Tak jak wcześniej pisałem w świetle tego co ostatnio napisałeś stałeś się zbędnym elementem panci. Nic was nie łączy prawnie i zobowiązująco a to co robiłeś to przeinwestowałeś (starata). Tak najprościej to po prostu pancia się odkochała przerzucając uczucie do nowego obiekty = kłamstwa, ukrywanie telefonu, wyjścia bez informacji itp. Im szybciej to przysfoisz tym lepiej emocjonalnie dla ciebie. Jest kilka scenariuszy : albo się opamięta i wróci do ciebie początkowo dla korzyści albo zerwie z tobą by związać się z kolejną gałęzią. Z tego co piszesz to raczej brałbym pod uwagę nie tylko zdradę emocjonalną ale i fizyczną ( nie tylko pocałunki). Przyczyną tego stanu jest wpajanie od dłuższego czasuże tylko mężczyzna ma się starać i gimnastykować by kobiecie dostarczyć motylki gdy ona ma leżeć i pachnieć. Przykre to ale jak schematyczne i nie jednostkowe w dzisiejszym konsumpcyjnym świecie (jesteś tego warta). Co ty tracisz oprócz niej ? lokum i stabilizację. Co ona ? w zasadzie nic bo zamiast ciebie będzie tamten i może też jak ty troszkę zainwestuje w jej lokal chyba że jest cwany i tylko pochędoży obiecując góry złote nic nie dając oprócz słowotwórstwa i seksiku. Jedyną rzeczą pozytywną jest lekcja dotycząca kobiet = są zmienne i konsumpcyje korzystając z okazji gdzie się da gdy cokolwiek zaszwankuje w związku.
Podobne tematy
67 2022-12-16 09:08:23 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-12-16 09:19:15)
Autorze, a spójrz na siebie z perspektywy tej kobiety - tak naprawdę wisisz na niej.
Masz swoje lata, jesteście razem parę ładnych lat, a przecież Ty ciągle niczego nie masz, żadnego dorobku.
Mieszkasz u niej, nie macie ślubu i nie macie dziecka.
Ona powiedziała Ci wręcz, że wszystko ciągle wychodzi od niej - ta kobieta odbiera Cię jako faceta, który gdyby nie ona, to zginąłby marnie.
Ona daje Ci dach nad głową, ona daje Ci poczucie, że masz rodzinę, ona daje Ci więc to ognisko domowe.
Bez niej nie miałbyś tego wszystkiego.
Może przez te wspólne lata powinieneś zadbać o to, żeby ożenić się z nią, żeby kupić sobie np mieszkanie - chodzi mi po prostu o to, żeby pokazać jej, że Ty jako mężczyzna dasz sobie radę sam w każdej sytuacji, że wcale nie jest tak, że szukałeś kobiety z chata, że chciałeś przykleić się do jakiejś rodziny.
Chyba więc nie imponujesz jej jako mężczyzna. Ja chyba tu szukałabym klucza do rozwiązania tej zagadki.
Może ona myśli o Tobie tak: " kurczę, co to za chłop, siedzi już u mnie siódmy rok, ale kompletnie nie potrafi zakręcić się koło swoich spraw. Fakt, sporo mi tu zrobił w chałupie, nie krzyczał o zwrot kosztów, naiwny jakiś czy co?
Gdybym teraz pokazała mu drzwi, to wyszedłby z domu i nawet nie wiedziałby w która stronę pójść. Jak goły przyszedł, tak goły poszedł."
To tak jak z tymi kobietami, które decydują się zamieszkać w domu swojego faceta i potem on czuje się panem i władcą, bo jest u siebie, a one ciągle boją się, że w każdej chwili mogą wylądować na bruku.
Autorze, może i dobrze że tak dzieje się teraz między Wami, bo może dzięki tej sytuacji zdasz sobie sprawę z tego, że pora zacząć ogarniać własne interesy, by być panem swojego życia w każdej sytuacji.
Jej córka lada moment wyfrunie z domu i co wtedy?
Czy ta kobieta zostanie z facetem, którego tak naprawdę nie poważa?
A Ty chciałbyś dalej żyć kątem u kogoś?
pjack napisał/a:Swoim zachowaniem nie wpłyniesz na jej niestosowne i nieetyczne zachowanie wobec Ciebie. Zasadniczo musisz to zacząć przyjmować do wiadomości.
Dalej nie odpisałeś, jaka jest jej wina za to, jak obecnie wygląda Wasza relacja? Czy skupiacie się tyko na Waszej, dlatego ona szuka szczęścia na boku?
Wiesz co....ona często miała takie podejście 'Domyśl się", albo "Jak kocha to powinien wiedzieć".
Często zamiast powiedzieć co jej na wątrobie leży to stosowała ciche dni.
Taki rodzaj manipulacji.
Przypominam, że jawnie Ciebie obecnie oszukuje, przerzucając wyrzuty i winę na Ciebie.
Do tego zaczęło się robienie twierdzy z telefonu, to jest tak mocno schematyczne, że sam się zdziwisz za jakiś czas.
Zasadniczo masz problem i to większy, niż myślisz.
Obecnie, jak tutaj dostajesz podpowiedzi, nie wypalaj że cokolwiek wiesz, a pomału znajdź dowód, żeby nie kopać się po czole w miejscu.
Autorze, a spójrz na siebie z perspektywy tej kobiety - tak naprawdę wisisz na niej.
Masz swoje lata, jesteście razem parę ładnych lat, a przecież Ty ciągle niczego nie masz, żadnego dorobku.
Mieszkasz u niej, nie macie ślubu i nie macie dziecka.
Ona powiedziała Ci wręcz, że wszystko ciągle wychodzi od niej - ta kobieta odbiera Cię jako faceta, który gdyby nie ona, to zginąłby marnie.
Ona daje Ci dach nad głową, ona daje Ci poczucie, że masz rodzinę, ona daje Ci więc to ognisko domowe.
Bez niej nie miałbyś tego wszystkiego.
Może przez te wspólne lata powinieneś zadbać o to, żeby ożenić się z nią, żeby kupić sobie np mieszkanie - chodzi mi po prostu o to, żeby pokazać jej, że Ty jako mężczyzna dasz sobie radę sam w każdej sytuacji, że wcale nie jest tak, że szukałeś kobiety z chata, że chciałeś przykleić się do jakiejś rodziny.
Chyba więc nie imponujesz jej jako mężczyzna. Ja chyba tu szukałabym klucza do rozwiązania tej zagadki.Może ona myśli o Tobie tak: " kurczę, co to za chłop, siedzi już u mnie siódmy rok, ale kompletnie nie potrafi zakręcić się koło swoich spraw. Fakt, sporo mi tu zrobił w chałupie, nie krzyczał o zwrot kosztów, naiwny jakiś czy co?
