netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

On Marihuana i JA

33 odpowiedzi5 235 wyświetleńzałożony przez Desire1987, 18.01.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1 Ostatnio edytowany przez Desire1987 (2010-01-18 10:56:34)

Temat: On Marihuana i JA

Witam,
Opowiem wam moją historię. Juz sama nie wiem co myśleć co robić . Miesiąc temu w szkole "poznałam" chłopaka. Poznałam w sensie ze zaczęliśmy rozmawiać. Uczymy się razem 3 rok - jesteśmy w jednej grupie ale nigdy wcześniej ze sobą nie rozmawialiśmy bo on przez 2 lata był z dziewczyną tez z naszego roku i nie przebywał  z moją paczką. A tu nagle miesiąc temu wyszło tak ze siedzieliśmy  przerwe razem, piliśmy piwo. Po szkole pojechaliśmy sobie na bilard i kolejne piwo... spędziliśmy razem popołudnie- było zadziwiająco miło. Chłopak bardzo mnie zaskoczył. Na pierwszy rzut oka wygląda podejrzanie - rasowy dres tak bym to ujeła. Bujaniec cwaniaczek - lubi sobie wypic i zapalić jointa. Po bliższym poznaniu , po tym jak opowiadał o swoim zyciu zobaczyłam że jest naprawdę wartościowym miłym facetem a to co widać na zewnątrz to tylko maska obronna i ze tak naprawdę on jest ciepłym kochanym facetem. Odwiózł mnie do domu... jeszcze przed spaniem dostałam chyba z 10 smsów jaka to jestem zajebista itp . Rano przyjechał po mnie i pojechaliśmy rano do szkoły. Kolejny cały dzień spędziliśmy razem. Opowiadał mi o swoim zyciu. Jest bezrobotny od października. Mieszka w mieszkaniu należącym do jego rodziców z siostrą... z która ciągle sie kłóci. z czego zyje? Z drobnego handlu fajkami ze wschodu i trawki;]
Przez pierwsze hmm 2 tygodnie było bosko. Widywaliśmy sie praktycznie codziennie , leżeliśmy patrząc sobie w oczy i głaskając sie .... Był taki ciepły kochany dobry... Powiedziałam mu otwarcie ze nie podoba mis ie ze pali trawe - bardzo tego nie lubie...Powiedział "postaram sie nie palic" jasneee tak samo jak ja staram sie rzucic fajki - pomyślałam ze na razie jest za wczesnie na stawianie warunków. Okazało sie ze mój luby bardzo chce zyc normalnie , załozyc rodzine miec dzieci - uwielbia dzieci - ja tez. Wiec byłam jeszce bardziej zauroczona ze mamy wspólne widoki na przyszłosc. Szukam stabilizacji- w tym momencie on nie jest w stanie mi nic zaoferować - ma taką świadomość. Myślałam cały czas ze spokojnie przecież na wszystko przyjedzie czas nie ma sie co spieszyć itp. Poznałam jego przyjaciólke - tez dziwna osoba na pierwszy rzut oka podejrzana dziewczyna. ma 2 dzieci tez lubi sobie zapalic itp. o dziwo bardzo mnie polubiła, jej dzieci za mną szaleją... mój luby bardzo liczy sie z jej zdaniem wiec tym bardziej cieszyłam sie ze mnie polubiła. Tak jak wspomniałam widywaliśmy sie praktycznie codziennie , pisaliśmy do siebie 100 smsów dziennie... bajki normalnie.  Minął wczoraj miesiąc ....a mi się wydaje ze to juz pół roku. i coraz mniej podoba mi się to co widze. Motylki w brzuchu juz zdechły...zaczyna sie codzienne zycie Prawdziwe zycie. Juz nie jest tak fajnie rózowo... od zeszłego tygodnia jakos sie ścinaliśmy troche...niby nic poważnego ja nie miałam humoru wiec sie czepiałam potem jak próbowałam normalnie z nim gadać to on odbierał każde moje słowo jako atak . Poznałam jego rodziców. Kupiliśmy im pieska i pojechałam z nim żeby go im dać. Nawet mili ludzie. Pomyślałam to cos znaczy jesli przedstawia mnie rodzicom, znajomym itp. W sobotę poszlismy na imprezę... do jego przyjaciółki....było kilka osób których nie znałam... siedziałam cały wieczór sama na fotelu a mój luby dusza towarzystwa zabawiał wszystkich w koło i popijał sobie