobiece cechy szczególnie facetowi dopiekły.


A zakończenie Twojego Elu posta to już... miałem dotąd raczej negatywne nastawienie do różnych zabiegów medycyny estetycznej (jak powiększanie ust, botoks pod skórę twarzy etc.). Glonojady mnie wręcz odrzucają, zawsze preferowałem naturalną urodę, nie karyński napompowany styl. Tak więc zaiste bieeeedneeee są te kobiety które uznają że muszą zrobić z siebie kuriozalnego starego glonojada by utrzymać stan posiadania osiągnięty bynajmniej nie zawartością głowy (w tym charakterem) wink

1 372

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
złoto napisał/a:

A jest szansa, aby mimo tego, że na pierwszym spotkaniu nie było iskry, spotkać się jeszcze dwa, trzy razy i dać szanse znajomości? Możliwe, że w ten sposób odsiewasz te, z którymi zaiskrzyłoby jak piszę po drugim czy trzecim spotkaniu,. Myślę, ze na pierwszym często ludzie  mogą być spięci, przez co sztywni i mało autentyczni.

Rozumiem, że dla kobiety było to FWB? Powiedziała to wprost?

Były kobiety z jakimi spotkałem się więcej niż raz. Były takie gdzie było to kilka razy.
I wiem że jak nie będzie "czegoś" na pierwszym spotkaniu albo max drugim to się nie pojawi już.

Zbyt mocno siebie znam. W przypadku kobiet z którymi byłem dłuższy czas to coś od razu się pojawiło i czułem że było to odwzajemnione.

Szkoda mi czasu na analizy. W dużym skrócie. Po ponad roku byłem w tym samym miejscu relacji co na samym początku bez szansy na jakieś zmiany.

1 373

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Nowe_otwarcie po pierwsze medycyna estetyczna jest dobra kiedy zostaje w rękach lekarza, nie krytykuję osób powiększających usta które mają asymetrię i przez to seplenią. Tak są takie przypadki. Jeśli ktoś nagrywa filmy nie tylko na yt ale np. szkolenia to nie może sobie pozwolić na takie coś, bo nagrany dźwięk jest bezlitosny. Są osoby które asymetrię ust mają przez zgryz. Botoks jest to podstawowe narzędzie do leczenia bruksizmu, a nie leczenie tego powoduje zjadanie własnych zębów.

Te napompowane usta to na prawdę jest wąska grupa odbiorców tym zaintersowanych i w mojej ocenie podaż przerasta popyt, skąd teraz tak duża ilość rozpuszczenia.
Z jednej strony chcieliśmy deregulacji, a te  Karyny to w dużej mierze efekt pracy kosmetyczek bo podanie botoxu nie wymaga bycia lekarzem.

Oczywiście jest coś w tym, że ładnym jest łatwiej.

Można krytykować Gaiaa2, ale jest w tym też część prawdy, że za niedobory finansowe odpowiada u części ich lenistwo, bo nawet przetwórstwo rybne oferuje dziś wysokie stawki, nie mówiąc o logistyce która dla osób bez wysokich kwalifikacji czytaj MBA, oferuje sporo.

Podcinanie skrzydeł tak jak napisałam, ja tego doświadczyłam, wiem jak boli. I nie było to dlatego że istniał cień szansy że będę zarabiać więcej od niego.

Powyższe, nie zmienia faktu, że innymi cechami przy wyborze partnera kierują się osoby 20+ a innymi 30+ a jeszcze innymi 40+ czy 50+. Osobie młodej jest łatwiej się zauroczyć niż komuś dojrzałemu. Dla osoby młodej znaczenie ma coś innego ale też oni dążą do czegoś innego, niż ich starsi koledzy.

1 374

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Nowe_otwarcie po pierwsze medycyna estetyczna jest dobra kiedy zostaje w rękach lekarza, nie krytykuję osób powiększających usta które mają asymetrię i przez to seplenią. Tak są takie przypadki. Jeśli ktoś nagrywa filmy nie tylko na yt ale np. szkolenia to nie może sobie pozwolić na takie coś, bo nagrany dźwięk jest bezlitosny. Są osoby które asymetrię ust mają przez zgryz. Botoks jest to podstawowe narzędzie do leczenia bruksizmu, a nie leczenie tego powoduje zjadanie własnych zębów.

Te napompowane usta to na prawdę jest wąska grupa odbiorców tym zaintersowanych i w mojej ocenie podaż przerasta popyt, skąd teraz tak duża ilość rozpuszczenia.
Z jednej strony chcieliśmy deregulacji, a te  Karyny to w dużej mierze efekt pracy kosmetyczek bo podanie botoxu nie wymaga bycia lekarzem.

Oczywiście jest coś w tym, że ładnym jest łatwiej.

Można krytykować Gaiaa2, ale jest w tym też część prawdy, że za niedobory finansowe odpowiada u części ich lenistwo, bo nawet przetwórstwo rybne oferuje dziś wysokie stawki, nie mówiąc o logistyce która dla osób bez wysokich kwalifikacji czytaj MBA, oferuje sporo.

Podcinanie skrzydeł tak jak napisałam, ja tego doświadczyłam, wiem jak boli. I nie było to dlatego że istniał cień szansy że będę zarabiać więcej od niego.

Powyższe, nie zmienia faktu, że innymi cechami przy wyborze partnera kierują się osoby 20+ a innymi 30+ a jeszcze innymi 40+ czy 50+. Osobie młodej jest łatwiej się zauroczyć niż komuś dojrzałemu. Dla osoby młodej znaczenie ma coś innego ale też oni dążą do czegoś innego, niż ich starsi koledzy.

Pieniądze to nie wszystko. Już wiele lat temu na Zachodzie pojawiła się moda na „slow life”. Nawet w Polsce funkcjonuje inicjatywa „2 godziny dla rodziny”. Coraz więcej osób decyduje się na pracę w niepełnym wymiarze godzin, aby mieć więcej czasu dla bliskich, na rozwijanie swoich pasji lub po prostu na odpoczynek.

Ja także świadomie zwolniłem tempo. Zamiast pracować na dwa etaty i wracać do domu tylko po to, by się przespać, wolę kończyć pracę o 15:00 i mieć czas na swoje zainteresowania—albo po prostu poleżeć w hamaku.

Szczęście nie zależy od wielkości mieszkania czy marki samochodu. Dla dziecka nie ma znaczenia, czy jedzie dużym fiatem czy ferrari, ani czy ma wózek za 20 000 zł czy za 500 zł. Znacznie ważniejsze jest to, aby rodzice byli obecni i dostępni.

Czas spędzony z bliskimi, chwile odpoczynku i realizacja własnych pasji są warte więcej niż luksusowe przedmioty. W końcu to właśnie relacje nadają życiu prawdziwą wartość.

1 375

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:
złoto napisał/a:

Pobzykac, jak piszesz, wtedy można, ale to żadna frajda wtedy.
Jednak ważne jest z kim, a nie co.

Trochę sprowadzenie mężczyzn do roli prymitywów, jasne, pewnie jak jest popęd, ale z czasem ten mechaniczny seks też się chyba znudzi.

Nie znudzi się.

1 376

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Kaszpir007 mam wrażenie, że za bardzo szukasz potwierdzenia a wręcz poklasku dla swojej decyzji. Nikt nie mówi że ona jest zła. Nikt nie mówi, że praca po 16h jest super tylko po to żeby być w III grupie podatkowej.
Absolutnie nie mówię, że to jest fajne dobre,
Slow life jest nowym trendem obserwowanym głownie w krajach zamożnych w szczególności w Skandynawii.
Nie jest kluczem, to żeby siedzieć w pracy dupogodziny, ale żeby wykonać co trzeba i tyle. Polecam Esencjonalistę nie zawsze ilość godzin przekłada się na wysokość wynagrodzenia.

1 377

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Nowe_otwarcie po pierwsze medycyna estetyczna jest dobra kiedy zostaje w rękach lekarza, nie krytykuję osób powiększających usta które mają asymetrię i przez to seplenią. Tak są takie przypadki. Jeśli ktoś nagrywa filmy nie tylko na yt ale np. szkolenia to nie może sobie pozwolić na takie coś, bo nagrany dźwięk jest bezlitosny. Są osoby które asymetrię ust mają przez zgryz. Botoks jest to podstawowe narzędzie do leczenia bruksizmu, a nie leczenie tego powoduje zjadanie własnych zębów.

Te napompowane usta to na prawdę jest wąska grupa odbiorców tym zaintersowanych i w mojej ocenie podaż przerasta popyt, skąd teraz tak duża ilość rozpuszczenia.
Z jednej strony chcieliśmy deregulacji, a te  Karyny to w dużej mierze efekt pracy kosmetyczek bo podanie botoxu nie wymaga bycia lekarzem.

Oczywiście jest coś w tym, że ładnym jest łatwiej.

Można krytykować Gaiaa2, ale jest w tym też część prawdy, że za niedobory finansowe odpowiada u części ich lenistwo, bo nawet przetwórstwo rybne oferuje dziś wysokie stawki, nie mówiąc o logistyce która dla osób bez wysokich kwalifikacji czytaj MBA, oferuje sporo.

Podcinanie skrzydeł tak jak napisałam, ja tego doświadczyłam, wiem jak boli. I nie było to dlatego że istniał cień szansy że będę zarabiać więcej od niego.

Powyższe, nie zmienia faktu, że innymi cechami przy wyborze partnera kierują się osoby 20+ a innymi 30+ a jeszcze innymi 40+ czy 50+. Osobie młodej jest łatwiej się zauroczyć niż komuś dojrzałemu. Dla osoby młodej znaczenie ma coś innego ale też oni dążą do czegoś innego, niż ich starsi koledzy.

Nieraz, na podstawie Twoich postów, odnoszę wrażenie, że zafiksowałaś się na teorii głoszącej że etat = lenistwo, dno itp.
Masz też jakiś mocno zawężony obraz etatu jako pierdzenia w stołek przez 8 godzin, gdzie telefon służbowy włączasz na starcie dnia pracy i dokładnie po 8 godzinach go wyłączasz.

Moja pierwsza praca to była typowa śmieciówka: wymuszona jdg będąca ukrytym etatem, ale bez przywilejów etatowca (to znaczy faktyczna zależność służbowa od jednej osoby, bez telefonu służbowego, firmowego konta e-mail, urlop w formie że "mogę sobie wziąć tydzień wolnego i wypisać fakturę jak za pracę". Niespełna 4,5 roku później zacząłem pracować w konkurencji mojego pierwszego pracodawcy, już normalnie na etacie i lata 2011-2016 wspominam jako najlepszy finansowo okres. Obecnie jest słabiej, bo firma sobie coraz gorzej radzi na rynku i jak się nieoficjalnie dowiadywałem w zasadzie cała lub częściowo jest na sprzedaż. Na razie nie odchodzę, bo nie mam żadnych kontaktów zawodowych poza obecną firmą (a przynajmniej nie w firmach, które mógłbym rozważać jako nowego pracodawcę), a sensowne oferty rozchodzą się jedynie drogą polecenia. Zrobiłem więc jedyne co mogłem, czyli rozesłałem swoje CV do agencji headhunterskich i czekam. W grę wchodzi też, że mojego obecnego pracodawcę kupi mocniejsza konkurencja (problem wydaje się leżeć w odklejonych oczekiwaniach obecnego właściciela).
Natomiast zupełnie nie jest to praca "na 8 godzin"; w tym roku pracowałem ileś sobót, niedziel oraz np. 1 i 3 maja. Mam de facto nienormowany czas pracy (czasem dwie godziny roboty, jakieś papiery i tyle; czasem kilkanaście godzin w ciągu doby). Mam kierunkowe wykształcenie politechniczne 20 lat doświadczenia zawodowego. A co do ilości pracodawców... po prostu zwyczajnie nie lubię zmieniać miejsca pracy. Mam tak z wieloma sprawami, także ze sprzętami domowymi i to nie kwestia tego że mnie nie stać na coś lepszego (bo stać), tylko po prostu mocno się przyzwyczajam do czegoś. Albo z lokalizacją: pewne dzielnice mojej aglomeracji lubię za to, że wyglądają niezmiennie od dekad czy nawet od trójcyfrowej liczby lat; zupełnie nieswojo czuję się w okolicach opanowanych przez dzisiejszą deweloperkę, zwłaszcza w tych prestiżowych lokalizacjach powstałych na miejscu wyburzonych domów które znałem. Czuję że to nie mój świat... tak samo jak po spotkaniu z jedną specjalistką od personal brandingu doszedłem do wniosku, że dzisiejsze metody rekrutacji to też trochę nie mój świat (miniesz się z algorytmem z dupy, nie wejdziesz dokładnie w szablon zrobiony przez Anetkę z HR - która nawet nie zna się na tym z czego prowadzi rekrutację - i po tobie).

