1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 59 ]

1 Ostatnio edytowany przez Neko713 (2016-09-07 12:43:03)

Temat: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Niemal rok czasu zajęło mi dochodzenie do siebie po rozwodzie, może nie tyle „dochodzenie” co przełamanie wstydu i lęku. Niemal w rok czasu zaczęłam opowiadać mojej mamie jak skrzywdził mnie mój EX, jednocześnie ciągle porównując go z obecnym partnerem.  Historia jest bardzo długa i wielowątkowa. Postaram się ją jakoś stopniowo opisywać, tak aby inne kobiety nie popełniały tych samych błędów. Nie pozwalały się krzywdzić.

W spisywaniu wspomnień pomógł mi mój „dziennik”

Odcinek 1:  Pierwszy wpis ma datę 23 marzec 2012. Z byłym mężem zaczęliśmy spotykać się w maju 2011, wiec już jakieś 10 miesięcy potem zaczęłam mieć wątpliwości. Izolacja, dystans, brak poczucia bezpieczeństwa – to pierwsze hasła jakie pojawiają się na kartce zeszytu. Zapasowe klucze do mieszkania w których posiadaniu była dla mnie obca kobieta ( o niej będzie potem) , strach przed zdradą i flirtami podczas łódzkich targów foto-video – w czasie których ( około 4 dni nieobecności w domu) nie doczekałam się żadnego innego smsa niż  „ :* „ .
Lek przed wyrażaniem swoich obaw, przed protestowaniem przeciwko sytuacji które mi się nie podobają.

Wniosek: Jeśli po 10 miesiącach Twój ukochany stawia bariery przez które boisz się przejść: to nie jest facet dla Ciebie.

Odcinek 2: Następny duży wpis jest z 10 maja 2012 roku.

Mój były mąż zabrał mnie na mój pierwsze piesze wędrówki z plecakiem i namiotem po górach. Miał mi kupić buty trekkingowe jako prezent rocznicowy – ale ponieważ jak zwykle się ociągał – kupiłam je sobie sama. Nie licząc drobnych nieporozumień, wyjazd był jak z bajki. Zakochałam się w górach i jeszcze mocniej w moim mężu. Po powrocie ponownie zauważył, że minął nam rok – to był pierwszy i ostatni raz kiedy rozmawialiśmy o jakiejkolwiek rocznicy. 
Niestety mimo tej całej słodkości i roku stażu jako para nie zostałam zaproszona na komunie jego chrześnicy – ciągle nie znałam jego rodziców. Nim wyjechał do rodzinnego miasta udało mi się podczas upojnej nocy pozostawić mu widoczną malinkę – a zapytany przez mamę kto mu ją uczynił, stwierdził, że coś mu wyskoczyło. Po tym mogę teraz wnosić, że ciągle nie powiedział rodzinie, że z kimś się związał.
Od tego wydarzenia, zabronił mi już kiedykolwiek i gdziekolwiek pozostawiać nawet najmniejszą malinkę.
Dla porównania: rodziców obecnego partnera: Pana Psa poznałam jakieś dwa miesiące od daty oficjalnego startu związku i w cztery miesiące od rozpoczęcia znajomości. Jeśli chodzi o wizyty w moim rodzinnym domu: były maż był może u mnie ze cztery razy przez ponad cztery razy. Z Panem Psem mamy za sobą w tej chwili pięć takich wizyt/kaw czy pomocy tacie przy aucie.

Wnioski: jeśli facet po roku nie zabiera Cię do rodzinnego domu, nie przedstawia rodzinie a co więcej być może nawet nie mówi im o Twoim istnieniu - to czego nie szeptałby Ci do ucha - fatalny z niego kandydat na męża.

[tu był nieregulaminowy link]
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-07 12:40:38)

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Prawda. Punkt 1 zgadzam się.

Pisz pani dalej!

Ps. Przepraszam, Pana Psa ????

3

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Elle88 napisał/a:

Prawda. Punkt 1 zgadzam się.

Pisz pani dalej!

w pierwszej wypowiedzi dodałam jeszcze jeden punkt smile

[tu był nieregulaminowy link]

4

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Elle88 napisał/a:

Prawda. Punkt 1 zgadzam się.

Pisz pani dalej!

Ps. Przepraszam, Pana Psa ????

Zgadzam się, a właściwie powiem więcej. Rok to i tak przeciągnięte do maksimum.
Elcio-T. nie wnikaj w fetysze innych ludzi :-D

5

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Mój obecny partner jest policjantem, więc postanowiłam pisać Pan Pies dla odróżnienia Go od innych mężczyzn jacy pojawiać się będą w mojej historii wink

[tu był nieregulaminowy link]

6

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

W sensie, że Policjant.. acha, acha. Rozumie! Pisz dalej.

@Jacuś, nie jestem "T", ahaha. To tylko pseudonim.

7

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Pewnie związek zawodowy big_smile

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

8 Ostatnio edytowany przez Neko713 (2016-09-07 16:21:27)

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Odcinek 3: Ja, On i ta druga.

Przez niemal cały okres prowadzenia mojego notatnika przewija się problem z którym nie potrafiłam się zmierzyć, a który nie raz spędzał mi sen z powiek, wprawiał w drżenie całe ciało i wyciskał łzy.
Okazuje się, że czasem problem może mieć imię. W tym przypadku bardzo konkretne. Mój problem na imię miał Anna…

On (obecnie mój EX) : prawie fotograf, prawie artysta, wykładowca, prawie znany, prawie tata, singiel od 8 lat, niewiele przed 40stką. Ona: jego była uczennica, przyjaciółka od wielu lat, obrotna dziewczyna z własnym studio foto, smykałką do zdobywania fajnych zleceń, „mężata”, i „dzieciata”, rok młodsza ode mnie (13 lat młodsza od Niego)

Pamiętam dokładnie jak ją poznałam. W zasadzie to wprosiła się na moje i Jego pierwsze wspólne gotowanie. Pamiętam, jak rozpychała się łokciem w wąskiej kuchni, uczucie zejścia na drugi plan, pamiętam jak słuchałam jaką kawę i w jakim zestawieniu „powierżak” lubi pić. Potem już było tylko gorzej…

Wesele znajomych, Kraków.  Najgorsza była chwila gdy w tłumi obcych mi ludzi puścił moją rękę alby przedrzeć  się do niej... i do jej męża. Było ciasno, gorąco, tłoczno – pomyślałam, podejdziemy gdy większość ludzi przejdzie dalej – ale On puścił moją rękę i odszedł.
Potem było jeszcze gorzej: pamiętam jak raz On oznajmił mi, że jeśli nie chcę, nie muszę iść na imprezę bo skoro mam mieć kiepski humor i spierdolić imprezę innym, pamiętam jak mówił, że Ona może pisać i dzwonić ZAWSZE. Ona miała zapasowe klucze do Jego mieszkania. Pozwał się jej przespać czy wykąpać, czy popracować, gdy go nie było w domu.- bo jej studio foto było 5 minut piechotą od jego miejsca zamieszkania… Bałam się z nim gdziekolwiek wyjść by jej nie spotkać. W sumie, po jakimś czasie, to bałam się wyjść z nim gdziekolwiek, gdzie miały być kobiety. Paranoja.
Były sms,y i telefony o 21, 22 czy 23… wyjścia z domu bo „panna Anna” zadzwoniła, że jej się lampka w studio popsuła i koniecznie trzeba ją naprawić. Były lęki czy Ona pojawi się w jakimś miejscu – bo On mnie wtedy zepchnie na drugi plan, czy zadzwoni na jego urodziny. Niezliczona ilość "wezwań", kaw, pożyczania kompletnych pierdół - nawet powszechnie dostępnego WD-40. Buziaczki, piosenki i inne posty na mojego Exa FB.


