Myśli o wspólnym zamieszkaniu są tylko że to nie jest do wykonania. Bo wtedy to ja będę od podwózki do pracy a jak nie to wiadomo ciągłe konflikty. Nie chodzi o to żeby mieszkać razem kilka tygodni i zostanie jedynie niesmak po takiej relacji. Pojawiło się dużo komentarzy że prawo jazdy nie jest potrzebne. Tak pod warunkiem że naprawdę osoba bez prawka sobie radzi. Zamiast jego rodziców będę ja od wszystkiego. Nie czepiałabym się gdyby szukał innych rozwiązań niż wisieć na innych. Może jeździć nawet rowerem nie wnikam to ale ile można słuchać że się nie da. Niby sprawny dorosły człowiek a zachowuje się jak ograniczony umysłowo
Nie. W sensie nie zgadzam sie z tezą, że osoba bez prawka sobie radzi.
Bo potem może się zdarzyć sytuacja nagła, w której sobie nie poradzi, bo czas przeznaczony na szukanie transportu będzie nie do nadrobienia.