Z męskiej perspektywy:
Dobrze zrobiłaś. Nie byłaś na jego liście priorytetem.
Priorytetem była kariera i koledzy. Bez względu co było pomiedzy wami to wasze zaangażowanie i plany się totalnie rozmijały.
zerwałas plaster z rany w którą wdarlaby się niedługo gangrena. Ja sam widziałem kilka takich relacji, gdzie facet obojętny żył w relacji na pół gwizdka z kobietą kilka lat. Zazwyczaj po 35 roku życia kobieta zostawała sama na lodzie a facet z dnia na dzień zauroczony jakąś dziunią.
Na razie jest logicznym że cierpisz. Całe szczęście czas leczy rany. Jesteś w wieku kiedy możesz znaleźć jeszcze fajnego faceta więc dobrze że nie czekałaś na to co nie nadejdzie do momentu kiedy byłoby już późno mieć nadzieję na dobry związek i rodzine
Podobne tematy
3 dniowe wyjazdy na wieczory kawalerskie? ..dziewczyno. naiwna
Irate a co oznacza dla Ciebie na pół gwizdka?
Zauważyłam, że ludzie dopisują sobie historie. Podczas naszego związku on nigdy mnie nie zdradził, tego akurat jestem pewna, to nie jest typ, który uprawia seks z byle kim....teraz być może z kimś już się zadaje, ale podczas naszego związku na pewno tak nie było...dla niego seks nigdy nie był priorytetem, czasami podczas spotkań w ogóle go nie było ...
A nie przyszło Ci do głowy, że nie było tego seksu z Tobą... bo był gdzieś z kimś innym? Czasami wydajesz się być strasznie naiwna...
A może on nawet nie wiedział, że jest z Tobą w "związku"
Display nie no teraz to przesadziłaś, to można każdego tak podejrzewać, że zdradza na boku. Nie przyszło mi do głowy, bo on nie ma i nie miał dużych potrzeb w tych sprawach, jak to nie wiedział że jest w związku dwa lata temu padła propozycja z jego strony, teraz to już koloryzacja level hard, prosiłam o rady a nie wymyślanie i koloryzowanie.
71 2024-01-31 11:18:58 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-01-31 11:21:15)
Irate a co oznacza dla Ciebie na pół gwizdka?
Może ja spróbuję wyjaśnić. Związki generalnie tworzą się na dwa sposoby: albo jest "strzała Amora", czyli nieoczekiwanie trafiasz na osobę, w której pasuje Ci dosłownie wszystko (albo prawie wszystko) I wtedy nie robisz żadnych kalkulacji, gaz do dechy i nie oglądasz się na nic innego albo... bierzesz sobie kogoś z dostępnej (na węższym lub szerszym obszarze) puli i wtedy już mimo wszystko bardziej zastanawiasz się czego chcesz, czego oczekujesz od życia i partnera... jednym słowem jedziesz wolniej i ostrożniej. Problem z tym pierwszym wariantem jest taki że (nie owijając w bawełnę) trzeba miec szczescie żeby ktoś taki pojawił się na Twojej drodze (a DUŻE szczęście żeby to zagrało w obie strony): możesz tak trafić za pierwszym razem, możesz czekać kilka lat, a możesz do usranej śmierci kogoś takiego nie spotkać. Drugi wariant jest znacznie bardziej dostępny (bo gdyby ludzie łączyli się tylko według tego pierwszego, to związkach byłoby może kilka procent populacji) I nie ma co dyskutować nad przyczynami, bo roztrząsają jrle jedynie ci, którzy chcą całemu światu powiedzieć że akurat ICH związek niby jest w czymś lepszy od związków innych ludzi. Bullshit, nie jest, mieli po prostu wiecdj szczescia; tak samo jak każdy może zostać milionerem, jeśli tylko ma farta by trafić właściwe liczby w lotto.