wódeczkę - z przerwami na jointa oczywiscie. Praktycznie tego wieczoru ze sobą nie gadalismy - tylko jak wychodziłam na fajke na balkon przychodził przytulał i pytał czy wszytko ok a reszta imprezy to jakby mnie tam nie było. Wkurzyłam ie bardzo...tak byc nie powinno , czułam sie bardzo  nieswojo, po co w sumie tam byłam nie wiem?! Potem oświadczył mi ze zostaje tam na noc bo nie opłaca mus ie jechac do domu... na poczatku miałam zostac z nim jednak widzac wielki rpoblem z miejscami do spania postanowiłam wrócić taksówką. Zostawiłam go tam ściącego na kanapie. Od rana dostawałam smsy ze przeprasza ze nic nie pamięta obudził sie i mnie nie było, dzwonił - nie odbierałam...potem odebrałam i nakrzyczałam na niego ze co on sobie myśli ze tak sie nie robi. Pojechałam do szkoły zajeżdżam i co widzE? mój luby siedzi z moja paczka koło mojej koleżanki i prowadza sobie miła pogawędkę. W szkole ludzie jeszcze nie wiedza ze jesteśmy razem- uznałam ze tak będzie na razie lepiej tym bardziej ze jego była nie daje mu spokoju. Oczywiście pojechał do szkoły Jeszce pijany bo nie zdążył wytrzeźwieć...i jak przyjechałam do szkoły koło 13 był juz znowu po kilku piwkach. Miałam prowadzić jego auto bo przeciez on ie w stanie... jednak stwierdził ze ten kawałek pojedzie sam ( z jednego budynku do drugiego jakies 200m) - Mieliśmy stłuczkę, wpadł w furie - ze jakto on rozwalił swój kochany samochodzik....miał szczęście ze  koleś któremu rozbił auto nie wezwał policji - bo przecież był pijany - powiedział ze jak wezwie policje to ja niby prowadziłam - jak to ja prowadziłam? ja mam za niego obrywać? ehh byłam wściekła on tez , dziś rano przyjechał żeby odwieść mnie do pracy znowu był wściekły od rana rzucał K*** i rugał siostrę ze bałagan w domu ze go wkurza itp i ze ma ochotę jej zaje***  itp. Coraz mniej mis ie to podoba... chyba pokazuje swoje prawdziwe oblicze... zastanawiam sie czy kiedyś nie dojdzie do sytuacji ze będzie miał ochotę mi zaje*** jak on to mówi... Mam wrażenie ze nie pasuje do tego jego świata , nie ma tam dla mnie miejsca... Na razie chodzą za mną takie myśli...przeczekam chyba kilka dni może sie cos zmieni ehh wiem ze on nie przestanie palić , ze nie zrezygnuje z towarzystwa dla mnie , ta jego była ze szkoły nie daje mu spokoju ciągle do niego pisze mimo tego ze od roku nie są razem - pokazuje mi te esy... nie ukrywa ich - ona jeszcze nie dawno twierdziła ze on ją kiedyś uderzył...on sie wypiera oczywiście a ja myślę ze może i byłby do tego zdolny skoro na siostrę tak go łapka świerzbi....ehh było mi tak dobrze...jeszcze tydzien temu było dobrze!! ;(
On ciągle powtarza ze nie znosi jak ktoś na niego krzyczy cos mu karze ogranicza w czymkolwiek , tylko ze on wszystko odbiera jako atak!Twierdzi ze rodzice mu zawsze wszytskiego zabraniali i teraz on tego nie zniesie znowu. Ze ja mu karze ze zabraniam....podaje przykład: zwykle on wstaje wcześniej ode mnie...patrze na zegarek 10 rano on jeszcze sie nie odezwał napisałam eska "kotek spisz jeszcze"? po godzinie dzwonie nie odbiera a ni jednego tel ani drugiego - zaczynam sie martwic bo zwykle wstaje o 6-7! i oddzwania za jakis czas koło 12 było... i ja zamiast powiedzieć "cześć misiaczku " przywitałam go słowami "no nareszcie" o on mówi ze spał a ja zdziwiona zapytałam bez żadnych wyrzutów i złości  od tak po prostu "do tej pory" i juz sie rzucił do mnie ze nikt nie będzie mu mówił ile ma spać ze mieszka sam i będzie wstawał o której mu sie podoba  - i od tego sie zaczęło każda kolejna rozmowa tego dnia była właśnie taka sama...wszystko odbierał jako atak

