Mój Luby aktualnie sobie studiuje dość spory kawałek od domu toteż przyjeżdza raz na tydzień. I teoretycznie z tej swojej wiochy do mnie ma te biedne 4 kilometry i ja rozumiem, że można być zmęczonym itd ( zwłaszcza jak się pije cały tydzień i imprezy do białego rana robi) Ale czy to jest taki problem przyjechać? jak się ma samochód pod domem? Albo np w zeszłym tygodniu pojechał sobie do znajomych kawałek za Miasto i przejeżdzał koło mojego domu ( a umówił się wcześniej ze mną) i co? Jak zapytałam kiedy bedzie to dopiero mi napisał, że siedzi u znajomych i sory kotek ale dziś sie nie widzimy. A wiedział ze dwa następne dni pracuje. I ma pretensje, że ja się czepiam. No ale jak tu się nie czepiac?? Ja zawsze jakos mogę znaleźdź czas, ja mogę przyjechać. Nawet do niego do akademika a to jest kawałek (2h) a jemu się dupy nie chce ruszyć z tej jego wioski do mnie. Nie wiem, może to ja jestem faktycznie dziwna albo mam jakieś krzywe podejście, no bo juz w sumie sama nie wiem.. Czasem mam wrazenie jakby wszyscy jego znajomi byli jedno od drugiego uzależnione.. ja nie wiem.. co Wy o tym myślicie?
Podobne tematy
Mer... Mi się wydaje (i na pewno nie tylko mi), że Tobie dużo bardziej zależy na tym związku niż jemu. Nie jesteś dziwna, bo to normalne, że się chce spędzać z ukochaną osobą jak najwięcej czasu. Tym bardziej, że codziennie spotykać się nie możecie. Zachowanie Twojego lubego od biedy można tolerować u małżonka z 30-letnim stażem, ale to też tylko "od biedy". Patrząc na Twój wiek - w Waszym przypadku na pewno staż jest krótszy.
Ciekawi mnie ile się znacie, ile czasu jesteście oficjalnie parą?
A nie próbowałaś poznać jego znajomych? Nie może Cię czasem zabrać do tych, od których jest uzależniony?
Jak dla mnie ten facet Cię ewidentnie olewa. Daj sobie z nim spokój bo tylko się w tym związku marnujesz.
Tak to jest kiedy facet wpadnie w wir imprezowania...
Poczekaj, porozmawiaj z nim, co lub kto jest dla Niego najważniejsze/y i może wtedy coś zrozumie. Zrozumie że Ciebie boli kiedy tak się zachowuje...
Ja znam jego znajomych. Niejednokrotnie spotykam się z nimi kiedy jego nie ma i bardzo się lubimy.
znamy się prawie pół roku i tylez czasu sie spotykamy aczkolwiek parą jesteśmy od dokładnie 2 m-cy ..
Ale na ogól, to jest na prawde super.. tylko ten jego wieczny brak czasu, ja rozumiem obowiązki w domu, praca. też mam . ale ja jakoś MOGĘ mieć czas, a dziś? obiecał ze przyjedzie. i " wybacz kotek ale jade od razu do domu." Bo go odwiozą. a potem to nie łaska wsiąść w autobus, minibus samochód??
ależ mnie to denerwuje. A jednocześnie nie chcę sobie dac spokoju. Po za tym.. to mnie bardzo zastanawia.. jestem jego pierwszą dziewczyną..
A jego znajomych... z którymi się bardzo lubicie, nie możesz spytać... choćby jakoś ich podpuścić... kto wie, może (niestety) wyjdzie coś co by nie chciało, żeby wyszło.... ale z drugiej strony, spróbuj się w jego sytuacji postawić... trudne to i dla dobrego efektu wymagające konstruktywnego podejścia. Powodzenia.
Albo on ma cię w d*** albo jest jeszcze takim trochę dzieckiem i ślepym przy okazji. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że cię rani i trzeba by go jakoś "obudzić". Jeśli to obudzenie mu nie pomoże i po jakiś czasie się sam do ciebie nie będzie dobijał to znaczy , że jednak mu na tobie nie zależy.
