netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

282 odpowiedzi19 090 wyświetleńzałożony przez Załamana42, 06.11.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 283 z 283 ]

261

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nie złapiesz mnie za słówka, nie dam się tongue

Już o tym wielokrotnie napisałam, a Ty i tak dalej swoje, jakby wszystko to, co napiszemy przelatywało obok. Weź poczytaj nasze posty, tam masz dokładną odpowiedź na to, o co pytasz.

Bo rządzi rodzic, chociazby się nie wiem jak zapierało. Dziecko jak dorośnie i jak samo zostanie rodzicem, to ono będzie rządzić i tak dalej..

A czy jak ja mówię mężowi, że ma wynieść śmieci, to nim rządzę?
Ja nie uważam, że w rodzinie ktoś rządzi, po prostu jest się rodziną. Nie lubię, kiedy ktoś mi rozkazuje i nie robię tego innym, także nie będę robić tego dzieciom. Rutynę i nawyki można wprowadzać inaczej niż pokazując palcem i rozkazując.
Poza tym dziecko widzi od samego początku, że w rodzinie jest podział obowiązków, że się po sobie sprząta, że się wynosi śmieci, jak się ro dobrze poprowadzi, to dziecko będzie to robić, bo to będzie dla niego naturalne, a rodzic nie będzie musiał rządzić.

Mam koleżanki z dziećmi w róznym wieku od przedszkolaków po studentów. Nie słyszałam jeszcze, aby dzieci same z siebie wynosiły smieci czy nakryły do stołu po obiedzie, albo sprzątały pokój. U ani jednej rodziny. Zawsze jest komunikat: Karol wynieś śmieci. Dziecko same z siebie nie zrobi tego, chyba, ze czegośby chciało.

262

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:

Dyskusja jest o dzieciach, do których własnie to nie dociera.

Ale to Ty chyba dyskutujesz sama ze sobą, bo my tu zupełnie o czym innym mówimy big_smile

Jak o czym innym, to po co mi odpisujecie?

263

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:

Dyskusja jest o dzieciach, do których własnie to nie dociera.

Ale to Ty chyba dyskutujesz sama ze sobą, bo my tu zupełnie o czym innym mówimy big_smile

Jak o czym innym, to po co mi odpisujecie?

Pytanie po co Ty odpisujesz w takim razie na nasze posty, skoro my piszemy o wychowywaniu dziecka od zera, a Ty o randomowych 10latkach.

264

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Rossanka to Cie zdziwię.
bo u mnie syn właśnie robi cos sam z siebie.

W jego zakresie obowiązków jest segregacja i wynoszenie śmieci, oraz sprzątanie tarasu.
I nie pamiętam kiedy musiałem mu o tym przypominać.
Mamy duży ogród,dominują tam nasadzenia liściaste, wiec teraz jest pełno liści.
I on po prostu te liście sprząta,i zanosi do kompostownika.

czy jest jakimś wyjątkowym dzieckiem?
Oczywiście ze jest,bo jest moim synem.

ale my w 3 po prostu usiedliśmy i porozmawialiśmy o obowiązkach domowych.
Daliśmy mu możliwość wybrania sobie tych które lubi,ewentualnie nielubi najmniej.
Kazdy ma swoje zadania i je wykonuje.
Myślę tez że te prace w ogrodzie które wykonujemy wspólnie,w trójkę,dają mu do zrozumienia że nic nie dzieje sie samo,ze wszystko wymaga pracy, że RAZEM tworzymy dom o który trzeba dbać.

265

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ale to Ty chyba dyskutujesz sama ze sobą, bo my tu zupełnie o czym innym mówimy big_smile

Jak o czym innym, to po co mi odpisujecie?

Pytanie po co Ty odpisujesz w takim razie na nasze posty, skoro my piszemy o wychowywaniu dziecka od zera, a Ty o randomowych 10latkach.