Jej podobno spontaniczny rajd po znajomych też bardzo mnie zabolał. Kiedy zadzwoniła, że do niego idzie ( siedział wtedy z naszym kolegą)  przygotował jej confetti, rozwiesił kolorowe światełka na  tujach stojących na tarasie – potem rozpowiadała, że to były jej najpiękniejsze urodziny – swoją drogą, ciekawe jak wtedy poczuł się jej mąż? Ja nigdy nie doświadczyłam takiej niespodzianki. Szczytem początkowej złośliwości było nie przesłanie nam zdjęć z wesela na których ja byłam. Dostaliśmy zdjęcia Jego i Jej i innych ale nie moich z Nim - o te ostatnie musieliśmy specjalnie prosić.

Wymyślałam pierdyliard usprawiedliwień: że znają się ponad 8 lat, że Ona po prostu ma taki charakter, że to moja wina bo ja nigdy nie powiedziałam, że mi to przeszkadza. Wmawiałam sobie, że oni się poznali jeszcze zanim Ona poznała swojego męża, zanim urodziła dziecko i zanim wzięła ślub, więc gdyby miał coś być miedzy nimi to by było.

Wniosek: jeśli w Waszym otoczeniu jest "przyjaciel/przyjaciółka" przy której nawet w początkowej fazie związku czujesz się pomijana i gorsza. Wiej... Wiem, że ciągle widzisz w NIM w NIEJ wspaniałą osobę, ale wcale wspaniała nie jest. Wspaniała osoba nigdy nie pozwoli Ci czuć się gorszą, nigdy Ci nie powie: zostań w domu bo spierdolisz imprezę, nigdy nie pozwoli aby inna osoba narzucała się w wasze wspólne wieczory

CDN... również o pannie Annie

[tu był nieregulaminowy link]

9

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Pisz kochana umieram z ciekawości

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Alez to sie czyta! Czekam na ciag dalszy!

11

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Dziękuję. Pisanie sprawia mi przyjemność - czasami dorobię pisząc jakiś artykuł wink - więc cieszę się podwójnie, że moje posty dobrze się czyta. Fajnie byloby też, gdybyście napisały czy zgadacie się z moimi wnioskami.

[tu był nieregulaminowy link]
Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Zgadzam sie w stu procentach! Zwlaszcza, ze jestem po rozstaniu, po zwiazku, ktory mnie lekko... zdewastowal i dopiero niedawno, po okresie 'zaloby' dotarlo do mnie tyle rzeczy. Klapki z oczu spadly. Lepiej pozno niz wcale...
Z takim talentem, to Ty powinnas ksiazke napisac! Nie mozna sie marnowac smile
Pisz, pisz dalej!

13

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Ja dopiero odeszłam i jest mi strasznie cieżko bo go kocham..
Ale z pierwszym punktem zgadzam się w 100% powinnam dać sobie spokój z tym facetem jak nie czułam się czasem komfortowo i nie potrafiłam przelamać barier jakie były miedzy nami.

14

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Odcinek 4:
W wpisach z końca października 2012 roku euforia miesza się z złością.
Z początkiem wakacji podjęłam decyzję o podjęciu kolejnych studiów - ściśle związanych z moją pasją. Zdecydowałam się, na tryb zaoczny – zajęcia odbywały się zazwyczaj co 2 tydzień w weekendy od wczesnych godzin rannych do późnych godzin wieczornych. Mój Ex zrobił uwagę, że może nie będę chciała zawsze wracać do domu… w końcu z Mokotowa na uczelnię bliżej. Słowo ciałem się stało i kilka dni później ukochany wręczył mi klucze do swojego mieszkania, nauczył obsługiwać alarm i podarował do użytkowania jeden ze swoich komputerów ( wtedy miałam tylko stacjonarkę na której pracowała też moja mama – więc nie było mowy o zabraniu komputera), udostępnił miejsce w szafach. Szał, euforia, radość… i szybkie przyziemienie.

Kiedy wracał do domu po kilu dniach nieobecności, nastąpiła między nami wymiana sms'ów. Szczegółów nie pamiętam, ale musiałam zapewne zapytać czy mogę lub czy On chce abym do niego przyjechała i została na noc.  Cytuję swój wypis:
„Jednak dziś nie chce mnie mieć przy sobie, jak twierdzi nie wie o której wróci, a jutro z rana ma dużo pracy.”

Wnioski: a co tu wnioskować? Teraz, powiedziałbym, że z daleka widać… coś tu śmierdzi… bo w poniedziałek możesz zostać ale w niedzielę już niekoniecznie. Dla porównania: obecny parter (Pan Pies wink ) daje mi odczuć, że nawet jeśli do pracy ma zrywać się o 5 to dla niego i tak cenne jest to, ze mógł te kilka godzin spać przy moim boku.
Wracając do Ex: kochałam Go i nie chciałam odchodzić. Na chwilę obecną sądzę, że w takiej chwili może pomóc tylko szybki „szoker-„ spotkanie, na którym oddałabym klucze. Kolego, jesteśmy razem około półtora roku, nie jestem zabawką którą można schować do szafy gdy jesteś zmęczony, zapracowany lub masz inne plany. Nie chcesz spać  przy mnie w niedziele? Ok, ja nie chcę spać przy Tobie w poniedziałek, ani we wtorek, a już tym bardziej w środę i w ogóle nie chcę przy Tobie spać dopóki się nie ogarniesz. Dorośnij, masz 39 lat.

[tu był nieregulaminowy link]
Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Trafia w sedno. Jesli chce sie z kims byc, to sie z nim jest. Po prostu. Bez wybierania dni. Uwielbiam to czytac! Wnioski sa niemal identyczne jak u mnie. Pisz! smile

16

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Neko713 napisał/a:

Pamiętam, jak rozpychała się łokciem w wąskiej kuchni, uczucie zejścia na drugi plan, pamiętam jak słuchałam jaką kawę i w jakim zestawieniu „powierżak” lubi pić. Potem już było tylko gorzej…


To jej pseudonim? Jeśli tak, to być może chodzi o bardzo znana fotografkę...? Serdecznie współczuję i czekam na c.d.

17

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Neko713 napisał/a:

Odcinek 3: Ja, On i ta druga.

