netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

30lat i cały czas sam

31 051 odpowiedzi946 189 wyświetleńzałożony przez dupa_wołowa, 10.04.2021

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 470 471 472 473 474 … 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 616 do 30 680 z 31 052 ]

30 616

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

To zacznij się zastanawiać gdzie popełniasz błędy. Bo póki co to przerzucasz odpowiedzialność za te niepowodzenia na kobiety.


Przecież tamta dziewczyna sama zgodziła się na spotkanie i dograłem z nią szczegóły, a potem mnie ignorowała całkowicie.
Nie widzisz tutaj jej winy?

30 617

Odp: 30lat i cały czas sam

W pełni się zgadzam z Mrs.Happiness. Nie jesteś dziwna, albo oboje jesteśmy bo ja też wolę otwartą komunikację. Takie podchody są po pierwsze ryzykowne, po drugie po prostu męczące, to niepotrzebne utrudnianie sobie czegoś co i tak nie jest łatwe. Osoba, z którą chce się stworzyć relację siłą rzeczy staje się dość ważna i warta wysiłku. Postawa jaką prezentuje Jack brzmi mniej więcej tak: "mogę się z tobą spotkać bo i tak będę w okolicy ale pamiętaj, że wcale mi na tobie nie zależy". Styl "tsundere" prosto z anime. Gdyby chodziło o nastolatków to jeszcze może by przeszło. Tu jednak chodzi o dorosłych ludzi, którzy muszą planować większość tego co robią bo zwykle mają mocno ograniczony czas i zasoby. Zwykła przyzwoitość wymagałaby od tej dziewczyny poinformowania go o odwołaniu spotkania.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Przecież tamta dziewczyna sama zgodziła się na spotkanie i dograłem z nią szczegóły, a potem mnie ignorowała całkowicie.
Nie widzisz tutaj jej winy?

"Wina" to może nie jest najlepsze słowo. O wiele bardziej pasuje tu nazwanie jej nieodpowiedzialną.

30 618

Odp: 30lat i cały czas sam

Co raz bliżej 500 strony, a potem 1000...

30 619

Odp: 30lat i cały czas sam
gman98v2 napisał/a:

Co raz bliżej 500 strony, a potem 1000...

Na temacie Mikloszy prezesa też właśnie o 1000 strona pisaliśmy dzisiaj, ale wy jesteście o połowa bliżej od nas

30 620

Odp: 30lat i cały czas sam

Będzie i 1000 a potem 1100 ; ))

30 621 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-11 12:03:07)

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

To zacznij się zastanawiać gdzie popełniasz błędy. Bo póki co to przerzucasz odpowiedzialność za te niepowodzenia na kobiety.


Przecież tamta dziewczyna sama zgodziła się na spotkanie i dograłem z nią szczegóły, a potem mnie ignorowała całkowicie.
Nie widzisz tutaj jej winy?


Nie. To tylko luźna gadka przez neta. Nie powoduje to, że ludzie są zobowiązani do czegokolwiek wobec siebie nawzajem.

-edit- zajmij się sobą. W sensie - buduj siebie. Daj sobie jeszcze 6-12 miesięcy na dopracowanie formy. Zrób sobie Trening Umiejętności Społecznych dla dorosłych. I wykorzystaj nową wiedzę do budowania nowych relacji. Ale bez parcia na związek. Tak po prostu - dla siebie. Opcji na rynku masz dużo.

https://spokojnietotylkopsychologia.pl/warsztaty

https://sensosenso.pl/warsztaty/trening … doroslych/

https://www.centrumsensum.pl/oferta/gru … -doroslych

Może zainteresuj się jak mogą ci pomóc stowarzyszenia i fundacje dedykowane facetom?

https://masculinum.org/fundacja/

https://schm.org.pl/


Mrs.Happiness napisał/a:

Mój partner mieszkał kilkaset kilometrów ode mnie. Też poznaliśmy się online, choć nie na portalu randkowym. Studiował, więc nie było żadnego innego powodu poza spotkaniem się, by tę odległość pokonał.
Nie zdecydował się na hotel, ale przejechał cały kraj, by zabrać mnie na herbatę i ciastko.


A widzisz różnice pomiędzy tym (i dekadę temu - czyli przed covidem), a jednak hotelem i kolesiem po 30stce? smile


A jak zmieniła zdanie, to mogła go poinformować. Przecież jedyne, co musiałaby w tym celu zrobić, to napisać ze dwa zdania.
To można zrozumieć, jak się ma naście lat, ale nie u dorosłych ludzi.

Covid wiele zmienił. To raz. A dwa, ze kilka tygodni rozmowy online nie powoduje stworzenia żadnej wzajemnej powinności.

Już my tutaj dłużej rozmawiamy. I co - czujesz się w jakimkolwiek stopniu zobowiązana do czegokolwiek wobec mnie? wink

30 622

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Postawa jaką prezentuje Jack brzmi mniej więcej tak: "mogę się z tobą spotkać bo i tak będę w okolicy ale pamiętaj, że wcale mi na tobie nie zależy".

LOL A jak tam ta twoja panna, co cię wystawiła na sylwka?

Kobiety są płochliwe. Niektóre uważają takie zachowanie za romantyczny gest (acz kobiety ze specyficzną przeszłością) i jeszcze by on przeszedł jak mówimy o studentach (ale i to nie zawsze), ale jak mamy do czynienia z koniem 30+ to już niekoniecznie. Zdecydowana większość uzna to za desperację. Jeszcze jakby przyjechał rano i wracał wieczorem to może. Ale ten hotel to już jest za dużo.

Ponownie cię zapytam - czy kilka tygodni rozmowy online buduje jakąkolwiek wzajemność powinność do czegokolwiek? Czy czujesz się zobowiązany wobec mnie do czegokolwiek? Przecież rozmawiamy online już w sumie kilka lat. A nie kilka tygodni jak w przypadku Rumuna.

30 623

Odp: 30lat i cały czas sam

A Rumun - i jeszcze jedna rzecz - zmień imię na Dolariusz. smile I nie zawracaj sobie głowy głupotami wink


30 624

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

A widzisz różnice pomiędzy tym (i dekadę temu - czyli przed covidem), a jednak hotelem i kolesiem po 30stce? smile

Ludzie nadal się umawiają w necie na seks, więc w czym ten covid niby teraz przeszkadza?
Jakbym miała jakieś obiekcje, to bym się nie zgodziła, albo dała znać, że wolę inne rozwiązanie.
A wiek jest bez znaczenia dla mnie w tej kwestii, bo skoro rozmawiali regularnie dwa miesiące i chcieli przenieść tę znajomość do świata rzeczywistego, to ktoś musiał zdecydować się na podróż. Ewentualnie mogli oboje umówić się gdzieś w połowie drogi.
Nie widzę żadnych powodów, by robić jakieś szopki i udawać, że się przypadkiem będzie w pobliżu.
Hotel to tak naprawdę jedyna kwestia, do której można by się przyczepić, bo dziewczyna mogła pomyśleć, że to sugestia z jego strony, by tam do niego dołączyła, albo że będzie zobligowana, by spędzić z nim czas pobytu w mieście, nawet jak się jej na żywo nie spodoba i z chęcią uciekłaby po dwudziestu minutach.
ALE… tu znów wracamy do komunikacji.
My z partnerem też rozważaliśmy, żeby wziął hotel, bo nie jest fajnie się tułać cały dzień w podróży, ale finalnie on doszedł do wniosku, że wróci tego samego dnia, żeby nie było „przypału”, jak randka nie wypali.
Wszystko otwarcie, ja wiedziałam, co on myśli na ten temat. On wiedział, co myślę ja.
Byliśmy wtedy ledwo po dwudziestce i jakoś potrafiliśmy traktować się z szacunkiem i zrezygnować z gierek.

Jack Sparrow napisał/a:

Już my tutaj dłużej rozmawiamy. I co - czujesz się w jakimkolwiek stopniu zobowiązana do czegokolwiek wobec mnie? wink

Nie rozmawiamy prywatnie, więc nie. Tak naprawdę się przecież nie znamy.
Zresztą wobec znajomych, z którymi gadam raz na dwa lata też nie czuję się zobowiązana.
Ale regularny prywatny kontakt to już inna para kaloszy, zwłaszcza w sytuacji, gdy umawiasz się z tą osobą na spotkanie.

30 625

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

LOL A jak tam ta twoja panna, co cię wystawiła na sylwka?

Niezbyt uważnie czytasz smile

Jack Sparrow napisał/a:

Kobiety są płochliwe. Niektóre uważają takie zachowanie za romantyczny gest (acz kobiety ze specyficzną przeszłością) i jeszcze by on przeszedł jak mówimy o studentach (ale i to nie zawsze), ale jak mamy do czynienia z koniem 30+ to już niekoniecznie. Zdecydowana większość uzna to za desperację.

Niektóre uważają to zachowanie za NORMALNE, bo jakoś trzeba się spotkać pierwszy raz.
Jak mnie ktoś zagada na ulicy, to też mogę uznać, że to desperat, bo zupełnie nic o mnie nie wie, poza tym jak wyglądam, a już prosi o numer, czy spotkanie.
Masa znajomości by mnie w życiu ominęła, gdybym się tak spinała za każdym razem.

30 626

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

To zacznij się zastanawiać gdzie popełniasz błędy. Bo póki co to przerzucasz odpowiedzialność za te niepowodzenia na kobiety.


Przecież tamta dziewczyna sama zgodziła się na spotkanie i dograłem z nią szczegóły, a potem mnie ignorowała całkowicie.
Nie widzisz tutaj jej winy?

Mogło być gorzej, mogłeś popedałować tam dzielnie, zainwestować i wypić ostatecznie tą kawę vis a vis pustego krzesła.

30 627 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-03-11 17:20:42)

Odp: 30lat i cały czas sam

Shini przeciez mogles isc do wojska i mialbys swoja niezaleznosc. Ostatnio jedna laska ktora znam, a skonczyla tylko liceum kosmetyczne czy cos takiego tez poszla najpierw na jakis miesiac szkolki czy oboz i po tym sie dostala, tym bardziej cb by wzieli. No chyba ze nadajesz sie mniej od niej, jakos wcale mnie to nie zdziwi, bo tobie i tak nic nie pasuje. To, co robisz nie, ale do woja tez nie, a tak wogole to nie wiesz co, myle sie? Az zacytuje rycha peje "i nie zmienia sie nic".

Rumun: wejdz w googla, wpisz chocby "czemu on przestal sie odzywac". Wyskoczy ci z trylion takich tematow, wiec nie, to nie tylko kobiety. Chyba przespales ostatnie lata, bo obecnie to juz stqlo sie jakby norma, od kiedy jest tinder mniej wiecej. Mialam kiedys krotko, z ciekawosci, ale za kazdym razem jak slysze od ludzi o znajomosciach stqmtad sie upewniam, ze nic mnie nie omija xD

30 628

Odp: 30lat i cały czas sam

Nie rozmawiamy prywatnie, więc nie. Tak naprawdę się przecież nie znamy.
Zresztą wobec znajomych, z którymi gadam raz na dwa lata też nie czuję się zobowiązana.

Hotel to tak naprawdę jedyna kwestia, do której można by się przyczepić, bo dziewczyna mogła pomyśleć, że to sugestia z jego strony, by tam do niego dołączyła, albo że będzie zobligowana, by spędzić z nim czas pobytu w mieście, nawet jak się jej na żywo nie spodoba i z chęcią uciekłaby po dwudziestu minutach.

No popatrz..... smile



Niezbyt uważnie czytasz smile

A co, wróciła?


Masa znajomości by mnie w życiu ominęła, gdybym się tak spinała za każdym razem.


Mnie nie. Okazji i tak mam bez liku. Ale taka jest różnica między nami - w sensie między mną i tobą, a Rumunem i jego "wybrankami". Dla nas większość sytuacji to okazje do zagadania, wymiany poglądów, poznania. Bez spiny i na luzie. Bez kreowania poczucia obowiązku/zobligowania. Ale on tak nie ma. A jego obiekty westchnień to nie mniej zakompleksione buły od niego.


Nie widzę żadnych powodów, by robić jakieś szopki i udawać, że się przypadkiem będzie w pobliżu.

Niestety początki relacji różnego rodzaju to niemały udział białych kłamstewek tego rodzaju.

30 629 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2026-03-13 02:32:31)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Kobiety są płochliwe. Niektóre uważają takie zachowanie za romantyczny gest (acz kobiety ze specyficzną przeszłością) i jeszcze by on przeszedł jak mówimy o studentach (ale i to nie zawsze), ale jak mamy do czynienia z koniem 30+ to już niekoniecznie. Zdecydowana większość uzna to za desperację. Jeszcze jakby przyjechał rano i wracał wieczorem to może. Ale ten hotel to już jest za dużo.

Ponownie cię zapytam - czy kilka tygodni rozmowy online buduje jakąkolwiek wzajemność powinność do czegokolwiek? Czy czujesz się zobowiązany wobec mnie do czegokolwiek? Przecież rozmawiamy online już w sumie kilka lat. A nie kilka tygodni jak w przypadku Rumuna.

Raczej to czy by przeszedł czy nie zależy od poziomu atrakcyjności faceta. Choć w tym przypadku raczej nie chodziło o to bo przecież ona Rumuna jeszcze nie widziała w realu.

To czy mógłby przyjechać rano i wracać wieczorem to już raczej kwestia odległości. Jeśli jest tak daleko, że jedzie się pół dnia lub więcej to nie bardzo się opłaca wracać tego samego dnia.

Teraz nie ale gdybyśmy się na coś umówili to czułbym się zobowiązany nawet wobec ciebie żeby chociaż poinformować jeśli coś by się zmieniło. I tak samo miałbym z każdym choćbym nawet w ogóle nie znał tej osoby. To jest kwestia zwykłej przyzwoitości.

Dalej to już Mrs.Happiness bardzo ładnie wytłumaczyła jak taka sytuacja powinna wyglądać. Nie trzeba nic dodawać.

blueangel napisał/a:

Shini przeciez mogles isc do wojska i mialbys swoja niezaleznosc. Ostatnio jedna laska ktora znam, a skonczyla tylko liceum kosmetyczne czy cos takiego tez poszla najpierw na jakis miesiac szkolki czy oboz i po tym sie dostala, tym bardziej cb by wzieli. No chyba ze nadajesz sie mniej od niej, jakos wcale mnie to nie zdziwi, bo tobie i tak nic nie pasuje. To, co robisz nie, ale do woja tez nie, a tak wogole to nie wiesz co, myle sie? Az zacytuje rycha peje "i nie zmienia sie nic".

Zdaje się, że już kiedyś pisaliśmy o tym, że wojsko nie ma zbyt wiele wspólnego z niezależnością. Biorą prawie wszystkich więc prawie każdy kto jest zdrowy by się nadawał. Ja pod względem fizycznym raczej bez problemu dałbym radę i tylko pod względem fizycznym. Bardzo prawdopodobne, że nie przeszedłbym testów psychologicznych. Chyba, że z premedytacją bym na nich ściemniał ale to raczej nie jest najlepszy pomysł. Nawet po moich studiach pierwsze co możnaby robić to właśnie służby i to właśnie był jedyny pomysł jaki kiedykolwiek miałem. Czemu nigdy nic z niego nie wyszło to patrz wyżej, a jeśli chcesz wiedzieć dokładniej to polecam zajrzeć do mojego wątku. Tu już zbyt wiele się rozpisywałem o lękach i blokadach psychicznych.

30 630 Ostatnio edytowany przez Theodore Robert Bundy (2026-03-13 16:23:09)

Odp: 30lat i cały czas sam

Romelu podczas występu w Zielonej Górze nie mógł opędzić się od pragnących czarnego kutasa polek, na siłę wsadzały mu dłonie w jego własne kroczę, „polki gurom” hahahahhahaha

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

30 631

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Romelu podczas występu w Zielonej Górze nie mógł opędzić się od pragnących czarnego kutasa polek, na siłę wsadzały mu dłonie w jego własne kroczę, „polki gurom” hahahahhahaha

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Ktoś musi zarabiać na pisaniu czegoś, aby się klikało.

30 632

Odp: 30lat i cały czas sam
jea1 napisał/a:

Będzie i 1000 a potem 1100 ; ))

I kolejne strony bzdur i kłamstw kobiet.

30 633

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Ja pod względem fizycznym raczej bez problemu dałbym radę i tylko pod względem fizycznym. Bardzo prawdopodobne, że nie przeszedłbym testów psychologicznych

Skoro masz problemy z kozłowaniem piłką to wątpię, abyś i fizyczne przeszedł.


Chyba, że z premedytacją bym na nich ściemniał ale to raczej nie jest najlepszy pomysł.

No popatrz, popatrz. Czyli jednak wiesz jakie boksy zaznaczać pod konkretny wynik.




Dalej to już Mrs.Happiness bardzo ładnie wytłumaczyła jak taka sytuacja powinna wyglądać

Która na pewnym etapie rozmowy sama przyznała, że ten hotel to jednak za dużo i mogło to wytworzyć presję na "kawę ze śniadaniem".



Z resztą nie chodzi o twoje wyobrażenie czy Rumuna. Nie chodzi o to co dziewczyna mogła, a czego nie mogła. Chodzi o fakt, że kolejny raz do niczego nie doszło z kolejną kobietą. Jak stale ponosisz porażki to nie jest to wina otoczenia tylko to jest zdecydowany znak, żeby zastanowić się nad sobą - swoimi wyborami (kobiet) i postępowaniem (gdzie się te błędy popełnia w rozmowie).

30 634

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Romelu podczas występu w Zielonej Górze nie mógł opędzić się od pragnących czarnego kutasa polek, na siłę wsadzały mu dłonie w jego własne kroczę, „polki gurom” hahahahhahaha


Ja pierdole ale wstyd na cały świat.

30 635 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-03-14 17:10:10)

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Romelu podczas występu w Zielonej Górze nie mógł opędzić się od pragnących czarnego kutasa polek, na siłę wsadzały mu dłonie w jego własne kroczę, „polki gurom” hahahahhahaha


Ja pierdole ale wstyd na cały świat.


Chodzenie na erotyczne masaze to nie jest wstyd na caly swiat tylko dlatego, ze wam nikt nie pstryknal fotek. Ocenianie kogos samemu nie bedac cnotliwym to HIPOKRYZJA i tez wstyd.

30 636

Odp: 30lat i cały czas sam
blueangel napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Romelu podczas występu w Zielonej Górze nie mógł opędzić się od pragnących czarnego kutasa polek, na siłę wsadzały mu dłonie w jego własne kroczę, „polki gurom” hahahahhahaha


Ja pierdole ale wstyd na cały świat.