Kazde dziecko jest randomowe.
A jak je wychowasz to się dopiero dowiesz jak będzie dorosłe.

266

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Szeptuch napisał/a:

Rossanka to Cie zdziwię.
bo u mnie syn właśnie robi cos sam z siebie.

W jego zakresie obowiązków jest segregacja i wynoszenie śmieci, oraz sprzątanie tarasu.
I nie pamiętam kiedy musiałem mu o tym przypominać.
Mamy duży ogród,dominują tam nasadzenia liściaste, wiec teraz jest pełno liści.
I on po prostu te liście sprząta,i zanosi do kompostownika.

czy jest jakimś wyjątkowym dzieckiem?
Oczywiście ze jest,bo jest moim synem.

ale my w 3 po prostu usiedliśmy i porozmawialiśmy o obowiązkach domowych.
Daliśmy mu możliwość wybrania sobie tych które lubi,ewentualnie nielubi najmniej.
Kazdy ma swoje zadania i je wykonuje.
Myślę tez że te prace w ogrodzie które wykonujemy wspólnie,w trójkę,dają mu do zrozumienia że nic nie dzieje sie samo,ze wszystko wymaga pracy, że RAZEM tworzymy dom o który trzeba dbać.

To pierwszy przypadek serio.
Nie spotkałam się z czymś takim, chyba, ze to już duże dziecko 16letnie, to moze i samo z siebie sobie odkurzy w pokoju jak uzna, ze jest już syf. Albo i nie odkurzy.
Czy on coś za to dostaje, jakies kieszonkowe?

267

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jak o czym innym, to po co mi odpisujecie?

Pytanie po co Ty odpisujesz w takim razie na nasze posty, skoro my piszemy o wychowywaniu dziecka od zera, a Ty o randomowych 10latkach.

Kazde dziecko jest randomowe.
A jak je wychowasz to się dopiero dowiesz jak będzie dorosłe.

Tak, jasne big_smile masz dziecko w domu i nagle budzisz się jak ma 10 lat i orientujesz się, że Cię nie słucha xD
Sorry Ross, ale to tak nie działa. No chyba, że olewałaś to dziecko przez 10 lat, to wtedy jest to całkiem prawdopodobne, że jak nagle zaczniesz mieć oczekiwania, to dziecko będzie miało Cię w pompie.

Jak 10latek nie słucha rodziców to znaczy tylko i wyłącznie to, że po drodze zostały popełnione jakieś błędy. I nie nam je oceniać, bo nie wiesz, w jaki sposób był wychowywany 10latek, którego widzisz na ulicy.

268

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:

(...) Jakie rady dla takich rodziców? (...)

Jeśli przeczytałaś moje posty w tym wątku, to znasz mą odpowiedź. big_smile

269

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Rossanka to Cie zdziwię.
bo u mnie syn właśnie robi cos sam z siebie.

W jego zakresie obowiązków jest segregacja i wynoszenie śmieci, oraz sprzątanie tarasu.
I nie pamiętam kiedy musiałem mu o tym przypominać.
Mamy duży ogród,dominują tam nasadzenia liściaste, wiec teraz jest pełno liści.
I on po prostu te liście sprząta,i zanosi do kompostownika.

czy jest jakimś wyjątkowym dzieckiem?
Oczywiście ze jest,bo jest moim synem.

ale my w 3 po prostu usiedliśmy i porozmawialiśmy o obowiązkach domowych.
Daliśmy mu możliwość wybrania sobie tych które lubi,ewentualnie nielubi najmniej.
Kazdy ma swoje zadania i je wykonuje.
Myślę tez że te prace w ogrodzie które wykonujemy wspólnie,w trójkę,dają mu do zrozumienia że nic nie dzieje sie samo,ze wszystko wymaga pracy, że RAZEM tworzymy dom o który trzeba dbać.

