sukienka na poprawiny powinna być wyjątkowa - taka w której będziemy czuły się dobrze.
Mnie podobają się w wersji wieczorowej, długie.
Podobne tematy
Na drugi dzień wystarczy wieczorowa sukienka. Niekoniecznie musi być biała, ale to oczywiście wszystko zależy od gustu i pomysłu pani młodej. Jest taki temat odnośnie sukien do ślubu cywilnego i tam jest dużo fajnych sukienek
http://www.netkobiety.pl/t17027.html
Chyba raczej zdecyduje się na białą sukienkę. Wesele i poprawiny to tylko dwa dni w moim życiu kiedy mogę się czuć jak "królowa balu" więc musimy wyglądać wyjątkowo ![]()
Cassie masz absolutną rację, ze to są dni, kiedy czujesz się wyjątkowa i najważniejsza, więc oczywiście możesz założyć na oba dni piękne biale suknie. Ale z doświadczenia wiem, ze dużo pań na drugi dzień wybiera inne sukienki. Na przykład żona mojego kuzyna miała piękną długą sukienkę w kolorze żółtym na poprawiny i naprawdę ślicznie wyglądała.
Jak dla mnie suknia ślubna powinna być biała, ewntualnie ecru jak ktoś lubi a niedawno dowiedziałam się, ze narzeczona sąsiada na swoim ślubie będzie miała bladoróżową suknię ślubną. Zaskoczona byłam, ale podobno ona jest zachwycona suknią i nie chciała żadnej innej. Co myślicie o innych kolorach sukien ślubnych?
ja też si ę nie stresuję
jakoś ciągle mi daleko do teog kwietnia
obrączki zamówiliśmy bo tak straszą tymi cenami złota, a w sumie my niewiele tego złota w obrączkach mamy,ale dobra będą czekać -bylebyśmy ich nie zgubili do tego czasu ![]()
nie mamy ciągle zaproszeń, nie wiemy czy bierzemy kościelny czy cywilny, ostatnio wymysliłam jakie kwiaty do bukietu chciałabym mieć, ciągle pracujemy nad cateringiem, czyli podsumowując : nadal jesteśmy w czarnej d.... ![]()
suknie slubne w innych kolorach? ja jestem za ! najważniejsze żeby młoda czuła się dobrze w tym co ma na sobie
Agatko, gdy wybierałam suknię, to słyszałam, że od kilku lat bardzo mało kobiet wybiera biel. Widziałam zdjęcia jednej dziewczyny (osobiście jej nie znam, ale jest bardzo znana wśród moich znajomych, co widzę po nk
) ze ślubu i szła w całej bordowej sukni z bordowym welonem. Ale oni mieli już chyba czteroletnią córkę, więc nie chciała bawić się w udawanie cnotki.
Delta, a czemu nie konkordatowy?
917 2010-11-25 16:52:50 Ostatnio edytowany przez Cassie (2010-11-25 16:53:29)
Ja jestem za bielą, tradycyjnie piękna długa suknia śnieżnobiała.
A co do innych kolorów to uważam, że kolorowe suknie powinny ubrać kobiety, które już raz brały ślub, mają dzieci. Przykładem jest moja przybrana babcia, która wychodziła 3 raz za mąż, tym razem za mojego dziadka, oboje byli wdowcami, ale miała ładną czerwoną garsonkę, bo w bieli raczej by się ośmieszyła... Moim zdaniem. Ale są gusta i guściki i w dzisiejszych czasach wszystko można. Więc pozostaje tylko rzucić się wodzy fantazji.
a_normalna - to skomplikowana histoia :-)
Delta, mamy czas i z chęcią Cię wysłuchamy - jeżeli masz ochotę pisać oczywiście ;-)
Ja w ogóle nie przywiązuję wagi co do tego jaką sukienkę założę na poprawiny. Wiem na pewno, że taką, która mi się najbardziej spodoba ![]()
Cassie - my organizujemy slub i wesele w jednym miejscu i wszystko zalezy czy tam sie dogadaja z jakims ksiedzem czy sie zgodzi, bo z cywilnym nie byloby problemu, a wspaniala instytucja koscielna rzuca klody pod nogi, a jezeli uda im sie z ksiedzem dogadac to nie wiadomo czy zgodzi sie udzielic slubu w momencie gdu nieslubny jest niewierzacy. ot takie perypetie. dopiero w polowie grudnia bedziemy miec odpowiedz. dobrze ze chociaz zaproszenia nam szybko wydrukuja w razie czego - do swiat chcialabym miec to z glowy.