Chodzenie na erotyczne masaze to nie jest wstyd na caly swiat tylko dlatego, ze wam nikt nie pstryknal fotek. Ocenianie kogos samemu nie bedac cnotliwym to HIPOKRYZJA i tez wstyd.

Porównujesz mężatki które walą publicznie kutasa facetom z którymi nie zamieniły nawet słowa, do faceta który nie jest w żadnym związku idącego na masaż erotyczny, Ooo kurwa, ciekawe gdyby odwrócić sytuację i cyknąć fotę twojemu mężowi gdy masuje cipe striptizerki

30 637 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2026-03-15 10:55:53)

Odp: 30lat i cały czas sam
blueangel napisał/a:

Chodzenie na erotyczne masaze to nie jest wstyd na caly swiat tylko dlatego, ze wam nikt nie pstryknal fotek. Ocenianie kogos samemu nie bedac cnotliwym to HIPOKRYZJA i tez wstyd.


Na siłę próbujesz mi dowalić, ale jak rozłożymy temat na czynniki pierwsze, to sprawa wygląd zgoła inaczej.
Ja jestem kawalerem, który nawet nie może znaleźć sobie koleżanki (nie mówiąc o kobiecie), więc co z tego, że raz na jakiś czas pójdę na tego typu usługę?
Zakładam, że nikt mi fotek nie pstryknął (nigdy nie mam 100% pewności, bo może była gdzieś tam ukryta kamera), a nawet jakby ktoś mi zrobił zdjęcie, to będzie na nim nagi facet, na którym leży naga kobieta, czyli sytuacja, która... Dzieje się w milionach gospodarstw domowych na całym świecie każdego dnia, haha.

Tamte panie poszły w publiczne miejsce, gdzie przy wielu świadkach wkładały swoje łapska w gacie mocno opalonych panów i zachowywały się przy tym jak zwierzęta (zobacz jeszcze raz fotki), serio nie widzisz różnicy?

Jak ja idę na taki masaż, to jest pełna kulturka, dzień dobry, dziękuję, tutaj prysznic, proszę się położyć, miłego dnia itp.
A tamte laski zachowywały się jak jakieś bydło, które się spuszcza raz do roku, aby mogło sobie spokojnie pochodzić po łące (chociaż one to znacznie gorzej się zachowały).


Zresztą Theodore napisał, że część z tamtych kobiet była zajęta (mężatki itp), chyba nawet na jednym zdjęciu widać obrączkę.

Jeżeli porównujesz mnie (wiecznego kawalera), który w cywilizowany sposób idzie na masaż do mężatki masującej kutasa dla Mokebe, to ja w takim razie nie mam pytań....

Widać, że na siłę chciałaś mi dosrać, ale coś nie pykło.
To tak jakbym napisał, że ktoś zamordował człowieka, a Ty byś mi wypominała, że przecież 20 lat temu ukradłem batonika ze sklepu, więc też nie jestem taki święty.

Haha, szkoda gadać...

30 638 Ostatnio edytowany przez Theodore Robert Bundy (2026-03-15 11:29:04)

Odp: 30lat i cały czas sam

Po sieci krążą filmiki nagrane przez inżynierów, polki na sam widok zaczęły ich całować

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Link
https://x.com/ekonomat_pl/status/203255 … 64340?s=20

I jak tam simpy, wasze terapie, i postawy asekuracyjne? Hahahhahahaa

Potem wróciły do swoich grzecznych mężów i zaczęły się wybielać że były zaniedbywane, czuły się samotnie, że to ich wina a nie tego czarnego kutasa…. Ahahahahhahahah


Typ ze zdjęcia na swoim profilu napisał, że podczas tej jednej nocy przespał się z 7 polkami

30 639

Odp: 30lat i cały czas sam
blueangel napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Romelu podczas występu w Zielonej Górze nie mógł opędzić się od pragnących czarnego kutasa polek, na siłę wsadzały mu dłonie w jego własne kroczę, „polki gurom” hahahahhahaha


Ja pierdole ale wstyd na cały świat.


Chodzenie na erotyczne masaze to nie jest wstyd na caly swiat tylko dlatego, ze wam nikt nie pstryknal fotek. Ocenianie kogos samemu nie bedac cnotliwym to HIPOKRYZJA i tez wstyd.

Kolejny wysryw kobiety. Faceci którzy chodzą na takie usługi, to w 99% byś nie nawet nie chciała splunąć na niego, tylko od razu do komory gazowej.

30 640

Odp: 30lat i cały czas sam
gman98v2 napisał/a:
jea1 napisał/a:

Będzie i 1000 a potem 1100 ; ))

I kolejne strony bzdur i kłamstw kobiet.

ciekawe co masz ty. Z kolei  ciekawego do powiedzenia w takim razie,
Ale Znając poziom simpow to raczej nic .

30 641

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Tamte panie poszły w publiczne miejsce, gdzie przy wielu świadkach wkładały swoje łapska w gacie mocno opalonych panów i zachowywały się przy tym jak zwierzęta (zobacz jeszcze raz fotki), serio nie widzisz różnicy?

Ja takie coś w miarę regularnie widuję w pobliskim centrum handlowym. Wczoraj taką scenkę widziałem: dwóch hindusów albo pakistańczyków po angielsku bajerowało ekspedientkę ze stoiska z kosmetykami. Dziury w butach, a dziewczyna wypieki na twarzy, błysk w oku i generalnie mina, jakby szóstkę w totka wygrała.

I z jednej strony nic mnie to nie obchodzi, bo każdy ma prawo sobie wybierać partnerów i przygody, ale z drugiej mam pewien niesmak, bo ten sam typ kobiet (młoda, ładna, zgrabna i z postawą "świat u moich stóp") potrafi suchej nitki nie zostawić na polakach za brak klasy i kasy, a ślinią się do dostawców jedzenia w dziurawych butach (wiem, bo widzę tych dwóch prawie każdego dnia na osiedlu).

Tak samo jak szedłem też w tym centrum handlowym za jakąś parą studentów. Koleś o azjatyckiej urodzie i polka. I on tak tłumaczy jak to niezrozumiałe dla niego jest, że to facet ma płacić na pierwszej randce. Przecież on jest studentem i nie ma tyle pieniędzy, a skoro mamy równouprawnienie to kobieta powinna zapłacić za siebie. Na co mu ochoczo dziewuszka przytakiwała, ze oczywiście ma rację. Płaci to tylko mąż za żonę. Pierwsze spotkania i randki jak się nie jest parą to każde powinno płacić za siebie.

Taki swoisty dysonans to jednak tworzy jak z jednej strony widzi się takie zachowania, a z drugiej słucha/czyta litanię wymogów wobec facetów.

30 642

Odp: 30lat i cały czas sam
jea1 napisał/a:
gman98v2 napisał/a:
jea1 napisał/a:

Będzie i 1000 a potem 1100 ; ))

I kolejne strony bzdur i kłamstw kobiet.

ciekawe co masz ty. Z kolei  ciekawego do powiedzenia w takim razie,
Ale Znając poziom simpow to raczej nic .

Nie jestem simpem. Ostatni raz wam dałem darmową agencję będąc bodajże w gimnazjum, ewentualnie na początku szkoły średniej.

30 643 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-15 14:39:07)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

No popatrz..... smile

Można by się przyczepić, ale nie trzeba.
Zależy od podejścia i własnych oczekiwań co do przebiegu randki.

Jak ktoś ma kiepskie zdolności komunikacyjne, to albo zgodzi się na coś mimo dyskomfortu, albo postara się, by do spotkania w ogóle nie doszło. Niektórzy wtedy dążą do konfliktu, obmyślają wymówki, czy unikają kontaktu. Być może ona jest tym ostatnim typem.
Co nie zmienia faktu, że nie mówimy o szesnastolatce, tylko dorosłej kobiecie.
Według mnie takie zachowanie jest niepoważne. Nikt jej nie zmuszał, by się z nim umawiała.

A potem „szok i niedowierzanie”, że nie można nikogo „normalnego” znaleźć.

Jack Sparrow napisał/a:

A co, wróciła?

Tego nie powiedziałam, po prostu nie da się wystawić kogoś, z kim się nie było umówionym.

Jack Sparrow napisał/a:

Mnie nie. Okazji i tak mam bez liku. Ale taka jest różnica między nami - w sensie między mną i tobą, a Rumunem i jego "wybrankami". Dla nas większość sytuacji to okazje do zagadania, wymiany poglądów, poznania. Bez spiny i na luzie. Bez kreowania poczucia obowiązku/zobligowania. Ale on tak nie ma. A jego obiekty westchnień to nie mniej zakompleksione buły od niego.

Nie chodzi o to, że nie miałabym wtedy żadnej okazji, tylko że sporo z nich by przepadło. A nigdy nie wiadomo, kiedy i w jakich okolicznościach pozna się kogoś wartościowego. Dlatego warto być otwartym, ale też nie oczekiwać cudów.
Przyzwoite zachowanie wobec innych ludzi naprawdę nie jest jakimś wyczynem.
Zwłaszcza w czasach, w których aby wycofać się z dalszej relacji, wystarczy napisać dwa zdania, nie trzeba do kogoś dzwonić, wysyłać listu pocztą, czy pójść do jego domu i spojrzeć mu w twarz.

A że chłopak zdesperowany, co się przekłada na jego zachowanie i wybory, to... mimo wszystko zrozumiałe.

Jack Sparrow napisał/a:

Niestety początki relacji różnego rodzaju to niemały udział białych kłamstewek tego rodzaju.

Każdy robi jak uważa, po prostu moim zdaniem nie ma potrzeby kłamać w takich kwestiach.
Jak obu stronom zależy, to nie będą odbierały negatywnie tego, że ktoś chce się z nimi spotkać i jest gotów pokonać większą odległość, by do tego spotkania doprowadzić.
Po dwóch miesiącach regularnych rozmów jesteś już w stanie kogoś polubić i się trochę zaangażować w relację.
Do mnie nawet koleżanka kiedyś przyjechała z innego województwa, bo gadałyśmy ze sobą często online i chciałyśmy się poznać osobiście, a że moi rodzice pod tym względem byli wyluzowani, to została kilka dni w moim domu.
Więc dlaczego miałoby mnie odrzucać, że facet, który jest mną zainteresowany w kontekście budowania relacji romantycznej, wsiądzie w auto czy pociąg i przyjedzie na randkę?
To maksymalnie kilka godzin jazdy, a nie dwa tygodnie podróży w powozie.

30 644 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-15 15:05:35)

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Romelu podczas występu w Zielonej Górze nie mógł opędzić się od pragnących czarnego kutasa polek, na siłę wsadzały mu dłonie w jego własne kroczę, „polki gurom” hahahahhahaha

Myślisz, że w innych krajach takie akcje nie mają miejsca? Poczytaj sobie komentarze u zagranicznych celebrytów. "Będziesz mógł zrobić ze mną co zechcesz", "chciałabym, żebyś usiadł mi na twarzy", propozycje defekacji, "złotego deszczu" i innych dziwnych rzeczy to niestety regularne zjawisko. Polki nie są żadnym ewenementem w tych kwestiach. Widać czytacie tylko polską prasę i przebywacie wyłącznie na polskich grupach/forach, że tak się nas uczepiliście.

30 645 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-15 19:01:14)

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

Jak ktoś ma kiepskie zdolności komunikacyjne, to albo zgodzi się na coś mimo dyskomfortu, albo postara się, by do spotkania w ogóle nie doszło. Niektórzy wtedy dążą do konfliktu, obmyślają wymówki, czy unikają kontaktu. Być może ona jest tym ostatnim typem.
Co nie zmienia faktu, że nie mówimy o szesnastolatce, tylko dorosłej kobiecie.
Według mnie takie zachowanie jest niepoważne. Nikt jej nie zmuszał, by się z nim umawiała.

A potem „szok i niedowierzanie”, że nie można nikogo „normalnego” znaleźć.

Wbrew obiegowej opinii kobiety kompletnie nie potrafią się komunikować - a przynajmniej nie z facetami. Działają na zasadzie "domyśl się", "jakbyś kochał to byś wiedział", "facet z klasą postąpiłby inaczej" (ale nie potrafią powiedzieć jak poza tym, że inaczej), albo najzwyczajniej w świecie ghostują. Tłumaczą się albo materiały na poważną partnerkę (a takich jak na lekarstwo) albo te, co za wszelką ceną chcą utrzymać orbitra.


Tego nie powiedziałam, po prostu nie da się wystawić kogoś, z kim się nie było umówionym.

LOL. No bądźmy poważni.


Przyzwoite zachowanie wobec innych ludzi naprawdę nie jest jakimś wyczynem.

Oj zdziwiłabyś się. Poczytaj czego doświadczyła Norah Vincent od innych kobiet jak udawała faceta. Nie bez przyczyny mówi się, ze większość facetów swoje pierwsze kwiaty otrzymuje dopiero na pogrzebie.


Zwłaszcza w czasach, w których aby wycofać się z dalszej relacji, wystarczy napisać dwa zdania, nie trzeba do kogoś dzwonić, wysyłać listu pocztą, czy pójść do jego domu i spojrzeć mu w twarz.

Kliknięcie "zablokuj" jest jeszcze prostsze.


A że chłopak zdesperowany, co się przekłada na jego zachowanie i wybory, to... mimo wszystko zrozumiałe.

Moim zdaniem kluczowe. Ale to nie jest tak, że to czego on doświadcza jest zarezerwowane dla niego i jego podobnych. Większość facetów doświadczało czegoś takiego więcej niż raz czy dwa.


Każdy robi jak uważa, po prostu moim zdaniem nie ma potrzeby kłamać w takich kwestiach.

Bo jesteś kobietą. Bez białych kłamstw większość randek nie doszłaby nawet do skutku. Między kobietą, a mężczyzną jest też taka różnica, że jak kobieta mówi "weź to powąchaj" to z reguły pachnie ładnie. wink Mamy inny język komunikacji. Szczera odpowiedź na pytanie "czy ta sukienka mnie pogrubia" rzadko kiedy przechodzi bez negatywnych konsekwencji. Faceci cenią bezwzględną szczerość. Kobiety bycie miłym, kulturalnym, z lekkim i bystrym humorem.


Jak obu stronom zależy, to nie będą odbierały negatywnie tego, że ktoś chce się z nimi spotkać i jest gotów pokonać większą odległość, by do tego spotkania doprowadzić.

Ogromny odsetek kobiet nawet na tym forum odbiera facetów jako zagrożenie. Randkę jak pole bitwy. A początek znajomości jak pole minowe najeżone shit testami.


Po dwóch miesiącach regularnych rozmów jesteś już w stanie kogoś polubić i się trochę zaangażować w relację.

Tyle to można osiągnąć jedną rozmową. To kwestia uczuć, a nie logicznego myślenia. Ale mimo wszystko niezbędny jest tu element wykreowania poczucia bezpieczeństwa, a nie (choćby i przypadkiem) poczucia jakiegoś zobligowania. Typu właśnie ta kawa ze śniadaniem.


Do mnie nawet koleżanka kiedyś przyjechała z innego województwa,

W czasach kiedy się tutaj rejestrowałem i wcześniejszych normą były spotkania IRL, bo online służył jako pretekst do zorganizowania takiego spotkania. Nawet tutejsi userzy w miarę regularnie się spotykali, z czego przynajmniej kilka związków powstało i wiele, wiele romansów i przygód. Ale czasy się zmieniły.


Więc dlaczego miałoby mnie odrzucać, że facet, który jest mną zainteresowany w kontekście budowania relacji romantycznej, wsiądzie w auto czy pociąg i przyjedzie na randkę?

Nie chodzi o treść, ale o formę. Najlepszym przykładem jestem tutaj ja. Ile rozmów i kłótni jest odnośnie tego CO napisałem, a ile odnośnie tego JAK (co wzbudza takie, a nie inne uczucia, kiedy chcę sprowokować) to napisałem? Kobieta musi czuć się zainteresowana, trochę zaintrygowana i przede wszystkim bezpieczna (nawet jak podejmuje głupie ryzyko to w zamian ekscytacja musi być ogromna). Jak jej się z jakiegoś powodu lampka alarmowa odpali "nieznajomy desperat co na pierwsze spotkanie hotel zabookował" to nic z tego nie wyjdzie. Zwłaszcza jeśli od samego początku nie przebiera nóżkami na myśl o spotkaniu.


Widać czytacie tylko polską prasę i przebywacie wyłącznie na polskich grupach/forach, że tak się nas uczepiliście.

No akurat bywam za granicą PL i tam, gdzie śniadzi są częstym widokiem i mają już słusznie wyrobioną opinię społeczną to nie wzbudzają jakiegoś szczególnego zainteresowania poza wąskim spektrum (najczęściej skrajnie) lewicowych dziewuch.

30 646 Ostatnio edytowany przez Theodore Robert Bundy (2026-03-15 19:39:35)

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Romelu podczas występu w Zielonej Górze nie mógł opędzić się od pragnących czarnego kutasa polek, na siłę wsadzały mu dłonie w jego własne kroczę, „polki gurom” hahahahhahaha

Myślisz, że w innych krajach takie akcje nie mają miejsca? Poczytaj sobie komentarze u zagranicznych celebrytów. "Będziesz mógł zrobić ze mną co zechcesz", "chciałabym, żebyś usiadł mi na twarzy", propozycje defekacji, "złotego deszczu" i innych dziwnych rzeczy to niestety regularne zjawisko. Polki nie są żadnym ewenementem w tych kwestiach. Widać czytacie tylko polską prasę i przebywacie wyłącznie na polskich grupach/forach, że tak się nas uczepiliście.

Nie nie mają, w innych krajach żadna kobieta na widok czarnucha nie dostaje szału macicy tak jak polka, a po drugie dlaczego porównujesz celebrytów ze zwykłymi czarnuchami? i co mają durne komentarze do cielesnych zabaw mężatek ?Przypominam że to w Dubaju prym wiodły polki jeśli chodzi o różne życzenia Szejków, były najtańsze i rozkraczały się za byle głupią torebkę Prady czy Gucci, coraz debilniejsze są wasze wytłumaczenia, dla czarnego kutasa zrobicie wszystko, trzeba również pamiętać o tym że po stosunku z takim Senegalczykiem czy innym inżynierem wasza szparka już nie jest taka sama, moja znajoma miała kochanka Nigeryjczyka i gdy jej mąż wracał z delegacji to często jej powtarzał że coś jest nie tak że jej pochwa już nie jest taka sama i go nie zadawala jak wcześniej, a wiadome to wszystko było już wiecie no…to takie tabu, on się dowiedział potem rozwody itd

30 647

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

trzeba również pamiętać o tym że po stosunku z takim Senegalczykiem czy innym inżynierem wasza szparka już nie jest taka sama, moja znajoma miała kochanka Nigeryjczyka i gdy jej mąż wracał z delegacji to często jej powtarzał że coś jest nie tak że jej pochwa już nie jest taka sama i go nie zadawala jak wcześniej

BUAHAHAHAHHAHAAAAA

xD

30 648 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-16 00:30:08)

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Nie nie mają, w innych krajach żadna kobieta na widok czarnucha nie dostaje szału macicy tak jak polka

A te zapytania typu „why do white girls like/prefer black men?” na zagranicznych grupach, to wyłącznie dla beki ludzie wrzucają, co nie?

a po drugie dlaczego porównujesz celebrytów ze zwykłymi czarnuchami?