Gdybym teraz pokazała mu drzwi, to wyszedłby z domu i nawet nie wiedziałby w która stronę pójść. Jak goły przyszedł, tak goły poszedł."To tak jak z tymi kobietami, które decydują się zamieszkać w domu swojego faceta i potem on czuje się panem i władcą, bo jest u siebie, a one ciągle boją się, że w każdej chwili mogą wylądować na bruku.
Autorze, może i dobrze że tak dzieje się teraz między Wami, bo może dzięki tej sytuacji zdasz sobie sprawę z tego, że pora zacząć ogarniać własne interesy, by być panem swojego życia w każdej sytuacji.
Jej córka lada moment wyfrunie z domu i co wtedy?
Czy ta kobieta zostanie z facetem, którego tak naprawdę nie poważa?
A Ty chciałbyś dalej żyć kątem u kogoś?
Córka mieszka osobno. O wprowadzenie do niej zabiegała ona. Ja w tym czasie wynajmowałem mieszkanie i mógłbym to robić stale ale ona uznała, że to bez sensu bym płacił za wynajem a i tak spędzał 3-4 dni u niej. Poza tym ona świadomie chciała kogoś do pomocy bo oprócz domu i ogrodu jest jeszcze gospodarstwo.
A ja pomagając jej w tym wszystkim - jak już pisałem, stałem się Bobem Budowniczym a na bycie partnerem nie starczyło czasu.
Generalnie mam wrażenie, ze ludzie się sobą po jakimś czasie nudzą.
Czy wsiadanie do 10 letniego samochodu rodzi taki dreszczyk emocji jak do nówki sztuki? Gdzie wszystko nowe, skóra pachnąca, gałki nie wytarte.
Ona nie chce małżeństwa, zapewne z wygody, że właśnie w takiej sytuacji jest panią bez zobowiązań ![]()
Rozmawialiśmy o tym.
Kupić mieszkanie - OK ale jak z kimś jesteś i niby planujecie wspólne życie to po co nagle jedno z partnerów ma kupować sobie mieszkanie? Przecież to tylko może spowodować zapalenie czerwonej lampki, że chłop się chce ewakuować.
Mamy swoje lata i wiadomo, że nie jesteśmy w sytuacji wspólnego dorabiania się.
Co do mieszkania to jest tak że 2/3 mam odłożone a gdyby nie porąbana sytuacja na rynku nieruchomości gdzie ceny poszybowały to byłoby 100%.
W podbramkowej sytuacji wziąłbym kredyt na tą 1/3 i sobie pójdę.
Każdy człowiek jest inny - być może niejedna kobieta z przyjemnością organizowałaby wyjazdy widząc, że facet organizuje jej inne rzeczy (nie tylko naprawa - cała administracja domowa, kontakty z urzędami itp). W szczególności, że za wyjazdy każdy płacił za siebie.
Tak poza tym to wyjeżdżamy na urlop 2 raz w roku, na jakieś weekendy. Nie jest tak, że siedzimy non stop w domu.
Po prostu mam wrażenie, że przy jakiejś gorszej sytuacji między nami akurat napatoczył się ktoś nowy i tyle.
Fajnie co jakiś czas przeżywać chemię nowości. Tak jak faceci mają kochanki a wracają do ciepłych domów gdzie czeka żonka z obiadem tak tutaj może być na odwrót.
Ja na spokojnie przeczekam okres świąt i nowego roku bo nie chce rozwalać świąt reszcie rodziny (trochę jak pisała Ela210). Zobaczę jaka będzie na wakacjach. Czy będzie "duchem i ciałem
" na wakacjach czy przy kimś innym.
Teraz zbieram dowody - rozmowę zostawię na "po wakacjach".
A jak jest między wami na co dzień?
Czyli reasumują ...
Pani chciała kogoś do pomocy w gospodarstwie , domu , chciala kogoś kto zajmie się remontami , naprawami a dodatkowo dosypie i to sporo do budżetu.
Normalnie za takie usługi to się płaci naprawdę dużą kasę a tutaj znalazł sie ktoś kto robi za darmo , inwestuje swoje pieniadze w coś co nigdy nie bedzie jego ..
Czyli potrzebowała parobka ?
A w nagrodę był sex , ale na łyżeczkę , czyli bez całowania i całej tej namiętności.
A teraz pani znalazła sobie nowego faceta , który ją zadowala a ona przecież jest ... WOLNA ..
Nawet cię nie zdradza , bo przecież w związku nie jesteście , po prostu mieszkasz z nią ![]()
Widać żadnej więzi między nią a tobą nie ma. Bo osoba zakochana , która kocha swojego faceta NIGDY NIGDY go nie zdradzi , bo wtedy inni faceci dla niej nie istnieją.
Ale Ty widzę że chcesz być podnóżkiem i parobkiem ...
Może zapytaj sie jakie piwo pali jej facet , to może ich przyniesiesz aby po sexie miał sie co napić ..
Serio facet trzeba mieć honor ...
Tutaj powinna być ewakuacja a nie przepraszanie i branie winy na siebie ..
To tą1/3 brakujące do mieszkania wyegzekwuj od niej za Twoją pracę i wkład.
Sąd Ci to przyzna za 7 lat.
Jakie Ty dowody zabierzesz, jak już się wysypales z podejrzeniem?
To tą1/3 brakujące do mieszkania wyegzekwuj od niej za Twoją pracę i wkład.
Sąd Ci to przyzna za 7 lat.
Jakie Ty dowody zabierzesz, jak już się wysypales z podejrzeniem?
Ona nic mu nie da.
Żadnego sądu nie będzie.
Dowodów nie potrzebuje.
On musi zobaczyć na własne oczy jak ona wchodzi i wychodzi z tamtego domu i jak tamten ją żegna.
I to wszystko.
No, chyba że ta nowa koleżanka faktycznie istnieje.
To nie jest tak , że jak się rozchodzisz nawet z konkubinatu to nie tak że nieważne są Twoje nakłady.
Trzeba tylko posłuchać pracowitego prawnika, a nie leniwego.
On musi zobaczyć na własne oczy jak ona wchodzi i wychodzi z tamtego domu i jak tamten ją żegna.
I to wszystko.
Dokładnie taki mam zamiar. Nawet jakby mnie mieli nakryć.
ulle napisał/a:Autorze, a spójrz na siebie z perspektywy tej kobiety - tak naprawdę wisisz na niej.
Masz swoje lata, jesteście razem parę ładnych lat, a przecież Ty ciągle niczego nie masz, żadnego dorobku.
Mieszkasz u niej, nie macie ślubu i nie macie dziecka.
Ona powiedziała Ci wręcz, że wszystko ciągle wychodzi od niej - ta kobieta odbiera Cię jako faceta, który gdyby nie ona, to zginąłby marnie.
