netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Problem z zaradnością faceta

153 odpowiedzi9 132 wyświetleniazałożony przez Justmarciniak, 17.04.2024

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem z zaradnością faceta

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 154 ]

1 Ostatnio edytowany przez Justmarciniak (2024-04-17 20:46:17)

Temat: Problem z zaradnością faceta

Jesteśmy w związku od roku. Więc do rzeczy nie chce wyjść na kobietę bez serca. Mój facet ma 28 lat i nie ma prawa jazdy rozmowy na temat kursu na nic. Mam prawo jazdy 5 lat i swój samochód. Drażni mnie że obowiązek jazdy jest zależny ode mnie. Do pracy dojeżdża z tatą i wraca z nim lub z kolegą. Chciałabym żeby był niezależny jak ja. Niby glupota ale bardzo mnie to męczy. Chciałam zapytać co o tym myślicie? Nie chciałabym być wiecznym kierowcą na wspólne wakacje czy zwykłe zakupy

2

Odp: Problem z zaradnością faceta
Justmarciniak napisał/a:

Jesteśmy w związku od roku. Więc do rzeczy nie chce wyjść na kobietę bez serca. Mój facet ma 28 lat i nie ma prawa jazdy rozmowy na temat kursu na nic. Mam prawo jazdy 5 lat i swój samochód. Drażni mnie że obowiązek jazdy jest zależny ode mnie. Do pracy dojeżdża z tatą i wraca z nim lub z kolegą. Chciałabym żeby był niezależny jak ja. Niby glupota ale bardzo mnie to męczy. Chciałam zapytać co o tym myślicie? Nie chciałabym być wiecznym kierowcą na wspólne wakacje czy zwykłe zakupy

A on w ogóle jest w stanie zrobić to prawo jazdy? Przyczyny mogą być różne, najpopularniejsze to te po stronie wzroku (astygmatyzm, brak widzenia stereoskopowego, ślepota zmierzchowa), mogą być i inne. No i dochodzą do tego realia naszych WORDów, sprowadzające się do jak największych ilości uwaleń celem wytrzepania od klientów jak największej kasy.
Nie wspomnę już o kwestii praktyki: Ty masz prawko 5 lat, regularnie jeździsz; to, co dla Ciebie jest naturalne i łatwe, to świeżaka może przyprawiać o zimne poty... sam całkiem często jeżdżę np. przez taką wąską, osiedlową uliczkę usytuowaną na dość ostrym wzniesieniu, z autami poparkowanymi po obu stronach, gdzie co chwila trzeba wjechać w jakąś lukę między autami i kogoś przepuścić; dla doświadczonego kierowcy to łatwe, ale mam świadomość że taki kursant by się tam zesrał ze stresu wink

3 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-04-17 14:57:11)

Odp: Problem z zaradnością faceta

Mało kto w obecnych czasach nie ma prawa jazdy, przeważnie młodzi decydują się już w szkole po skończeniu 18 lat, rodzice też tu mają wpływ, bo niektórzy mogą zniechęcać.
Znam kilku facetów, co nie mają zamiaru ubiegać się o prawko, nie każda żona narzeka z tego względu.

Ciekawe czym chłopak tłumaczy, może ma swoje argumenty, których nie jest w stanie przeskoczyć.

4

Odp: Problem z zaradnością faceta

Jeżeli chodzi o aspekt zdrowotny nie ma żadnych przeciwskazań. Robi regularne badania i czuje się bardzo dobrze. Jak zaczynałam nie potrafiłam ruszyć z miejsca a manewr skrętu przyprawiał mnie o ból brzucha dosłownie. Nad strachem wygrała chęć i to że będę niezależna. Gdyby chociaż próbował to zmienić

5

Odp: Problem z zaradnością faceta

Jedyne wytłumaczenie że kiedyś się zapisze. Jestem wyrozumiała i nie robię o to kłótni. Tłumaczę namawiam że mogę pomóc i poćwiczyć na placu nawet wspólnie.

6

Odp: Problem z zaradnością faceta
Justmarciniak napisał/a:

Jeżeli chodzi o aspekt zdrowotny nie ma żadnych przeciwskazań. Robi regularne badania i czuje się bardzo dobrze. Jak zaczynałam nie potrafiłam ruszyć z miejsca a manewr skrętu przyprawiał mnie o ból brzucha dosłownie. Nad strachem wygrała chęć i to że będę niezależna. Gdyby chociaż próbował to zmienić

To, że regularnie przechodzi badania, to jeszcze niewiele znaczy. Ja mam akurat średni wzrok, do tego słabe widzenie 3D i serdecznie nienawidzę jeździć po zmroku w deszczu, ale badania przechodzę (zwłaszcza że każdorazowo przed terminem badań nieco rehabilituję oczy) i wciąż dostaję dopuszczenie na 2-3 lata.

Pogadaj ze swoim facetem o co dokładnie chodzi, tylko zachowaj się na poziomie jeśli wyjdzie że jednak chodzi o jakieś uwarunkowania zdrowotne (na poziomie, czyli nie jak pusta laska, która po takim wyznaniu dochodzi do wniosku że trzeba jak najszybciej kopnąć wadliwy towar). Jeśli chodzi tylko o brak chęci i wygodnictwo i on nigdy nawet nie był na kursie, to raz dwa go wykop na kurs na prawko big_smile

7

Odp: Problem z zaradnością faceta

Nigdy nie zaczął kursu brak czasu wcześniej itd. Problem ze wzrokiem czy jakakolwiek przypadłość zdrowotna może pojawić się zawsze. Daje mi do myślenia brak chęci i to że tak będzie już zawsze.

