No to co w takim razie powinien zrobić ? Bo ja już nie bardzo rozumiem czemu nazywasz go ślizgaczem, pracy zmienić nie może, kredyt płacić trzeba, nie jestem panienka która rozkłada nogi na zawołanie.
Podobne tematy
No to co w takim razie powinien zrobić ?
Przecież sama wiesz bardzo dobrze co.
198 2024-02-06 00:00:28 Ostatnio edytowany przez Lady01 (2024-02-06 00:02:29)
No właśnie nie wiem, mi o to chodziło żeby razem zamieszkać i się sprawdzić najpierw.
Jak by mu nie zależało, to by nie dzwonił, nie rozmawiał i nie dał kluczy.
Co odpowiedział na dzieci?
Klipizor bardziej bym się bała faceta po dwóch rozwodach niż faceta autorki.
Dodatkowo z dziećmi i alimentami. Desperacją wieje u tej Twojej. Z tego co wiem po dobrych przejściach więc Pana Boga za nogi nie złapałeś
Powiedział mi tak, że chce ze mną zamieszkać, a o ślubie pomyśli się po czasie, chce sprawdzić jak będzie ze sobą na co dzień. O dzieciach nie gadaliśmy.
Lady to wszystko zależy co on mówił podczas rozmowy. Dlaczego sam się nie wychylał z zamieszkaniem, dlaczego on anty na dzieci? Czy po prostu ich nie lubi czy nie jest/ był gotowy na nie
Jedna Twoja odp nasuwa następne pytanie.
Co miał na myśli że o ślubie pomyśli po czasie - rok ,4 , 10
Po paru miesiącach powiedział
nie zamierzam czekać latami..
204 2024-02-06 00:13:24 Ostatnio edytowany przez Lady01 (2024-02-06 00:14:55)
Po paru miesiącach powiedział
nie zamierzam czekać latami..Jego rodzice mają nieudane małżeństwo, powiedział że całe życie na to patrzył i ma negatywne podejście....są razem ale żyją jak pies z kotem... Klipozor fajnie że się podzieliłes historia ale to w ogóle nie ma nic wspólnego z moimi przeżyciami, co Twój temat ma wspólnego z moim ? Nic mówisz o jakiś mezatych kolesiach ..Pomyliłeś wątki..
No i to jest już inna gatka.
Tych bajek z forum to nie czytaj, że byłaś kochanką, nie było związku itd.
No i to jest logiczne wytłumaczenie.
Musicie nauczyć się rozmawiać, rozmawiać, żeby było lepsze od rodziców
No właśnie ilu ludzi tyle historii, jak coś się zmieni na gorsze lub lepsze to dam znać
Powodzenia
fajnie że się podzieliłes historia ale to w ogóle nie ma nic wspólnego z moimi przeżyciami, co Twój temat ma wspólnego z moim ? Nic mówisz o jakiś mezatych kolesiach ..Pomyliłeś wątki..
No jeśli nie dostrzegasz oczywistych analogii, to faktycznie pomyliłem wątki.
Do zobaczenia za rok o tej samej porze w tym samym miejscu
P.S.
Dorośli ludzie rzadko kiedy się zmieniają, a już na pewno nie z dnia na dzień o 180 stopni.
Jak facet czy facetka jest zdeklarowanym przeciwnikiem ślubów czy dzieci, a nawet mieszkania razem, bo bardziej sobie ceni wolność i swobodę oraz hulaszczy tryb życia, a "związki" traktuje bardziej w kategoriach weekendowej atrakcji, za które płaci jedynie pięknymi słówkami i pustymi obietnicami, to nie wiem jak bardzo trzeba być naiwnym, aby uwierzyć, że nagle mu się odmieni tylko dlatego, że "partnerka" czy "partner" zacznie go szantażować i stawiać warunki. To tak niestety nie działa, a nawet jeśli, to tylko przez chwilę. Najczęściej do czasu, aż sobie ogarnie kogoś innego na twoje miejsce. Co mój temat ma wspólnego z twoim? To że tamta już to wszystko przeżyła i gdybym ja jej powiedział kiedykolwiek, że dobra spoko, możemy się spotykać jak będę zjeżdżał na pauzy do Polski, żeby fajnie spędzać razem czas, ale... to po "ale" moje łachy już by leciały przez okno zanim dokończyłbym zdanie. Skupiasz się na pierdołach i rozbijasz gówno na atomy próbując nam tutaj udowodnić, że nie jesteś tylko kochanką i nie rozkładasz nóg na zawołanie, podczas gdy twój kolo imprezuje sobie w najlepsze i koło dupy mu lata co Ty tam sobie mamroczesz pod nosem o jakimś ślubie albo dzieciach czy mieszkaniu razem. Zbywa Cię półsłówkami rzucając jakiś ochłap na odpierdol, ale nie robi zupełnie nic, żeby waszą sytuację zmienić, bo jemu taki układ pasuje, a co Ty byś tam sobie ewentualnie chciała, to akurat mało go interesuje, dopóki ma fajne towarzystwo i dobry seks NA ZAWOŁANIE i to czy on ma żonę czy jej nie ma, to jest tylko mało istotny detal, który nie robi żadnej różnicy w tym, że tkwisz w relacji bez przyszłości, pełniąc rolę czasoumilacza, a to z kolei niczym się nie różni od bycia kochanką na zawołanie, którą tak bardzo nie chcesz być, więc nie wiem o co się tak ciskasz, zamiast spojrzeć na swoje położenie z szerszej perspektywy i uczciwie przyznać przed samą sobą czy ta znajomość czyni Ciebie szczęśliwą i czy to co z niej masz dla siebie (czułe słówka i miłe chwile) jest tym czego pragniesz. Mi nie musisz odpowiadać, bo mnie to nie obchodzi. Za chwilę zamknę laptopa, pojadę do pracy i nawet przez sekundę nie będę o tym myślał.
.........