Ona daje Ci dach nad głową, ona daje Ci poczucie, że masz rodzinę, ona daje Ci więc to ognisko domowe.
Bez niej nie miałbyś tego wszystkiego.
Może przez te wspólne lata powinieneś zadbać o to, żeby ożenić się z nią, żeby kupić sobie np mieszkanie - chodzi mi po prostu o to, żeby pokazać jej, że Ty jako mężczyzna dasz sobie radę sam w każdej sytuacji, że wcale nie jest tak, że szukałeś kobiety z chata, że chciałeś przykleić się do jakiejś rodziny.
Chyba więc nie imponujesz jej jako mężczyzna. Ja chyba tu szukałabym klucza do rozwiązania tej zagadki.Może ona myśli o Tobie tak: " kurczę, co to za chłop, siedzi już u mnie siódmy rok, ale kompletnie nie potrafi zakręcić się koło swoich spraw. Fakt, sporo mi tu zrobił w chałupie, nie krzyczał o zwrot kosztów, naiwny jakiś czy co?
Gdybym teraz pokazała mu drzwi, to wyszedłby z domu i nawet nie wiedziałby w która stronę pójść. Jak goły przyszedł, tak goły poszedł."To tak jak z tymi kobietami, które decydują się zamieszkać w domu swojego faceta i potem on czuje się panem i władcą, bo jest u siebie, a one ciągle boją się, że w każdej chwili mogą wylądować na bruku.
Autorze, może i dobrze że tak dzieje się teraz między Wami, bo może dzięki tej sytuacji zdasz sobie sprawę z tego, że pora zacząć ogarniać własne interesy, by być panem swojego życia w każdej sytuacji.
Jej córka lada moment wyfrunie z domu i co wtedy?
Czy ta kobieta zostanie z facetem, którego tak naprawdę nie poważa?
A Ty chciałbyś dalej żyć kątem u kogoś?Córka mieszka osobno. O wprowadzenie do niej zabiegała ona. Ja w tym czasie wynajmowałem mieszkanie i mógłbym to robić stale ale ona uznała, że to bez sensu bym płacił za wynajem a i tak spędzał 3-4 dni u niej. Poza tym ona świadomie chciała kogoś do pomocy bo oprócz domu i ogrodu jest jeszcze gospodarstwo.
A ja pomagając jej w tym wszystkim - jak już pisałem, stałem się Bobem Budowniczym a na bycie partnerem nie starczyło czasu.
Generalnie mam wrażenie, ze ludzie się sobą po jakimś czasie nudzą.
Czy wsiadanie do 10 letniego samochodu rodzi taki dreszczyk emocji jak do nówki sztuki? Gdzie wszystko nowe, skóra pachnąca, gałki nie wytarte.Ona nie chce małżeństwa, zapewne z wygody, że właśnie w takiej sytuacji jest panią bez zobowiązań
Rozmawialiśmy o tym.Kupić mieszkanie - OK ale jak z kimś jesteś i niby planujecie wspólne życie to po co nagle jedno z partnerów ma kupować sobie mieszkanie? Przecież to tylko może spowodować zapalenie czerwonej lampki, że chłop się chce ewakuować.
Mamy swoje lata i wiadomo, że nie jesteśmy w sytuacji wspólnego dorabiania się.
Co do mieszkania to jest tak że 2/3 mam odłożone a gdyby nie porąbana sytuacja na rynku nieruchomości gdzie ceny poszybowały to byłoby 100%.W podbramkowej sytuacji wziąłbym kredyt na tą 1/3 i sobie pójdę.
Każdy człowiek jest inny - być może niejedna kobieta z przyjemnością organizowałaby wyjazdy widząc, że facet organizuje jej inne rzeczy (nie tylko naprawa - cała administracja domowa, kontakty z urzędami itp). W szczególności, że za wyjazdy każdy płacił za siebie.
Tak poza tym to wyjeżdżamy na urlop 2 raz w roku, na jakieś weekendy. Nie jest tak, że siedzimy non stop w domu.
Po prostu mam wrażenie, że przy jakiejś gorszej sytuacji między nami akurat napatoczył się ktoś nowy i tyle.
Fajnie co jakiś czas przeżywać chemię nowości. Tak jak faceci mają kochanki a wracają do ciepłych domów gdzie czeka żonka z obiadem tak tutaj może być na odwrót.Ja na spokojnie przeczekam okres świąt i nowego roku bo nie chce rozwalać świąt reszcie rodziny (trochę jak pisała Ela210). Zobaczę jaka będzie na wakacjach. Czy będzie "duchem i ciałem
" na wakacjach czy przy kimś innym.Teraz zbieram dowody - rozmowę zostawię na "po wakacjach".
No tak, łatwo było domyślić się, że tak to właśnie u Was wygląda, tzn domyślić się na podstawie wcześniejszych Twoich postów.
Gdy z nią zacząłeś była tuż po 40-tce mając do ogarnięcia gospodarstwo i dom, który jak się okazało pilnie wymagał męskiej ręki, najlepiej darmowej.
Córka już wtedy była na wylocie, dzisiaj mieszka osobno i zostaliście we dwójkę.
Ciężka czarna robota w domu i na gospodarstwie ogarnięta, a pani ma coraz więcej czasu dla siebie, a zważywszy na lęk przed przemijaniem jeszcze w ostatniej chwili próbuje użyć życia.
To dobrze, że masz własną kasę, bo wygląda na to, że będziesz jednak musiał kupić sobie mieszkanie.
Jak radzi Ela wywalcz sądownie to, co włożyłeś w jej własnisc. Dzięki związkowi z Tobą standard jej życia znacznie się polepszył.
Mowa jest srebrem a milczenie złotem, więc skoro masz teraz przymusowy okres na przeczekanie kieruj się ta złota zasada.
Im mniej wie ona, tym więcej wiesz Ty.
Sprawdź na spokojnie, co ta kobieta kombinuje za Twoimi plecami. Czy chodzi tylko o to, że nagle zauważyła o jedną zmarszczkę na twarzy za dużo i dlatego na siłę próbuje udowodnić sobie, że ciągle jest piękna i młoda, czy też kryje się za tym jakiś boczniak albo kandydat na to zaszczytne stanowisko.
Na co dzień rób dobrą minę do złej gry, bo zejdzie do podziemia, póki nie uchwyci się na dobre drugiej gałęzi i planuj zaplecze dla siebie, weź też sobie urlop od roboty na jej włościach. Pokaż, że nie jesteś taki głupi, jak ona jest mądra.
To nie jest tak , że jak się rozchodzisz nawet z konkubinatu to nie tak że nieważne są Twoje nakłady.
Trzeba tylko posłuchać pracowitego prawnika, a nie leniwego.