a my poprawin tez nie robimy wiec problem z sukienka z glowy ![]()
Delta, to kiedy chceicie rozdawać gościom zaproszenia? Bo ja się właśnie zastanawiam. Myślałam, zeby w styczniu zamówić i potem koło lutego rozdawać czy wysyłać, ale w sumie nie wiem. Już mniej więcej policzyłam, ile sztuk potrzebuję, więc wystarczy tylko wybrać i zamówić.
ja chcialam rodzicom juz na swieta dac, a reszcie rozeslac na poczatku stycznia; myslisz ze to za wczesnie ?
Z tego, co pamiętam to moi znajomi jakoś 2-3 miesiace przed ślubem rozwozili zaproszenia. My i tak wiedzieliśmy, ze jesteśmy zaproszeni już wcześniej, ale te zaproszenia własnie były trochę później.
A czy za wcześnie? Może nie, jeśli masz dużą listę gości i każdemu czy większej liczbie gości chcesz wręczyć osobiście. Ja chyba w styczniu się tym zajmę.
Delta, ślub z niewierzącym jest jak najbardziej możliwy i ksiądz spokojnie udzieli Wam kościelnego. Ale na pewno nie zgodzi się na zrobienie tego w jakimkolwiek innym miejscu niż kościół, bo musi to być na poświęconej ziemi i w świątyni (kościół, katedra, bazylika itp).
Delta ja ostatnio byłam na ślubie, gdzie Młody był/jest niewierzący. Wszystko było normalnie, była przysięga z tym, że on nie przyjmować komunii a kiedy składał jej przysięgę to nie powiedział "i tak mi dopomóż Panie Boże...." a całą resztę powiedział. Ksiądz nie powinien robić problemu w tej kwestii. A co do zaproszeń to mamy ślub w sierpniu i zaproszenia chyba w czerwcu będziemy rozwozić.
a_normalna - dlatego tak jak mowilam jest skomplikowanie - kaplica jest, ale ksiadz nie koneicznie musi sie zgodzic zeby do niej wejsc... a co do slubu z niewierzacym to trzeba trafic na dobrego ksiedza ktory sie zgodzi na to bo w prawie kanonicznym jest to tak ujete, ze jest to tylko wola danego ksiedza, wiec musimy trafic podwojnie dobrze, bo raz ze musi sie zgodzic zeby do tej kaplicy co my chcemy wszedl a dwa zeby dal nam ten slub
prosto nie jest.
hm moze rzeczywiscie przesadzilam z tym terminem zaproszen- ech zobaczymy jak to sie bedzie ukladac wszystko ![]()
W prawo kanonicznym jest ujęte, że dla osoby niewierzącej ksiądz jest po prostu urzędnikiem. Proszę cię, zacytuj mi fragment mówiący, że to dobra wola księdza. Po forach często o tym dyskutuję i jeszcze o tym nie słyszałam.
Kan. 1124 - Małżeństwo między dwiema osobami ochrzczonymi, z których jedna została ochrzczona w Kościele katolickim lub po chrzcie została do niego przyjęta i formalnym aktem od niego się nie odłączyła, druga zaś należy do Kościoła lub wspólnoty kościelnej nie mającej pełnej łączności z Kościołem katolickim, jest zabronione bez wyraźnego zezwolenia kompetentnej władzy.