Przez niemal cały okres prowadzenia mojego notatnika przewija się problem z którym nie potrafiłam się zmierzyć, a który nie raz spędzał mi sen z powiek, wprawiał w drżenie całe ciało i wyciskał łzy.
Okazuje się, że czasem problem może mieć imię. W tym przypadku bardzo konkretne. Mój problem na imię miał Anna…

On (obecnie mój EX) : prawie fotograf, prawie artysta, wykładowca, prawie znany, prawie tata, singiel od 8 lat, niewiele przed 40stką. Ona: jego była uczennica, przyjaciółka od wielu lat, obrotna dziewczyna z własnym studio foto, smykałką do zdobywania fajnych zleceń, „mężata”, i „dzieciata”, rok młodsza ode mnie (13 lat młodsza od Niego)

Pamiętam dokładnie jak ją poznałam. W zasadzie to wprosiła się na moje i Jego pierwsze wspólne gotowanie. Pamiętam, jak rozpychała się łokciem w wąskiej kuchni, uczucie zejścia na drugi plan, pamiętam jak słuchałam jaką kawę i w jakim zestawieniu „powierżak” lubi pić. Potem już było tylko gorzej…

Wesele znajomych, Kraków.  Najgorsza była chwila gdy w tłumi obcych mi ludzi puścił moją rękę alby przedrzeć  się do niej... i do jej męża. Było ciasno, gorąco, tłoczno – pomyślałam, podejdziemy gdy większość ludzi przejdzie dalej – ale On puścił moją rękę i odszedł.
Potem było jeszcze gorzej: pamiętam jak raz On oznajmił mi, że jeśli nie chcę, nie muszę iść na imprezę bo skoro mam mieć kiepski humor i spierdolić imprezę innym, pamiętam jak mówił, że Ona może pisać i dzwonić ZAWSZE. Ona miała zapasowe klucze do Jego mieszkania. Pozwał się jej przespać czy wykąpać, czy popracować, gdy go nie było w domu.- bo jej studio foto było 5 minut piechotą od jego miejsca zamieszkania… Bałam się z nim gdziekolwiek wyjść by jej nie spotkać. W sumie, po jakimś czasie, to bałam się wyjść z nim gdziekolwiek, gdzie miały być kobiety. Paranoja.
Były sms,y i telefony o 21, 22 czy 23… wyjścia z domu bo „panna Anna” zadzwoniła, że jej się lampka w studio popsuła i koniecznie trzeba ją naprawić. Były lęki czy Ona pojawi się w jakimś miejscu – bo On mnie wtedy zepchnie na drugi plan, czy zadzwoni na jego urodziny. Niezliczona ilość "wezwań", kaw, pożyczania kompletnych pierdół - nawet powszechnie dostępnego WD-40. Buziaczki, piosenki i inne posty na mojego Exa FB.


Jej podobno spontaniczny rajd po znajomych też bardzo mnie zabolał. Kiedy zadzwoniła, że do niego idzie ( siedział wtedy z naszym kolegą)  przygotował jej confetti, rozwiesił kolorowe światełka na  tujach stojących na tarasie – potem rozpowiadała, że to były jej najpiękniejsze urodziny – swoją drogą, ciekawe jak wtedy poczuł się jej mąż? Ja nigdy nie doświadczyłam takiej niespodzianki. Szczytem początkowej złośliwości było nie przesłanie nam zdjęć z wesela na których ja byłam. Dostaliśmy zdjęcia Jego i Jej i innych ale nie moich z Nim - o te ostatnie musieliśmy specjalnie prosić.

Wymyślałam pierdyliard usprawiedliwień: że znają się ponad 8 lat, że Ona po prostu ma taki charakter, że to moja wina bo ja nigdy nie powiedziałam, że mi to przeszkadza. Wmawiałam sobie, że oni się poznali jeszcze zanim Ona poznała swojego męża, zanim urodziła dziecko i zanim wzięła ślub, więc gdyby miał coś być miedzy nimi to by było.

Wniosek: jeśli w Waszym otoczeniu jest "przyjaciel/przyjaciółka" przy której nawet w początkowej fazie związku czujesz się pomijana i gorsza. Wiej... Wiem, że ciągle widzisz w NIM w NIEJ wspaniałą osobę, ale wcale wspaniała nie jest. Wspaniała osoba nigdy nie pozwoli Ci czuć się gorszą, nigdy Ci nie powie: zostań w domu bo spierdolisz imprezę, nigdy nie pozwoli aby inna osoba narzucała się w wasze wspólne wieczory

CDN... również o pannie Annie




O jak ja dobrze to znam ! Jak ja dobrze Cię rozumiem !

18 Ostatnio edytowany przez Neko713 (2016-09-08 14:24:41)

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
floavril napisał/a:
Neko713 napisał/a:

Pamiętam, jak rozpychała się łokciem w wąskiej kuchni, uczucie zejścia na drugi plan, pamiętam jak słuchałam jaką kawę i w jakim zestawieniu „powierżak” lubi pić. Potem już było tylko gorzej…


To jej pseudonim? Jeśli tak, to być może chodzi o bardzo znana fotografkę...? Serdecznie współczuję i czekam na c.d.

Utalentowana na 100% Znana? pewnie tak smile ale czy bardzo znana...? chyba nie i nie mówię tego z złośliwości wink
Pamiętam też, że nie raz słuchałam, że ona to by zrobiła inaczej, że ona wstałby godzinę wcześniej, znajomych też kierował do niej, mimo, że mógł do mnie. Po jakimś czasie zaczęłam wstydzić się swoich prac i komercyjnych i innych. Nie chciałam aby On je widział. Czułam się gorsza, mniej zdolna. Nigdy też nie odmówił, gdy ona zaspała i trzeba było komuś otworzyć drzwi do jej pracowni, nigdy za to nie skarcił.

[tu był nieregulaminowy link]

19

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Wpis 4 kolejny bliski mojemu sercu,w te dni możesz być w te niekoniecznie..zawsze kiedy jemu pasowało nie mnie..
Dziękuje,że piszesz dajesz mi siłe żeby patrzeć na to inaczej.

20

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Z tym pisaniem to jest tak, że muszę mieć wenę... muszę w głowie słyszeć, jak słowa układają mi się w zdania, zdania w większą całość. Niestety, nie umiem pisać na zawołanie sad

[tu był nieregulaminowy link]

21

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Spokojnie poczekamy smile

22 Ostatnio edytowany przez Finding (2016-09-17 20:52:01)

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Jak najbardziej, nie sposób nie zgodzić się z każdym wnioskiem.
Pisz proszę smile nabycie tej wiedzy musiało kosztować, fajnie że chcesz się tym podzielić smile.
Czy on Cię znał choć trochę ? bo odnoszę wrażenie że od początku budował sobie własne i tylko swoje życie obok Ciebe.

23 Ostatnio edytowany przez Neko713 (2016-09-20 11:29:25)

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Odcinek 5: Coraz więcej brązowych i czerwonych liści na drzewach to jasny znak, że zaczyna się jesień.
Po jesieni przychodzi zima a jak zima to Święta. Nooo a jak Święta to się dopiero zaczynało….

Świąt 2011 w zasadzie nie pamiętam. Oczywiście spędzaliśmy je oddzielnie, on ze swoją rodziną w Tarnobrzegu, ja ze swoją w Warszawie.

