Aaaa to tak Rossanko, to jest druga strona medalu. Ktoś może to odebrać jako zainteresowanie, a ja mam właśnie taki sposób bycia.
przytulaśna jesteś ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Wolni szukający partnera, partnerki-specjalne miejsce-2-Na wyłączność!
Strony Poprzednia 1 … 180 181 182 183 184 … 205 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Aaaa to tak Rossanko, to jest druga strona medalu. Ktoś może to odebrać jako zainteresowanie, a ja mam właśnie taki sposób bycia.
przytulaśna jesteś ![]()
Podobne tematy
Nie ma dokładnych ram czasowych, ale na pewno nie jest to po pierwszym spotkaniu, czy drugim. Zwykle to, że ktoś mi się nagle spodoba jest wynikiem dłuższego czasu, pare tygodni, dwa, trzy miesiące, pod warunkiem, ze mam kontakt, a nie jest to kontakt raz na pół roku. Wtedy mam ochotę na kontakty fizyczne (jednak okazuje sie, że druga strona nie, albo chce poprzestać na kontaktach fizycznych, ale że dla mnie to za mało, bo chcę tównież poznac prywatnie daną osobę (ona mnie nie), więc kontakt się urywa,?
W przypadku kontaktów zaczynających się w realu, to oczywiście, że nie wespnie się ta relacja na wyżyny bardzo szybko. Ja mówiłam wcześniej o intensywnej wymianie np. na komunikatorze. Zanim się zobaczycie to już wiecie czy między wami jest jakiś przepływ/flow/iskry - cokolwiek. W realu ten rozwój jest wolniejszy, bo nie siedzicie w swojej codzienności (tak jak na komunikatorze) tylko spotykacie się celowo na 2-3h z całym pakietem przygotowań do niego. Co za tym idzie jest mniej swobodne niż bez widzenia się - pisząc. W realu masz też kontakt niewerbalny i widoczne emocje na twarzy i w zachowaniu, które początkowo mogą być krępujące i sztuczne. Tutaj więc, bez wcześniejszego zapoznania werbalnego, jest trudniej się otworzyć i wyluzować. Co innego jak poznajecie się na imprezie jest wiele ludzi, możesz być przy danej osobie i rozmawiać, a możesz też odejść i porozmawiać z kimś innym, wtedy te relacje będą swobodniejsze, bo nie czujesz się przymuszona do bycia w tym miejscu chociaż przez jakiś czas (skoro już się zebraliście i przybyliście CELOWO na spotkanie we dwoje), tylko dokonujesz świadomego wyboru.
Pisze o niechcianym kontakcie, no wiesz, jak byłas dzieckiem - typu 'daj cioci buzi, obejmij wujka' - a nie chciałam, czy jako nastolatka - nauczyciel poklepywał Cię, całował, obejmował w nagrodę za dobre wyniki w nauce - a mnie brało na wymioty,. Ale i tak miałam dobrze, koleżanki były łapane za biodra, byly rzucane seksualne aluzje i to przy całej klasie i tak dalej, ale to były lata 90te i było to normą. Podobnie jak na studiach, g laskanie powłosach studentek, łapanie za piersi i tak dalej - tu na szczęscie mnie to omineło, ale koleżanki miały nieciekawie.
To jest obrzydliwe i to jest molestowanie seksualne. Nie podlega dyskusji, nikt tego nie lubi i takie sytuacje pozostają w pamięci na zawsze. W szczególności jak to jest sytuacja dorosły-dziecko/młodzież. Tu się zgadzam w pełni.
Dlatego teraz mam wielką przyjemność, gdy mogę odrzucić niechciane "zaloty" jako dorosła nie musze się na to godzić, co bywa zgubne , jak się czyta inne tematy na forum.
Teraz mam tak, że kontakt fizyczny będzie, ale jak ja będe chciała a nie tylko mężczyzna. Też mam na szczęscie coś do powiedzenia.
Czyli przenosisz te doświadczenia z dzieciństwa 1:1 w dorosłość? Odbijasz sobie teraz to co spotykało Cię w przeszłości? A pomyślałaś, że to "odbijanie sobie" może jest tak naprawdę na szkodę dla Ciebie? "Odbijać sobie" można gdy wychodzi się z domu pełnego kontroli i presji, jak idziesz na studia, jak uwalniasz się z domu rodzinnego czyli np. jak masz około 20 lat, a nie teraz, jak masz 45. Teraz powinnaś tylko spijać śmietanę ![]()
Zgoda na kontakt musi być obopólna, to oczywiste. Tylko, że ja często przejmuję kontrolę nad tym co się dzieje lub ma wydarzyć (jestem głównym decydentem) i ta męska strona w to wchodzi lub nie. Nie jestem bezwolnym przypadkowym przechodniem, tylko aktywnym uczestnikiem, a często prowadzącym. W tych kontaktach jednak masz masę sygnałów, którymi się wymieniacie wzajemnie i wystarczy je tylko obserwować i reagować na nie tak jak chcesz, a potem obserwować reakcję drugiej strony. Trochę to rozkładam na czynniki w tej chwili, bo w rzeczywistości to wszystko się dzieje automatycznie, instynktownie - może w moim przypadku wynika ta automatyka z doświadczenia, może z szybkiej identyfikacji emocji, wyczucia atmosfery do danego działania lub stworzenia atmosfery do danej akcji. Trochę wychodzę z założenia, że powinno się brać co przynosi los i doświadczam. Czy to ma być pozytywne czy negatywne doświadczenie - nie ma to znaczenia - uczę się cały czas zachowań i reakcji, smakuję, niezależnie czy jest słodkie czy gorzkie. Jedno i drugie jest równie cenne. Ale nawet z tych "negatywnych" wyciągam coś pozytywnego, jakąś naukę do wykorzystania w przyszłości.
Ponadto to się łączy ze spotkaniami z osobami, z którymi nie chcesz się spotykać, ale musisz być miła bo nieładnie i niegrzecznie jest odmawiać. Dziecko, nastolatka musi, dorosły może odmówić spotkania i nic się nie dzieje.
Przecież nie można się zmuszać, prawda?
W prywatnych relacjach nie spotykam się z ludźmi, tylko z powodu, że wypada. Totalnie nie wiem o co chodzi. Nie znam takiej sytuacji ze swojego życia, żebym była namawiana do jakiegokolwiek prywatnego kontaktu, "bo wypada". Może wypada spotkać się z rodziną, za której członkami nie przepadasz, ale to nie są Twoje prywatne (intymne/relacyjne) spotkania. Niegrzecznie?! Musisz być miła?! Też nie rozumiem. Dzieci są grzeczne i niegrzeczne, nie dorośli. Grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam gdzie chcą, Ross
.
No jestem Farmer, lubię też takich ludzi
nie mogłabym być też z kimś chlodnym i zdystansowanym, który nie lubi, nie przepada za takimi gestami na codzień.