2

Odp: On Marihuana i JA

Trudny związek, nie bardzo wiem jakiej odpowiedzi udzielić. Z jednej strony na usta pada mi odpowiedz skoro on jest uzależniony, nie ważne czy w mniejszej czy w większej skali ale pali...... to ja wątpię czy tak łatwo i szybko to rzuci dla dobra Twojego. Całkiem nie miło postąpił na imprezie, zostawił cię na pastwę losu i baw się mała sad ale kochasz go, poza tymi niecnymi wyczynkami jest Wam dobrze ze sobą, może potrwaj z nim jeszcze, wystaw to na próbę i w tym czasie miej oczy szeroko otwarte. Jeżeli w dalszym ciągu wypatrzysz u niego kolejne minusy to wtedy zacznij podejmować konkretną decyzję.
POwodzenia

3

Odp: On Marihuana i JA

no kochać to nie kocham bo jeszcze stanowczo za wcześnie na takie deklaracje i wyznania...byłam nim strasznie zauroczona a teraz chyba zaczynam widzieć realny obraz jego życia...i coraz mniej mi sie to podoba
wcześniej to przepraszał za to ze palił w mojej obecności a teraz juz nawet nic nie mówi wstaje skręca sobie jointa i pali - tzn często zapowiada - słońce zapale sobie bo wiesz znajomi przyjadą bo cos tam bo coś tam ....

4

Odp: On Marihuana i JA

Ja powiem tak: uciekaj póki się jeszcze nie zakochałaś. Ludzie się nie zmieniają, a przynajmniej na pewno nie tak szybko. Jeśli już teraz, po zaledwie miesiącu, masz wątpliwości (zresztą według mnie całkiem uzasadnione, koleś zachowuje się jak burak), to potem lepiej nie będzie, co najwyżej tylko gorzej.

5

Odp: On Marihuana i JA

uciekać?  tak jak napisałam rozważam taka możliwość...tylko obiecałam sobie ze nie zrobię nic pochopnie jeszcze poobserwuję..
zakochać się to spokojnie myślę ze tak szybko i łatwo to nie przyjdzie - motylki opadły bo juz nie jest tak cudownie  on mnie do siebie coraz bardziej zraża...

6

Odp: On Marihuana i JA
Anemonne napisał/a:

Ja powiem tak: uciekaj póki się jeszcze nie zakochałaś. Ludzie się nie zmieniają, a przynajmniej na pewno nie tak szybko. Jeśli już teraz, po zaledwie miesiącu, masz wątpliwości (zresztą według mnie całkiem uzasadnione, koleś zachowuje się jak burak), to potem lepiej nie będzie, co najwyżej tylko gorzej.

popieram calkowicie
tez calkiem niedawno bylam z facetem ktory sobei podpalal. i powiem Ci ze mialam przez towiele nieprzyjemnosci, chcialam zeby przestal palic ale to nei bylo proste.. ogolnie ja sobie juz postanowilam, ze nigdy wiecej nie zwiaze sie z kims kto ma jakikolwiek zwiazek z narkotykami

7

Odp: On Marihuana i JA

Świetny materiał na patologiczny, toksyczny związek. Problemy w raju po 2 miesiącach nie pochodzą znikąd.
I chociaż mam najlepszych kumpli, którzy kopcą blanty w ilościach przerażających i mam do tego tematu bardzo specyficzne podejście to jedno, z mojego doświadczenia, wiem na pewno - jeśli coś ci tak przeszkadza a szans najmniejszych na zmianę nie ma to nie łudź się, że za rok czy dwa lata przeszkadzać ci to przestanie. Wręcz przeciwnie - będzie jeszcze gorzej - zaczniesz obwąchiwać jego ubrania, oglądać oczy pod żarówką i przede wszystkim zatruwać się od środka.