Święta 2012 to już była inna bajka… Swoje wspomnienia spisałam 7 stycznia 2013, więc emocje nieco już opadły.  19 grudnia odbyła się coroczna imprezka – ubieranie choinki u naszych znajomych.  Siedzieliśmy sobie w mieszkaniu, każde zajęte własnymi sprawami, jak mi się zdawało do momentu w którym będziemy się zbierać do przyjaciół.  Ku mojemu zaskoczeniu kilka godzin wcześniej EX wskakuje w buciki, kurteczkę i oznajmia mi, że idzie się spotkać z swoimi koleżankami ( miałam okazje  raz jeden je widzieć) sam… Zonk numer 1. Szybko doszłam do wniosku, że chromolę taki interes, wsiadłam więc w auto i na umówioną godzinę stawiłam się u” glonków”. Mój EX dojechał po jakimś czasie oczywiście z radosną miną. Ponieważ zabrałam samochód i nie zamierzałam zostawiać go na noc na obcym osiedlu przez całą imprezę pozostałam trzeźwa jak niemowlę i coraz gorzej dogadywałam się z moim coraz bardziej wstawionym EXem. Ponieważ moja przyjaciółka: gospodyni imprezy była w ostatnim miesiącu ciąży ( jak się potem okazało urodziła tydzień później) uznałam, że nietaktem byłoby siedzieć zbyt długo… gdy podjęłam temat powrotu do domu… zaczęło się Zonk numer 2. Mój EX zaczął zachowywać się coraz głośniej i z uśmiechem na ustach, mówił żebym już szła zakładać buty, żebym poszła „grzać auto” tak najlepiej z 20 minut zanim jaśnie Pan Ex opuści imprezę… Ostanie zdanie w moim notatniku: „byłam bardzo zła i do domu wróciłam zapłakana” Niestety nie pamiętam czy wróciłam z nim do mieszkania na Mokotowie, czy tylko go odwiozłam i wróciłam do rodzinnego domu.

Wniosek: Kiedy ukochany okazuje CI chwilowe zaniki szacunku, to wiedz, że nie zdążysz się obejrzeć kiedy przestanie Cię szanować na co dzień i na trzeźwo .

[tu był nieregulaminowy link]

24

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Wspaniale się Ciebie czyta :-)

25

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Finding napisał/a:

Czy on Cię znał choć trochę ? bo odnoszę wrażenie że od początku budował sobie własne i tylko swoje życie obok Ciebe.

Z perspektywy czasu, sądzę, że masz dużo racji. Niestety wtedy miałam mniej doświadczenia i żyłam złudzeniami. Nie rozmawiałam też z nikim o moich problemach, obawach ponieważ się wstydziłam, z tego samego powodu nie mówiłam o swoich pragnieniach.

Jacenty89 napisał/a:

Wspaniale się Ciebie czyta :-)

Dziękuję smile

[tu był nieregulaminowy link]

26 Ostatnio edytowany przez Finding (2016-09-20 20:30:53)

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Dołączam do chórku - dobrze się Ciebie czyta smile.
Wniosek oczywiście prawidłowy smile, coś mi sie wydaje że brak szacunku zawsze zaważy na relacji, takie szpile po prostu siedzą Ci w głowie i uwierają smile.

27

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

To mnie akurat ominęło smile
Neko fajnie,że jest kolejny odcinek smile

28

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Hallo przezylem z zona 20 lat i  okazalo sie ze sie nieznamy ze wogule niepasujemy do siebie

29

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Odcinek 6: chyba najważniejszy ze wszystkich jakie napisałam i jakie jeszcze napiszę.

Wpis ma datę 7 luty 2013 rok. Czarny dzień mojej historii, dzień w którym zapadłam na jakąś bliżej nie znaną i nie zidentyfikowaną chorobę psychiczną.
W piątek, nieco inaczej niż zazwyczaj, przyjechałam przed zajęciami do jego mokotowskiego mieszkania, aby zostawić rzeczy i auto. Kiedy weszłam na 4 piętro, nikogo nie było. W gabinecie leżał i ładował się stary telefon. Ex zawsze powtarzał, że ma jeden taki „awaryjny”, ale jest tak stary, że nawet nie pamięta czy karta z numerem w tym telefonie jest jeszcze aktywna.  Już wychodziłam z pokoju… a tu telefon wydał z siebie dźwięk… jakby sms…zaintrygowana wróciłam i wzięłam urządzenie w dłonie.

To co zobaczyłam : smsy z niesłyszącym chłopakiem, wskazówki jak ma dojść do mieszkania, rozmowy o seksie, smsy o spontanicznych skokach w bok, smsy do mojego EX cytuję „100 to marny sponsorign”, zdjęcia jego przyrodzenia i kontakty typu „dwie oszustki karków”. Wszystkie te wiadomości miały datę 2013.

Kiedy EX wrócił do domu, uznałam, że nie mogę tak po prostu przyznać się, że grzebałam mu w telefonie, zapytałam więc czy mogę się nim pobawić. Odmówił – myślałem, że nie grzebiemy sobie w telefonach – zabrał telefon i oddał mi dopiero wyłączony.  Byłam roztrzęsiona i nie myślałam racjonalnie. Na poczekaniu wymyśliłam  historyjkę, że zadzwonił do mnie jakiś mężczyzna, zakomunikował, że mój EX mnie zdradza, płaci kobietom i mężczyznom za seks, po czym się rozłączył.  EX powiedział tylko tyle, że nie wie kto to chciałby mu w tej chwili zaszkodzić – niszcząc jego życie prywatne….
Trzymajcie się krzesła bo to nie wszystko…

Następnego dnia odbyliśmy rozmowę, podczas której uroczyście oznajmił mi, że nie był dobrym facetem,  że chciałby abym go zaakceptowała z jego przeszłością – nie znając jej, że bardzo dużo mi zawdzięcza, że zmotywowaniem do zrobienia prawa jazdy było tylko początkiem do zamykania starych spraw,  że jestem naj naj, bo poza mamą swojej córki i mną nie przyprowadził żadnej innej kobiety do rodziców. Powiedział, że ma nadzieję, że jestem świadoma, iż nie wychodzę za różowego chłopca.
W między czasie, odbyła się jakże piękna wymiana smsów, o tym, że nie pozwoli aby coś nas rozłączyło,  że nie chce mnie stracić,  że angażuje się powoli ale na serio i gdybym chciała mogłabym mieszkać u niego „bardziej”: mieć SWOJE biurko, więcej SWOICH rzeczy i nie jeździć tak często do rodzinnego domu.

Kilka dni potem, kiedy robiliśmy coś razem przy komputerze, na jego nieoficjalny adres emaliowy – wiecie,  taki podawany przy różnych rejestracjach czy zakupach na allegro – przyszedł email. Zdążyłam szybko rzucić okiem: Jakiś Piotrek wysłał mu wiadomość: o to link o który prosiłeś: www.  A w d***e . … czy jakoś tak.

Nie mam tutaj żadnego wniosku, Do dziś nie wiem,  dlaczego położyłam uszy po  sobie i wytrzymałam do 2015 roku, aż zostałam przez niego zostawiona…  wiele potem się działo, ślub, coraz bardziej bezczelne zachowania mojego EX, romans z innym Exem, wyładowywanie frustracji na siłowni… na siłowni dzięki której w pewien sposób poznałam mojego Obecnego partnera. Ale o tym wszystkim w następnych notatkach

[tu był nieregulaminowy link]

30

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Pisz! Bo to jest wciągające jak najlepsza czekolada smile

31

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Coraz trudniej mi pisać, gdy nikt nie dzieli się ze mną swoimi refleksjami ani podobnymi przeżyciami...

[tu był nieregulaminowy link]

32

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Neko713 napisał/a:

Wniosek: Kiedy ukochany okazuje CI chwilowe zaniki szacunku, to wiedz, że nie zdążysz się obejrzeć kiedy przestanie Cię szanować na co dzień i na trzeźwo .