Kan. 1125 - Tego rodzaju zezwolenia może udzielić ordynariusz miejsca, jeśli istnieje słuszna i rozumna przyczyna, nie może go jednak udzielić bez spełnienia następujących warunków:
1° strona katolicka winna oświadczyć, że jest gotowa odsunąć od siebie niebezpieczeństwo utraty wiary, jak również złożyć szczere przyrzeczenie, że uczyni wszystko, co w jej mocy, aby wszystkie dzieci zostały ochrzczone i wychowane w Kościele katolickim;
2° druga strona winna być powiadomiona w odpowiednim czasie o składanych przyrzeczeniach strony katolickiej, tak aby rzeczywiście była świadoma treści przyrzeczenia i obowiązku strony katolickiej;
3° obydwie strony powinny być pouczone o celach oraz istotnych przymiotach małżeństwa, których nie może wykluczać żadna ze stron.
Cóż, raczej nie słyszałam, żeby ksiądz odmówił ślubu, gdy jedna ze stron jest niewierząca. Tak więc raczej tym bym się tak bardzo nie martwiła. Jedynie ta sprawa kaplicy jest trudna. Musielibyście mieć dobrego znajomego księdza.
z pewnością nie jest stwierdzone że to jest dla nich normalna sytuacja i z automatu udzieli takiego ślubu
A pytałaś się już konkretnego proboszcza?
Dla mnie to jest chore. Ksiądz powinien się cieszyć, że ludzie nawet jak wiążą się z kimś inne wiary to chcą wziąć ślub taki jak nakazuje religia chrześcijańska. Dla mnie to jest kompletnie niezrozumiałe...
my na razie nie rozmawialismy z ksiedzem -tak jak pisalam ta kwestie zalatwia gosc od miejsca w ktorym bedziemy brac slub, dopiero jak on ustali ze ksiadz zgodzi sie tam wejsc to wtedy my zalatwiamy formalnosci
cassie -to jest niestety idealistyczny obraz swiata, nie kazdy ksiadz sie cieszy - moi znajomi maja niestety tez problem zeby zalatwic slub poza swoja parafia ![]()
Delta ja rozumiem, że nie każdy ksiądz jest, że tak powiem "dla ludzi". Niestety. Są ludzie i ludzie.
Jeszcze trochę i zaczynam "polowanie na suknię"
a robiłyście sobie zdjęcia w sukniach żeby sobie później w domu na spokojnie przeanalizować, w której lepiej? Bo ja nie wiem czy tak od razu zdecyduję. I ile czasu zajęło Wam wybranie "tej" sukni ![]()
Cassie, niestety nie w każdym salonie pozwalają robić zdjęcia (wiem, głupota totalna). Na wszelki wypadek bierz aparat i staraj się (nawet z ukrycia) cyknąć kilka fotek. Dobrze jest właśnie "przespać się" z tym, bo czasem po kilku dniach oglądasz zdjęcia i dochodzisz do wniosku, że to jednak nie to.
Mi ile to zajęło.... pierwszy raz poszłam do salonu pod koniec lipca. Wtedy tylko jedną suknię zmierzyłam. Na początku września poszłam drugi raz, zmierzyłam wtedy 4 suknie i trafiłam na TĘ. NA wszelki wypadek odczekałam tydzień żebym była pewna i przy oglądaniu zdjęć wiedziałam, że już nie chcę innej sukni. Tak, więc w sumie szybko podjęłam decyzję i nie miałam problemów. Na pewno dużo w tym zasługi tego, że mierzyłam tak mało sukien. Przy większym wyborze zwykle ma się problem.
Obawiam się trochę, że Panie z salonu mogą być trochę niezadowolone z tego, że na pewno będę chciała przymierzyć kilka sukien ;/
Zależy na jaki salon i obsługę trafisz. Już po sezonie, więc mają czas żeby stać przy Tobie. Gdy ja chodziłam po salonach, to z jednego mnie wygoniły mówiąc, że nie mają czasu, bo muszą najpierw zająć się kobietami, które mają ostatnie poprawki, w drugim salonie nie chciały mi nic dać przymierzyć jeżeli nie obiecałam, ze na pewno kupię u nich jakąś suknię i dopiero trzeci salon był taki jak trzeba. Od razu sprzedawczyni spytała czy chcę mierzyć i mogłam ubrać dokładnie każdą jedną suknię.
Jak jesteś na kupnie, to w ich interesie jest by ci dogadzać i masz prawo przymierzać co tylko chcesz.