Dorośli ludzie rzadko kiedy się zmieniają, a już na pewno nie z dnia na dzień o 180 stopni.
Jak facet czy facetka jest zdeklarowanym przeciwnikiem ślubów czy dzieci, a nawet mieszkania razem, bo bardziej sobie ceni wolność i swobodę oraz hulaszczy tryb życia, a "związki" traktuje bardziej w kategoriach weekendowej atrakcji, za które płaci jedynie pięknymi słówkami i pustymi obietnicami, to nie wiem jak bardzo trzeba być naiwnym, aby uwierzyć, że nagle mu się odmieni..........
Myślę podobnie, choć naprawdę z całego serca chciałabym aby autorka znalazła w końcu to czego szuka, czyli małżeństwo, spokój, stabilizację, dzieci i sielankę. Tylko rzadko kiedy facet który jasno deklaruje że dzieci nie chce, malżeństwo go przeraża a od wspólnych wieczorów z narzeczoną czy dziewczyną wybiera knajpę z kompanami, nagle zmieni się na tyle, aby dalo się z nim w ogóle żyć. Może cuda się zdarzają, nie wiem... Ja takich nie widziałam. Widziałam za to wiele dramatów kobiet, które zignorowały całe rzędy czerwonych świateł, zamykały oczy na konkretne znaki ostrzegawcze, wierzyły że "po ślubie się zmieni", a potem ciężko tego żałowały.
Mam tylko nadzieję, że tutaj autorka jednak w porę właściwie oceni sytuację i znajdzie w sobie siłę aby na tę drogę nie wchodzić. W końcu nie jest już nastolatką i chyba jakiś instynkt samozachowawczy jednak posiada. Pewnie że spróbować można, byleby tylko ta próba nie byla drogą bez powrotu, w przenośni oczywiście, bo wyjście jakieś zawsze jest, nawet gdy się wzięlo ślub, kredyt na dom i pojawią się wspólne dzieci.
Lady01 napisał/a:Że ja przyjde ? Co ty za farmazony opowiadasz ? Zerwałam z nim, dałam warunki, jeżeli ich nie spełni to koniec. Może czytaj poprawnie wątek ?
No tak z nim zerwałaś, że dał Ci klucze, to jak mam to odczytać, żeby było poprawnie?
Klucze to taki zamiennik kija z marchewką. Wprowadzić się można równie szybko jak wyprowadzić, to o niczym zupełnie nie świadczy, a już na pewno nie o jego zamiarach czy planach. Dzisiaj powiedział, że masz się wprowadzić, a za miesiąc może powiedzieć, że masz się wyprowadzić.
Nie Klipozor. Facet postawił sprawę tak: "to w takiej sytuacji musimy przetestować jak nam się razem będzie mieszkało". I to bardzo rozsądny warunek, bo dotąd nie mieszkali razem, a jeśli mają się hajtnąć, to muszą się przekonać czy są w stanie mieszkać na serio razem.
212 2024-02-06 08:57:28 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-02-06 09:02:07)
Lady01 napisał/a:fajnie że się podzieliłes historia ale to w ogóle nie ma nic wspólnego z moimi przeżyciami, co Twój temat ma wspólnego z moim ? Nic mówisz o jakiś mezatych kolesiach ..Pomyliłeś wątki..
No jeśli nie dostrzegasz oczywistych analogii, to faktycznie pomyliłem wątki.
Do zobaczenia za rok o tej samej porze w tym samym miejscu![]()
P.S.
Dorośli ludzie rzadko kiedy się zmieniają, a już na pewno nie z dnia na dzień o 180 stopni.
Jak facet czy facetka jest zdeklarowanym przeciwnikiem ślubów czy dzieci, a nawet mieszkania razem, bo bardziej sobie ceni wolność i swobodę oraz hulaszczy tryb życia, a "związki" traktuje bardziej w kategoriach weekendowej atrakcji, za które płaci jedynie pięknymi słówkami i pustymi obietnicami, to nie wiem jak bardzo trzeba być naiwnym, aby uwierzyć, że nagle mu się odmieni tylko dlatego, że "partnerka" czy "partner" zacznie go szantażować i stawiać warunki. To tak niestety nie działa, a nawet jeśli, to tylko przez chwilę. Najczęściej do czasu, aż sobie ogarnie kogoś innego na twoje miejsce. Co mój temat ma wspólnego z twoim? To że tamta już to wszystko przeżyła i gdybym ja jej powiedział kiedykolwiek, że dobra spoko, możemy się spotykać jak będę zjeżdżał na pauzy do Polski, żeby fajnie spędzać razem czas, ale... to po "ale" moje łachy już by leciały przez okno zanim dokończyłbym zdanie. Skupiasz się na pierdołach i rozbijasz gówno na atomy próbując nam tutaj udowodnić, że nie jesteś tylko kochanką i nie rozkładasz nóg na zawołanie, podczas gdy twój kolo imprezuje sobie w najlepsze i koło dupy mu lata co Ty tam sobie mamroczesz pod nosem o jakimś ślubie albo dzieciach czy mieszkaniu razem. Zbywa Cię półsłówkami rzucając jakiś ochłap na odpierdol, ale nie robi zupełnie nic, żeby waszą sytuację zmienić, bo jemu taki układ pasuje, a co Ty byś tam sobie ewentualnie chciała, to akurat mało go interesuje, dopóki ma fajne towarzystwo i dobry seks NA ZAWOŁANIE i to czy on ma żonę czy jej nie ma, to jest tylko mało istotny detal, który nie robi żadnej różnicy w tym, że tkwisz w relacji bez przyszłości, pełniąc rolę czasoumilacza, a to z kolei niczym się nie różni od bycia kochanką na zawołanie, którą tak bardzo nie chcesz być, więc nie wiem o co się tak ciskasz, zamiast spojrzeć na swoje położenie z szerszej perspektywy i uczciwie przyznać przed samą sobą czy ta znajomość czyni Ciebie szczęśliwą i czy to co z niej masz dla siebie (czułe słówka i miłe chwile) jest tym czego pragniesz. Mi nie musisz odpowiadać, bo mnie to nie obchodzi. Za chwilę zamknę laptopa, pojadę do pracy i nawet przez sekundę nie będę o tym myślał.