Oj, zgadzam się. To zawsze dzieje się powoli, stopniowo. A potem przecierasz oczy ze zdumienia, że to nie ta sama osoba, którą wydawało Ci się, że znasz.

Też czytam i naprawdę masz dar do ubierania myśli w słowa smile Jak Ci pomóc?

Nie obiecuję, że będzie łatwo.
Ale obiecuję, że będzie warto
smile

33

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Zastanawiam się, czy ktoś na tym forum, też kiedyś znalazł drugi telefon swojego partnera/partnerki i jak zachował się w takiej sytuacji. Bo to, że mąż, jednej z forumowiczek chodził po stronach z profilami takich kobiet to gdzieś czytałam.

[tu był nieregulaminowy link]

34

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Ja znalazłam drugi telefon osoby, z którą byłam. Okazało się, że kwitnie romans między nim a kobietą, którą traktowałam jak siostrę. Doznałam strasznego szoku. Dziś jestem po rozwodzie, zerwałam kontakt z tamtymi osobami.

35 Ostatnio edytowany przez Finding (2016-09-24 14:35:36)

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

dzień w którym zapadłam na jakąś bliżej nie znaną i nie zidentyfikowaną chorobę psychiczną
Tak to już jest że dojrzewa się razem z bliskimi, może po prostu musiałaś ‘zaliczyć’ taki scenariusz aby już teraz nie popełniać błędów (bo jak się wydaje odrobiłaś ‘lekcje’ patrzysz na ‘nowo’ – nowego partnera, inne życie… - bez uśmiechu to piszę, to wcale niełatwe takie przepracowanie). Trochę też jest tak, że : masz to na co godzisz się, więc choroba psychiczna rozszerzyła Ci granice tolerancji na rzeczy, na które nie powinnaś się godzić i już teraz to wiesz.

że nie mogę tak po prostu przyznać się, że grzebałam mu w telefonie
Co do grzebania w telefonie to nigdy tego nie robiłam, no jakoś nie mogłam się przełamać, później racjonalizowałam, że : po co ?, może po prostu nie potrzebowałam ufając własnym ocenom.

Następnego dnia odbyliśmy rozmowę, podczas której uroczyście oznajmił mi, że nie był dobrym facetem,  że chciałby abym go zaakceptowała z jego przeszłością
Ależ egoista, no niech mnie smile , ja, ja, ja…. – potrafi tylko zmęczyć.

Nie mam tutaj żadnego wniosku
Jaki by nie był wniosek, to można się zgodzić że po wszystkim co Ci się z facetem przydarzyło do tej pory już powinnaś czuć : należy wiać .

36

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Finding napisał/a:

Ależ egoista, no niech mnie smile , ja, ja, ja…. – potrafi tylko zmęczyć.

Nie mam tutaj żadnego wniosku
Jaki by nie był wniosek, to można się zgodzić że po wszystkim co Ci się z facetem przydarzyło do tej pory już powinnaś czuć : należy wiać .

Owszem, dlatego napisałam, że zapadłam na „chorobę psychiczną” sama nie mogę przestać się dziwić, dlaczego w tym tkwiłam, dlaczego na to Wszystko się godziłam.

[tu był nieregulaminowy link]

37

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Odcinek 7
Wpis z feralnego 7 lutego kończy się zdaniami:
„P.S z tego wszystkiego P. zapytał czy zrobię sobie małą przerwę po sesji, dostał wypłatę i ponoć możemy teraz odrobinę zaszaleć. Chce mnie gdzieś zabrać. Pytał też o dzieci, czy syn naszych przyjaciół nie pobudza moich instynktów i kiedy ja chcę mieć dzieci”
Wniosek: z jednej strony facet lata na boki aż trzeszczy: dosłownie wypina się przed innymi panami lub sprawia, że wypinają się przed nim inne panie a mi mówi o dzieciach… albo facet z rozdwojeniem jaźni albo to mydlenie oczu abym jak najszybciej przestała myśleć o znalezionym telefonie

Kolejny wpis: 12 luty 2013
W zasadzie tego dnia nie wydarzyło się nic nowego, „tylko” nowa wiedza kładła się cieniem na moje codzienne życie. Już nie potrafiłam się niczym cieszyć. Martwiłam się za każdym razem: martwiłam się gdy poszliśmy kupić mu nowe spodnie i gdy przeglądał się w lustrze: - dla kogo tak się stroi?, martwiłam się czy podtrzyma temat wyjazdu i nowych mebli go łazienki, martwiłam się gdy swoją biżuterię znalazłam w innym miejscu: - dlaczego ją przełożył? Chował przed kimś? A może to pani sprzątająca mieszkanie przełożyła… nie ona raczej wszystko odkładała miejsce, więc to musiał być on… Gdy wyjeżdżał służbowo nie martwiłam się – jak mi się wydawało nie chciałby być przyłapany przez swojego asystenta ( o ja głupia)… Niby ponowił temat wspólnego mieszkania „na stałe” ale ja ciągle zastanawiałam się czy aby to prawda czy zasłona dymna…
Wniosek: Zawsze warto walczyć o siebie, jeśli czujesz się czymś źle – masz do tego prawo i nieważne czy reszta Świata uważa, że przesadzasz:  to Twoje emocje których nie wybrałaś specjalnie – to Twoje emocje które pojawiły się bo okoliczności im na to pozwoliły.

[tu był nieregulaminowy link]

38

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Neko713 napisał/a:

Wniosek: Zawsze warto walczyć o siebie, jeśli czujesz się czymś źle – masz do tego prawo i nieważne czy reszta Świata uważa, że przesadzasz:  to Twoje emocje których nie wybrałaś specjalnie – to Twoje emocje które pojawiły się bo okoliczności im na to pozwoliły.

Neko, wszystko, co piszesz, to prawda. To, co zadziałało u ciebie w tamtym czasie, to mechanizmy obronne, z zaprzeczeniami na czele. I prawdopodobnie nikt cię nie nauczył identyfikowania i komunikowania swoich emocji.

39

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
summerka88 napisał/a:

Neko, wszystko, co piszesz, to prawda. To, co zadziałało u ciebie w tamtym czasie, to mechanizmy obronne, z zaprzeczeniami na czele. I prawdopodobnie nikt cię nie nauczył identyfikowania i komunikowania swoich emocji.

do dziś nie jestem pewna, czy teraz to potrafię big_smile narzazie jest mi łatwo, bo wydaje mi się, że znalazłam kogoś dla siebie odpowiedniego i buduję "dobry związek"

[tu był nieregulaminowy link]

40

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Neko713 napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Neko, wszystko, co piszesz, to prawda. To, co zadziałało u ciebie w tamtym czasie, to mechanizmy obronne, z zaprzeczeniami na czele. I prawdopodobnie nikt cię nie nauczył identyfikowania i komunikowania swoich emocji.

do dziś nie jestem pewna, czy teraz to potrafię big_smile narzazie jest mi łatwo, bo wydaje mi się, że znalazłam kogoś dla siebie odpowiedniego i buduję "dobry związek"