1 378

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

W 2013 roku przeniosłam się w Krakowa do Gdańska dla mojego byłego, zostawiając znajomych rodzinę i fajną pracę. Dopiero w pod koniec 2017 roku zaczęłam zarabiać NOMINALNIE tyle samo co w Krk, mimo że w tym czasie miałam większe doświadczenie, wyższe kompetencje i jeszcze inflacja. Poświeciłam karierę dla rodziny, gdybym tego nie zrobiła pewnie zarabiałam dziś znacznie więcej. Trudno przypisać mi, że uważam, za dno ludzi którzy pracują na etacie albo poświęcają się dla rodziny.

Ja z mojego doświadczenia wiem, że po prostu nie warto rezygnować z pracy dla partnera żebym on się mógł rozwijać, bo ktoś domem się zająć musi. Po rozstaniu zostałam z niczym, i po co było to poświęcać, mogłabym mieć dziś wygodne zajęcie i wysokie wynagrodzenie. Kiedy patrzę gdzie dziś są moje koleżanki czy koledzy którzy nie poświęcili się to jest to przepaść. Ja ich poziomu nie osiągnę nigdy. Dziś często słyszę że w wieku 23 lat miałaś wszystko, studiowałaś 2 kierunki, pracowałaś, kariera marzeń do tego byłaś atrakcyjną młodą kobietą mogłaś mieć wszystko poświęciłaś to wszystko dla idioty i masz za swoje.

Absolutnie nie gardzę ludźmi którzy wybierają bezpieczna pracę na etacie.
Dziś wiem, że ważne jest dbanie o siebie, ale nie mam tu na myśli fryzjera ale o swoje potrzeby.

1 379

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

W 2013 roku przeniosłam się w Krakowa do Gdańska dla mojego byłego, zostawiając znajomych rodzinę i fajną pracę. Dopiero w pod koniec 2017 roku zaczęłam zarabiać NOMINALNIE tyle samo co w Krk, mimo że w tym czasie miałam większe doświadczenie, wyższe kompetencje i jeszcze inflacja. Poświeciłam karierę dla rodziny, gdybym tego nie zrobiła pewnie zarabiałam dziś znacznie więcej. Trudno przypisać mi, że uważam, za dno ludzi którzy pracują na etacie albo poświęcają się dla rodziny.

Ja z mojego doświadczenia wiem, że po prostu nie warto rezygnować z pracy dla partnera żebym on się mógł rozwijać, bo ktoś domem się zająć musi. Po rozstaniu zostałam z niczym, i po co było to poświęcać, mogłabym mieć dziś wygodne zajęcie i wysokie wynagrodzenie. Kiedy patrzę gdzie dziś są moje koleżanki czy koledzy którzy nie poświęcili się to jest to przepaść. Ja ich poziomu nie osiągnę nigdy. Dziś często słyszę że w wieku 23 lat miałaś wszystko, studiowałaś 2 kierunki, pracowałaś, kariera marzeń do tego byłaś atrakcyjną młodą kobietą mogłaś mieć wszystko poświęciłaś to wszystko dla idioty i masz za swoje.

Absolutnie nie gardzę ludźmi którzy wybierają bezpieczna pracę na etacie.
Dziś wiem, że ważne jest dbanie o siebie, ale nie mam tu na myśli fryzjera ale o swoje potrzeby.

Z Twoich słów można wyczuć pewien żal i gniew związany z tym, że poświęcenie dla rodziny wpłynęło na utratę możliwości rozwoju zawodowego. Ale czy jest w tym coś niezwykłego? Wiele osób, które postawiły na karierę, mierzy się z samotnością – to ich wybór. Skupili się na samorealizacji i osiągnęli sukces zawodowy, ale często kosztem bliskich relacji.

Nie da się mieć wszystkiego. W życiu trzeba dokonywać wyborów i samemu zdecydować, co jest najważniejsze. Gdybym mógł cofnąć czas, szybciej zrezygnowałbym z wyścigu szczurów. Mielibyśmy moje kawalerskie mieszkanie i prowadzili spokojniejsze życie. Może nie byłoby tak komfortowo, ale miałbym więcej czasu dla rodziny i dzieci. Może to pozwoliłoby uniknąć rozwodu? A nawet jeśli nie, miałbym więcej cennych chwil spędzonych z moimi dziećmi.

Dla mnie pieniądze nigdy nie były najważniejsze. Stać mnie na luksusowe podróże czy samochód, ale co z tego? Podróżuję tam, gdzie naprawdę chcę, a nie po to, by komuś zaimponować. Podobnie z samochodem – mam taki, który jest dla mnie wygodny i praktyczny, a nie taki, który wzbudza zainteresowanie innych.

Żyję dla siebie, nie dla opinii innych. Nie muszę nikomu niczego udowadniać ani się dowartościowywać. Zawsze oceniałem ludzi przez pryzmat ich wartości, a nie zasobności portfela. Spotkałem zarówno bardzo bogatych, jak i tych, którzy mają niewiele, i wiem, że to nie pieniądze definiują człowieka, lecz jego charakter.

1 380 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-05-23 10:36:32)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Bert44 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Bardzo rzadko ktoś będzie miał te wszystkie nieatrakcyjne cechy czy nawet większość w komplecie.
Wybieracie najatrakcyjniejszą dla Was fizycznie, z jak najmniejszą ilością negatywnych cech,
A nie : najładniejszą z tych, które mają maksimum pożądanych cech
Czyli np jeśli ktoś chce mieć inteligentną, miłą, kobiecą, lojalną partnerkę i będzie średniej urody.
A do wyboru będzie bardzo atrakcyjna, ale nie posiadająca np 2 z tych cech kobieta, to większość wybierze tę drugą. smile

Może ułożę kiedyś taką ankietę dla Panów na forum smile

Dawaj ankiete smile

Moze masz racje. Dlatego pisze 5-tka a nie 2-ka bo jednak jakas atrakcyjnosc fizyczna musi byc. Bez tego nie ujedziesz. Ale tak jak mowisz to nie jest tak latwo stopniowalne. Zawsze bedzie pokrecone "kombo". Chyba dalej to juz od faceta zalezy jakie ma podejscieni czego od zwiazku oczekuje. Mlody to zeby fajna laska byla, starszy tez zeby fajna laska ale....I to ale pewnie rozne bywa

Twoje podejście wydaje mi się jak najbardziej naturalne, powszechne wśród tego tzw. "ogółu". Być może część męskiej populacji, przekonana o swojej wysokiej wartości i atrakcyjności, będzie uderzać w to grono kobiet, wśród których spotyka się wysoka atrakcyjność fizyczna oraz charakter, inteligencja, humor, światopogląd czy co tam jeszcze. Warto zawsze rozdzielać właśnie atrakcyjność w odniesieniu co jakiegoś przelotnego romansu czy krótkiej znajomości a stałego związku. Ludzie miewają tendencje do przymykania oka na pewne sprawy, z uwagi na pozytywny odbiór zupełnie innych cech, jakie w partnerze dostrzegają. O gustach, co do fizyczności też nie ma co zbyt sztywno podchodzić, o czym są się już przekonałem w liceum, kiedy moje preferencje mocno odbiegały od tych przeciętnych, spotykanych u kumpli.
Kiedyś może o tym napiszę smile

Bert44 wspomniał akurat o jednej rzeczy, która by całkowicie przekreśliła kobietę w moich oczach, niezależnie od czegokolwiek innego( w tym urody).
Chodzi właśnie o pewne mankamenty charakteru i osobowości, ściśle wpływające na wzajemne relacje. Konfliktowość, tendencja do wszczynania awantur i załatwiania wszystkiego krzykiem, szantażem czy nie daj boże płaczem. Przysłowiowe "strzelanie fochów" to może zbyt duże uproszczenie, ale raczej chodzi o to wszystko, co można włożyć do kategorii osobowości cholerycznej. Niektórzy uważają to za objawy tzw. "mocnego charakteru", ale sam widzę to zupełnie inaczej. Jeśli dorosła osoba nie jest w stanie poprowadzić żadnej rozmowy czy rozwiązać problemu bez podnoszenia głosu, awantury czy szantażu emocjonalnego, to naprawdę nie widzę siebie w takiej relacji. Wszystko, co w takiej osobie ceniłem, straci całkowicie na wartości, bo nie mam zamiaru psuć sobie nerwów ciągłymi kłótniami i przepychankami z osobą mieszkająca ze mną pod jedynym dachem. Ktoś może powiedzieć, że to skrajności, ale przecież nierzadko spotykamy na swojej drodze osoby dość wybuchowe, skłonne do łatwego wpadania w gniew czy furię, jeśli tylko coś im nie będzie pasować, choćby najdrobniejszego. Nie przepadam za ludźmi, którzy nie potrafią bądź świadomie nie chcą kontrolować swoich emocji.
Nie wspomnę już o wymuszaniu podejmowania określonych decyzji, kiedy to w pewnych sprawach dana osoba ma te swoje "ostateczne zdanie" a druga nie ma nic do powiedzenia. Czy mógłbym zatem przymknąć oko na takie rzeczy, wiedząc, że mam jednak przy sobie atrakcyjną kobietę, która to atrakcyjność będzie dla mnie najważniejsza, pomimo tych wspomnianych wad? Otóż nie smile

Mam kilkoro znajomych o takim charakterze i naprawdę ciężko już wytrzymać z nimi, kiedy ma miejsce jakiś konflikt, gdzie nawet nie można spokojnie pogadać, bo jak się ktoś taki raz odpali, to dosłownie tupie nogą, wrzeszczy i odchodzi na bok sfochowany. Z kimś takim miałbym wiązać swoją przyszłość?

1 381

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Kaszpir007 napisał/a:
złoto napisał/a:

A jest szansa, aby mimo tego, że na pierwszym spotkaniu nie było iskry, spotkać się jeszcze dwa, trzy razy i dać szanse znajomości? Możliwe, że w ten sposób odsiewasz te, z którymi zaiskrzyłoby jak piszę po drugim czy trzecim spotkaniu,. Myślę, ze na pierwszym często ludzie  mogą być spięci, przez co sztywni i mało autentyczni.

Rozumiem, że dla kobiety było to FWB? Powiedziała to wprost?

Były kobiety z jakimi spotkałem się więcej niż raz. Były takie gdzie było to kilka razy.
I wiem że jak nie będzie "czegoś" na pierwszym spotkaniu albo max drugim to się nie pojawi już.

Zbyt mocno siebie znam. W przypadku kobiet z którymi byłem dłuższy czas to coś od razu się pojawiło i czułem że było to odwzajemnione.

Szkoda mi czasu na analizy. W dużym skrócie. Po ponad roku byłem w tym samym miejscu relacji co na samym początku bez szansy na jakieś zmiany.