Rossanka, skoro znasz go kilka lat to powinnas wyczuc intencje, wiedzieć czy taki ma sposób bycia, widzisz jak zachowuje się w stosunku do innych a jak do Ciebie.
Evergreen napisał/a:Przykro mi.
Akurat
Kwestionujesz autentyczność moich uczuć?
A poza tym powiedziałam tylko, że nie mam FB, nic nie mówiłam, że nie można się ze mną kontaktować w inny sposób, nie dałam nikomu "kosza" ![]()
To ja bym nie potrafił iść do łóżka z kimś, do kogo nic nie czuję. Przytulas na powitanie czy pożegnanie ok, ale coś więcej jest zarezerwowane dla tej jedynej, jak już będziemy w związku.
Czyli seks tylko po "ślubie"? W moim przypadku nie dojdzie do żadnego "związku" jeśli nie będzie wcześniejszej relacji intymnej. Między innymi takie sytuacje wprowadzają emocje, które powodują zacieśnienie kontaktów, które mogą doprowadzić do relacji, a na samym końcu związku. To nie jest podstawówka czy liceum, że prosisz "o chodzenie", łazicie za rączkę i się całujecie i mówicie, że jesteście w związku. Ale to tylko dlatego, że jeszcze nigdy wcześniej nie uprawialiście seksu i tak naprawdę się tego uczycie. Później w kolejnych relacjach sprawy łóżkowe przychodzą coraz szybciej, bo: a. wiesz o co w tym chodzi i masz większą pewność siebie b. umiesz się zabezpieczać i nie boisz się ciąży/zakażeń już tak bardzo, c. odróżniasz pożądanie od uczuć zakochania czy miłości (które są tym przypieczętowaniem rozpoczęcia związku). Co Ty na to raka? ![]()
No jestem Farmer, lubię też takich ludzi
nie mogłabym być też z kimś chlodnym i zdystansowanym, który nie lubi, nie przepada za takimi gestami na codzień.
To jest bardzo miłe ![]()
Ja na co dzień jestem chłodny i zdystansowany, ale przepadam za takimi gestami.
paslawek napisał/a:Evergreen napisał/a:Przykro mi.
Akurat
Kwestionujesz autentyczność moich uczuć?
![]()
I tak i nie i nie i tak
![]()
Czyli seks tylko po "ślubie"?
Nie po ślubie, tylko po rozpoczęciu relacji. Nie szukam dziewczyny na jedną noc i sam nie chcę zostać tak potraktowany, dlatego chciałbym wiedzieć, na czym stoję.
To nie jest podstawówka czy liceum, że prosisz "o chodzenie", łazicie za rączkę i się całujecie i mówicie, że jesteście w związku. Ale to tylko dlatego, że jeszcze nigdy wcześniej nie uprawialiście seksu i tak naprawdę się tego uczycie. Później w kolejnych relacjach sprawy łóżkowe przychodzą coraz szybciej, bo: a. wiesz o co w tym chodzi i masz większą pewność siebie b. umiesz się zabezpieczać i nie boisz się ciąży/zakażeń już tak bardzo, c. odróżniasz pożądanie od uczuć zakochania czy miłości (które są tym przypieczętowaniem rozpoczęcia związku). Co Ty na to raka?
Nie sądzę, by to była kwestia doświadczenia, tylko raczej wyznawanych wartości. Ja w tych sprawach jestem jednak "staroświecki".
.
Znów moja uczciwość i prawdomównośc dała mi kopa w d....
To nie Twoja wina Kaszpir, odczep się od siebie,ważne że działasz na kobiety
i tak by z tego nic nie było - najprawdopodobniej.
Masz tylko "pecha" ,że nie jesteś alkoholikiem po prostu .
To piszę kompletnie niezłośliwie,jest to jednak trochę uproszczenie.
Nie chce przez to jednakże powiedzieć że byłe żony alkoholików są jakieś gorsze ,związek z alkoholikiem ma swoją specyfikę oraz żeby się związać z nim jakieś ma się predyspozycje a raczej miewa się je
ma to też po zakończeniu związku z takim osobnikiem pewne konsekwencje na poziomie podświadomym również.
To złożona skomplikowana sprawa z tym że nie mniej od innych relacji w sumie.
Znów moja uczciwość i prawdomównośc dała mi kopa w d....
Nieprawda. Wiesz na czym stoisz, i jeszcze dodatkowo sprawdziłeś, że Twoje przeczucia podpowiadają Ci właściwie. To wbrew pozorom dobra wiadomość, ale wiem, że teraz Ci przykro
I współczuję, bo widać było, że miałeś nadzieję na rozwój.
Nie martw się, @paslawek się Tobą zaraz zaopiekuje ![]()
Nie po ślubie, tylko po rozpoczęciu relacji. Nie szukam dziewczyny na jedną noc i sam nie chcę zostać tak potraktowany, dlatego chciałbym wiedzieć, na czym stoję..
Ale nie spłycaj, nie radykalizuj tego co napisałam. Mówiłam o budowaniu relacji, a nie ONS. Tak naprawdę to nigdy do końca nie wiesz na czym stoisz, mogą być jakieś ustalenia i deklaracje z drugiej strony, ale to się może zmienić w miarę poznawania się lub zmiany okoliczności.
Nie sądzę, by to była kwestia doświadczenia, tylko raczej wyznawanych wartości. Ja w tych sprawach jestem jednak "staroświecki"..
W porządku, jesteś. Rozumiem, że gdybyś znalazł dziewczynę, która chciałaby się do Ciebie fizycznie zbliżyć, to najpierw zapytasz czy Cię kocha? Bo Ty bez uczuć wyższych i deklaracji związkowych nie będziesz w to wchodził? Jeśli tak zrobisz - to raczej stracisz tą opcję. Ale to Twój wybór. Musisz zatem przebierać wśród młodszych, albo... może np. Ross
, ona ma chyba podobne podejście.
Hmm może też powinna spytać jak Kaszpir, bo facet cieszy się na mój widok, rozmawiamy, mówi do mnie zdrobnieniami, dotyka za każdym razem-dla mnie to zainteresowanie, a moze on ma taki sposób bycia, mącący ludziom w głowie. Bo tam mi minie kolejne pół roku.
Albo zaprosze go na randkę, jak odmiwi, znaczy to nie jest zainteresowanie, tylko paplanina bez pokrycia.
Edit: mówiłam Kaszpir, by najlepiej zapytać wprost.
Sama zastosuje te radę.
Już temat nieaktualny.
Napisałem , oddzowniła i rozmawialiśmy i ... nic do mnie nie czuje ..
Myślała że po którymś spotkaniu może coś się zmieni , ale nie wiem czemu czułem że coś jest nie tak , bo jak mówiłem randki , ona spotkania , ja ja przytulalem a z jej strony nic nie bylo.