Meredith Grey jeśli myślisz że studia to nieustanna impreza to zacznij je i Ty.
Fakt, że chcesz sie z nim spotkać mnie nie dziwi, ale z twoich postów bije tyle żalu, że jestem w szok.
Jestem jego pierwszą dziewczyna piszesz, a on którym twoim facetem 7??
Bilet kosztuje, samochód też nie jeździ na wodę, może go nie stać? Trochę wyrozumiałości a po drugie ma tez prawo do własnego zycia a na Tobie świat sie nie kończy...
Podpisuję się obiema rękoma pod słowami Apoteozy!:)
Być na każde zawołanie kobiety= znudzić się jej prędzej czy później
apoteoza23, jacol- kobiety i faceci, nie bądźcie tacy sceptyczni i surowi. Spójrzcie na sprawę z perspektywy Meredith Grey.
Wcale Ci się nie dziwię, że martwisz się o los swojego związku, tym bardziej, że jesteś pierwszą dziewczyną swojego partnera. Ja sama miałam swojego pierwszego chłopaka będąc rok młodszą od Ciebie, więc można powiedzieć, że po części Cię rozumiem. Każda z nas ma swoje indywidualne potrzeby i chce spełniać się jak najlepiej w roli ukochanej kobiety.
Wasz związek trwa dopiero 2 miesiące i jest to ciągle faza zauroczenia i idealizacji wybranka/wybranki. Stąd ciągłe obawy i żal, poczucie samotności w chwilach, gdy jesteście odseparowani od siebie, ponieważ działa to wciąż na zasadzie przecież było tak wspaniale- dlaczego teraz mnie ignoruje i zostawia?. Nikt z nas nie jest idealny- z każdym miesiącem będziesz tego coraz lepiej świadoma. On także. W 2 miesiące jeszcze nikt nikomu bezgranicznie nie zaufał, ani nikt w tak krótkim czasie nie obdarzył się szczerą miłością. Do tego potrzeba czasu. Dopiero po paru latach życia u jego boku zrozumiesz, jak wiele jeszcze o nim nie wiedziałaś, gdy zaczęły się Wasze początkowe kłopoty.
Dodatkowo Twój chłopak rozpoczął studia, a imprezy i przebywanie z kolegami stały się dla niego zupełnie nowym doświadczeniem, które totalnie odwróciło jego uwagę od Ciebie. Oczywiście nie jest to usprawiedliwienie. Musisz jednak pamiętać, że zaufanie jest fundamentem każdego związku. Może przez pewien czas warto byłoby przymknąć oko na jego skłonności do imprezowania i samej udać się gdzieś z grupą koleżanek? Może jakieś ploty przy kawie w knajpie? Gwarantuję, że to pomoże.
Dodatkowo powiem Ci także, że ciągłe przebywanie w towarzystwie ukochanej osoby, to nie najlepszy pomysł. Z czasem poczujesz, że jesteś od niego uzależniona, a każdy czas rozłąki będzie bolesny i obfitujący w łzy. Każdy z nas musi nauczyć się żyć w związku, w którym rozwinięta na maksa jest zdolność dawania sobie w pewnej kwestii całkowitej swobody. My po prostu musimy dawać naszym partnerom możliwość zabawienia się z kumplami, gdy mają na to ochotę, bo najprościej w świecie nie jesteśmy istotami, wokół których ciągle ktoś musi skakać. Jako kobiety angażujemy się uczuciowo bardzo mocno, co jest przecież szlachetne, ale musisz wyszkolić w sobie także zdolność do bycia po części egoistką. Gdy Twój facet wychodzi z kolegami na imprezy, czy po prostu bawi się do rana w akademiku, ty wyskakuj z koleżankami na ploty, baw się, korzystaj z życia. Jeśli obydwoje z partnerem bardzo się kochacie i ufacie sobie, nie ma absolutnie powodów do obaw. Oczywiście, nie należy także przesadzić w drugą stronę.