Natomiast czezc związków z tego drugiego wariantu tworzy się w ten sposób że dana osoba zakładzie sobie jakieś kryteria i bierze sobie tego, kto z danej grupy najlepiej do nich pasuje. Ale nieraz jest tak ze nawet zwycięzca przekracza dolną granicę o niezbyt wiele punktów, co skutkują tym że z czasem (kwestie eygladu, opatrzenia się, dbanie o siebie, lepszego poznania) może spaść poniżej tej granicy i to nawet nie na tyle by szukać kogoś innego , ale by nie być pewnym jak się dalej widzi przyszłość z tą osobą, nie jest się pewnym czy chce się ślubu (ale nie musi to być jednoznaczne z myślą że na pewno nie chce!) czy i ile jest skłonny dla tej osoby poświęcić. I chyba to miał na myśli forumowicz, który Ci pisał o "życiu na pół gwizdka".
Sama sobie odpowiedz czy w Tobie przez ten okres zmieniło się coś, co sprawiło ze w jego oczach ta relacja zeszła na półgwizdkową...
Ile on ma lat? Bo chyba nie doczytałam?
Nowe otwarcie dzięki za wyjaśnienie, On do mnie dzwonił wczoraj ,żebysmy pogadali, ale przecież już nie ma o czym rozmawiać
mówi, że to ja go źle potraktowałam, on w ogóle nie widzi swojej winy, tego że relacja nie idzie do przodu....
74 2024-01-31 11:30:33 Ostatnio edytowany przez Lady01 (2024-01-31 11:31:22)
.
Nowe otwarcie dzięki za wyjaśnienie, On do mnie dzwonił wczoraj ,żebysmy pogadali, ale przecież już nie ma o czym rozmawiać
mówi, że to ja go źle potraktowałam, on w ogóle nie widzi swojej winy, tego że relacja nie idzie do przodu....
Nie widzi winy, bo realnie nie planował rozwijać waszej relacji.
2 lata to już czas poważniejszych deklaracji.
Dokładnie on nie rozumie i obwinia mnie
dlaczego w dzisiejszych czasach wielu mężczyzn idzie tak bardzo na łatwiznę
Odpowiedz ile ma lat?
Czy on był w takim dłuższym związku? Może on taki trochę nieogarnięty.
Chyba trochę mu zależy skoro dzwoni.
Mówił coś o planach?
78 2024-01-31 13:29:47 Ostatnio edytowany przez Lady01 (2024-01-31 13:30:36)
On ma 32 lata, był w związkach, ale nigdy się nikomu nie oświadczył ani nic takiego...prosił mnie o rozmowę w weekend żebyśmy się spotkali, ale ja już nie wiem
skoro nie chce ślubu i nie myśli poważnie to o czym tu rozmawiać
On ma 32 lata, był w związkach, ale nigdy się nikomu nie oświadczył ani nic takiego...prosił mnie o rozmowę w weekend żebyśmy się spotkali, ale ja już nie wiem
skoro nie chce ślubu i nie myśli poważnie to o czym tu rozmawiać
Obie wiemy,że na to spotkanie pójdziesz. Czego możesz się zatem na nim spodziewać? Ano tego:
- kotek kocham cię,
- przecież między nami jest dobrze co Ty wymyślasz,
- po co komplikować coś co jest proste i działa dobrze takie jakie jest ( dobrze dla niego),
- przecież jak chcesz to ci dam te klucze i sobie mieszkaj u mnie ale ja i tak wracam późno albo wogole nie wracam bo mam delegacje i wypady z kumplami. Nie wiem czy Ci będzie komfortowo w nieswoim mieszkaniu samej siedzieć. No ale jak chcesz to się wprowadzaj,
- ja się w małżeństwie i pieluchach nie widzę. Ślub to tylko papierek a my przeciez i tak jesteśmy „razem” więc po co nam ten papierek. A dzieci… przy moim trybie życia, pracy i towarzyskich relacji nie ma miejsca na bycie ojcem. Zresztą możemy jeszcze ten temat przemyśleć może za ileś tam lat mi się odmieni. (On owszem ma jeszcze kupę czasu żeby bezproblemowo zostać ojcem jeśli mu się to jednak będzie widziało. Ty takiego luksusu czasowego nie masz).
- co Ci się zadziało że się tak upierasz. Pewnie koleżanki Ci nagadały, porównujesz się do nich. Ale my jesteśmy przecież szczęśliwi tak jak mamy teraz. Chodź się przytul, tęskniłem bla bla blaaaa.