8

Odp: On Marihuana i JA

Penny taaa ja wiem ze to patologią zalatuje na odległość....właśnie zastanawiam sie jak to rozegrać żeby było dobrze trzeba wyczekać odpowiedni moment poobserwuje go jeszcze...

9

Odp: On Marihuana i JA

Moim zdaniem nie ma na co czekać. Będziesz się tylko męczyć i czekać, czekać czekać... a na co?? Odejdziesz jak Cię uderzy albo wyzwie od najgorszych?? Jeśli musi zapalić codziennie na poprawienie humoru to raczej nie myśl, że od tak to rzuci. Do tego ma charakter buntownika, o co go nie poprosisz to juz mu się zdaje, że rokazujesz jak dziecko w gimnazjum. Towarzystwo też niezbyt ciekawe, chciałabyś z kimś takim mieć dzieci?? Przychodzisz do domu a tam koledzy i koleżanki tatusia siedzą i palą maryśkę i piją wódkę ?? Może przesadzam, bo jestem troche anty- używkowa ale moim zdaniem to nie ma sensu.

10

Odp: On Marihuana i JA

Spójrz prawdzie w oczy: on nie przestanie palić. Widać to już po tym, że wszystko na swój temat odbiera jako atak i ograniczanie. Powiedziałaś, że on nie ma pracy... Zastanowiłabym się skąd ma kasę na samochód, samodzielne mieszkanie i używki... bo na drobny "handelek" to nie wygląda. Dla mnie on jest totalnie bez ambicji, po prostu taki tryb życia mu pasuje. Stąd niechęć do zmian- w zachowaniu, ale przede wszystkim raczej praca nad charakterem...

11

Odp: On Marihuana i JA

Jakbym czytała o moim byłym chłopaku...
Uciekaj póki jest wczesnie. ja niestety za długo czekałam az wreszcie bedzie dobrze i się nie doczekałam a straciłam dwa lata.

12

Odp: On Marihuana i JA

Facet dużo pije, dużo pali i to jointy,nie lubi krytyki, jest typem egoisty na dodatek. Za swoje zachowanie częściowo winą obarcza rodziców. Wychowali chłopaka, a nie wlewali mu wódeczki, czy nie podstawiali jointów. Sam wybrał swoją drogę handlarza narkotykami, pijanego kierowcy... Stacza się po równi pochyłej i to szybko. Najgorsze, że nie myśli. Nie myśli i nie zmienia niczego. Skoro ty nie masz wpływu na niego, nigdy mieć nie będziesz.  odrzuci cię prędzej lub później. Odejdź.

13

Odp: On Marihuana i JA
Desire1987 napisał/a:

Penny taaa ja wiem ze to patologią zalatuje na odległość....właśnie zastanawiam sie jak to rozegrać żeby było dobrze trzeba wyczekać odpowiedni moment poobserwuje go jeszcze...

Po co chcesz go obserwować? Żeby zobaczyć jeszcze więcej toksyku? Czyżbyś nie była wciąż pewna, że to nie to? Pierwsze miesiące związku naprawdę nie powinny tak wyglądać - i ja to wiem i ty też.