Powodzenia życzę i pozdrawiam!
12 2010-01-23 21:48:28 Ostatnio edytowany przez TheBlackMoonLight (2010-01-23 21:53:20)
kurde to co czytam w twoim watku to dla mnie abstrakcja,niewiem jak chlopak moze nie miec checi wpadac...to cos tu jest nie halo....ok bilet kosztuje benzyna tez ale skoro ma kase na balangi to moze zamiast imprez odlozylby na ten bilet???pozatym ja od 2 lat widuje sie z moim CODZIENNIE i nie ma nudy...skoro sugerujecie ze w zwiazku mozna zaczac sie nudzic to jak potem bedzie w malzenstwie????jak beda siebie mieli 24/24.aha i kwestia tego ze sie umawia , przejezdza kolo domu ze znajomymi a olewa sprawe....no takie zachowanie to porazka
Drogie koleżanki te popierające Meredith Grey wszystkie macie po 18 19 lat, a aspirujecie do ultra poważnych związków. Zastanawia mnie jedno, kiedy w waszym życiu jest czas na naukę, na rodzinę? Czy w takim wieku najważniejsze jest posiadanie faceta?
youngwind Ty piszesz o rzeczach jakie powinno się robić względem partnera i to z takim przekonaniem jakby to było obligatoryjne z cały szacunkiem dla Ciebie, ale twoje słowa brzmią niczym jakbyś cytowała k.r.o a zapewniam Cię, że nic takiego tam nie ma ![]()
Pisanie każda z nas ma swoje potrzeby, to już lekkie przegięcie, może czasem warto zejść na ziemię.
Skrytykowałaś apoteozę23, która ma trochę więcej lat od Ciebie i pewnie lepiej się na tym zna.
Jak tak dalej pójdzie to 14 latki będą miały potrzeby <hahaha>
14 2010-01-23 22:39:28 Ostatnio edytowany przez TheBlackMoonLight (2010-01-23 22:42:00)
Martyna777 czas zawsze sie znajdzie, roznica w tym ze jak czas jaki mialabym pswiecic na imprezowanie poswiecam mojemu, pozatym nie zwracaj sie do kolezanek Meredith Grey tylko do niej i na temat bo troche zjechalas z niego, ja nikogo tu nie skrytykowalam, a to co napisalam to w wiekszosci prawda.a jesli nie to powiedz mi z czym.
UUUUUUUUUUUU Imprezowanie??
A to w twoim wieku się imprezuje? No popatrz nie wiedziałam.
TheBlackMoonLight a czy ja gdzieś wymieniłam Ciebie? Może z tym twoim ukochanym poświęćcie trochę czasu na czytanie ze zrozumieniem ![]()
16 2010-01-23 23:01:16 Ostatnio edytowany przez vinnga (2010-01-23 23:02:20)
Drogie koleżanki te popierające Meredith Grey wszystkie macie po 18 19 lat, a aspirujecie do ultra poważnych związków. Zastanawia mnie jedno, kiedy w waszym życiu jest czas na naukę, na rodzinę? Czy w takim wieku najważniejsze jest posiadanie faceta?
Pisanie każda z nas ma swoje potrzeby, to już lekkie przegięcie, może czasem warto zejść na ziemię.
Skrytykowałaś apoteozę23, która ma trochę więcej lat od Ciebie i pewnie lepiej się na tym zna.Jak tak dalej pójdzie to 14 latki będą miały potrzeby <hahaha>
A czy to, że ja mam więcej lat niż Apoteoza ma świadczyć o tym, że znam się najlepiej?