Niby tak, ale ja będę widziała te ich miny... to na pewno mi się odechce... Albo na złość będę przymierzać ile wlezie. Powiem, że kupie u nich a później powiem, że jednak nie.
Jakie miny? Widziałaś już takie akcje? Po to tyle jest sukni w salonie, by było w czym wybierać. Jeżeli się okaże, że sprzedawczynie są nie skore to współpracy, to po prostu podziękuj i idź gdzie indziej. Tyle.
No mam nadzieję, że nie będzie żadnych problemów. Najpierw chcę wybrać jaki model sukni, bo prawdopodobnie będę sobie szyła na wymiar i chcę wiedzieć, w której będzie mi dobrze
dziewczyny, nie wiedziałam,że tak może być tzn.zachowanie takich pań.
Jeżeli mnie spotkałoby coś takeigo, to od razu chciałabym rozmawiać z szefem.Narobiłabym takiej afery,że zawsze byłyby już uprzejme dla każdego.
Nie można przecież na 'oko' powiedzieć,czy w tej sukni będzie się wyglądać okej.
Juliette, na jednym forum czytałam listę salonów, które należy omijać szerokim łukiem ze względu na sprzedawczynie (oczywiscie dotyczyło to konkretnego miasta). Tak więc zdarzają się takie przypadki, ale ja uważam, ze nie ma co się męczyć tylko po prostu podziękować i szukać lepszego miejsca. Mamy takie czasy, że konkurencja na rynku jest spora i można wymagać i być wybrednym ![]()
No niestety u mnie w mieście to raczej Panie ze sklepów są niezbyt zadowolone jak się przymierza coś, kilka rzeczy...
Ale mówisz o zwykłych sklepach czy konkretnie salonach sukni ślubnych? Bo to, ze w obuwniczym źle patrzą, nie znaczy, ze tak będzie przy sukniach.
Jeszcze nie byłam w żadnym salonie sukien ślubnych dlatego też na razie nie będę oceniać, aczkolwiek mam nadzieję, że takowej sytuacji nie będzie.
Już oceniasz ![]()
Być może, jestem już trochę uprzedzona do Pań w sklepach. Może w salonie sukien ślubnych będzie inaczej...
-----
Jeszcze 271 dni ![]()
949 2010-12-07 22:51:49 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2010-12-07 22:52:44)
Jeżeli niepotrzebnie będziesz uprzedzona i na "nie", to sprzedawczynie to wyczują i też będą podchodzić do Ciebie z rezerwą myśląc, że trafiła im się taka, której nikt nie zadowoli. Tak więc na siłę nie nastawiaj się, ze będzie źle.
U mnie 221 dni ![]()
zadzwonilam do salonu ktorego nie ma i zapytalam pania gdzie mam sie zglosic z tymi butami zeby dopsaowac dlugosc sukienki (oczywiscie butow nie mam, chcialam sprawdzic czy jeszcze odbierze tel i co mi powie) powiedziala ze maja problem z nowym miejscem i moge sie umowic u szefowej w domu bo caly towar trzyma poki co w domu.
dziewczyny nie wiem co mam myslec o tej calej sytuacji ![]()
951 2010-12-09 22:16:40 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2010-12-09 22:17:27)
A masz jakąś umowę? Szczerze mówiąc ja bym chyba jeszcze zaczekała do nowego roku i jakby w styczniu nie było za bardzo poprawy, to żądałabym zwrotu kasy za zaliczkę i szukała nowej sukni. Nie ryzykowałabym, bo mogliby mydlić oczy, a lepiej oszczędzić sobie nerwów. Albo zabrać od nich suknię.
Delta ja bym zrobiła tak samo, jak mówi a_normalna.Nie ma co ryzykować, bo żeby się potem tydzień przed ślubem nie okazało, że nie masz sukni. A jak koniecznie chcesz tę samą suknię to jeśli masz jej zdjęcie to idź do salonu, w którym szyją suknie z tym zdjęciem i Ci uszyją.
Delta do naszych ślubów jeszcze 21 tygodni ![]()
umowe jasne ze mam. kupie te buty i pojade tam z nieslubnym - poza tym bedziemy ich szukac w krs zeby sprawdzic czy prowadza jeszcze firme. ech.
