mam narzeczonego od dwoch lat... i mam pewien problem...on oznajmil mi ze od miesiaca mnie oklamuje, ze chodzi na imprezy, do kolegow, narkotyki... co ja mma robic jezeli on mi powiedzial ze jezeli mu zabronie spotykac sie z kolegami i zabronie mu palic marihuany to sie rozstaniemy.... nie chce tego kocham go bardzo, wiem ze ja nie jestem swieta i ze zabardzo go przywiazalam do siebie... ale chce to naprawic nie chce sie klocic kocham go!! owiedzcie mi co ja mam robic
(((((((( . Blagam o pomoc. Ola
1 2008-04-15 21:57:04 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-09-07 13:48:08)
Podobne tematy
Ola, z tego co piszesz to Twój chłopak dokonał już wyboru! Niestety nie wybrał Ciebie - to brutalne ale prawdziwe. Zobacz, że nie przyszedł i nie powiedział "Mam problem pomóż mi z tym skończyć..." , nie szukał u Ciebie wsparcia. Piszesz, że to Twój narzeczony, czyli jesteście po zaręczynach i Wasz związek zapowiadał się poważnie. A może wydarzyło się coś, co go pchnęło w takie środowisko, i tu tkwi problem. Może należy poszukać pomocy w Ośrodkach dla osób uzależnionych, tam są osoby które na co dzień stykają się z takimi problemami i znają pułapki i metody postępowania i pracy z ludźmi w nałogu.
Pamiętaj, że szansę daje się człowiekowi, który jej chce i na nią czeka. A z narkotykami mało kto wygrał. Ważnym jest abyś w całej walce o wasz związek nie zatraciła samej siebie. Życzę odwagi i siły.
Droga Olu,
myślę że najlepszym rozwiązaniem będzie szczera rozmowa z narzeczonym. Powiedz mu co czujesz i spytaj jak wyobraża sobie przyszłość Waszego związku. Fakt, że chce więcej czasu spędzać z kolegami nie jest niczym złym, ale powiniem być wobec Ciebie szczery. Związek musi opierać się na zaufaniu, to niedopuszczalne żeby wciąż Cię okłamywał. Powinniscie ustalić, ile czasu chcecie spędzać razem, ile czasu będziecie poświęcać innym rzeczom. Przede wszystkim musisz mu uświadomić, że jeśli się kochacie, nie powinniście się ranić i w tym co robi-musi brać pod uwagę nie tylko własną przyjemność,ale też Twoje uczucia. Trzymam kciuki i czekam na relację z rozmowy.
Droga Olu!
Niestety ale ludzie, którzy wpadli w narkotyki mało kiedy są świadomi tego jak dużą krzywde wyrządzają sobie i innym..Dlatego pewnie i Twojemu narzeczonemu przez myśl nie przeszło zaradzenie temu. Nie uważa,żeby to był problem, w końcu po narkotychach czuje się świetnie, nie ma objawów abstynencyjnych więc, gdzie jest problem? Tutaj potrzeba wielkiej determinacji osób mu bliskich by poddał się terapi czy choć poszedł porozmawiać z psychologiem.Myślę, też że możesz również Ty iść do takiej placówki i porozmawiać z profesjoanlistami, którzy zajmują się zarówno ludźmi z uzależnieniami jak i ich rodzinami. Tam dokładnie opiszesz sytuację, bo jednak na forum trudno jest wylać ogrom uczuć...a rozmowa twarzą w twarz jest zupełnie inną. Nie wiemy dlaczego doszedł do wniosku, że narkotyki są pewnym lekarstwem( jeśli ma problemy), czy przyjemnością-dlatego myślę, że warto z Nim porozmawiać. Dmyślam się, że nie bedzie to łatwe i jakakolwiek rozmowa na ten temat będzie doprowadzać do przykrych sytuacji dlatego potrzeba tu siły! Powiedz mu o swoich uczuciach, otym jak cierpisz najpierw przez Jego KŁAMSTWO -tak to trzeba nazwać, a potem przez Jego zachowanie. A co na to rodzina Twojego narzeczonego? Może porozmawiaj z Nimi-myślę,że razem będzie Wam łatwiej.
Olu, On nie jest od stawiania Ci ultimatum...prawda jest taka,że zabronić też mu nie możesz bo jego determinacja jest ogromna skoro zaczął od kłamstwa. Skoro Cię okłamywał wiedział,że robi źle.
Przemyśl sobie wszystko na spokojnie- Twój problem ma tyle wątków i każdy z nich jest bardzo delikatny. Dlatego najlepiej tak jak pisałam wczesniej zgłosić się do odpowiednich placówek, które zajmują się walką z narkomanią.
Mam nadzieję, że choć trochę moje jak i przedmówczyń odpowiedzi pomogły Ci.
Ja również myślę, że szczera i spokojna rozmowa z narzeczonym jest tutaj kluczem. Bardzo trudno jest namówić osobę uzależnioną do skontaktowania się z psychologiem, czy też ze specjalistycznym ośrodkiem. Sądzę także, że kierowanie się do takiego ośrodka "za plecami" partnera nie jest dobrym wyjściem, ponieważ, on w takiej sytuacji może się poczuć przyparty do muru, wystraszyć się, a nawet stracić zaufanie do Ciebie. Powinnaś z nim porozmawiać, przede wszystkim uświadomić mu jak ten problem wygląda z Twojej perspektywy, jak ty się czujesz, czego się obawiasz. Zasugeruj mu, że Cię krzywdzi, a jeśli Cię kocha i nie chce tego robić, to musicie wspólnie znaleźć jakieś wyjście z tej sytuacji. Zaproponuj także, że jeśli on tylko jest gotowy na przyjęcie pomocy, to wspólnie jej poszukacie. Na początku spróbujcie dojść do tego co jest przyczyną jego ucieczki w narkotyki, jeśli nie dacie rady sami , wtedy może warto zdecydować się na pomoc profesjonalną. Zdaję sobie sprawę jak łatwo się mówi "porozmawiajcie", a jak trudno o taką rozmowę w praktyce, ale podobnie jak ktoś powyżej, uważam, że szczerość jest podstawą do rozwiązania każdego problemu.
To mój pierwszy post na tym forum, dlatego wybaczcie jeśli jest nieskładny:)
pozdrawim:)
Szczera ,spokojna rozmowa nie wiele tu da.Ludzie uzależnieni potrafią świetnie manipulować osobami które z czasem staja się ich ofiarami.On dokonał wyboru woli życie na tak zwanym'' haju'' jego wybór.Nie udzielam Ci rad -ale ja posłuchałabym kobiet które niby z miłości zdecydowały się być z partnerem uzaleznionym.Sama jestem taką kobietą i wierz mi gdybym mogła cofnąć czas odeszłabym bez poczucia żalu.Zrobiłabym to z miłości do sie
ja tez uważam ,że on dokonał już wyboru i trudno ci go będzie od tego odwieść ale możesz spróbować może marihuana nie wypaliła mu całkiem mózgu .Ja w wieku 19 lat też miałam chłopaka było ok a zaś oznajmił mi że odchodzi bo ćpa a ja nie zasługuję na niego nie prosiłam by wrócił dokonał wyboru a ja brzydzę się takimi osobami.Po roku dowiedziałam się że żałował i chciał wrócić ale nie znalazł tyle odwagi a ja mu nie pomogłam dla mnie było już po fakcie .Przemyśl to czy warto