Dla niektórych kolor skóry to egzotyka do tego stopnia, że taki typ rośnie do rangi super atrakcyjnego, "okazji jednej na milion" i chcą za wszelką cenę spróbować, jak to będzie z czarnym. Zapewne stereotyp o dużych czarnych "kogutach" również nie pozostaje tu bez znaczenia. Normalnym kobietom też się czasem podobają osoby o innej karnacji, ale nie dostają małpiego rozumu i nie zdradzają swoich partnerów, byle spędzić z takim noc.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

i co mają durne komentarze do cielesnych zabaw mężatek ?

To, że ludzie znani, atrakcyjni, bogaci dostają takie propozycje CAŁY CZAS. W tym od mężatek. Na ich przykładzie można bardzo łatwo zaobserwować to zjawisko, co nie znaczy, że trzeba mieć wszystkie wymienione cechy, by z łatwością zaliczać kolejne laski, bo wystarczy być wygadanym i przystojnym, a zawsze się znajdzie jakaś chętna.
Po prostu W KAŻDYM kraju u obu płci znajdzie się jednostki zepsute, bez kręgosłupa moralnego, rozwiązłe, które lubią być dominowane i, mówiąc wprost, zeszmacone.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

Przypominam że to w Dubaju prym wiodły polki jeśli chodzi o różne życzenia Szejków, były najtańsze i rozkraczały się za byle głupią torebkę Prady czy Gucci

Kobiety z innych zakątków świata też były zamieszane w różne dubajskie afery.
Tu masz cytaty z zagranicznych artykułów:

Rumours of wild sex parties in the UAE emirate have circulated for years. The hashtag #Dubaiportapotty, which has been viewed more than 450 million times on TikTok, links to parodies and speculative exposés of women accused of being money-hungry influencers secretly funding their lifestyles by fulfilling the most excessive of sexual requests.

Young Ugandan women told us they had not expected to have to undertake sex work for Mr Mwesigwa. In some cases, they believed they were travelling to the UAE to work in places like supermarkets or hotels.

A model living in Dubai has been warned about accepting lavish gifts from wealthy men, amid renewed concerns about alleged 'porta potty parties' in the country.

Following an update in the case of Ukrainian model Maria Kovalchuk - a young woman who was beaten and 'left for dead' after attending a party in the wealthy Gulf nation - the topic of men allegedly paying large sums of money to abuse and degrade women in Dubai is once again in the news.

Obejrzy jeden z drugim „Dziewczyny z Dubaju”, poczyta kilka lokalnych szmatławców i ubzdura sobie, że Polka to ostateczna forma dziwki, która marzy tylko o tym, by przyjąć na klatę klocka arabskiego szejka.

Za seksturystykę w Tajlandii też pewnie odpowiadają Polki?
Sądzisz, że Tajlandczykom nie przeszkadza, że biali mężczyźni przyjeżdżają obracać ich kobiety?

Theodore Robert Bundy napisał/a:

coraz debilniejsze są wasze wytłumaczenia, dla czarnego kutasa zrobicie wszystko, trzeba również pamiętać o tym że po stosunku z takim Senegalczykiem czy innym inżynierem wasza szparka już nie jest taka sama, moja znajoma miała kochanka Nigeryjczyka i gdy jej mąż wracał z delegacji to często jej powtarzał że coś jest nie tak że jej pochwa już nie jest taka sama i go nie zadawala jak wcześniej, a wiadome to wszystko było już wiecie no…to takie tabu, on się dowiedział potem rozwody itd

Tak, tak, jak Polak powie, że najlepsze to są Ukrainki, Tajki, generalnie kobiety spoza granic naszego kraju, to zajebiście, polać mu, ale jak Polka śmie powiedzieć, że woli Turka, czy innego habibi, to nagle wielka obraza majestatu.
Mi osobiście czarnoskórzy mężczyźni nigdy się szczególnie nie podobali. Nie mój typ.
Ale jak komuś się podoba ciemniejsza karnacja, to nic mi do tego.
Tak jak się nie oburzam, że ktoś woli grubsze, chudsze, z dużymi czy małymi piersiami.

Jakby ta znajoma zdradziła męża z białym, to rozumiem, że nie byłoby problemu?

30 649 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-16 00:04:41)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Wbrew obiegowej opinii kobiety kompletnie nie potrafią się komunikować - a przynajmniej nie z facetami. Działają na zasadzie "domyśl się", "jakbyś kochał to byś wiedział", "facet z klasą postąpiłby inaczej" (ale nie potrafią powiedzieć jak poza tym, że inaczej), albo najzwyczajniej w świecie ghostują. Tłumaczą się albo materiały na poważną partnerkę (a takich jak na lekarstwo) albo te, co za wszelką ceną chcą utrzymać orbitra.

Wśród ludzi obu płci bez problemu znajdziesz jednostki, które nie potrafią się komunikować w sposób jasny i otwarty.
Jak wielu mężczyzn nie mówi wprost o swoich uczuciach, zwłaszcza tych trudnych?
Także możemy się przerzucać generalizacjami i kwitować to wzruszeniem ramion, bo „tak to już jest”, albo krytykować takie zachowania i wyznaczać lepsze standardy.
Masa konfliktów w relacjach bierze się stąd, że ludzie nie umieją ze sobą rozmawiać, więc wszystkim jest na rękę, aby tę umiejętność posiąść.

Jack Sparrow napisał/a:

LOL. No bądźmy poważni.

A co jest w tym niepoważnego, bo nie rozumiem?

Jack Sparrow napisał/a:

Oj zdziwiłabyś się.

To, że komuś się nie chce czegoś zrobić, nie znaczy, że wymagałoby to dużego wysiłku.
Miasta stawiają publiczne kosze na śmieci, a ile tego i tak wala się po krzakach?

Poczytaj czego doświadczyła Norah Vincent od innych kobiet jak udawała faceta.

Kojarzę jej historię.

Jack Sparrow napisał/a:

Nie bez przyczyny mówi się, ze większość facetów swoje pierwsze kwiaty otrzymuje dopiero na pogrzebie.

Ilu mężczyzn chciałoby dostawać na prezent kwiaty?
Ja mojemu kupiłam raz w ramach żartu, ale poza tym obdarowuję go w inny sposób. Teraz był dzień mężczyzn, to dostał fajny kubek z zaparzaczem, bo złapał fazę na picie ziółek i olejek do pielęgnacji zarostu.
A nie jestem żadnym jednorożcem, bo wiele innych kobiet kupuje swoim facetom prezenty.
Także już nie rób z nas takich egoistycznych potworów.

Jack Sparrow napisał/a:

Kliknięcie "zablokuj" jest jeszcze prostsze.

Nie każdy wybiera najprostsze rozwiązania. Na szczęście są jeszcze na tym świecie przyzwoici ludzie.

Jack Sparrow napisał/a:

Bo jesteś kobietą. Bez białych kłamstw większość randek nie doszłaby nawet do skutku. Między kobietą, a mężczyzną jest też taka różnica, że jak kobieta mówi "weź to powąchaj" to z reguły pachnie ładnie. wink Mamy inny język komunikacji. Szczera odpowiedź na pytanie "czy ta sukienka mnie pogrubia" rzadko kiedy przechodzi bez negatywnych konsekwencji. Faceci cenią bezwzględną szczerość. Kobiety bycie miłym, kulturalnym, z lekkim i bystrym humorem.

Polemizowałabym. Moim zdaniem NIKT nie lubi bezwzględnej szczerości. Nawet w beznadziejnej sytuacji wolimy usłyszeć, że jakoś się z niej wygrzebiemy, niż że jesteśmy w czarnej dupie bez szans na ratunek.
Z drugiej strony nikt nie lubi też kłamczuchów i manipulatorów.

Jack Sparrow napisał/a:

Ogromny odsetek kobiet nawet na tym forum odbiera facetów jako zagrożenie. Randkę jak pole bitwy. A początek znajomości jak pole minowe najeżone shit testami.

To samo mogę napisać o tutejszych mężczyznach. Czyli znów wracamy do generalizacji.

Jack Sparrow napisał/a:

Tyle to można osiągnąć jedną rozmową. To kwestia uczuć, a nie logicznego myślenia.

Nie wiem, ja tam po jednej rozmowie mogę się kimś co najwyżej zaciekawić.

Jack Sparrow napisał/a:

Ale mimo wszystko niezbędny jest tu element wykreowania poczucia bezpieczeństwa, a nie (choćby i przypadkiem) poczucia jakiegoś zobligowania. Typu właśnie ta kawa ze śniadaniem.

Jak dla mnie nadmierne demonizowanie kwestii hotelu nie ma sensu.
Zwłaszcza, że tak naprawdę nie wiemy, jak dokładnie wyglądało to ich dogrywanie szczegółów.
Może to wcale nie hotel był problemem, tylko coś innego.

Jack Sparrow napisał/a:

W czasach kiedy się tutaj rejestrowałem i wcześniejszych normą były spotkania IRL, bo online służył jako pretekst do zorganizowania takiego spotkania. Nawet tutejsi userzy w miarę regularnie się spotykali, z czego przynajmniej kilka związków powstało i wiele, wiele romansów i przygód. Ale czasy się zmieniły.

A kto ma się teraz spotykać? Trolle i multikonta?

Jack Sparrow napisał/a:

Nie chodzi o treść, ale o formę. Najlepszym przykładem jestem tutaj ja. Ile rozmów i kłótni jest odnośnie tego CO napisałem, a ile odnośnie tego JAK (co wzbudza takie, a nie inne uczucia, kiedy chcę sprowokować) to napisałem? Kobieta musi czuć się zainteresowana, trochę zaintrygowana i przede wszystkim bezpieczna (nawet jak podejmuje głupie ryzyko to w zamian ekscytacja musi być ogromna).

Tylko czy spotkanie się z kimś za dnia w miejscu publicznym jest jakoś wysoce ryzykowne?

Jack Sparrow napisał/a:

Jak jej się z jakiegoś powodu lampka alarmowa odpali "nieznajomy desperat co na pierwsze spotkanie hotel zabookował" to nic z tego nie wyjdzie. Zwłaszcza jeśli od samego początku nie przebiera nóżkami na myśl o spotkaniu.

To według mnie istotniejszy argument. Jak ktoś od początku jest niezdecydowany, to każda pierdoła urośnie w jego oczach do rangi przeszkody nie do przeskoczenia.
Duże kompleksy i lękowa osobowość też może człowieka nagle „zblokować”.
Z tym, że w takich przypadkach nic nie poradzisz, bo problem leży w głowie tej osoby.

Jack Sparrow napisał/a:

No akurat bywam za granicą PL i tam, gdzie śniadzi są częstym widokiem i mają już słusznie wyrobioną opinię społeczną to nie wzbudzają jakiegoś szczególnego zainteresowania poza wąskim spektrum (najczęściej skrajnie) lewicowych dziewuch.

A tu kobiety zrzucają majtki na sam ich widok, gdy kupują kebsa z budy?
Po takich akcjach jak w Toruniu, gdzie jeden z „inżynierów” zamordował młodą dziewczynę, w wielu kobietach wzbudzają oni niepokój.
Tak się składa, że mam bardzo jasną karnację, co przyciąga ich uwagę i choć daleko mi do rasistki, to muszę przyznać, że staram się nie utrzymywać z nimi kontaktu wzrokowego, żeby ich nie zachęcać do interakcji.
Zwłaszcza, gdy chodzą w grupkach, co jest dla nich typowe, bo przecież większość nawet nie próbuje się asymilować.
Nic dziwnego, że po latach pobytu wciąż zdają się nam kompletnie obcy.
Do Ukraińców aktualnie też nie pałamy gorącą miłością, ale mimo wszystko z nimi jest inaczej.

30 650

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

Obejrzy jeden z drugim „Dziewczyny z Dubaju”, poczyta kilka lokalnych szmatławców i ubzdura sobie, że Polka to ostateczna forma dziwki, która marzy tylko o tym, by przyjąć na klatę klocka arabskiego szejka.

Ekhm, opinia o Polkach, że są tanie i łatwe jest starsza niż internet.


Jak wielu mężczyzn nie mówi wprost o swoich uczuciach, zwłaszcza tych trudnych?

Ale co to ma do białych kłamstw na randce? Większość facetów nie mówi o swoich trudnych problemach nie z powodu nieumiejętności komunikacji, ale z powodu tego, że jak o tym rozmawiali, to było to obracane przeciw nim. Poza tym nie możesz oczekiwać od facetów, że z jednej strony "zacisną zęby i wezmą się w garść" z tym, że będą się dzielić tym, co ich rzeczywiście boli. Nawet tutaj wielokrotnie o tym była mowa - facet, który przyznaje się do swoich słabości zostaje ostatecznie odrzucany. Bo babka jak szuka partnera to takiego, pod skrzydłami którego sama znajdzie opiekę, wsparcie i bezpieczeństwo. A nie takiego, któremu trzeba pomóc, którym trzeba się zająć. Dlatego nasi forumowi incele pozostają incelami. Facet nie ma problemu wziąć babkę, którą trzeba się zaopiekować. Ale w drugą stronę to działa bardzo rzadko. I niestety takie babki często są zaburzone i albo lubią robić za cierpiętnice, albo maja jakiś zespół matki polki i szukają sobie kolejnych projektów. A to są słabe materiały na partnerki. Bo to takie strażaczki-piromanki.


A co jest w tym niepoważnego, bo nie rozumiem?

Bo to komiczne zachowanie było. Jadę. Jak wrócę to będę, a jak nie to nie



Kojarzę jej historię.

A wiesz, że jej doświadczenie jest uniwersalne i każdy facet się z tym spotkał?


Ilu mężczyzn chciałoby dostawać na prezent kwiaty?

Nie wiem co byłoby bardziej smutne - to, ze nie zrozumiałaś metafory, czy to, że próbujesz jej umniejszyć poprzez dosłowne rozumienie.


A nie jestem żadnym jednorożcem, bo wiele innych kobiet kupuje swoim facetom prezenty.

A wiesz jak mało facetów cokolwiek dostaje z serca i bez wcześniejszej narracji, że musi w jakiś sposób zasłużyć? I nie ma znaczenia czy to miłe słowo, prezent czy seks. Bo to najczęściej wygląda właśnie jak w tym seksie - facet musi najpierw zadbać o odpowiedni nastrój (randka z odpowiednim klimatem), aby potem dostać pozwolenie na zrobienie jej gry wstępnej. I to wszystko, aby dostać zasłużone pozwolenie na seks. Bo się postarał z nastrojem, zapracował grą wstępną. Jak z niemca zaczniesz się sama dobierać do faceta to pierwszą reakcją prawie zawsze jest podejrzliwe "co tu się dzieje". Nie radość odbierania. Tylko podejrzenie i wtf.


Nie każdy wybiera najprostsze rozwiązania. Na szczęście są jeszcze na tym świecie przyzwoici ludzie.

No widać po doświadczeniach Rumuna. Szczere i uczciwe zachowanie wobec faceta (na takim etapie i w takim charakterze) jest bardzo rzadkie.


Polemizowałabym. Moim zdaniem NIKT nie lubi bezwzględnej szczerości.

I używasz tego jako argumentu przeciw białym kłamstwom? LOL. Nie - większość facetów woli surową i brutalną prawdę niż jej lukrowaną bajkę.


To samo mogę napisać o tutejszych mężczyznach. Czyli znów wracamy do generalizacji.

Tutaj masz dużą pulę frustratów. Nie postrzegają kobiet jako zagrożenie per se. Wyładowują jedynie frustracje za wieczne porażki na tym polu. Za bycie popychadłem. Oddają to, co sami wcześniej dostali. Są zabetonowani w swoim strachu przed kolejną porażką.


A tu kobiety zrzucają majtki na sam ich widok, gdy kupują kebsa z budy?

Z grubsza - wystarczy rozmawiać po angielsku i zainteresowanie rośnie wielokrotnie. Nie wierzyłem, ale przetestowałem mimowolnie goszcząc znajomych spoza PL. I obsługa szybsza i uśmiechy życzliwsze. I zawsze trafi się jakaś babka, która będzie chciała dołączyć do rozmowy. Za każdym, jednym, razem. I nawet nie obchodzi je, że towarzystwo żonate. I tak się pchają. Momentami w sposób budzący zażenowanie. Nie tylko moje.

30 651 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-16 11:58:31)

Odp: 30lat i cały czas sam

Co śmieszne, to co pisze Rumun czy Tedzio, to już zaczynają punktować i inne kobiety podkreślając absurdalność wielu tez i zachowań (nawet w Polsce):

30 652

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

Moim zdaniem NIKT nie lubi bezwzględnej szczerości. Nawet w beznadziejnej sytuacji wolimy usłyszeć, że jakoś się z niej wygrzebiemy, niż że jesteśmy w czarnej dupie bez szans na ratunek.
Z drugiej strony nikt nie lubi też kłamczuchów i manipulatorów.

Bezwzględna szczerość to ma do siebie, że w wykonaniu wielu jest niczym solidna maczuga, którą z lubością walą bliźniego z uśmiechem wyjaśniając, iż "ja przecież jestem szczery, co złego w szczerości".
Ludzie w tak zwanej sytuacji beznadziejnej różnie reagują, to widać doskonale gdy się spojrzy na ludzi chorych z fatalnymi rokowaniami - jednym ta bezwzględna szczerość pomaga, innych dobija psychicznie i niszczy ostatnie miesiące czy tygodnie życia.


Tak zwane białe kłamstwo pozostaje kłamstwem. Z całym ryzykiem z tym faktem związanym, posługiwanie się kłamstwem ogólnie jest mocno ryzykowne.

Tak w nawiązaniu do tej omawianej randki - jeśli ktoś jedzie przez pół Polski po to, żeby się spotkać i skłamie, że to "tak przy okazji" pozornie niby nic złego nie czyni ale....ale jeśli by spotkanie doszło do skutku i znajomość się rozwinęła to najprawdopodobniej to akurat kłamstwo by wylazło. A jeśli okłamałeś mnie w jednym, pozornie nieistotnym i ja się tego dowiem to tracisz wiarygodność. Tak ogólnie.
Dziewczyna IMHO zachowała się paskudnie czyli przykre, ale przynajmniej szybko wyszło to, co w niej paskudne czyli może nie zysk, ale zmniejszenie strat.

