netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Czy warto się męczyć w pracy w imię prestiżu?

71 odpowiedzi18 087 wyświetleńzałożony przez Żabka08, 01.03.2020

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Czy warto się męczyć w pracy w imię prestiżu?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 72 z 72 ]

66 Ostatnio edytowany przez trx (2020-03-11 23:00:41)

Odp: Czy warto się męczyć w pracy w imię prestiżu?
Żabka08 napisał/a:

Moim marzeniem co do wątku glównego jest spokojniejsza praca smile Myślę, że nie każdy się nadaje do takiego stresu, nie każdy potrafi funkcjonować tak. Ja do tej pory unikałam sytuacji stresowych, skupisk ludzi, załatwiania spraw, ról przywódczych (jak choćby np przewodniczący klasy itp). Dlatego od razu nie uciekam i daję sobie szansę na zaadaptowanie się do takiego trybu życia. Na chwilę obecną jest dobrze ale zdaję sobie sprawę, że pewnie za około tydzień-dwa do miesiąca znów nerwowo będę się wykańczać, popłakiwać, smutać.. nie wiem czy to ma sens

Jakbym o sobie sprzed jakiś  dwóch lat czytała wink Może poniekąd wiem przez co przechodzisz. Na takie sytuacje nie ma jednej recepty, że powinno się zrobić tak albo siak. Zawsze są za i przeciw, u mnie ostatecznie za zwyciężyły, bo było ich sporo. Zostałam, a na sytuacje stresowe uodporniłam się w dużym stopniu.
Dużo też nastąpiło zmian w okolicznościach, trochę stresujących czynników odeszlo samoistnie.


Co ciekawe.. znaczy nie ciekawe... lamerskie z mojej strony wink to to, że tam gdzie ja widziałam przytłaczający ciężar stresu niektórzy moi współpracownicy widzieli chyba wręcz oazę spokoju smile Jesteśmy jako ludzie bardzo, bardzo różni, z odmiennymi predyspozycjami i preferencjami.

Czasem faktycznie warto zacisnąć zęby i chociaż spróbować poszerzyć swoją strefę komfortu - już pomijam czy jest sens żeby sobie udowadniać, że się dało radę, bo i jakie to ma znaczenie, ale po prostu dla wymiernych korzyści. Ale.. jeżeli to pochłania zbyt wiele energii, rzutuje za bardzo na samopoczucie, w końcu na zdrowie, myśli... to szkoda zasobów i życia moim zdaniem, by wciskać się na siłę w ramy, które suma summarum być może nigdy nie przestaną uwierać.

67 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2020-03-12 17:00:59)

Odp: Czy warto się męczyć w pracy w imię prestiżu?

witaj żabko! powiem ci moją historię jakies 5 lat temu trafiłam do xxx i tam byl mobing,schudlam duzo i dlugo dochodzilam do siebie, potem poszlam do pracy w yyy no i stamtąd odeszlam, nabawilam sie takiej nerwicy w xxx ze nie dalam rade pracowac w yyy , stres pourazowy. juz pomijam to ze moje wspolpracownice podkladaly swinie, a kierowniczka zachowywala sie jak pozbawiona klasy sprzedawczyni ryb na rynku, po prostu bylo duzo stresu, a ja nie moglam tam liczyc na zbytnie wsparcie w ciezkiej chwili, bo ...duzo gadac. doszlo dod tego ze stracilam ciążę ze stresu rok temu na wiosnę, od tamtej chwili jak wrocilam w maju po zabiegu podjelam decyzję o odejsciu, codzien ukladalam sobie w glowie ten moment mojego odejscia.
i odeszlam...
obecnie szuka pracy fizycznej, a teraz odpoczywam, ma male dziecko i mieszkamy u rodzicow, ciezko pogodzic prace i dom.
nie spalam po nocach
budzilam sie o 3 rano np i nie spalam z biciem serca, bo wyslalam zla fakturę
martwilam sie, tak to nerwica, nerwus ze mnie.
odeszlam, to byla chyba dobra decyzja, polecam ją i tobie. jestes mloda, moze pojdziesz do jakiegos kfc i odsapniesz psychicznie?
moj watek "wczoraj w pracy..." polecam.
nie ma sensu, naprawde szkoda zycie, skoro mieszkasz z rodzicami, to lepiej rzuc to w cholerę i idz gdzies na sezon nawet na kelnerkę, bo szkoda nerwow, lepiej jablka sprzedawac niz papierzyska po nocach sie maja snic, albo jakis stres.nie wazne co robisz, ale z kim pracujesz, jak mialam poprzedniego kierownika w yyy zanim nie przyszla "sprzedawczyni ryb"to bylo super, pracowalo mi się jak w bajce.mija juz 5 miesiecy, ukladam sobie codziennosc, w wolnej chwili gotuje, chodze po dziecko do szkoly, dzialke sprzatam po zimie. dzis idę deski rąbac, maz krzyczy,ale znajde sobie zajecie i minie mi. pewnego dnia po prostu poszlam do dyrektora i zwolnilam sie,  to byla dobra praca, bardzo dobra. w malym miescie gdzie pracy nie ma wcale.