14

Odp: On Marihuana i JA

chcę upewnić sie ze to nie to... waham się jeszcze poza tym nie wiem co mam powiedziec jak to załatwic ... nie chce z nim tracic kontaktu bo przeciez bedziemys ie widywac w szkole - nie chce zeby o mnie zle myslał zebysmy sie na siebie gniewali czy cos

15

Odp: On Marihuana i JA

Post przeniesiony:

Desire1987 napisał/a:

Witam,
Pisąłam juz o swoim facecie w wątku " On marihuana i ja" jesli kogos obchodza poczatki poczytajcie sobie...
Od dłuzszego czasu nosze się z zamiarem zakonczena tej farsy. poczatki były boskie - chyba jak zawsze...potem nagle on stał się  nerwowy wręcz agresywny wszystko odbierał jako atak...a mine sie coraz minej to podobało... magia opadła i pokazał swoje drugie oblicze które wcale ale to wcale mi się nie pdoobało. Wcześniej widywalismy się codziennie - było dobrze... teraz widujemy się hmmm raz w tygodniu? kiedys były setki smsów dziennie teraz hmm 3-4? Nawet mis ie czas4m juz odpisywac nie chce... w głębi duszy wiedziałam ze to koniec ze ja juz ine chce z nim byc...zbierałam w sobie siły zeby mu o tym powiedzieć , układałam w głwoie treśc rozmowy... czekałam tylko na odpowiedni moment
No i moment sie trafił. W sobotnia noc pracowałam w pubie na promocji alkoholu. Wiedział o tym. Miała byc normalna praca promocja drinków...na miejscu okazało  sie ze sprawa wygląda troszkę inaczej - troche kurestwem zalatywało. Same stroje były dosc prowokujące. Naszym zadaniem było namawianie gości do kupowania drinków , mogłyśmy sobie tańczyć i ogólnie bawić się. Ten wieczór był dla mine koszmarny...zle sie tam czułam - to nie było miejsce i praca dla mnie ale cóz...musiałam wytrwać do konca. Spotkałam kolegów. Usiadłam sobie z nimi przy barze pilismy drinki które promowałam i gadaliśmy - bardzo ucieszyłam sie ze sa...bo nie musiałam nic robić mogłam sobie siedzieć w spokoju pić te drinki - przecież to tez była moja praca:) Nerwowo zerkałam na zegarek ile czasu mi zostało do konca... przez 2 godzinys iedziałam z jednym z kolegów przy tym barze, no i niespodzianka!!! mój kochany sie zjawił na kontrolę! siedział patrzył co robię.... pisał do mnie smsy - nie miałam ze sobą tel i nie miałam pojęcia ze jest. W koncu podszedł do mine uszczypnął mnie z bok i powiedział "zajebista impreza" poszedł sobie ja w szoku... poszłam za nim... chciałam wyjasnic... nie chciał słychac powiedziałz  enie chce ze mną gadac - to nie pomyslałam i wórciłam do baru... przeciez nie bede za nim biegac i błagac zeby szanownie dał mi wyjasnic. NIe widziałam gdzie poszedł czy siedzi czy wyszedł... skonczyłam prace...poszłam sie przebrac...przeczytałam 10 esów które mi wysłał... tresc podobna " zajebista praca, widze dobrze sie bawisz z kolegą , masz mnie za smiecia, " itp wychodzac podeszłam do niego , usiadłam chciałam pogadac, zaczął krzyczec więc wstałam i powiedziałam ze tak to gadac ioe bedziemy i wychodzę....poszedł za mną ubrał sie i poszlismy do samochodu pogadac....wpadł w furie....nie widziałam go takiego jeszcze...krzyczał walił pięscią w kierownice...pomyslałam ze to idealny moment zeby to zakonczyc...i nawet powiedziałam mu co sobie ułozyłam... ( ze stał sie ostatnio oktropny ze go nie poznaje ze to nie ten sam p którego poznałam i który tak mi sie podobał ze się rozmijamy, ze nasze swiaty do siebie nie pasują i ze to nie ma sensu) tylko nie dosłownie to brzmiało jak koniec - chociaz mysle ze wiedział do czego zmierzam... popłakał mi się...powiedział ze ma straszne problemy ( wiedziałam o co chodzi faktyczni ebyło bardzo zle) i ze chciał mi niespodzianke zrobic zabrac mine do domu bo sie długo ne widzielismy a ja go tak potraktowałam i wogóle ze co to za koles co to za praca  itp... zacza mówic o tym ze tęsknił ze jestem mu najbliżasza najwazniejsza i ze nie miał nawet z kim pogadac o tych problemach
pierwszy raz w zyciu nie wiedziałm co ze soba zrobic czy go przytulic czy twardo powiedzieć ze to koniec....nie miałam serca:( przytuliłam...pojechalismy do domu...kochalismy się... znów było dobrze - wczoraj cały dzien jak do rany przyłóz - taki jak kiedys... spędzilismy razem cały dzien wspólny obiad itp... było fajnie miło - i znów nie wiem co robic ! Powiedziałam mu ze jesli znów bedzie taki wiecznie zły niezadowolony to ja nie chce byc z kims takim ze ja chce go takiego jakim go poznałam... No i przepraszał mnie za wszytsko obiecał ze postara się pilnowac itp i co teraz?! cholera przeciez próbowałam go zostawic ?! A on dzis rano przyjechał zeby zawiesc mnie do pracy...heh