Jak po 7 spotkaniu nic z jej strony nie ma to raczej nic się nie pojawi
Cholernie żałuję że odmówiłem tej drugiej kobiecie
Znów moja uczciwość i prawdomównośc dała mi kopa w d....
Nie chcę być nieuprzejma, ale czy Ty przypadkiem nie masz swoje tematu? ![]()
W temacie tej kobiety. Powinna była przynajmniej czuć ciekawość lub chociażby sympatię. W sumie 7 spotkań. Nic nie czuje? Co to w ogóle są za farmazony? I właściwie po co pytać skoro odpowiedź była widoczna w jej zachowaniu?
@raka sprawy łóżkowe też są ważne, będziesz czekał nie wiadomo ile a potem okaże się, że jesteście niekompatybilni pod tym względem, np. jej wystarczy raz na miesiąc a tobie nie itp. ![]()
Nie chcę być nieuprzejma, ale czy Ty przypadkiem nie masz swoje tematu?
Wiem co trzeba zrobić ![]()
P.S Jedyna posłuszna osobą z Kaszpira na tym statku - patrz posłuchał Ciebie ![]()
@raka sprawy łóżkowe też są ważne, będziesz czekał nie wiadomo ile a potem okaże się, że jesteście niekompatybilni pod tym względem, np. jej wystarczy raz na miesiąc a tobie nie itp.
To się dostosuje jak Szeptuch. Szeptucha żona ma większe libido i on się do niej dostosowuje.
KoralinaJones napisał/a:Nie chcę być nieuprzejma, ale czy Ty przypadkiem nie masz swoje tematu?
Wiem co trzeba zrobić
P.S Jedyna posłuszna osobą z Kaszpira na tym statku - patrz posłuchał Ciebie
Chciałam żeby się tu z nami bawił a nie zamęczał się rozterkami ![]()
paslawek napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Nie chcę być nieuprzejma, ale czy Ty przypadkiem nie masz swoje tematu?
Wiem co trzeba zrobić
P.S Jedyna posłuszna osobą z Kaszpira na tym statku - patrz posłuchał Ciebie
Chciałam żeby się tu z nami bawił a nie zamęczał się rozterkami
Został wyrzucony za burtę:(
paslawek napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Nie chcę być nieuprzejma, ale czy Ty przypadkiem nie masz swoje tematu?
Wiem co trzeba zrobić
P.S Jedyna posłuszna osobą z Kaszpira na tym statku - patrz posłuchał Ciebie
Chciałam żeby się tu z nami bawił a nie zamęczał się rozterkami
Tiaaa trzepnęła go szmatą, ale nie powiedziała, że to zachęta do zabawy ![]()
paslawek napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Nie chcę być nieuprzejma, ale czy Ty przypadkiem nie masz swoje tematu?
Wiem co trzeba zrobić
P.S Jedyna posłuszna osobą z Kaszpira na tym statku - patrz posłuchał Ciebie
Chciałam żeby się tu z nami bawił a nie zamęczał się rozterkami
No wiem
Jak ochłonie to wróci -
dziś może mieć kiepski dzień
nic przyjemnego dostać kosza
Został wyrzucony za burtę:(
Taki to zwyczaj tutaj coś jak chrzest bojowy ![]()
Raka zapewne miał na myśli, że u niego seks łączy się z uczuciem, a nie wystarczy zwykle pożądanie bez głębszych uczuć. A coś glebszego można poczuć i szybko, więc niekoniecznie na ten seks by czekał niewiadomo jak długo.
KoralinaJones napisał/a:paslawek napisał/a:Wiem co trzeba zrobić
P.S Jedyna posłuszna osobą z Kaszpira na tym statku - patrz posłuchał Ciebie
Chciałam żeby się tu z nami bawił a nie zamęczał się rozterkami
No wiem
Jak ochłonie to wróci -
dziś może mieć kiepski dzień
nic przyjemnego dostać kosza
Sam się o tego kosza prosił. Widział że coś "nie styka". Nic na siłę. Ja nie rozumiem - po co Wy to sobie robicie na takim etapie znajomości - te wszystkie rozmowy, wyjaśniania i inne. Przecież to się czuje, to nastawienie drugiej osoby.
On że randki, ona że spotkania - czyli mniej zaangażowana forma kontaktów.
On czułości, ona dystans - on błędne wnioski że "związek chłodny" - co za bzdury, jaki związek po 7 spotkaniach?
.
On aktywny, inicjujący, ona tyle ile potrzeba - ewidentny brak zaangażowania.
Napisałam mu ze jest czasoumilaczem? Ale osoby które tak bardzo chcą takich ewidentnych okoliczności które wręcz krzyczą "nie" nie zauważają
.
Ever:
Pisałam o znajomościach z reala nie z internetu, bo tam się jednak inaczej rozkłada dynamika.
Po latach internetowych znajomisci stwierdzam, że jednak wolę te na żywo. Bo internetowe często niosą za sobą pułapkę, że za dużo sobie człowiek wyobraża projektuje, co , okazuje się, nie ma przełożenia w rzeczywistości. Po drugie dobijające dla mnie było to, że ktoś mieszka na drugim końcu kraju( standardowo już bylo) I nie można sobie spontanicznie spotkać się wieczorem czy nasyepnego dnia, a jeśli już dochodzi do spotkania, to ta osoba i tak odjedzie. Wiem, że teraz jest era wirtualnych kontaktów, ale ja zdecydowanie preferuje te na żywo.
Co do odbijania sobie domu todzinnego po 20stce, nie przeżyłam tego wtedy. Odbijam to jakbyś zgadza teraz po 40stce na stare lata i nie wiem czy to dobijające, czy po prostu fakt.
Co do spotkan z kimś na siłę, miałam na myśli randki z neta, często chodziłam na nie na siłę, bo facet był wolny i chciał się spotkać i tyle starczyło. Nie było żadnej nici porozumienia przez komunikator.
Desperacja level master.
Co do dynamiki relacji, piszesz, że odczytujesz sygnały i działasz. Problem u mnie, że myślę, że niewłaściwie czytam sygnały. Mile słowa, flirt, dotyk, uśmiech biorę za zainteresiwanie-po czym okazuje się, że to nie było zainteresowanie. Czy więc zainteresiwanie to brak dotyku, uśmiechu, flirtuje u pieszczotliwych słów?
Być może powinnam się jeszcze bardziej zmienić, być bardziej otwarta z mniejszym dystansem, śmiała, rozesmiana i zaczepna.
@ross ale Ty potrafisz żartować i być zaczepna przecież ![]()
Raka zapewne miał na myśli, że u niego seks łączy się z uczuciem, a nie wystarczy zwykle pożądanie bez głębszych uczuć. A coś glebszego można poczuć i szybko, więc niekoniecznie na ten seks by czekał niewiadomo jak długo.