8

Odp: Problem z zaradnością faceta

Może boi się kierować, nie lubi/nie widzi się za kierownicą, więc się wykręca,

9

Odp: Problem z zaradnością faceta

Ma prawo nie chcieć, zaakceptuj to albo się z nim rozstań

10

Odp: Problem z zaradnością faceta

Wybrałaś go, kiedy nie był na tyle zaradny, na ile byś chciała, a teraz chcesz go zmieniać. hmm Jak widzisz, raczej nie zmienisz, możesz jedynie zmienić na innego. On może kiedyś zechce zrobić prawo jazdy, ale nie pod Twoim naciskiem.

11

Odp: Problem z zaradnością faceta

Miałam nadzieję że to stan przejściowy. Po roku nie ma złudzeń. Ciężko przeprowadzić rozmowę w stylu "to koniec bo nie jesteś kierowcą". Innymi słowami ale tak to właśnie zabrzmi.

12

Odp: Problem z zaradnością faceta
Justmarciniak napisał/a:

Miałam nadzieję że to stan przejściowy. Po roku nie ma złudzeń. Ciężko przeprowadzić rozmowę w stylu "to koniec bo nie jesteś kierowcą". Innymi słowami ale tak to właśnie zabrzmi.

To nazwij to inaczej, powiedz mu to, co napisałaś tutaj - jak bardzo Cię to męczy, itd.

13

Odp: Problem z zaradnością faceta

Było kilka sytuacji awaryjnych w których potrzebował pomocy żeby gdzieś dojechać. Przykre że nie mogę ja liczyć na taką pomoc

14

Odp: Problem z zaradnością faceta
Justmarciniak napisał/a:

Było kilka sytuacji awaryjnych w których potrzebował pomocy żeby gdzieś dojechać. Przykre że nie mogę ja liczyć na taką pomoc

Ale masz pewność, że on nie planuje tego zmienić w najbliższym czasie? Startował już z prawkiem kiedykolwiek?

15

Odp: Problem z zaradnością faceta

Obiecuje i nic z tego. Nigdy nie był na kursie.

16

Odp: Problem z zaradnością faceta

Dla niego to nie jest ważne. Myślę, że im bardziej będziesz naciskać, tym bardziej on będzie stawał do tego okoniem.

17

Odp: Problem z zaradnością faceta
Justmarciniak napisał/a:

Obiecuje i nic z tego. Nigdy nie był na kursie.

Możesz postawić sprawę na ostrzu noża... chociaż słabo to brzmi że chcesz się rozstać z takiego powodu

PS. Ale chodzi o samo prawko czy coś się za tym kryje (np. próba wywarcia na niego presji żeby po tym kupił porządne auto i żeby to wszystko (prowadzenie i wszelkie koszty) przerzucić na niego?

18

Odp: Problem z zaradnością faceta

Nic się nie kryje poza tym że chciałbym żeby się usamodzielnił. Te dojazdy do pracy jest z małej miejscowości i zakupy gdzieś dalej to wielka wyprawa jak ma się z kim zabrać. Miałam świadomość że nie ma prawa jazdy jak zaczynałam związek. Zresztą mam swoje i nie chce ingerować jaki będzie miał samochód

19

Odp: Problem z zaradnością faceta

Zmarnowalas czas sobie i jemu, glupio. Rozstancie sie i nastepnego szukaj takiego, zeby jego stopien zaradnosci pasowal ci od poczatku.
Mi tez by nie pasowal facet co ma prawie 30 lat i nie potrafi jezdzic autem, ale widzialy galy co braly, wtf.

20

Odp: Problem z zaradnością faceta

Autorko, czy ten brak prawa jazdy to dla ciebie aż taki deal-breaker? Jak czujesz się w tym związku w innych aspektach? Trudno mi sobie wyobrazić zgraną, lubiącą albo i już kochającą się parę, w której wszystko zostaje zakończone z powodu braku prawa jazdy. Czy gdyby faktycznie zdał ten egzamin i jeździł, to już wasz związek byłby ok?

21

Odp: Problem z zaradnością faceta

Nie jesteś przypadkiem facetem, który pisze o kobiecie? wink Tylko sytuacja została odwrócona, by uzyskać bardziej obiektywne odpowiedzi? Niezależnie od tego, mam takie samo zdanie. Nacisk stwarza większy opór, a tej osobie jest tak wygodnie, ewentualnie boi się, nie chce wyjść ze swojej strefy komfortu. Może kiedyś zechce sam/-a z siebie to zmienić, ale nie pod presją. Także zmienić możesz tę osobę, ale na inną.