Tutaj jest pewien błąd. Jednak to, że Ty poczułeś od początku to coś na pierwszym spotkaniu, nie dało w efekcie związku takiego, jakiego byś oczekiwał, jaki sobie wymarzyłeś, tylko relacje FWB. I to nie była relacja oarotygodniowa, czy dwu-trzy miesięczna, ale coś około roku. Czyli w pewnie sposób Ci to pasowało, skoro nie zakończyłeś jej wcześniej.
I jak to się,  jeśli możesz bapisac skończyło? Ona powiedziała, że nue chce się wiązać na stałe, chce się tylko spotykać na kino, spacer, łóżko, może na jakiś wyjazd, ale nic więcej nie chce, bo czuje, że to nie jest to?  Rok to jednak kawałek czasu, można kogoś już całkiem dobrze poznać.

1 382 Ostatnio edytowany przez złoto (2025-05-23 11:05:44)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Kaszpir007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

W 2013 roku przeniosłam się w Krakowa do Gdańska dla mojego byłego, zostawiając znajomych rodzinę i fajną pracę. Dopiero w pod koniec 2017 roku zaczęłam zarabiać NOMINALNIE tyle samo co w Krk, mimo że w tym czasie miałam większe doświadczenie, wyższe kompetencje i jeszcze inflacja. Poświeciłam karierę dla rodziny, gdybym tego nie zrobiła pewnie zarabiałam dziś znacznie więcej. Trudno przypisać mi, że uważam, za dno ludzi którzy pracują na etacie albo poświęcają się dla rodziny.

Ja z mojego doświadczenia wiem, że po prostu nie warto rezygnować z pracy dla partnera żebym on się mógł rozwijać, bo ktoś domem się zająć musi. Po rozstaniu zostałam z niczym, i po co było to poświęcać, mogłabym mieć dziś wygodne zajęcie i wysokie wynagrodzenie. Kiedy patrzę gdzie dziś są moje koleżanki czy koledzy którzy nie poświęcili się to jest to przepaść. Ja ich poziomu nie osiągnę nigdy. Dziś często słyszę że w wieku 23 lat miałaś wszystko, studiowałaś 2 kierunki, pracowałaś, kariera marzeń do tego byłaś atrakcyjną młodą kobietą mogłaś mieć wszystko poświęciłaś to wszystko dla idioty i masz za swoje.

Absolutnie nie gardzę ludźmi którzy wybierają bezpieczna pracę na etacie.
Dziś wiem, że ważne jest dbanie o siebie, ale nie mam tu na myśli fryzjera ale o swoje potrzeby.

Z Twoich słów można wyczuć pewien żal i gniew związany z tym, że poświęcenie dla rodziny wpłynęło na utratę możliwości rozwoju zawodowego. Ale czy jest w tym coś niezwykłego? Wiele osób, które postawiły na karierę, mierzy się z samotnością – to ich wybór. Skupili się na samorealizacji i osiągnęli sukces zawodowy, ale często kosztem bliskich relacji.

Nie da się mieć wszystkiego. W życiu trzeba dokonywać wyborów i samemu zdecydować, co jest najważniejsze. Gdybym mógł cofnąć czas, szybciej zrezygnowałbym z wyścigu szczurów. Mielibyśmy moje kawalerskie mieszkanie i prowadzili spokojniejsze życie. Może nie byłoby tak komfortowo, ale miałbym więcej czasu dla rodziny i dzieci. Może to pozwoliłoby uniknąć rozwodu? A nawet jeśli nie, miałbym więcej cennych chwil spędzonych z moimi dziećmi.

Dla mnie pieniądze nigdy nie były najważniejsze. Stać mnie na luksusowe podróże czy samochód, ale co z tego? Podróżuję tam, gdzie naprawdę chcę, a nie po to, by komuś zaimponować. Podobnie z samochodem – mam taki, który jest dla mnie wygodny i praktyczny, a nie taki, który wzbudza zainteresowanie innych.

Żyję dla siebie, nie dla opinii innych. Nie muszę nikomu niczego udowadniać ani się dowartościowywać. Zawsze oceniałem ludzi przez pryzmat ich wartości, a nie zasobności portfela. Spotkałem zarówno bardzo bogatych, jak i tych, którzy mają niewiele, i wiem, że to nie pieniądze definiują człowieka, lecz jego charakter.

Wszystko pięknie, ale bez pieniędzy nie podróżowałbyś tak jak lubisz, bo zwyczajnie nie miałbyś za co. Pięknego domu też byś nie miał. Ani tyle wolnego czasu, mając pieniądze możesz sobie bardziej pozwolić na leniuchowanie, co przy braku pieniędzy byłoby niemożliwe, musiałbyś zasuwać na etacie, albo brać zlecenia, by po prostu przeżyć kolejny miesiąc i nie narobić sobie długów.
Nie deprecjonowałabym więc pieniędzy, bo akurat to, ten fakt-uważam, że jest to Twoje dokonanie i Twoja zaleta. Plus fakt, że mimo tego, że dużo pracowałeś i tak stworzyłeś rodzinę, masz córki (?). Małżeństwo co prawda nie przetrwało, ale tego już człowiek nie jest w stanie przewidzic, a rozwód czasami to i lepiej, że jest.
Na tle osób, które ani kariery nie zrobiły, ani nie doszły do jakichś pieniędzy, na dodatek nie mają rodziny  są samotni, albo tkwią w nieudanych małżeństwach bez uczucia, bez miłości plus brak pieniędzy-tu się za surowo oceniasz, bo pieniądze dają Ci teraz wolność i niezależność i możesz zacząć od nowa. A nawet, jeśli już zawsze będziesz sam, to bez stresu, że nie masz za co żyć, czy Twoje życie ograniczy się tylko do tego, jak finansowo przeżyć od pierwszego do pierwszego.

1 383

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
złoto napisał/a:

Wszystko pięknie, ale bez pieniędzy nie podróżowałbyś tak jak lubisz, bo zwyczajnie nie miałbyś za co. Pięknego domu też byś nie miał. Ani tyle wolnego czasu, mając pieniądze możesz sobie bardziej pozwolić na leniuchowanie, co przy braku pieniędzy byłoby niemożliwe, musiałbyś zasuwać na etacie, albo brać zlecenia, by po prostu przeżyć kolejny miesiąc i nie narobić sobie długów.
Nie deprecjonowałabym więc pieniędzy, bo akurat to, ten fakt-uważam, że jest to Twoje dokonanie i Twoja zaleta. Plus fakt, że mimo tego, że dużo pracowałeś i tak stworzyłeś rodzinę, masz córki (?). Małżeństwo co prawda nie przetrwało, ale tego już człowiek nie jest w stanie przewidzic, a rozwód czasami to i lepiej, że jest.
Na tle osób, które ani kariery nie zrobiły, ani nie doszły do jakichś pieniędzy, na dodatek nie mają rodziny  są samotni, albo tkwią w nieudanych małżeństwach bez uczucia, bez miłości plus brak pieniędzy-tu się za surowo oceniasz, bo pieniądze dają Ci teraz wolność i niezależność i możesz zacząć od nowa. A nawet, jeśli już zawsze będziesz sam, to bez stresu, że nie masz za co żyć, czy Twoje życie ograniczy się tylko do tego, jak finansowo przeżyć od pierwszego do pierwszego.

I tak i nie.

Jakbym kiedyś zwolnił w wieku około 30lat to miałbym własne mieszkanie kupione za pieniądze. Może nie miałbym domu i pewnych rzeczy, ale sądzę że nie było by źle.
Myśle że przy dwóch pensjach raczej biedy byśmy nie klepali big_smile

1 384

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
złoto napisał/a:

Tutaj jest pewien błąd. Jednak to, że Ty poczułeś od początku to coś na pierwszym spotkaniu, nie dało w efekcie związku takiego, jakiego byś oczekiwał, jaki sobie wymarzyłeś, tylko relacje FWB. I to nie była relacja oarotygodniowa, czy dwu-trzy miesięczna, ale coś około roku. Czyli w pewnie sposób Ci to pasowało, skoro nie zakończyłeś jej wcześniej.
I jak to się,  jeśli możesz bapisac skończyło? Ona powiedziała, że nue chce się wiązać na stałe, chce się tylko spotykać na kino, spacer, łóżko, może na jakiś wyjazd, ale nic więcej nie chce, bo czuje, że to nie jest to?  Rok to jednak kawałek czasu, można kogoś już całkiem dobrze poznać.

Nie ma sensu wracać do tego tematu.
Powiem to tak – wcześniejsze ustalenia przed spotkaniem znacznie odbiegały od rzeczywistości, która się później okazała.

1 385

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

DWIE pensje smile
I to jest klucz do życia na zrównoważonym poziomie. Dlatego nie kupuję tego, kiedy jedna strona haruje po kilkanaście godzin dziennie, nie ma jej w domu całymi dniami a druga siedzi siedzi w 4 ścianach, zajmując się domem. Nie chodzi tu o dzieci, ale o ten nieuczciwy, moim zdaniem, podział zadań. Skoro oboje żyją ze sobą pod jednym dachem, to dlaczego tylko jedna ma się realizować i zapewniać środki do życia obojgu a druga czuwać nad domowymi porządkami, kiedy ta pierwsza nie za bardzo się w to angażuje?
Potem się zaczyna psuć, bo tej drugiej zwyczajnie brakuje partnera u boku. Czuje się samotna, niedoceniona, wszystko w domu na jej głowie, więc zdarza się, że szuka szczęścia na boku.

1 386

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Z całą pewnością autor nie ocenia się surowo, więc tego bym nie napisała. Nie wiesz czy jakbyś zwolnił czy byłoby lepiej, 20 lat temu realia były zupełnie inne i niespoób je porównywać. 20 lat temu, myślę, że w 2005 roku cena metra mieszkania w Toruniu nie przekraczała 2000 zł, teraz pewnie jest w okolicach 9000.

Przez te ostatnie 20 lat jest gigantyczna zmiana, sposobu życia, czy akceptacji pewnych zjawisk.

Nie wiesz czy gdybyś zwolnił czy na pewno małżeństwo by przetrwało czy nie.

Co do mnie to może i mam trochę żalu, ale cóż będę musiała z tym, żyć realizować to co możliwe

1 387

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Kaszpir007 napisał/a:
złoto napisał/a:

Wszystko pięknie, ale bez pieniędzy nie podróżowałbyś tak jak lubisz, bo zwyczajnie nie miałbyś za co. Pięknego domu też byś nie miał. Ani tyle wolnego czasu, mając pieniądze możesz sobie bardziej pozwolić na leniuchowanie, co przy braku pieniędzy byłoby niemożliwe, musiałbyś zasuwać na etacie, albo brać zlecenia, by po prostu przeżyć kolejny miesiąc i nie narobić sobie długów.
Nie deprecjonowałabym więc pieniędzy, bo akurat to, ten fakt-uważam, że jest to Twoje dokonanie i Twoja zaleta. Plus fakt, że mimo tego, że dużo pracowałeś i tak stworzyłeś rodzinę, masz córki (?). Małżeństwo co prawda nie przetrwało, ale tego już człowiek nie jest w stanie przewidzic, a rozwód czasami to i lepiej, że jest.
Na tle osób, które ani kariery nie zrobiły, ani nie doszły do jakichś pieniędzy, na dodatek nie mają rodziny  są samotni, albo tkwią w nieudanych małżeństwach bez uczucia, bez miłości plus brak pieniędzy-tu się za surowo oceniasz, bo pieniądze dają Ci teraz wolność i niezależność i możesz zacząć od nowa. A nawet, jeśli już zawsze będziesz sam, to bez stresu, że nie masz za co żyć, czy Twoje życie ograniczy się tylko do tego, jak finansowo przeżyć od pierwszego do pierwszego.

I tak i nie.

Jakbym kiedyś zwolnił w wieku około 30lat to miałbym własne mieszkanie kupione za pieniądze. Może nie miałbym domu i pewnych rzeczy, ale sądzę że nie było by źle.
Myśle że przy dwóch pensjach raczej biedy byśmy nie klepali big_smile

Ale i wycieczek zagranicznych by nie było, a widzę, że to Twoja pasja i Cię to kręci. Po Polsce też byś nie pojeździł, zważywszy na ceny, które wcale nie są małe.  A zamiast domu i ogrodu mieszkałbyś gdzieś na wielkiej płycie z sąsiadami na dole i górze.