Agatka nie dobijaj mnie, czas sie kurczy a my jestesmy w czarnej d.....
a jeszcze wracajac do tego zwrotu kasy - zostal wziety zadatek a nie zaliczka wiec nic mi sie nie zwroca w razie czego
Może jednak uda się i wszystko będzie ok. Po nowym roku jakoś się zorganizują i lepiej pójdzie.
A u nas jest po rozmowie naszych rodziców w sprawach ślubnych. I ciężko to wszystko widzę.... już była sugestia, że (przynajmniej teściowie) chcą zaprosić "kogoś, o kim może nie pomyśleliśmy". Będzie masakra....
Czemu będzie masakra? A_normalna Wy płacicie za wesele, czy Wasi rodzice Wam robią?
My chcemy za wszystko płacić i chcemy sami załatwiać, bo nie chcemy by wyglądało to tak, ze wykorzystujemy rodziców i zwalamy na nich organizację. Oni znowu uważają, że my już swoje zrobiliśmy i teraz oni przejmują pałeczkę i koniec gadania.
Nam wesele robią rodzice, z tego względu, że gdybyśmy sami mieli je robić to raczej by go nie było - bo robimy remont i wolimy kasę w remont mieszkania wpakować. A co do gości to powiedziałam rodzicom, żeby oni zadecydowali kto będzie, ja tylko chcę żeby była jedna koleżanka a reszta? Niech oni decydują - powiedziałam tak dlatego, że to nie ja będę płacić tylko oni. My płacimy za swój ubiór, orkiestrę, wszystko co wymyślimy dodatkowo i dodatki. A za salę, jedzenie i alkohol płacą rodzice. A co do organizacji, to my nie zwalamy tego na rodziców. Raczej wszystko razem omawiamy.
I rozumiem a_normalna, że teściowie chcą kogoś dodać do listy gości? Kogoś, kogo nie chcieliście zaprosić?
MY nie chcemy brać pieniędzy od rodziców, ale boję się co to będzie. Mamy już odłożone tyle ile chcieliśmy, ale nie wiem czy to wystarczy jak oni zaczną organizować wszystko. MY chcieliśmy po prostu elegancki obiad i najwyżej wieczorem jeszcze jedno jakieś ciepło danie (żeby goście mogli jeszcze posiedzieć, a nie byli głodni), a tutaj już zaczęli planować, że o tej godzinie takie danie, potem o tej następne, po północy kolejne i oczepiny.... scyzoryk się w kieszeni otwierał....
Będziemy musieli w nowym roku wyraźnie im powiedzieć jak chcemy by to wyglądało i ponieważ my płacimy, to tak będzie, bo nie mamy pieniędzy na weselicho na 100 osób.
Rozumiem. Nasze wesele będzie na 100 osób. A my sami nie dalibyśmy rady za nie zapłacić. Generalnie mieliśmy dosyć dużą sumę pieniędzy, które moglibyśmy dać na wesele, ale tak jak już wspomniałam dostaliśmy mieszkanie, które potrzebowało remontu, więc wszystkie pieniądze jakie mamy pakujemy w ten remont. Gdybyśmy sami płacili za wesele to na pewno nie byłoby one takie duże. I nie wiem jak się odwdzięczę rodzicom za to co dla mnie robią.
dlatego też podziękowanie dla rodziców musi być wyjątkowe i takie, gdzie poczują,że naprawdę im dziękujemy za wszystko.
Delta, pocieszę Cię. Pisałaś o problemach z salonem. Ja mam gorzej. Okazało się, że mój salon jest w tej chwili w stanie zawieszenia i albo zostanie przeniesiony albo zlikwidowany, z czego bardziej prawdopodobne jest to drugie. Po świętach muszę zapłacić resztę kasy za suknię i znaleźć dla niej jakiejś bezpieczne miejsce i krawcową, która mi ją przerobi. A miałam przeczucie, że lepiej będzie jak zaglądnę do salonu sprawdzić czy wszystko jest ok....
no tak ale ja mam ślub za niecałe 5 miesięcy
po świętach jestem umówiona z prawnikiem
Wiem, że u Ciebie jest bardziej napięta sytuacja. A w ogóle jak to teraz wygląda? Nawet nie możesz kupić i zabrać od nich tej sukni? Co masz w umowie?
a jakie kolory na sali? I czy zamawiacie profesjonalistę, który Wam zaplanuje i zorganizuje wystrój sali, czy raczej sami będziecie to robić?