68

Odp: Czy warto się męczyć w pracy w imię prestiżu?

Nokia przepraszam Cię, ale tak ciężko czyta się często Twoje wypowiedzi, spróbuj jakoś uściślać swoje mysli. , bo trochę to chaotyczne.

Autorko, nie warto. Po prostu. Najważniejsze jest zdrowie. W pracy spędzamy większą część dnia, powinniśmy tak chodzić przynajmniej z minium zadowoleniem, a już na pewno bez notorycznego bólu brzucha.

69

Odp: Czy warto się męczyć w pracy w imię prestiżu?

chomik postaram się.
Poprostu niewarto.
NIE WARTO.

70 Ostatnio edytowany przez Olinka (2020-03-24 16:38:42)

Odp: Czy warto się męczyć w pracy w imię prestiżu?

Widzę, że niektórzy opisują tutaj przykre doświadczenia związane z mobbingiem w pracy, to bardzo przykre i cieszę się, że wam się udało z tego bagna wyjść. W mojej pracy natomiast nie ma mobbingu... nieustannie niestety odczuwam poczucie winy związane z pracą. Ciągły strach z nie do końca wyjaśnionych przyczyn lęk (jako przyczynę mogłabym podać ewentualnie to, że jestem nadwrażliwcem od urodzenia, nienawidzę czegolwiek załatwiać, wpychać się miedzy ludzi, odpowiadać za jakieś zadania; w samej pracy natomiast też różni są ludzie co nie ułatwia)..

Nawet teraz siedząc na przymusowym urlopie (koronawirus) odczuwam poczucie winy sad Wyobrażam sobie jak to będzie jak wrócę do tej pracy, gdzie znowu będzie nerwowo, gdzie znowu będę narażona na stres, kontakt z ludźmi sad Dziś zadzwoniła do mnie koleżanka z pracy - a mnie - słysząc dźwięk dzwonka telefonu już , zaczęły się pocić ręce, serce mi zaczęło szybciej bić, oddech mi przyspieszył..

Słuchajcie co mi jest??? Albo jeszcze dalej - co mam robić, ale tak w praktyce? Obiektywnie - nie ma tam żadnego mobbingu!!! Ale ja przeżywam, odczuwam wielki dyskmfort na myśl o tej pracy, stres, nerwy sad Boję się pomyśleć co to będzie kiedy trzeba będzie tam wracać sad sad

I tak dla jasności - nie użalam się nad sobą, ani nie mam pretensjonalnego podejścia. Po prostu tak się czuję i nic nie potrafię na to poradzić. Nie umiem sobie po prostu z tym poradzić sad

-----------------

Ela210 napisał/a:

