Próbowałam zbudować związek na kłamstwie, oszukiwałam mojego Męża i mojego Kochanka.
Próbowałam zacząć nowe życie z moim Facetem gdy byłam jeszcze w małżeństwie z obecnym Mężem, nie zamknęłam żadnych spraw i nie starałam się zamknąć, po prostu się bałam że jak mi nie wyjdzie nie będe miała gdzie iść do Kogo wracać.
Wszystko to powodowało frustrację i wybuchy agresji oraz opryskliwości do Kochanka, odciełam się od Męża psychicznie i emocjonalnie, nie było dla mnie ważne nic, po prostu przestawał dla mnie powoli istnieć.
Kochanek, hmm. Jest cudownym Człowiekiem i Wspaniałym Mężczyzną, bardzo opiekuńczym ale ja tym wszystkim zabiłam to w nim
Zamieszkaliśmy nawet razem, odeszłam od Męża i spróbowałam żyć z Kochankiem. Czułam straszną presję i zaczynałam uciekać z tego domu. Pod byle pretekstem wychodziłam i "ładowałam akumulatory"
Kochanek chciał mnie mieć przy Sobie, ja też tego Chciałam, ale Się bałam
Okłamywałam Męża w tym czasie że mieszkam u Koleżanki, Mąż przypuszczał że o oszukuje, zrobił mały wywiad i się dowiedział o moim Kochanku, doszło do tego że zadzwonił do mojego Kochanka i mu naubliżał. Kochanek miał do mnie pretensje że nie potrafię Go trzymać z dala od tego i że już dawno powinnam załatwić to po ludzku a nie działać na "dwa fronty"
Starałam się..ale się bałam
Rozstaliśmy Się, poprosił mnie o wyprowadzenie Się gdyż nie chcę z Kimś takim dłużej być
Czy jestem aż tak zła , czy jestem wyrachowaną i perfidną Kobietą???
Jestem na skraju wyczerpania psychicznego w piekle Kóre Sama Sobie zgotowałam