Popieram Meredith i nie mam wcale 18 lat. I z punktu widzenia starszej koleżanki mogę powiedzieć, że związek Meredith jest dziwny. W wieku 18 lat jest czas na szalone zauroczenia, zdobywanie doświadczeń, uczenie się bliskości - a jak ona ma to robić, skoro swojego chłopaka widuje raz na x czasu a jedyne czego się uczy to tego, że są na świecie ważniejsze sprawy niż ona? Na pewno są ważniejsze, ale na pewno nie jest to kolejna impreza bez swojej dziewczyny czy oszczędność na bilecie. Jak taki oszczędny biduś to 4 km można spokojnie przejść piechotą prze 40 minut...
A zakładając, że to taki rozsądny chłopak, który na pierwszym miejscu stawia naukę i razem z Meredith ma zamiar tworzyć dojrzały związek - taki chłopak nie umawia się z dziewczyną i nie wycofuje potem bez baaardzo ważnego powodu... A jeśli w wieku 18 lat tworzy się taki racjonalny związek, to co będzie później, po kilku latach razem? I co oni oboje będą mogli powspominać?
To że partner Meredith imprezuje nie oznacza tego, że odwrócił uwagę od autorki. To ma sam siebie karać w momencie kiedy nie może zobaczyc sie z Meredith? Ma juz nie spotykać się z kolegami bo będzie to równalo się z lekceważeniem?
TheBlackMoonLight to, ze pije piwo nie oznacza ze to on stawia.
Dziewczyny macie po 18 lat a zachowujecie sie jak przysłowiowe "żony", najlepiej ukrócić i kontrolować. Zaskakujące jest to jak szybko można dosć do wniosku że :"on mnie olewa". To, że nie jest na kazde zawołanie nie oznacza, że mu już nie zalezy.
W wieku 18 lat jest czas na szalone zauroczenia, zdobywanie doświadczeń, uczenie się bliskości
a jak ktoś tego doświadczenia nie zdobył to co nie będzie miał już żadnych związków albo tylko nieszczęśliwe??
A zakładając, że to taki rozsądny chłopak, który na pierwszym miejscu stawia naukę i razem z Meredith ma zamiar tworzyć dojrzały związek - taki chłopak nie umawia się z dziewczyną i nie wycofuje potem bez baaardzo ważnego powodu... A jeśli w wieku 18 lat tworzy się taki racjonalny związek, to co będzie później, po kilku latach razem? I co oni oboje będą mogli powspominać?
Wspominać można różne rzeczy
19 2010-01-23 23:54:54 Ostatnio edytowany przez TheBlackMoonLight (2010-01-24 00:05:47)
Martyna777 napisał/a:Drogie koleżanki te popierające Meredith Grey wszystkie macie po 18 19 lat, a aspirujecie do ultra poważnych związków. Zastanawia mnie jedno, kiedy w waszym życiu jest czas na naukę, na rodzinę? Czy w takim wieku najważniejsze jest posiadanie faceta?
Pisanie każda z nas ma swoje potrzeby, to już lekkie przegięcie, może czasem warto zejść na ziemię.
Skrytykowałaś apoteozę23, która ma trochę więcej lat od Ciebie i pewnie lepiej się na tym zna.Jak tak dalej pójdzie to 14 latki będą miały potrzeby <hahaha>
A czy to, że ja mam więcej lat niż Apoteoza ma świadczyć o tym, że znam się najlepiej?
Popieram Meredith i nie mam wcale 18 lat. I z punktu widzenia starszej koleżanki mogę powiedzieć, że związek Meredith jest dziwny. W wieku 18 lat jest czas na szalone zauroczenia, zdobywanie doświadczeń, uczenie się bliskości - a jak ona ma to robić, skoro swojego chłopaka widuje raz na x czasu a jedyne czego się uczy to tego, że są na świecie ważniejsze sprawy niż ona? Na pewno są ważniejsze, ale na pewno nie jest to kolejna impreza bez swojej dziewczyny czy oszczędność na bilecie. Jak taki oszczędny biduś to 4 km można spokojnie przejść piechotą prze 40 minut...