Na 99% obstawiam że zmiękniesz a potem będzie cisza na forum do kolejnego kryzysu, ktory opiszesz znowu tutaj tylko może już pod innym nickiem ![]()
80 2024-01-31 14:29:56 Ostatnio edytowany przez Lady01 (2024-01-31 14:32:25)
Nie, nie spotkam się z nim, już mu powiedziałam ,że nie wczoraj. Nie chcę ślubu więc dla mnie to koniec, nie będę czekać aż mu się odmieni ....Feniks to co powinnam zrobić wg Ciebie ?
właśnie to jest niesprawiedliwe że faceci mają czas a my kobiety nie...
Oczywiście, że jak pójdziesz to zmiękniesz.
Tylko po co walkowac w kółko to samo..
Ale idź. Może kupił pierścionek.
Jeśli tak, zapytaj o datę ślubu.
Na Twoim miejscu bym się tam mało odzywała, więcej posłuchała.
Dlaczego my kobiety jesteśmy poszkodowane i mamy mniej czasu...to nie jest fair
a faceci to wykorzystują...
Dlaczego my kobiety jesteśmy poszkodowane i mamy mniej czasu...to nie jest fair
a faceci to wykorzystują...
Na to też jest sposób, tylko jak ktoś go tu poda, to większość kobiet wydaje z siebie ryk oburzenia. A sposób to formowanie par gdzie wiek faceta = wiek kobiety +10 (no, może plus 6). ![]()
Oczywiście, że jak pójdziesz to zmiękniesz.
Tylko po co walkowac w kółko to samo..
Ale idź. Może kupił pierścionek.
Jeśli tak, zapytaj o datę ślubu.
Na Twoim miejscu bym się tam mało odzywała, więcej posłuchała.
Ela, bądź żesz człowiekiem! Daj się gościowi oswoić z myślą że jednak będzie musiał się hajtnąć ![]()
Ja bym poszła na spotkanie. Tylko na neutralnym gruncie, park czy jakaś kawiarnia. Do mieszkania się nie pchaj ,bo może skończyć się w łóżku.
Wysłuchaj go i powiedzieć później wszystko co Ci leży na sercu.
Dużo ma tych kolegów? Może nie długo się wykruszą, będą mieć żony i dzieci nie będzie z kim imprezować.
Nie wiem jak często robi sobie wypady 3 dniowe, ale mój mąż też ma taki raz w roku.
Teraz takie wyjazdy na kawalerskie i panieńskie są modne. Sama byłam na 2 dniowym. Byłam grzeczna.
Na początku były non stop, ale od ostatniego roku uspokoił się, największym problemem jest brak planów na przyszłość:(
Pytałaś go dlaczego tak się broni ślubu z Ztoba czy z innymi.
Naczytał się,że po ślubie będzie rozwód, straci połowę kasy itd.
Ostatnio czytałam na innym forum złote myśli mężczyzn,że nie brać ślubu.
Znasz jego rodziców, bywalas np. na święta
Bez histerii autorko z tym brakiem czasu i poszkodowaniem.
Gdyby tak było, to ja mam 20 lat więcej niż Ty a i tak muszę mieć na uwadze hy nie zajść w ciążę.
Więc na dzieci masz czas
Ale jest prawdą, że często Twpi rówieśnicy są niedojrzali, i wolą młodsze często właśnie dlatego, hy od razu tych dzieci nie musieć wychowywać
Natomiast 40 latek bez dzieci chętnie się ustatkuje z kobietą w Twoim wieku, będzie dojrzalszy i podzieli się z Tobą nie tylko kluczami do mieszkania. Może więc dzisiejsze dni będziesz wspominać jako dobrą odmianę i znajdziesz kogoś lepszego po prostu, mężczyznę, nie chłopczyka.
Takie czasy, że mężczyźni dojrzewają później.