To pierwszy przypadek serio.
Nie spotkałam się z czymś takim, chyba, ze to już duże dziecko 16letnie, to moze i samo z siebie sobie odkurzy w pokoju jak uzna, ze jest już syf. Albo i nie odkurzy.
Czy on coś za to dostaje, jakies kieszonkowe?

Kieszonkowe oczywiście dostaje,ale nie za to ze bierze udział w domowych obowiązkach.

270

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Lady Loka napisał/a:

I dalej będę jednak uparcie mówić, że jak masz dziecko, które kradnie i pali trawkę, to winę za to ponoszą rodzice. A jak rodzice są bezkrytyczni względem dziecka, to tym bardziej.

Lady Loka, tu się chyba trochę - moim zdaniem - zagalopowałaś w ocenie. Owszem, jest czasem tak, że dziecko schodząc na złą drogę próbuje sobie "odbić" złe dzieciństwo i problemy w domu. Ale w większości przypadków taki nastolatek na głęboko w d... to co mówią rodzice i inni dorośli, bo on wie przecież lepiej. I naprawdę wtedy nie pomagają żadne partnerskie rozmowy z dzieckiem, żadne zakazy, nakazy, kary i inne tego typu rzeczy. I naprawdę stajesz się bezradna i jedyne co możesz zrobić, to mieć nadzieję, że szybko zmądrzeje.
Ja, odkąd właśnie tak burzliwie przeżyłam dojrzewanie młodszego syna przestałam uważać, że wiem wszystko (no, prawie wszystko wink) o dobrym wychowaniu dzieci - bo starszy syn przez wiek dojrzewania przeszedł dla nas rodziców bezboleśnie. I zaczęłam uważać, że nawet jak wychowa się piątkę czy więcej dzieci to nigdy nie można się uważać za eksperta w tej dziedzinie, bo akurat może trafić się to następne, które nijak nie da się wpasować w nasze normy wychowania i trzeba będzie szukać od nowa sposobów aby je dobrze wychować.

271 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-11-09 20:49:07)

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Pytanie po co Ty odpisujesz w takim razie na nasze posty, skoro my piszemy o wychowywaniu dziecka od zera, a Ty o randomowych 10latkach.

Kazde dziecko jest randomowe.
A jak je wychowasz to się dopiero dowiesz jak będzie dorosłe.

Tak, jasne big_smile masz dziecko w domu i nagle budzisz się jak ma 10 lat i orientujesz się, że Cię nie słucha xD
Sorry Ross, ale to tak nie działa. No chyba, że olewałaś to dziecko przez 10 lat, to wtedy jest to całkiem prawdopodobne, że jak nagle zaczniesz mieć oczekiwania, to dziecko będzie miało Cię w pompie.

Jak 10latek nie słucha rodziców to znaczy tylko i wyłącznie to, że po drodze zostały popełnione jakieś błędy. I nie nam je oceniać, bo nie wiesz, w jaki sposób był wychowywany 10latek, którego widzisz na ulicy.

To są dzieci z normalnych, nieoatologicznych domów, gdzie nie było popalania trawy a dziecko jednak po trawkę sięgnie, pomimo, że w domu było mówione że narkotyki to zło, rodzice nie palili, w szkole to samo narkotyki są szkodliwe, a dzieciak będzie palił, bo rodzice się nie znają, bo to cool, bo kolega pali to ja też,  bo zaimponuje dziewczynie, a wielu pali bo  spodoba im się ten stan i co zrobisz? Przecież  to, że ktoś pali trawkę nie znaczy, że wyszedł z pijackiej meliny. Powiesz, że pewnie sięgnął po uzywki, bo miał problemy. A moze sięgnął z ciekawości bo to jest modne i cool? I jak do takiego przemówisz?