22

Odp: Problem z zaradnością faceta

Literówka w tekście. Facetem nie jestem użalającą się dziewczyną księżniczką też nie. Inne aspekty też nie są do końca takie jak powinny być ale dla mnie prawko to podstawa w dzisiejszych czasach niezależnie od płci. Nie wiem jak to ugryźć i chciałam się tutaj trochę wygadać żeby ktoś spojrzał na tą sytuację obiektywnie

23

Odp: Problem z zaradnością faceta

Literówka w tekście. Facetem nie jestem użalającą się dziewczyną księżniczką też nie. Inne aspekty też nie są do końca takie jak powinny być ale dla mnie prawko to podstawa w dzisiejszych czasach niezależnie od płci. Nie wiem jak to ugryźć i chciałam się tutaj trochę wygadać żeby ktoś spojrzał na tą sytuację obiektywnie

24 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2024-04-17 20:56:07)

Odp: Problem z zaradnością faceta

Odnoszę wrażenie, że nie chodzi o samo prawo jazdy, a o całokształt. Musiałby mieć auto, dbać o nie, wydać na paliwo, a tak, to korzysta, jak się udaje. Pewnie, że może być tak, że nie jest w stanie zrobić tego prawka, tego też nie wykluczam.

25

Odp: Problem z zaradnością faceta

Ja np nie chciał bym być kierowcą bo boje się zwyczajnie że kogoś potrącę mam taka fobie po za tym biorę leki które to wykluczają smile

26

Odp: Problem z zaradnością faceta
Miklosza napisał/a:

Ja np nie chciał bym być kierowcą bo boje się zwyczajnie że kogoś potrącę mam taka fobie po za tym biorę leki które to wykluczają smile

A kto cię podwozi?

27

Odp: Problem z zaradnością faceta

Autobus albo tranwajaż albo z rodziny smile

28

Odp: Problem z zaradnością faceta
Miklosza napisał/a:

Autobus albo tranwajaż albo z rodziny smile

Zaradny jesteś.

29

Odp: Problem z zaradnością faceta
Justmarciniak napisał/a:

Literówka w tekście. Facetem nie jestem użalającą się dziewczyną księżniczką też nie. Inne aspekty też nie są do końca takie jak powinny być ale dla mnie prawko to podstawa w dzisiejszych czasach niezależnie od płci. Nie wiem jak to ugryźć i chciałam się tutaj trochę wygadać żeby ktoś spojrzał na tą sytuację obiektywnie


Mój mąż tez nie ma prawka, ani on tego nie czuje (8 niezdanych egzaminów przed maturą). Mimo to namawiam go na jakąś próbną godzinkę, on mówi, ze w przyszłości przy odrobinie spokoju. smile

30

Odp: Problem z zaradnością faceta
Tamiraa napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Autobus albo tranwajaż albo z rodziny smile

Zaradny jesteś.


Staram się jak tylko potrafię  smile

31

Odp: Problem z zaradnością faceta

Też mogłobym żyć takim podejściem pojdę na piechotę albo ktoś mnie zabierze. Tylko ile tak można?  Jestem jego pierwszą dziewczyną dlatego to daje do myślenia...

32

Odp: Problem z zaradnością faceta

Ło kochana tak można całe życie wiesz mi big_smile

33

Odp: Problem z zaradnością faceta

Kup mu rower.

Nie każdy musi być kierowcą, a są osoby które nigdy nie powinny mieć prawa jazdy.

34 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-04-17 23:26:54)

Odp: Problem z zaradnością faceta
Farmer napisał/a:

Nie każdy musi być kierowcą, a są osoby które nigdy nie powinny mieć prawa jazdy.

To prawda.
Jeśli prawo jazdy determinuje związek, to lepiej się rozejść niż liczyć na zmianę zdania.

35

Odp: Problem z zaradnością faceta

Są kobiety, które całe życie funkcjonują bez prawa jazdy. Jeżdżą mężowie i nie ma problemu.
Niestety dla wielu kobiet ważny jest status, zaradność i wybierają często do związku despotę, narwańca, czy zwykłego chama. Męczą się w tych związkach niemiłosiernie. A po 40-tce, czy po 50-tce, mówią no jakbym miała teraz wybierać ...

36 Ostatnio edytowany przez madoja (2024-04-18 09:31:34)

Odp: Problem z zaradnością faceta

O kurde, ciekawe czy mój mąż myśli o mnie tak negatywnie i planuje ze mną rozwód bo nie mam prawka smile
Ale sobie żyjemy. Godziny pracy mamy wspólne, więc razem jeździmy i wracamy. A jak czegoś potrzebuję sama, to jadę autobusem lub idę.
Gdyby mnie zmuszał, to na pewno bym się nie zgodziła.
Uważam że mam prawo czegoś nie chcieć.

Mam co najmniej 2 koleżanki które mają prawko, ale od momentu jego otrzymania, nigdy nie prowadziły. Bo się boją. I po co takim osobom prawko? Jeśli ktoś boi się wcześniej, to niech zaoszczędzi kasę i w ogóle na to prawko nie idzie.

Mnie np. zniechęca wizja zakuwania, nauki, chodzenia na jakieś lekcje. Za stara jestem żeby znów chodzić do szkoły. Poza tym - jako introwertyczkę - trochę mnie przeraża wizja wielu godzin siedzenia obok jakiegoś obcego kolesia żeby z nim jeździć. Może Twój facet to też introwertyk?

No i u mnie w domu było tak samo: mama bez prawka, tata woził. Czy tata Twojego chłopaka ma prawko, czy może też nie?

I nie sądzę że wynika to z lenistwa, bo poza tym jestem ambitną osobą, mam swoją firmę, jestem wręcz pracoholiczką.