1 388

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Kaszpir007 napisał/a:
złoto napisał/a:

Tutaj jest pewien błąd. Jednak to, że Ty poczułeś od początku to coś na pierwszym spotkaniu, nie dało w efekcie związku takiego, jakiego byś oczekiwał, jaki sobie wymarzyłeś, tylko relacje FWB. I to nie była relacja oarotygodniowa, czy dwu-trzy miesięczna, ale coś około roku. Czyli w pewnie sposób Ci to pasowało, skoro nie zakończyłeś jej wcześniej.
I jak to się,  jeśli możesz bapisac skończyło? Ona powiedziała, że nue chce się wiązać na stałe, chce się tylko spotykać na kino, spacer, łóżko, może na jakiś wyjazd, ale nic więcej nie chce, bo czuje, że to nie jest to?  Rok to jednak kawałek czasu, można kogoś już całkiem dobrze poznać.

Nie ma sensu wracać do tego tematu.
Powiem to tak – wcześniejsze ustalenia przed spotkaniem znacznie odbiegały od rzeczywistości, która się później okazała.

A może po prostu bardziej się poznaliście. Z czasem wychodzą różne rzeczy.

1 389

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
złoto napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:
złoto napisał/a:

Wszystko pięknie, ale bez pieniędzy nie podróżowałbyś tak jak lubisz, bo zwyczajnie nie miałbyś za co. Pięknego domu też byś nie miał. Ani tyle wolnego czasu, mając pieniądze możesz sobie bardziej pozwolić na leniuchowanie, co przy braku pieniędzy byłoby niemożliwe, musiałbyś zasuwać na etacie, albo brać zlecenia, by po prostu przeżyć kolejny miesiąc i nie narobić sobie długów.
Nie deprecjonowałabym więc pieniędzy, bo akurat to, ten fakt-uważam, że jest to Twoje dokonanie i Twoja zaleta. Plus fakt, że mimo tego, że dużo pracowałeś i tak stworzyłeś rodzinę, masz córki (?). Małżeństwo co prawda nie przetrwało, ale tego już człowiek nie jest w stanie przewidzic, a rozwód czasami to i lepiej, że jest.
Na tle osób, które ani kariery nie zrobiły, ani nie doszły do jakichś pieniędzy, na dodatek nie mają rodziny  są samotni, albo tkwią w nieudanych małżeństwach bez uczucia, bez miłości plus brak pieniędzy-tu się za surowo oceniasz, bo pieniądze dają Ci teraz wolność i niezależność i możesz zacząć od nowa. A nawet, jeśli już zawsze będziesz sam, to bez stresu, że nie masz za co żyć, czy Twoje życie ograniczy się tylko do tego, jak finansowo przeżyć od pierwszego do pierwszego.

I tak i nie.

Jakbym kiedyś zwolnił w wieku około 30lat to miałbym własne mieszkanie kupione za pieniądze. Może nie miałbym domu i pewnych rzeczy, ale sądzę że nie było by źle.
Myśle że przy dwóch pensjach raczej biedy byśmy nie klepali big_smile

Ale i wycieczek zagranicznych by nie było, a widzę, że to Twoja pasja i Cię to kręci. Po Polsce też byś nie pojeździł, zważywszy na ceny, które wcale nie są małe.  A zamiast domu i ogrodu mieszkałbyś gdzieś na wielkiej płycie z sąsiadami na dole i górze.

Złoto tu jest problem który jest trochę inny warunków gospodarczych w jakich startowały osoby z pokolenia lat 70, 80, 90, i jakie ma to najmłodsze pokolenie. Kiedyś wyjazd zagranicy był bardzo drogi za to mieszanie relatywnie tańsze dziś kupujesz bilet na Wizz i lecisz za grosze. A obiad w Mediolanie kosztuje tyle samo co w Gdańsku, więc podróże aktualnie są bardziej dostępne.

Kiedyś byle głupek przepraszam za określenie mógł mieć fart i zrobić biznes w latach 90, bo były duże przemiany gospodarcze. Dziś nie jest to takie proste. Warunki ekonomiczne i prawne zupełnie inne, ale też odwrotnie, czyś młodzi ludzie zarabiają w Internecie taki hajs o jakim ich starsi 50 letni koledzy mogą pomarzyć. Nie da się porównać tego co działo się kiedyś do teraz.

1 390

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
złoto napisał/a:

Ale i wycieczek zagranicznych by nie było, a widzę, że to Twoja pasja i Cię to kręci. Po Polsce też byś nie pojeździł, zważywszy na ceny, które wcale nie są małe.  A zamiast domu i ogrodu mieszkałbyś gdzieś na wielkiej płycie z sąsiadami na dole i górze.

Mieszkanie miałem nowe—65m² w nowym budownictwie. Kupowałem je z myślą o rodzinie, szczególnie że tuż obok było przedszkole i szkoła.

Radziłem sobie całkiem dobrze, choć bywały trudne momenty. Moja była partnerka spłacała kredyt za studia, a później pieniądze przeznaczaliśmy na jej kursy. Mimo to, co roku wyjeżdżaliśmy za granicę, zazwyczaj łącząc podróże ze zwiedzaniem. Z córkami odwiedziliśmy wiele krajów, przeżyliśmy mnóstwo pięknych chwil.

Teraz nadal podróżuję, ale już sam. Choć muszę przyznać, że ostatnia relacja dodała mi skrzydeł. Moja była partnerka miała na mnie dobry wpływ—motywowała mnie, sprawiła, że zacząłem zwracać większą uwagę na styl, dbać o siebie i bardziej świadomie podchodzić do tego, co jem. Oczywiście, zdrowe odżywianie nie jest moją najmocniejszą stroną—fast food i słodycze zawsze mnie kuszą!

1 391

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Poza okolicznościami zewnętrznymi, istnieją też pewne osobiste predyspozycje lub raczej potrzeby, decydujące o tym, kto i gdzie się zatrudni. Sam nie wyobrażam sobie pracować przez dłuższy czas, siedząc w domu na home-office. Dla mnie praca oznacza wyjście z 4 ścian, spotykanie się z ludźmi czy też przebywanie na świeżym powietrzu( w odniesieniu do mojej branży). Fakt jest taki, że muszę się z domu ruszyć. Zdaję sobie sprawę, że ludzie zmieniają niejednokrotnie branżę, bo akurat dostosowują się do potrzeb rynku lub swojej sytuacji życiowej. Mimo wszystko, nie zawsze tak łatwo przezwyciężyć pewne przyzwyczajenia lub wartości, jakie są dla kogoś ważne.
Do tego ludzie bardzo rzadko potrafią pójść na swego rodzaju kompromis, kiedy to sobie czegoś odmawiają, kosztem zupełnie innej rzeczy. Innymi słowy stwierdzają, że niekoniecznie wszystko muszą mieć w życiu z najwyższej półki, bo im może zależy szczególnie na jednej, konkretnej rzeczy a już inne znajdują się dalej na liście priorytetów. Jeśli mnie stać, to mogę sobie np. teoretycznie zmieniać auto co 5 lat, tylko pytanie po co? Tłumacząc to jedynie kaprysem lub zachcianką?

1 392

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
bagienni_k napisał/a:

Poza okolicznościami zewnętrznymi, istnieją też pewne osobiste predyspozycje lub raczej potrzeby, decydujące o tym, kto i gdzie się zatrudni. Sam nie wyobrażam sobie pracować przez dłuższy czas, siedząc w domu na home-office. Dla mnie praca oznacza wyjście z 4 ścian, spotykanie się z ludźmi czy też przebywanie na świeżym powietrzu( w odniesieniu do mojej branży). Fakt jest taki, że muszę się z domu ruszyć. Zdaję sobie sprawę, że ludzie zmieniają niejednokrotnie branżę, bo akurat dostosowują się do potrzeb rynku lub swojej sytuacji życiowej. Mimo wszystko, nie zawsze tak łatwo przezwyciężyć pewne przyzwyczajenia lub wartości, jakie są dla kogoś ważne.
Do tego ludzie bardzo rzadko potrafią pójść na swego rodzaju kompromis, kiedy to sobie czegoś odmawiają, kosztem zupełnie innej rzeczy. Innymi słowy stwierdzają, że niekoniecznie wszystko muszą mieć w życiu z najwyższej półki, bo im może zależy szczególnie na jednej, konkretnej rzeczy a już inne znajdują się dalej na liście priorytetów. Jeśli mnie stać, to mogę sobie np. teoretycznie zmieniać auto co 5 lat, tylko pytanie po co? Tłumacząc to jedynie kaprysem lub zachcianką?

Co do ostatniego zdania, nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Znam osoby, które nawet co 3 lata zmieniają auto, widać mają swoje powody i nie jest to ani dobre ani złe, to po prostu fakt. Tak jak fakt. Nawet jak to jest kaprys czy zachcianka, co w tym złego?

Co do stylu wykonywanej pracy a byciem w związku - tu tak jak na innych płaszczyznach, zależy od drugiej osoby i co także jej pracuje. Nie każdy maż zniesie to, ze żona co miesiąc jedzie na tydzień w delegacje. Nie każda żona zniesie to, że mąż wychodzi na 24 godzinne służby. Ale są też osoby, dla których to nie problem. Żona ma męża tirowca, który wyjeżdża w trasy, mąż ma żonę pielęgniarkę, która ciągle ma dyżury - i jedno i drugie to akceptuje.

1 393

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Kaszpir007 napisał/a:
złoto napisał/a:

Ale i wycieczek zagranicznych by nie było, a widzę, że to Twoja pasja i Cię to kręci. Po Polsce też byś nie pojeździł, zważywszy na ceny, które wcale nie są małe.  A zamiast domu i ogrodu mieszkałbyś gdzieś na wielkiej płycie z sąsiadami na dole i górze.

Mieszkanie miałem nowe—65m² w nowym budownictwie. Kupowałem je z myślą o rodzinie, szczególnie że tuż obok było przedszkole i szkoła.

Radziłem sobie całkiem dobrze, choć bywały trudne momenty. Moja była partnerka spłacała kredyt za studia, a później pieniądze przeznaczaliśmy na jej kursy. Mimo to, co roku wyjeżdżaliśmy za granicę, zazwyczaj łącząc podróże ze zwiedzaniem. Z córkami odwiedziliśmy wiele krajów, przeżyliśmy mnóstwo pięknych chwil.

Teraz nadal podróżuję, ale już sam. Choć muszę przyznać, że ostatnia relacja dodała mi skrzydeł. Moja była partnerka miała na mnie dobry wpływ—motywowała mnie, sprawiła, że zacząłem zwracać większą uwagę na styl, dbać o siebie i bardziej świadomie podchodzić do tego, co jem. Oczywiście, zdrowe odżywianie nie jest moją najmocniejszą stroną—fast food i słodycze zawsze mnie kuszą!

O tym piszę. Bez pieniędzy nie miałbyś tego. Gniezdzilibyscie się u teściów, albo do teaz spłacali kredyt, a wasze dzieci na wakacje pojechalyby najwyżej 200km od domu, o ile by byly pieniądze na wyjazdy, są rodziny, które po prostu w wakacje siedzą w domu, a dzieci za granicą nigdy nie były.
Teraz, tak lekko mówisz o pieniądzach, bo je masz. Zmień perspektywę.
To tak, jak ktoś ma bardzo dobre wykształcenie, dobra pracę, ale umniejsza sobie, ze wykształcenie to nic, mógłby skończyć tylko liceum i tez by by szczęśiwy i miał więcej czasu, bo pracowałby od 6 do 14 w sklepie a potem poświęcałl czas rodzinie. Takie myślenie jest niec niedorzeczne, bo mam wrażenie, ze czasem niedocenia się tego, co się ma, wręcz się to lekceważy.

1 394

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:
złoto napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

I tak i nie.

