dodalam ten watek bo akurat jest to moj problem i chetnie sie dowiem czy i was cos takiego nurtuje a jesli tak to jak sobie z tym radzicie.
wydawaloby sie ze to paradoks - polaczenie tych dwoch rzeczy.ale ja niestety tak mam.moja samoocena jest ponizej zera.za wszystko (no prawie za wszystko) obwiniam siebie.a jednoczesnie w chwilach dla mnie trudnych reaguje wlasnie agresja.no nie rzucam sie na nikogo z piesciami ale potrafie byc albo bardzo zlosliwa albo po prostu bardzo nieprzyjemna.szczegolnie w przypadkach gdy wiem napewno ze mam racje.a najgorsze jest to ze nie dam sobie powiedziec ze tej racji nie mam!
czy to faktycznie paradoks czy moze cos innego?
Podobne tematy
pytanie: czy chcesz to zmienic, czy wolisz w dalszym ciagu ranic osoby ktore atakujesz? sprawia Ci to przyjemnosc?
Paradoksalnie jesli zmienisz swoj sposob bycia- zostaniesz zaakceptowana i to PODNIESIE Twoja samoocene.
a pewnie ze chce zmienic
to nie jest u mnie tak ze ja chce kogos ranic.to ze mnie wyplywa jak lawa.a nie potrafie sie powstrzymac bo mam wrazenie ze wtedy wybuchne od srodka
chcesz zmienic -to super! ja proponuje spotkac sie z kims kto ma doswiadczenie- jakis psycholog. bo my tu za duzo nie zdzialamy ( a zaszkodzic nie ma sensu).
albo na jakies warsztaty pojsc. sa sposoby by ta "lawe w srodku" opanowac. najwazniejsze ze CHCESZ
pisz co i jak. pozdrawiam.
Sama również możesz nad sobą pracować. Panowanie nad emocjami nie jest takie trudne, tylko musisz oddać je pod władanie swojego umysłu. Nie pozwól, by "coś" Tobą kierowało. Sama bądź odpowiedzialna za swoje zachowania, zacznij od jakichś mniejszych rzeczy, z czasem wszystko się unormuje ![]()
W żadnym przypadku to nie jest paradoks. Przecież paradoks to coś co się wyklucza. Paradoksem byłoby raczej mam niska samoocenę i czuję sie z tym super i jestem zawsze w super humorze. Musisz podnosić swoją samoocenę - tu nie jestem w stanie pomóc bo nic o tobie nie wiem. Nie będę rzucał frazesów w stylu : zacznij uprawiac sport, czy idź na spacer.
dodalam ten watek bo akurat jest to moj problem i chetnie sie dowiem czy i was cos takiego nurtuje a jesli tak to jak sobie z tym radzicie.
wydawaloby sie ze to paradoks - polaczenie tych dwoch rzeczy.ale ja niestety tak mam.moja samoocena jest ponizej zera.za wszystko (no prawie za wszystko) obwiniam siebie.a jednoczesnie w chwilach dla mnie trudnych reaguje wlasnie agresja.no nie rzucam sie na nikogo z piesciami ale potrafie byc albo bardzo zlosliwa albo po prostu bardzo nieprzyjemna.szczegolnie w przypadkach gdy wiem napewno ze mam racje.a najgorsze jest to ze nie dam sobie powiedziec ze tej racji nie mam!
czy to faktycznie paradoks czy moze cos innego?
odpowiadając na Twoje pytanie czy kogoś coś takiego też nurtuje... ja tak mam.. jestem nie pewna siebie i w sytuacjach kryzysowych bronię się atakiem na bliskie mi osoby bądź w sytuacjach beznadziejnych płaczem... odzyskuje panowanie nad emocjami gdy już za dużo słów wyrzucę z siebie.. wtedy pukam się w głowę - mogłam inaczej.. obiecuje że już wiecej nie będę tak reagować.. no ale to wraca...
mój sposób?? jeszcze nad tym pracuje... odezwę się jak coś się zmieni...
Jakbym czytała o sobie. Też reaguje agresją i złośliwoscią i jeśli wiem, że mam racje to swoje zdanie zachowuję. Może faktycznie masz racje i to wyczuwasz a ktoś ci prubuje na siłe wcisnąc bujdy( skąd ja to znam:P) ? a to ze reagujesz agresja to inna sprawa. Widocznie jestes nerwowa bardzo. Zbyt mądrej rady Ci nie podam ze wzgledu podobienstw naszej sytuacji, jesli czujesz ze chcesz to zmienic wybierz się do psychologa, przemyśl sobie swoje reakcje i ich powód , licz do 10 czy poprostu z calych sił sprubuj chociaż trzymac nerwy w sobie. Przedewszystkim porozmawiaj tymu bliskimi osobami o swoich emocjach. Nie wiem czy pomoże, ale trzeba prubowac wsyztskiego;P
Ja mam bardzo podobnie, zazwyczaj jestem cichą i spokojną osobą .
A gdy ktoś mnie zdenerwuje , lub nie ma racji - potrafię się solidnie pokłócić .
Jeżeli chcesz się zmienić , to wszystko zależy tylko i wyłącznie od ciebie .
Od własnej siły i motywacji.
Ja tak miałem i nadal troche mam, że z powodu własnej niskiej samooceny
negatywnie oceniam innych a kiedys bywałem czesto wredny i złośliwy, chyba ze strachu.
Teraz sobie mowie ze niepochlebne myslenie o innych jest nie wpozadku.