Co rozumiesz przez "dorosłych ludzi"? Ja w wieku 22 lat byłem formalnie dorosły, ale myśl o dziecku mnie przerażała i nie wyobrażałem sobie jak można być z jedną kobetą do śmierci. Ale wystarczyło kilka lat by te kwestie były dla mnie do przyjęcia (może nie ad hoc, ale w perspektywie bliskich lat). I mimo że dalej uważałem że muszę mieć też pewien zakres (i to nie całkowity ochłap) czasu dla siebie, to jednak mentalnie się przyzwyczajałem do tych zmian w życiu.
Facet prowadził jeden tryb życia i to nie jest tak że on na pewno nie łyknie zmian. I draństwem byłoby oczekiwać zmiany o 180 stopni, bo facet też ma prawo do jakichś swoich przyjemności (nie w takiej ilości jak w czasach kawalerskich, ale też nie można mu ich całkiem odebrać tak by mu się życia odechciało). Teraz stanął przed bardzo poważnym wyborem i - jak zawsze w wypadku tak poważnej decyzji - musi to przez jakiś czas przemyśleć, to akurat logiczne. Tak samo logiczna wydaje się próba naprawdę wspólnego życia, która ma mu pomóc podjąć decyzję.
Natomiast co do Twojej historii, to można z niej wyciągnąć nie do końca takie wnioski jak być chciał ![]()
213 2024-02-06 10:10:27 Ostatnio edytowany przez Lady01 (2024-02-06 10:14:47)
Znowu te same teksty o rozkładaniu nóg na zawołanie. To w takim razie można tak powiedzieć do wszystkich kobiet w nieformalnych związkach. Co ty masz z tym seksem ? Pisałam już że seks nie był najważniejszy i czasami w ogóle go nie ma....i on nie jest z tych co non stop gada czule słówka, jest osobą bardziej zamknięta, zdarza się ale rzadko, więc to też nie pasuje. Tak lubi imprezować, to jest jego ogromna wada..
Znowu te same teksty o rozkładaniu nóg na zawołanie. To w takim razie można tak powiedzieć do wszystkich kobiet w nieformalnych związkach. Co ty masz z tym seksem ? Pisałam już że seks nie był najważniejszy i czasami w ogóle go nie ma....i on nie jest z tych co non stop gada czule słówka, jest osobą bardziej zamknięta, zdarza się ale rzadko, więc to też nie pasuje. Tak lubi imprezować, to jest jego ogromna wada..
Ten tekst to rozumiem do Klipozora czy któregoś z innych? ![]()
Bardzo dobrze że tak postawiłaś sprawę. Teraz facet chce spróbowac mieszkania razem i to też i jego prawo i znak że chce sprawdzić jak to zadziała. On żył dotąd innym życiem, dla niego to bardzo poważny wybór i musi sprawdzić jak to jest. Ale też musisz być cały czas przygotowana na to że może także nie wyjść i po kilku miesiącach on Ci oznajmi że jednak nie da rady. I to wcale nie musi być z jego strony gra na czas. Spójrz na to z innej strony: gdybyś dla niego nic nie znaczyła, to by bez żalu powiedział: "to spadaj!". Znaczysz dla niego tak dużo że mimo faktu że obecne życie dla niego znaczy bardzo dużo, to on chce spróbować.
Ja wiem, zobaczymy jak to będzie za te trzy tygodnie jak wróci, w weekend powiedziałam mu że jak nic nie planuje ze mną to żeby o mnie zapomniał i szukał kogo innego.
216 2024-02-06 11:10:07 Ostatnio edytowany przez Lady01 (2024-02-06 11:10:48)
Lady01 napisał/a:Znowu te same teksty o rozkładaniu nóg na zawołanie. To w takim razie można tak powiedzieć do wszystkich kobiet w nieformalnych związkach. Co ty masz z tym seksem ? Pisałam już że seks nie był najważniejszy i czasami w ogóle go nie ma....i on nie jest z tych co non stop gada czule słówka, jest osobą bardziej zamknięta, zdarza się ale rzadko, więc to też nie pasuje. Tak lubi imprezować, to jest jego ogromna wada..
Ten tekst to rozumiem do Klipozora czy któregoś z innych?
Bardzo dobrze że tak postawiłaś sprawę. Teraz facet chce spróbowac mieszkania razem i to też i jego prawo i znak że chce sprawdzić jak to zadziała. On żył dotąd innym życiem, dla niego to bardzo poważny wybór i musi sprawdzić jak to jest. Ale też musisz być cały czas przygotowana na to że może także nie wyjść i po kilku miesiącach on Ci oznajmi że jednak nie da rady. I to wcale nie musi być z jego strony gra na czas. Spójrz na to z innej strony: gdybyś dla niego nic nie znaczyła, to by bez żalu powiedział: "to spadaj!". Znaczysz dla niego tak dużo że mimo faktu że obecne życie dla niego znaczy bardzo dużo, to on chce spróbować.
.
Tak do niego, Ja wiem, zobaczymy jak to będzie za te trzy tygodnie jak wróci, w weekend powiedziałam mu że jak nic nie planuje ze mną poważnego to żeby o mnie zapomniał i szukał kogo innego.
217 2024-02-06 14:34:45 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-02-06 14:35:35)
Ale ja się zgadzam, że facet jak jest zaangazowany to robi tak jak Ty Klipozor,
Moja uwaga nie dotyczyła spraw autorki, tylko Twoich, czyli off top
Autorka poszła po deklaracje, a otrzymała propozycję kluczy i dalszą porcję wątpliwości co do małżeństwa, bo rodzice mieli nieudane..