30 653

Odp: 30lat i cały czas sam

Każdy kij ma dwa końce więc i bezwzględna szczerość tak samo. Wszystko zależy od sytuacji. Raz taka szczerość może być dobra, raz krzywdzić, ranić emocjonalnie. Często ludzie pozbawieni empatii i jakiejś podstawowej kultury, używają argumentu szczerości jako parawanu dla swojego grubiaństwa i chamstwa.

30 654

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

miesiące czy tygodnie życia.


Tak zwane białe kłamstwo pozostaje kłamstwem. Z całym ryzykiem z tym faktem związanym, posługiwanie się kłamstwem ogólnie jest mocno ryzykowne.

Tak w nawiązaniu do tej omawianej randki - jeśli ktoś jedzie przez pół Polski po to, żeby się spotkać i skłamie, że to "tak przy okazji" pozornie niby nic złego nie czyni ale....ale jeśli by spotkanie doszło do skutku i znajomość się rozwinęła to najprawdopodobniej to akurat kłamstwo by wylazło. A jeśli okłamałeś mnie w jednym, pozornie nieistotnym i ja się tego dowiem to tracisz wiarygodność. Tak ogólnie.

Bez przesady. Chyba trzeba mieć wyjątkowo złą wolę, aby takie coś brać za przejaw tego, że ktoś jest niewiarygodny w poważnych sprawach. Ja nie widzę nic nienormalnego w tym, ze on miałby mi sklamać, ze będzie przejazdem w moim mieście i możemy spotkac się na kawę. Wolalabym to niż prawdę, że specjalnie jedzie, wynajmuje hotel, bo to jest chcąc nie chcąc jakas presja. Że skoro przyjeżdza specjalnie dla mnie taki kawał do mojego miasta, do mnie, to czuję się zobowiązana aby nim się zajać, poświecić mu czas, dużo więcej niż gdyby był "przejazdem". Na takie szczerości to można sobie pozwolić na dalszym etapie znajomości.
I żaden facet nie powie gdy podrywa kobietę, szczerej prawdy - wiesz, chcę cię przelecieć, może pójdziemy do mnie albo do ciebie? Bo zapewne dostałby z liscia i tak by się skonczył jego podryw. Dlatego są te trandki, kina, nawijanie makaronu na uszy, bo takie jest życie i tak to działa i nie ma w tym nic złego smile

30 655 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-16 19:06:35)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Ludzie w tak zwanej sytuacji beznadziejnej różnie reagują, to widać doskonale gdy się spojrzy na ludzi chorych z fatalnymi rokowaniami - jednym ta bezwzględna szczerość pomaga, innych dobija psychicznie i niszczy ostatnie miesiące czy tygodnie życia.

Akurat z nas dwojga to ja nie raz i nie dwa byłem w hospicjum onkologicznym, gdzie tam przebywali ludzie z wyrokami śmierci w zawieszeniu. Ta wiedza nikogo nie niszczyła i nikogo nie dobijała psychicznie. Wręcz odwrotnie - działała wyzwalająco. Tylko tradycyjnie mieszasz dwie rzeczy - pierwszą reakcję emocjonalną związaną z formą przekazu, ze skutkiem długoterminowym związanym z treścią tegoż przekazu.


Tak zwane białe kłamstwo pozostaje kłamstwem. Z całym ryzykiem z tym faktem związanym, posługiwanie się kłamstwem ogólnie jest mocno ryzykowne.

99% komplementów jest białymi kłamstwami. Zapytaj partnera o nową fryzurę, nowy kolor paznokci czy czegokolwiek. O ile nie odpierdolisz jakiejś absurdalnej maniany to każdy jeden facet powie "no ładnie", "nie, ta sukienka cię nie pogrubia" i tak dalej. A właśnie w tych 99% przypadków to są białe kłamstwa. Bo albo nas to kompletnie nie obchodzi i szczerze nam to wisi i powiewa, albo przytakujemy, bo na to właśnie liczycie pytając już PO fakcie.


Tak w nawiązaniu do tej omawianej randki - jeśli ktoś jedzie przez pół Polski po to, żeby się spotkać i skłamie, że to "tak przy okazji" pozornie niby nic złego nie czyni ale....ale jeśli by spotkanie doszło do skutku i znajomość się rozwinęła to najprawdopodobniej to akurat kłamstwo by wylazło

Ta jasne, bo x latach pytasz człowieka co tam miał takiego biznesowego do załatwienia. A nawet jeśli jakimś cudem by to wypłynęło to absolutnie każdy wzruszyłby ramionami na proste tłumaczenie "nie chciałem wywierać na tobie presji z tym hotelem i nocowaniem".

30 656 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-16 19:15:36)

Odp: 30lat i cały czas sam
Solaris napisał/a:

I żaden facet nie powie gdy podrywa kobietę, szczerej prawdy - wiesz, chcę cię przelecieć, może pójdziemy do mnie albo do ciebie? Bo zapewne dostałby z liscia i tak by się skonczył jego podryw. Dlatego są te trandki, kina, nawijanie makaronu na uszy, bo takie jest życie i tak to działa i nie ma w tym nic złego

W punkt.

Pierwsze randki, poznawanie, podrywanie to swoista gra pozorów. Każdy chce wypaść jak najlepiej, każdy chce też poznać oczekiwania i cele drugiej strony. Tego bezpośrednią szczerością się nie osiąga, a kurtuazją i grzecznością -> białym kłamstwem.


Bo ja już widzę jak babki chętnie i szczerze odpowiadają na pytania ( i to w sytuacji, kiedy nawet aktualnych fotek nie mają na portalach) w stylu: "słuchaj, mam odpowiedzialną pracę, gdzie ważny jest wizerunek. Mam wiele do stracenia, dlatego zanim poznamy się lepiej to muszę wiedzieć ilu miałaś partnerów i czy komuś wysyłałaś jakieś swoje nagie zdjęcia albo czy świeciłaś dekoltem w dwuznacznych pozach na instragramie, bo jak to wypłynie na biznesowym spotkaniu to mogę stracić milionowy kontrakt".

Albo cokolwiek innego w ten deseń "nie chce się umawiać z ulicznym szlauchem, który był ruchany przez pół osiedla, a teraz próbuje grać niewiniątko szukając kogoś poza swoim kręgiem".

30 657

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Co śmieszne, to co pisze Rumun czy Tedzio, to już zaczynają punktować i inne kobiety podkreślając absurdalność wielu tez i zachowań (nawet w Polsce):

Ciii, zaraz tu napiszą kobitki, że to AI lol

30 658

Odp: 30lat i cały czas sam
Solaris napisał/a:
Muqin napisał/a:

miesiące czy tygodnie życia.


Tak zwane białe kłamstwo pozostaje kłamstwem. Z całym ryzykiem z tym faktem związanym, posługiwanie się kłamstwem ogólnie jest mocno ryzykowne.

Tak w nawiązaniu do tej omawianej randki - jeśli ktoś jedzie przez pół Polski po to, żeby się spotkać i skłamie, że to "tak przy okazji" pozornie niby nic złego nie czyni ale....ale jeśli by spotkanie doszło do skutku i znajomość się rozwinęła to najprawdopodobniej to akurat kłamstwo by wylazło. A jeśli okłamałeś mnie w jednym, pozornie nieistotnym i ja się tego dowiem to tracisz wiarygodność. Tak ogólnie.

Bez przesady. Chyba trzeba mieć wyjątkowo złą wolę, aby takie coś brać za przejaw tego, że ktoś jest niewiarygodny w poważnych sprawach. Ja nie widzę nic nienormalnego w tym, ze on miałby mi sklamać, ze będzie przejazdem w moim mieście i możemy spotkac się na kawę. Wolalabym to niż prawdę, że specjalnie jedzie, wynajmuje hotel, bo to jest chcąc nie chcąc jakas presja. Że skoro przyjeżdza specjalnie dla mnie taki kawał do mojego miasta, do mnie, to czuję się zobowiązana aby nim się zajać, poświecić mu czas, dużo więcej niż gdyby był "przejazdem". Na takie szczerości to można sobie pozwolić na dalszym etapie znajomości.
I żaden facet nie powie gdy podrywa kobietę, szczerej prawdy - wiesz, chcę cię przelecieć, może pójdziemy do mnie albo do ciebie? Bo zapewne dostałby z liscia i tak by się skonczył jego podryw. Dlatego są te trandki, kina, nawijanie makaronu na uszy, bo takie jest życie i tak to działa i nie ma w tym nic złego smile

Różny ludzie mają stosunek do tzw białego kłamstwa, zasadniczo nie jest uznawane za nienormalne, dla mnie nienormalne nie jest, ale ja bym wolała prawdę w omawianej sprawie, podejście mam podobne o ile nie identyczne z Mrs. Happiness.
I wcale bym nie czuła presji żadnej - dorosły, na umyśle sprawny, chce to przyjeżdża. Czułabym się zobowiązana dokładnie do tego, na cośmy się umówili czyli do wypicia z nim kawy czy tam zjedzenia obiadu.
Co do podrywania to cóż, każdy w to gra jak umie. Są różne, jak to się dziś mówi "ligi".
Dla mnie tzw. randki były zawsze możliwością poznawania kogoś na neutralnym gruncie.
Tekst "wiesz, chcę cię przelecieć" itd. ... nie poczułabym się urażona, doceniłabym bezwzględną szczerość tongue, co nie oznacza, że byłabym zainteresowana.

30 659 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-03-16 23:28:42)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:
Solaris napisał/a:
Muqin napisał/a:

miesiące czy tygodnie życia.


Tak zwane białe kłamstwo pozostaje kłamstwem. Z całym ryzykiem z tym faktem związanym, posługiwanie się kłamstwem ogólnie jest mocno ryzykowne.

Tak w nawiązaniu do tej omawianej randki - jeśli ktoś jedzie przez pół Polski po to, żeby się spotkać i skłamie, że to "tak przy okazji" pozornie niby nic złego nie czyni ale....ale jeśli by spotkanie doszło do skutku i znajomość się rozwinęła to najprawdopodobniej to akurat kłamstwo by wylazło. A jeśli okłamałeś mnie w jednym, pozornie nieistotnym i ja się tego dowiem to tracisz wiarygodność. Tak ogólnie.

Bez przesady. Chyba trzeba mieć wyjątkowo złą wolę, aby takie coś brać za przejaw tego, że ktoś jest niewiarygodny w poważnych sprawach. Ja nie widzę nic nienormalnego w tym, ze on miałby mi sklamać, ze będzie przejazdem w moim mieście i możemy spotkac się na kawę. Wolalabym to niż prawdę, że specjalnie jedzie, wynajmuje hotel, bo to jest chcąc nie chcąc jakas presja. Że skoro przyjeżdza specjalnie dla mnie taki kawał do mojego miasta, do mnie, to czuję się zobowiązana aby nim się zajać, poświecić mu czas, dużo więcej niż gdyby był "przejazdem". Na takie szczerości to można sobie pozwolić na dalszym etapie znajomości.
I żaden facet nie powie gdy podrywa kobietę, szczerej prawdy - wiesz, chcę cię przelecieć, może pójdziemy do mnie albo do ciebie? Bo zapewne dostałby z liscia i tak by się skonczył jego podryw. Dlatego są te trandki, kina, nawijanie makaronu na uszy, bo takie jest życie i tak to działa i nie ma w tym nic złego smile

Różny ludzie mają stosunek do tzw białego kłamstwa, zasadniczo nie jest uznawane za nienormalne, dla mnie nienormalne nie jest, ale ja bym wolała prawdę w omawianej sprawie, podejście mam podobne o ile nie identyczne z Mrs. Happiness.
I wcale bym nie czuła presji żadnej - dorosły, na umyśle sprawny, chce to przyjeżdża. Czułabym się zobowiązana dokładnie do tego, na cośmy się umówili czyli do wypicia z nim kawy czy tam zjedzenia obiadu.
Co do podrywania to cóż, każdy w to gra jak umie. Są różne, jak to się dziś mówi "ligi".
Dla mnie tzw. randki były zawsze możliwością poznawania kogoś na neutralnym gruncie.
Tekst "wiesz, chcę cię przelecieć" itd. ... nie poczułabym się urażona, doceniłabym bezwzględną szczerość tongue, co nie oznacza, że byłabym zainteresowana.

Muqin, ja rozumiem podejście Twoje i Happiness, przecież ludzie są rożni. Wydaje mi się, że jednak sporo kobiet wolałaby aby ta pierwsza randka zapoznawcza nie była obciążona świadomością, ze on specjalnie dla niej pól Polski jedzie i aż hotel musi brac. Ja bym czula się w jakims stopniu odpowiedzialna za niego, nawet gdyby mi się nie spodobał a ja jemu tak, to bym pomyślała - jeju, specjalnie dla mnie się fatygował, to może jakaś kolacja, żeby sam nie siedział, może miasta kawalek mu pokaże, może coś tam... I to jest ta presja. Ja nie umiem tak olać całkiem człowieka. A jak byłby przejazdem to zupełnie inaczej byłoby...

Serio doceniłabyś taką szczerość? Ja wolalabym nie słyszeć tego na podrywie. Pomyślalabym, że cham i na bank nic by z tego nie było, nawet, gdyby mi się podobał. Wiadomo, że jak się podobasz to każdy myśli o tym, ale jednak co innego myślenie a co innego uslyszeć  podobny tekst na tym etapie.

Co do tej dziewczyny - zachowała się okropnie. Mogła napisać, że nie chce, nie jest gotowa, wymyślić cokolwiek...a potem zamilknać na wieki a nie tak, że właściwie w pół slowa, mowiac obrazowo. Wszystko mieli dograne a ona potem pstryk i jakby nie było tematu, nic. Olała go totalnie. Tak się nie robi. Nie chcesz iść dalej, masz prawo, ale napisz a nie umawiasz się i strugasz glupka potem. W sumie i tak dobrze, że on nie pojechał tam i na miejscu nie dowiedział się, że ona nie ma zamiaru się spotkać...

30 660

Odp: 30lat i cały czas sam

Zaraz, Solaris, dojdziemy do epokowego odkrycia, że kobiety jednak nie są jednakowe smile co może i nie jest takie zupełnie bez sensu, w czasach masowej stereotypizacji czasem warto przypomnieć rzecz oczywistą.
Ty rozumiesz oraz ja rozumiem, a taki ktoś, kto nie jest kobietą usiłuje dojść, co ma zrobić żeby było dobrze i ja to mu po ludzku współczuję. Czyta taki, że "kobiety są płoche" i jeśli uwierzy jak w prawdę objawioną ani chybi się natnie, bo jedne są, a inne wcale nie.
Na przykład to obciążenie - jeśli akurat była sytuacja nazwana umownie podrywem to u mnie zero obciążeń. Nigdy nie miałam skłonności opiekuńczych w stosunku do praktycznie nieznanych panów starających się zacieśnić, nie ten etap. Nigdy bym nikomu nie zasugerowała, że oczekuję iż się będzie przez pół Polski tłukł coby kawę ze mną wypić, ale gdyby sam z siebie chciał to czemu nie?  W takiej sytuacji absolutnie nie uznałabym, że on jest moim gościem tak programowo. Na wszelki wypadek na ten dzień pierwszej kawy bym nic nie zaplanowała innego, wychodząc z prostego założenie, że może się okazać super i wtedy ok, zwiedzamy, latamy po parku czy co tam jeszcze.
Pytasz czy serio bym tak podeszła do tego tekstu, że doceniam szczerość.  No serio to sobie nie przypominam, żeby aż taka bezpośredniość odnośnie mojej osoby miała miejsce. Ale wiesz, zawsze tekst jest wypowiedziany przez kogoś konkretnego i w konkretnej sytuacji czyli - urażona bym się nie poczuła, bo jeśli ktoś obcy jest prymitywnym chamem, któremu coś się wydaje, to nie ma takiej możliwości iżby mnie uraził, właśnie dlatego, ze jest chamem, a ja, tak się składa nie jestem czyli po księżniczkowemu, trzeba prezentować jakiś poziom, żeby móc mnie urazić. Dalej po księżniczkowemu to dawanie z liścia  do księżniczki nie pasuje, toż rączkę by sobie skalała chama w pysk waląc.
Jeśli bym oceniła, że tekst nie jest prostym i jednoznacznym chamstwem tylko gierką, no to (nadal mocno teoretyzując) może i w jakichś okolicznościach bym w gierkę zagrała jakoś tam ripostując. Pewności nie mam smile

30 661

Odp: 30lat i cały czas sam

@Rumunski_Zolnierz może na drugi raz zaproponuj w takiej sytuacji najpierw jakiś kontakt przez kamerkę albo chociaż telefoniczny. Bardziej się dziewczyna wtedy oswoi i już taki zupełnie obcy dla niej nie będziesz to i inaczej już spojrzy na to, że do niej jedziesz specjalnie taki kawał.


Jack Sparrow napisał/a:

Nawet tutaj wielokrotnie o tym była mowa - facet, który przyznaje się do swoich słabości zostaje ostatecznie odrzucany. Bo babka jak szuka partnera to takiego, pod skrzydłami którego sama znajdzie opiekę, wsparcie i bezpieczeństwo. A nie takiego, któremu trzeba pomóc, którym trzeba się zająć. Dlatego nasi forumowi incele pozostają incelami.

Chwila moment. Bo mam wrażenie, że mieszasz tutaj niepotrzebnie różne etapy znajomości. Bo to jest też różnica czy z tymi słabościami wyskoczysz na początku znajomości, na pierwszej randce czy już będąc w relacji. Dużo też zależy od tego w jaki sposób to zrobisz. Ale nie jest na pewno tak, że jeden raz okażesz słabość przed partnerką w związku i już możesz się pakować. Przynajmniej w zdrowym związku tak to nie wygląda.

Nie rozumiem też dlaczego z góry zakładać, że każdej osobie która ma jakiś problem i się z tym problemem otworzy trzeba automatycznie konkretnie pomagać?

A wiesz jak mało facetów cokolwiek dostaje z serca i bez wcześniejszej narracji, że musi w jakiś sposób zasłużyć?

To chyba ci faceci powinni jak najszybciej zakończyć swoje związki. Bo na zdrowe relacje to takie coś nie wygląda.

Co śmieszne, to co pisze Rumun czy Tedzio, to już zaczynają punktować i inne kobiety podkreślając absurdalność wielu tez i zachowań (nawet w Polsce)

Nie żeby coś, ale akurat Optymalna Zmiana jest dość specyficznym przypadkiem na polskim youtubie. To jest taki rodzynek wśród kobiet w tematach damsko-męskich. Coś jak z drugiej strony niemizoginistyczny youtuber wśród Redpillowców.