Sytuacja parę dni temu: mijam grupkę młodzieży, 14 16 lat I słyszę: to co idziemy palić trawę? No idziemy. To chodźmy w miejsce X. Kacper zaraz przyjdzie, to przyniesie.
To były dziewczyny i chłopaki, jakieś 7 osób.
Myślisz, że ich rodzice o tym wiedzą? Wiedzieli, że ich dzieci nie ma w domu, to była godzina może 19 moize 20ta. Wiedzieli  ze będą jarać? Pozwolenia pewnieby nie dostali.
O papierosach już nie wspomnę bo to standard.

272

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
bbasia napisał/a:

że nawet jak wychowa się piątkę czy więcej dzieci to nigdy nie można się uważać za eksperta w tej dziedzinie, bo akurat może trafić się to następne, które nijak nie da się wpasować w nasze normy wychowania i trzeba będzie szukać od nowa sposobów aby je dobrze wychować.

O tym pisze, ale niektórzy tu palą głupa i wyraźnie udają, że nie wiedzą o co chodzi.
A też mogliby uslyszec: jak to pani nie daje sobie rady z nastolatkiem, my zrobiliśmy to i to i dojrzewanie przeszło gładko, bez większych kłopotów  pewnie pani nawaliła, albo źle stosuje metody i trzeba było od malutkiegi dziecka wychowywać syna a nie dopiero teraz. A druga isoba ma po prostu inne dziecko z innym charakterem.

273

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
bbasia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

I dalej będę jednak uparcie mówić, że jak masz dziecko, które kradnie i pali trawkę, to winę za to ponoszą rodzice. A jak rodzice są bezkrytyczni względem dziecka, to tym bardziej.

Lady Loka, tu się chyba trochę - moim zdaniem - zagalopowałaś w ocenie. Owszem, jest czasem tak, że dziecko schodząc na złą drogę próbuje sobie "odbić" złe dzieciństwo i problemy w domu. Ale w większości przypadków taki nastolatek na głęboko w d... to co mówią rodzice i inni dorośli, bo on wie przecież lepiej. I naprawdę wtedy nie pomagają żadne partnerskie rozmowy z dzieckiem, żadne zakazy, nakazy, kary i inne tego typu rzeczy. I naprawdę stajesz się bezradna i jedyne co możesz zrobić, to mieć nadzieję, że szybko zmądrzeje.
Ja, odkąd właśnie tak burzliwie przeżyłam dojrzewanie młodszego syna przestałam uważać, że wiem wszystko (no, prawie wszystko wink) o dobrym wychowaniu dzieci - bo starszy syn przez wiek dojrzewania przeszedł dla nas rodziców bezboleśnie. I zaczęłam uważać, że nawet jak wychowa się piątkę czy więcej dzieci to nigdy nie można się uważać za eksperta w tej dziedzinie, bo akurat może trafić się to następne, które nijak nie da się wpasować w nasze normy wychowania i trzeba będzie szukać od nowa sposobów aby je dobrze wychować.

Ale my tu nie o nastolatku mówimy a o 8-10 lat. To sorry, ale dalej będę uważać, że w tym momencie rodzic jeszcze może wyłapać błędy, które im dalej tym bardziej już nie będą do naprawienia.

274 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-11-09 21:48:32)

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

ja już pisałam, że wychowanie należy dostosować do osobowości więc się nie będę powtarzać. także nikt głupa nie pali. mówimy cały czas o pewnej idei a nie schemacie i wrzucaniu dzieci na taśmę.
co do nastolatków się nie wypowiem jeszcze bo tematu "nie przerabiałam" i zakładam, że jest tam dużo haczyków XD ale wierzę, że mając z dzieckiem stworzoną relację opartą na szacunku i bezpieczeństwie co najmniej zminimalizujemy kwestię papierosów, trawek, itd. weźmy taki seks na tapetę - jeśli to jest temat na który dziecko wie że może z rodzicem pogadać, jeśli dziecko się nie boi że zostanie ukarane tą rozmową to przyjdzie pogadać.