Tylko że ja wolę równolatków ....i to jest ten problem
nie przepadam za starszymi, lepiej się z nimi dogaduje od zawsze tak było
Tylko że ja wolę równolatków ....i to jest ten problem
nie przepadam za starszymi, lepiej się z nimi dogaduje od zawsze tak było
Ja tak samo wybieram facetow w moim.przydziale wiekowym czyli 30 kilku latkow, no chyba,ze jakis przystojny starszy by sie znalazl z fajny.charakterem to tez moze byc
Mlodzi odpadaja 20 kilku letnia gownarzeria ledwo szkole to.skonczylo
Tylko że ja wolę równolatków ....i to jest ten problem
nie przepadam za starszymi, lepiej się z nimi dogaduje od zawsze tak było
OK, wolisz równolatków (masz prawo), ale każdy kij ma dwa końce i jak się powiedziało A... to się trzeba i pogodzić z tymi cechami, a nie jojczeć że masz jako kobieta mniej czasu. Zresztą z tym czasem to nigdy nie wiadomo, bo jedna zajdzie i po czterdziestce, a druga już po przekroczeniu 30-ki ma problemy. A tak w ogóle, zamiast jojczeć, to przejdź się do konowała, porób badania (hormony, rezerwa jajnikowa itd.) i wtedy będziesz mądrzejsza w temacie ile Ci czasu zostało ![]()
Ktoś wyżej zadał pytanie które sama miałam zadać ale zapomniałam. Lady czy Ty wogole znasz jego rodzinę, rodzeństwo? Byłaś kiedyś u nich albo on zaprosił ich do siebie i Ciebie również? Bo to też wiele mówi o tym czy on (pomijając niechęć do ślubów) wogole kiedykolwiek traktował Cię jako partnerkę z którą jest w związku tylko nieformalnym czy poprostu kobietę z która prowadzi sobie osobne równoległe życia i tylko czasem na chwilę te światy się zazębiają dla relaksu (ok to nie musi być nawet sam sex ale zjedzenie pizzy czy wspólny wieczór przy filmie). Bo jeśli to drugie to nawet nie wahałbym się minuty czy tracić czas i nerwy na spotkanie i słuchanie jakichkolwiek wyjaśnień czy propozycji. A jeśli jednak funkcjonowałaś w świadomości jego i jego bliskich jako prawdziwa partnerka to może i poszłabym na to spotkanie ale też nie po to by się dać omamić ale na spokojnie a nie przez telefon rozstać jak dorośli dojrzali ludzie. Partner na to zasługuje, kolega od spotkań z doskoku niekoniecznie.
94 2024-01-31 19:19:51 Ostatnio edytowany przez Lady01 (2024-01-31 19:25:30)
Tak znam jego całą rodzinę, zapraszał mnie na wspólne wyjścia, na wesela, na urodziny członków rodziny, na chrzest itd, natomiast w jego życiu dużo ludzi rodziny, znajomych jest bardzo ważnych dla niego co często rzutowało na nasz związek, potrafił pojechać 300 km na urodziny beze mnie mimo że wrócił z delegacji i mnie zostawić w weekend, potem zaproponować spotkanie np w niedziele
Jak tłumaczył to ,że nie zaproponował żebyś pojechała z nim?
Pytałaś go o to ?
Czasami np źle się czułam. Niestety jego minusem jest to że lubi imprezować, w grudniu pojechał z kolegą na impreze do kolegi na jego urodziny, a mnie nie zabrał i z kolegą spał w hotelu (kolega też jest w związku) i jego dziewczyna nie miała z tym problemu, słyszałam że tylko ja jestem taka "ograniczająca", a moim zdaniem powinien mnie wtedy zabrać ze sobą....
97 2024-01-31 20:17:15 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-01-31 20:18:07)
Jeśli nie zabierał Cię na spontaniczne spotkania z przyjaciółmi, a tylko takie, gdzie miał przyjść osobą towarzyszącą, to trudno to nazwać poważnym traktowaniem.
Z partnerką się bywa na grillu, idzie z przyjaciółmi i partnerką na kawę, wpada do rodziny na obiad.
Bardzo mi przykro, ale to nie był poważny związek.
W rozmowie z jednym Panem, gdy zapytałam go o partnerki, bo po rozwodzie nie miał żony już, a sprawę oartnetek pomijał, usłyszałam, bym nie nazywała ich partnerkami, bo to były: ZNAJOMOŚCI, jak podkreślił Pan stanowczym tonem, bo spotkania bez mieszkania razem i wspólne wyjazdy wakacyjne, to są ZNAJOMOŚCI.
Zacytowałam Ci dokładnie mężczyznę ![]()
Oni sobie naprawdę kategoryzują kobiety.
