tak jak w temacie. ![]()
brałam dziś udział w pewnej dyskusji na naszym forum i stąd to pytanie.
jak to według Was jest? po co ludzie się zaręczają? albo inaczej co niesie ze sobą zaręczenie się?miłość po grób, jest to swego rodzaju "smycz" moralną albo początek przygotowań do ślubu?
powiem tak, dla mnie chwila otrzymania pierścionka, przyjęcie go, to moment w którym całe życie się zmienia, w którym potwierdzam że to ten jedyny człowiek mi przeznaczony ofiaruje mi dowód swego oddania i tym samym prosi abyśmy jak najszybciej stali się jednością poprzez sakrament małżeństwa. dla mnie zaręczenie się oznacza początek przygotowań do ślubu, ustalenie daty, listy gości itd. jest to deklaracja tego że wkrótce nasze życie będzie na zawsze wspólne i będziemy je dzielić na dobre i złe. otrzymanie pierścionka, przyjęcie go to nie jest dla mnie dowód miłości, nie można wg mnie przyjąć go z myslą, ok za kilka lat pomyślimy o ślubie, bo dla mnie jest to coś więcej. dowodów miłości są miliony i dostarczamy ich partnerowi na codzień setki, zwłaszcza tym że po prostu jesteśmy, po co więc oświadczyny, przyjęte by udowadniać światu że nasz związek jest poważny i chcemy ze sobą być choć w najbliższej przyszłości ślubu nie chcemy i go nie planujemy? rozumiem że przygotowania czasem trwają około roku a nawet dwóch, ale trwają. a po co zaręczyny po których pierścionek ciemnieje na palcu a o ślubie ani widu ani słychu bo to nie jest" jeszcze odpowiedni moment"?
jak myślicie NetKobietki? zgadzacie się ze mną? a może macie inne opinie?