co do obowiązków to ja się ross dziwię temu co mówisz bo właśiwie dla mnie jest naturalne że dziecko samo z siebie coś robi. ale ja z tych co obowiązki też miałam od małego. ja odkurzałam salon w sobotę i ten odkurzać sama wyciągałam. tylko to jest to o czym wspomina Szeptuch - budwanie rodziny. ludzie, a więc i dzieci są istotami społecznymi, my PRAGNIEMY być akcpetowani i być częścią grupy. dziecko od małego rwie się do pomagania rodzicom, tylko rodzice robią błąd nie dopuszczając takich roczniaków, 2,3 latków do wspólnego dbania o dom (bo wolniej się wtedy wszystko robi oczywiście) a później właśnie mają takiego 8latka od któego NAGLE zaczynają wymagać wyniesienia śmieci. znowu ktoś napisze że żartuję bo dam prostacki przykład mojej kilkunastmiesięcznej córki, ale ona już chce mi pomagać. robimy placuszki, chce mieszać. ni chu nie potrafi przecież zamieszać tej masy, ale poświęcam tą minutę żeby sobie potrzymała tą mieszaczkę. rano jak robię kawę to chcę nasypywać do ekspresu. więc jej pozwalam nasypywać chociaż muszę potem oczywiście z blatu tą kawę wyczyścić bo trochę rozsypie. pomaga mi pranie ładować do pralki chociaż jest to wolniejsze bo sama załaduję 5 razy szybciej. ale dla niej od małego takie rzeczy będą po prostu normą. że to robimy.

275 Ostatnio edytowany przez polis (2022-11-09 21:54:55)

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:

To są dzieci z normalnych, nieoatologicznych domów, gdzie nie było popalania trawy a dziecko jednak po trawkę sięgnie, pomimo, że w domu było mówione że narkotyki to zło, rodzice nie palili, w szkole to samo narkotyki są szkodliwe

I na jakiej podstawie sądzisz, że to normalne rodziny bez absolutnie żadnych problemów? Mieszkasz tam z nimi? Wisz co się dzieje w cudzych czterech ścianach?

276

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
anna.zakochana napisał/a:

j znowu ktoś napisze że żartuję bo dam prostacki przykład mojej kilkunastmiesięcznej córki, ale ona już chce mi pomagać. robimy placuszki, chce mieszać. ni chu nie potrafi przecież zamieszać tej masy, ale poświęcam tą minutę żeby sobie potrzymała tą mieszaczkę. rano jak robię kawę to chcę nasypywać do ekspresu. więc jej pozwalam nasypywać chociaż muszę potem oczywiście z blatu tą kawę wyczyścić bo trochę rozsypie. pomaga mi pranie ładować do pralki chociaż jest to wolniejsze bo sama załaduję 5 razy szybciej. ale dla niej od małego takie rzeczy będą po prostu normą. że to robimy.

To tu Cię trochę rozczaruję. Dla moich synów gdy mieli po kilka lat - tak około młodszy trzy, starszy pięć, to nagrodą za ładne zjedzenie obiadu i główna atrakcją dnia było pozmywanie naczyń. Tak się do tego palili. W wieku nastoletnim problemem stało się zwykłe zaścielenie łóżka nie mówiąc już o posprzątaniu swojego pokoju... Tak że dwulatek palący się do pomagania mamusi w pracach domowych nie oznacza automatycznie na przykład czterolatka sprzątającego bez setki przypomnień swoje zabawki smile

277

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

a czy problemem tu nie jest właśnie kwestia decydowania że nastolatek ma mieć pościelone łóżko? nigdy tego nie rozumiałam - dla mnie pokój dziecka będzie pokojem dziecka. będę uczyć nawyków, o części wspólne trzeba wspólnie dbać, ale jak mała będzie nastolatką i będzie chciała mieć syf w pokoju to będzie jej sprawa . ja sama pamiętam że jak byłam nastolatką to najbardziej do ścielenia łóżka zniechęcała mnie mama namawiająca do ścielenia łóżka big_smile jak zapytałam czemu mam to łóżko codziennie ścielić, że wolę jak jest rozłożone bo wtedy tam odpoczywam i czytam książki to powiedziała że.. jej to przeszkadza. wink a to był mój pokój, czułam żę nie mogę o niczym stanowić i że rodzice mają w 4 literach moje zdanie.