Zastanów się czego Ty chcesz i czy są jakiekolwiek przesłanki, że właśnie z nim jesteś na dobrej drodze ku temu.
Po prostu zadbaj o siebie, nie oglądając się na niego.
98 2024-01-31 20:21:46 Ostatnio edytowany przez Lady01 (2024-01-31 20:24:02)
Ale on mne wszędzie zabierał oprócz właśnie tych urodzin i często wychodził z kumplami (sami faceci) i to było źródłem problemów.
Ale masz z tym mieszkaniem i planowaniem ,dlatego z nim zerwałam ![]()
Nie ja mam, tylko Ty chyba? ![]()
Chodzilo mi że masz rację z tym mieszkaniem, że on sam powinien to zaproponować, a nie ja ciągle wychodziłam z inicjatywą...
102 2024-01-31 20:50:03 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-01-31 20:50:51)
Ja tam ogólnie współczuję dzisiejszym 30 letnim dziewczynom, które chcą czegoś poważnego z rówieśnikiem.
Wydaje mi się że za moich czasów wolny atrakcyjny 35 latek to była rzadkość.
Teraz jest ich pełno.
I wcale się chyba nie stresują tym, mają kochanki młodsze czy starsze, byle takie którym nie bije dzwon na dzidziusia
Dokładnie Ela, czasami żałuję że nie żyje w dawnych czasach, gdzie faceci mieli inne podejście do relacji ![]()
Według mnie, ale tylko trochę jesteś ograniczająca. Nie wiem wszystkiego o was, więc mogę się mylić.
Nie wiem też ile razy w miesiącu robił wypady.
Ale jeśli źle się czujesz, to dlaczego on ma nie jechać na urodziny?
Naprawdę tylko on jeden jedyny w Polsce pojechał na kawalerskie? To ostrzegam później jest pępkowe.
Trochę mam wrażenie,że nie masz koleżanek, nie masz gdzie i z kim wyjść. Siedzisz w domu i mulisz.
Nie wiem ile pije i jak się zachowuje. Czy to są ilości bezpieczne czy czerwona flaga.
Męskie i damskie wyjścia są normalne.
Ja mam dzieci i dla resetu spotykam się z koleżanką na wino. Innym razem mój mąż.
Wrócę do mojego pytania, które zostało pominięte, a też rzuca określone światło na Waszą relację:
Lady01 napisał/a:Bywało tak, że mnie zostawiał i jechał sobie na impreze.
Czy ja dobrze rozumiem, że jechał na tą imprezę, kiedy byłaś u niego na weekend i zostawiał Cię samą w jego mieszkaniu?
Nie, ja zostawalam u siebie w domu, tak nie było.
Nie, ja zostawalam u siebie w domu, tak nie było.
Czyli nie zostawiał Cię, po prostu byłaś w swoim domu, a on jechał na imprezę. Wbrew pozorom to nie jest to samo, przynajmniej w moim odczuciu.
Tak znam jego całą rodzinę, zapraszał mnie na wspólne wyjścia, na wesela, na urodziny członków rodziny, na chrzest itd, natomiast w jego życiu dużo ludzi rodziny, znajomych jest bardzo ważnych dla niego co często rzutowało na nasz związek, potrafił pojechać 300 km na urodziny beze mnie mimo że wrócił z delegacji i mnie zostawić w weekend, potem zaproponować spotkanie np w niedziele
Co by było gdybyś miała małe dziecko, a on sobie pojechał do kolegów?
Ty nigdy nie byłaś traktowana jako materiał na żonę.
W rozmowie z jednym Panem, gdy zapytałam go o partnerki, bo po rozwodzie nie miał żony już, a sprawę oartnetek pomijał, usłyszałam, bym nie nazywała ich partnerkami, bo to były: ZNAJOMOŚCI, jak podkreślił Pan stanowczym tonem, bo spotkania bez mieszkania razem i wspólne wyjazdy wakacyjne, to są ZNAJOMOŚCI.
Zacytowałam Ci dokładnie mężczyznę
Oni sobie naprawdę kategoryzują kobiety.