Jakbym kiedyś zwolnił w wieku około 30lat to miałbym własne mieszkanie kupione za pieniądze. Może nie miałbym domu i pewnych rzeczy, ale sądzę że nie było by źle.
Myśle że przy dwóch pensjach raczej biedy byśmy nie klepali big_smile

Ale i wycieczek zagranicznych by nie było, a widzę, że to Twoja pasja i Cię to kręci. Po Polsce też byś nie pojeździł, zważywszy na ceny, które wcale nie są małe.  A zamiast domu i ogrodu mieszkałbyś gdzieś na wielkiej płycie z sąsiadami na dole i górze.

Złoto tu jest problem który jest trochę inny warunków gospodarczych w jakich startowały osoby z pokolenia lat 70, 80, 90, i jakie ma to najmłodsze pokolenie. Kiedyś wyjazd zagranicy był bardzo drogi za to mieszanie relatywnie tańsze dziś kupujesz bilet na Wizz i lecisz za grosze. A obiad w Mediolanie kosztuje tyle samo co w Gdańsku, więc podróże aktualnie są bardziej dostępne.

Kiedyś byle głupek przepraszam za określenie mógł mieć fart i zrobić biznes w latach 90, bo były duże przemiany gospodarcze. Dziś nie jest to takie proste. Warunki ekonomiczne i prawne zupełnie inne, ale też odwrotnie, czyś młodzi ludzie zarabiają w Internecie taki hajs o jakim ich starsi 50 letni koledzy mogą pomarzyć. Nie da się porównać tego co działo się kiedyś do teraz.

Mimo tego autor dzięki temu co robił w przeszłości, finansowo jest teraz w miejscu jakim jest. To dużo.
Mógłby mieć teraz 50 lat i pisać, że mało zarabia, rozwód pociągnął jego oszczędności a i podział majątku, alimenty, że żyje skromnie, bardzo skromnie, na dodatek jest sam i nie może znależc sobie kobiety (o wyjazdach mógłby sobie pomarzyć).
Chociaż wtedy może nawet nie zakładalby takiego tematu ani nie rozglądał się za nowymi kobietami, bo jego głównym problemem byłoby, jak przeżyć kolejny miesiąc.
Na szczęście zaplecze finansowe ma, więc ten problem mu odpada.

Co do lat 90 tych, nie wiem, może jest jak piszesz, jedni się dorobili, inni nie i maja teraz 40 czy 50 lat i finansowo szału nie mają, albo są już po 70 tce a emeryturę mają na styk i gdyby nie dzieci za granicą, mieliby naprawdę nie wesoło. Co człowiek, to mioe być inna historia.

1 395 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-05-23 14:11:52)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
złoto napisał/a:

Mimo tego autor dzięki temu co robił w przeszłości, finansowo jest teraz w miejscu jakim jest. To dużo.
Mógłby mieć teraz 50 lat i pisać, że mało zarabia, rozwód pociągnął jego oszczędności a i podział majątku, alimenty, że żyje skromnie, bardzo skromnie, na dodatek jest sam i nie może znależc sobie kobiety (o wyjazdach mógłby sobie pomarzyć).
Chociaż wtedy może nawet nie zakładalby takiego tematu ani nie rozglądał się za nowymi kobietami, bo jego głównym problemem byłoby, jak przeżyć kolejny miesiąc.
Na szczęście zaplecze finansowe ma, więc ten problem mu odpada.

Co do lat 90 tych, nie wiem, może jest jak piszesz, jedni się dorobili, inni nie i maja teraz 40 czy 50 lat i finansowo szału nie mają, albo są już po 70 tce a emeryturę mają na styk i gdyby nie dzieci za granicą, mieliby naprawdę nie wesoło. Co człowiek, to mioe być inna historia.

Życie nie zawsze maluje się w ciepłych barwach. Bywa szorstkie, potrafi odbierać więcej, niż daje, a mój standard życia przeszedł trudne chwile. Niektóre decyzje wpłynęły na to, gdzie teraz jestem, ale mimo wszystko—nie zatracam się w narzekaniu ani żalu. Wiem, że mogłoby być gorzej, dlatego doceniam to, co mam.

Choć nie jest idealnie, mam swój komfort, który sobie cenię. Kiedyś mogłem sobie pozwolić na więcej, dziś na mniej, ale wciąż jestem panem własnych wyborów. Moje życie to nieustanne balansowanie pomiędzy tym, czego pragnę, a tym, co jest w moim zasięgu. Czy to źle? Wcale nie—bo właśnie w tym tkwi sens życia. Czasem największą wartość mają rzeczy pozornie drobne: chwila spokoju, możliwość decydowania o sobie, to, że wciąż mogę się cieszyć tym, co mam.

Nie chcę patrzeć na świat przez pryzmat braków. Wolę dostrzegać to, co mnie otacza i co daje mi radość. Szklanka nie jest do połowy pusta, jest do połowy pełna. A to, co w niej zostało, może okazać się wystarczające, by znaleźć w tym wszystkim powody do uśmiechu

1 396

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

W 2013 roku przeniosłam się w Krakowa do Gdańska dla mojego byłego, zostawiając znajomych rodzinę i fajną pracę. Dopiero w pod koniec 2017 roku zaczęłam zarabiać NOMINALNIE tyle samo co w Krk, mimo że w tym czasie miałam większe doświadczenie, wyższe kompetencje i jeszcze inflacja. Poświeciłam karierę dla rodziny, gdybym tego nie zrobiła pewnie zarabiałam dziś znacznie więcej. Trudno przypisać mi, że uważam, za dno ludzi którzy pracują na etacie albo poświęcają się dla rodziny.

Ja z mojego doświadczenia wiem, że po prostu nie warto rezygnować z pracy dla partnera żebym on się mógł rozwijać, bo ktoś domem się zająć musi. Po rozstaniu zostałam z niczym, i po co było to poświęcać, mogłabym mieć dziś wygodne zajęcie i wysokie wynagrodzenie. Kiedy patrzę gdzie dziś są moje koleżanki czy koledzy którzy nie poświęcili się to jest to przepaść. Ja ich poziomu nie osiągnę nigdy. Dziś często słyszę że w wieku 23 lat miałaś wszystko, studiowałaś 2 kierunki, pracowałaś, kariera marzeń do tego byłaś atrakcyjną młodą kobietą mogłaś mieć wszystko poświęciłaś to wszystko dla idioty i masz za swoje.

Absolutnie nie gardzę ludźmi którzy wybierają bezpieczna pracę na etacie.
Dziś wiem, że ważne jest dbanie o siebie, ale nie mam tu na myśli fryzjera ale o swoje potrzeby.

Rozumiem Twoje rozgoryczenie, bo u mnie kariera exa też była na 1 miejscu.
I nie wyszłam na tym dobrze,  w ogóle wyszlibyśmy mam wrażenie dużo lepiej gdybyśmy postawili na mnie pos tym względem.
Ale znam pary gdzie mężczyzna to docenia nawet jak żoną nie pracuje.
Po prostu zle wybrałyśmy, w podobnie mlod wieku.
Więc nie ma co rozgrzebywać przeszłości.
Ja zawsze miałam czas dla dzieci i męża, w przypadku dzieci to zaprocentowalo, mam z nimi lepsze układy niż ex.
Od paru lat są samodzielne , a ja układam życie jak chcę i nie  ma we mnie goryczy, rozczarowanie to też już przeszłość.

1 397

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

W 2013 roku przeniosłam się w Krakowa do Gdańska dla mojego byłego, zostawiając znajomych rodzinę i fajną pracę. Dopiero w pod koniec 2017 roku zaczęłam zarabiać NOMINALNIE tyle samo co w Krk, mimo że w tym czasie miałam większe doświadczenie, wyższe kompetencje i jeszcze inflacja. Poświeciłam karierę dla rodziny, gdybym tego nie zrobiła pewnie zarabiałam dziś znacznie więcej. Trudno przypisać mi, że uważam, za dno ludzi którzy pracują na etacie albo poświęcają się dla rodziny.

Ja z mojego doświadczenia wiem, że po prostu nie warto rezygnować z pracy dla partnera żebym on się mógł rozwijać, bo ktoś domem się zająć musi. Po rozstaniu zostałam z niczym, i po co było to poświęcać, mogłabym mieć dziś wygodne zajęcie i wysokie wynagrodzenie. Kiedy patrzę gdzie dziś są moje koleżanki czy koledzy którzy nie poświęcili się to jest to przepaść. Ja ich poziomu nie osiągnę nigdy. Dziś często słyszę że w wieku 23 lat miałaś wszystko, studiowałaś 2 kierunki, pracowałaś, kariera marzeń do tego byłaś atrakcyjną młodą kobietą mogłaś mieć wszystko poświęciłaś to wszystko dla idioty i masz za swoje.

Absolutnie nie gardzę ludźmi którzy wybierają bezpieczna pracę na etacie.
Dziś wiem, że ważne jest dbanie o siebie, ale nie mam tu na myśli fryzjera ale o swoje potrzeby.

Rozumiem Twoje rozgoryczenie, bo u mnie kariera exa też była na 1 miejscu.
I nie wyszłam na tym dobrze,  w ogóle wyszlibyśmy mam wrażenie dużo lepiej gdybyśmy postawili na mnie pos tym względem.
Ale znam pary gdzie mężczyzna to docenia nawet jak żoną nie pracuje.
Po prostu zle wybrałyśmy, w podobnie mlod wieku.
Więc nie ma co rozgrzebywać przeszłości.
Ja zawsze miałam czas dla dzieci i męża, w przypadku dzieci to zaprocentowalo, mam z nimi lepsze układy niż ex.
Od paru lat są samodzielne , a ja układam życie jak chcę i nie  ma we mnie goryczy, rozczarowanie to też już przeszłość.

1 398

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Kaszpir007 napisał/a:
złoto napisał/a:

Mimo tego autor dzięki temu co robił w przeszłości, finansowo jest teraz w miejscu jakim jest. To dużo.
Mógłby mieć teraz 50 lat i pisać, że mało zarabia, rozwód pociągnął jego oszczędności a i podział majątku, alimenty, że żyje skromnie, bardzo skromnie, na dodatek jest sam i nie może znależc sobie kobiety (o wyjazdach mógłby sobie pomarzyć).
Chociaż wtedy może nawet nie zakładalby takiego tematu ani nie rozglądał się za nowymi kobietami, bo jego głównym problemem byłoby, jak przeżyć kolejny miesiąc.
Na szczęście zaplecze finansowe ma, więc ten problem mu odpada.

Co do lat 90 tych, nie wiem, może jest jak piszesz, jedni się dorobili, inni nie i maja teraz 40 czy 50 lat i finansowo szału nie mają, albo są już po 70 tce a emeryturę mają na styk i gdyby nie dzieci za granicą, mieliby naprawdę nie wesoło. Co człowiek, to mioe być inna historia.

Życie nie zawsze maluje się w ciepłych barwach. Bywa szorstkie, potrafi odbierać więcej, niż daje, a mój standard życia przeszedł trudne chwile. Niektóre decyzje wpłynęły na to, gdzie teraz jestem, ale mimo wszystko—nie zatracam się w narzekaniu ani żalu. Wiem, że mogłoby być gorzej, dlatego doceniam to, co mam.

Choć nie jest idealnie, mam swój komfort, który sobie cenię. Kiedyś mogłem sobie pozwolić na więcej, dziś na mniej, ale wciąż jestem panem własnych wyborów. Moje życie to nieustanne balansowanie pomiędzy tym, czego pragnę, a tym, co jest w moim zasięgu. Czy to źle? Wcale nie—bo właśnie w tym tkwi sens życia. Czasem największą wartość mają rzeczy pozornie drobne: chwila spokoju, możliwość decydowania o sobie, to, że wciąż mogę się cieszyć tym, co mam.