To czy jest zaangażowany czy nie to tylko ja to mogę ocenić, bo tylko ja wiem z jaką częstotliwością się ze mną kontaktuje dzwoni pisze i przyjezdza po mnie, tylko ja to mogę wiedzieć, natomiast w tym momencie ja sama mam wątpliwości co do małżeństwa, więc to nie jest tak że ja tego chce już teraz, nie tak nie jest
Ale ja się zgadzam, że facet jak jest zaangazowany to robi tak jak Ty Klipozor,
Moja uwaga nie dotyczyła spraw autorki, tylko Twoich, czyli off top
Autorka poszła po deklaracje, a otrzymała propozycję kluczy i dalszą porcję wątpliwości co do małżeństwa, bo rodzice mieli nieudane..
Elu, niestety tak to już jest że (zwłaszcza jeśli sami nie mamy doświadczenia w jakiejś konkretnej kwestii) nasze poglądy i ewentualne obawy są kształtowane przez osoby będące najbliżej nas. Ergo: ponieważ sam się nigdy nie hajtał, to nieudane małżeństwo rodziców akurat jest argumentem za tym by ostrożnie podchodzić do instytucji małżeństwa (ostrożnie, w znaczeniu " nie skakać bezmyślnie na główkę do wody bez sprawdzenia jej poziomu", a nie uciekać jak od dżumy i cholery w jednym). I widać że jest ostrożny, ale stara się robić jakieś kroki w kierunku oczekiwań autorki.
PS. Na podobnej zasadzie ja teraz podchodzę do decyzji o małżeństwie ZNACZNIE ostrożniej niż podchodziłem w pierwszym podejściu, ale też nie wykluczam...
Fajny temat pokazujacy co sie dzieje w glowie osoby, ktora jest gaslightowana.
Nie no co jeszcze wymyślisz ? Pojęcia nie masz co jest w mojej głowie, wymyślasz, wiem co to jest gaslighting, i nie to zła diagnoza. Dzizas
Głównym problemem w tej relacji nie jest moim zdaniem brak ślubu, ale fakt, że facet nie traktuje Autorki priorytetowo. Może być tak, że ona wymusi ślub i facet już ulegnie, ale w rzeczywistości poza "papierkiem" wiele się nie zmieni. Bo ona będzie dalej po prostu samotna w tym związku, podczas gdy on będzie większość czasu spędzał w delegacji, albo imprezując z kumplami.
O ile fakt, że facet przed ślubem chciałby najpierw pomieszkać trochę razem i zobaczyć jak to będzie wyglądało, uważam za całkiem rozsądny warunek, to nadal musi być ta przestrzeń, gdzie oboje będą mieli czas na budowanie czegoś poważnego.
Nie wiem co jest z niektorymi ludzmi, ze leca do zlych zwiazkow jak cmy go ognia.
224 2024-02-06 16:17:11 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-02-06 16:18:54)
Nic 2 razy się nie zdarza i z tej przyczyny:
Tu się zgadzam z Szymborską.
To wszystko jest prostsze niż się wydaje, jak ludzie chcą być z kimś, to niezależnie od w wczesniejszych doświadczeń wchodzą w coś na maxa.
Nie wchodzą, bo ktoś nie jest odpowiedni i tyle.
Może być ważny, ale to nie ma takiego napędu, który daje zaangażowanie uczuciowe.
Dlatego związki z rozsądku są niebezpieczne, bo wiatr je zwieje. , w dzisiejszych czasach normy społeczne nie trzymają już tego w ryzach.
Mówisz kobiecie, że nie jesteś pewny, że się musisz oswoić, 10 rzeczy zrobić wcześniej?
Okłamujesz ją i siebie.
Pozniej przyjdzie wiatr, który porwie go :do góry tak" I pozamiatane.
Uczciwiej powiedzieć: mamy fajną relację , ale nic nie planuję.
To Autorka usłyszała wprost, ale nie chcę przyjąć do wiadomości.
225 2024-02-06 16:19:10 Ostatnio edytowany przez Lady01 (2024-02-06 16:23:37)
Ta relacja jest najlepsza jaką miałam. Jak spędzamy czas razem to jest cudownie. Powiem jeszcze, że jak ma do wyboru spotkanie z kolegą a ze mną to wybierze mnie i zawsze tak było. On się spotyka z kolegami, kiedy ja nie mogę, natomiast właśnie tu jest problem, że gdy ja nie mogę bo pracuje czy źle się czuje to od razu leci do kolegi się napić i to o to chodzi, do rodziny też często jeździ, urodziny imieniny zawsze jest okazją do kieliszka..
Ela ja nie usłyszałam nic takiego wprost....nie no naprawdę wymyślacie historie z kosmosu....
Chyba tylko ja jestem żeby spróbować.
Koledzy kiedyś się wykruszą, będą spotykać się na placu zabaw
Naprawdę mamy zacytować? ![]()
Nic 2 razy się nie zdarza i z tej przyczyny:
Tu się zgadzam z Szymborską.
To wszystko jest prostsze niż się wydaje, jak ludzie chcą być z kimś, to niezależnie od w wczesniejszych doświadczeń wchodzą w coś na maxa.
Nie wchodzą, bo ktoś nie jest odpowiedni i tyle.
Może być ważny, ale to nie ma takiego napędu, który daje zaangażowanie uczuciowe.
Dlatego związki z rozsądku są niebezpieczne, bo wiatr je zwieje. , w dzisiejszych czasach normy społeczne nie trzymają już tego w ryzach.
Mówisz kobiecie, że nie jesteś pewny, że się musisz oswoić, 10 rzeczy zrobić wcześniej?
Okłamujesz ją i siebie.
Pozniej przyjdzie wiatr, który porwie go :do góry tak" I pozamiatane.
Uczciwiej powiedzieć: mamy fajną relację , ale nic nie planuję.
To Autorka usłyszała wprost, ale nie chcę przyjąć do wiadomości.