Nie zdradzaj tak łatwo naszych sekretów ![]()
Lady01 napisał/a:Tak znam jego całą rodzinę, zapraszał mnie na wspólne wyjścia, na wesela, na urodziny członków rodziny, na chrzest itd, natomiast w jego życiu dużo ludzi rodziny, znajomych jest bardzo ważnych dla niego co często rzutowało na nasz związek, potrafił pojechać 300 km na urodziny beze mnie mimo że wrócił z delegacji i mnie zostawić w weekend, potem zaproponować spotkanie np w niedziele
Co by było gdybyś miała małe dziecko, a on sobie pojechał do kolegów?
Ty nigdy nie byłaś traktowana jako materiał na żonę.
Kurde naprawdę, jak już jest dziecko to nie można wyjść samemu?
Uważam,że źle jej nie traktował. Tylko autorka kapryśna jest.
Źle się czuła i nie jechała z nim, ciekawe ile kapryśnych dni miała autorka w ciągu tych 2 lat. Po co jechać na urodziny jak można podtrzymywać za rączkę i patrzeć w oczy
111 2024-02-01 00:22:29 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-02-01 00:41:01)
Kurde naprawdę, jak już jest dziecko to nie można wyjść samemu?
No nie? Potem dziwić się, że niektórzy patrzą na rodzicielstwo, jakby ich świat miał się skończyć ![]()
Zauważyłam, że ludzie dopisują sobie historie. Podczas naszego związku on nigdy mnie nie zdradził, tego akurat jestem pewna, to nie jest typ, który uprawia seks z byle kim....teraz być może z kimś już się zadaje, ale podczas naszego związku na pewno tak nie było...dla niego seks nigdy nie był priorytetem, czasami podczas spotkań w ogóle go nie było ...
Dziewczyno... Nie kontrolujesz własnego życia, a twierdzisz że wiesz cokolwiek o jego życiu, tym bardziej o tym z kim uprawia seks? Gratuluję wszechwiedzy, rozbawiłaś mnie, dziękuję ![]()
Kurde naprawdę, jak już jest dziecko to nie można wyjść samemu?
są priorytety
Uważam,że źle jej nie traktował. Tylko autorka kapryśna jest.
ona czuje, że jej czas ucieka, a brak deklaracji z jego strony co do przyszłości związku
Źle się czuła i nie jechała z nim, ciekawe ile kapryśnych dni miała autorka w ciągu tych 2 lat. Po co jechać na urodziny jak można podtrzymywać za rączkę i patrzeć w oczy
oni nawet nie mieszkali ze sobą, a widywali się w weekendy
to poziom oficjalnej kochanki, a nie przyszłej żony
114 2024-02-01 00:57:17 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-02-01 00:57:50)
Loczek123123 napisał/a:Kurde naprawdę, jak już jest dziecko to nie można wyjść samemu?
są priorytety
Priorytety priorytetami, ale dziecko naprawdę nie potrzebuje mieć przy sobie obojga rodziców 24h/dobę. Równocześnie każdy z nas potrzebuje przynajmniej do czasu do czasu wyrwać się z domowego kieratu, co ostatecznie także dla dziecka okazuje się dobrem.
Rozumiem, że dla Ciebie wyjście matki na spotkanie z przyjaciółkami też jest przestępstwem przeciwko relacji i macierzyństwu?
Facet jest z tych co nie chcą ślubu i dzieci.
Ale Lady nie była żadna kochanką. Przedstawił rodzinie - nie musiał, zabierał na wesela nie musiał itd. to że nachlal się z kolegami nie znaczy że ja zdradzał. Czy wyjście osobno oznacza kurestwo.
Rozumiem,że jest tu dużo osób zdradzonych ale nie każdy jest psem na baby.
Dziecko to nie kula u nogi.
Wyjście jest wskazane, wracasz bo masz do kogo i chcesz wracać.
Lady byla ważna tylko gość z tych na nie.
On zanim przespał się ze mną minęło 3 miesiące, plus mówił że się obawia chorób, więc nie sądzę żeby mnie zdradzał...był bardzo ostrożny, to było dla mnie dziwne, bo nie spotkałam faceta z takim podejściem. Tak nie chce dzieci ani ślubu
smutno mi bardzo, ale nie będę go zmuszać do czegoś czego nie chce, muszę odejść na zawsze, myślę że to ja bardziej cierpię
3 dniowe wyjazdy na wieczory kawalerskie? ..dziewczyno. naiwna
Mam kilku znajomych co robili wyjazdy po 1-2 tygodnie. I wbrew pozorom nie było tam żadnej rozpusty czy coś. Ot po prostu - urlop z kumplami.
