Cześć jestem mam 36 lat, od 7lat jestem w związku bez ślubu (za bardzo nie jest nam potrzebny)
Mamy 4 letnią córkę i tak na stałe mieszkamy razem od czasu gdy była w ciąży. A mieszkamy w osobnej części domu z moimi rodzicami.
2 lata temu coś za często pilnowała telefonu wszędzie z nim chodziła nawet do łazienki, podpadło mi to i pod pretekstem sprawdzenia czy nie ma oferty operatora zalogowała się na stronie internetowej skąd dyskretnie sciągnąłem biling. Który potwierdził moje podejrzenia, od 3 tyg intensywnie rozmawiała i sms-owała od rana do wieczora. Nie przestawała nawet w weekend. Wystarczyło ze wyszedłem na pol godz i była zaraz rozmowa tel , heh nawet gdy siedziałem w aucie a ona szla do sklepu to tez dzwoniła do niego .
No wiec po kilku dniach nie wytrzymałem i pytam czy chce mi coś powiedzieć - ona ze nie, pytam kim dla niej jestem- no ze jej facetem itd.
Wiec się pytam dlaczego ma z kims bardzo intensywny kontakt , ona ze jak ja śmiem ja o takie coś podejrzewac wiec pokazalem biling to lekko zbladła!
I wtedy mowi ze nieraz ja źle traktowałem ze chciała sie tylko dowartościować bo troche ja komplementowal, ze to flirt zabawa.
Postawilem sprawe jasno , czy chce być ze mną czy z nim czy sama czy co-- mowi ze ze mna .
To mowie kontakt ma byc zakończony , a jak chcesz cos kręcić i kombinować to podejmij decyzje ze rozstajemy sie wtedy nie bede cie na sile zatrzymywal.
Dodam ze ona pracuje w banku a on jest biznesmenem ktory ma juz dorosłe dzieci ma kase firmy itd. (ja nie dorastam mu do finansowo do piet , ale gołodupcem nie jestem mam powiedzmy na wybudowanie ładnego domu i dosć perspektywiczne przychody na przyszłość
)
Do teraz odpuściłem sprawdzanie , bo twierdzilem ze jak beda chcieli rozmawiać to maja cale dnie w pracy z tel służbowego stacjonarnego, aż mnie coś tknęlo po 2 latach sprawdzę jej tel. No i oczywiscie w polączeniach jest co prawda wpisany w książkę jako kuzynka... heheh.
Zdobyłem liste polaczen z tym nr i 1,5 godz rozmów przez miesiac prowadzonych tylko w czasie jak jedzie autem do pracy lub z pracy (autem ma do pracy niecale 20km), wiec pozostale prowadzone byly z pracy ze stacjonarnego no i oczywiscie on do niej pewnie dzwonil wiec trochę tego będzie.
Powiedziałem jej ze mnie caly czas kłamała i jak mam jej ufac , ze nieraz ja pytalem czy maja kontakt a ona zaprzeczala.
Ona twierdzi ze to niewinne rozmowy ze to nic zlego go lubi ze dobrze sie rozmawia , i ze nie przyznala mi sie do kontaktu z nim by mnie nie denerwować. Ze byla przerwa w kontakcie nawet kilka miesiecy a pozniej sie odnowil i ze lepiej jak tak czesciej rozmawia bo wtedy maja o czym rozmaiac bo sa na bierzaco we wszystkich sprawach. Że zadnych spotkan nie mieli bo postawila sprawy ze nie bedzie kawek spotkan ze ona jest zajeta i nie chce tego zmieniac.itd (mi nie chce sie wierzyc bo w takim razie jakie intencje mial ten gość? )
Zastanawiam sie czy czasem ona nie chce byc ze mna tylko przez wygode bo dzieckiem ja sie sporo zajmuje, moja matka ciuchy wypierze a gdy ona wroci z pracy ma podany obiad, a jak wyprowadzi sie do swoich rodzicow to na 3 malych pokoikach beda razem z dzieckiem i będzie dużo ciężej (jej rodzice sa mocna starsi) , a moze faktycznie mnie tez daży uczuciem a z nim umila sobie rozmowami dzień? tylko czy taka syt jest normalna?
Co do sexu to watpie by był z nim zresztą nic z wyjazdami ze spóźnieniami nigdy nie kombinowała, wiec wierze ze tylko rozmawiali ale po co?? o czym ??? tak intensywnie?
Teraz jestem na etapie ze nie wiem co robić , tyle czasu razem mamy przecież dziecko , ale zaufanie.... skończyło się.
Pozdrawiam