Z tego, co piszesz, dobrze sobie radzisz smile
Wyciągasz wnioski, rozszerzasz swoje postrzeganie siebie, starasz się zrozumieć siebie, to ci dobrze wróży na przyszłość.
Nie ma co się przejmować, że kiedyś zachowałaś się tak a nie inaczej, bo zachowałaś się wówczas na miarę swojej świadomości. To, że dzisiaj dzielisz się swoją historią, opisujesz swoje ówczesne emocje i aktualne wnioski, które są uniwersalne i mogą być pomocne dla innych, to, jak mi się wydaje, właśnie twój sposób na pogłębienie twoich umiejętności samoobserwacji i wyrażania emocji.
Mnie się ciebie dobrze czyta i chętnie do twojego wątku zaglądam, bo zawsze to miło poczytać o tym, jak się ludzie rozwijają smile

41

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Jestem na tym forum od niedawna. Dopiero dziś trafiłem na ten  temat, ale moim zdaniem powinien być przyklejony na stronie startowej ku przestrodze dla wszystkich NetKobiet.
Nie to żeby coś to mogło dać, bo człowiek, a kobieta w szczególności, zakochany nie myśli racjonalnie. Ileż to już wątków było zakładanych przez dziewczyny które są ludźmi inteligentnymi, myślącymi, mają stopnie naukowe, doświadczenie, a trafiają na takiego EX i tracą rozum, instynkt samozachowawczy, podstawowe odruchy obronne. A najgorsze w tym jest to, że opisują swoją historię, pytają co mają zrobić i robią dokładnie odwrotnie do tego co im radzą ludzie patrzący na całą sytuację z boku.

Twoja historia jest inna tylko pod jednym względem. Zanim zaczęłaś ją pisać, przeżyłaś ją do końca. A przy tym netbabeczki powinny Ci przyznać Nagrodę NetPulitzera za styl pisania.

Trzymam kciuki za Ciebie i Pana Psa. Uważaj na niego i dbaj o niego, bo ta praca ma bardzo mroczną stronę, która prędzej czy później w człowieku eksploduje. Ale dobra, mądra kobieta potrafi być ze swym chłopem w trudnych chwilach.

42

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Właśnie trafiłam na ten wątek i jestem oczarowana Twoim stylem i umiejętnością trafiania w sedno.
Twoja historia ma się nijak do mojego toksycznego związku ,ale i tak nie mogłam się od niej oderwać.
Napisz proszę co ostatecznie zdecydowało o rozpadzie Twojego małżeństwa i dlaczego (DLACZEGO???) zgodziłaś się na ślub z EXEM????

43

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
wrobelkarolina napisał/a:

Właśnie trafiłam na ten wątek i jestem oczarowana Twoim stylem i umiejętnością trafiania w sedno.
Twoja historia ma się nijak do mojego toksycznego związku ,ale i tak nie mogłam się od niej oderwać.
Napisz proszę co ostatecznie zdecydowało o rozpadzie Twojego małżeństwa i dlaczego (DLACZEGO???) zgodziłaś się na ślub z EXEM????

Dziękuję za komplement smile

Cała historia rozwijała się na przestrzeni lat, i zakończyła się wiele, wiele miesięcy temu, więc może znaleźć coś dla siebie smile

Dlaczego zgodziłam się za niego wyjść? Myślę, że  po pierwsze postawiłam go na piedestale, czciłam niczym Boga, był moim mentorem, nauczycielem, kochankiem, potrafił dać wiele do siebie, pokazał mi pół Świata, a ja, mimo posianej wiedzy, łudziłam się, że On, będąc mężem, mając ze mną wspólne dziecko - o którym czasem była mowa - opamięta się, jak narzeczona alkoholika, myślałam, że moja miłość go zmieni, że nie będzie miał czasu i sposobności na randki i spotkania sponsorowane.

Sądzę, że nie ma jednego czynnika który spowodowałby decyzję o odejściu, to zawsze jest wypadkowa wielu sytuacji. Ale u mnie, chyba zaważyło to, że pewnego dnia przestał ze mną rozmawiać... bez "cześć", bez "dzień dobry", bez "odwidzenia", bez "co na obiad", "o której wrócisz", nic, mijaliśmy się w ciszy w mieszkaniu, a raz nawet na ulicy... jakaś kuriozalna sytuacja, ale nie chcę zdradzać teraz wszystkiego... napięcie należy budować stopniowo smile

[tu był nieregulaminowy link]

44

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Oj trzymasz w napięciu , trzymasz big_smile

45

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Odcinek 8.
Jest 16 luty 2013.
Nakręcam się coraz bardziej, sama wpędzam się w paranoję. Gdy wchodzę do pustego mieszkania pierwsze na co zwracam uwagę to naczynia na suszarce: ilość kieliszków, talerzy, łyżek, liczę czy ubyła jakaś butelka wina. Potem sypialnia: nigdy nie przeliczyłam ich fizycznie, zawsze tylko szacowałam czy ubyły jakieś prezerwatywy z szuflady, sprawdzam pościel: czy są jakieś „ślady”. Na koniec zostawiam sobie gabinet. Stary/nowy telefon ukryty, na biurku stary laptop, podpięty do Internetu, „usb” w gnieździe… przypominam sobie, jak mówił, że ten komputer obsługuje skaner i jakiś stary program do nauki angielskiego  - to była półprawda.  Komputera nigdy nie dotknęłam, nie przejrzałam zawartości „usb”. Nie chciałam znaleźć kolejnych dowodów jego zdrad.
Z drugiej strony on zalewa mnie falą miłości: gotuje obiady na cały weekend.

Dzień kobiet.
8 marca 2013 musiałby dla mnie wyjątkowo szczęśliwy: słowa „ jest idealnie” powtarzają się w dwóch pierwszych zdaniach w moim notatniku. Ponad to: dostałam piękne róże, ugotowana została moja ulubiona galaretka, nowe whisky zakupione do barku, dostałam również dostęp do najnowszej wersji PhotoShopa, dostęp do wielkiego monitora, zapowiedz półeczek, szafeczek i wazonów jakie mieliśmy sobie sprawić. W jego gabinecie zawisła tabliczka w kształcie serca którą mu podarowałam.

Z jednej strony zadręczałam samą siebie, z drugiej nie chciałam dostrzegać jego wad i jedne o czy marzyłam to zaręczyny:  jak gdyby pierścionek z ładnym oczkiem miał magiczną moc usuwania wszystkiego co złe.

Wniosek? Jedyne co przychodzi mi do głowy: gdzie był popełniony błąd? Czy w wychowaniu, czy to geny? A jeśli kiedyś ja i Pan Pies będziemy mieli córeczkę, to co zrobić, jak ją wychowywać, aby nie zgłupiała tak, jak kiedyś zgłupiała jej mama...

[tu był nieregulaminowy link]

46

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

I ja też jestem oczarowana!! Niby moja przygoda/moje małżeństwo nie przypomina tego co piszesz, ale w tym tkwieniu pomimo, że się "coś znalazło", "coś odkryło" byłam/jestem!! taka jak Ty.

Pytanie czy w mieszkaniu były Wasze wspólne zdjęcia?

47

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
gobo.1983 napisał/a:

I ja też jestem oczarowana!! Niby moja przygoda/moje małżeństwo nie przypomina tego co piszesz, ale w tym tkwieniu pomimo, że się "coś znalazło", "coś odkryło" byłam/jestem!! taka jak Ty.

Pytanie czy w mieszkaniu były Wasze wspólne zdjęcia?