Lady01 napisał/a:Bardzo proszę Was o poradę mądre kobiety. Jestem z facetem już od dwóch lat, nie mieszkamy razem, partner często miewa delegacje, ma swoje mieszkanie, a ja mieszkam oddzielnie. Mój partner jest osobą z jednej strony spokojna , a z drugiej strony lubi alkohol i imprezy w weekendy z kolegami, co często mnie smuci. Bywało tak, że mnie zostawiał i jechał sobie na impreze. Oczywiście mamy codzienny kontakt telefoniczny, jednak przez jego delegacje widujemy się jedynie w weekendy, kiedyś było to czesciej. Ja mam już 32 lata, i czuję ,że utknęliśmy w martwym punkcie. Nie rozmawia o przyszłości, nie robi planów a gdy go zapytam o przyszłość to odpowiada ,że on nie chce ani ślubu ani dziecka, że nawet o tym nie myśli, a ja czuję, że jestem już na to gotowa. Przez cały tydzień jestem sama, nie jest zbyt wylewny w uczuciach, bardzo ciężko do niego dotrzeć, mimo że jestem otwarta osoba. Nasz związek polega na tym, że przyjedzie w piątek a odwozi mnie w niedzielę, ja bym chciała czegoś więcej niż tylko to....jest bardzo zapatrzony na siebie, swoje nowe mieszkanie, siłownie i kolegów. Bardzo proszę o pomoc, czy czekać czy odejść ? Naprawdę boje się że on nigdy nie dojrzeje do poważnych decyzji a ja zostanę sama już na zawsze
Facet mówi ci wyrażnie, prosto w twarz jakie ma plany życiowe, one nijak się mają do tego czego ty chcesz, a ty czekasz na cud? Przecież on cię prędzej czy później i tak zostawi, bo na co mu taka ciągle jęcząca baba, kiedy on chce się bawić i używać życia. Teraz masz może jakiś powiew świeżości, jeszcze, ale za rok czy dwa?
Sorry za szczerość, ale jesteś następną frustratką która chce poznanego faceta zmienić na takiego, który będzie jej odpowiadał i nie przyjmuje do wiadomości prostych komunikatów; NIE JESTEM TAKI JAKIEGO CHCESZ.
Ogarnij się kobieto.
Amen.
Rozumiem, że dla Ciebie wyjście matki na spotkanie z przyjaciółkami też jest przestępstwem przeciwko relacji i macierzyństwu?
A to spotkanie to cotygodniowe wyjście do klubu ![]()
Z takich "wyjść" znam dzieci.
On zanim przespał się ze mną minęło 3 miesiące, plus mówił że się obawia chorób, więc nie sądzę żeby mnie zdradzał...był bardzo ostrożny, to było dla mnie dziwne, bo nie spotkałam faceta z takim podejściem. Tak nie chce dzieci ani ślubu
smutno mi bardzo, ale nie będę go zmuszać do czegoś czego nie chce, muszę odejść na zawsze, myślę że to ja bardziej cierpię
Może mu się zmienić, ale raczej nie z tobą.
Dzięki za miłe rady, i nie jestem żadną frustratka, to przykre że ludzie tak piszą.
... i nie jestem żadną frustratka ...
A jedzie mi tu czołg?
Proszę zachować te chamskie komentarze dla siebie. Lepiej Ci jak się powyzywasz? Proszę nie komentować jeżeli coś ma mnie zranić, i tak jestem załamana że zerwałam. Każda kobieta która oczekuje że jej mężczyzna się oświadczył jest frustratka tak ? Ja z nim zerwałam, nie czekałam aż mu się odmieni.
124 2024-02-01 09:59:54 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-02-01 10:03:27)
Jack Sparrow.2 tygodnie rozpusty, kto by to wytrzymał ..pisaliśmy o wieczorach kawalerskich, tu wybacz..
Wyjazdy na długie męskie wyprawy to Inna bajka ale nie o tym mowa.
Wg mnie Autorka idealizuje gościa, empatyzuje z nim, a to czyny świadczą a nie słowa .