Pytanie, co naprawdę w tej pracy Cię męczy i stresuje, co jesteś w stanie zmienić i czy w innej się nie powtórzy.
Może warto na początek zmieniać małe denerwujące Cię elementy, a po pracy umieć się zregenerować, Sport, joga dobre odżywianie..
Jak inni funkcjonują w tej pracy, są zadowoleni?
Dobrze byłoby zlokalizować problemy, jeśli to kontakt z ludźmi, da się nad tym pracować.Twoje dobre nastawienie zaowocuje reakcją zwrotną od ludzi, i poczujesz satysfakcję
Spróbuj przestać myśleć o tej pracy całościowo, zlokalizuj poszczególne trudne elementy i je rozgryzaj i poprawiaj

Wiem, że między nami doszło już do wymiany zdań. Ale jak tak teraz zastanawiam się ponownie i czytam ponownie komentarze analizując całą sprawę, doszłam do wniosku, że nie odniosłam się właściwie do Pani pierwszego komentarza.

Otóż pracuję od dawna nad kontaktem z ludźmi. Począwszy od wieku kilkunastu lat (gdzie bałam się nawet iść do sklepu zrobić zakupy albo oddalić od domu na więcej niż 2 km!) do teraz - pracuję nad kwestią fobii społecznej. Naprawdę zrobiłam ogromny postęp w tej sprawie. Nie boję się już większości z tych rzeczy. Nie problem dla mnie gdzieś pojechać, zagadać do kogoś, otworzyć się, pójść coś załatwić np na poczcie. Choć nie jest idealnie - jest już u mnie dalece lepiej niż było wtedy.

Po drugie - jestem pozytywnie nastawiona do ludzi. Jestem zawsze miła dla innych, zawsze zachowuję się taktownie, jestem kulturalna. Wychodzę z inicjatywami do innych. Ale nie wiem dlaczego, ludzie do mnie nie lgną (tutaj akurat zawsze tak było). Jestem zbyt spokojna, małomówna. Ludzie nie interesują się kimś takim. Jest to dla mnie źródłem stresu, lęku jak zostanę odebrana przez innych. Niestety tutaj zmiana nastawienia niewiele daje.

Po trzecie - ludzie różni są. Także w tej firmie na ogół spotykam się również z miłym odbiorem ale raczej brakiem zainteresowania moją osobą. Ludzie mają różne charaktery. Trudno mi funkcjonować kiedy muszę się stykać z każdym typem osobowości (niestety nie mam wpływu na wybór osoby z którą przychodzi mi coś załatwiać - co zawsze robiłam w szkole/na studiach). Wiem oczywiście - że wszyscy ludzie tak mają. Natomiast na mnie to bardzo źle oddziałuje, czuję silne lęki, nawroty fobii. Zanim zaczęłam pracę byłam nieśmiałą ale dużo bardziej otwartą osobą. Zauważyłam, że zamknęłam się w sobie.

Po czwarte - tak jak już wcześniej podkreślałam, czuję , że ta praca to nie jest to. Czuję że wrzuciłam się na głęboką wodę i teraz zdecydowanie żałuję. Pal licho, że dobra praca. Serce nakazuje mi po prostu stamtąd uciekać z wyżej wymienionych (i nie tylko) powodów.

Kolejna sprawa - tak, po pracy (jak i w pracy) bardzo o siebie dbam. Zauważyłam już wcześniej, że zdrowe odżywianie i styl życia bardzo pozytywnie wpływa na moje zdrowie psychiczne i zdolność regeneracji. Jem zdrowo (nawet dzięki temu udało mi się schudnąć parę kilo i poprawić swoją pewnośc siebie), nie piję, nie palę, spaceruję, chodzę spać o 21 a nawet czasem o 20! Także nie mogę zarzucić sobie nic.

Droga Elu, takie są moje odczucia w związku z tą sytuacją. Niestety bardzo duży mętlik w głowie dlatego ten post. Proszę  o wyrozumiałość i nieocenianie



-------------
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim – łamiesz w ten sposób regulamin. Jeśli chcesz coś do swojej wypowiedzi dopisać, użyj funkcji "edytuj", która znajduje się po prawej stronie każdego z Twoich postów.
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka

71 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2020-03-29 13:27:48)

Odp: Czy warto się męczyć w pracy w imię prestiżu?
Żabka08 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Sorry, rozpędziłem się smile Autorka wątku chyba gdzieś się ulotniła..