Elu, ciekawa opinia na forum, na którym lwia część uczestniczek napieprza dosłownie z broni maszynowej w relacje "nie z rozsądku" ![]()
230 2024-02-06 19:20:32 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-02-06 20:14:35)
Po głębokich przemyśleniach to wszystko jest proste:
W związku z mężczyzną czujesz się albo tak:![]()
Albo tak
lub tak
i po paru tygodniach już to wiesz.
Niech każdy wybiera co chce.
Wymuszanie czegokolwiek w relacji nie ma sensu, większego zaangażowania też.
Więc autorka jak chce to niech sobie czeka, aż Pan się zastanowi, czego chcę.
Jak juz tak bardzo trudno się od niego oderwać, to zamieszkaj z kim autorko, nie wspominaj o ślubie i dzieciach ani słowem do np Świat Bożego Narodzenia kolejnych, nic nie sugeruj i zobaczysz czy dostaniesz pierścionek.
Jemu o tej dacie nie mów, niech zostanie w Twojej głowie.
Zobaczysz czy się zdeklaruje sam, czy pomysli: uff, przestała truć na ten temat, mam spokój.
I przez ten czas się zabezpieczaj bo nic fajnego zostać 33 letnią samotną mamą malutkim dzieckiem .
Więc akcja z pierścionkiem musi być niewymuszona.
Jeśli uważasz że jest wart tego roku, zaryzykuj.
231 2024-02-06 20:07:38 Ostatnio edytowany przez klipozor (2024-02-06 20:09:26)
Ela ja nie usłyszałam nic takiego wprost....nie no naprawdę wymyślacie historie z kosmosu....
Bo słuchasz tylko tego co chcesz słyszeć, podobnie jak tutaj, odrzucasz bez namysłu wszystko, co tylko nie chce pasować do twojej wizji "żyli długo i szczęśliwie" irytując się za każdym razem, gdy ktoś próbuje ten twój obrazek powiesić w kiblu na gwoździu, gdzie jest jego miejsce, a twoją uwagę przekierować z dyrdymałów małego Kazia (bo on mi powiedział to albo powiedział mi tamto) na rzeczy istotne i ważne (oprócz mówienia przez dwa lata nie zrobił nic) jak na przykład kompletnie odmienne poglądy w kwestii waszej wspólnej przyszłości. Ty chcesz mieć ślub, dzieci i normalną rodzinę, on tego nie chce, a że chwilowo się zgodził na wspólne pomieszkiwanie zmuszony do tego przez Ciebie szantażem... to nie są historie z kosmosu, tylko suche fakty, które usiłujesz zagłuszać kolejną porcją wyświechtanych banałów bez żadnego znaczenia, jakie faceci sprzedają laskom hurtowo w gotowych pakietach, bo to ich nic nie kosztuje ani nie niesie za sobą zupełnie nic. Ela próbuje Ci powiedzieć, że w miłości i związkach nie ma miejsca na "ale" bo "ale" kasuje wszystko co zostało powiedziane wcześniej. Facet mówi Ci od dwóch lat - jesteś fajna i w ogóle, lubię spędzać z tobą czas, ale... - a Ty nadal uparcie twierdzisz, że nie powiedział nic takiego wprost. Powiedział, tylko Ty nie słuchasz tego co on mówi. Słyszysz, ale nie słuchasz. Jak facet chce być z facetką naprawdę i traktuje związek poważnie, to ona o tym wie i nie potrzebuje zakładać wątków na anonimowym forum, żeby uzyskać odpowiedzi na dręczące ją pytania. Ona czuje każdym atomem swojego ciała, że jest dla niego najważniejsza i nie musi pytać o rzeczy oczywiste. Ani jego, ani kogokolwiek innego. Jak ktoś się waha, zastanawia, zwleka, kombinuje, bo on najpierw musi sprawdzić, bo on chce jeszcze poczekać... to mówi Tobie wprost - na chwilę obecną nie jesteś dla mnie priorytetem, być może to się zmieni, nie wiem - i każda laska z odrobiną oleju w głowie odpala na momencie takiego frajera, żeby nie wpędzać się w lata czekając na coś, co nigdy się nie wydarzy i ma w dupie jego "być może" co jako facet w pełni popieram, bo znam znacznie więcej facetów niż Ty, znam ich znacznie lepiej niż Ty i lepiej niż Ty wiem o czym między sobą rozmawiają, kiedy was kobiet nie ma w pobliżu, zwłaszcza przy zimnej wódeczce, kiedy rozwiązują się języki i nie trzeba przed nikim niczego udawać.
Po głębokich przemyśleniach to wszystko jest proste:
W związku z mężczyzną czujesz się albo tak:
Albo taklub tak
i po paru tygodniach już to wiesz.
Niech każdy wybiera co chce.
Wymuszanie czegokolwiek w relacji nie ma sensu, większego zaangażowania też.
Więc autorka jak chce to niech sobie czeka, aż Pan się zastanowi, czego chcę.
Jak juz tak bardI trudno się od niego oderwać, to zamieszkaj z kim autorko, nie wspominaj o ślubie i dzieciach ani słowem do np Świat Bożego Narodzenia kolejnych, nic nie sugeruj i zobaczysz czy dostaniesz pierścionek.
Jemu o tej dacie nie mów, niech zostanie w Twojej głowie.
Zobaczysz czy się zdeklaruje sam, czy pomysli: uff, przestała truć na ten temat, mam spokój.
I przez ten czas się zabezpieczaj bo nic fajnego zostać 33 letnią samotną mamą malutkim dzieckiem .
Więc akcja z pierścionkiem musi być niewymuszona.
Jeśli uważasz że jest wart tego roku, zaryzykuj.
Ela, ale czego Ty się spodziewasz?