Jeżeli chodzi o kolor na sali to chciałabym żeby były kolory od jasnego różu do ciemnego fioletu, takie połączenie różnych odcieni tych kolorów
balony, serpentyny, tiul na stołach, serwetki... A ozdabiać będzie kobieta, u której wynajmujemy tą salę. Ewentualnie jak będzie nam za mało to jeszcze coś dorzucimy od siebie.
Delta współczuję, cholernie nieciekawa sytuacja...
Ja myślałam, żeby samej przystroić (świadkowa obiecała, że na pewno zorganizuje coś, tylko żebym dała jej znać), ale już sama nie wiem czy będzie sens. Teściowa powiedziała, że ma być albo wielkie i typowe weselicho, albo obiad dla najbliższych (czyli mój pierwotny plan). Może się uda i w święta pojadę do K. więc trzeba będzie siąść i obgadać to. Musimy w końcu ustalić coś konkretnego, bo w nowym roku trzeba porządnie zabrać się za organizację wszystkiego.
U nas właścicielka sali będzie ją zdobiła, a jak będzie nam za mało to będziemy mogli dodać jeszcze coś od siebie. Zawsze to taniej, bo z tego co się orientuję, to przystrajanie sali mieści się w kwocie ok 2000 zł.
Dzisiaj miałam przymiarki (póki co salon jeszcze działa pełną parą
) i gdy ubrałam moje cudo, to czułam się świetnie i wszystko było tak, jak ma być. Czyli jestem mega zadowolona z sukni i już jej nie oddam ![]()
To świetnie
ja już się nie mogę doczekać swojej
(jeszcze jej nie mam;-)) a będziecie robiły próbne fryzury ślubne?
Chyba by coś pasowało zrobić, ale nie mam pojęcia kiedy i nawet nie wiem gdzie będę robić fryzurę. Jedynie dzisiaj mi przyjaciółka powiedziała, że co najmniej cztery razy zrobi mi próbny makijaż i będzie to gdzieś na wiosnę, tak na 3 miesiące przed ślubem.
a_normalna, po co aż 4 razy?=D
co do fryzury,będę miała fryzjerkę za darmo,bo to moja ciotka.Robi świetne fryzury, a moje włosy zna lepiej niż ja sama.
Jak jakąś znajdę ciekawą, to na pewno wcześniej mnie uczesze.
A co do makijażu,to koleżanka(profesjonalistka) robi ładny,więc myślę,że pójdę do niej.
Powiedziała, że muszę być pewna, że taki mi się podoba i w takim się dobrze czuję. Malowała już dziewczyny do ślubu, więc wie jak to wygląda i rzadko udaje się zrobić za pierwszym lub drugim razem w idealny makijaż (nie chodzi o stronę techniczną, tylko o dobranie kolorów itp). Ona jest perfekcjonistką, więc nie zadowoli się "ujdzie" ![]()
a_normalna, suknie moge odebrac jak bedzie gotowa- tzn przed slubem, ew. nie odebrac jak nie bedzie zgodna z umowa - no ale wtedy zostane w czarnej d...
pani prawnik poradzila zeby jak najszybciej isc do szefowej, pogadac poobserwowac reakcje na rozne pytania, jak bedzie nerwowa to mozna zglosic na policje wyłudzenie, ale kasy oczywiscie nei odzyskam, ale zyskam przynajmniej czas na zamowienie drugiej sukni
my sali nie stroimy bo tego nie wymaga, ew. miejsce do tanczenia ale to jeszcze zobaczymy
A u mnie KONIEC... Rozstaliśmy się... Była już data ślubu, sala, orkiestra i fotograf...
Zakochana, nie wiem co Ci napisać..... wszystko wyda się takie banalne i oklepane. Ale wiesz, lepiej, że teraz, niż tydzień po ślubie.....