i żeby nie było - ja nie twierdzę że to wszystko będzie super łatwe i automatyczne. ja tylko mówię że jeśli ktoś od malutkiego dziecka nie buduje relacji i nie uczy pewnych kwestii to na pewno nie zbierze żadnych plonów.

278

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

To miało sens jak nasi dziadkowie na kupie mieszkali w jakimś jedno albo dwupokojowym mieszkaniu czy domu i trzeba było pościelić łóżko, żeby zrobić miejsce czy mieć porządek jak ktoś przyjdzie, wtedy miało to sens. Wielu osobom jednak zasada raz wpojona została i nawyk został pomimo, że obecne warunki mieszkaniowe są już nieco inne i jak zapraszasz gości, to raczej nie do pokoju dziecka.

279

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
polis napisał/a:
rossanka napisał/a:

To są dzieci z normalnych, nieoatologicznych domów, gdzie nie było popalania trawy a dziecko jednak po trawkę sięgnie, pomimo, że w domu było mówione że narkotyki to zło, rodzice nie palili, w szkole to samo narkotyki są szkodliwe

I na jakiej podstawie sądzisz, że to normalne rodziny bez absolutnie żadnych problemów? Mieszkasz tam z nimi? Wisz co się dzieje w cudzych czterech ścianach?

Wiem, że po uzywki mogą sieknoc wszyscy, niezależnie od pochodzenia, wykształcenia, stosunków rodzinnych i wychowania. Naiwnością jest sadzic, że to wina problemów w domu, a uzywki to chęć ucieczki. Bywa I tak ale u bywa, że to jest tylko ciekawość, chęć zaimponowania, albo chęć przynależności do grupy, czy poczucie się dorosłym.
Jak ktoś myśli, że jego dziecko nigdy po nie Noe sięgnie, to jest niemożliwe.
Co do tej grupy, to chyba nie myślisz, że każdy z tych nastolatki z automatu pochodził z domu z problemami, był zaniedbany, nie dostawał uwagi, albo była przemoc czy niedopilnowanie?
To tak jak alkoholizm. W nałóg moze popaść i niewykształcony, biedny  z problemami  człowiek jak i dyrektor banku, wykształcony, z piękną willą i rodziną.

Z góry założyłaś, że coś się dzieje w czterech ścianach. A moze nic się nie dzieje, a dzieciak był po prostu ciekawy i spodobało mu się to.

280

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
polis napisał/a:

Jest to mały wybór, ale brzmi inaczej niż rozkaz, to już dużo. Na takie małe wybory życiowe można dziecku pozwolić jak to co zje na kolację czy niech samo sobie wybierze w czym chce iść do przedszkola. Nie mówiąc już o tym, że daje spore pole do popisu, jeśli chodzi o rozmowę. Np. może zapytać czy dziecko, jeśli często zaczyna od matematyki czy woli zaczynać od matematyki, bo lubi matematykę?

Z tą kolację to widzę, że nie załapałyście. Można zapytać, czy na kolację woli kanapki czy coś tam innego co możecie zrobić?

Zapytam jeszcze raz w jaki sposób chcecie nauczyć dziecko podejmowania decyzji, jeśli dziecko ma siedzieć cicho i słuchać poleceń?

rossanka napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

rossanko,
którą młodzież i które dzieci? Wszystkich nie dam rady podsłuchać, a część opinii dzieci/młodzieży (i to wcale ze mną niespokrewnionych) znam.


