Tak się zastanawiam, gdyż na rozmowach zasiadam zawsze jako rekruter, na co Wy- kandydaci zwracacie uwagę. Każdy zwraca bowiem uwagę na to, co jest ważne dla rekrutera, jak się kandydat powinien zachować. Może zatem czas pomyśleć na co to rekruter powinien zwracać uwagę
Jak postrzegana jest sama rozmowa kwalifikacyjna od strony osoby , która ubiega się o pracę ?
Podobne tematy
Myślę, że powinien być miły i ZAINTERESOWANY kandydatem. To da się wyczuć. Zdarzało mi się być na rozmowach, gdzie rekruterka tasowała mnie wzrokiem, odpowiadała zdawkowo na moje pytania i cały czas patrzyła w okno ( miałam wrażenie ,że bardziej niż mną interesuje sie drzewem , które było z oknem)
No nie mówcie mi nawet, że jak idziecie na rozmowę do firmy to nie zwracacie uwagi ani na nią samą ani też na osobę rekrutera. Czy tylko kotty na tym forum ma jakieś spostrzeżenia?
Myślę że pownien być po prostu kulturalny. Spotkałam się raz na rozmowie kwalifikacyjnej (rozmowa dotyczyła nie pacy a praktyk)z sytuacją wywyższania się osoby- miało to wydźwięk zarówno werbalny jak i mowa ciała wskazywała na :lepiej by było gdybyś sobie poszła panienko bo mi głowę zawracasz...
Czułam się dziwnie kiedy każda moja grzeczna i merytoryczna odpowiedź na pytanie była odbierana z grymasem na twarzy i lekceważeniem.
Myślę, że wystarczy kultura i traktowanie drugiej osoby nie jak intruza, ale jak osoby o której można się coś dowiedziec , a także i się nauczyć.
Ja zwracam uwagę na rekrutera, w sensie czy coś między nami zaiskrzy czy nie, to wiele przesądza.Niekiedy szłam na rozmowe i fatalnie mi się rozmawialo, bo na wstępie czułam, że nie przypadłam do gustu rekruterce. Myśle, że tak nie powinno być, że rekruter powinien się zachowywać tak by nie dać odczuć kandydatowi o swoich sympatiach. Czasem rekruterki są zbyt milutkie, że aż za miłe co wzbudza we mnie jakieś podejrzenia co do ich szczerości!
A ja miałam ostatnio rozmowę w jednej korporacji i to był koszmar co wyprawiała tam rekruterka & Co. To znaczy ,wiecie - praca generalnie nie była jakaś szczególna, miałam obsługiwać klientów przez telefon po angielsku - a zrobili z tego rekrutację jak na szefa korporacji
Najpierw gadka szmatka przez telefon po angielsku, potem spotkanie, 1,2,3, z rożnymi rekruterami , testy językowe 1,2,3 i cały czas ta nakręcająca gadka i wymuszony optymizm mojej rekruterki ( bo byłą taka jedna co cały czasem mnie prowadziła przez te all etapy rekrutacji ) jaka to świetna praca i jak bardzo świetna korporacja. Aż mi niedobrze było od tej jej słodyczy - bo wiadomo, że to była ściema ...Praca jak wszędzie i tyle. W międzyczasie dostałam inną ofertę, gdzie zaprosili mnie raz na porządną rozmowę i stwierdzili ,ze jestem okay a nie męczyli mnie 3 tygodnie jak tutaj ! I olałam tą korporację ![]()
Ja miałam na szczęście dosyć fajnych Rekruterów, Ostatnio byłam rekrutowana przez jedną agencję i było to takie outsoursingowe rekrutowanie. Bo składałam aplikacje na ofertę gdzie Klient był nieznany. Agencja szukała kogoś dla tego klienta. I było ciekawie, najpierw mnie zaproszono do agencji tam dopiero Rekruterka mi opowiedziała co to za klient, a potem było tak, że w sumie miałam rozmowę dopiero w firmie. Fajne było to, że ta Rekruterka była ze mną cały czas w kontakcie. Czyli np. po rozmowie już w firmie pytała mnie o wrażenia itd. A jak się już dostałam , zadzwoniła pogratulować i życzyć sukcesów w nowej pracy
Przyznam ,że to było bardzo miłe i ciepło to wspominam jakoś. Do tamtej pory nigdy jeszcze mnie tak nikt nie dopieszczał - więc może dlatego ![]()
8 2011-04-05 01:44:27 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-04-05 01:50:41)
Nie byłam dotychczas na wielu rozmowach o pracę i w swoim życiu dopiero miesiąc pracowałam, więc nie mam ogromnego doświadczenia, ale uważam, że ważne , by była kultura osobista, bo wiadomo, że to różnie nawet wśród rekruterów pewnie bywa, powinien rozumieć czyiś stres, dlatego być wyrozumiałym ( ja na rozmowach cała się trzęse i ciezko mi opanować to niestety jak na razie), zadawac adekwatne pytania. Tzn jeżeli to jest zwykła praca w sklepie, to nie próbowac być zbyt ambitnym i zadawać jakiś górnolotnych pytań, tylko adekwatne do charakteru pracy. Myślę, że dobre są takie pytania, choć dla kandydata na pewno trochę stresujące, ktore są imitacja jakiejś scenki np "Co pani zrobilaby w takiej i takiej sytuacji"? To pozwala spojrzeć czy dana osoba sie do pracy choć trochę nadaje, czy jest kreatywna itp.
Tą rozmowe kwalifikacyjną, gdzie zatrudniono mnie wspominałam miło, niby pytania adekwatne, choc niektore krepujace, bo myslalam, ze beda latwiejsze, ale wrażenie bylo ok, ale no potem sie zepsulo bo nie przedluzyli mi jako jedynej umowy mimo ze moim zdaniem dobrze pracowalam
- choc przyznaje z reka na sercu, ze inni faktycznie lepiej pracowali, no ale nawet jak zle mi szlo, to wiem, ze w nastepnej pracy bardziej bym sie postarala, ale mysle, ze tragedii nie bylo
no a wtedy gdy mowila, ze nie rpzedluza umwoy, to nie patrzyla nawet na mnie, tylko na sciane i powiedziala, zebym poszukala sobie pracy bardziej odpowiadajacej mym mozliwosciom.. bezczelna kobieta
a i wczesniej taka dziewczyna uprzedzala mnie, ze ta dyrektorka jest okropna i moga zaczac sie zwolnienia ![]()
i co o tym myslicie ? ![]()
poczulam sie wtedy jak smiec, moze dlatyego zrobilam sobie ponad pol roku przerwy od szukania pracuy.