37

Odp: Problem z zaradnością faceta

Masz prawo mieć oczekiwania wobec partnera. Masz prawo oczekiwać, że będzie miał prawko, potrafił grać na skrzypcach lub biegał raz w roku maraton. Ale to sobie takiego SZUKAJ, a nie bierzesz faceta niespełniającego twoich kryteriów i potem próbujesz go ulepić według własnego widzimisię. No chyba że on przed wejściem w związek powiedział coś w stylu: 'nie mam prawka, ale przeszkadza mi to i planuję zrobić w ciągu roku, max dwóch', wtedy to on byłby nie w porządku.

38

Odp: Problem z zaradnością faceta
SamotnaWilczyca napisał/a:

Wybrałaś go, kiedy nie był na tyle zaradny, na ile byś chciała, a teraz chcesz go zmieniać. hmm Jak widzisz, raczej nie zmienisz, możesz jedynie zmienić na innego. On może kiedyś zechce zrobić prawo jazdy, ale nie pod Twoim naciskiem.


Mnie tez by to wkurzalo, to, ze kiedys nie mial, a takiego wybrala, nie znaczy, ze tak musi zostac - czyli bez prawka. Tak, tu nalezaloby go "zmienic". Dla mnie facet bez prawka to "nie facet".
Prawo jazdy to podstawa w dzisiejszych czasach.

Moze on mysli, ze nie zda egzaminu? Sorry, ale to juz "sierota" by przez niego przemawiala...

Truj mu d..e, tak byc nie moze.

39

Odp: Problem z zaradnością faceta

Można zrobić prawo jazdy, a nie jeździć z jakiś powodów, bo kiedyś może się przydać i będzie jak znalazł, więc ja bym taki argument przedstawiła.

40

Odp: Problem z zaradnością faceta

Przede wszystkim odpowiedz sobie na pytanie co jest przyczyną, że twój facet prawa jazdy nie ma. Kwestie zdrowotne? Koszty związane z autem? Kwestie finansowe związane z robieniem prawka? Strach przed prowadzeniem auta? Druga kwestia to na ile Ci realnie ten brak prawa jazdy u faceta przeszkadza. Kluczowe jest tutaj słowo REALNIE. Ile razy w roku zdarza się taka sytuacja, że jest to nie do zaakceptowania? Po trzecie jakie Twój facet ma pozytywne cechy, które sprawiają, że z nim jesteś? Dobrze się z nim czujesz? Jest inteligentny? Ma zdolności biznesowe? Daje Ci poczucie bezpieczeństwa? Po czwarte warto z nim porozmawiać i dowiedzieć się co jest rzeczywistą przyczyną, że prawa jazdy nie ma. Znam bardzo ogarniętego życiowo i zawodowo człowieka starszego od Twojego faceta, który prawa jazdy nie ma bo ma chorobę lokomocyjną. Po piąte możesz go do tego zachęcić na przykład dając mu pojeździć na jakimś odludziu. Zobaczy jakie to fajne i może się nakręcić. Przyznam szczerze, że nie rozumiem tego mitycznego statusu prawa jazdy w oczach kobiet. Nic wielkiego to nie jest. Mają je miliony osób. Dlaczego nie na przykład patent żeglarski, uprawnienia na koparkę albo dźwig:) To już bardziej wyjątkowe.

41

Odp: Problem z zaradnością faceta
madoja napisał/a:

O kurde, ciekawe czy mój mąż myśli o mnie tak negatywnie i planuje ze mną rozwód bo nie mam prawka smile
Ale sobie żyjemy. Godziny pracy mamy wspólne, więc razem jeździmy i wracamy. A jak czegoś potrzebuję sama, to jadę autobusem lub idę.
Gdyby mnie zmuszał, to na pewno bym się nie zgodziła.
Uważam że mam prawo czegoś nie chcieć.

Mam co najmniej 2 koleżanki które mają prawko, ale od momentu jego otrzymania, nigdy nie prowadziły. Bo się boją. I po co takim osobom prawko? Jeśli ktoś boi się wcześniej, to niech zaoszczędzi kasę i w ogóle na to prawko nie idzie.

Mnie np. zniechęca wizja zakuwania, nauki, chodzenia na jakieś lekcje. Za stara jestem żeby znów chodzić do szkoły. Poza tym - jako introwertyczkę - trochę mnie przeraża wizja wielu godzin siedzenia obok jakiegoś obcego kolesia żeby z nim jeździć. Może Twój facet to też introwertyk?

No i u mnie w domu było tak samo: mama bez prawka, tata woził. Czy tata Twojego chłopaka ma prawko, czy może też nie?

I nie sądzę że wynika to z lenistwa, bo poza tym jestem ambitną osobą, mam swoją firmę, jestem wręcz pracoholiczką.

Zbyt ambitna to chyba jednak nie jestes.
W dzisiejszych czasach - kobiety bez prawka, to tez porazka, dlaczego maja siedziec jako pasazerki, a tym czasem ich facet ciagle za kolkiem. Mezczyzni lubia jezdzic autem, byc kierowca, ale przy dlugich trasach, pewnie chetnie by sie zmienili.
Rozumiem strach przed jazda np. po wypadku, sama to przechodzilam, ale pokonalam i dalej jezdze.

42

Odp: Problem z zaradnością faceta
Anewe napisał/a:

Masz prawo mieć oczekiwania wobec partnera. Masz prawo oczekiwać, że będzie miał prawko, potrafił grać na skrzypcach lub biegał raz w roku maraton. Ale to sobie takiego SZUKAJ, a nie bierzesz faceta niespełniającego twoich kryteriów i potem próbujesz go ulepić według własnego widzimisię. No chyba że on przed wejściem w związek powiedział coś w stylu: 'nie mam prawka, ale przeszkadza mi to i planuję zrobić w ciągu roku, max dwóch', wtedy to on byłby nie w porządku.