16

Odp: On Marihuana i JA

przepraszam i dziekuje za przeniesienie:)

17

Odp: On Marihuana i JA

Witam! Miałam kiedys podobny problem. chodzilam do szkoly, nawet do jednej klasy zz chlopakiem podobnym do tego  Twojego... BARDZO MI SIE PODOBAL. to ja pierwsza go zaczepilam i od tamtej pory zaczelismy spedzac ze soba coraz wiecej czasu. na poczatku nie myslalam o tym powaznie. po prostu dobry kolega, pozniej przyjaciel az w koncu zostalismy para. wszystko bylo pieknie tylko problem byl jeden; pil, cpal, mial nie za ciekawe towarzystwo. ale obiecal ze sie zmieni. ze przestanie palic zielsko, i ze wogole skonczyu z narkotykami. "wypic Kochanie to kazdemu sie zdarza, mysle ze to rozumiesz"-tak mi powiedzial. ale po 2-och miesiacach nic sie nie zmienilo. umowilismy sie przygotowalam kolacje zajebisty klimacik i wogole mialo byc super. a on przyszedl nawalony tak ze ledwo chodzil i zjarany do tego... powiedzialam mu wtedy zee to koniec i zeby sobie poszedl bo nie chce miec juz z nim nic wspolnego...(to bylo w lutym 2006r) i tak bylo... ale przez miesiac, pozniej byly smsy i telefony z prosbami zebym do niego wrocila ze on nie umie beze mnie zyc. ze bardzo mnie kocha i ze dopiero teraz to do niego dotarlo tak naprawde... a ze ja kochalam go bardzo i tez ciezko mi bylo o nim zapomniec dalam mu jeszce jedna szanse. i odziwo zmienil sie nie do poznania... na poczatku okazjonalnie zdarzalo mu sie jeszce zapalic ale bo mocniejsze prochy nie siegal juz wcale... jestesmy ze soba do tej pory(4 lata juz). mamy 2 letniego synka mieszkamy razem i jest nam bardzo dobrze. on juz wogole nie pali i nie pije wpgole. tyllko okazjonalnie ale to kazdemu sie zdarza przeciez... jestesmy ze soba szczesliwi i to jest najwazniejsze. takze czasami nalezy dac ta druga szanse bo naprawde czlowiek jest w stanie sie zmienic... i ja sama sie o tym przekonalam...

18

Odp: On Marihuana i JA

czytając Twoją odpowiedz spodziewałam sie innego zakończenia:) zaskoczyłaś mnie:) życze jeszcze więcej szczęścia:)

19

Odp: On Marihuana i JA

wlasnie o to chodzi ze duzo ludzi uwaza ze z tego nalogu nie da sie wyjsc. albo ze potrzeba na to bardzo duzo czasu. oczywiscie zalezy to w duzej mierze od osoby jej charakteru i silnej woli, ale moim zdaniem kazdemu nalezy sie szansa. bo ja np widzialam ze moj facet naprawde sie stara i ze mu zalezy. dlatego wlasnie mysle ze kazdy moze sie zmienic... A co Ty postanowisz to juz bedzie twoja i tylko twoja decyzja... oby byla dobra. smile)

20 Ostatnio edytowany przez Rozpacz (2010-02-17 09:55:44)

Odp: On Marihuana i JA

Powodzenia na pewno sie uda !! moze wiecej dystansu ? nie wiem.. jezelI Cie na prawde kocha to sie ZMIENI !