Dziękuję za radę. smile

Jak to którą? Wyrywkowo. Pełno ich w parkach, na ławeczkach osiedlowych, boiskach. Posłuchaj lepiej co i jak one między sobą mówią i o rodzicach też.

Co do przyklady z lekcjami, miałam dopisać. Dziecko nie jest głupie i szybko się uczy. A jak będzie miało 15 lat, a rodzice będą przeciwnie piercingowi  przyjdzie i powie, mamo, tato, najpierw mam sobie przekłuć język czy wargę?

I ty oczywiście wiesz, jak były wychowywane te dzieci, bo przecież siedziałaś z nimi osobiście w domu i widziałaś na własne oczy w jaki sposób rodzice ich wychowują?

Trochę już widziałam przez te 45 lat. Dzieckiem też sama byłam i wiem jak było.
Co do umiejętności wyboru w późniejszym życiu przez dzieci, to nauką jest właśnie wybór między sokiem jabłkowym a pomarańczowym na kolację, czy bajka Smerfy Albo Kaczor Donald. A nie, czy chcesz wyjść na spacer, bo rodzice chcą skorzystać z pogody i pójść do parku, ale ich 3 latek powie, że nie chce, to wszyscy zostają w domu. Tu dziecko musi się dostosować, a to go uczy, że nie wszystko w życiu będzie po jego myśli. I że jeśli czegoś chce, to nie znaczy, że rodzina to zrobi.

A z kolacją to akurat bym odpuściła, może dziecko nie jest po prostu akurat glodne, bo obiad był późno, był dość syty i tak dalej.

281

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
anna.zakochana napisał/a:

ja już pisałam, że wychowanie należy dostosować do osobowości więc się nie będę powtarzać. także nikt głupa nie pali. mówimy cały czas o pewnej idei a nie schemacie i wrzucaniu dzieci na taśmę.
co do nastolatków się nie wypowiem jeszcze bo tematu "nie przerabiałam" i zakładam, że jest tam dużo haczyków XD ale wierzę, że mając z dzieckiem stworzoną relację opartą na szacunku i bezpieczeństwie co najmniej zminimalizujemy kwestię papierosów, trawek, itd. weźmy taki seks na tapetę - jeśli to jest temat na który dziecko wie że może z rodzicem pogadać, jeśli dziecko się nie boi że zostanie ukarane tą rozmową to przyjdzie pogadać.

co do obowiązków to ja się ross dziwię temu co mówisz bo właśiwie dla mnie jest naturalne że dziecko samo z siebie coś robi. ale ja z tych co obowiązki też miałam od małego. ja odkurzałam salon w sobotę i ten odkurzać sama wyciągałam. tylko to jest to o czym wspomina Szeptuch .

Ty to Ty. A inne dziecko powie, że nie będzie odkurzac i co zrobisz takiemu 10latkowi?
Chyba, że dasz mu karę, np szlaban na telewizję na dwa dni. I tym będziesz go motywowała, zabieranie przywilejów jak to Szeptuch pisał.

Co do pomagania przez male dzieci, mnie to nie dziwi. Wierzę, że małe dziecko, przedszkolak chętnie pomoże mamie mieszać sałatkę w kuchni, pokroi warzywa, pomaga wycierać kurze. W wieku 13 lat mize natomiast być mrukliwym młodzieńcem, który chce, aby się wszyscy odwalili i sukcesem jest, jak wyniesie z pokoju kubki i talerze z 3 dni. A z rodzicami nie chce spędzać czasu.