Zgadza się ![]()
@raka sprawy łóżkowe też są ważne, będziesz czekał nie wiadomo ile a potem okaże się, że jesteście niekompatybilni pod tym względem, np. jej wystarczy raz na miesiąc a tobie nie itp.
Oczywiście, że są ważne. Raczej nie będę potrzebował zbyt często, skoro póki co w ogóle mnie nie ciągnie do seksu, ale zawsze będę w stanie pójść na jakiś kompromis, żebyśmy faktycznie się dopasowali.
Się ciekawie tu dzisiaj zrobiło.
Z tymi buziakami na pierwszym spotkaniu... cóż, jeśli było fajnie, i obydwoje na koniec spotkania mamy "banana " na twarzy, to czemu nie dać buziaka w policzek? Ja bym dała. Przecież nie rozmawiamy o namiętnym pocałunku?
Chociaż taki , po konkretnej, intensywnej, i iskrzącej niuansami z obu stron, korespondencji mógłby, według mnie zaistnieć. Może nie w moim wykonaniu, ale jest to dla mnie zupełnie wtedy zrozumiałe i do przyjęcia.
Ross- trochę odwróciłaś kota ogonem.
To Kaszpir , czyli osoba inicjująca te gesty zapytała babki wprost, czy jest coś na rzeczy, bo on czuje się zdezorientowany. A Ty, jako strona bierna (ale wyprowadz mnie z błędu,jesli nie), jakie chcesz zadać pytanie? "Czy te Twoje gesty świadczą o zainteresowaniu, Marek"?
Jeśli powie, że tak, to co? Zacznie Ci się to podoba dopiero wtedy? Co czujesz, jak on tak robi?
Poza tym , Ross, istotne, czy ty masz na nie ochotę? Chcesz odwzajemniać?
Się ciekawie tu dzisiaj zrobiło.
Z tymi buziakami na pierwszym spotkaniu... cóż, jeśli było fajnie, i obydwoje na koniec spotkania mamy "banana " na twarzy, to czemu nie dać buziaka w policzek? Ja bym dała. Przecież nie rozmawiamy o namiętnym pocałunku?
Chociaż taki , po konkretnej, intensywnej, i iskrzącej niuansami z obu stron, korespondencji mógłby, według mnie zaistnieć. Może nie w moim wykonaniu, ale jest to dla mnie zupełnie wtedy zrozumiałe i do przyjęcia.
Ale pisałaś, zapomniałam napisać, że miałaś kiedyś znajomość z internetu, gdzie w pisaniu był flow, a na żywo okazało się, że to nie to.
Ever:
Pisałam o znajomościach z reala nie z internetu, bo tam się jednak inaczej rozkłada dynamika.
Po latach internetowych znajomisci stwierdzam, że jednak wolę te na żywo. Bo internetowe często niosą za sobą pułapkę, że za dużo sobie człowiek wyobraża projektuje, co , okazuje się, nie ma przełożenia w rzeczywistości. Po drugie dobijające dla mnie było to, że ktoś mieszka na drugim końcu kraju( standardowo już bylo) I nie można sobie spontanicznie spotkać się wieczorem czy nasyepnego dnia, a jeśli już dochodzi do spotkania, to ta osoba i tak odjedzie. Wiem, że teraz jest era wirtualnych kontaktów, ale ja zdecydowanie preferuje te na żywo.Co do odbijania sobie domu todzinnego po 20stce, nie przeżyłam tego wtedy. Odbijam to jakbyś zgadza teraz po 40stce na stare lata i nie wiem czy to dobijające, czy po prostu fakt.
Co do spotkan z kimś na siłę, miałam na myśli randki z neta, często chodziłam na nie na siłę, bo facet był wolny i chciał się spotkać i tyle starczyło. Nie było żadnej nici porozumienia przez komunikator.
Desperacja level master.Co do dynamiki relacji, piszesz, że odczytujesz sygnały i działasz. Problem u mnie, że myślę, że niewłaściwie czytam sygnały. Mile słowa, flirt, dotyk, uśmiech biorę za zainteresiwanie-po czym okazuje się, że to nie było zainteresowanie. Czy więc zainteresiwanie to brak dotyku, uśmiechu, flirtuje u pieszczotliwych słów?
Być może powinnam się jeszcze bardziej zmienić, być bardziej otwarta z mniejszym dystansem, śmiała, rozesmiana i zaczepna.
Ja też wolę na żywo, dlatego te 2 tygodnie pisaniny naprawdę wystarczy i trzeba się sprawdzić w realu, jeśli mam w to inwestować swój czas. Zbyt długie pisanie powoduje niepewność i zmęczenie materiału jeśli nie wie się z kim ma się do czynienia. Zdecydowanie jestem za tą opcją. No chyba, że piszesz sobie jak z kolegą, znajomym, to wtedy możecie sobie trochę poczekać, gdyż nie wkładasz zbytnio swego zaangażowania w tą relację. Jeśli coś zaczyna iskrzyć, to czas na spotkanko ![]()
To co opisywałaś wcześniej apropos tego faceta, którego widujesz od wakacji, to jak się zachowujesz jak on Cię obejmuje, radośnie się uśmiecha? Odpowiadasz mu tym samym, flirtujesz? I nie mów mi, że nie umiesz flirtować, bo widziałam to w Twoim wykonaniu na forum
No i czy jesteś pewna, że wolny jest ten człowiek?
Myślę, że powinnaś zrobić coś szalonego (dla Ciebie szalonego), zaryzykować - jak nie wyjdzie, to znaczy, że tak miało być i nigdy nie miało się przeistoczyć w coś więcej i kropka. A nie się zastanawiać, kombinować i analizować, "a co on ma na myśli" itd. Tylko nie pytaj się od razu czy Cię kocha
tylko swobodniej podejdź do sprawy. Czasem naprawdę wystarczy głębsze spojrzenie, aby popchnąć coś do przodu. Faceci nie są tacy niedomyślni jak się powszechnie uważa. Wyczuwają subtelne zmiany, prawie jak kobiety, i również posługują się instynktem (tylko nie wierzą w niego tak mocno jak kobiety).
rossanka napisał/a:Ever:
Pisałam o znajomościach z reala nie z internetu, bo tam się jednak inaczej rozkłada dynamika.
Po latach internetowych znajomisci stwierdzam, że jednak wolę te na żywo. Bo internetowe często niosą za sobą pułapkę, że za dużo sobie człowiek wyobraża projektuje, co , okazuje się, nie ma przełożenia w rzeczywistości. Po drugie dobijające dla mnie było to, że ktoś mieszka na drugim końcu kraju( standardowo już bylo) I nie można sobie spontanicznie spotkać się wieczorem czy nasyepnego dnia, a jeśli już dochodzi do spotkania, to ta osoba i tak odjedzie. Wiem, że teraz jest era wirtualnych kontaktów, ale ja zdecydowanie preferuje te na żywo.Co do odbijania sobie domu todzinnego po 20stce, nie przeżyłam tego wtedy. Odbijam to jakbyś zgadza teraz po 40stce na stare lata i nie wiem czy to dobijające, czy po prostu fakt.