21 Ostatnio edytowany przez Desire1987 (2010-02-17 13:53:21)

Odp: On Marihuana i JA

kocha? o czym tu mowa.. ehh dzis mu powiedziałam ze musimy pogadać - chce skończyć te farse.- on napisał ze nie wie kiedy będzie w mieście ..zle mi z tym, męcze się... nic juz do niego nie czuję... boje sie tej rozmowy bo łatwa nie będzie.. ciekawa jestem jego reakcji... od rana jestem rozbita...w kawałeczkach! wczoraj nawet sie nie odezwał...dzis rano napisał jakby sie nic nie stało "dzieńdoberek słoneczko jak mija dzien" heee może lepiej by było jakby sie juz nie odezwał?  cholera dlaczego to jest takie trudne...no i stchórzyłam...- nie doczekałam chwili spotkania, chiwli kiedy bedzie tu w miescie - nie moge juz czekac!!!za bardzo mnie to męczy
napisałam mu wszystko w mailu...tak jest prościej....widzę ze jest teraz na gg zapewne przeczytał maila... na razie nie odezwał sie jeszcze...z jednej strony czuję ulgę ze to skończyłam i powiedziałam co chciałam powiedzieć a z drugiej czuję się jak małe dziecko które cos przeskrobało....

22

Odp: On Marihuana i JA

Fajnie, że Ty masz taki zrównoważony i zdrowy sposób myślenia. Wydaje mi się że miałabyś z nim same problemy... ciągle coś byłoby nie tak. Może i by się zmienił, ale czy Ty chciałabyś na to tyle czekać i przez to razem z nim przechodzić? Nie mając żadnej gwarancji, że za miesiąc do tego nie wróci? Ja myślę, że dobrze zrobiłaś, że to zakończyłaś:)

Ps. Odezwał się? smile

23

Odp: On Marihuana i JA

nie nie odezwał się a ja dalej podle sie czuję...tym bardziej ze w niedziele spotkanie jest raczej nie nieuniknione;/

24

Odp: On Marihuana i JA

Rozmowa tak czy siak jest pewnie nieunikniona, ale Ty już decyzję podjęłaś i tego się trzymaj. Jak będzie chciał rozmawiać to czemu nie, wyjaśnisz mu wszystko jeszcze raz dlaczego taka decyzję podjęłaś a nie inną.

25

Odp: On Marihuana i JA

Przeczytałam tutaj wszystko i bardzo słuszną decyzję podjęłaś widac ,że jemu nie zależało na Tobie ..totalna olewka , total luuz i te sprawy. Egoista od niego śmierdzi i jak sama napisałas ,że trawką. Wsiadł po pijaku do auta i chciał winę na Ciebie zwalic ?? Co to za facet...wsiadł 1 raz to wsiądzie i 2 i 3 i kiedyś może się to tragicznie skonczyc, pozatym zero szacunku dla Twojej osoby, trzeba go kopnac w tyłek i rozejrzec się za kimś pożądnym ;-) a założe się ,że takiego kogoś znajdziesz z kim Twoja przyszłośc i ewentualnie dzieci (jeśli planujesz) będzie bezpieczna.

26

Odp: On Marihuana i JA

pewnie! daj sobie spokój od razu, taki facet nie dorośleje, ewentualnie zmienia sobie piwko i palenie na jakieś inne obiekty, bierze kredyty, chce miec wszystko na raz, przeciez nie lubi pouczania i krytyki. nie radzi sobie z problemami a łatwo potrafi w nie wpadać. no ideał po prostu. Cholera swojemu też zmniejszam okres warunkowy z trzech do dwóch miesięcy, bo czytam te posty i po prostu się denerwuje i na siebie i na inne głupie kobiety, o facetach już nie wspominając. Czy ktoś dla uspokojenia może mnie odesłać do jakiegoś miłego wątku opisującego partnerski udany związek?