Owszem, pytanie tylko czy ta kasa jest warta walki w sądzie.
Ela210 napisał/a:To nie jest tak , że jak się rozchodzisz nawet z konkubinatu to nie tak że nieważne są Twoje nakłady.
Trzeba tylko posłuchać pracowitego prawnika, a nie leniwego.Owszem, pytanie tylko czy ta kasa jest warta walki w sądzie.
Maku, prawie siedem lat odwalania u kogoś ciężkiej, czarnej roboty na gospodarstwie, remontowanie czyjegoś domu, zakup mebli i zapewne materiałów budowlanych warte jest chyba zachodu.
maku2 napisał/a:Ela210 napisał/a:To nie jest tak , że jak się rozchodzisz nawet z konkubinatu to nie tak że nieważne są Twoje nakłady.
Trzeba tylko posłuchać pracowitego prawnika, a nie leniwego.Owszem, pytanie tylko czy ta kasa jest warta walki w sądzie.
Maku, prawie siedem lat odwalania u kogoś ciężkiej, czarnej roboty na gospodarstwie, remontowanie czyjegoś domu, zakup mebli i zapewne materiałów budowlanych warte jest chyba zachodu.
Niby tak ale pytanie jak to ocenia autor.
Pamiętajmy że to będzie sprawa na lata bo wątpię żeby ona dobrowolnie na to poszła.
A on będzie musiał to wszystko udowodnić - czy masz autorze dowody?
Ela210 napisał/a:To nie jest tak , że jak się rozchodzisz nawet z konkubinatu to nie tak że nieważne są Twoje nakłady.
Trzeba tylko posłuchać pracowitego prawnika, a nie leniwego.Owszem, pytanie tylko czy ta kasa jest warta walki w sądzie.
Nie zawsze chodzi o kasę ...
Ela210 napisał/a:To nie jest tak , że jak się rozchodzisz nawet z konkubinatu to nie tak że nieważne są Twoje nakłady.
Trzeba tylko posłuchać pracowitego prawnika, a nie leniwego.Owszem, pytanie tylko czy ta kasa jest warta walki w sądzie.
Dokładnie wszystko można, tylko to walka w sądzie i może się okazać że koszty prawnika przewyższa kwotę jaką uda się uzyskać.
Dlatego święta zasada nie inwestuje Sue w coś co jest własnością tylko jednej strony.
To znaczy można np. Pomóc w malowaniu i itd. Ale materiały po stronie właściciela
A jak jest między wami na co dzień?
No właśnie tak zupełnie normalnie. Są śmiechy, żarty itp. Tylko od czasu do czasu moja partnerka wybucha z kumulacją różnych zarzutów no i potem ciche dni.
ulle napisał/a:maku2 napisał/a:Owszem, pytanie tylko czy ta kasa jest warta walki w sądzie.
Maku, prawie siedem lat odwalania u kogoś ciężkiej, czarnej roboty na gospodarstwie, remontowanie czyjegoś domu, zakup mebli i zapewne materiałów budowlanych warte jest chyba zachodu.
Niby tak ale pytanie jak to ocenia autor.
Pamiętajmy że to będzie sprawa na lata bo wątpię żeby ona dobrowolnie na to poszła.
A on będzie musiał to wszystko udowodnić - czy masz autorze dowody?
Faktury na kupowane sprzęty, historia zakupów w Allegro.
Pomocy pewno ciężko będzie udowodnić.
Rozprawy sądowe majątkowe trwają latami - czasami konieczność powoływania biegłych itp. Nawet jeśli to 30-40 tyś to nie warto - w końcu sprzęty się starzeją.
maku2 napisał/a:A jak jest między wami na co dzień?
No właśnie tak zupełnie normalnie. Są śmiechy, żarty itp. Tylko od czasu do czasu moja partnerka wybucha z kumulacją różnych zarzutów no i potem ciche dni.
Czyli można domniemywać że nie szuka zmiennika tylko odskoczni.
Czy gdy 'wybucha' to następnie wychodzi z domu?
Faktury na kupowane sprzęty, historia zakupów w Allegro.
Pomocy pewno ciężko będzie udowodnić.
Rozprawy sądowe majątkowe trwają latami - czasami konieczność powoływania biegłych itp. Nawet jeśli to 30-40 tyś to nie warto - w końcu sprzęty się starzeją.
Nie ma co się zasadzać, bo Twoja partnerka może z dobrej woli oddać Ci wszystkie sprzęty jakie kupiłeś.
Pracę też trudno tak jednostronnie wyliczyć, bo z drugiej strony mógłbyś dostać rachunek za pranie, gotowanie, sprzątanie i ciepły kąt ![]()
Jeśli jest na co dzień normalnie to zdrada nie jest taka oczywista. Dopóki nie będziesz jej pewien nie nakręcaj się nadmiernie.
86 2022-12-16 20:37:22 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-12-16 20:37:45)
Nie bądźcie tacy pewni.
Niedawno spotkałam sie z sytuacją, gdy mąż dostał 400 prawie tys za pracę przy remoncie domu, a nie żadne sprzęty nowe, bo tam nie było.
A wiec nie gdybać.. ![]()
Nie bądźcie tacy pewni.
Niedawno spotkałam sie z sytuacją, gdy mąż dostał 400 prawie tys za pracę przy remoncie domu, a nie żadne sprzęty nowe, bo tam nie było.
A wiec nie gdybać..
Za pracę czy za materiał?
88 2022-12-16 20:58:06 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-12-16 21:01:28)
Pracę przez kilkanaście lat wspólnego życia i to w sumie było dawno, na materiały nie było faktur
Na dodatek rozpad związku z jego winy
89 2022-12-16 21:55:16 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-12-16 21:57:31)
Różne rzeczy idzie w sądzie wywalczyć, jeśli człowiek czuje, że dzieje mu się krzywda.
Zawsze też mozna zaniechać jakiejkolwiek walki na zasadzie, że nieważne są pieniądze.
Dla kogoś są ważne, a dla kogoś innego nie.
Można też podejść do rzeczy tak, że za swoją pracę na tym gospodarstwie, przy remoncie domu autor dostawał dach nad głową, wikt i opierunek oraz ognisko domowe, wrażenie że niby należy do rodziny.
Tak napisała Agnes - w sumie zgadzam się z nią, chociaż gdyby tak dokładnie wszystko zmierzyć i zważyć, to nie wiem czy autor nie dał z siebie znacznie więcej niż ta kobieta.
Napisał, że chciał się z nią ożenić, jednak ona nie chciała, bo wolała być panna z dzieckiem bez zobowiązań, a potem w przyszłości wszystko miałoby przejść na jej córkę.
Wniosek z tego taki, że autor powinien dbać o zdrowie tej kobiety bardziej niż o swoje, bo w razie czego skończyłby np w domu opieki. Gwarantem jego losu na stare lata byłaby więc długość życia jego kobiety.