Facet dostał do wyboru tylko dwie opcje: albo zdecyduje się na ślub z nią i dziecko albo ją straci. Najlepszą opcją dla niego wydaje się obecna, ale ta opcja już idzie do piachu. Musi więc wybrać między opcją średnią i gorszą. No niestety, takie nasze życie że często musimy wybierać między takimi opcjami. Każdy chciałby być zdrowy, piękny i bogaty, ale niestety mała ilość ludzi ma taki komfort.
Klipozor nie komentuj tego wątku, bo opowiadasz jakieś dziwne historie, rozumiesz że on ma delegacje, taka ma prace ? To jak praca marynarza, tylko że mi to nie odpowiada i to tu jest problem. Ale ja sama też chcę sprawdzić i jestem ostrożna, nie rzucam się jak reksio na szynke, on mi wiele razy proponował mieszkanie ale ja nie chcialam
Ta relacja jest najlepsza jaką miałam. Jak spędzamy czas razem to jest cudownie. Powiem jeszcze, że jak ma do wyboru spotkanie z kolegą a ze mną to wybierze mnie i zawsze tak było. On się spotyka z kolegami, kiedy ja nie mogę, natomiast właśnie tu jest problem, że gdy ja nie mogę bo pracuje czy źle się czuje to od razu leci do kolegi się napić i to o to chodzi, do rodziny też często jeździ, urodziny imieniny zawsze jest okazją do kieliszka..
No tak, jeszcze i to. Przecież raz piszesz że jak ma do wyboru bycie z tobą a kielich z kolegami, to zawsze wybiera ciebie. Potem natychmiast, że jak się źle czujesz to on idzie się napić do knajpy!
To znaczy że musisz być ciągle "na chodzie" i nie mieć okresu, to facet łaskawie zaszczyci cię swoją obecnością, ale coś będzie z tobą nie tak, to on wypali "w miasto" i szukaj wiatru w polu.
A jak przyjdą dzieci, płacz i ząbkowanie to też będzie zwiewał? Po co ja pytam, przecież wiadomo że będzie.
Litości, ja osobiście uważam, że masz zrobioną wodę z mózgu i potrzebujesz chyba kogoś, kto tobą potrząśnie żebyś "odczadziała".
235 2024-02-06 20:42:21 Ostatnio edytowany przez klipozor (2024-02-06 20:44:28)
Klipozor nie komentuj tego wątku, bo opowiadasz jakieś dziwne historie
To jest forum publiczne, nie twoje prywatne, więc musisz liczyć się z tym, że oprócz poklepywaczy po pleckach, możesz się tutaj natknąć na osoby, które to i owo już widziały, swoje już przeżyły, a historyjek podobnych do twojej słyszeli setki jak nie tysiące i wszystkie się kończą zawsze tak samo, ale skoro tak bardzo nie chcesz, to nie będę Ci psuł niespodzianki. Bez odbioru.
musisz być ciągle "na chodzie" i nie mieć okresu, to facet łaskawie zaszczyci cię swoją obecnością, ale coś będzie z tobą nie tak, to on wypali "w miasto" i szukaj wiatru w polu.
A jak przyjdą dzieci, płacz i ząbkowanie to też będzie zwiewał? Po co ja pytam, przecież wiadomo że będzie.Litości, ja osobiście uważam, że masz zrobioną wodę z mózgu i potrzebujesz chyba kogoś, kto tobą potrząśnie żebyś "odczadziała".
Salomonka nie komentuj tego wątku, bo opowiadasz jakieś dziwne historie
236 2024-02-06 20:42:30 Ostatnio edytowany przez Lady01 (2024-02-06 20:45:10)
Jak się źle czuje to nie ruszam się z domu, czyli wg Ciebie nikt nie ma prawa się z nikim spotykać tak ? Moi znajomi ostatnio balowali w klubie a są po ślubach xd on do klubów nie chodzi bo chyba bym go zabiła. Kolega z którym się spotyka również jest w związku
237 2024-02-06 20:48:19 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2024-02-06 21:00:36)
Salomonka napisał/a:musisz być ciągle "na chodzie" i nie mieć okresu, to facet łaskawie zaszczyci cię swoją obecnością, ale coś będzie z tobą nie tak, to on wypali "w miasto" i szukaj wiatru w polu.
A jak przyjdą dzieci, płacz i ząbkowanie to też będzie zwiewał? Po co ja pytam, przecież wiadomo że będzie.Litości, ja osobiście uważam, że masz zrobioną wodę z mózgu i potrzebujesz chyba kogoś, kto tobą potrząśnie żebyś "odczadziała".
Salomonka nie komentuj tego wątku, bo opowiadasz jakieś dziwne historie
Dziwne historie to nam chyba autorka opowiada i zaczynam wierzyć, że szkoła ma wakacje albo coś w ten deseń.
Chodzi o to, że wg Was nie można również mieć innych ludzi z którymi się spotyka i trzeba się skupiać jedynie na tej drugiej osobie ? To też jest niezdrowe. Nie zakładałam wątku jak był nanmiejscu bo tego nie potrzebowalam
Ja mam już 32 lata, i czuję ,że utknęliśmy w martwym punkcie. Nie rozmawia o przyszłości, nie robi planów a gdy go zapytam o przyszłość to odpowiada ,że on nie chce ani ślubu ani dziecka, że nawet o tym nie myśli, a ja czuję, że jestem już na to gotowa.
Czy coś się w tej sprawie zmieniło?
A może wystarczy Ci już, że zamieszkacie razem?
Jeśli Ci to wystarczy i będziesz się czuła spełniona to nic nam do tego. Najważniejsze żebyś była ze swojego życia zadowolona.
Zapytaj go co mysli o intercyzie ![]()
Litości, ja osobiście uważam, że masz zrobioną wodę z mózgu i potrzebujesz chyba kogoś, kto tobą potrząśnie żebyś "odczadziała".
Niektórzy muszą się sami nauczyć na własnych błędach.
Mi wystarczy na razie wyprowadzka, jeszcze nie jestem gotowa z nim na dalszy krok. Natomiast nie zamierzam się zamykać, dostałam propozycję spotkania od kolegi i zamierzam skorzystać.