Tylko tradycyjnie mieszasz dwie rzeczy - pierwszą reakcję emocjonalną związaną z formą przekazu, ze skutkiem długoterminowym związanym z treścią tegoż przekazu.

Czyli jak taka dziewczyna z hukiem zerwie znajomość w pierwszej emocjonalnej reakcji po odkryciu kłamstwa i dopiero jak się uspokoi dojdzie do wniosku, że to kłamstwo wcale takim kłamstwem nie było, ale dla znajomości będzie już pozamiatane to tam nieistotne?

Ta jasne, bo x latach pytasz człowieka co tam miał takiego biznesowego do załatwienia.

Dlaczego zaraz po x latach? Wystarczy, że taki biznesmen w rzeczywistości okaże się całkowicie nie biznesowym zwykłym zawodem i już może to wyjść nawet w ciągu kilku pierwszych spotkań.

Solaris napisał/a:

Wydaje mi się, że jednak sporo kobiet wolałaby aby ta pierwsza randka zapoznawcza nie była obciążona świadomością, ze on specjalnie dla niej pól Polski jedzie i aż hotel musi brac. Ja bym czula się w jakims stopniu odpowiedzialna za niego, nawet gdyby mi się nie spodobał a ja jemu tak, to bym pomyślała - jeju, specjalnie dla mnie się fatygował, to może jakaś kolacja, żeby sam nie siedział, może miasta kawalek mu pokaże, może coś tam... I to jest ta presja. Ja nie umiem tak olać całkiem człowieka. A jak byłby przejazdem to zupełnie inaczej byłoby...

Ale tak w zasadzie to co jest takiego złego w zjedzeniu kolacji, pokazaniu kawałka miasta czy jakkolwiek spędzeniu czasu z fajną osobą, która się nam po prostu nie spodobała pod kątem romantycznym?

Oczywiście zakładając, że ogólnie ten ktoś okaże się poza tym jednym faktem fajną normlaną osobą, a nie jakimś odpychającym creepem dziwakiem. Ale wtedy pewnie i tak żadnych obiekcji i zobowiązań byś do takiej osoby już nie czuła.

A może nawet taka osoba przecież nawet zyskać przy spędzeniu większej ilości czasu i bliższym poznaniu tak, że początkowa ocena może okazać się jednak błędna.

30 662

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:
Solaris napisał/a:

Wydaje mi się, że jednak sporo kobiet wolałaby aby ta pierwsza randka zapoznawcza nie była obciążona świadomością, ze on specjalnie dla niej pól Polski jedzie i aż hotel musi brac. Ja bym czula się w jakims stopniu odpowiedzialna za niego, nawet gdyby mi się nie spodobał a ja jemu tak, to bym pomyślała - jeju, specjalnie dla mnie się fatygował, to może jakaś kolacja, żeby sam nie siedział, może miasta kawalek mu pokaże, może coś tam... I to jest ta presja. Ja nie umiem tak olać całkiem człowieka. A jak byłby przejazdem to zupełnie inaczej byłoby...

Ale tak w zasadzie to co jest takiego złego w zjedzeniu kolacji, pokazaniu kawałka miasta czy jakkolwiek spędzeniu czasu z fajną osobą, która się nam po prostu nie spodobała pod kątem romantycznym?

Oczywiście zakładając, że ogólnie ten ktoś okaże się poza tym jednym faktem fajną normlaną osobą, a nie jakimś odpychającym creepem dziwakiem. Ale wtedy pewnie i tak żadnych obiekcji i zobowiązań byś do takiej osoby już nie czuła.

A może nawet taka osoba przecież nawet zyskać przy spędzeniu większej ilości czasu i bliższym poznaniu tak, że początkowa ocena może okazać się jednak błędna.

Pisząc, że mi się nie spodobał, miałam na myśli, że po prostu nudziarz, sztywniak itp.
Jedni ludzie przy bliższym poznaniu zyskują, inni tracą:)
Poza tym, takie zaangażowanie, gdy wiesz, że nic z tego a widzisz, że Ty się podobasz to tylko robienie nadziei komuś, który myśli, że może jednak coś jest na rzeczy jak laska nie uciekła tylko łazi ze mną cały dzień po miescie i zabawia;)

30 663 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-03-17 02:58:42)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Zaraz, Solaris, dojdziemy do epokowego odkrycia, że kobiety jednak nie są jednakowe smile co może i nie jest takie zupełnie bez sensu, w czasach masowej stereotypizacji czasem warto przypomnieć rzecz oczywistą.
Ty rozumiesz oraz ja rozumiem, a taki ktoś, kto nie jest kobietą usiłuje dojść, co ma zrobić żeby było dobrze i ja to mu po ludzku współczuję. Czyta taki, że "kobiety są płoche" i jeśli uwierzy jak w prawdę objawioną ani chybi się natnie, bo jedne są, a inne wcale nie.
Na przykład to obciążenie - jeśli akurat była sytuacja nazwana umownie podrywem to u mnie zero obciążeń. Nigdy nie miałam skłonności opiekuńczych w stosunku do praktycznie nieznanych panów starających się zacieśnić, nie ten etap. Nigdy bym nikomu nie zasugerowała, że oczekuję iż się będzie przez pół Polski tłukł coby kawę ze mną wypić, ale gdyby sam z siebie chciał to czemu nie?  W takiej sytuacji absolutnie nie uznałabym, że on jest moim gościem tak programowo. Na wszelki wypadek na ten dzień pierwszej kawy bym nic nie zaplanowała innego, wychodząc z prostego założenie, że może się okazać super i wtedy ok, zwiedzamy, latamy po parku czy co tam jeszcze.
Pytasz czy serio bym tak podeszła do tego tekstu, że doceniam szczerość.  No serio to sobie nie przypominam, żeby aż taka bezpośredniość odnośnie mojej osoby miała miejsce. Ale wiesz, zawsze tekst jest wypowiedziany przez kogoś konkretnego i w konkretnej sytuacji czyli - urażona bym się nie poczuła, bo jeśli ktoś obcy jest prymitywnym chamem, któremu coś się wydaje, to nie ma takiej możliwości iżby mnie uraził, właśnie dlatego, ze jest chamem, a ja, tak się składa nie jestem czyli po księżniczkowemu, trzeba prezentować jakiś poziom, żeby móc mnie urazić. Dalej po księżniczkowemu to dawanie z liścia  do księżniczki nie pasuje, toż rączkę by sobie skalała chama w pysk waląc.
Jeśli bym oceniła, że tekst nie jest prostym i jednoznacznym chamstwem tylko gierką, no to (nadal mocno teoretyzując) może i w jakichś okolicznościach bym w gierkę zagrała jakoś tam ripostując. Pewności nie mam smile

No widzisz a ja mam jakieś obciążenia tego typu i jak wiem, że ktoś specjalnie tłukł się do mnie co było jakimś tam zachodem, bo tyle km... to jakoś  czuję, że musze go jak gościa swojego traktować a ja o swoich gości zawsze staram się dbać:) Na pewno lepsze byłoby podejscie na zasadzie - a co mnie to...chciał to jego problem, jak coś...
W temacie szczerości totalnej i mojego przykładu o tym pójściu do lóżka. Załóżmy, że podobasz się facetowi, podchodzi do Ciebie obcy gość i wprost proponuje Ci seks. Przeciez poslalabyś go na drzewo, wiadomo, jak większość kobiet. W takiej sytuacji żadnych gierek byś nie podjęła.  Dlatego żaden tak nie mowi, bo wie, że z seksu nici. Stąd te podrywanie, czarowanie, randki itd. taka gra. Wszyscy wiedzą o co chodzi , ale udają, że nie wiedzą;)

30 664 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-17 10:25:18)

Odp: 30lat i cały czas sam
Solaris napisał/a:

Muqin, ja rozumiem podejście Twoje i Happiness, przecież ludzie są rożni.

Ja ci powiem jako facet tak - kobiety są mistrzyniami w deklaracjach i teoretyzowaniu (jak np Muquin - patrz niżej). A ile one są później warte w praktyce to ło ho ho. Może kilka, max kilkanaście % z tego przechodzi do czynu.


Muqin napisał/a:

Ty rozumiesz oraz ja rozumiem, a taki ktoś, kto nie jest kobietą usiłuje dojść, co ma zrobić żeby było dobrze i ja to mu po ludzku współczuję. Czyta taki, że "kobiety są płoche" i jeśli uwierzy jak w prawdę objawioną ani chybi się natnie, bo jedne są, a inne wcale nie.

Możesz sobie rozumieć co tylko chcesz, a stan Rumuna jakoś się przez to nie zmienia. No ciekawe czemu.....


Pytasz czy serio bym tak podeszła do tego tekstu, że doceniam szczerość.  No serio to sobie nie przypominam, żeby aż taka bezpośredniość odnośnie mojej osoby miała miejsce.

I to całkowicie wyczerpuje temat.


Ale wiesz, zawsze tekst jest wypowiedziany przez kogoś konkretnego i w konkretnej sytuacji czyli - urażona bym się nie poczuła,

To się nazywa "beauty privilege". Atrakcyjnemu zawsze przechodzi o wiele, wiele więcej. O to się tu też chłopaki od lat prują - że jak przystojny koleś to może traktować kobietę jak szmatę i nie będzie mógł się opędzić taki od chętnych. A chłopaki o aparycji, wdzięku i gracji Rumuna stają na rzęsach i nic z tego nie mają, choć stawiają na tą deklarowaną jako chętnie widzianą i postrzeganą szczerość. Bo nic innego nie mają - ani wyglądu, ani kasy, ani gładkiej gadki. Jedyne co mają to ta przaśna szczerość. I widać gołym okiem jak na tym wychodzą.



Jeśli bym oceniła, że tekst nie jest prostym i jednoznacznym chamstwem tylko gierką, no to (nadal mocno teoretyzując) może i w jakichś okolicznościach bym w gierkę zagrała jakoś tam ripostując. Pewności nie mam smile

Popraw mnie, ale ty w wieku przedemerytalnym jesteś i miałaś 2 partnerów. Nie tak dawno temu, w innym wątku szczyciłaś się przecież tym, że ze względu na swoją specyficzność nie byłaś ani podrywana, ani postrzegana za atrakcyjną przez większość facetów.

30 665 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-17 10:29:42)

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:

Chwila moment. Bo mam wrażenie, że mieszasz tutaj niepotrzebnie różne etapy znajomości.

Tak, ale nie ja zacząłem.

Nie rozumiem też dlaczego z góry zakładać, że każdej osobie która ma jakiś problem i się z tym problemem otworzy trzeba automatycznie konkretnie pomagać?

To naturalny odruch większości ludzi wobec innych, na którym im zależy.


To chyba ci faceci powinni jak najszybciej zakończyć swoje związki. Bo na zdrowe relacje to takie coś nie wygląda.

Taki normatyw kulturowy jak w omawianym przykładzie seksu. To facet podrywa = to facet ma się wykazać, a więc domyślnie - ma zasłużyć. Paradoksalnie to wychodzi też na wielu innych płaszczyznach i jest też jedną z przyczyn dla których to mężczyźni są słabiej wykształceni od kobiet w tym kraju. Bo faceci - co do zasady - są wychowywaniu w poczuciu obowiązku. Kobiety w poczuciu ich praw. To też przyczyna różnicy wieku emerytalnego. Bo nie ma tu innego uzasadnienia poza kulturowym. Facet ma zasłużyć - na urlop, na nagrodę, na uwagę. Kobiecie się to należy, bo takie jej prawo. Zobacz chociażby jak to jest z prezentami pod choinkę. Ilu urwisów słyszało warunek grzecznego zachowania, bo jak nie to będzie rózga, a nie prezent? A ilu dziewczynkom tupanie nóżkami przechodzi bez konsekwencji, bo to przecież dziewczynka i takie jej prawo?


Nie żeby coś, ale akurat Optymalna Zmiana jest dość specyficznym przypadkiem na polskim youtubie. To jest taki rodzynek wśród kobiet w tematach damsko-męskich.

Ale się pojawiła. W internecie nie jest pierwszą kobietą. Jest ich już bardzo wiele. Tylko wiele z nich jak np też bardzo znana Roma Army jest co jakiś czas banowana, bo turbofeminazistki regularnie zgłaszają takie konta, a i algorytmy działają przeciwko, bo kłóci się to z lewicową ideologią sociali.


Coś jak z drugiej strony niemizoginistyczny youtuber wśród Redpillowców.

Co paradoksalnie zdarza się rzadko i chyba tylko wśród amerykanów. Już była o tym kiedyś mowa - ktoś tu wklejał serię artykułów na ten temat i to lewicowej autorki, która ogólnie była tym bardzo zdziwiona. Bo obiegowa opinia, którą przytoczyłeś okazała się być kłamstwem.


Czyli jak taka dziewczyna z hukiem zerwie znajomość w pierwszej emocjonalnej reakcji po odkryciu kłamstwa i dopiero jak się uspokoi dojdzie do wniosku, że to kłamstwo wcale takim kłamstwem nie było, ale dla znajomości będzie już pozamiatane to tam nieistotne?

No jeśli takie białe kłamstwo jest powodem tak silnej reakcji emocjonalnej to i tak trzeba brać nogi za pas. Proporcjonalną reakcją byłoby zdziwienie, niedowierzanie czy może jakaś niechęć, ale też obiektywnie trudno się dziwić zachowaniom typu 'dupochron' na pierwszych etapach znajomości. Bo każdy chce sobie zachować jakieś wyjście awaryjne, żeby nie wyjść na desperata lub żeby samemu mieć możliwość wcześniejszej ewakuacji ze spotkania. Wilk syty i owca cała. Nie ma co tu analizować nadmiernie i zwykłą zachowawczą kurtuazję ekstrapolować na każdy inny aspekt życia i związku. Jak ci (szczególnie pierwsza) randka nie idzie to nie mówisz kobiecie, że jest nudna, bez polotu, ma wkurwiającą barwę głosu i manierę mówienia/składania zdań, przez którą masz ochotę popełnić seppuku nożem do zamówionego steka tylko wymyślasz kulturalną wymówkę typu masz jutro ciężki dzień w pracy i musisz super wcześnie wstać albo coś tam jeszcze przygotować, albo że obiecałeś rodzicom wykupić leki itp.


Dlaczego zaraz po x latach? Wystarczy, że taki biznesmen w rzeczywistości okaże się całkowicie nie biznesowym zwykłym zawodem i już może to wyjść nawet w ciągu kilku pierwszych spotkań.

Jak rozumiem nigdy nie aplikowałeś do pracy w innym mieście? Nigdy nie miałeś żadnych szkoleń, warsztatów, sympozjów, konferencji, wyjazdów integracyjnych? A jak już faktycznie masz tak stateczną pracę, że nigdy, nigdzie nic to po prostu wymyśl coś innego co da ci pretekst i zapewni swoisty dupochron, o jakim pisałem wyżej.


Ale tak w zasadzie to co jest takiego złego w zjedzeniu kolacji, pokazaniu kawałka miasta czy jakkolwiek spędzeniu czasu z fajną osobą, która się nam po prostu nie spodobała pod kątem romantycznym?

Spotykasz się na randkę. Jedynym powodem aby ona trwała jest pociąg i pożądanie. Jak go nie ma to tracenie czasu na "bo może z czasem coś będzie" jest właśnie desperacją. Jak kupujesz nowe spodnie i ci gniotą jaja to ich nie zachowujesz w nadziei, że może się rozchodzą. Sięgasz po inne.

30 666

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Po sieci krążą filmiki nagrane przez inżynierów, polki na sam widok zaczęły ich całować


Najbardziej szkoda mi chłopaków, którzy w późniejszych latach będą klękać przed takimi Paniami z pierścionkiem w dłoni.
Taka kobieta potem urodzi dzieci i chłop po latach się dowie, że wybranka jego serca odstawiała tarło rybne z egzotycznymi Panami w jakichś klubach lol


Jack Sparrow napisał/a:

Ja takie coś w miarę regularnie widuję w pobliskim centrum handlowym. Wczoraj taką scenkę widziałem: dwóch hindusów albo pakistańczyków po angielsku bajerowało ekspedientkę ze stoiska z kosmetykami. Dziury w butach, a dziewczyna wypieki na twarzy, błysk w oku i generalnie mina, jakby szóstkę w totka wygrała.


U mnie w dużym mieście też widzę coś podobnego.
Coraz częściej właśnie widuje Polki z jakimiś Azjatami typu chińczyki itp.
Pamiętam jak raz wracałem z centrum pociągiem i dosiadła się jakaś młoda para, on jakiś Koreańczyk, a ona Polka.
Do końca życia nie zapomnę tego jak się w niego patrzyła.
Normalnie jakby zobaczyła miliard dolarów w złocie, tego nie da się opisać.

Z Hindusami jest jeszcze ciekawiej, na zachodzie nawet prostytutki nie chcą z nimi uprawiać seksu, ale w Polsce to rarytasik big_smile

Taki Hindus 172cm wzrostu, któremu wali z ust, a na życie zarabia rozwożąc jedzenie to istna TOP partia dla kobiet znad Wisły.

Pamiętam jak kiedyś chodziłem do pracy pieszo, to często przechodziłem obok takiego jednego wieżowca z wielkiej płyty, często widziałem jak z klatki wychodziła rodzinka Polka - Hindus ich dziecko.
Dlaczego o tym piszę?
Bo do tej pory nie potrafię zrozumieć jakim cudem wysoka, śliczna, dobrze ubrana i naprawdę atrakcyjna Polka chciała założyć rodzinę z niższym od siebie Hindusem, który wyglądał jakby dorabiał na stoczni marynarki wojennej lol

W Gdańsku widuję coraz częściej samotne matki, które mają dzieci po jakichś czarnoskórych mężczyznach.


I szczerze mówiąc każdy powinien robić ze swoim życiem co mu się podoba.

Bo drodzy Panowie - jeżeli mamy być szczerzy - jakby jakieś naprawdę atrakcyjne Brazylijki czy Japonki same z siebie zaczęłyby Was całować, to zakładam, że po 1 tyg odpadłyby Wam kutasy.


Tylko nie potrafię zrozumieć, dlaczego wysoki, dobrze ubrany Polak, który nawet jakoś tam wygląda, ma własne mieszkania, samochody, dobrą pracę, ciekawe hobby jest odrzucany, a taki Pajeet 168cm, co mieszka na pokoju z 4 kolegami i w obdartych butach zarabia na życie rozwożąc kebaby ma takie powodzenie wśród Polek, że nie może się od nich odpędzić.

Ja rozumiem, że Polka może chcieć przystojnego Hiszpana
Albo temperamentnego Włocha
Czy uczuciowego Greka.
Ewentualnie potężnego Mokebe z Senegalu.