Dla mnie ta historia mocno powiewa smutkiem i nędza życia, jaka człowiek gotuje drugiemu człowiekowi w zamian za jego dobre serce i szczere uczucia.
Ulle dużo racji w tym co napisałaś. Też zrobiło mi się smutno ![]()
Może wniosek powinien być nieco inny?
Może zawsze trzeba zadbać o własny kąt, bo uczucia go nie gwarantują?
Uczucia niczego nie gwarantują i zawsze lepiej jest mieć swój kąt, nawet ciasny ale własny.
Autorze, w związku ze zbliżającym się świętami życzę Ci, by Twoje podejrzenia odnośnie istnienia jakiego boczniaka odeszły w sina dal, żebyś dał radę wytrzymać psychicznie i nerwowo cały ten czas świąteczny, a potem wziął panią na konkretną rozmowę, jednak bez względu na wasze ustalenia dbaj też o swoje interesy, byś pewnego dnia nie musiał skończyć pod mostem, goły i wesoły. Wszystkiego dobrego.
Różne rzeczy idzie w sądzie wywalczyć, jeśli człowiek czuje, że dzieje mu się krzywda.
Niestety to tak nie działa. Można zawalczyć ale sprawiedliwości nie uzyskać nawet jeśli jest się skrzywdzonym, powiedzonko - "do sądu idzie się po wyrok a nie sprawiedliwość" - nadal jest aktualne.
a potem wziął panią na konkretną rozmowę
Żeby konkretnie porozmawiać to trzeba wiedzieć na czym się stoi - czyli autor musi się dowiedzieć gdzie ona uczęszcza a właściwie do kogo.
93 2022-12-17 09:11:10 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-12-17 09:13:41)
ulle napisał/a:Różne rzeczy idzie w sądzie wywalczyć, jeśli człowiek czuje, że dzieje mu się krzywda.
Niestety to tak nie działa. Można zawalczyć ale sprawiedliwości nie uzyskać nawet jeśli jest się skrzywdzonym, powiedzonko - "do sądu idzie się po wyrok a nie sprawiedliwość" - nadal jest aktualne.
Z punktu widzenia kobiety, to może zupełnie inaczej wyglądać, niż z punktu widzenia mężczyzny. Czyli kobieta powinna dążyć do formalizacji prawnej związku z mężczyzną. Tu ulle w swoim stwierdzeniu, ma bardzo dużo racji.
maku2 napisał/a:ulle napisał/a:Różne rzeczy idzie w sądzie wywalczyć, jeśli człowiek czuje, że dzieje mu się krzywda.
Niestety to tak nie działa. Można zawalczyć ale sprawiedliwości nie uzyskać nawet jeśli jest się skrzywdzonym, powiedzonko - "do sądu idzie się po wyrok a nie sprawiedliwość" - nadal jest aktualne.
Z punktu widzenia kobiety, to może zupełnie inaczej wyglądać, niż z punktu widzenia mężczyzny. Czyli kobieta powinna dążyć do formalizacji prawnej związku z mężczyzną. Tu ulle w swoim stwierdzeniu, ma bardzo dużo racji.
Przyznam że nie bardzo wiem o czym piszesz i czy chodzi Ci o TE zacytowane słowa.
Bo moja wypowiedź odnosi się do słów jakie zacytowałem, czyli o sąd a Ty piszesz o formalizacji prawnej związku...tak że...
Szanuj się i odejdź od niej. Jak dobrze rozumiem, włożyłeś jakąś kasę w jej dom. Generalnie to był błąd. Możesz próbować sądownie część odzyskać, ale moim zdaniem trudna sprawa i będzie się ciągnąć. Ja bym machnął ręką na to i uciekał.
Bardzo dobrze, że ostatnio z nią porozmawiałes. Ona teraz wie, że Ty ją kochasz i zależy Ci na niej. To bardzo ważne, w tej sytuacji kiedy ona jest zauroczona i uwierz mi, że ona też ma mętlik w głowie.
Sprawy intymne zaślepiają i pewnych rzeczy nie widzi się na trzeźwo. Im pozniej z tym zauroczeniem skończy tym gorzej dla niej. On jej będzie mowić jak kocha, obiecywać, mózg jej wypierze. Im pozniej z tym zauroczeniem skończy tym gorzej.Musisz jej to powiedzieć jak będzie szczera rozmowa . To są rany niezagrożone. Są mężatki, które faceci potrafią zglupic. Za miesiąc już nie będzie tak silna psychicznie. Jeszcze ma swój rozum? Czy psycholog się jej będzie kłaniać jak zostanie sama. Te sprawy muszą być urwane. To co pisze jest faktem. Powiedz jej to jak będzie szczera rozmowa . Ja znam przykładów takich setki ludzi którzy szukają pomocy. Szczęście, że nie łączą was dzieci. Jej trzeba przegadac. Będzie się zamęczać jak tego nie skończy. Ja się spotykałam z różnymi sprawami i na to nie ma innego lekarstwa. Ona musi to zakończyć. Im prędzej tym lepiej dla niej.
To wspaniale,że śmiejecie się żartujecie na co dzien. To bardzo ważne tak n na co dzień. On ją ogłupil. Pewnie jest zamyślona, ma mętlik w głowie. Albo ona Ci jeszcze ufa albo nie. Baw się dobrze na wczasach, nie psujcie sobie świąt.
97 2022-12-19 18:14:40 Ostatnio edytowany przez FranekKimono (2022-12-19 18:16:59)
Słuchajcie moi drodzy,
Sprawa się wyjaśniła i jest mi głupio jak diabli. W sobotę byłem z moją Partnerką na zakupach – kupiła jakieś drobiazgi w pasmanterii a potem powiedziała bym po drodze do domu zboczył nieco z kursu bo ona musi gdzieś podskoczyć i mnie pokieruje. Gdy zbliżaliśmy się do domu kazała skręcić mi w uliczkę, gdzie wcześniej kilkukrotnie lokalizowała ją komórka. Serce mi podskoczyło do gardła, ale milczę. Kazała podjechać dokładnie pod bliźniaka, którego wcześniej sam odwiedziłem bazując na udostępnionej przez jej telefon lokalizację, tylko…zapukała do drzwi obok. Okazało się, że od niedawna mieszka tam jej …krawcowa, zaś te odwiedziny, które widziałem na swojej komórce a które odczytywałem jako spotkania z jakimś facetem z siłowni były przymiarkami zamówionych sukienek
Zapytałem swoją Partnerkę czy to tam właśnie wychodziła, gdy mi mówiła, że jest u koleżanki na co odpowiedziała, że tak. Wychodzi na to, że po prostu chciała mnie wkurzyć nie mówiąc gdzie idzie i być może wywołać u mnie zazdrość.