Co do spotkan z kimś na siłę, miałam na myśli randki z neta, często chodziłam na nie na siłę, bo facet był wolny i chciał się spotkać i tyle starczyło. Nie było żadnej nici porozumienia przez komunikator.
Desperacja level master.Co do dynamiki relacji, piszesz, że odczytujesz sygnały i działasz. Problem u mnie, że myślę, że niewłaściwie czytam sygnały. Mile słowa, flirt, dotyk, uśmiech biorę za zainteresiwanie-po czym okazuje się, że to nie było zainteresowanie. Czy więc zainteresiwanie to brak dotyku, uśmiechu, flirtuje u pieszczotliwych słów?
Być może powinnam się jeszcze bardziej zmienić, być bardziej otwarta z mniejszym dystansem, śmiała, rozesmiana i zaczepna.
Ja też wolę na żywo, dlatego te 2 tygodnie pisaniny naprawdę wystarczy i trzeba się sprawdzić w realu, jeśli mam w to inwestować swój czas. Zbyt długie pisanie powoduje niepewność i zmęczenie materiału jeśli nie wie się z kim ma się do czynienia. Zdecydowanie jestem za tą opcją. No chyba, że piszesz sobie jak z kolegą, znajomym, to wtedy możecie sobie trochę poczekać, gdyż nie wkładasz zbytnio swego zaangażowania w tą relację. Jeśli coś zaczyna iskrzyć, to czas na spotkanko
To co opisywałaś wcześniej apropos tego faceta, którego widujesz od wakacji, to jak się zachowujesz jak on Cię obejmuje, radośnie się uśmiecha? Odpowiadasz mu tym samym, flirtujesz? I nie mów mi, że nie umiesz flirtować, bo widziałam to w Twoim wykonaniu na forum
No i czy jesteś pewna, że wolny jest ten człowiek?
Myślę, że powinnaś zrobić coś szalonego (dla Ciebie szalonego), zaryzykować - jak nie wyjdzie, to znaczy, że tak miało być i nigdy nie miało się przeistoczyć w coś więcej i kropka. A nie się zastanawiać, kombinować i analizować, "a co on ma na myśli" itd. Tylko nie pytaj się od razu czy Cię kocha
tylko swobodniej podejdź do sprawy. Czasem naprawdę wystarczy głębsze spojrzenie, aby popchnąć coś do przodu. Faceci nie są tacy niedomyślni jak się powszechnie uważa. Wyczuwają subtelne zmiany, prawie jak kobiety, i również posługują się instynktem (tylko nie wierzą w niego tak mocno jak kobiety).
Tak flirtuje flirtuje:)
Mogę podejść swobodnie, bo zakochana nie jestem to nie mam spiny, ale jest wesoły, ciekawy i dobrze się czuje gdy rozmawiamy.
adela 07 napisał/a:Się ciekawie tu dzisiaj zrobiło.
Z tymi buziakami na pierwszym spotkaniu... cóż, jeśli było fajnie, i obydwoje na koniec spotkania mamy "banana " na twarzy, to czemu nie dać buziaka w policzek? Ja bym dała. Przecież nie rozmawiamy o namiętnym pocałunku?
Chociaż taki , po konkretnej, intensywnej, i iskrzącej niuansami z obu stron, korespondencji mógłby, według mnie zaistnieć. Może nie w moim wykonaniu, ale jest to dla mnie zupełnie wtedy zrozumiałe i do przyjęcia.Ale pisałaś, zapomniałam napisać, że miałaś kiedyś znajomość z internetu, gdzie w pisaniu był flow, a na żywo okazało się, że to nie to.
Ale nie aż taki, żeby w połączeniu z kontaktem na żywo zaiskrzyło. Nie ta temperatura tego "flow"
paslawek napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Chciałam żeby się tu z nami bawił a nie zamęczał się rozterkami
No wiem
Jak ochłonie to wróci -
dziś może mieć kiepski dzień
nic przyjemnego dostać koszaSam się o tego kosza prosił. Widział że coś "nie styka". Nic na siłę. Ja nie rozumiem - po co Wy to sobie robicie na takim etapie znajomości - te wszystkie rozmowy, wyjaśniania i inne. Przecież to się czuje, to nastawienie drugiej osoby.
On że randki, ona że spotkania - czyli mniej zaangażowana forma kontaktów.
On czułości, ona dystans - on błędne wnioski że "związek chłodny" - co za bzdury, jaki związek po 7 spotkaniach?.
On aktywny, inicjujący, ona tyle ile potrzeba - ewidentny brak zaangażowania.Napisałam mu ze jest czasoumilaczem? Ale osoby które tak bardzo chcą takich ewidentnych okoliczności które wręcz krzyczą "nie" nie zauważają
.
Tak wtedy to człowiekowi można gadać i gadać ![]()
KoralinaJones napisał/a:paslawek napisał/a:No wiem
Jak ochłonie to wróci -
dziś może mieć kiepski dzień
nic przyjemnego dostać koszaSam się o tego kosza prosił. Widział że coś "nie styka". Nic na siłę. Ja nie rozumiem - po co Wy to sobie robicie na takim etapie znajomości - te wszystkie rozmowy, wyjaśniania i inne. Przecież to się czuje, to nastawienie drugiej osoby.
On że randki, ona że spotkania - czyli mniej zaangażowana forma kontaktów.
On czułości, ona dystans - on błędne wnioski że "związek chłodny" - co za bzdury, jaki związek po 7 spotkaniach?.
On aktywny, inicjujący, ona tyle ile potrzeba - ewidentny brak zaangażowania.Napisałam mu ze jest czasoumilaczem? Ale osoby które tak bardzo chcą takich ewidentnych okoliczności które wręcz krzyczą "nie" nie zauważają
.
Tak wtedy to człowiekowi można gadać i gadać
I jeszcze będzie, że mu źle życzysz, tudzież zazdrościsz
@Kaszpir to takie "przygarnij kropka" z trochę wyśrubowanymi wymaganiami jak na swoją ofertę na rynku matrymonialnym. Ciężka sprawa.
Evergreen napisał/a:rossanka napisał/a:Ever:
Pisałam o znajomościach z reala nie z internetu, bo tam się jednak inaczej rozkłada dynamika.