Nie chcę patrzeć na świat przez pryzmat braków. Wolę dostrzegać to, co mnie otacza i co daje mi radość. Szklanka nie jest do połowy pusta, jest do połowy pełna. A to, co w niej zostało, może okazać się wystarczające, by znaleźć w tym wszystkim powody do uśmiechu

O tym pisałam. Że jesteś w całkiem dobrej sytuacji. Przynajmniej pieniądze sprawiają, ze możesz sobie pozwolic na komfort odpoczynku, brak zmartwień, że co zrobisz gdy będziesz potrzebował wykupić leki czy iść na prywatną wizytę lekarską. Grecję możesz sobie zwiedzić osobiście, odpocząć, zrelaksować się, zamiast podziwiać ją jedynie z ekranu komputera, wieczorem po przyjściu o 21 z drugiej zmiany z pracy.
Tp już dużo. A kobieta? Będzie lub nie. Sa też tacy (takie), że oprócz braku partnera nie mają oszczędności, pracy i nie stać ich nawet na weekend gdzieś w górach czy na bilety do kina. Wcale nie są bardzoiej szczęśliwi.

1 399

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
złoto napisał/a:

Wcale nie są bardzoiej szczęśliwi.

Wielu z nich wcale nie jest nieszczęśliwych wbrew pozorom, bo świadomie wybrali mniej stresującą drogę życia, która też wiąże się z niższymi zarobkami. Woleli święty spokój niż wyścig szczurów. Masz takiego N_o chociażby.

1 400

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Ela210 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

W 2013 roku przeniosłam się w Krakowa do Gdańska dla mojego byłego, zostawiając znajomych rodzinę i fajną pracę. Dopiero w pod koniec 2017 roku zaczęłam zarabiać NOMINALNIE tyle samo co w Krk, mimo że w tym czasie miałam większe doświadczenie, wyższe kompetencje i jeszcze inflacja. Poświeciłam karierę dla rodziny, gdybym tego nie zrobiła pewnie zarabiałam dziś znacznie więcej. Trudno przypisać mi, że uważam, za dno ludzi którzy pracują na etacie albo poświęcają się dla rodziny.

Ja z mojego doświadczenia wiem, że po prostu nie warto rezygnować z pracy dla partnera żebym on się mógł rozwijać, bo ktoś domem się zająć musi. Po rozstaniu zostałam z niczym, i po co było to poświęcać, mogłabym mieć dziś wygodne zajęcie i wysokie wynagrodzenie. Kiedy patrzę gdzie dziś są moje koleżanki czy koledzy którzy nie poświęcili się to jest to przepaść. Ja ich poziomu nie osiągnę nigdy. Dziś często słyszę że w wieku 23 lat miałaś wszystko, studiowałaś 2 kierunki, pracowałaś, kariera marzeń do tego byłaś atrakcyjną młodą kobietą mogłaś mieć wszystko poświęciłaś to wszystko dla idioty i masz za swoje.

Absolutnie nie gardzę ludźmi którzy wybierają bezpieczna pracę na etacie.
Dziś wiem, że ważne jest dbanie o siebie, ale nie mam tu na myśli fryzjera ale o swoje potrzeby.

Rozumiem Twoje rozgoryczenie, bo u mnie kariera exa też była na 1 miejscu.
I nie wyszłam na tym dobrze,  w ogóle wyszlibyśmy mam wrażenie dużo lepiej gdybyśmy postawili na mnie pos tym względem.
Ale znam pary gdzie mężczyzna to docenia nawet jak żoną nie pracuje.
Po prostu zle wybrałyśmy, w podobnie mlod wieku.
Więc nie ma co rozgrzebywać przeszłości.
Ja zawsze miałam czas dla dzieci i męża, w przypadku dzieci to zaprocentowalo, mam z nimi lepsze układy niż ex.
Od paru lat są samodzielne , a ja układam życie jak chcę i nie  ma we mnie goryczy, rozczarowanie to też już przeszłość.

Tak to jest to, poświęcasz czas dla kogoś kto tego nie docenia. Dziś córka dużo bardziej woli być u mnie niż z ojcem, mimo, że to tata był od przyjemnych lodów a mama zabierała do dentysty. Dlaczego jest lepiej u mamy, bo mama nie krzyczy, mama docenia, mama wysłucha. To jest ważne.

Oczywiście, że wiele osób wybiera spokój, woli zarobić mniej ale mieć spokój. Jednak myśle, że to trochę życie tym co było 10 -15 lat temu, dziś już na prawdę jest mało miejsc gdzie ludzie pracują bardzo dużo. Gdzie targety są tak wyśrubowane, serio to już jest do rzadkości nawet w tych korpo bardzo rzadko przekraczają 8h.

1 401

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Zastanawiam się, jaka może być praca, która nie jest wymagająca, zabiera mało czasu i jest bardzo dobrze płatna. To chyba zawód YouTubera. W innych, to albo sie narobisz, ale dużo zarobisz, albo się nie narobisz i mało zarobisz (wtedy nadzieja w partnerze czy partnerce, ze dobrze zarabia. Ale jak dobrze zarabia, to znaczy, ze musi się narobić, tak czy siak kołówrót sie kręci.
A już dzieci to prawdziwa skarbonka, najpierw utrzymanie jedzenie, ubrania, lekarze, potem zapewnij mu dobry rozwój, szkoły, kursy, nauki języków, obozy żeglarskie, ciuchy, telefony, potem studia... Beż pieniędzy niewiele zdziałasz.
A i te dzieci - tez mają później przechlapane, zważywszy na to, co się teraz dzieje i jakie wartości promowane są w mediach. Naoglądają się i potem dochodzą do wniosku, ze Youtuber to jednak najlepsza opcja.
Zawód, który jeszcze za czasów gimnazjalnych był nie do pojęcia. Mogłaś zostaę co najwyżej stylistką paznokci (jak to się teraz nazywa), albo ambitniej, medycyna, prawo (klasyk), lub administracja, psychologia, może jakaś politechnika... czy zmywak w Londynie, a potem własny biznes w kraju. To taki przykład.

Mały off top.

1 402

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

dziś już na prawdę jest mało miejsc gdzie ludzie pracują bardzo dużo.


Współczesny człowiek pracuje więcej niż chłop pańszczyźniany. Pracujemy dłużej i ciężej niż nasi rodzice i ta tendencja się utrzymuje.

1 403

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Jack Sparrow napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

dziś już na prawdę jest mało miejsc gdzie ludzie pracują bardzo dużo.


Współczesny człowiek pracuje więcej niż chłop pańszczyźniany. Pracujemy dłużej i ciężej niż nasi rodzice i ta tendencja się utrzymuje.

Był taki okres, ale serio już teraz nawet w tych dużych korpo nie ma tyle godzin, może w małych firmach gdzie szef uważa się za pana i władcę to może.

1 404

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

dziś już na prawdę jest mało miejsc gdzie ludzie pracują bardzo dużo.


Współczesny człowiek pracuje więcej niż chłop pańszczyźniany. Pracujemy dłużej i ciężej niż nasi rodzice i ta tendencja się utrzymuje.

Był taki okres, ale serio już teraz nawet w tych dużych korpo nie ma tyle godzin, może w małych firmach gdzie szef uważa się za pana i władcę to może.


Nie znam pracownika korpo, który wyrabiałby tylko etat bez nadgodzin. Poza tym co raz bardziej przechodzimy do systemu subskrypcji, co jest nowoczesnym, ekonomicznym niewolnictwem. Jak dodamy do tego presję posiadania, to w zasadzie każdy kto ni potrzebuje do szczęścia nowego telefonu co rok czy dwa jest wrzucany do woreczka "przegryw" i generalnie biedak, co pewnie by chciał, ale go nie stać. Taką narrację się narzuca każdemu, kto się z tego konsumpcjonizmu wyłamuje.

1 405

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Nie wiem jakich pracowników znasz ale tych których ja znam to nawet w 38h się mieszczą. Nie wiem w jakim dziale, ale serio jak się myśli 5h w poniedziałki co robić przez cały tydzień we wtorek robisz plan przez 6h w środę są lody i inne owoce w czwartek zastanawiasz się co będzie dalej a w piątek to każdy ma ho to sorry może być ciężko. Tak prawdę powiedziawszy to wszyscy się wyrabiają jak się nie lenią. No chyba że jesteś Anetką z HR która ma zawsze problem bo kandydat do pracy może przyjść na rozmowę o 16 i labidzi od 10 jaki dramat, mimo że taka sytuacja jest może z raz w miesiącu.

1 406

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Ty to opisałaś pracę w typowym urzędzie, a nie w korpo.

1 407 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-05-23 15:43:47)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Jack Sparrow napisał/a:

Ty to opisałaś pracę w typowym urzędzie, a nie w korpo.

Większość moich znajomych pracuje w korpo ja w sumie też tylko może nie w typowym.
Wytłumacz mi zatem skąd tylu pracowników o 17 już na siłowni co za zbieg okoliczności. O 16 już masa a co dopiero później, a siłownia w budynku korpo wiec trudno żeby byli inni
W urzędzie to pracujesz od 8-16 i ani minuty dłużej ani minuty króciej nawet jak skończyłeś to i tak masz siedzieć.

1 408

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Jeśli mowa o korpo, to nie mam nic do powiedzenia. Akurat moje znajome, znajomi to głównie pracownicy handlu, różne Żabki, Biedronki, sieciówki odzieżowe. Dużo nauczycielek, urzędniczek na etatach, przedszkolanki, kosmetyczki ale te na własnej działalności. Z mężczyzn to fizyczni, przedstawiciele handlowi, budowlanka, programiści na własnych działalnościach.
Z korpo-wśród najbliższego kręgu zero znajomych.
Co do godziny w pracy, w handlu, mam na myśli sieciowki odzieżowe w galeriach handlowych, pensje średnie , bardziej problemem jest czas pracy. Jak Ci się trafi zmiana 8-16, to masz czas wieczorem dla siebie i rodziny. Jak masz zmiany 10-18 czy 12-20- to masz w zasadzie dzień rozbity. I cały zajęty.
A i jeszcze co druga sobota pracująca do 16tej lub 20tej.

1 409

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Wytłumacz mi zatem


Już tłumaczę:

łykasz bajki jak pelikan albo nie znając realiów dorabiasz sobie co ci fantazja do głowy podsunie. Realia w Polsce są takie, że statystyczny, pracujący człowiek w tym kraju wyrabia ponad 4h BEZPŁATNYCH nadgodzin TYGODNIOWO.


https://www.pulshr.pl/zarzadzanie/4-god … 99421.html

1 410 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-05-23 15:58:10)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
złoto napisał/a:

Jeśli mowa o korpo, to nie mam nic do powiedzenia. Akurat moje znajome, znajomi to głównie pracownicy handlu, różne Żabki, Biedronki, sieciówki odzieżowe. Dużo nauczycielek, urzędniczek na etatach, przedszkolanki, kosmetyczki ale te na własnej działalności. Z mężczyzn to fizyczni, przedstawiciele handlowi, budowlanka, programiści na własnych działalnościach.
Z korpo-wśród najbliższego kręgu zero znajomych.
Co do godziny w pracy, w handlu, mam na myśli sieciowki odzieżowe w galeriach handlowych, pensje średnie , bardziej problemem jest czas pracy. Jak Ci się trafi zmiana 8-16, to masz czas wieczorem dla siebie i rodziny. Jak masz zmiany 10-18 czy 12-20- to masz w zasadzie dzień rozbity. I cały zajęty.
A i jeszcze co druga sobota pracująca do 16tej lub 20tej.

Pracownicy handlu to chyba najsłabsze bo te godziny maskara jeszcze w Biedronce to możesz mieć od 6-14 czy nawet 14-22 a w zarze to jak galeria zatem najwcześniej od 9 więc już masz co najmniej do 17 a możesz mieć pecha i właśnie 12-20 ;/ i ani rano czasu ani popołudniu.

W urzędzie to na godziny raczej nie ma co narzekać bo raczej do 16 niektóre mają że jeden dzień do 18 ale to tez tylko niewielka część pracowników.

Nie polegałabym na tym co piszą na pulshr bo za dobrze znam osoby które tam piszą smile

Większość moich znajomych pracujących w tzw. wielkiej czwórce nie siedzi po godzinach, btw skoro tyle pracujesz to jakim sposobem przed 16 siedzisz na forum?