Pisze to Wam moi drodzy nie po to byście mieli polewkę, ale dlatego, że ta sytuacja czegoś mnie nauczyła i może przyda się innym.
Otóż uważam, że takie głupie tajemnice (nie powie, gdzie idzie, reaguje złością itp.) są zupełnie bezsensowne i rodzą jedynie niepotrzebne stresujące sytuację.
Poleganie na lokalizacji czyjegoś telefonu bywa zgubne, szczególnie gdy mamy do czynienia z domami typu bliźniak.
Jednak najważniejsza nauka, jaką Wy moi drodzy mi przekazaliście to fakt by nie polegać nigdy na uczuciach, gdyż nie gwarantują one niczego. Pokazaliście mi, że tak właściwie w tym związku jestem na bardzo słabej pozycji i gdyby jednak moja Partnerka faktycznie kiedyś kogoś poznała chociażby z powodu znudzenia mną to bez względu na fakt, ile pracy, czasu, pieniędzy poświęciłam a nasz związek, na nasze wspólne życie to i tak zostanę z niczym.
Dlatego tym bardzie postanowiłem się skupić na zabezpieczeniu sobie jakiegoś lokum oraz koniecznie muszę zrobić inwentaryzację i porządek w rzeczach, które w razie takiej sytuacji chciałbym ze sobą zabrać.
Ona nigdy nie będzie chciała zalegalizować związku bo to dla niej wygodne dlatego dla mnie wyjście jest albo takie, by samemu zakończyć ten związek i szukać kogoś kto będzie chciał być ze mną oficjalnie (ale powiedzmy szczerze – to tez nie jest gwarantem wspólnej starości) albo być nadal z moją partnerką, starać się być lepszym partnerem, bardziej skupiony na niej niż na byciu gospodarzem nie swojego gospodarstwa. A co do gospodarstwa to już tylko prace typu wymiana żarówki, naprawa kranu…A do wszystkich poważnych prac niech szuka fachowców, którym zapłaci za prace na rzecz swojego majątku (domu, ogrodu itp.)
Zatem na święta jadę jednak w dobrym nastroju i mam nadzieję, ze będą to udane święta czego i Wam Moi Drodzy z całego serca życzę – zdrowych, pogodnych udanych Świat w gronie osób, których kochacie i którzy Was kochają.
99 2022-12-19 18:29:17 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-12-19 18:29:54)
Niezły numer dobrze że nie nakupowałeś kamer,dyktafonów,podsłuchów ![]()
Weź poprawkę że tu nie ma nieomylnych,wyglądało naprawdę podejrzanie,a to że zauważyłeś zmianę to dobrze o Tobie świadczy
nie miej sobie tego za złe i masz zdolność do autorefleksji to zaleta jest,my pewnie czasem tu na forum przeginamy i na zimne dmuchamy taki nasz urok ![]()
Ale,ale a może to krawiec nie krawcowa
żartowałem
Wzajemnie wesołych świąt
A ja tak wierzyłem że trend na polskie komedie pomyłek bezpowrotnie minął ![]()
Niezły numer dobrze że nie nakupowałeś kamer,dyktafonów,podsłuchów
Weź poprawkę że tu nie ma nieomylnych,wyglądało naprawdę podejrzanie,a to że zauważyłeś zmianę to dobrze o Tobie świadczy
nie miej sobie tego za złe i masz zdolność do autorefleksji to zaleta jest,my pewnie czasem tu na forum przeginamy i na zimne dmuchamy taki nasz urokAle,ale a może to krawiec nie krawcowa
![]()
![]()
![]()
żartowałemWzajemnie wesołych świąt
Jak najbardziej może to być krawiec ![]()
paslawek napisał/a:Niezły numer dobrze że nie nakupowałeś kamer,dyktafonów,podsłuchów
Weź poprawkę że tu nie ma nieomylnych,wyglądało naprawdę podejrzanie,a to że zauważyłeś zmianę to dobrze o Tobie świadczy
nie miej sobie tego za złe i masz zdolność do autorefleksji to zaleta jest,my pewnie czasem tu na forum przeginamy i na zimne dmuchamy taki nasz urokAle,ale a może to krawiec nie krawcowa
![]()
![]()
![]()
żartowałemWzajemnie wesołych świąt
Jak najbardziej może to być krawiec
To by było już "zezowate szczęście " do kwadratu albo sześcianu nawet ![]()
103 2022-12-19 21:17:56 Ostatnio edytowany przez Teufel (2022-12-19 21:21:05)
paslawek napisał/a:Niezły numer dobrze że nie nakupowałeś kamer,dyktafonów,podsłuchów
Weź poprawkę że tu nie ma nieomylnych,wyglądało naprawdę podejrzanie,a to że zauważyłeś zmianę to dobrze o Tobie świadczy
nie miej sobie tego za złe i masz zdolność do autorefleksji to zaleta jest,my pewnie czasem tu na forum przeginamy i na zimne dmuchamy taki nasz urokAle,ale a może to krawiec nie krawcowa
![]()
![]()
![]()
żartowałemWzajemnie wesołych świąt
Jak najbardziej może to być krawiec
No wieka Ty masz dobre spostrzeżenia. No ciekawe co mierzył i czym? No i ile razy?
Oj, przepraszam to jest sugestia pasławka.
Zawsze trzeba się upewnić czy coś jest na rzeczy czy nie.
Co do reszty Twoich przemyśleń to jedź spokojnie na święta ale później proponuję żebyś porozmawiał z partnerką bo szykujesz sobie problem.
Co do reszty Twoich przemyśleń to jedź spokojnie na święta ale później proponuję żebyś porozmawiał z partnerką bo szykujesz sobie problem.
A mógłbyś rozwinąć temat?
maku2 napisał/a:Co do reszty Twoich przemyśleń to jedź spokojnie na święta ale później proponuję żebyś porozmawiał z partnerką bo szykujesz sobie problem.
A mógłbyś rozwinąć temat?
Spróbuję.
Chcesz całkowicie lub bardzo przemodelować swoją pozycję w związku.
Jeśli jej o tym nie poinformujesz i nie wyjaśnisz dlaczego to ona może pomyśleć że szykujesz się na odejście.
107 2022-12-19 23:41:56 Ostatnio edytowany przez maku2 (2022-12-19 23:42:24)
Dubel
Do takiego samego wniosku doszłam jak Maku2. Przez Twoją zmianę zachowania( do tej pory byłeś złotą rączką a teraz nagle będzie zmiana o 180stopni) bez szczerej rozmowy będą nieporozumienia, rozczarowanie, oddalicie się od siebie. Ona dojdzie do wniosku, że przestało Ci zależec, bo zawsze angażowałeś się we wszystkie prace a teraz masz to gdzieś..