Po latach internetowych znajomisci stwierdzam, że jednak wolę te na żywo. Bo internetowe często niosą za sobą pułapkę, że za dużo sobie człowiek wyobraża projektuje, co , okazuje się, nie ma przełożenia w rzeczywistości. Po drugie dobijające dla mnie było to, że ktoś mieszka na drugim końcu kraju( standardowo już bylo) I nie można sobie spontanicznie spotkać się wieczorem czy nasyepnego dnia, a jeśli już dochodzi do spotkania, to ta osoba i tak odjedzie. Wiem, że teraz jest era wirtualnych kontaktów, ale ja zdecydowanie preferuje te na żywo.Co do odbijania sobie domu todzinnego po 20stce, nie przeżyłam tego wtedy. Odbijam to jakbyś zgadza teraz po 40stce na stare lata i nie wiem czy to dobijające, czy po prostu fakt.
Co do spotkan z kimś na siłę, miałam na myśli randki z neta, często chodziłam na nie na siłę, bo facet był wolny i chciał się spotkać i tyle starczyło. Nie było żadnej nici porozumienia przez komunikator.
Desperacja level master.Co do dynamiki relacji, piszesz, że odczytujesz sygnały i działasz. Problem u mnie, że myślę, że niewłaściwie czytam sygnały. Mile słowa, flirt, dotyk, uśmiech biorę za zainteresiwanie-po czym okazuje się, że to nie było zainteresowanie. Czy więc zainteresiwanie to brak dotyku, uśmiechu, flirtuje u pieszczotliwych słów?
Być może powinnam się jeszcze bardziej zmienić, być bardziej otwarta z mniejszym dystansem, śmiała, rozesmiana i zaczepna.
Ja też wolę na żywo, dlatego te 2 tygodnie pisaniny naprawdę wystarczy i trzeba się sprawdzić w realu, jeśli mam w to inwestować swój czas. Zbyt długie pisanie powoduje niepewność i zmęczenie materiału jeśli nie wie się z kim ma się do czynienia. Zdecydowanie jestem za tą opcją. No chyba, że piszesz sobie jak z kolegą, znajomym, to wtedy możecie sobie trochę poczekać, gdyż nie wkładasz zbytnio swego zaangażowania w tą relację. Jeśli coś zaczyna iskrzyć, to czas na spotkanko
To co opisywałaś wcześniej apropos tego faceta, którego widujesz od wakacji, to jak się zachowujesz jak on Cię obejmuje, radośnie się uśmiecha? Odpowiadasz mu tym samym, flirtujesz? I nie mów mi, że nie umiesz flirtować, bo widziałam to w Twoim wykonaniu na forum
No i czy jesteś pewna, że wolny jest ten człowiek?
Myślę, że powinnaś zrobić coś szalonego (dla Ciebie szalonego), zaryzykować - jak nie wyjdzie, to znaczy, że tak miało być i nigdy nie miało się przeistoczyć w coś więcej i kropka. A nie się zastanawiać, kombinować i analizować, "a co on ma na myśli" itd. Tylko nie pytaj się od razu czy Cię kocha
tylko swobodniej podejdź do sprawy. Czasem naprawdę wystarczy głębsze spojrzenie, aby popchnąć coś do przodu. Faceci nie są tacy niedomyślni jak się powszechnie uważa. Wyczuwają subtelne zmiany, prawie jak kobiety, i również posługują się instynktem (tylko nie wierzą w niego tak mocno jak kobiety).
Tak flirtuje flirtuje:)
Mogę podejść swobodnie, bo zakochana nie jestem to nie mam spiny, ale jest wesoły, ciekawy i dobrze się czuje gdy rozmawiamy.
Ale czy Cię kręci, Ross??Chyba to wiesz?
Tak flirtuje flirtuje:)
Mogę podejść swobodnie, bo zakochana nie jestem to nie mam spiny, ale jest wesoły, ciekawy i dobrze się czuje gdy rozmawiamy.
No, ale Ty, ross, cały czas piszesz, że do zakochania się potrzebny Ci jest czas, że nie zakochujesz się tak po prostu, z niczego, od pierwszego wejrzenia. Skoro tak, to znaczy, że powinnaś być na tym wstępnym etapie każdej nowej znajomości - swobodna i bez spiny. To gdzie tu jest problem?
Tak flirtuje flirtuje:)
Mogę podejść swobodnie, bo zakochana nie jestem to nie mam spiny, ale jest wesoły, ciekawy i dobrze się czuje gdy rozmawiamy.
No to wsiadaj na tego rumaka i WIO! ![]()
No, ale Ty, ross, cały czas piszesz, że do zakochania się potrzebny Ci jest czas, że nie zakochujesz się tak po prostu, z niczego, od pierwszego wejrzenia. Skoro tak, to znaczy, że powinnaś być na tym wstępnym etapie każdej nowej znajomości - swobodna i bez spiny. To gdzie tu jest problem?.
Myślę, ze Ross boi się skrzywdzenia/pomyłki i dlatego trzyma uczucia na wodzy, nie pozwala sobie na otwarcie i swobodę. Zgadza się Ross?
I jeszcze będzie, że mu źle życzysz, tudzież zazdrościsz
A kysz ![]()
co ma być to będzie ![]()
@Kaszpir to takie "przygarnij kropka" z trochę wyśrubowanymi wymaganiami jak na swoją ofertę na rynku matrymonialnym. Ciężka sprawa.
To prawda ,ale nie takie ciężkie przypadki na ludzi wyprowadzaliśmy ![]()
rossanka napisał/a:Evergreen napisał/a:Ja też wolę na żywo, dlatego te 2 tygodnie pisaniny naprawdę wystarczy i trzeba się sprawdzić w realu, jeśli mam w to inwestować swój czas. Zbyt długie pisanie powoduje niepewność i zmęczenie materiału jeśli nie wie się z kim ma się do czynienia. Zdecydowanie jestem za tą opcją. No chyba, że piszesz sobie jak z kolegą, znajomym, to wtedy możecie sobie trochę poczekać, gdyż nie wkładasz zbytnio swego zaangażowania w tą relację. Jeśli coś zaczyna iskrzyć, to czas na spotkanko
To co opisywałaś wcześniej apropos tego faceta, którego widujesz od wakacji, to jak się zachowujesz jak on Cię obejmuje, radośnie się uśmiecha? Odpowiadasz mu tym samym, flirtujesz? I nie mów mi, że nie umiesz flirtować, bo widziałam to w Twoim wykonaniu na forum
No i czy jesteś pewna, że wolny jest ten człowiek?
Myślę, że powinnaś zrobić coś szalonego (dla Ciebie szalonego), zaryzykować - jak nie wyjdzie, to znaczy, że tak miało być i nigdy nie miało się przeistoczyć w coś więcej i kropka. A nie się zastanawiać, kombinować i analizować, "a co on ma na myśli" itd. Tylko nie pytaj się od razu czy Cię kocha
tylko swobodniej podejdź do sprawy. Czasem naprawdę wystarczy głębsze spojrzenie, aby popchnąć coś do przodu. Faceci nie są tacy niedomyślni jak się powszechnie uważa. Wyczuwają subtelne zmiany, prawie jak kobiety, i również posługują się instynktem (tylko nie wierzą w niego tak mocno jak kobiety).