243 2024-02-07 03:14:15 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-02-07 03:18:37)
2024-02-06:
Ta relacja jest najlepsza jaką miałam. Jak spędzamy czas razem to jest cudownie. Powiem jeszcze, że jak ma do wyboru spotkanie z kolegą a ze mną to wybierze mnie i zawsze tak było. On się spotyka z kolegami, kiedy ja nie mogę, natomiast właśnie tu jest problem, że gdy ja nie mogę bo pracuje czy źle się czuje to od razu leci do kolegi się napić i to o to chodzi, do rodziny też często jeździ, urodziny imieniny zawsze jest okazją do kieliszka..
vs
2024-01-22:
Mój partner jest osobą z jednej strony spokojna , a z drugiej strony lubi alkohol i imprezy w weekendy z kolegami, co często mnie smuci. Bywało tak, że mnie zostawiał i jechał sobie na impreze.
Nic Ci tu nie zgrzyta? Bo mi bardzo, a nawet bardzo bardzo ![]()
Jakaś zaskakująca ta zmiana narracji, a takich zgrzytów jest tu więcej. Za chwilę okaże się, że tak właściwie to przecież trafiłaś na ideał, w którego jedynie przez chwilę, notabene w chwili własnej słabości, zupełnie niepotrzebnie zwątpiłaś.
Tylko, widzisz, to forum takich opowiastek nie kupuje.
Mi wystarczy na razie wyprowadzka, jeszcze nie jestem gotowa z nim na dalszy krok. Natomiast nie zamierzam się zamykać, dostałam propozycję spotkania od kolegi i zamierzam skorzystać.
A jak jest u was z seksem? Mocny i dziki?
Lady01, widzę w jakim kierunku dyskusja zmierza, więc (być moze) teraz skieruję ją w stronę ściany, do której Ty jesteś coraz bardziej dociskana, ale od niej uciekasz.
Żądam więc takie pytanie: jaka była pierwsza reakcja Twoich koleżanek gdy zobaczyły Was razem? Co mówiły o nim? Nie chodzi mi o zachowanie, ale kryteria wygladowo-ekonomiczne ![]()
246 2024-02-07 09:35:39 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-02-07 09:41:33)
Co mają do rzeczy koleżanki?
Jesne go lubią, inne nie.
Zawsze tak jest.
Nie z koleżankami On się wiąże.
Poza tym widać że Autorka nie uspokoiła się po rozmowie , bo dalej czuje się niepewnie i będzie umawiać z kolegami na randki, czego nie rozumiem, takiego stania okrakiem.
Jak się domyślam, mężczyźni którego ona kocha nie zaproponowal spedzanis więcej czasu, np perspektywy całych weekendów nawet dla nich.
I błagam, nie mówcie że wtedy potraci sie jakieś przyjaźnie
Ludzie w zwiazkach nie wyjeżdżają za czesto z kolegami na wycieczki z noclegiem, a przyjaźnie zostają, zaprasza się kogoś do domu też.spotyka w 4 osoby itd.
A tu jest priorytet:
Praca, koledzy, a potem dziewczyna.
Ciekawe z kim było więcej wyjazdów na weekend; kolega czy Ty autorko.
Bo taki wyjazd wymaga zaangażowania.
Ale ja nie rozumiem po co tworzyć kilka stron z tłumaczeniami i radami dla zakochanej kobiety. Przecież to kompletnie nic nie da. Ona i tak będzie chciała jego. Tu sobie ponarzeka, a i tak nic to nie zmieni. Znam przypadki, że kobiety budzą się po 20 latach i kończą związki, w których trwały głównie w samotności. No ale to najczęściej dzięki innej perspektywie, którą dawał inny facet, w którym się zadurzyła. Znam nawet przypadek, że po tak długim czasie dostała unieważnienie ślubu kościelnego i z nowym facetem zawarła ślub w kościele.
248 2024-02-07 09:59:23 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-02-07 10:00:59)
Co mają do rzeczy koleżanki?
Jesne go lubią, inne nie.
Zawsze tak jest.
Nie z koleżankami On się wiąże.
Poza tym widać że Autorka nie uspokoiła się po rozmowie , bo dalej czuje się niepewnie i będzie umawiać z kolegami na randki, czego nie rozumiem, takiego stania okrakiem.
Jak się domyślam, mężczyźni którego ona kocha nie zaproponowal spedzanis więcej czasu, np perspektywy całych weekendów nawet dla nich.
I błagam, nie mówcie że wtedy potraci sie jakieś przyjaźnie
Ludzie w zwiazkach nie wyjeżdżają za czesto z kolegami na wycieczki z noclegiem, a przyjaźnie zostają, zaprasza się kogoś do domu też.spotyka w 4 osoby itd.
A tu jest priorytet:
Praca, koledzy, a potem dziewczyna.
Ciekawe z kim było więcej wyjazdów na weekend; kolega czy Ty autorko.
Bo taki wyjazd wymaga zaangażowania.
Dobrze Elu, albo nie rozumiesz albo udajesz że nie rozumiesz (być może by nie sprawiać przykrości autorce), więc kto inny musi zrobić "brudnà robotę". Nie owijając więc w bawelnę: sytuacja mocno mi pachnie plastrem po poprzednim związku tamtego faceta to, że plaster "zasuedzial się" na ranie dwa lata, to kwestia drugorzędna) , być może jeszcze w połączeniu z tym że facet nie jest z jej ligi; co gorsza, świadomość tego ostatniego mają obie strony, stąd jemu nie spieszy się do formalizacji związku, a u niej narasta poczucie niepokoju i niepewności. Widać gołym okiem kto za kim bardziej lata, tak samo jak gołym okiem widać że jakkolwiek ona się stara postawić ultimatum, to bardzo się boi niekorzystnej dla siebie odpowiedzi.