Trzeba to wyjaśnić partnerce. Potrzebna szczera rozmowa, bez niej nie będziecie się rozumieć. Ona nie czyta w Twoich myślach. Możesz jej powiedzieć delikatnie, że zaczynasz zastanawiac się nad swoim kątem na stare lata gdzie się podziejesz. To są bardzo ważne sprawy. Ciekawe co Ci odpowie.
Powtarzam szczere rozmowy się kłaniają, bo będą nieporozumienia.
Do takiego samego wniosku doszłam jak Maku2. Przez Twoją zmianę zachowania( do tej pory byłeś złotą rączką a teraz nagle będzie zmiana o 180stopni) bez szczerej rozmowy będą nieporozumienia, rozczarowanie, oddalicie się od siebie. Ona dojdzie do wniosku, że przestało Ci zależec, bo zawsze angażowałeś się we wszystkie prace a teraz masz to gdzieś..
Trzeba to wyjaśnić partnerce. Potrzebna szczera rozmowa, bez niej nie będziecie się rozumieć. Ona nie czyta w Twoich myślach. Możesz jej powiedzieć delikatnie, że zaczynasz zastanawiac się nad swoim kątem na stare lata gdzie się podziejesz. To są bardzo ważne sprawy. Ciekawe co Ci odpowie.
Powtarzam szczere rozmowy się kłaniają, bo będą nieporozumienia.
Macie rację. Żadnych gwałtownych ruchów. Porozmawiam z nią.
Jesteście już ze sobą 6 lat, znacie się dobrze i w wielu sprawach bardzo sobie odpowiadacie. To cenne. W Waszym wieku nie jest łatwo znaleźć sobie partnera, który by spełniał wszystkie potrzeby. Ona też z pewnością to wie.
Jeśli nie chce pozbawiać córki rodzinnego domu, rozwiązaniem dla Was może być stworzenie nowego, wspólnego gniazda. Gniazda w którym oboje będziecie czuć się równie bezpiecznie.
Ludzie tak robią ![]()
Witam,
Mam pytanie - jestem od 6ciu lat w nieformalnym związku. Jak to w związku raz były lepsze chwile raz gorsze.
Teraz akurat mamy jakby gorszy czas.
Moja Partnerka po kilku latach "posuchy" zaczęłą znów o siebie dbać - siłownia po 2-3 godziny dziennie, szukanie w necie seksownych sukienek, w domu co wieczór jakieś maseczki, peelingi na twarz i dekolt.Nie przeszkadza mi to bo jak się poznaliśmy to fajnie wyglądała na swoje lata (obecnie ma prawie 49 lat).
Jednak dowiedziałem się, że od paru tygodni jest bardzo zauroczona jednym z panów, których poznała na siłowni.
Nie mam dowodów na to, że coś było między nimi ale nie wykluczone, że się spotykali podczas moich wyjazdów służbowych.
I teraz pytanie - jak zareagować? Wiem, że zauroczenie to cholernie silne uczucie oparte głównie na chemii. Wiem taż, że zauroczenie w większości bardzo wypacza obraz drugiej osoby. Dowodów na zdradę brak.
I teraz co z tym fantem mam zrobić?
Ja ją nadal kocham i wiem, że chociaż mamy kryzys to możemy z niego wyjść.Wiem, że zauroczenie kogoś kto jest jeszcze w związku to ogromna nielojalność w stosunku do partnera, ale czy oznacza koniec uczuć z jej strony?
Przypuszczam, że do zbliżenia jeszcze nie doszło ale "całowanki, obmacywanki" mogły już być...
Jak się zachować w tej sytuacji?
Zawsze śmieszą mnie takie rozterki
Sorry.
Coś między wami było i COŚ się skończyło. Teraz nie ma tego co było i co z tym chcesz zrobić?
Kobieta cię nie chce, nie potrzebuje, nie układa wam się a ty zamiast honorowo się wynieść z tego związku chcesz coś udowadniać, szukasz dowodów... na co?
Przestań. Nie ośmieszaj się.
dowodów... na co?
Sal to była krawcowa nie kochanek
przynajmniej na tym stanęło jak na razie ![]()
113 2022-12-21 10:07:48 Ostatnio edytowany przez FranekKimono (2022-12-21 10:10:26)
Salomonka napisał/a:dowodów... na co?
Sal to była krawcowa nie kochanek
przynajmniej na tym stanęło jak na razie
Zdecydowanie krawcowa - sam ją zawiozłem po odbiór chyba z 5ciu kiecek.
Ale oczywiscie jak Salomonka napisała - gdyby kiedyś w przyszłości moja Partnerka kogoś poznała to faktycznie nie ma co próbować ratować coś czego nie ma. Miłości nie da się wskrzesić, coś się zaczyna i coś się kończy.
Na razie - żyć razem, poprawiać swoje zachowania a nader wszystko dbać o swoją przyszłość.
Porozmawiajcie ze sobą ![]()
Tak czy siak musicie poważnie porozmawiać. Masz szczęscie bo zauważyłeś pierwsze sygnały że wasz związek niedomaga. Teraz do roboty o ile z rozmowy wyniknie że nadal chce i PRAGNIE z tobą kroczyć przez życie. Małżeństwo to nie tylko motylki to ciężka harówka obojga a nie jednego współmałżonka, to poświęcenie własnego JA i JA aby było MY. Już wiesz że w dzisiejszych czasach jeszcze miesiąc temu szczęśliwe małżeńswo a dzisiaj rozstanie-rozwód.
Pietrzak, normalny jestem,
za przeproszeniem, co wy pieprzycie? Przeczytajcie wszystkie posty, a nie tylko wstęp LOL
Jeżeli w związku partnerka/ner nie iformują że idą tu i tu robiąc jakieś tajemnice, jeżeli zaczyna nagle dbać o siebie bez przyczyny wiadomej drugiej osobie to wszystko jest OK ??? nie jest bo właśnie od takiego oddalenia zaczynają się kryzysy które konczą się nawiązaniu romansu (jemu/jej nie zależy na mnie więc poszukam kogoś ). Skoro autor będący mężczyzną (co jest ważne bo wolniej się orientujemy) zuważył że coś nie gra to powinien się ,,obudzić" i zacząć naprawiać związek. Nie twierdzę że partnerka popłynęła, romansuje ale jej zachowanie świadczy że nie czuje bardzo bliskiej więzi i zaczyna żyć odrębnym swoim życiem. Małżeństwa udane i kochające są jak papużki, buzia im się nie zamyka od opowiadania co i jak co skutkuje że wszystko o sobie nawzajem wiedzą. Tak jak w początkowej fazie związku - przypomnijcie sobie ile to do opowiedzenia nawzajem mieliście.