1 411

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Nie polegałabym na tym co piszą na pulshr bo za dobrze znam osoby które tam piszą smile

Nie no oczywiście, statystyki kłamią, bo minnie.89 wie lepiej jak jest.

1 412

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:
złoto napisał/a:

Jeśli mowa o korpo, to nie mam nic do powiedzenia. Akurat moje znajome, znajomi to głównie pracownicy handlu, różne Żabki, Biedronki, sieciówki odzieżowe. Dużo nauczycielek, urzędniczek na etatach, przedszkolanki, kosmetyczki ale te na własnej działalności. Z mężczyzn to fizyczni, przedstawiciele handlowi, budowlanka, programiści na własnych działalnościach.
Z korpo-wśród najbliższego kręgu zero znajomych.
Co do godziny w pracy, w handlu, mam na myśli sieciowki odzieżowe w galeriach handlowych, pensje średnie , bardziej problemem jest czas pracy. Jak Ci się trafi zmiana 8-16, to masz czas wieczorem dla siebie i rodziny. Jak masz zmiany 10-18 czy 12-20- to masz w zasadzie dzień rozbity. I cały zajęty.
A i jeszcze co druga sobota pracująca do 16tej lub 20tej.

Pracownicy handlu to chyba najsłabsze bo te godziny maskara jeszcze w Biedronce to możesz mieć od 6-14 czy nawet 14-22 a w zarze to jak galeria zatem najwcześniej od 9 więc już masz co najmniej do 17 a możesz mieć pecha i właśnie 12-20 ;/ i ani rano czasu ani popołudniu.

smile

O tym pisze. Rano się wyśpisz,  nie zrywasz o piatej i na spokojnie wyjdziesz do pracy, na 12. Dzieci już wyprawisz do szkoły, mąż w pracy. Kończysz o 20, albo 21, ogarniesz sklep , zamkniesz i po 20 minutach idziesz do domu. I już jest po 20 czy 21.
Pensja-szału nie ma, ale też przeżyjesz.  I lepsza odzieżówka niż te Żabki.

1 413

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Większość moich znajomych pracujących w tzw. wielkiej czwórce nie siedzi po godzinach, btw skoro tyle pracujesz to jakim sposobem przed 16 siedzisz na forum?


Jasne. Za dużo byków walisz w swoich wypowiedziach i za dużo masz dziur logicznych, aby ktokolwiek w to uwierzył. To raz.

Dwa nie jestem pracownikiem etatowym.

Trzy statystyki rynku pracy obejmują rożne grupy społeczne, a nie tylko 'znajomych'.

1 414

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
złoto napisał/a:

O tym pisze. Rano się wyśpisz,  nie zrywasz o piatej i na spokojnie wyjdziesz do pracy, na 12. Dzieci już wyprawisz do szkoły, mąż w pracy. Kończysz o 20, albo 21, ogarniesz sklep , zamkniesz i po 20 minutach idziesz do domu. I już jest po 20 czy 21.
Pensja-szału nie ma, ale też przeżyjesz.  I lepsza odzieżówka niż te Żabki.


Czas pracy, a czas otwarcia sklepu to dwie różne rzeczy. W twoim przykładzie taki pracownik jebie darmowe nadgodziny. Miałem kiedyś spinę z jednym pracodawcą na ten temat. W jego rozumieniu, jak sklep był otwarty 10-18 to ja powinienem być 30 min wcześniej (żeby wsio przygotować) i wyjść mogę jak wszystko posprzątam - czyli też jakieś 30min po zamknięciu. No jakoś PIP widział to inaczej niż mój dawny pracodawca i te pół godziny przed i pół godziny po określił jako godzinę nadgodzin.

1 415

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Jack Sparrow napisał/a:
złoto napisał/a:

O tym pisze. Rano się wyśpisz,  nie zrywasz o piatej i na spokojnie wyjdziesz do pracy, na 12. Dzieci już wyprawisz do szkoły, mąż w pracy. Kończysz o 20, albo 21, ogarniesz sklep , zamkniesz i po 20 minutach idziesz do domu. I już jest po 20 czy 21.
Pensja-szału nie ma, ale też przeżyjesz.  I lepsza odzieżówka niż te Żabki.


Czas pracy, a czas otwarcia sklepu to dwie różne rzeczy. W twoim przykładzie taki pracownik jebie darmowe nadgodziny. Miałem kiedyś spinę z jednym pracodawcą na ten temat. W jego rozumieniu, jak sklep był otwarty 10-18 to ja powinienem być 30 min wcześniej (żeby wsio przygotować) i wyjść mogę jak wszystko posprzątam - czyli też jakieś 30min po zamknięciu. No jakoś PIP widział to inaczej niż mój dawny pracodawca i te pół godziny przed i pół godziny po określił jako godzinę nadgodzin.

Boże jakie niewolnictwo  aż mnie ciarki przelazly  ileż pieknej wolności utraconej

1 416

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
złoto napisał/a:

[

O tym pisze. Rano się wyśpisz,  nie zrywasz o piatej i na spokojnie wyjdziesz do pracy, na 12. Dzieci już wyprawisz do szkoły, mąż w pracy. Kończysz o 20, albo 21, ogarniesz sklep , zamkniesz i po 20 minutach idziesz do domu. I już jest po 20 czy 21.
Pensja-szału nie ma, ale też przeżyjesz.  I lepsza odzieżówka niż te Żabki.

Niestety to jest znaczny minus, plusem są z pewnością bony zniżkowe w odzieżówce, i nie jest bardzo ciężka fizycznie praca jak dyskoncie.

1 417 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-05-23 16:24:25)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Ciekawe, jak to się rozkłada w zależności od branży czy stanowiska. Obok mnie, na osiedlu znajduje się piekarnia. Otwarta dla klientów od 6 do, bodajże 18. Ważna jest tutaj godzina otwarcia: parę razy, kiedy wstawałem wyjątkowo wcześnie a mijałem ową piekarnię 1,5 godziny przed otwarciem, już się tam obsługa krzątała, przygotowując najwidoczniej bułki i ciastka do wystawienia na półki.
Wątpię, czy im płacą za ten czas, spędzony w miejscu pracy przed godziną 6 rano...

1 418 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-05-23 16:18:48)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
bagienni_k napisał/a:

Wątpię, czy im płacą za ten czas, spędzony w miejscu pracy przed godziną  rano...

Płacą.

A przynajmniej w większości miejsc tak jest. Bo to czas otwarcia sklepu nie ma żadnego związku z czasem pracy pracownika. Albo są zatrudniane dodatkowe osoby na zlecenie i mają stawkę godzinową płacową.

Za dzieciaka tak dorabiałem w różnych sklepach, sieciówkach, centrach handlowych, hurtowniach. Przy zmianach wystroju, rozładunku/załadunku dostaw, zabezpieczaniu towaru, remanentach i tak dalej.

Akurat w handlu i wytwórstwie są największe kontrole więc najmniej nadgodzin się tu wali. Wyjątkiem mogą być franczyzy jak Żabka. Niby jedna sieć, ale każdy sklep to osobna działalność w świetle prawa.

1 419

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:
złoto napisał/a:

[

O tym pisze. Rano się wyśpisz,  nie zrywasz o piatej i na spokojnie wyjdziesz do pracy, na 12. Dzieci już wyprawisz do szkoły, mąż w pracy. Kończysz o 20, albo 21, ogarniesz sklep , zamkniesz i po 20 minutach idziesz do domu. I już jest po 20 czy 21.
Pensja-szału nie ma, ale też przeżyjesz.  I lepsza odzieżówka niż te Żabki.

Niestety to jest znaczny minus, plusem są z pewnością bony zniżkowe w odzieżówce, i nie jest bardzo ciężka fizycznie praca jak dyskoncie.

Tak, bony mają, czy jakieś zniżki.
Ake nie z najnowszych kolekcji. Z resztą tam jest duża rotacja, głównie studentki sobie dorabiają.

1 420 Ostatnio edytowany przez złoto (2025-05-23 16:27:30)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Julia life in UK napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
złoto napisał/a:

O tym pisze. Rano się wyśpisz,  nie zrywasz o piatej i na spokojnie wyjdziesz do pracy, na 12. Dzieci już wyprawisz do szkoły, mąż w pracy. Kończysz o 20, albo 21, ogarniesz sklep , zamkniesz i po 20 minutach idziesz do domu. I już jest po 20 czy 21.
Pensja-szału nie ma, ale też przeżyjesz.  I lepsza odzieżówka niż te Żabki.


Czas pracy, a czas otwarcia sklepu to dwie różne rzeczy. W twoim przykładzie taki pracownik jebie darmowe nadgodziny. Miałem kiedyś spinę z jednym pracodawcą na ten temat. W jego rozumieniu, jak sklep był otwarty 10-18 to ja powinienem być 30 min wcześniej (żeby wsio przygotować) i wyjść mogę jak wszystko posprzątam - czyli też jakieś 30min po zamknięciu. No jakoś PIP widział to inaczej niż mój dawny pracodawca i te pół godziny przed i pół godziny po określił jako godzinę nadgodzin.

Boże jakie niewolnictwo  aż mnie ciarki przelazly  ileż pieknej wolności utraconej

Ciężko. To już lepiej mają nauczycielki. Bo fizycznie nie pracują. Tylko, że te narzekają, że uczniowie jeszcze nie najgorsi, ale użerać się muszą z ich rodzicami albo dyrekcją, która wymyślą im ciągle jakieś sprawozdania czy prace papierkową po godzinach. Dochodzi jeszcze czas w domu poświęcony przygotowaniu do lekcji, sprawdzeniu zeszytów, wypracowań, kartkówek. Co dziwne, większy luz ponoć w państwowych szkołach, niż w prywatnych gdzie dyrekcja ciśnie, ale i pensja wyższa.

1 421 Ostatnio edytowany przez Giaa2 (2025-05-23 17:34:44)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

Ja z mojego doświadczenia wiem, że po prostu nie warto rezygnować z pracy dla partnera żebym on się mógł rozwijać, bo ktoś domem się zająć musi.

Tak!
Ja to wiem i dlatego z niczego nie rezygnuje "dla męża" czy dla dziecka. Tak sobie to poukładaliśmy jakos, że ani mąż nie miał nigdy problemu z tym żebym szła do pracy po macierzyńskim, ani z tym żebym została - "up to me" decyzja całkowicie. Ale ja zdecydowałam, że chce zostać z dzieckiem, a potem wróciłam na pół etatu. Z czasem planuję wrócić na cały, ale to mała tak z 4-5 lat musi mieć wink
Słyszałam i byłam świadkiem nie jednej historii, gdzie kończyło się tak jak opisałaś: kobieta zrezygnowała praktycznie ze wszystkiego co zbudowała przez lata dla wizji rodziny, a facet z niczego często.
Tłumaczyły to miłością i ja im wierze, tylko niestety trochę krótkowzroczną. Ale cóż..zapłaciły cene, więc nie mnie oceniać. Niemniej uważam tak jak Ty - nie warto.
Raz, że kochający facet nigdy tego od nas nie będzie wymagał - żebyśmy się poświęcały, albo zrobi to na równych zasadach z nami. Dwa, naprawdę można to rozplanowac z głową, może nieco inaczej niż było w pierwotnej wizji, co nie znaczy gorzej.


Po rozstaniu zostałam z niczym, i po co było to poświęcać, mogłabym mieć dziś wygodne zajęcie i wysokie wynagrodzenie. Kiedy patrzę gdzie dziś są moje koleżanki czy koledzy którzy nie poświęcili się to jest to przepaść. Ja ich poziomu nie osiągnę nigdy. Dziś często słyszę że w wieku 23 lat miałaś wszystko, studiowałaś 2 kierunki, pracowałaś, kariera marzeń do tego byłaś atrakcyjną młodą kobietą mogłaś mieć wszystko poświęciłaś to wszystko dla idioty i masz za swoje.