Poznali sie gdy nie mial, wiec liczyla na to ze w przyszlosci zrobi. Punkt.

43

Odp: Problem z zaradnością faceta

I jak facet zrobi prawko to temat się zamknie żyli długo i szczęśliwie?
Myślę, że wątpię.

Autorka już w tytule wątku jasno oznajmiła, że problem jest głębszy, a brak prawka tylko najbardziej widoczną (w tej chwili) jego emanacją.

Jej wadzi ogólne podejście faceta do pewnych kwestii życiowych.
Jeśli nawet uda się kolesia przymusić do zrobienia prawka, to się okaże, że on nie szuka innej lepszej pracy, a przecież powinien.
Że się nie wyprowadza od rodziców, a powinien.
A jeśli się go zmusi do wyprowadzki, to będzie problem że mu dobrze na wynajętym a powinien przecież się brać za budowę domu.

Autorka nie szuka faceta z prawem jazdy tylko faceta z innym charakterem.

44

Odp: Problem z zaradnością faceta
noben napisał/a:

I jak facet zrobi prawko to temat się zamknie żyli długo i szczęśliwie?
Myślę, że wątpię.

Autorka już w tytule wątku jasno oznajmiła, że problem jest głębszy, a brak prawka tylko najbardziej widoczną (w tej chwili) jego emanacją.

Jej wadzi ogólne podejście faceta do pewnych kwestii życiowych.
Jeśli nawet uda się kolesia przymusić do zrobienia prawka, to się okaże, że on nie szuka innej lepszej pracy, a przecież powinien.
Że się nie wyprowadza od rodziców, a powinien.
A jeśli się go zmusi do wyprowadzki, to będzie problem że mu dobrze na wynajętym a powinien przecież się brać za budowę domu.

Autorka nie szuka faceta z prawem jazdy tylko faceta z innym charakterem.


Moze tak byc, ze jest "nieudacznikiem", leniuchem, brak ambicji, itd.
Jesli tak jest, a autorce nie odpowiada taki mezczyzna - nalezaloby zakonczyc zwiazek, wszystkiego niestety nie da sie zmienic.

45

Odp: Problem z zaradnością faceta

Nie kazdy musi miec prawo jazdy. Ja mam,ale nie mam auta, bo by na samochod szlo 50% minimum moich zasilkow,a po za tym mnie nie stac, a nawet gdyby bylo stac to i tak bym nie miala auta, bo nie miala bym zamiaru pol miesiaca zapierdzielac na samo utrzymanie samochodu. A wy pewnie w Polsce mieszkacie to sie NIE oplaca miec dwa samochody, bo sie nie wyrobicie w pracy, zeby je utrzymac

46

Odp: Problem z zaradnością faceta
JuliaUK33 napisał/a:

Nie kazdy musi miec prawo jazdy. Ja mam,ale nie mam auta, bo by na samochod szlo 50% minimum moich zasilkow,a po za tym mnie nie stac, a nawet gdyby bylo stac to i tak bym nie miala auta, bo nie miala bym zamiaru pol miesiaca zapierdzielac na samo utrzymanie samochodu. A wy pewnie w Polsce mieszkacie to sie NIE oplaca miec dwa samochody, bo sie nie wyrobicie w pracy, zeby je utrzymac

Nie. Normalni ludzie żyją z pracy a nie z zasiłków;) Wtedy masz możliwości:)

47

Odp: Problem z zaradnością faceta
noben napisał/a:

Autorka nie szuka faceta z prawem jazdy tylko faceta z innym charakterem.

Zgadzam sie z tym.

48

Odp: Problem z zaradnością faceta
JuliaUK33 napisał/a:

Nie kazdy musi miec prawo jazdy. Ja mam,ale nie mam auta, bo by na samochod szlo 50% minimum moich zasilkow,a po za tym mnie nie stac, a nawet gdyby bylo stac to i tak bym nie miala auta, bo nie miala bym zamiaru pol miesiaca zapierdzielac na samo utrzymanie samochodu. A wy pewnie w Polsce mieszkacie to sie NIE oplaca miec dwa samochody, bo sie nie wyrobicie w pracy, zeby je utrzymac

Auto nie jest drogie w utrzymaniu (Niemcy) zalezy tez jakie auto posiadasz, ile trzeba tankowac, jak duzo jezdzisz i jakie stare itd.
Ja mieszkam w malej miescinie, nie da sie bez auta, Autobusy/pociagi jezdza co godzine, ale i tak wole jezdzic autem, szybciej i wygodniej.

49

Odp: Problem z zaradnością faceta
Gosiawie napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Nie kazdy musi miec prawo jazdy. Ja mam,ale nie mam auta, bo by na samochod szlo 50% minimum moich zasilkow,a po za tym mnie nie stac, a nawet gdyby bylo stac to i tak bym nie miala auta, bo nie miala bym zamiaru pol miesiaca zapierdzielac na samo utrzymanie samochodu. A wy pewnie w Polsce mieszkacie to sie NIE oplaca miec dwa samochody, bo sie nie wyrobicie w pracy, zeby je utrzymac

Auto nie jest drogie w utrzymaniu (Niemcy) zalezy tez jakie auto posiadasz, ile trzeba tankowac, jak duzo jezdzisz i jakie stare itd.
Ja mieszkam w malej miescinie, nie da sie bez auta, Autobusy/pociagi jezdza co godzine, ale i tak wole jezdzic autem, szybciej i wygodniej.