Tak flirtuje flirtuje:)
Mogę podejść swobodnie, bo zakochana nie jestem to nie mam spiny, ale jest wesoły, ciekawy i dobrze się czuje gdy rozmawiamy.Ale czy Cię kręci, Ross??Chyba to wiesz?
Uhm.
KoralinaJones napisał/a:@Kaszpir to takie "przygarnij kropka" z trochę wyśrubowanymi wymaganiami jak na swoją ofertę na rynku matrymonialnym. Ciężka sprawa.
To prawda ,ale nie takie ciężkie przypadki na ludzi wyprowadzaliśmy
Zmierzam do tego, że poddawanie się takiej silnej presji (muszę znaleźć, musi się udać) to autosabotaż.
rossanka napisał/a:Tak flirtuje flirtuje:)
Mogę podejść swobodnie, bo zakochana nie jestem to nie mam spiny, ale jest wesoły, ciekawy i dobrze się czuje gdy rozmawiamy.No to wsiadaj na tego rumaka i WIO!
KoralinaJones napisał/a:No, ale Ty, ross, cały czas piszesz, że do zakochania się potrzebny Ci jest czas, że nie zakochujesz się tak po prostu, z niczego, od pierwszego wejrzenia. Skoro tak, to znaczy, że powinnaś być na tym wstępnym etapie każdej nowej znajomości - swobodna i bez spiny. To gdzie tu jest problem?.
Myślę, ze Ross boi się skrzywdzenia/pomyłki i dlatego trzyma uczucia na wodzy, nie pozwala sobie na otwarcie i swobodę. Zgadza się Ross?
Po prostu wyciągam wnioski z doswiadczen. ![]()
Może chłop jest po prostu towarzyski wesoly i miły.
Evergreen napisał/a:rossanka napisał/a:Tak flirtuje flirtuje:)
Mogę podejść swobodnie, bo zakochana nie jestem to nie mam spiny, ale jest wesoły, ciekawy i dobrze się czuje gdy rozmawiamy.No to wsiadaj na tego rumaka i WIO!
KoralinaJones napisał/a:No, ale Ty, ross, cały czas piszesz, że do zakochania się potrzebny Ci jest czas, że nie zakochujesz się tak po prostu, z niczego, od pierwszego wejrzenia. Skoro tak, to znaczy, że powinnaś być na tym wstępnym etapie każdej nowej znajomości - swobodna i bez spiny. To gdzie tu jest problem?.
Myślę, ze Ross boi się skrzywdzenia/pomyłki i dlatego trzyma uczucia na wodzy, nie pozwala sobie na otwarcie i swobodę. Zgadza się Ross?
Po prostu wyciągam wnioski z doswiadczen.
Może chłop jest po prostu towarzyski wesoly i miły.
I słusznie
.
Ross
No to tak ;
Facet Cię kreci
Flirtujesz z nim
I tak od pół roku?
A co z Twoją niechęcią do dotyku?
Wzbraniasz się, czy co robisz? Bo może on by chciał "więcej", a nie widzi odzewu z Twojej strony?
Chociaż po takim czasie to powinno mu się już odechcieć .
Albo jest męskim odpowiednikiem Miętusa, co powinnaś juz wiedzieć po takim czasie.?
paslawek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:@Kaszpir to takie "przygarnij kropka" z trochę wyśrubowanymi wymaganiami jak na swoją ofertę na rynku matrymonialnym. Ciężka sprawa.
To prawda ,ale nie takie ciężkie przypadki na ludzi wyprowadzaliśmy
Zmierzam do tego, że poddawanie się takiej silnej presji (muszę znaleźć, musi się udać) to autosabotaż.
Tak to rodzaj desperacji i jej konsekwencje
przez co trudno dostrzec że ma się wybór
Udowadnianie sobie czy komuś czegokolwiek to też takie łażenie po cienkim lodzie
autosabotaż i ogłoszenie, że się człek do niczego nie nadaje a tak się przecież starał.
Ross
No to tak ;
Facet Cię kreci
Flirtujesz z nim
I tak od pół roku?
A co z Twoją niechęcią do dotyku?
Wzbraniasz się, czy co robisz? Bo może on by chciał "więcej", a nie widzi odzewu z Twojej strony?
Chociaż po takim czasie to powinno mu się już odechcieć .
Albo jest męskim odpowiednikiem Miętusa, co powinnaś juz wiedzieć po takim czasie.?
Odwzajemniam dotyk. Flirtuje. Rozmawiam. Zaczepiam.
Być może to męski odpowiednik Miętowej.
Jakieś plany na wieczór macie? ![]()
Ross
Jeśli gosć nie odpowiada na Twoje zaczepki i flirt, to faktycznie są takie zachowania o których pisze Mietus. Znaczy, ze w stosunku do innych kobiet jest u niego podobnie.
Serberys- no właśnie szykuje się na koncert. Niestety idę sama, i trochę się obawiam spotkania tam eksa. Czuję w zwiazku z tym lekki bó lbrzucha
No ale zależy mi na tym wydarzeniu, a poza tym już zrobiłam makijaż.
Szkoda, że nie ma w domu jakiej seteczki dla kurażu.
Jakieś plany na wieczór macie?
Tak zakręcić globusem kosmicznie na całego tylko to wymaga współpracy
Nie tęsknicie za Deep ? bo ja tak ![]()
@adela kurcze, lipa trochę, ale może skup się bardziej na samym koncercie, a ex kiwnij głową co najwyżej na powitanie, jak się zauważycie nawzajem ![]()
Mi się przydarzyła podobna historia na weselu kuzyna. Zaprosiłem sąsiadkę, ale szybko się rozmyśliła i poszedłem sam. Na imprezie spotkałem swoją ex z jej ówczesnym mężem
, zapomniałem, że ona i żona (już była) mojego kuzyna to psiapsióły ![]()
Nie powiem, żeby mi to poprawiło nastrój ![]()
@paslawek zastanawiam się właśnie co tam u Deep i czy wszystko w porządku, bo nie ma jej już długo dość ![]()
A ja sobie przedwczoraj wieczorem wróciłem z wyjazdu ze znajomymi ![]()
Ross
Jeśli gosć nie odpowiada na Twoje zaczepki i flirt, to faktycznie są takie zachowania o których pisze Mietus. Znaczy, ze w stosunku do innych kobiet jest u niego podobnie.
Serberys- no właśnie szykuje się na koncert. Niestety idę sama, i trochę się obawiam spotkania tam eksa. Czuję w zwiazku z tym lekki bó lbrzucha
No ale zależy mi na tym wydarzeniu, a poza tym już zrobiłam makijaż.
Szkoda, że nie ma w domu jakiej seteczki dla kurażu.
