tajemnicza75 napisał/a:Amethis napisał/a:gdyby popatrzeć poza stratami ekonomicznymi, moralnymi
to swiadomość ile się energii straciło na "szukanie" alkoholu, i spożywanie
wytłumaczalne by tez było brak energii do życia
wydaje mi się z perspektywy własnej, że wyborażenie osoby pijącej w konstekście tego jak wiele go energii kosztowało alkoholizowanie, przytłacza
To moze nie myśl o tym. Co było a nie jest, nie pisze się w rejestr
. Skup się nad tym co jest teraz. Ciesz się każdym trzeźwym dniem, bądź z siebie dumny, że wytrwałeś, moze jakoś świętuj swoje miesięcznice/rocznice w trzeźwości? Podobno tak niektórzy robią; świętują jak urodziny i to daje im siłę, motywacje.
uparta jesteś 
kiedyś wpadła mi w oczy taka historia, o wycinaniu przez dzieci
z kartonu pajacyka, czesci jego osobno, ręce, ciało, glowa, nogi
i wśród dzieciaków, jednym szło lepiej, drugim gorzej
jedne chłopak nie mógł nadążyć a grupa, czas się jakby kończył
miał problem z wycinaniem dłoni, do pajacyka który po połączeniu wszystkich części, miał pląsać na jakimś tam sznureczku
iminutując naturalne ruchy
i wpadł na pomysł, bo ciężko szło wycinanie dłoni, zwłaszcza z kciukiem miał problem,
więc uciął kciuk
takiego pajacyka złożył, pokazał
Pani zbytnio problemów nie robiła, zauwazyła
jednak zaliczyła chłopakowi tą pracę
chłopak się nauczył, że można "uciąć kciuka"
i można zaliczyć pracę 
ja dziś też często muszę, tak postępować, i nie mówię o byle jakości
wciąż się uczę składania nowych pajacyków
każdego dnia wychodzi mi jakiś pajacyk, skacząco, pląsający 
tu nie chodzi o radość ze przeżyłem kolejny dzień, wstaję rano i wiem że jest mi dane, i po sprawie
a dzien jak pajacyk, raz z kciukiem, raz bez, kazdy tak ma, co tu dziwnego
bo widzę świadomie, a świadomość się zmienia
ze jeden pięknięjszy a drugi nie bardzo, kanciasty, są tez i takie do powieszenia pewne w pierwszym szeregu
odpowiedzialność za pajacyka jest w moich dłoniach
uważność pokazuje mi, jak bardzo mam dopasowywać pajacyka dzisiejszego dnia 
nie rozumiem po co miałbym, stawiać ołtarz, kazdemu pajacykowi, to się mija z sensem
wartościować sobie, piętnować się, u jeju kolejne pajacyki wyszły beee
może popłakać bym jeszcze miał, ??
najłatwiej jest nie pić, wystarczy nie pić, to proste jest
motywację czerpie z wielu innych aspektów mojego życia, z rozwijania wielu spraw, z obserwacji, z uczestnictwa
też nie mam dziś oporów do pomocy, tym którzy jeszcze "cierpią" i to jest moja 'higiena osobista"
poza tym kompas naturalny, emocje , kopalnia informacji
jednak sorry, ja się w klatce nie zamknąłem, nie zamierzam byc pięknym ptakiem w złotej klatce
i marzyć o lataniu, ja latać dobrze umiałem
także bez sensu, tego typu akcje kojarzą mi się z kościółkowem, nie moja bajka
tajemnicza75 napisał/a:Amethis napisał/a:nic nie dzieje się bez przyczyny
Otóż to, ale ja bym przyczynę szukała w tym co ma się stać, a nie w tym co było. Kojarzysz aktora Lecha Dyblik (Badurę z serialu Kiepskich) ? Dla tych co nie wiedzą o co chodzi, w skrócie wyjaśniam. Przyznał się do alkoholizmu dawno temu, niepijący ileś tam lat, udziela się społecznie, pomaga innym wyjść z nałogu. W jednym z wywiadów powiedział m.in. że dziś odbiera swój alkoholizm jako sens życia. Owszem, krzywdził rodzinę, prawie ją rozbił, upadł na dno.... ale powstał i dziś nie wyobraża sobie życia bez prelekcji, pomocy potrzebującym. Prawdo podobnie- jako trzeźwy od zawsze- nie pomyślał by nawet o tym, by komuś pomóc wyjść z alkoholizmu. Teraz jest to jego życiowy cel, w tym się odnalazł.
to co napisałeś, że nic się nie dzieje bez przyczyny, to właśnie to odnalezienie swojej drogi życiowej... moze swego powołania (jeśli nie jest to przesadne słowo).
napiszę wprost,
ja nie zamierzam brać całej odpowiedzialności, za mój związek
odkąd coś z sobą robię, odkąd rozumiem co się stało
w czym tkwiłem, jak to działało,
jasne mam swoje "grzechy" na sumieniu, biorę za nie odpowiedzialność, ale już jak mi sąsiad na "mój ogródek" wrzuca swoje śmieci,
spokojnie czasem mniej spokojnie, jak głuchy zbyt długi czas
przpominam, aby się zainteresował swoim bałaganem, bo ma wpływ na mój ogródek
traktuje też trzeźwość, że bardzo chetnie zapraszam do mojego ogródka, jednak jeśli ktoś wyśmiewa moje starania
piękno tego w tym ogródku jest, nie za bardzo mam chęć
mierzyć się z czyimś brakiem wrażliwości,
ja mam dziś peły wybór, działania
ograniczam się jedynie sobą samym, a możliwości są nie ograniczone
oczywiście mówię o kontakcie z ziemią, na poziomie niezbyt na gruntem i niezbyt pod gruntem
też miałem elementy współuzależnienia które, skutecznie karczuję, jak tylko sie w ogrodzie pojawiają
ale to nei jest charówka, to jest przyjemność
kierować sowim zyciem
ilu znasz alkoholików, którzy nie piją bo chcą 
a nie tylko muszą