A zakładając, że to taki rozsądny chłopak, który na pierwszym miejscu stawia naukę i razem z Meredith ma zamiar tworzyć dojrzały związek - taki chłopak nie umawia się z dziewczyną i nie wycofuje potem bez baaardzo ważnego powodu... A jeśli w wieku 18 lat tworzy się taki racjonalny związek, to co będzie później, po kilku latach razem? I co oni oboje będą mogli powspominać?
Dobrze napisane....
apoteoza23 :
no prosze cie...jakos trudno mi uwierzyc ze zawsze jemu stawiaja ze on sie nigdy nie doklada.to hojnych ma kumpli...
dobrze zachowuje sie jak przyslowiowa zona i jest mi z tym dobrze.
a skoro pijesz do tego ze jak nie jest na skinienie to mu nie zalezy to powiedz mi czy tobie by bylo milo jakby Twoj chlopak sie z Toba umowil i potem jadac ze znajomymi minal Twoj dom a Tobie napisal ze sie nie widzicie?tak po prostu bo jest ze znajomymi? nie chodzi juz o ta sytuacje ale jakbys ogolnie tak miala??jakby chlopak wybral znajmoych a nie ciebie?
Karac siebie?czym?spotkaniem ze swoja dziewczyna?aha to dla Ciebie kara?ok.jak kto lubi. tylko nie strugaj tu panny wyrozumialej bo wiesz dobrze ze nie chcialbys takiego czegos uslyszec ze jestes kara bo twoj chlopak woli kumpli.
Dziewczyno masz 18 lat a masz teksty ja 40letnia panna, albo 50 letnia mężatka zdradzana od początku malżeństwa.
Wyhamuj trochę!!
Zaczynasz przesadzać, kara że się spotka z dziewczyną? Buhahaha a kto tak napisał?
A może wy obie nie dorosłyście do związku??
Może warto się nad tym zastanowić ![]()
a skoro pijesz do tego ze jak nie jest na skinienie to mu nie zalezy
napisałam:
To, że nie jest na kazde zawołanie nie oznacza, że mu już nie zalezy.
to powiedz mi czy tobie by bylo milo jakby Twoj chlopak sie z Toba umowil i potem jadac ze znajomymi minal Twoj dom a Tobie napisal ze sie nie widzicie?tak po prostu bo jest ze znajomymi? nie chodzi juz o ta sytuacje ale jakbys ogolnie tak miala??jakby chlopak wybral znajmoych a nie ciebie?
podstawa związku to komunikacja, jakby juz mnie postawił w takiej sytacji to zrozumiałabym to chyba, zeby takie sytacje się powielały to zaczełabym się nad tym zastanawiać.
Karac siebie?czym?spotkaniem ze swoja dziewczyna?aha to dla Ciebie kara?ok.jak kto lubi.
proszę czytaj uważniej bo napisałam zupełnie co innego
To ma sam siebie karać w momencie kiedy nie może zobaczyc sie z Meredith? Ma juz nie spotykać się z kolegami bo będzie to równalo się z lekceważeniem?
tylko nie strugaj tu panny wyrozumialej bo wiesz dobrze ze nie chcialbys takiego czegos uslyszec ze jestes kara bo twoj chlopak woli kumpli.
no comment
Jej, ależ burzę wywołałam. ..
pewnie wszystkie macie po części rację.
Ale w sumie, stwierdzam, że mam to gdzieś. on może pracować i spotykać się ze znajkomymi a ze mną nie? Ok. To niech się buja. Teraz moja kolej. jak się stęskni ( Może) to sie zastanowię co dalej. Jak na razie wracam z powrotem do pracy. I koniec z wyciąganiem mnie nie wiadomo gdzie bo on się musi zobaczyć ze znajomymi ( zaznaczam, że większość z nich uczy się i mieszka w tym samym mieście co on. Więc widują się codziennie. I uwierzcie mi dla kogo jak dla kogo ale dla niego studia to jedna wielka impreza. Bo jutro zaczyna się sesja. a on nic nie ma pozaliczane, ani też się do niej nie uczy. w sumie. smarkam na to. niech robi co chce. tylko z dala ode mnie.
