Deep ja tu widzę, że sobie dobrze (świetnie wręcz) radzisz z postaciami negatywnymi, tylko chodziło Ci o te relacje nieprzetestowane, które zalegają w umyśle, te odgrzewane steki, utrata potencjalnych korzyści, sentyment do tego co tajemnicze i ledwo poznane, ale z początku bardzo smakowało i się tak jakoś urwało, znikąd. No, ale może dobrze, że się to nie rozwinęło, bo miesiące miodowe, to mi się kojarzą z postaciami toksycznymi. Kto wie, jakby się to potoczyło.
Ale wiesz, jak sobie czytałam te wizualizacje, które tak obrazowo przedstawiłaś (notabene pyszne to było), to tak mnie naszło, że Ty chyba odbierasz świat mocno intuicyjnie, sercem patrzysz, wrażeniem, między światami. Zgadza się? Nawet nie jest to jakaś nowość dla mnie, ale teraz jakoś mi się to ugruntowało w głowie. No.Miłego weekendu ludzie.
O! To to to...
Na poziomie rozumowym, z którego też korzystam
to tak właśnie sobie tłumaczę, że to by była jakaś masakra pewnie, skoro nawet nie szło się dowiedzieć o co cho, za dużo tajemnic, na cholerę tak... i choć tego nie rozumiem to lepiej zaufać losowi, że mnie być może chroni dając czasem miły temacik do fantazji
Aczkolwiek jak tu uchronił tak potem znowu nie i tak sobie myślę... w karty trzeba zagrać. O pieniądze. Zbić fortunę. Wybyczyć się na Karaibach. Machnąć ręką na jakieś miłostki. Czy każdemu miłość romantyczna jest pisana? Taka "i żyli długo i szczęśliwie"? Pocieszające choć we wredny sposób, że NIE. No i czym się przejmować.
A sercem może mało patrzę jednak. Sercu to muszę nieraz zawrzyć ryja, cicho, durne, ile masz lat? 35 czy 2? Ale wrażeniem to dużo, chyba najwięcej. Między... Niom. Obrazowo. Wrażenia. Czucie. Coś w ten deseń ![]()