Ale Hindus...... Serio? lol


Kakarotto napisał/a:

@Rumunski_Zolnierz może na drugi raz zaproponuj w takiej sytuacji najpierw jakiś kontakt przez kamerkę albo chociaż telefoniczny. Bardziej się dziewczyna wtedy oswoi i już taki zupełnie obcy dla niej nie będziesz to i inaczej już spojrzy na to, że do niej jedziesz specjalnie taki kawał.


Miałem w planach właśnie spotkanie na kamerce, ale laska jakaś spłoszona była.

30 667

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Miałem w planach właśnie spotkanie na kamerce, ale laska jakaś spłoszona była.

W sensie, że nie zgodziła się na kamerkę zanim jeszcze zaproponowałeś, że przyjedziesz?

Jack Sparrow napisał/a:
Kakarotto napisał/a:

Nie rozumiem też dlaczego z góry zakładać, że każdej osobie która ma jakiś problem i się z tym problemem otworzy trzeba automatycznie konkretnie pomagać?

To naturalny odruch większości ludzi wobec innych, na którym im zależy.

No ale ktoś kto ma naturalny odruch pomocy osobie na której mu zależy to chyba też od razu tej osoby, której chce pomóc nie odrzuci za to, że się przed nim otworzyła? Przecież to się kłóci jedno z drugim.

Taki normatyw kulturowy jak w omawianym przykładzie seksu. To facet podrywa = to facet ma się wykazać, a więc domyślnie - ma zasłużyć.

I tutaj znów musimy rozdzielić o jakim etapie relacji mówimy. Bo o ile na samym początku jedna strona (i zwykle jest to facet) faktycznie musi zainicjować i się postarać to już związek w którym jedna strona (obojętnie która) musi ciągle zasługiwać na pewno nie jest zdrowy.

Poza tym to, że coś jest normatywem kulturowym dalej nie oznacza, że jest to dobre, zdrowe, właściwe i że tak być powinno.

To też przyczyna różnicy wieku emerytalnego. Bo nie ma tu innego uzasadnienia poza kulturowym. Facet ma zasłużyć - na urlop, na nagrodę, na uwagę.

A to nie jest czasem tak, że przyczyną obniżonego wieku emerytalnego dla kobiet był fakt zachodzenia przez nie w ciążę, rodzenia dzieci oraz nierzadko wykonywania większej ilości pracy (praca zawodowa + opieka nad domem i dziećmi)?
Dyskusyjne jest to czy powinno się tak nierówno traktować obligatoryjnie każdą kobietę i każdego mężczyznę z góry, ale jestem w stanie przyznać, że te powody jako takie są sensowne.

Zobacz chociażby jak to jest z prezentami pod choinkę. Ilu urwisów słyszało warunek grzecznego zachowania, bo jak nie to będzie rózga, a nie prezent?

Hmm… Nie wydaje mi się żeby akurat obietnice rózgi pod choinkę były zarezerwowane tylko dla jednej płci. Coś takiego mówiło się chyba zarówno chłopcom jak i dziewczynkom.

A ilu dziewczynkom tupanie nóżkami przechodzi bez konsekwencji, bo to przecież dziewczynka i takie jej prawo?

Chyba raczej na odwrót. To przecież chłopcy zawsze mieli kulturowo większe przyzwolenie na bardziej otwarte i głośne okazywanie swoich emocji, na rywalizację i otwarte konflikty czy nawet agresję fizyczną i bójki. Dziewczynki były za to zawsze uczone, że im nie wypada, mają być uprzejme i kontrolować swoje emocje.
Nawet przeklinanie jest lepiej widziane u chłopców niż u dziewczynek.

Ale się pojawiła. W internecie nie jest pierwszą kobietą. Jest ich już bardzo wiele. Tylko wiele z nich jak np też bardzo znana Roma Army jest co jakiś czas banowana, bo turbofeminazistki regularnie zgłaszają takie konta, a i algorytmy działają przeciwko, bo kłóci się to z lewicową ideologią sociali.

Miałem na myśli główne polski youtube, zagranicznej sceny nie śledzę.
Nie wiem jak Roma Army bo jej nie znam, ale Optymalna Zmiana pomimo, że prezentuje sporo trafnych uwag to często gada po prostu redpillem i mocno upraszcza wiele kwestii.
Nawet w tym nagraniu, które tu przytoczyłeś najpierw pokazuje skrajny przykład kobiety 30+ z Tik Toka, a potem traktuje go jako przykład reprezentatywny dla całej grupy generalizując bez podania jakichkolwiek danych, że większość kobiet 30+ jest taki sam jak ta z nagrania.

Przykładowo jak mówi o rozwodach to prawdą jest w wielu krajach liczba 60% rozwodów inicjowanych przez kobiety, ale powody są już naprawdę różne (przemoc, alkoholizm, brak zaangażowania partnera, zdrady, konflikty) podczas gdy Optymalna Zmiana sugeruje tylko jedną - "zbyt wysokie standardy kobiet".
To jest bardzo duże uproszczenie tematu.

To co prezentuje ten film to jest typowa logika i język manosfery. Problem w tym, że realne relacje są dużo bardziej złożone.

Najbardziej ironiczne jest to, że pod koniec autorka mówi "partnerstwo, nie wojna" i podkreśla, że na swoim kanale pokazuje patologiczne skrajne przypadki, ale wcześniej przez większość filmu opisuje je jako normę, a cały materiał jest zbudowany jak wojna płci.

Kakarotto napisał/a:

Coś jak z drugiej strony niemizoginistyczny youtuber wśród Redpillowców.

Co paradoksalnie zdarza się rzadko i chyba tylko wśród amerykanów. Już była o tym kiedyś mowa - ktoś tu wklejał serię artykułów na ten temat i to lewicowej autorki, która ogólnie była tym bardzo zdziwiona. Bo obiegowa opinia, którą przytoczyłeś okazała się być kłamstwem.

W sensie co się zdarza rzadko? Niemizoginistyczny Redpillowiec? To na pewno, dlatego podałem to jako kontrprzykład. Choć znam i takie przykłady na polskim youtube. Nie mają one jednak takiego przebicia jak główne redpillowe kanały opierające cały swój przekaz o opozycję wobec kobiet.

Jak rozumiem nigdy nie aplikowałeś do pracy w innym mieście? Nigdy nie miałeś żadnych szkoleń, warsztatów, sympozjów, konferencji, wyjazdów integracyjnych?

Nawet jeśli miałem to raczej nie na drugim końcu kraju w przypadku pospolitego niższego stanowiska.

Spotykasz się na randkę. Jedynym powodem aby ona trwała jest pociąg i pożądanie. Jak go nie ma to tracenie czasu na "bo może z czasem coś będzie" jest właśnie desperacją. Jak kupujesz nowe spodnie i ci gniotą jaja to ich nie zachowujesz w nadziei, że może się rozchodzą. Sięgasz po inne.

Ale ja nie miałem na myśli, że to spotkanie ma przez cały czas być randką z nastawieniem na to, że może jednak coś z tego będzie.
Forma spotkania może ulec zmianie przez okoliczności, które na nim zaszły. A ewentualne "może coś z tego będzie" może zadziać się przy okazji, a nie być głównym celem.

Z drugiej strony przyrównanie zignorowania pierwszego wrażenia i danie szansy drugiej osobie od razu do desperacji też jest moim zdaniem grubą przesadą.

30 668

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Jeśli bym oceniła, że tekst nie jest prostym i jednoznacznym chamstwem tylko gierką, no to (nadal mocno teoretyzując) może i w jakichś okolicznościach bym w gierkę zagrała jakoś tam ripostując. Pewności nie mam smile

Popraw mnie, ale ty w wieku przedemerytalnym jesteś i miałaś 2 partnerów. Nie tak dawno temu, w innym wątku szczyciłaś się przecież tym, że ze względu na swoją specyficzność nie byłaś ani podrywana, ani postrzegana za atrakcyjną przez większość facetów.

Dla porządku poprawię, chociaż wątpię, czy uwzględnisz, bo ci to nie będzie pasowało do obrazka. Miała wyjść stara baba, co to jej za bardzo nikt nie chciał, prawda?


2 (dwóch)  to mężów, nie partnerów. Czyli 2 sformalizowane związki. Drugie małżeństwo poprzedzone kilkuletnim wspólnym życiem w związku bezślubnym.
Mam za sobą rozwód z winy męża, bo mnie zdradził. Nie nabawiłam się nienawiści do mężczyzn, przyjemne to nie było, ale nie dało w efekcie nieprzepracowanej traumy, uprzedzając twoje kolejne "diagnozy". Do dziś eks tego żałuje, przynajmniej tak twierdzi, druga żona nieźle się po nim przejechała i puściła go kantem zostawiając skarpetki i chyba niewiele więcej. 

Nie szczyciłam się tym, ze nie byłam podrywana. Nigdy. Bo byłam. W innym wątku ( o introwertykach, dział "psychologia" o ile pamiętam i dosyć niedawno) pisałam coś wręcz przeciwnego, ze bycie atrakcyjną i podrywaną, które pojawiło się w moim życiu czasie stosownym czyli zaczęło w liceum i trwało także później pomogło mi w wyjść z błędnego przekonania, iż jestem nieśmiała, które to przekonanie implantowała mi mamusia - ekstrawertyczka. Niechcący i w dobrej wierze implantowała, żadne tam koszmarne obciążenia z dzieciństwa i nieprzepracowane traumy rzutujące na całe życie, tak na wszelki wypadek zastrzegam, żebyś może darował sobie diagnozowanie.
Zdarzyło mi się też napisać, ze miejscami  jestem niepodobna od tzw. statystycznej kobiety, bo niektórych cech tzw. typowo kobiecych najwyraźniej nie posiadam, nie jestem romantyczna, mam wywalone na "ważne daty" typu urodziny czy rocznice, nie lubię dostawać kwiatów ciętych. Co nie było szczyceniem się ale stwierdzeniem faktu, że  "kobiety są różne".

30 669

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:

No ale ktoś kto ma naturalny odruch pomocy osobie na której mu zależy to chyba też od razu tej osoby, której chce pomóc nie odrzuci za to, że się przed nim otworzyła? Przecież to się kłóci jedno z drugim.

To nie jest takie proste i jednoznaczne. Bo są słabości jednorazowe i aktualne, a są i problemy przewlekłe (traumy z dzieciństwa lub poprzednich związków lub alienacji społecznej). Typ faceta - ofiary, której trzeba jakoś pomóc nie jest pociągający. To nie to samo co dama w opresji. Dlatego chłopaki z wiecznymi problemami jak nasze forumowe incele mają taki problem ze znalezieniem chętnej nie tylko do związku, ale choćby i do zwykłego koleżeństwa.


I tutaj znów musimy rozdzielić o jakim etapie relacji mówimy. Bo o ile na samym początku jedna strona (i zwykle jest to facet) faktycznie musi zainicjować i się postarać to już związek w którym jedna strona (obojętnie która) musi ciągle zasługiwać na pewno nie jest zdrowy.

Nie jest. Ale to powszechne zjawisko.


A to nie jest czasem tak, że przyczyną obniżonego wieku emerytalnego dla kobiet był fakt zachodzenia przez nie w ciążę, rodzenia dzieci oraz nierzadko wykonywania większej ilości pracy (praca zawodowa + opieka nad domem i dziećmi)?

Nie. Wiek emerytalny już był zrównany na pewnym etapie i PiS go znowu podzielił w czasie ich ostatnich rządów. Ot polityka obliczona zdobycie głosów wyborczych kobiet, które normalnie by na nich nie głosowały.


Hmm… Nie wydaje mi się żeby akurat obietnice rózgi pod choinkę były zarezerwowane tylko dla jednej płci. Coś takiego mówiło się chyba zarówno chłopcom jak i dziewczynkom.

smile


To przecież chłopcy zawsze mieli kulturowo większe przyzwolenie na bardziej otwarte i głośne okazywanie swoich emocji, na rywalizację i otwarte konflikty czy nawet agresję fizyczną i bójki. Dziewczynki były za to zawsze uczone, że im nie wypada, mają być uprzejme i kontrolować swoje emocje.

Mityczne "boys will be boys'. Fizyczność i otwarty konflikt to jedyne na co mieliśmy przyzwolenie. Cala reszta emocji to było zawsze na zasadzie "weź się w garść", "nie rycz jak baba" itp. Nie - nie były tego dziewczynki uczone, a przynajmniej nie od drugiej połowy XX wieku. To chłopcy byli zawsze uczeni, aby ustępować dziewczynkom, podzielić się z nimi itp. Przecież cały czas jest powiedzenie, że ktoś się zachowuje jak mała dziewczynka. No sam powiedz - czy to pozytywne określenie jakiegoś zachowania?


Nawet w tym nagraniu, które tu przytoczyłeś najpierw pokazuje skrajny przykład kobiety 30+ z Tik Toka, a potem traktuje go jako przykład reprezentatywny dla całej grupy generalizując bez podania jakichkolwiek danych, że większość kobiet 30+ jest taki sam jak ta z nagrania.

Bo to nie idzie w setki, ani tysiące. To idzie w setki tysięcy aktualnie. Jest np taki kanał, niedawno pokazał mi go znajomy (bo podobnie jak ty powątpiewałem w skalę zjawiska) - Man Talk. Typ ma 681 epizodów, a w każdym przynajmniej kilka wycinek z różnymi tiktokerkami o feminazistowskich/księżniczkowatych odklejkach. A takich kanałów jest ogólnie na pęczki. Wspomniana Roma Army ma prawie 2 tysiące filmików piętnujących takie kobiety i większość też w tej formule. Acz biorąc pod uwagę, że regularnie była banowana na różnych socjalach, to obstawiam, że sumarycznie mogło być tego kilkukrotnie więcej. @whatever ma niewiele ponad 1,5 tysiąca filmów, ale tutaj to są podcasty - w każdym jest kilka-kilkanaście panien. Nie fragmenty wycięte gdzieś z neta tylko fizyczne osoby, zaproszeni goście. I pamiętaj o tym, że to tak naprawdę tylko niewielki odsetek kobiet na tyle głupich, aby takimi kontrowersyjnymi światopoglądami się dzielić otwarcie i publicznie.

Przykładowo jak mówi o rozwodach to prawdą jest w wielu krajach liczba 60% rozwodów inicjowanych przez kobiety, ale powody są już naprawdę różne (przemoc, alkoholizm, brak zaangażowania partnera, zdrady, konflikty) podczas gdy Optymalna Zmiana sugeruje tylko jedną - "zbyt wysokie standardy kobiet".
To jest bardzo duże uproszczenie tematu.

Tak naprawdę są to widełki 60-80%. Argument, że kobiety odchodzą tylko od przemocowców jest propagandowy. I mniejszościowy w takim względzie, że przemoc jest dwukierunkowa.


Najbardziej ironiczne jest to, że pod koniec autorka mówi "partnerstwo, nie wojna" i podkreśla, że na swoim kanale pokazuje patologiczne skrajne przypadki, ale wcześniej przez większość filmu opisuje je jako normę, a cały materiał jest zbudowany jak wojna płci.

To nie jest ironiczne. Bo te "patologicznie skrajne" stały się normą. Jeszcze 15-20 lat temu nie do pomyślenia było, aby jakaś kobieta publicznie chwaliła się prostytucją. A dzisiaj masz OF i dumne "influencerki". Nikomu, kto ma choć dwie komórki w mózgu nie trzeba tłumaczyć, że 30+ letnia babka z dzieckiem to nie jest rarytas. Nikomu nie trzeba tłumaczyć negatywnych skutków nadmiernej rozwiązłości seksualnej i dlaczego babka z zaawansowanym dwucyfrowym liczkiem lub nawet 3cyfrowym będzie zawsze postrzegana najwyżej jako pokrowiec na kutasa, a nie równoprawna partnerka.


Forma spotkania może ulec zmianie przez okoliczności, które na nim zaszły

Nie masz zbyt dużego doświadczenia randkowego i społecznego, co nie?


Z drugiej strony przyrównanie zignorowania pierwszego wrażenia i danie szansy drugiej osobie od razu do desperacji też jest moim zdaniem grubą przesadą.

Pierwsze wrażenie to kilka pierwszych sekund, a nie wniosek po godzinie wspólnego przebywania. A jak coś nie kliknie w ciągu pierwszych 10-15minut to mi tam się nigdy nie chciało tracić czasu. Bo po co? Przyszedłem na RANDKĘ. To ma wiadomy cel. Znajomych mam, kolegów i koleżanki też. Kolejnych nie potrzebuję, bo ci i tak się sami pojawiają i sami znikają. Jak idę na randkę to oczekuję wzajemności zainteresowania. Nie będę tracił czasu przekonując siebie, ze może kiedyś coś z tego będzie, a jak nie, to może będzie fajną koleżanką czy coś tam. Nie będę też tracił cudzego czasu dając tym samym złudne nadzieje. Jezu, na co taka dziecinada, podchody i uwieszenie? Jak ci nie leży - to ci nie leży. To JEST takie proste.

30 670 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-17 15:35:06)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

2 (dwóch)  to mężów, nie partnerów. Czyli 2 sformalizowane związki. Drugie małżeństwo poprzedzone kilkuletnim wspólnym życiem w związku bezślubnym

Każdy mąż jest partnerem, nie każdy partner jest mężem. Facetów ostatecznie było dwóch.

Nie szczyciłam się tym, ze nie byłam podrywana. Nigdy. Bo byłam. W innym wątku ( o introwertykach, dział "psychologia" o ile pamiętam i dosyć niedawno) pisałam coś wręcz przeciwnego, ze bycie atrakcyjną i podrywaną, które pojawiło się w moim życiu czasie stosownym czyli zaczęło w liceum i trwało także później pomogło mi w wyjść z błędnego przekonania, iż jestem nieśmiała,

Tak - w wieku szkolnym i to dopiero jak zmieniłaś szkołę czy tam klasę i mogłaś zacząć coś na świeżo w nowym otoczeniu. W tym wieku każda dziewczyna, która dostała cycków zaczynała się podobać. To nic odkrywczego, ani nie świadczącego o atrakcyjności, bo chłopaki w tym wieku to wyruchaliby absolutnie każdą. To po prostu młodość i hormonalna burza. Na tym etapie każdy prawie facet też słyszał, że "przystojny z niego kawaler".

A w wieku dorosłym było już tak:

Samotną matką byłam tak ze 2,5 roku po rozwodzie. Czyli na tyle długo, żeby mieć pojęcie, jak to jest być samotną matką i na tyle krótko, żeby był to okres przejściowy ewidentnie. Potem się pojawił drugi mąż, ileś lat życia w związku, potem ślub cywilny.