No to masz szczescie. Moj ex za auto placi miesiecznie £400 obowiazkowe ubezpieczenie (tak w Anglii sie placi car insurance co miesiac), za paliwo mu wychodzi z 800 funtow,bo ma dosc dlugi dojazd do pracy. No,ale on bardzo dobrze zarabia to go stac, ale i tak szkoda tej kasy to jest ponad tysiac miesiecznie.  Mnie by na takie cos nie bylo stac,a nawet jesli bylo to w miejsce tego tysiaca funtow to bym mogla co miesiac cos do mieszkania kupic albo do ogrodu-ja ogolnie wole w mieszkanie inwestowac,niz w samochod,a nie rachunki bede za auto placila ciezko na nie zapierdzielajac

50 Ostatnio edytowany przez 123qwerty123 (2024-04-18 13:56:27)

Odp: Problem z zaradnością faceta

Do pracy dojeżdża z tatą. Czyli on mieszka z rodzicami? Mieszkanie z rodzicami nie wzbudza w Tobie żadnej obawy niezaradności, ale brak prawa jazdy już tak? On mieszkając z rodzicami może być bardziej niezaradny niż Ci się wydaje, że jest. Mamusia piorąca mu gatki, przynosząca mu obiadki pod nos. Tu jest pole do niezaradności, a nie brak prawa jazdy, bo jeśli on jest przyzwyczajony do takiego życia to potem może od Ciebie wymagać tego samego co od matki.

Poza tym, nie każdy facet czuje się dobrze za kierownicą. Czy on ma wg Ciebie prawo do tego by czegoś nie lubić? Albo czy wg Ciebie mężczyzna ma prawo bać się czegoś? Przypuśćmy, że masz faceta, który jest super, super się dogadujecie i wszystko jest cacy. Jesli on Ci powie, że boi się jeździć samochodem, bo boi się, ze spowoduje wypadek, jazda autem jest dla niego zbyt stresująca, to od razu uważasz, że on jest niezaradny? Ujmuje sobie męskości taki mężczyzna, który ma taki lęk? Bardziej męski jest taki którego drugie imię to brawura i jeździ przy ograniczeniu do 50 setką?

Tylko kobieta ma prawo mieć jakieś lęki? Tylko kobieta ma prawo nie mieć na coś ochoty? A facet to ma być twardziel, który niczego się nie boi? Serio jak można kochać kogoś, super się z nim dogadywać i stwierdzić, ze jest niezaradny bo boi się jeździć autem.
Póki załatwia sobie transport do pracy to jest zaradny. Ale, na Twoim miejscu przypatrzyłabym się temu jak on funkcjonuje w domu z rodzicami, bo tak jak wyżej napisałam tam jest duże pole do niezaradności

51 Ostatnio edytowany przez Elena_Lenu (2024-04-18 14:09:22)

Odp: Problem z zaradnością faceta

Dla mnie sam fakt, że facet nie ma prawka, nie jest dowodem na niezaradność. Znam dużo osób, które nie mają, bo po prostu tak bardzo nie potrzebują i radzą sobie dobrze bez tego - mieszkają w centrum dużego miasta i przez lata nauczyli się dojeżdżać wszędzie komunikacją publiczną, co weekend w ten sposób organizują wycieczki za miasto, niektórzy przez znaczną część roku jeżdżą na rowerze, na wakacje ogarniają bilety na pociągi/autokary/samoloty, a jak trzeba to taksówkę.
Co innego, gdy facet nie robi prawka, bo mu się nie chce i nie ma ku temu obiektywnych przyczyn (jak poważna wada wzroku) i jednocześnie jest  bezradny, ciągle "wisi" na kimś, zawala przez to ważne sprawy, oczekuje, że zawsze ktoś zawiezie/wyręczy/zorganizuje.

W przypadku Twojego faceta warto się zastanowić, czy problem jest wyłącznie w kwestii samochodu, czy postrzegasz go jako niezaradnego w szerszym kontekście.

52 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-04-19 09:30:35)

Odp: Problem z zaradnością faceta

Co ma prawo jazdy do zaradnosci?
Ja nie mam.
Zarabiam parokrotnosc średniej krajowej.
Transport z którego korzystałam:
Pracownicy (moi , za moje pieniądze)
Tramwaje i pociągi
Samolot
Bliscy gdy sami proponowali
TAXI

Ale wy mieszkacie w małym mieście.
Więc teraz pytanie: czy Ty jesteś ciągle proszona o podwożenie, czy po prostu do wizerunku fajnego faceta brakuje Ci tęgo by miał swój samochód?
Bo nie masz obowiązku go wozić.
Po prostu odmów  gdy Cię będzie prosił a Ty nie będziesz miała czasu czy ochoty
Wtedy albo się zmobilizuje bo to jego wygodnictwo,  albo pokaże że radzi sobie bez tego.
Myślę  jednak że w małej miejscowości prawko to większy must have niż w dużym mieście.

53

Odp: Problem z zaradnością faceta
Ela210 napisał/a:

Co ma prawo jazdy do zaradnosci?

Jak widać w tym wątku, dla wielu kobiet to klucz wyboru faceta.

