Juliette napisał/a:Bardolko gratulejszyn! 
Nie wiem jak Wy kobietki, ale to cale wesele, blogoslawienstwo, wykupywanie panny mlodej, etc,
to jest jakas jedna, wielka maskarada. Powiedzcie mi, czy Wy chcialyscie wesela?
Czy to bardziej nacisk rodziny i partnera?
To teraz ja się pochwalę, że my nie mieliśmy żadnego wesela, tylko takie przyjęcie poślubne, czyli taki obiad , desery, i trochę przystawek do ok północy, wszystkich było nas 23 osoby i było fajnie, zabroniłam robienia głupot, czyli np zabierania mi butów, sypali nas pieniążkami, choć się nie zgadzaliśmy, babcia przemyciła kieliszki do bicia, których też nie chcieliśmy, ale obydwoje mieliśmy w nich szampana. Żadnego wodzireja, żadnej orkiestry, która gra dziwne kawałki i opowiada sprośne żarty.
Błogosławieństwo było, chociaż go nei chciałam, ale zaczęli mi mówić że się Boga wyrzekam itp i ciotka mnie namówiła jakoś na nie...
Jedyne co chciałam, ale to i tak w sumie w ostatniej chwili zachować, to wszystkie rzeczy odnośnie mojego ubioru, tzn tak się zestresowałam, wiedziałam, ze mój mąż za 5 minut już będzie u moich rodziców w domu, a ja w panikę, krzyczę czy mam coś niebieskiego, miałam, czy coś starego, miałam, czy coś nowego, miałam, i nagle czy coś pożyczonego, nie mam.. i prawie w płacz..., Tato, tato, pożycz mi coś szybko (bo się pierwszy napatoczył
).
p.s. Ani ja, ani mój kochany nie chcieliśmy wesela, gorzej by było, gdyby każde chciało co innego. 