Słowem się nie zająknęłaś o przelotnych związkach. Wręcz przeciwnie:


Motywacja "robię coś, żeby on się poczuł męsko" do mnie kompletnie nie przemawia. W drugą stronę też nie. Jestem 100% kobietą, czuję się nią w 100% i wzmocnień z zewnątrz nie potrzebuję. No ale ja to ja, nie jestem też podatna na romantyczne kolacje, nie lubię dostawać kwiatów i mam wywalone na wszelkie rocznice. Zapewne stanowię statystyczną mniejszość. Na tyle obecnie znam siebie, że jestem w stanie ten punkt instrukcji obsługi mojej osoby wyartykułować wprost, ale to dopiero od jakiegoś czasu to o sobie wiem na pewno. Ileś lat kombinowałam, że może mi to potrzebne tylko mam jakieś blokady. Przeszłam na pozycję "mój model tak ma" i ulżyło, krzywdy tym nikomu nie robię. Jeśli mnie ktoś uważa za dziwadło no to trudno się mówi. Dla 999 jestem może i dziwadłem, a ten tysięczny w zachwyt wpada, bo mu akurat to we mnie pasuje. Jako żem monogamiczna jeden mi całkowicie wystarcza.


To nie świadczy o jakimkolwiek sensownym doświadczeniu randkowym. Ani też nikt atrakcyjny nie napisze o sobie, że może i dla 999 kolejnych osób będzie "dziwadłem" za to ten tysięczny to doceni.



A co do rozwodu to wcześniej napisałaś na ten temat tak:

Owszem, moje pierwsze małżeństwo zakończyło się rozwodem. To planowane nie było, zwykle się w takim czasie człek zastanawia, czemu mianowicie miast wielkiej szczęśliwości wyszła katastrofa, to i ja się zastanawiałam. Nad przyczynami rozwodu między innymi. Brałam wtedy pod uwagę także rozliczne przyczyny po mojej stronie. Sporo się wtedy o samej sobie dowiedziałam no i wyszło mi co wyszło. Owszem, przyczyny i po mojej stronie były, ale nie akurat blokady z omawianego pakietu.


Skoro tak podkreślasz swoją nietypowość, to skąd nagle twierdzenie, że ta szczerość (ale tylko wyrażona tylko w sposób akceptowany przez ciebie - lol) będzie ZAWSZE lepsza od kurtuazyjnego, białego kłamstwa?

30 671 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-17 15:57:25)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Ekhm, opinia o Polkach, że są tanie i łatwe jest starsza niż internet.

A obywatelki innych krajów to same damy i księżniczki?
Polacy to widzę na każdym polu mają jakieś kompleksy.

Jack Sparrow napisał/a:

Ale co to ma do białych kłamstw na randce?

Nic, bo to nie dotyczyło białych kłamstw, tylko braku umiejętności zakomunikowania, że na przykład taki hotel to już zbyt wiele.

Jack Sparrow napisał/a:

Większość facetów nie mówi o swoich trudnych problemach nie z powodu nieumiejętności komunikacji, ale z powodu tego, że jak o tym rozmawiali, to było to obracane przeciw nim.

Kobiecych uczuć nikt nigdy nie zranił ani nie wykorzystał?

Jack Sparrow napisał/a:

Poza tym nie możesz oczekiwać od facetów, że z jednej strony "zacisną zęby i wezmą się w garść" z tym, że będą się dzielić tym, co ich rzeczywiście boli.

Nie oczekuję od mężczyzn żadnego zaciskania zębów i udawania, że wszystko jest w porządku.

Jack Sparrow napisał/a:

Nawet tutaj wielokrotnie o tym była mowa - facet, który przyznaje się do swoich słabości zostaje ostatecznie odrzucany. Bo babka jak szuka partnera to takiego, pod skrzydłami którego sama znajdzie opiekę, wsparcie i bezpieczeństwo. A nie takiego, któremu trzeba pomóc, którym trzeba się zająć.

To zależy, jakie to są problemy, na jakim etapie relacji się pojawiły i co rozumiesz przez zajmowanie się facetem.

Jack Sparrow napisał/a:

Dlatego nasi forumowi incele pozostają incelami. Facet nie ma problemu wziąć babkę, którą trzeba się zaopiekować. Ale w drugą stronę to działa bardzo rzadko. I niestety takie babki często są zaburzone i albo lubią robić za cierpiętnice, albo maja jakiś zespół matki polki i szukają sobie kolejnych projektów. A to są słabe materiały na partnerki. Bo to takie strażaczki-piromanki.

Generalnie ciekawe, że tak mówisz, bo według badań to kobiety częściej zostają przy uzależnionych partnerach i są bardziej skłonne do pomocy, na przykład osobom niepełnosprawnym. Zresztą pisaliśmy już o tym, że zawody związane z opieką nad drugim człowiekiem są zdominowane przez kobiety. Nie dzieje się to bez przyczyny. Ale oczywiście, te empatyczne i troskliwe trzeba od razu wrzucić do wora "zaburzone", bo nic innego nie pasuje do przyjętej narracji.

Jack Sparrow napisał/a:

Bo to komiczne zachowanie było. Jadę. Jak wrócę to będę, a jak nie to nie

Skąd możesz wiedzieć, jaki był powód wyjazdu i co mu powiedziała? Dodajesz sobie niepotrzebnie.

Jack Sparrow napisał/a:

Nie wiem co byłoby bardziej smutne - to, ze nie zrozumiałaś metafory, czy to, że próbujesz jej umniejszyć poprzez dosłowne rozumienie.

Niżej napisałam o prezentach ogółem.

Jack Sparrow napisał/a:

A wiesz jak mało facetów cokolwiek dostaje z serca i bez wcześniejszej narracji, że musi w jakiś sposób zasłużyć?I nie ma znaczenia czy to miłe słowo, prezent czy seks. Bo to najczęściej wygląda właśnie jak w tym seksie - facet musi najpierw zadbać o odpowiedni nastrój (randka z odpowiednim klimatem), aby potem dostać pozwolenie na zrobienie jej gry wstępnej. I to wszystko, aby dostać zasłużone pozwolenie na seks. Bo się postarał z nastrojem, zapracował grą wstępną.

Nie wiem, bo nawet w mojej patologicznej rodzinie ojciec zawsze dostawał od matki prezenty na święta i urodziny.
Jeśli chodzi o miłe słowa, czy seks, to ciężej ocenić cudze związki, bo ludzie raczej się nie chwalą tym, ile razy uprawiali seks, albo ile razy usłyszeli, że partner czy partnerka ich kocha.
Za to na grupach widuję też regularnie posty kobiet, które skarżą się na zbyt małą ilość seksu, wspólnie spędzonego czasu, komplementów.
Także to chyba jednak działa w obie strony.

Jack Sparrow napisał/a:

Jak z niemca zaczniesz się sama dobierać do faceta to pierwszą reakcją prawie zawsze jest podejrzliwe "co tu się dzieje". Nie radość odbierania. Tylko podejrzenie i wtf.

Nie zauważyłam.

Jack Sparrow napisał/a:

No widać po doświadczeniach Rumuna. Szczere i uczciwe zachowanie wobec faceta (na takim etapie i w takim charakterze) jest bardzo rzadkie.

Chcesz na podstawie jednostki oceniać całe społeczeństwo?

Jack Sparrow napisał/a:

I używasz tego jako argumentu przeciw białym kłamstwom? LOL. Nie - większość facetów woli surową i brutalną prawdę niż jej lukrowaną bajkę.

Używam tego jako argumentu przeciw stwierdzeniu, że faceci lubią bezwzględną szczerość. To nie jest prawda. Jak masz brzydkiego kolegę i on się pyta, czy jest brzydki, to NIE CHCE usłyszeć, że wygląda jak Quasimodo i żadna kobieta nie będzie chętna choćby splunąć w jego kierunku. 
Oczywiście to nie znaczy, że masz mu wciskać kit, że jest księciem z bajki, ale jak złagodzisz wypowiedź, by go nie zranić, to już nie jest bezwzględna szczerość.

Jack Sparrow napisał/a:

Tutaj masz dużą pulę frustratów. Nie postrzegają kobiet jako zagrożenie per se. Wyładowują jedynie frustracje za wieczne porażki na tym polu. Za bycie popychadłem. Oddają to, co sami wcześniej dostali. Są zabetonowani w swoim strachu przed kolejną porażką.

Jak zwykle winne są kobiety, a nie bycie wycofanym społecznie piwniczakiem, uprzedzonym, zdesperowanym, interesownym, zaniedbanym, chodzącym na płatne masaże penisa. Masz rację.

Jack Sparrow napisał/a:

Z grubsza - wystarczy rozmawiać po angielsku i zainteresowanie rośnie wielokrotnie. Nie wierzyłem, ale przetestowałem mimowolnie goszcząc znajomych spoza PL. I obsługa szybsza i uśmiechy życzliwsze. I zawsze trafi się jakaś babka, która będzie chciała dołączyć do rozmowy. Za każdym, jednym, razem. I nawet nie obchodzi je, że towarzystwo żonate. I tak się pchają. Momentami w sposób budzący zażenowanie. Nie tylko moje.

Ale wiesz, że kelnerom zależy przede wszystkim na napiwkach?
Jak słyszą obcy język, to myślą, że mają do czynienia z turystami z zagranicy, którzy mogą zostawić więcej kasy.
Mnie uśmiech i życzliwość nie zaskakuje, bo często się z nimi spotykam.
Nawet w zwykłych budach z zapiekanką obsługa potrafi być bardzo uprzejma, a w restauracjach też nam czasem kelnerzy nadskakiwali aż za bardzo. Nie dlatego, że chcieli nas poderwać, tylko z uwagi na napiwek właśnie. Mnie to czasem trochę wkurza, że jestem w trakcie jedzenia, a tu ktoś nade mną łazi, dopytuje, czy mi smakuje, czy wszystko w porządku, czy potrzeba czegoś jeszcze.

30 672 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-03-17 17:11:35)

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

A obywatelki innych krajów to same damy i księżniczki?

A o jakim innym kraju w unii mówi się, że jest Tajlandią Europy?


Nic, bo to nie dotyczyło białych kłamstw

smile


Kobiecych uczuć nikt nigdy nie zranił ani nie wykorzystał?

"U was też biją murzynów".


Nie oczekuję od mężczyzn żadnego zaciskania zębów i udawania, że wszystko jest w porządku.

A jednak, podobnie jak większość kobiet masz problem z zaakceptowaniem wielu męskich problemów. I to pomimo utożsamiania się z niektórymi "ofiarami".


To zależy, jakie to są problemy, na jakim etapie relacji się pojawiły i co rozumiesz przez zajmowanie się facetem.

A właśnie.


Zresztą pisaliśmy już o tym, że zawody związane z opieką nad drugim człowiekiem są zdominowane przez kobiety.

Jest różnica pomiędzy pracą zarobkową, a byciem w związku. Jesteś w stanie ją dostrzec? Skądinąd porównanie ciekawe. Pokazuje pewien pryzmat, perspektywę i strukturę myślenia. Mówiąc ogólnie - babskie wyrachowanie wink


Skąd możesz wiedzieć, jaki był powód wyjazdu i co mu powiedziała? Dodajesz sobie niepotrzebnie.

Przecież Shini sam o tym pisał.


Jeśli chodzi o miłe słowa, czy seks, to ciężej ocenić cudze związki, bo ludzie raczej się nie chwalą tym, ile razy uprawiali seks, albo ile razy usłyszeli, że partner czy partnerka ich kocha.

Serio - nie masz w swoim otoczeniu bliskich, którzy by ci się zwierzali? Nigdy nie słyszałaś o manipulowaniu seksem przez kobiety w związkach? Te same babki co najgłośniej narzekają na brak seksu lub jego niską jakość to są te kłody z wiecznie bolącymi głowami.


Chcesz na podstawie jednostki oceniać całe społeczeństwo?

Gniazdownicy nie są jednostkami. To całe zjawisko społeczne.


Jak masz brzydkiego kolegę i on się pyta, czy jest brzydki, to NIE CHCE usłyszeć, że wygląda jak Quasimodo i żadna kobieta nie będzie chętna choćby splunąć w jego kierunku.

LOL. Jak masz do czynienia z brzydkim kolesiem to on wie, że jest brzydki. Nie neguje tego i nie daje sobie 10/10. On chciałby usłyszeć, że nawet będąc 1/10 przygrucha sobie jakąś dziewuszkę. I to wszystko.


Jak zwykle winne są kobiety, a nie bycie wycofanym społecznie piwniczakiem, uprzedzonym, zdesperowanym, interesownym, zaniedbanym, chodzącym na płatne masaże penisa. Masz rację.

Dziwne - jak ja tak mówię to zaraz się obruszacie z Muquin, że to język nienawiści z mojej strony, że zachowuję się jak typowy oprawca itp. To w końcu jak to jest - Shini sam jest sobie winny, czy może to konsekwencja tego, co mu matka pierdoliła za uszami? Bo widzę, że tutaj argumentacja to się zmienia jak chorągiewka na wietrze. A Bagiennik? Przecież wielokrotnie wspominał o swoich problemach, których źródłem była nadopiekuńcza matka. Rumun też coś tam pisał kiedyś (o ile mnie pamięć nie myli, bo mogę mieszać) o braku męskich wzorców.


Ale wiesz, że kelnerom zależy przede wszystkim na napiwkach?

A ile razy zdarzyło się, żeby kelner proponował wcześniejsze skończenie zmiany i zaciągał cię na afterek? A ile razy się zdarzyło, że jakiś koleś chciał się do ciebie przysiąść na tej 'zapiekance' ? Bo ja o takim typie zachowania mówię. Poza tym różnicowanie klientów pod kątem "ten z zagranicy to większy napiwek zostawi" jest po prostu formą dyskryminacji.

30 673 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-17 20:33:48)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

A o jakim innym kraju w unii mówi się, że jest Tajlandią Europy?

„Essex girl”, mówi Ci coś to określenie? Jeśli nie, to polecam się zapoznać.
Każdy kraj ma takie swoje „karyny”, „grażynki” i krzywdzące jakąś grupę stereotypy.
Te wszystkie durne reality show typu Ekipa z New Jersey, Big Brother, Love Island nie zostały przecież wymyślone w Polsce.
A o Polkach najwięcej złego do powiedzenia mają sfrustrowani Polacy, tacy jak Theodore, czy Rumun, który do końca życia będzie przeżywać, że białej kobiecie mógł się podobać Azjata. Lol.
Nie znam osobiście ani jednego mężczyzny, który nie miałby problemu w kontaktach z kobietami i tak okropnie się o nich wyrażał.

Jack Sparrow napisał/a:

A jednak, podobnie jak większość kobiet masz problem z zaakceptowaniem wielu męskich problemów. I to pomimo utożsamiania się z niektórymi "ofiarami".

Niby jakich męskich problemów nie akceptuję?

Jack Sparrow napisał/a:

A właśnie.

Ale co właśnie? Jakby facet na drugiej randce powiedział, że jest uzależniony od heroiny, albo że w zeszłym tygodniu zakończył odsiadkę, to chyba zmienia postać rzeczy, nie sądzisz? Nie uważam, by zrezygnowanie z dalszej relacji z nim oznaczało, że coś jest z kobietą nie tak.

Jack Sparrow napisał/a:

Jest różnica pomiędzy pracą zarobkową, a byciem w związku. Jesteś w stanie ją dostrzec? Skądinąd porównanie ciekawe. Pokazuje pewien pryzmat, perspektywę i strukturę myślenia. Mówiąc ogólnie - babskie wyrachowanie wink

Członkami rodziny też częściej opiekują się kobiety. Nie tylko małymi dziećmi, ale również chorymi i seniorami.
Pielęgniarki czy salowe w szpitalach są w większości kobietami.
Możesz sobie mówić, że to jest jakieś wyrachowanie, bo dostają za to pieniądze, ale jakoś nie widzę tłumów facetów, którzy chcieliby za kasę zmieniać staruszkom pieluchy.

Jack Sparrow napisał/a:

Przecież Shini sam o tym pisał.

Nie, nie pisał dlaczego wyjechała, ani co dokładnie mu powiedziała.

Jack Sparrow napisał/a:

Serio - nie masz w swoim otoczeniu bliskich, którzy by ci się zwierzali? Nigdy nie słyszałaś o manipulowaniu seksem przez kobiety w związkach?

Słyszałam, podobnie jak słyszałam o facetach, którzy są wiecznie zmęczeni, uzależnieni od porno i masturbacji, oczekujący seksu na zawołanie, nawet jak poza łóżkiem praktycznie nie zauważają swojej partnerki, egoistycznych, skupionych tylko na tym, by sobie ulżyć, a czy kobiecie będzie dobrze, to już nie jego problem.

Jack Sparrow napisał/a:

Te same babki co najgłośniej narzekają na brak seksu lub jego niską jakość to są te kłody z wiecznie bolącymi głowami.

Aha… czyli jak facet narzeka, to wina kobiety.
Jak kobieta narzeka, to… wina kobiety.

Jack Sparrow napisał/a:

Gniazdownicy nie są jednostkami. To całe zjawisko społeczne.

Mowa była o Rumunie i dziewczynie, z którą miał się spotkać. To są dwie osoby.

Jack Sparrow napisał/a:

LOL. Jak masz do czynienia z brzydkim kolesiem to on wie, że jest brzydki. Nie neguje tego i nie daje sobie 10/10. On chciałby usłyszeć, że nawet będąc 1/10 przygrucha sobie jakąś dziewuszkę. I to wszystko.

Wielu mężczyzn nie potrafi trafnie ocenić swojej atrakcyjności, więc polemizowałabym.
Niejeden brzydal ma o sobie takie mniemanie, jakby był giga chadem.

Jack Sparrow napisał/a:

Dziwne - jak ja tak mówię to zaraz się obruszacie z Muquin, że to język nienawiści z mojej strony, że zachowuję się jak typowy oprawca itp. To w końcu jak to jest - Shini sam jest sobie winny, czy może to konsekwencja tego, co mu matka pierdoliła za uszami? Bo widzę, że tutaj argumentacja to się zmienia jak chorągiewka na wietrze.

Shini nie wypowiada się o kobietach w sposób nienawistny. Nie widzi w nas wroga, ani nie uważa, by wszystkie jego życiowe niepowodzenia były naszą winą.
Każdy ma problemy i wady, ale nie każdego zmieniają one w niesympatycznego, zawistnego, pełnego uprzedzeń człowieka.

Jack Sparrow napisał/a:

A Bagiennik? Przecież wielokrotnie wspominał o swoich problemach, których źródłem była nadopiekuńcza matka.

Bagiennik chyba nie utożsamiał się z gronem forumowych inceli?

