Dziewczyna więc jak Wy się czujecie, jako przyszłe żony, może i matki gospodynie? CZy czujecie całkowitą radość czy też czujecie delikatny smutek, że to co było już nie wróci i strach w obawie, że wszystko się uda? Ja z racji tego, że będę po ślubie dosyć daleko mieszkała, zmieni się całe moje życie, miejsce zamieszkania, stan, cywilny, nazwisko, otoczenie, ludzie najbliżsi których codziennie widziałam i których rad słuchałam... Martwi mnie fakt iż zostawiam moich staruszków samych, oni już potrzebują opieki a ja najmłodsza z rodziny jednak wyfruwam z gniazda... Wiem tak musi być ale boję się nich i boję się co to będzie. Ale też jestem przeszczęśliwa, że będę miała swoją rodzinę
A jak to jest u Was? Czy tylko ja mam takie odczucia?
Podobne tematy
A ja też mam mieszane uczucia, bo mój przyszły ślubny chce mieszkać u niego aż do czasu aż nie wykończymy domu ...a tam jest dosyć liczna rodzina...boje się że nie potrafiłabym się przystosować do amtejszych obyczajów ![]()
Ja przede wszystkim nie mogę się doczekać i cieszę się, ze wreszcie będziemy na co dzień razem i nie będziemy się musieli żegnać.
Oczywiście delikatny strach jest, ale to jak zawsze przed tym co nieznane. Głównie chodzi mi o codzienność, prowadzenie domu itp.
My po ślubie jeszcze będziemy kończyć studia, więc częściej będziemy się widzieć z narzeczonego rodziną niż moją. Ale przyjaciół tu będę mieć, więc nikogo nie opuszczę daleko.
Ja mam o tyle specyficzną sytuację, że od jakichś 3 lat mieszkamy razem, z dala od naszych rodziców zatem nie boję się tego co będzie po ślubie. Dla mnie jest to po prostu kwestia formalna ![]()
Przede wszystkim jestem pewna, ze chcę z moim narzeczonym spędzić resztę życia. ak narazie to nie mieszkamy razem i już się nie mogę doczekać aż to nastąpi. Jeśli chodzi o prowadzenie domu to się jakoś nie boję. Nie jestem wytrawną kucharką, więc jednym z moich postanowień noworocznych jest uzupełnić braki w gotowaniu. Prędzej się boję czy damy radę finansowo itp.Chociaż ja zarabiam tak sobie a narzeczony całkiem nieźle to jednak chcemy wziąć duży kredyt na remont domku, w którym będziemy mieszkać. Ale zdrugiej strony sobie myślę, ze ludzie spłacają kredyt na mieszkanie i jakoś dają radę to my pewnie też damy radę. Atak wogóle to nie umiem się doczekać ślubu i tego, ze będę żoną mojego mężczyzny
A mieszkać będziemy bardzo blisko naszych rodzin, wiec jako takiej tęsknoty pewnie nie będzie.