Facet jest z mojej ligi, mówią mi że to on nie jest z mojej, więc tu nie chodzi o wygląd. Zawsze miałam duże powodzenie, więc mówienie o lidze jest słabe.
250 2024-02-07 11:31:08 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2024-02-07 11:35:18)
Ta relacja jest najlepsza jaką miałam. Jak spędzamy czas razem to jest cudownie. Powiem jeszcze, że jak ma do wyboru spotkanie z kolegą a ze mną to wybierze mnie i zawsze tak było. On się spotyka z kolegami, kiedy ja nie mogę, natomiast właśnie tu jest problem, że gdy ja nie mogę bo pracuje czy źle się czuje to od razu leci do kolegi się napić i to o to chodzi, do rodziny też często jeździ, urodziny imieniny zawsze jest okazją do kieliszka..
Czyli reasumując ...
Z tego co piszesz facet jest alkoholikiem. Zapewne na delegacjach pije. Jak tylko ma możliwość to potem z kolegami pije. Ma kolegów od "kieliszka" ...
Jak jest pretekst to leci się napić.
Będziecie mieszkać razem to będzie miał mnóstwo pretekstów. A jak pojawi sie dziecko ?
To sądzę że w domu będzie chlał bo nie będzie musiał się już kryć ..
Jak byłaś w gówniach relacjach to tym bardziej powinnać bardzo uważnie patrzeć na kandydata na męża.
Jak dla mnie facet lubiący alkohol z automatu powinien zostać odrzucony.
Nie ma sensu wiązać się z alkoholikiem.
Nie maruj sobie życia kobieto. Znajdź normalnego faceta dla którego TY będziesz na pierwszym miejscu a nie alkohol i koledzy ..
251 2024-02-07 11:42:10 Ostatnio edytowany przez Lady01 (2024-02-07 11:42:52)
Ja byłam kiedyś w związku z hazardzista ( ukrywał to przez 4 lata) i wierz mi to jest dopiero hardcore. Ten obecny jest ogarnięty życiowo, pochodzi z miejsca gdzie się dużo pije
Mówiąc "Liga" chyba nie ma się na myśli wyglądu., bo mężczyźni jak wiadomo, trochę od diabła ładniejsi powinni być, a jak jacyś pięknisie, to zwykle mało męscy z charakteru..
Tylko Status,..
Mówiąc "Liga" chyba nie ma się na myśli wyglądu., bo mężczyźni jak wiadomo, trochę od diabła ładniejsi powinni być, a jak jacyś pięknisie, to zwykle mało męscy z charakteru..
Elka, ja rozumiem że jesteś starsza ode mnie, ale spojrzenie na tę kwestię zatrzymało Ci się dawno temu. Dziś to "trochę od diabła ładniejszy"... no, sama się domyśl jaki dostaje odzew ![]()
Tylko Status,..
Na szczęście nie tylko. Ale gdyby nawet, to z opisu wygląda że u faceta autorki nie jest z tym źle ![]()
254 2024-02-07 16:21:08 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-02-07 16:22:59)
Dawno temu ? ![]()
Chyba żartujesz. Ja mam taką pracę że ciągle się kręcą jacyś przystojniacy, a mój ex husband to był przystojny wysoki brunet, nadal jest ![]()
I uwierz mi, nie od tego się kobietom uginają kolana
No chyba że nastolatkom
Facet ma być zadbany, ale urody męską nie ma aż takiego znaczenia, jak Ci się wydaje.
Ci więcej, mam koleżanki modelko i misski, no wiem gwiazdy lat 90
i żadna nie poleciała na urodę męską ![]()
No właśnie, Facet autorki ma status, a ona jest ta ładniejsza ![]()
Ja też mam status, kupiłam mieszkanie mam dobra pracę jestem kobietą niezależna, strasznie sobie dopowiadacie, warto zapytać
) mam w nosie status faceta, to nie ma nic wspólnego z moim tematem i uczuciami......
Ok. To dobrze.
Ale tym bardziej nie rozumiem, skąd w Tobie taka niepewność i proszenie się o zainteresowanie.
Masz pieniądze, prace, urodę, młodość.
A zachowujesz się jak byś była szarą myszką?
Bo jestem bardzo wrażliwa osoba, tu jest problem odbieram wszystko ze zdwojoną siła, WWO
258 2024-02-07 17:36:44 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-02-07 17:38:35)
To ja jeszcze może przypomnę, co wypunktowałam niemal na początku wątku:
Mój partner (...):
* lubi alkohol i imprezy w weekendy z kolegami, co często mnie smuci
* nie rozmawia o przyszłości, nie robi planów
* nie chce ani ślubu ani dziecka, nawet o tym nie myśli
* nie jest zbyt wylewny w uczuciach, bardzo ciężko do niego dotrzeć
* jest bardzo zapatrzony na siebie, swoje nowe mieszkanie, siłownie i kolegów
Idealny dla Ciebie partner, nieprawdaż?
A i to być może tylko dlatego, że inny okazał się hazardzistą... Po prostu brać Ci doświadczeń opartych na zdrowych zasadach i być może dlatego na ich tle ten istotnie jest "najlepszym, co do tej pory miałaś". Tylko czy to o to chodzi? Pytanie oczywiście retoryczne.
Bo jestem bardzo wrażliwa osoba, tu jest problem odbieram wszystko ze zdwojoną siła, WWO
Nie, to nie jest kwestią bycia WWO. Osoby WWO mają problem z zupełnie czymś innym.
Po prostu się zakochała i tyle. Z tej perspektywy trudno dostrzec jak się jest traktowanym.
Co Twoja rodzina, koleżanki o was myślą?.
260 2024-02-07 18:47:45 Ostatnio edytowany przez Lady01 (2024-02-07 18:52:52)
WWO mam stwierdzone o u psychologa
)) jestem lękowa i potrzebuje dużo uwagi, z poprzednim też podobne rzeczy były ![]()