Jack Sparrow napisał/a:

Rumun też coś tam pisał kiedyś (o ile mnie pamięć nie myli, bo mogę mieszać) o braku męskich wzorców.

Rumun niestety ma już ten redpillowy, odpychający vibe. Jak będzie dalej kroczył tą ścieżką, to jego szansa na znalezienie normalnej partnerki spadnie do zera.

Jack Sparrow napisał/a:

A ile razy zdarzyło się, żeby kelner proponował wcześniejsze skończenie zmiany i zaciągał cię na afterek? A ile razy się zdarzyło, że jakiś koleś chciał się do ciebie przysiąść na tej 'zapiekance' ? Bo ja o takim typie zachowania mówię.

Niefajne zachowanie, ale przecież nie świadczy o tym, że każda kobieta zachowuje się w ten sposób. Też już miałam do czynienia z mega nachalnymi facetami. Nie wpłynęli oni na moje postrzeganie wszystkich mężczyzn.

Jack Sparrow napisał/a:

Poza tym różnicowanie klientów pod kątem "ten z zagranicy to większy napiwek zostawi" jest po prostu formą dyskryminacji.

Takie życie. Dosyć zrozumiałe, jak się weźmie pod uwagę, że napiwki stanowią sporą część ich zarobków.

30 674 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-03-17 20:36:04)

Odp: 30lat i cały czas sam

Jeszcze jedno. W zeszłym roku odezwał się do mnie na maila jeden z forumowych inceli. Już w pierwszych wiadomościach zaczął opisywać swoje negatywne doświadczenia, choć nie padło żadne pytanie, które mogłoby nakierować rozmowę na takie tory.
Oczywiście to jeden z tych, którym nie wychodzi z dziewczynami nie z jego winy.
Nie zamierzam podawać nicku, bo nie o to chodzi, żeby go tu publicznie wyśmiać, ale chyba przyznasz, że to był naprawdę kiepski sposób na zaprezentowanie siebie nowej osobie.
A ani on nie był jedynym takim typem, który od wejścia "atakował" mnie historią swojego życia, ani ja zapewne nie byłam jedyną dziewczyną, z którą rozmawiał z pozycji "biednego misia".
Rumun często pisze o kobietach tak, jakby ich nie lubił.
Sądzisz, że to nigdy nie wybrzmiewa w jego kontaktach z płcią przeciwną?

Polemizuję z niektórymi argumentami nie z przekory, czy źle rozumianej "solidarności jajników", ale dlatego, że sporo mężczyzn, którzy narzekają na brak powodzenia, ma po prostu nieciekawy i niesympatyczny charakter.
Z takimi ludźmi nie chce się przyjaźnić, a co dopiero wspólnie dzielić życie.

30 675

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

To nie jest takie proste i jednoznaczne. Bo są słabości jednorazowe i aktualne, a są i problemy przewlekłe (traumy z dzieciństwa lub poprzednich związków lub alienacji społecznej). Typ faceta - ofiary, której trzeba jakoś pomóc nie jest pociągający. To nie to samo co dama w opresji.

Zgadzam się. Z tym, że ja miałem na myśli otwarcie emocjonalne, a nie chroniczną rolę ofiary.
To co wcześniej napisałeś też wskazywało raczej na bardzo ogólną opinię.

Dlatego chłopaki z wiecznymi problemami jak nasze forumowe incele mają taki problem ze znalezieniem chętnej nie tylko do związku, ale choćby i do zwykłego koleżeństwa.

Zacznijmy od tego, że.nasi forumowi incele (przynajmniej niektórzy) to chyba przede wszystkim nie uznają czegoś takiego jak przyjaźń albo koleżeństwo z kobietą.

Nie. Wiek emerytalny już był zrównany na pewnym etapie i PiS go znowu podzielił w czasie ich ostatnich rządów. Ot polityka obliczona zdobycie głosów wyborczych kobiet, które normalnie by na nich nie głosowały.

Może zdecydujmy się w takim razie czy rozmawiamy o jednej konkretnej decyzji politycznej PiSu czy ogólnie o problemie nierównego wieku emerytalnego, który istniał też wcześniej (i też miał przyczyny).

Mityczne "boys will be boys'. Fizyczność i otwarty konflikt to jedyne na co mieliśmy przyzwolenie. Cala reszta emocji to było zawsze na zasadzie "weź się w garść", "nie rycz jak baba"

Prawda. Tyle tylko, że w dużej mierze to jednak mężczyźni sobie i chłopcom narzucają też takie ograniczenia. Nie widziałem nikogo kto tak bardzo kategorycznie zakazywał by okazywania emocji innym mężczyznom jak Redpillowcy i inni guru manosfery.
Określenia typu "nie rycz jak baba" też raczej wychodzą z ust mężczyzn niż kobiet.

Przecież cały czas jest powiedzenie, że ktoś się zachowuje jak mała dziewczynka. No sam powiedz - czy to pozytywne określenie jakiegoś zachowania?

No nie jest to pozytywne określenie. Tak samo jak wyzywanie od pizd. To automatycznie sugeruje, że kobieta jest czymś gorszym, a porównanie do niej to obelga.
Ale ponownie jak już wyżej wspomniałem - tego typu określenia i wyzwiska wychodzą raczej z ust samych mężczyzn.

Bo to nie idzie w setki, ani tysiące. To idzie w setki tysięcy aktualnie. Jest np taki kanał, niedawno pokazał mi go znajomy (bo podobnie jak ty powątpiewałem w skalę zjawiska) - Man Talk. Typ ma 681 epizodów, a w każdym przynajmniej kilka wycinek z różnymi tiktokerkami o feminazistowskich/księżniczkowatych odklejkach. A takich kanałów jest ogólnie na pęczki. Wspomniana Roma Army ma prawie 2 tysiące filmików piętnujących takie kobiety i większość też w tej formule. Acz biorąc pod uwagę, że regularnie była banowana na różnych socjalach, to obstawiam, że sumarycznie mogło być tego kilkukrotnie więcej. @whatever ma niewiele ponad 1,5 tysiąca filmów, ale tutaj to są podcasty - w każdym jest kilka-kilkanaście panien.

No dobrze. Ale samo to, że tych historii i przypadków jest tak dużo dalej jeszcze nie dowodzi, że jest to większość.
A nie pomyślałeś może, że może to być błąd poznawczy bo jak jesteś wystawiony na dużą liczbę przykładów potwierdzających daną tezę przy jednoczesnym pominięciu przykładów przeciwnych to zaczynasz mieć poczucie, że te przypadki które widzisz to większość?

Tak naprawdę są to widełki 60-80%. Argument, że kobiety odchodzą tylko od przemocowców jest propagandowy. I mniejszościowy w takim względzie, że przemoc jest dwukierunkowa.

Czyli wszystkie istniejące badania pokazujące wieloczynnikowe przyczyny rozwodów wyrzucamy do kosza?

To nie jest ironiczne. Bo te "patologicznie skrajne" stały się normą. Jeszcze 15-20 lat temu nie do pomyślenia było, aby jakaś kobieta publicznie chwaliła się prostytucją. A dzisiaj masz OF i dumne "influencerki". Nikomu, kto ma choć dwie komórki w mózgu nie trzeba tłumaczyć, że 30+ letnia babka z dzieckiem to nie jest rarytas. Nikomu nie trzeba tłumaczyć negatywnych skutków nadmiernej rozwiązłości seksualnej i dlaczego babka z zaawansowanym dwucyfrowym liczkiem lub nawet 3cyfrowym będzie zawsze postrzegana najwyżej jako pokrowiec na kutasa, a nie równoprawna partnerka.

To już nie są argumenty, a raczej ideologiczne deklaracje.
To jest czysta retoryka manosfery.

Nie masz zbyt dużego doświadczenia randkowego i społecznego, co nie?

Oho. Argumenty się kończą to musimy zacząć podważać doświadczenie. Fajnie. :]

Pierwsze wrażenie to kilka pierwszych sekund, a nie wniosek po godzinie wspólnego przebywania. A jak coś nie kliknie w ciągu pierwszych 10-15minut to mi tam się nigdy nie chciało tracić czasu. Bo po co? Przyszedłem na RANDKĘ. To ma wiadomy cel. Znajomych mam, kolegów i koleżanki też. Kolejnych nie potrzebuję, bo ci i tak się sami pojawiają i sami znikają. Jak idę na randkę to oczekuję wzajemności zainteresowania. Nie będę tracił czasu przekonując siebie, ze może kiedyś coś z tego będzie, a jak nie, to może będzie fajną koleżanką czy coś tam. Nie będę też tracił cudzego czasu dając tym samym złudne nadzieje. Jezu, na co taka dziecinada, podchody i uwieszenie? Jak ci nie leży - to ci nie leży. To JEST takie proste.

Zacznijmy od tego, że trochę inaczej to wygląda u każdej z płci.
U nas o większą robotę robi to czy nam się kobieta podoba wizualnie czysto fizycznie.
U kobiet jest to bardziej złożone i dużo więcej cech może mieć na to wpływ więc są i o wiele większe szanse na zmianę oceny faceta pod wpływem bliższego poznania.

Poza tym... cóż... gdyby moja partnerka miała podobne podejście jak ty nie byłbym dziś w prawie dwuletnim szczęśliwym związku...

Mrs.Happiness napisał/a:

Rumun często pisze o kobietach tak, jakby ich nie lubił.
Sądzisz, że to nigdy nie wybrzmiewa w jego kontaktach z płcią przeciwną?

Okej. Tyle tylko, że to już jest ta sytuacja w której skutek staje się przyczyną. Ale Rumun się taki nie urodził. Coś musiało sprawić, że się taki stał.

30 676

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Rumun często pisze o kobietach tak, jakby ich nie lubił.
Sądzisz, że to nigdy nie wybrzmiewa w jego kontaktach z płcią przeciwną?

Okej. Tyle tylko, że to już jest ta sytuacja w której skutek staje się przyczyną. Ale Rumun się taki nie urodził. Coś musiało sprawić, że się taki stał.

Nikt się taki nie rodzi. Takim się staje z różnych powodów.
Jeśli mężczyzna z różnych powodów doszedł do tego, że kobiet jako grupy nie lubi, nie szanuje, gardzi nimi, pisze i mówi o kobietach pogardliwie, cynicznie, wulgarnie  itd. to zgadzam się z Mrs. Happiness , to daje się wyczuć, często nawet w zwykłej rozmowie. I ewidentnie zniechęca. Im silniejsza ta niechęć i pogarda tym silniej zniechęca i robi się błędne koło.
Mam wrażenie że w drugą stronę też tak jest - kobiety nie lubiące, nie szanujące, czasem wręcz nienawidzące mężczyzn i gardzące nimi jako grupą, tylko dlatego, że są mężczyznami, też raczej nie są w szczęśliwych związkach.
Na  niechęci , nienawiści, pogardzie to się nic dobrego nie zbuduje.

Typ faceta - ofiary jest pociągający dla kobiet z syndromem ratowniczki.

30 677 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-03-17 23:42:04)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:
Kakarotto napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Rumun często pisze o kobietach tak, jakby ich nie lubił.
Sądzisz, że to nigdy nie wybrzmiewa w jego kontaktach z płcią przeciwną?

Okej. Tyle tylko, że to już jest ta sytuacja w której skutek staje się przyczyną. Ale Rumun się taki nie urodził. Coś musiało sprawić, że się taki stał.

Nikt się taki nie rodzi. Takim się staje z różnych powodów.
Jeśli mężczyzna z różnych powodów doszedł do tego, że kobiet jako grupy nie lubi, nie szanuje, gardzi nimi, pisze i mówi o kobietach pogardliwie, cynicznie, wulgarnie  itd. to zgadzam się z Mrs. Happiness , to daje się wyczuć, często nawet w zwykłej rozmowie. I ewidentnie zniechęca. Im silniejsza ta niechęć i pogarda tym silniej zniechęca i robi się błędne koło.
Mam wrażenie że w drugą stronę też tak jest - kobiety nie lubiące, nie szanujące, czasem wręcz nienawidzące mężczyzn i gardzące nimi jako grupą, tylko dlatego, że są mężczyznami, też raczej nie są w szczęśliwych związkach.
Na  niechęci , nienawiści, pogardzie to się nic dobrego nie zbuduje.

Typ faceta - ofiary jest pociągający dla kobiet z syndromem ratowniczki.

Wszystko się zgadza.

Jednak Kakarotto pyta o przyczynę tej sytuacji. W tym przypadku to wieloletnie walenie głowa w mur aż do momentu gdy niektórzy faceci ratując swoja wartosc w swoich oczach atakują ten mur (babki). Bo wine trzeba w koncu na zewnatrz wywalic.

Zjawisko ponoc o skali obecnie duzo większej niz kiedykolwiek. To złość w samoobronie. Instynkt samozachowawczy. Rozpaczliwe ratowanie swojej wartosci. To raczej przykre i oczwyiscie można sie wdawać w dyskusje w nerwach albo dostrzec ten ból i jego genezę. No smutne to

30 678

Odp: 30lat i cały czas sam
Bert44 napisał/a:

[
Wszystko się zgadza.

Jednak Kakarotto pyta o przyczynę tej sytuacji. W tym przypadku to wieloletnie walenie głowa w mur aż do momentu gdy niektórzy faceci ratując swoja wartosc w swoich oczach atakują ten mur (babki). Bo wine trzeba w koncu na zewnatrz wywalic.

Zjawisko ponoc o skali obecnie duzo większej niz kiedykolwiek. To złość w samoobronie. Instynkt samozachowawczy. Rozpaczliwe ratowanie swojej wartosci. To raczej przykre i oczwyiscie można sie wdawać w dyskusje w nerwach albo dostrzec ten ból i jego genezę. No smutne to

Pisałam o błędnym kole, nie bez powodu, Bert.

Przyczyny można rozpatrywać socjologicznie, społecznie, ekonomicznie i statystycznie czyli ogólnie - sporo się o tym pisze.
Albo indywidualnie można te przyczyny rozpatrywac,  bo każdy z inceli to osobny człowiek, z własną historią, w jakiejś sytuacji życiowej.

Ogólnie że rozpaczliwe ratowanie poczucia własnej wartości to się zgodzę. Szukanie winnego, instynkt samozachowawczy w jakiejś wersji też się zgodzę, agresja w poczuciu beznadziei itd.
No i dalej to sorki - albo ktoś ( w tym momencie konkretny) zauważy, że pojechał w ślepą uliczkę z betonową ścianą na końcu czyli niechęć i pogardę dla kobiet jako grupy albo dalej nią będzie jechał. Im dalej zajedzie tym jego szanse na relację mniejsze.

30 679

Odp: 30lat i cały czas sam
Bert44 napisał/a:

Wszystko się zgadza.

Jednak Kakarotto pyta o przyczynę tej sytuacji. W tym przypadku to wieloletnie walenie głowa w mur aż do momentu gdy niektórzy faceci ratując swoja wartosc w swoich oczach atakują ten mur (babki). Bo wine trzeba w koncu na zewnatrz wywalic.

Zjawisko ponoc o skali obecnie duzo większej niz kiedykolwiek. To złość w samoobronie. Instynkt samozachowawczy. Rozpaczliwe ratowanie swojej wartosci. To raczej przykre i oczwyiscie można sie wdawać w dyskusje w nerwach albo dostrzec ten ból i jego genezę. No smutne to

Wiesz co jest smutne, Bert?
Że jak Rumun spotykał się z eskortką, to nagle dziewczyna sprzedająca swoje ciało za kasę była cudowna, wspaniała, no rarytas po prostu.
Tymczasem normalne kobiety są tu pogardzane i wyśmiewane, że niby „chętnie rozkładają nogi przed byle śmierdzielami z budki z kebabem”, tylko dlatego, że, brzydko mówiąc, żadna nie była chętna mu dać za darmo.
A przecież pisał, że chciałby mieć przynajmniej jakieś, i tu, cytuję, RUCHADEŁKO.

30 680 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-03-19 22:50:49)

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Wszystko się zgadza.

Jednak Kakarotto pyta o przyczynę tej sytuacji. W tym przypadku to wieloletnie walenie głowa w mur aż do momentu gdy niektórzy faceci ratując swoja wartosc w swoich oczach atakują ten mur (babki). Bo wine trzeba w koncu na zewnatrz wywalic.

Zjawisko ponoc o skali obecnie duzo większej niz kiedykolwiek. To złość w samoobronie. Instynkt samozachowawczy. Rozpaczliwe ratowanie swojej wartosci. To raczej przykre i oczwyiscie można sie wdawać w dyskusje w nerwach albo dostrzec ten ból i jego genezę. No smutne to

Wiesz co jest smutne, Bert?
Że jak Rumun spotykał się z eskortką, to nagle dziewczyna sprzedająca swoje ciało za kasę była cudowna, wspaniała, no rarytas po prostu.
Tymczasem normalne kobiety są tu pogardzane i wyśmiewane, że niby „chętnie rozkładają nogi przed byle śmierdzielami z budki z kebabem”, tylko dlatego, że, brzydko mówiąc, żadna nie była chętna mu dać za darmo.
A przecież pisał, że chciałby mieć przynajmniej jakieś, i tu, cytuję, RUCHADEŁKO.

Masz racje. Ja nie usprrwieliwiam tej wrogości do babek. Po prostu wydaje mi sie ze wiem tylko jak powstała. Że robia to zeby ratować siebie ale to błędne podejscie z ich strony. Zawsze przykro jak sie człowiek o cos stara i nie moze dosięgnąć. A inni mogą. I czasem rodzi sie cos takiego jak u chłopaków. Szkoda ze tego nie widzą.
Dla mnie to jak słuchanie populistow polityków obiecujących gruszki na wierzbie. Ktoś ma malo w kieszeni i nie może sie dorobić a jakiś głos z telewizora powie - niech nam panstwo da. Czyli dajmy sami sobie. Nie patrzmy co bedzie za rok, dwa, co beda mialy nasze  dzieci. Nie intersujmy sie ekonomia i tym jak sie buduje mocne dostatnie panstwo. Bierzmy.

Podobnie tutaj. Jakiś głos z netu powiedział: wszystkie babkl to szmaty. No I jest wyjaśnienie. Juz wiem dlaczego tak jest. Ze mną wszystko ok - to na zewnatrz jest cos zjebane (babki)

Choc zeby byc sprawiedliwym w dzisiejszych czasach ponoc skala zjawiska jest rekordowa. I udział w tym maja obie płcie. Inni niz kiedyś sa faceci, inne babki inny system spoleczny, inne wartosci, inne wymagania.  Pozmieniało się nam wszystkim.  I niektórym w tym ciezko

Posty [ 30 616 do 30 680 z 31 052 ]

Strony Poprzednia 1 … 470 471 472 473 474 … 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026