Dobrze ze zerwała, chyba wystarczy 2 lata by poznać podejscie.
Chyba lepiej spotkanie sobie jednak odpuścić.
Priscilla napisał/a:Rozumiem, że dla Ciebie wyjście matki na spotkanie z przyjaciółkami też jest przestępstwem przeciwko relacji i macierzyństwu?
A to spotkanie to cotygodniowe wyjście do klubu
Z takich "wyjść" znam dzieci.
No litości! W życiu nie byłam w klubie bez towarzystwa swojego partnera. I kto mówi, że to muszą to być nocne wyjścia? A od spotkania z przyjaciółkami i oderwania się od codzienności, to jeszcze nikomu krzywda się nie stała, wszystkim może to zrobić tylko dobrze.
Współczuję braku zaufania, generalizacji i obecnej bądź potencjalnej partnerce (bo nie wiem jaki Ty tam masz ten swój status).
Ale Lady nie była żadna kochanką. Przedstawił rodzinie - nie musiał, zabierał na wesela nie musiał itd. to że nachlal się z kolegami nie znaczy że ja zdradzał.
Chyba nie wiesz jak mężczyźni klasyfikują kobiety.
Kobiety do łóżka też są przedstawiane rodzinie/przyjaciołom i weryfikowane. Jeśli OK, to przechodzi się do dalszego etapu związku.
Jeśli nie ma dalszych etapów, to znaczy, że jest się tylko zabawką/umilaczem czasu aż do znalezienia odpowiedniego partnera/-rki.
127 2024-02-01 10:16:45 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2024-02-01 10:18:37)
Jack Sparrow.2 tygodnie rozpusty, kto by to wytrzymał ..pisaliśmy o wieczorach kawalerskich, tu wybacz..
Wyjazdy na długie męskie wyprawy to Inna bajka ale nie o tym mowa.
Wg mnie Autorka idealizuje gościa, empatyzuje z nim, a to czyny świadczą a nie słowa .
Dobrze ze zerwała, chyba wystarczy 2 lata by poznać podejscie.
Chyba lepiej spotkanie sobie jednak odpuścić.
Zerwała czy nie, to osobna sprawa. Ja piszę o 'wieczorze kawalerskim', który był formą questa, ze zdobyciem księżniczki na końcu. Znajomy tak ze swoim kumplem i bratem spłynął (całą) Wisłą, bo przed ożenkiem zawsze chciał coś takiego zrobić. Kawalerska potrzeba sprawdzenia się przed ustatkowaniem.
-edit- spływ kajakami
Loczek123123 napisał/a:Ale Lady nie była żadna kochanką. Przedstawił rodzinie - nie musiał, zabierał na wesela nie musiał itd. to że nachlal się z kolegami nie znaczy że ja zdradzał.
Chyba nie wiesz jak mężczyźni klasyfikują kobiety.
Kobiety do łóżka też są przedstawiane rodzinie/przyjaciołom i weryfikowane. Jeśli OK, to przechodzi się do dalszego etapu związku.
Jeśli nie ma dalszych etapów, to znaczy, że jest się tylko zabawką/umilaczem czasu aż do znalezienia odpowiedniego partnera/-rki.
Prawda.
Dlatego z nim zerwałam...chociaż serce boli
Farmer napisał/a:Priscilla napisał/a:Rozumiem, że dla Ciebie wyjście matki na spotkanie z przyjaciółkami też jest przestępstwem przeciwko relacji i macierzyństwu?
A to spotkanie to cotygodniowe wyjście do klubu
Z takich "wyjść" znam dzieci.No litości! W życiu nie byłam w klubie bez towarzystwa swojego partnera. I kto mówi, że to muszą to być nocne wyjścia? A od spotkania z przyjaciółkami i oderwania się od codzienności, to jeszcze nikomu krzywda się nie stała, wszystkim może to zrobić tylko dobrze.
Współczuję braku zaufania, generalizacji i obecnej bądź potencjalnej partnerce (bo nie wiem jaki Ty tam masz ten swój status).
Większość ma jednak podejście na zasadzie, że nie zabierasz drewna idąc do lasu, a do klubów chodzi się raczej w celach rozpusty niż muzyki.