Nie orientuje się o co chodzi Przyszly_maz w zdaniu : za przeproszeniem, co wy pieprzycie? Przeczytajcie wszystkie posty, a nie tylko wstęp LOL. Czytałem od początku i nie wyłapuję bezsensu mojego pisania. Może rzeczywiście podałem błędną interpretacje zdarzeń ale ,,wyrywnik" tylko wskazuje oburzenie na coś i czegoś bez określenia w zasadzie pomyłki/błędu/nieumiejętności czytania ze zrozumieniem itp. Jeżeli jest możliwośc to bym prosił o określenie gdzie ,,pieprzę".
Jeżeli w związku partnerka/ner nie iformują że idą tu i tu robiąc jakieś tajemnice, jeżeli zaczyna nagle dbać o siebie bez przyczyny wiadomej drugiej osobie to wszystko jest OK ??? nie jest bo właśnie od takiego oddalenia zaczynają się kryzysy które konczą się nawiązaniu romansu (jemu/jej nie zależy na mnie więc poszukam kogoś ). Skoro autor będący mężczyzną (co jest ważne bo wolniej się orientujemy) zuważył że coś nie gra to powinien się ,,obudzić" i zacząć naprawiać związek. Nie twierdzę że partnerka popłynęła, romansuje ale jej zachowanie świadczy że nie czuje bardzo bliskiej więzi i zaczyna żyć odrębnym swoim życiem. Małżeństwa udane i kochające są jak papużki, buzia im się nie zamyka od opowiadania co i jak co skutkuje że wszystko o sobie nawzajem wiedzą. Tak jak w początkowej fazie związku - przypomnijcie sobie ile to do opowiedzenia nawzajem mieliście.
Nie orientuje się o co chodzi Przyszly_maz w zdaniu : za przeproszeniem, co wy pieprzycie? Przeczytajcie wszystkie posty, a nie tylko wstęp LOL. Czytałem od początku i nie wyłapuję bezsensu mojego pisania. Może rzeczywiście podałem błędną interpretacje zdarzeń ale ,,wyrywnik" tylko wskazuje oburzenie na coś i czegoś bez określenia w zasadzie pomyłki/błędu/nieumiejętności czytania ze zrozumieniem itp. Jeżeli jest możliwośc to bym prosił o określenie gdzie ,,pieprzę".
To zwracam honor, wybacz. Miałem wrażenie, odpowiadałeś stricte na pierwszy post autora.
Moim zdaniem zawsze są jakieś wyjątki i ten temat jest tego przykładem. Jeśli faktycznie laska jeździła do krawcowej, a nie do gacha
119 2023-01-17 10:20:33 Ostatnio edytowany przez bullet (2023-01-17 10:25:19)
Jak zwykle mam mocne wątpliwości . Krawcowa krawcową ale wg. mnie coś tu nie trybi
Sal to była krawcowa nie kochanek
przynajmniej na tym stanęło jak na razie
wcześniej napisałeś
zaczęłą znów o siebie dbać - siłownia po 2-3 godziny dziennie, szukanie w necie seksownych sukienek, w domu co wieczór jakieś maseczki, peelingi na twarz i dekolt.
Jednak dowiedziałem się, że od paru tygodni jest bardzo zauroczona jednym z panów, których poznała na siłowni.
Nie mam dowodów na to, że coś było między nimi ale nie wykluczone, że się spotykali podczas moich wyjazdów służbowych.
te przesadne dbanie o siebie, nagłe porzucenie przyzwyczajenia (nałogu) o zaniechanie którego bezskutecznie prosiłem ją od lat, kupienie sobie na siłownie krótkich obcisłych szortów, mimo, że zawsze nosiła długie "by się faceci nie gapili".
Tak nie zachowuje się osoba, która wieczorami jedynie chodzi do krawcowej.
Jeśli tyle rzeczy dzieje się na raz oznacza to, że coś się dzieje, nastąpił bardzo silny impuls, który ją do tego "popchnął".
Jak zwykle mam mocne wątpliwości . Krawcowa krawcową ale wg. mnie coś tu nie trybi
FranekKimono napisał/a:Sal to była krawcowa nie kochanek
przynajmniej na tym stanęło jak na raziewcześniej napisałeś
zaczęłą znów o siebie dbać - siłownia po 2-3 godziny dziennie, szukanie w necie seksownych sukienek, w domu co wieczór jakieś maseczki, peelingi na twarz i dekolt.
Jednak dowiedziałem się, że od paru tygodni jest bardzo zauroczona jednym z panów, których poznała na siłowni.
Nie mam dowodów na to, że coś było między nimi ale nie wykluczone, że się spotykali podczas moich wyjazdów służbowych.te przesadne dbanie o siebie, nagłe porzucenie przyzwyczajenia (nałogu) o zaniechanie którego bezskutecznie prosiłem ją od lat, kupienie sobie na siłownie krótkich obcisłych szortów, mimo, że zawsze nosiła długie "by się faceci nie gapili".
Tak nie zachowuje się osoba, która wieczorami jedynie chodzi do krawcowej.
Jeśli tyle rzeczy dzieje się na raz oznacza to, że coś się dzieje, nastąpił bardzo silny impuls, który ją do tego "popchnął".
Nie chciałem psuć autorowi nastroju przed świętami, dodałbym jeszcze
Jak jej dziś powiedziałem, ze kolega się rozstał z partnerką bo znalazł w jej telefonie obciążające dowody to nagle ona zaczęła chować swój telefon. Schowała go do torebki, zabiera ze sobą do łazienki. Wcześniej tego nie robiła. Coś musi być na rzeczy.
Autor wyjaśnił jeden znak zapytania, pozostało kilka innych.
Jak tam autorze po świętach, były rozmowy o Was?
121 2023-01-17 12:56:40 Ostatnio edytowany przez bullet (2023-01-17 13:01:31)
Nowy rok czas na otrzeźwienie: Pani przyprawia mu rogi, a kolega przeprasza...
...co już zrobiłem - rozmawiałem, przeprosiłem za bycie "burakiem" co to nie pamięta kiedy jakieś świeczki zapalił, ..
Krawcowa to taka pokazówka. Nie jest pewna gościa więc nadal mydli oczy "Frankowi Kimono".
Gdybyś wiedział jakie wygibasy robiła moja ex by zmylić trop, hohoho.
Wg mnie to jest gruba sprawa skoro Twoja Pani robi aż takie cyrki, a że jeszcze jej się chce oznacza, że ma jakieś korzyści nie tyle z samego Boba co raczej z Budowniczego.
Mogę tylko powtórzyć:
...Ty jesteś w związku, Pani nie jest. Wg mnie symptomy wskazują, że doszło do fizycznej zdrady
......
Szukaj sobie lokum, byś nie wylądował na ulicy. Ona jest wolna więc może zasadzić Ci kopa w d... w każdej chwili.