Meredith Grey, Twój chłopak nie postępuje w porządku co do tego, że się umawia a później nagle oznajmia, że nie będzie. Powinien się określić od razu albo będzie albo nie a jak wie, że może będzie szedł na imprezę to niech się nie umawia z Tobą. Z tego co piszesz znajomi są dla niego ważni i to mnie jakoś nie dziwi. Jesteście ze sobą 2 miesiące dopiero, on jest młody musi się wyszaleć ^^ Jak przyjdzie większe uczucie z Twojej i przede wszystkim z jego strony to sama zobaczysz, że to on będzie się chciał częściej spotykać teraz za pewne nie bierze Waszego związku aż na tak poważnie.
Drogie koleżanki te popierające Meredith Grey wszystkie macie po 18 19 lat, a aspirujecie do ultra poważnych związków. Zastanawia mnie jedno, kiedy w waszym życiu jest czas na naukę, na rodzinę? Czy w takim wieku najważniejsze jest posiadanie faceta?
Nie wrzucaj wszystkich do jednego wora.Sadzisz,ze majac 18,19 lat nie mozna zyc w
dojrzalym zwiaku? Czasami ludzie ktorzy maja 40 zachowuja sie gorzej niz dzieci.
To, ze Ty nie mialas jeszcze nikogo,to nie obliguje Cie do tego,zebys krytykowala
inne mlode dziewczyny,ktore maja swoich partnerow.
Czas na nauke,rodzine - praktycznie kazda z mlodych kobiet piszacych na tym forum studiuje,
pracuje lub jedno i drugie.
Skrytykowałaś apoteozę23, która ma trochę więcej lat od Ciebie i pewnie lepiej się na tym zna
Daruj sobie takie komentarze dla Ciebie.Jeszcze raz Ci napisze: wiek nie ma nic do znaczenia.
Przyklad:Jezeli ktos urodzi sie glupi to i glupi umrze.
Ktos mlodszy od Aporteozy,moze pisac rownie madrze jak ona,wiec daj juz spokoj z tym wiekiem.
UUUUUUUUUUUU Imprezowanie??
A to w twoim wieku się imprezuje? No popatrz nie wiedziałam.
Co,ze za mloda jest na imprezy?Bo ma tylko 18 lat?
W swoim watku ciagle uzalasz sie nad soba,nie dziwie sie,ze jests sama.
Nie masz z kim,to nie imprezujesz,ale nie czepiaj sie mlodszych od Ciebie.
W ogole to ile Ty masz lat,ze 100?Ze krytykujesz 18-latki?
To, ze Ty nie mialas jeszcze nikogo,to nie obliguje Cie do tego,zebys krytykowala
inne mlode dziewczyny,ktore maja swoich partnerow.
Widzę, że jestem już znana ;d;d
A co do krytyki stare panny tak mają ;d;d;d
W swoim watku ciagle uzalasz sie nad soba,nie dziwie sie,ze jests sama.
Nie masz z kim,to nie imprezujesz,ale nie czepiaj sie mlodszych od Ciebie.
W ogole to ile Ty masz lat,ze 100?Ze krytykujesz 18-latki?
Wcale aż tak strasznie się nie użalam ![]()
Mam prawo się czepiać ![]()
A co do wieku to mam 21 lat
Dobra dziewczyny nie kłućcie się. W zasadzie to i tak juz po ptokach jak to sie mówi, bo posłałam go w pierony. mam tylko nadzieje ze nie bede załować.
Nie będziesz żałować, Mer... Może mu coś zaświta w przeimprezowanej główce i spróbuje się zmienić, jeśli mu na Tobie zależy, a jeśli nie to będziesz miała pewność, że nie ma czego żałować ![]()
Meredith i bardzo dobrze zrobilas! Nie wiem czemu,ale ja jestem zdania,ze faceci
sie nie zmieniaja albo zmieniaja - ale tylko na gorsze.