54

Odp: Problem z zaradnością faceta
Ela210 napisał/a:

Co ma prawo jazdy do zaradnosci?
Ja nie mam.
Zarabiam parokrotnosc średniej krajowej.
Transport z którego korzystałam:
Pracownicy (moi , za moje pieniądze)
Tramwaje i pociągi
Samolot
Bliscy gdy sami proponowali
TAXI

Ale wy mieszkacie w małym mieście.
Więc teraz pytanie: czy Ty jesteś ciągle proszona o podwożenie, czy po prostu do wizerunku fajnego faceta brakuje Ci tęgo by miał swój samochód?
Bo nie masz obowiązku go wozić.
Po prostu odmów  gdy Cię będzie prosił a Ty nie będziesz miała czasu czy ochoty
Wtedy albo się zmobilizuje bo to jego wygodnictwo,  albo pokaże że radzi sobie bez tego.
Myślę  jednak że w małej miejscowości prawko to większy must have niż w dużym mieście.

Elu, jak już się pewnie zdążyłaś zorientować mieszkam w dużym mieście i wszystko zależy od sytuacji. Jak pracujesz w korpo i nie musisz robić większych zakupów, to nawet da się tak żyć. Na początku poprzedniego małżeństwa staraliśmy się robić całotygodniowe zakupy w Tesco z użyciem darmobusa i słabo to wychodziło. Tak samo jak kilka lat temu miałem auto w serwisie i musiałem dwa lapki, torbę ze sprzętem i walizkę z bagażami przewieźć zbiorkomem. No niestety, zbiorkom zdaje egzamin, ale w dużym mieście i jak masz do przewiezienia niewiele więcej niż siebie.

55

Odp: Problem z zaradnością faceta

Tak jak parę osób już tu pisało to chyba nie brak prawa jazdy jest dla autorki prawdziwym problemem. Sam fakt bycia facetem nie oznacza, że jest się dobrym kierowcą czy, że się lubi jeździć samochodem. Ja mam prawo jazdy od 5 lat, a mimo to ani tego nie lubię ani nie jestem w tym dobry. Prawdę mówiąc wciąż się tego boję tym bardziej, że miałem jeden poważniejszy wypadek i dwa małe. Może ten facet też po prostu się boi właśnie tego, że może mieć wypadek, że może kogoś rozjechać nawet nie ze swojej winy czy nawet samych kosztów jakie mogą się z czymś takim wiązać.

123qwerty123 napisał/a:

Ale, na Twoim miejscu przypatrzyłabym się temu jak on funkcjonuje w domu z rodzicami, bo tak jak wyżej napisałam tam jest duże pole do niezaradności

Czy ty właśnie namawiasz do zastanowienia się nad sensem związku tylko dlatego, że facet mieszka z rodzicami? W dzisiejszych czasach mnóstwo ludzi po 30 mieszka z rodzicami bo nie opłaca im się wynajmować nawet 30m kawalerki albo wręcz ich na to nie stać. 

Robsonpl napisał/a:

Nie. Normalni ludzie żyją z pracy a nie z zasiłków;) Wtedy masz możliwości:)

Kto powiedział, że pracując masz większe możliwości niż siedząc na zasiłku? Jestem prawie pewien, że Julka z tych zasiłków ma więcej niż ja zarabiam, a możliwości ma nieporównywalnie większe choćby za sam fakt praktycznie nieograniczonego czasu.

56

Odp: Problem z zaradnością faceta
Shinigami napisał/a:
123qwerty123 napisał/a:

Ale, na Twoim miejscu przypatrzyłabym się temu jak on funkcjonuje w domu z rodzicami, bo tak jak wyżej napisałam tam jest duże pole do niezaradności

Czy ty właśnie namawiasz do zastanowienia się nad sensem związku tylko dlatego, że facet mieszka z rodzicami? W dzisiejszych czasach mnóstwo ludzi po 30 mieszka z rodzicami bo nie opłaca im się wynajmować nawet 30m kawalerki albo wręcz ich na to nie stać.

Tak, dokładnie to robię. Doczytałeś w ogóle to co napisałam powyżej?

O ile on mieszka z rodzicami, ale sam siebie ogarnia to ok, ale jeśli on mieszka z rodzicami i ta jego niezaradność nie dotyczy tylko braku prawa jazdy ale i tego, że w domu też jest niezaradny to niestety, ale jest to problem. Do wygody bardzo łatwo człowiek się przyzwyczaja. Ugotowane, posprzątane, wyprane, wyprasowane... Ciężko potem starego byka zmusić go sprzątania, czy prania jeśli wcześniej tego nie musiał robić bo robiła to matka.

57

Odp: Problem z zaradnością faceta
Shinigami napisał/a:

Tak jak parę osób już tu pisało to chyba nie brak prawa jazdy jest dla autorki prawdziwym problemem. Sam fakt bycia facetem nie oznacza, że jest się dobrym kierowcą czy, że się lubi jeździć samochodem. Ja mam prawo jazdy od 5 lat, a mimo to ani tego nie lubię ani nie jestem w tym dobry. Prawdę mówiąc wciąż się tego boję tym bardziej, że miałem jeden poważniejszy wypadek i dwa małe. Może ten facet też po prostu się boi właśnie tego, że może mieć wypadek, że może kogoś rozjechać nawet nie ze swojej winy

To ma pecha.
Zawsze można się doszkalać już po egzaminie, poświęcić czas, zeby poczuć się pewniej. Wyuczyć się mechanizmów. Nie trzeba lubić, trzeba umieć.