Jedno/dwa zdjęcia stały na regale z książkami w pokoju przeznaczonym do pracy.
Myślę, że tym się nie przejmował, kilka z smsów które widziałam były świadome, że Ex kogoś ma. Również jego obecna partnerka doskonale zdawała sobie sprawę, że jest związany - ba nawet się znałyśmy i jeździliśmy na imprezy górskie razem. "Pati" nie przeszkadzało to w "mizianiu" się w krzakach z moim Ex, chociaż byłam 30 metrów dalej.

[tu był nieregulaminowy link]
Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Neko713
Bardzo fajnie czyta się Twoją opowieść. Zastanawiasz się dlaczego na tak wiele sie zgadzałaś w stosunku do niego? Napiszę na podstawię własnych doświadczeń.. miałam jednego exa, który gdy tylko coś "zbroił" potrafiłam ostro i konkretnie o tym powiedzieć oraz później drugiego, gdy wtej samej sytuacji nie mówiłam nic ze strachu. Dlaczego? Niby ta sama kobieta. Pierwszy na moje (słuszne) zwracanie uwagi wykazywał skruchę sam wiedział, że zrobił źle. Drugi patrzył jak na wariatkę oburzony, tak jakby prawdziwie nie widział w tym swojej winy JA JESTEM CZYSTY,A TY NIEDOBRA KOBIETO DOSZUKUJESZ SIĘ CZEGOŚ? MIAŁAŚ JUŻ NIE ROBIĆ AWANTUR, CIĄGLE SIĘ KŁOCIMY (w domyśle: przez Ciebie!) NISZCZYSZ NASZĄ MIŁOŚĆ   gdy ja nie dawałam za wygraną on reagował jeszcze większą agresją, przerzucając winę na mnie. Gdy ja zaczynałam łagodniej on zaczynał być ciepłym, dobrym misiem (jakiego chciałam). Typowa manipulacja. A my chcemy dobrego misia dlatego lepiej nie wszczynać awantur, zresztą on uważa , że nic się nie stało mozę naprawde tak jest? (same tego chcemy wiec wygodniej przyjac taka wersje).

Druga sprawa
Ten drugi ex , jak mozna sie domyśleć był taki bardziej władczy. To mi się podobało w wielu sytuacjach. Jego dominacja w syt. łóżkowych na przykład (ale taka dominacja, że po prostu potrafi się mną zaopiekować on jest ten silniejszy, bez hardcorów ;p). Dlatego jeżeli jego dominacja mi się podobała w innych sytuacjach , mimowolnie zgadzałam się na dominację w jeszcze dalszych (w tych w których jednak powinnam poweidzieć NIE.

Mam nadzieję że rozumiesz co mam na myśli

49 Ostatnio edytowany przez Neko713 (2017-05-10 13:58:06)

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Dziś wracam z postem innym niż wszystkie, ale potrzebuję wyrzucić z siebie moje uczucia.
Wczoraj lub przedwczoraj, przez przypadek - naprawdę przez przypadek - dowiedziałam się, że mój ex się żeni.
Po nieco ponad rok od oficjalnego rozpoczęcia nowego związku, żeni się z kobietą z którą mnie zdradzał - nawet na wspólnych wyjazdach w góry!! Ja z koleżankami gadu gadu przy ognisku a oni siup w krzaki... Ja w namiocie, chora i wymiotująca a on ją tulił na oczach wszystkich przy ognisku...
Od prawie roku jestem w nowym związku, szczęśliwa, bezpieczna. więc ślub mojego ex nie powinien mnie ruszyć...
Nie czuję zazdrości... czuję żal, że im wszystko idzie jak po maśle, czuję żal, że on chociaż przez chwilę nie cierpiał tak jak ja, że ona chociaż przez chwile nie czuła się potraktowana przez niego jak śmieć.
Czuję się z tym okropnie i nie wiem jak sobie z tym poradzić.

[tu był nieregulaminowy link]

50

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Neko713 napisał/a:

Dziś wracam z postem innym niż wszystkie, ale potrzebuję wyrzucić z siebie moje uczucia.
Wczoraj lub przedwczoraj, przez przypadek - naprawdę przez przypadek - dowiedziałam się, że mój ex się żeni.
Po nieco ponad rok od oficjalnego rozpoczęcia nowego związku, żeni się z kobietą z którą mnie zdradzał - nawet na wspólnych wyjazdach w góry!! Ja z koleżankami gadu gadu przy ognisku a oni siup w krzaki... Ja w namiocie, chora i wymiotująca a on ją tulił na oczach wszystkich przy ognisku...
Od prawie roku jestem w nowym związku, szczęśliwa, bezpieczna. więc ślub mojego ex nie powinien mnie ruszyć...
Nie czuję zazdrości... czuję żal, że im wszystko idzie jak po maśle, czuję żal, że on chociaż przez chwilę nie cierpiał tak jak ja, że ona chociaż przez chwile nie czuła się potraktowana przez niego jak śmieć.
Czuję się z tym okropnie i nie wiem jak sobie z tym poradzić.

Wiesz, chyba byłoby dziwne gdyby zupełnie Cię nie obeszło. Nie wiem czy musisz coś z tym zrobić, może pozwól spokojnie temu przepłynąć..
Poczułabyś się lepiej, gdyby tamtą sponiewieral?Jest to prawdopodobne, bo w jego cudowna przemianę nie wierzę.
Ale zastanów się, po co to Tobie potrzebne jest.
Czuję że gdzieś w głebi ducha nie mozesz przebaczyć sobie, że pozwoliłaś sobie na takie traktowanie- gdybyś zobaczyła, że nie Ty jedyna, a ona też, byłoby Ci lżej może.
Wiesz czasami w życiu spotykasz się z czymś, co przerasta Twoje wyobrażenie o bliskim człowieku- takie wielkie rozczarowanie, że potrzeba czasu, by się oswoić, kamienieje się, tak jak Ty po odkryciu prawdziwej twarzy EXA. On Cię tak naprawdę nie obchodzi ani Ona. Powinnaś wybaczyć sobie. Jak Ci tu napisano- zrobiłaś wtedy to, co byłaś w stanie zrobić dla siebie. Teraz jesteś silniejsza.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

51

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Neko713 napisał/a:

Dziś wracam z postem innym niż wszystkie, ale potrzebuję wyrzucić z siebie moje uczucia.
Wczoraj lub przedwczoraj, przez przypadek - naprawdę przez przypadek - dowiedziałam się, że mój ex się żeni.
Po nieco ponad rok od oficjalnego rozpoczęcia nowego związku, żeni się z kobietą z którą mnie zdradzał - nawet na wspólnych wyjazdach w góry!! Ja z koleżankami gadu gadu przy ognisku a oni siup w krzaki... Ja w namiocie, chora i wymiotująca a on ją tulił na oczach wszystkich przy ognisku...
Od prawie roku jestem w nowym związku, szczęśliwa, bezpieczna. więc ślub mojego ex nie powinien mnie ruszyć...
Nie czuję zazdrości... czuję żal, że im wszystko idzie jak po maśle, czuję żal, że on chociaż przez chwilę nie cierpiał tak jak ja, że ona chociaż przez chwile nie czuła się potraktowana przez niego jak śmieć.
Czuję się z tym okropnie i nie wiem jak sobie z tym poradzić.