Jestem jestem, po prostu dopiero teraz mam możliwość odpisania smile

Ze studiami to też chyba śliski temat. W dużym skrócie - wiadomo, zawsze trzeba przysiąść nad materiałem, trochę się postresować, trochę popracować, ale jednak zawsze gdzieś na końcu finalnie powinniśmy w życiu odczuwać jakieś zadowolenie. Niestety również nie wierzę w zmuszanie się do studiowania czegoś czego się nie lubi lub studiowanie czegoś co się lubi ale nas po prostu wykańcza i frustruje finalnie.

Moim marzeniem co do wątku glównego jest spokojniejsza praca smile Myślę, że nie każdy się nadaje do takiego stresu, nie każdy potrafi funkcjonować tak. Ja do tej pory unikałam sytuacji stresowych, skupisk ludzi, załatwiania spraw, ról przywódczych (jak choćby np przewodniczący klasy itp). Dlatego od razu nie uciekam i daję sobie szansę na zaadaptowanie się do takiego trybu życia. Na chwilę obecną jest dobrze ale zdaję sobie sprawę, że pewnie za około tydzień-dwa do miesiąca znów nerwowo będę się wykańczać, popłakiwać, smutać.. nie wiem czy to ma sens

W życiu zawodowym najczęściej ma się dwa warianty:
1) można dosyć wcześnie znaleźć dobrą pracę, ale ona bardzo często wiąże się z dużo presją ze strony szefostwa/starszych kolegów (jeśli ma zarabiać tyle co ja pomimo niższego doświadczenia to niech pokaże na co ją stać) - czyli szybkie wysokie zarobki powodują szybsze wypalenie zawodowe, a w tym przyszłe problemy natury psychologicznej;
2) można na początku znaleźć pracę słabo płatną i powolutku dzięki stażowi pracy dorobić się niezłej wypłaty przy niskim obciążeniu psychicznym - czyli początkowo niskie zarobki, które dają spokój psychiczny i brak wypalenia zawodowego.
Z doświadczenia wiem, że nie tak łatwo znaleźć złote rozwiązanie i często sztucznie wykreowane szczęście w telewizji/mediach społecznościowych tworzy presję odnośnie wysokiego standardu życia przed 40-stką. Jedni młodzi ludzie wolą do 30-stki się kształcić i robić karierę. Inni żyć z rodzicami do 30-stki, aby uzbierać na mieszkanie pomagając przy tym rodzicom- nikt normalny nie napisze, że ktoś taki to pasożyt. Każda droga jest dobra o ile wkładasz w nią pracę i masz ogólny obraz.

Moim zdaniem jeśli jesteś indywidualistką lepiej postawić na 1). Natomiast jeśli jesteś bardziej osobą rodzinną to 2). Do tego bez względu na wybór olewać zdanie innych oraz ich oczekiwania względem tego co już powinnaś osiągnąć. Wszystkich nie zadowolisz. Rodzice najpierw wyganiają z domu, aby założyć swoją rodzinę (co często wiąże się z wyprowadzką nawet poza granice Polski), a na starość jęczą, że dzieci nie przyjeżdżają i nie ma kto się nimi zaopiekować. Tak źle i tak nie dobrze wink.

P.S. wydajesz się być bardzo mądrą i sympatyczną dziewczyną, co zaczyna być powolutku rzadkością. Wierzę, że znajdziesz choć w 80% drogę, która da Ci satysfakcję.

72

Odp: Czy warto się męczyć w pracy w imię prestiżu?

Moim zdaniem nie warto, prezej czy pozniej kompletnie sie wypalisz i bedziesz pracowac do konca zycia na zasadzie monotonnej wegetacji.

Posty [ 66 do 72 z 72 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Czy warto się męczyć w pracy w imię prestiżu?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026