Głowa do góry myślę że nie będzie tak źle
a prędzej czy później i tak gdzieś go możesz spotkać
@paslawek jakiej współpracy? W czymś pomóc? ^^
@paslawek jakiej współpracy? W czymś pomóc? ^^
zapodaj jakiś bit ![]()
Ross
Jeśli gosć nie odpowiada na Twoje zaczepki i flirt, to faktycznie są takie zachowania o których pisze Mietus. Znaczy, ze w stosunku do innych kobiet jest u niego podobnie.
Masz na myśli brak postępów?
Być może możesz mieć rację.
A ja sobie przedwczoraj wieczorem wróciłem z wyjazdu ze znajomymi
A mówiłam, że czeka Cię podróż. Wróżba z wosku nie kłamała:)
Czary mary
Cześć Deep ![]()
Ahoj
Dobry wieczór wszystkim.
Cześć Paslawku ![]()
Nie martwcie się o mnie. Już zaczynam świąteczną przerwę
Jutro planuję cały dzień siedzieć w domu, a co
A żeby nie było, że leń śmierdzący to planuję również zrobić niedzielnego roasta w sobotę, a co! Oczywiście wołowina z yorkshire puddings zalane sosem, mhmmm... Anglicy byliby ze mnie dumni.
Serberys w tym kawałku jest Ghost Shell???
Nie nadgonię chyba dzisiaj zaległości ![]()
@Deep tak, teledysk jest zrobiony z dwóch filmów Ghost in the shell
btw doszedł do Ciebie mail? bo nie wiem
@Deep tak, teledysk jest zrobiony z dwóch filmów Ghost in the shell
btw doszedł do Ciebie mail? bo nie wiem
Kota-Lwa brak myszy będą harcować
Mianuję Cię Serberysku moim zastępcą ![]()
Serberys no właśnie jakiegoś mind fuck up'u dostawałam oglądając ten teledysk
Maila sprawdzę w nocy jak rozłożę sprzęcik ale najpierw posprzątam stół bo zrobiłam sobie taki bajzel w kuchni, że nie pytej ![]()
Teledysk fajny o tyle, że gość sklejał tak, żeby pasowało do danego momentu utworu ^^
Jak późno w nocy? Mam nie spać dzisiaj? ![]()
@paslawek dlaczego zastępcą, a ty gdzie uciekasz? ![]()
Teledysk fajny o tyle, że gość sklejał tak, żeby pasowało do danego momentu utworu ^^
Jak późno w nocy? Mam nie spać dzisiaj?@paslawek dlaczego zastępcą, a ty gdzie uciekasz?
Szanujący się stary bosman powinien mieć zastępce - nigdzie nie uciekam
ja to już jestem elementem grafiki ![]()
rakastankielia napisał/a:A ja sobie przedwczoraj wieczorem wróciłem z wyjazdu ze znajomymi
A mówiłam, że czeka Cię podróż. Wróżba z wosku nie kłamała:)
Już wtedy Ci pisałem, że zapewne o to chodzi, bo faktycznie czekała mnie w najbliższym czasie podróż
miałem ją zaplanowaną, więc nie było to zaskoczeniem.
adela 07 napisał/a:Ross
No to tak ;
Facet Cię kreci
Flirtujesz z nim
I tak od pół roku?
A co z Twoją niechęcią do dotyku?
Wzbraniasz się, czy co robisz? Bo może on by chciał "więcej", a nie widzi odzewu z Twojej strony?
Chociaż po takim czasie to powinno mu się już odechcieć .
Albo jest męskim odpowiednikiem Miętusa, co powinnaś juz wiedzieć po takim czasie.?Odwzajemniam dotyk. Flirtuje. Rozmawiam. Zaczepiam.
Być może to męski odpowiednik Miętowej.
Ross, w pewnym wieku to już się, za przeproszeniem, nie ma co pierdolić za długo
Albo rybka, albo pipka, jak mawiał Sofronow ![]()
No, Serberys tu widzę planuje mi złamać serduszko
Ej, taka scena dzisiaj. Czekam z koleżanką na metro. Obok dwóch 30-40 lat (ciężko określić dokładniej) patusów. Myślę, Polacy, no jak, Podkarpacka pucha mocnego w łapie. Ale czekaj, skręty? Niech otworzą gemby. Otworzyli. Ok. Anglicy z polskim browaro podobnym wyrobem. W taki mróz brrr... Jak Flip i Flap. Jeden mały gruby. Drugi chudy i długi. Albo jak tych dwóch zbirów z Kevina samego w domu. Po ubiorze to ci z Kevina. No i ten mały gruby instruuje tego długiego chudego aby usiadł. Fotkę mu zrobi. Zrobił jedną. "Pokaż zegarek". Chudy podwija rękaw. Cyka. Na portal randkowy
I pytam koleżankę czy jest na randkowym portalu. Mówi, że próbowała ale no... Zrozumiałe historie
Mówię jej, że ma za duże wymagania. Czy Davida Beckham'a chcę czy co? A tu takie fajne kolesie. Nawet fotki nie szczela wiecie... od dołu na gymbę, że dziurki w nosie widać. Wytatuowana łezka pod okiem. No brać!!! Badboy w końcu, nie?
No i wiecie chłopaki. To Angielka i mówi, że licho na tych portalach, porażka i w ogóle. To powtarzam, że ma za duże wymagania. Ta się śmieje. Pyta "bare minimum?" Takie podstawowe minimum, żeby chociaż było. I ciężko z tym. To już woli być sama
I tak to jest. Też mam podobne wnioski. Samotność niefajna ale z dwojga złego... ![]()
rossanka napisał/a:adela 07 napisał/a:Ross
No to tak ;
Facet Cię kreci
Flirtujesz z nim
I tak od pół roku?
A co z Twoją niechęcią do dotyku?
Wzbraniasz się, czy co robisz? Bo może on by chciał "więcej", a nie widzi odzewu z Twojej strony?
Chociaż po takim czasie to powinno mu się już odechcieć .
Albo jest męskim odpowiednikiem Miętusa, co powinnaś juz wiedzieć po takim czasie.?Odwzajemniam dotyk. Flirtuje. Rozmawiam. Zaczepiam.
Być może to męski odpowiednik Miętowej.Ross, w pewnym wieku to już się, za przeproszeniem, nie ma co pierdolić za długo
Albo rybka, albo pipka, jak mawiał Sofronow
W zasadzie jak mam być szczera, to wsie niczego nie spodziewam. Tak tylko napisałam. Ot jest sobie chodzi, zyje, bedzie to będzie a jak nie to nie bedzie.
Tylko teraz wypada mi go zaprosić na randkę :d
haha
żartowałam.
Anioł to klasyka ![]()
Strony Poprzednia 1 … 180 181 182 183 184 … 205 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Wolni szukający partnera, partnerki-specjalne miejsce-2-Na wyłączność!
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026