Nie wiem czy Cię to w jakikolwiek sposob pocieszy, ale życie po prostu nie jest sprawiedliwe. Wiem, że patrzenie jak ktoś, kto Cię skrzywdził nie poniósł żadnych konsekwencji jest trudne, bo przeszłam przez coś podobnego (były który mnie bardzo ponoć kochał rzucił mnie przez smsa czy tam fb "nie chce patrzeć jak płaczesz więc to w ten sposób" po 2 dniach obnosił się już z nową dziewczyną, są razem do tej pory, życzę mu szczęścia ale nie chce mieć z nim nic wspólnego). Tak naprawdę nie wiesz jaka jest sytuacja "w środku". Może też ją zdradza? Ale ona albo tego nie widzi albo widzieć nie chce? Jedyne, co możesz zrobić to zająć się sobą i swoim życiem. Tyle. I aż tyle

"Może zamiast planować następne wakacje, powinniśmy mieć życie od którego nie chcemy uciekać"

52

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Ela210 napisał/a:

Czuję że gdzieś w głebi ducha nie mozesz przebaczyć sobie, że pozwoliłaś sobie na takie traktowanie- gdybyś zobaczyła, że nie Ty jedyna, a ona też, byłoby Ci lżej może.
Wiesz czasami w życiu spotykasz się z czymś, co przerasta Twoje wyobrażenie o bliskim człowieku- takie wielkie rozczarowanie, że potrzeba czasu, by się oswoić, kamienieje się, tak jak Ty po odkryciu prawdziwej twarzy EXA. On Cię tak naprawdę nie obchodzi ani Ona. Powinnaś wybaczyć sobie. Jak Ci tu napisano- zrobiłaś wtedy to, co byłaś w stanie zrobić dla siebie. Teraz jesteś silniejsza.

Dziękuję, w ten sposób na to nie patrzyłam, nie myślałam, ale sądzę, że jest w tym dużo prawdy.


Han_Na napisał/a:

Nie wiem czy Cię to w jakikolwiek sposób pocieszy, ale życie po prostu nie jest sprawiedliwe. Wiem, że patrzenie jak ktoś, kto Cię skrzywdził nie poniósł żadnych konsekwencji jest trudne,

faktycznie, złości mnie to
złości mnie też, że osoby które były świadkami mojej krzywdy puściły to w zapomnienie, złości mnie to, że mimo, że ona wie, że on nie był mi wierny (ona o mnie wiedziała, "znałyśmy się") jest dziś szczęśliwa żonką, ma nowego tatusia dla syna - a jego córka nawet nie pojawiła się na ślubie, no i wreszcie złoszczą mnie ludzie którzy się ode mnie odwrócili bo poszli na nim.... a ja mu żadnej krzywdy nie zrobiłam

[tu był nieregulaminowy link]

53

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Neko713 napisał/a:

(...) Od prawie roku jestem w nowym związku, szczęśliwa, bezpieczna. (...)

vs.

(...) czuję żal, że im wszystko idzie jak po maśle, czuję żal, że on chociaż przez chwilę nie cierpiał tak jak ja, że ona chociaż przez chwile nie czuła się potraktowana przez niego jak śmieć. (...)

Któreś zdanie jest fałszywe.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

54 Ostatnio edytowany przez Neko713 (2017-05-15 10:42:45)

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Żadne nie jest fałszywe. Na  odzień o nich nie myślę, to wróciło teraz z wiadomością od koleżanki i z zdjęciami w portalach społecznościowych: 59 wspólnych znajomych i mimo, że jego w znajomych nie mam zdjęcia mi wyskoczyły

[tu był nieregulaminowy link]

55

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Neko713 napisał/a:

Żadne nie jest fałszywe. Na  odzień o nich nie myślę, to wróciło teraz z wiadomością od koleżanki i z zdjęciami w portalach społecznościowych: 59 wspólnych znajomych i mimo, że jego w znajomych nie mam zdjęcia mi wyskoczyły

Twoje ciało to taki robocik, który sobie działa. Cały Twój wątek pokazuje, że ten robocik działa bez większej Twojej kontroli. Jesteś na etapie, że tego robocika odkryłaś i się przeraziłaś jego działaniem. Niestety problem polega na tym, że jego działanie jest oparte przede wszystkim na podświadomości, bo tam upycha to co złe. Teraz obejrzałaś sobie zdjęcia i wróciło z podświadomości, to co nieprzepracowane i nieuporządkowane. Nie rozumiesz tego, więc dalej starym sposobem, chcesz to upchać w podświadomość udając, że to bez znaczenia i wszystko jest super. Robocika trzeba uważnie obserwować, dlaczego czuje żal, dlaczego te zdjęcia spowodowały, takie złe samopoczucie.

56

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
balin napisał/a:

dlaczego czuje żal, dlaczego te zdjęcia spowodowały, takie złe samopoczucie.

Czuje żal, bo świat nie jest sprawiedliwy a karma nie istnieje. Ci którzy wyrządzili mi krzywdę dalej żyją "długo i szczęśliwie"

[tu był nieregulaminowy link]

57

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Biorąc pod uwagę osobowość twojego exa, to niedługo pożyją szczęśliwie. Tacy ludzie się nie zmieniają.

58 Ostatnio edytowany przez Liczi (2017-05-16 18:38:05)

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...
Neko713 napisał/a:
balin napisał/a:

dlaczego czuje żal, dlaczego te zdjęcia spowodowały, takie złe samopoczucie.

Czuje żal, bo świat nie jest sprawiedliwy a karma nie istnieje. Ci którzy wyrządzili mi krzywdę dalej żyją "długo i szczęśliwie"

Poczucie krzywdy jest subiektywne. Wy byliście po prostu niedopasowani. Czytając Twój wątek Neko z ogromną ciekawością i takąż dokładnością zachodzę w głowę dlaczego ON się z Tobą ożenił? Wymyśliłam na biegu, że megaloman i Piotruś Pan w jednym postąpił tak, jak potrafił;  ...... Co mu dałaś, wypił więc i zjadł, potem cię za żonę wziął. Widzisz, mała, jak to jest, tyle serca, taki gest......

Miast tonąć w smutku pamiętaj tylko te dobre chwile z nim i nie wybieraj więcej mężczyzn, na których - jak Ci się wydaje - nie zasługujesz.

59

Odp: 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Wydaje mi się, że w tamtym okresie spełniałam jego oczekiwania: byłam młodziutka, nie miałam doświadczenia w związkach, byłam baaardzo w niego wpatrzona, jak szczeniaczek" byl moim mentorem, nauczycielem, podziałam jego pracę, chciałam się od niego uczyć, byłam chudziutka i ładna, wzbudzałam zainteresowanie kolegów, nie miałam własnego zdania, chowałam głowę w piasek gdy coś mi się nie podobało: uległ, mięciutka i pachnąca. Musiało mu to odpowiadać ponieważ u jego obecnej zony właśnie to zachowanie obserwowałam bardzo długo. Na imprezach gdy było po 200, 300 ludzi rozmawiała prawie tylko z nim, chodziła za nim krok w krok, nawet przedednie potrafiła się wepchnąć, aby być bliżej niego.

[tu był nieregulaminowy link]

Posty [ 59 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 1000 wypitych razem kaw, głupia myślałam, że go znam...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021