282

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom
rossanka napisał/a:

Wiem, że po uzywki mogą sieknoc wszyscy, niezależnie od pochodzenia, wykształcenia, stosunków rodzinnych i wychowania. Naiwnością jest sadzic, że to wina problemów w domu, a uzywki to chęć ucieczki. Bywa I tak ale u bywa, że to jest tylko ciekawość, chęć zaimponowania, albo chęć przynależności do grupy, czy poczucie się dorosłym.
Jak ktoś myśli, że jego dziecko nigdy po nie Noe sięgnie, to jest niemożliwe.
Co do tej grupy, to chyba nie myślisz, że każdy z tych nastolatki z automatu pochodził z domu z problemami, był zaniedbany, nie dostawał uwagi, albo była przemoc czy niedopilnowanie?
To tak jak alkoholizm. W nałóg moze popaść i niewykształcony, biedny  z problemami  człowiek jak i dyrektor banku, wykształcony, z piękną willą i rodziną.

Z góry założyłaś, że coś się dzieje w czterech ścianach. A moze nic się nie dzieje, a dzieciak był po prostu ciekawy i spodobało mu się to.

No to mnie nie dziwi ani trochę big_smile, znam nawet dzieci z tak zwanych "dobrych domów", gdzie rodzice odnieśli sukces zawodowy i wiem, jak swoje dzieci zaorali kosmicznymi oczekiwaniami i że te dzieci wcale nie miały zdrowych relacji z rodzicami. To ci rodzice co mają napad furii jak dziecko nie dostanie się do jakiegoś topowego liceum z pierwszej 10 w Warszawie, rodzice, którzy byli zawiedzeni jak dziecko przynosiło 4, a nie 5 albo robili sceny jak ich dziecko chciało iść na inny kierunek niż taki, który rodzic sobie wymarzył.

Nie jest dla mnie absolutnie żadnym zaskoczeniem, że dzieci z takich domów palą trawkę i mają problemy, często depresję, jak w takich rodzinach jest chłód, bardzo wysokie oczekiwania, i nierzadko przemoc emocjonalna, itd.
Poczytaj sobie ten wątek https://www.netkobiety.pl/t128046.html tam masz to ładnie opisane z perspektywy takiego dziecka, co ma chodzić na zajęcia i basta, bo rodzic tak mówi i dziecko nie ma nic do gadania.

283

Odp: Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Czytajac ten i wiele innych watkow stwierdzam ze forum netkobiety ktore kiedys bylo miejscem w ktorym kazdy mogl sie wyzalic i uzyskac porady stalo sie miejscem niebezpiecznym wrecz. Zdesperowana kobiet szuka porady a tu groupa madrali ja na poczatku gnoi by potem totalnie przejac watek i przemadrzac sie miedzy soba. Przeciez jesli ten watek jest prawdziwy to widac ze ta kobieta jest na skraju wyczerpania psychicznego i potrzebuje prostych porad i dodania otuchy a nie wyszydzania krytyki i glupich pytan bo napisala niewystarczajaco szczegolow dla jasnie panstwa. Ja jakos pierwszy wpis zrozumialam doskonale - po prostu dwa razy przeczytalam. Owszem, duzo bledow zostalo popelnionych ale takich osob z rodzin dysfunkcyjnych w naszym kraju jest miliony. Autorka napisala o swoim trudnym dziecinstwie przejsciach itd a mimo wszystko sama nie pije pracuje I zajmuje sie dziecmi jak moze. To ze weszla w toksyczny zwiazek I pozwolila by trwal dlugo jest spowodowane tym ze sama jest ofiara przemocy z dziecinstwie i nie nauczono jej granic. Mozecie sie nasmiewac I napawac swoja przenikliwoscia i sarkazmem do rozpuku ale nie pomoze to autorce I jej dzieciom, wrecz moze popchnac do granic wytrzymalosci.
Autorka watku zycze Ci wytrwalosci w walce o siebie I dzieci. Jesli mozesz pozbaw bylego meza praw widywania dzieci  bo to tylko zaburza ich spokoj. Idz na terapie jesli mozesz I czytaj duzo o DDA/DDD. Nie miej wyzutow sumienia- zycie jest tylko jedno I nigdy nie jest za pozno na zmiany
Pozdrawiam

Posty [ 261 do 283 z 283 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczyłam życie sobie i dzieciom

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026