58

Odp: Problem z zaradnością faceta
Lady Loka napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Tak jak parę osób już tu pisało to chyba nie brak prawa jazdy jest dla autorki prawdziwym problemem. Sam fakt bycia facetem nie oznacza, że jest się dobrym kierowcą czy, że się lubi jeździć samochodem. Ja mam prawo jazdy od 5 lat, a mimo to ani tego nie lubię ani nie jestem w tym dobry. Prawdę mówiąc wciąż się tego boję tym bardziej, że miałem jeden poważniejszy wypadek i dwa małe. Może ten facet też po prostu się boi właśnie tego, że może mieć wypadek, że może kogoś rozjechać nawet nie ze swojej winy

To ma pecha.
Zawsze można się doszkalać już po egzaminie, poświęcić czas, zeby poczuć się pewniej. Wyuczyć się mechanizmów. Nie trzeba lubić, trzeba umieć.

Nie trzeba umiec-prawo jazdy to nie jest obowiazek kazdego doroslego czlowieka na tym swiecie

59

Odp: Problem z zaradnością faceta
JuliaUK33 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Tak jak parę osób już tu pisało to chyba nie brak prawa jazdy jest dla autorki prawdziwym problemem. Sam fakt bycia facetem nie oznacza, że jest się dobrym kierowcą czy, że się lubi jeździć samochodem. Ja mam prawo jazdy od 5 lat, a mimo to ani tego nie lubię ani nie jestem w tym dobry. Prawdę mówiąc wciąż się tego boję tym bardziej, że miałem jeden poważniejszy wypadek i dwa małe. Może ten facet też po prostu się boi właśnie tego, że może mieć wypadek, że może kogoś rozjechać nawet nie ze swojej winy

To ma pecha.
Zawsze można się doszkalać już po egzaminie, poświęcić czas, zeby poczuć się pewniej. Wyuczyć się mechanizmów. Nie trzeba lubić, trzeba umieć.

Nie trzeba umiec-prawo jazdy to nie jest obowiazek kazdego doroslego czlowieka na tym swiecie

Posiadanie inteligencji wyższej niz ameba też nie jest obowiązkiem, a jednak warto takową mieć.

60

Odp: Problem z zaradnością faceta

Problemem jest to że gdyby nie to że praktycznie zawsze przyjeżdżam do niego ja. Do mnie prawie wcale bo nie ma z kim a później nie ma jak wrócić.
Jak nie chce przyjechać po niego to się obraża

61

Odp: Problem z zaradnością faceta
Justmarciniak napisał/a:

Problemem jest to że gdyby nie to że praktycznie zawsze przyjeżdżam do niego ja. Do mnie prawie wcale bo nie ma z kim a później nie ma jak wrócić.
Jak nie chce przyjechać po niego to się obraża

To faktycznie jest frustrujące, nie mówiąc, że prawo jazdy i własny samochód zawsze ułatwia życie w związku.

Co zamierzasz?

62

Odp: Problem z zaradnością faceta

A co się stanie jak po niego nie przyjedziesz?

63

Odp: Problem z zaradnością faceta
Lady Loka napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

To ma pecha.
Zawsze można się doszkalać już po egzaminie, poświęcić czas, zeby poczuć się pewniej. Wyuczyć się mechanizmów. Nie trzeba lubić, trzeba umieć.

Nie trzeba umiec-prawo jazdy to nie jest obowiazek kazdego doroslego czlowieka na tym swiecie

Posiadanie inteligencji wyższej niz ameba też nie jest obowiązkiem, a jednak warto takową mieć.

Ja mam inteligencje wyzsza

64

Odp: Problem z zaradnością faceta
Justmarciniak napisał/a:

Problemem jest to że gdyby nie to że praktycznie zawsze przyjeżdżam do niego ja. Do mnie prawie wcale bo nie ma z kim a później nie ma jak wrócić.
Jak nie chce przyjechać po niego to się obraża

Jesteście już rok razem, w Twojej głowie pewnie zaczyna się przewijać myśl o wspólnym zamieszkaniu - między wierszami wygląda na to że preferujesz zdecydowanie własną miejscówkę, a nie jego - a w tym układzie nie tylko komplikuje się kwestia wspólnego zamieszkania u Ciebie, ale i tego że facet przejmie wożenie, większe zakupy i pozostałe kwestie, w jakie facet przy wiciu gniazda jest angażowany wink

65

Odp: Problem z zaradnością faceta

Myśli o wspólnym zamieszkaniu są tylko że to nie jest do wykonania. Bo wtedy to ja będę od podwózki do pracy a jak nie to wiadomo ciągłe konflikty. Nie chodzi o to żeby mieszkać razem kilka tygodni i zostanie jedynie niesmak po takiej relacji. Pojawiło się dużo komentarzy że prawo jazdy nie jest potrzebne. Tak pod warunkiem że naprawdę osoba bez prawka sobie radzi. Zamiast jego rodziców będę ja od wszystkiego. Nie czepiałabym się gdyby szukał innych rozwiązań niż wisieć na innych. Może jeździć nawet rowerem nie wnikam to ale ile można słuchać że się nie da. Niby sprawny dorosły człowiek a zachowuje się jak ograniczony umysłowo

Posty [ 1 do 65 z 154 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem z zaradnością faceta

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026