Bardzo mi przykro, ale postaraj się nie dołowac. Nie masz wpływu na decyzje jakie podjęłas będąc bardzo młoda dziewczyną. Plusem jest, że córka, jak piszesz dalej, uwielbia spędzać czas z Toba smile Czyli wykonałas kawał dobrej roboty.
Pieniądze..cóż, nie czarujmy się, sa dla nas kobiet ważne. Ale pomyśl, że nie masz pewności jakby się życie potoczyło nawet gdybyś jak po sznurku realizowała swój plan. Rozumiem rozczarowanie i rozgoryczenie dzisiaj, że nie spróbowałas, ale nie ma sensu płakac nad przeszłością.

Absolutnie nie gardzę ludźmi którzy wybierają bezpieczna pracę na etacie.
Dziś wiem, że ważne jest dbanie o siebie, ale nie mam tu na myśli fryzjera ale o swoje potrzeby.

Ja tez nie gardze.
Jedynie z zażenowaniem patrze na tych, którzy nic ze swoim życiem nie zrobili a oczekują kobiet na jakie moga pozwolić sobie panowie z przeciwnego bieguna osiągniec zawodowych i zadbania, a przede wszystkim razi mnie ich roszczeniowośc w połączeniu z zerowymi wymaganiami od siebie.

1 422

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

ja zdecydowałam, że chce zostać z dzieckiem, a potem wróciłam na pół etatu. Z czasem planuję wrócić na cały,

Coś ci się życiorys rozjeżdża. Jeszcze nie tak dawno temu chwaliłaś się, że po świecie jeździłaś i zarabiałaś gruby hajs na wybiegach modowych. A tu nagle powrót do pracy na pół etatu? LOL

1 423

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Jack Sparrow napisał/a:

ja zdecydowałam, że chce zostać z dzieckiem, a potem wróciłam na pół etatu. Z czasem planuję wrócić na cały,

Coś ci się życiorys rozjeżdża. Jeszcze nie tak dawno temu chwaliłaś się, że po świecie jeździłaś i zarabiałaś gruby hajs na wybiegach modowych. A tu nagle powrót do pracy na pół etatu? LOL

A kto napisał, że wrociłam do pracy jako modelka, jełopie.

1 424

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Szczegóły cię zdradzają głupia pizdo. W innym wątku rozpisywałaś się jak to nie wyobrażasz sobie pracy, gdzie ludzie koło siebie w bieliźnie się poruszają. NIKT, absolutnie NIKT, kto musiał się przebranżowić z wolnego zawodu czy z innego nieuregulowanego zawodu, nie napisałby o POWROCIE do etatu.

Tego sformułowania używają jedynie osoby, które faktycznie jebały etat. Bo POWRACAJĄ do tego, co znają. A nie osoby, co nigdy na etacie nie były.

Jest to szczególnie znamienne w kontekście reszty twojej wypowiedzi, bo każdy podkreśliłby zdolność do zmiany zawodu. Zwłaszcza z takiego, do którego nie wymagane są absolutnie żadne kompetencje jak w przypadku tego twojego rzekomego modelingu.


Wrócić to można jedynie do tego, co się zna/co się robiło. Nie da się wrócić do NOWEJ pracy, do NOWEGO rodzaju zatrudnienia, do NOWEJ branży. Nie da się wrócić do czegoś, czego się nigdy nie robiło.

1 425 Ostatnio edytowany przez Giaa2 (2025-05-23 18:05:25)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Jack Sparrow napisał/a:

Szczegóły cię zdradzają głupia pizdo. W innym wątku rozpisywałaś się jak to nie wyobrażasz sobie pracy, gdzie ludzie koło siebie w bieliźnie się poruszają. NIKT, absolutnie NIKT, kto musiał się przebranżowić z wolnego zawodu czy z innego nieuregulowanego zawodu, nie napisałby o POWROCIE do etatu.

Tego sformułowania używają jedynie osoby, które faktycznie jebały etat. Bo POWRACAJĄ do tego, co znają. A nie osoby, co nigdy na etacie nie były.

Jest to szczególnie znamienne w kontekście reszty twojej wypowiedzi, bo każdy podkreśliłby zdolność do zmiany zawodu. Zwłaszcza z takiego, do którego nie wymagane są absolutnie żadne kompetencje jak w przypadku tego twojego rzekomego modelingu.


Wrócić to można jedynie do tego, co się zna/co się robiło. Nie da się wrócić do NOWEJ pracy, do NOWEGO rodzaju zatrudnienia, do NOWEJ branży. Nie da się wrócić do czegoś, czego się nigdy nie robiło.


Pizda lezy koło ciebie, o ile istnieje i jest to twoja żona.
Reszty nie komentuje, bo nie jesteś ani wzrostowo ani statusowo na poziomie żeby ci się tlumaczyć big_smile

Dla kumatych: napisałam wrócic do PRACY, od "pracować".
Nie podałam konkretnie jakiej i nie musze podawać. Na pewno nie jest to typowo fizolskie stanowisko za grosze jakie ty miałes, stąd twoje skojarzenie, bo tylko taki typ pracy znasz big_smile

1 426

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Znowu o wzroście i osobach niebiorących udziału w dyskusji?

Oj oj, ależ mi w pięty poszło.....

1 427

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Giaa2 napisał/a:

Pizda lezy koło ciebie, o ile istnieje i jest to twoja żona.
Reszty nie komentuje, bo nie jesteś ani wzrostowo ani statusowo na poziomie żeby ci się tlumaczyć big_smile

Dla kumatych: napisałam wrócic do PRACY, od "pracować".
Nie podałam konkretnie jakiej i nie musze podawać. Na pewno nie jest to typowo fizolskie stanowisko za grosze jakie ty miałes, stąd twoje skojarzenie, bo tylko taki typ pracy znasz big_smile


A potem zedytowałaś post, żeby się jednak wytłumaczyć. LOL

xD

1 428 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-05-23 19:31:22)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?

Każdy dobry uczynek będzie ukarany..
Ale i tak warto go zrobić, bo kunktatorskie życie g.warte jest.
Szerokim łukiem trzeba omijać ludzi którzy ciągną tylko pod siebie.
Da się to zrobić z perspektywy doświadczenia i braku desperacji.
Minnie Twoja historia naprawdę świeża jest.

1 429

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
Ela210 napisał/a:

Każdy dobry uczynek będzie ukarany..
Ale i tak warto go zrobić, bo kunktatorskie życie g.warte jest.
Szerokim łukiem trzeba omijać ludzi którzy ciągną tylko pod siebie.
Da się to zrobić z perspektywy doświadczenia i braku desperacji.
Minnie Twoja historia naprawdę świeża jest.

Ale dobre uczynki to beda nagrodzone. Szkoda tylko,ze dopiero w Niebie,bo ja bym chciała juz korzysci i efekty widziec na tym swiecie,a niestety na tym swiecie jest tak,ze jak sie robi cos dobrego to sie gówno z tego ma  sad

1 430 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-05-23 20:07:49)

Odp: Brak chęci na ponowny związek ?
minnie.89 napisał/a:

W 2013 roku przeniosłam się w Krakowa do Gdańska dla mojego byłego, zostawiając znajomych rodzinę i fajną pracę. Dopiero w pod koniec 2017 roku zaczęłam zarabiać NOMINALNIE tyle samo co w Krk, mimo że w tym czasie miałam większe doświadczenie, wyższe kompetencje i jeszcze inflacja. Poświeciłam karierę dla rodziny, gdybym tego nie zrobiła pewnie zarabiałam dziś znacznie więcej. Trudno przypisać mi, że uważam, za dno ludzi którzy pracują na etacie albo poświęcają się dla rodziny.

Ja z mojego doświadczenia wiem, że po prostu nie warto rezygnować z pracy dla partnera żebym on się mógł rozwijać, bo ktoś domem się zająć musi. Po rozstaniu zostałam z niczym, i po co było to poświęcać, mogłabym mieć dziś wygodne zajęcie i wysokie wynagrodzenie. Kiedy patrzę gdzie dziś są moje koleżanki czy koledzy którzy nie poświęcili się to jest to przepaść. Ja ich poziomu nie osiągnę nigdy. Dziś często słyszę że w wieku 23 lat miałaś wszystko, studiowałaś 2 kierunki, pracowałaś, kariera marzeń do tego byłaś atrakcyjną młodą kobietą mogłaś mieć wszystko poświęciłaś to wszystko dla idioty i masz za swoje.

Wiesz co, widzę w tym poście (i kilku innych) dwie wyraźnie rzucające się w oczy rzeczy. Pierwsza to niesamowite wręcz rozgoryczenie i żal do faceta i życia w ogóle. I zaznaczam, że nie neguję słuszności tych pretensji, całościowych lub częściowych. Choć raczej stawiałbym na częściowe, bo... słuchaj, dlaczego tak wyszło? Bo pojawiło się dziecko; to w połowie TWOJE dziecko! Czytam Twoją historię i gdyby wszystko poszło zgodnie z "planem max", to tego dziecka by pewnie nie było; ile z tych koleżanek, które tak Cię pięknie podjudzają i gnoją czekało z dzieckiem (na bardziej sprzyjający czas", ile go się ostatecznie nie doczekało? To nie jest tak, że zawsze można zjeść ciastko i mieć ciastko. Może miałabyś więcej, ale czy wszystko to co Ci się zapowiadało? Niekoniecznie. Wielu ludzi miało w tym wieku lepsze perspektywy niż to co wyszło przy podsumowaniu z okazji np. 40-ki. Na portalach widziałem wiele kobiet sukcesu pod 40-kę, które przypomniały sobie o dziecku za pięć dwunasta. Kwestia priorytetów: coś straciłaś (być może i dużo), coś masz (córkę, która Cię kocha). Dla mnie dziecko też pojawiło się za wcześnie; żona bała się iść na L4 gdy mała była chora, więc czsto chodziłem ja; raczej nie posłużyło mi to w pracy. Małżeństwa już nie ma, ale ja mam z córką lepszy kontakt niż jej matka; to do mnie się zwraca ze swoimi problemami; ja jestem tym, o którym myśli że jej nie zawiedzie. Gdyby urodziła się "w lepszym czasie", to nie byłaby ona (inny plemnik + inne jajeczko) lub... w ogóle by się nie urodziła (żona miała potem problemy z płodnością). Gdybym nie zostawał z nią, to nie zbudowałbym z nią więzi jaką mam dziś; gdybym nie poświęcił wielu godzin na lekcje z nią, na wyjaśnianie jej zadań (w tym na studiach), to może nie byłbym tym, u kogo zawsze szuka pomocy jako u pierwszego. Kariera zawodowa nie była perfekcyjna, córa udała i się lepiej. Nie chciałbym mieć 100 koła miesięcznie w samotności...

Drugie, co widzę w Twoich postach, wygląda już bardziej niepokojąco. Twoje rozgoryczenie (i żal do byłego oraz losu) wzmacnia to, że od samego początku miałaś iście kosmiczne przekonanie o swojej wartości (czy w pełni uzasadnione? To prędzej powiedzą Twoi wykładowcy czy pracodawcy. Ale dziś pogłębia ono Twoją wściekłość na byłego, a "życzliwe koleżanki" tylko Cię nakręcają.

minnie.89 napisał/a:

Absolutnie nie gardzę ludźmi którzy wybierają bezpieczna pracę na etacie.
Dziś wiem, że ważne jest dbanie o siebie, ale nie mam tu na myśli fryzjera ale o swoje potrzeby.

Nieee, nie gardzisz... tylko patrzysz na nich z góry i uważasz za tchórzy i asekurantów, prawda?
Zgodzę się też z Jackiem, że masz specyficzną wizję etatowca, dziwnie zbieżną z wizją standardowego urzędasa. A to jest prawdą tylko w mocno wybranych przypadkach.

Posty [ 1 366 do 1 430 z 2 432 ]

Strony Poprzednia 1 … 20 21 22 23 24 … 38 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak chęci na ponowny związek ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026