27

Odp: On Marihuana i JA
gozdzik napisał/a:

pewnie! daj sobie spokój od razu, taki facet nie dorośleje, ewentualnie zmienia sobie piwko i palenie na jakieś inne obiekty, bierze kredyty, chce miec wszystko na raz, przeciez nie lubi pouczania i krytyki. nie radzi sobie z problemami a łatwo potrafi w nie wpadać. no ideał po prostu. Cholera swojemu też zmniejszam okres warunkowy z trzech do dwóch miesięcy, bo czytam te posty i po prostu się denerwuje i na siebie i na inne głupie kobiety, o facetach już nie wspominając. Czy ktoś dla uspokojenia może mnie odesłać do jakiegoś miłego wątku opisującego partnerski udany związek?

Byłoby fajnie gdyby były same takie posty ,ale jak widac są tylko same problemy.. i chyba same domyslacie się przez jaką płec w większości są one stworzone.

28

Odp: On Marihuana i JA

dziękuje kochane za to ze w ogóle ktoś czyta ten wątek:) odezwał się....2 dni po tym jak wysłałam mu maila i zerwałam... hehehe śmiech na sali dostałam esa o treści mniej więcej takiej " siema co słychać? Ewelinko mam prośbę - strasznie mi jest głupio ale naprawdę nie mam się do kogo z tym zwrócić może masz notatki na ten egzamin  bo nie mam się z czego uczyć " bardzo się ucieszyłam z jednej strony ze napisał - pomyślałam ze nie będzie złości i patrzenia na siebie z pod byka...odezwał się - interesownie ale się odezwał:) poczułam ogromna ulgę... potem nawet dzwonił zapytać w której sali mamy wpisy wczoraj w szkole chwilkę gadaliśmy jak kolega z koleżanką o niczym konkretnym w sumie.... jestem bardzo zadowolona z takiego obrotu sprawy:) `pewnie jakby miał te materiały to by się nie odezwał , ale tak jak mówiłam poczułam ulgę..:) Wiem ze podjęłam trafną decyzję.. nie żałuje...

29

Odp: On Marihuana i JA

W takim razie tylko pogratulować zostaje trafnej decyzji. Jeśli miałabyś się męczyć to nie było sensu tego ciągnąć dalej... A tak możesz sobie życie układać od nowa, a wasze stosunki utrzymują się jako koleżeńskie... Życzę szczęścia i powodzenia w dalszym życiu smile

30

Odp: On Marihuana i JA

Śledzę Twój los od początku i gratuluje!!!!Życzę również powodzenia:**

31

Odp: On Marihuana i JA

Mój chłopak też pali i staram się go odwieźć od tego. Jest to bardzo trudne i raczej nie skutkuje. Kiedy zaczęłam mu zabraniać, on palił w ukryciu przede mną, a kiedy się o tym dowiedziałam powiedział, że to zmieni. Ale jak dotąd nie widzę rezultatów. Straciłam już nadzieję, jednak uzależnienie jest uzależnieniem. On kiedy nie zapali jest tak nerwowy, że boję się z nim przebywać. Dlatego nie wiem co ci poradzić jestem w sumie w podobnej sytuacji. Czuje się tak samo bezradna jak i Ty.

32 Ostatnio edytowany przez rozyczka (2010-03-06 17:11:08)

Odp: On Marihuana i JA
czorna92 napisał/a:

Dlatego nie wiem co ci poradzić jestem w sumie w podobnej sytuacji. Czuje się tak samo bezradna jak i Ty.

Desire1987 już rozwiązała swój problem i jak twierdzi wszystko ułożyło sie dobrze więc może i dla Ciebie rozstanie będzie rozwiązaniem najlepszym skoro jak stwierzdziłaś że boisz sie z nim przebywać jak nie zapali... Taki związek za daleko nie zajdzie jeśli on nawet się nie stara czegoś z tym zrobić. Bo co innego jak widzimy, że druga połówka stara się problem jakoś rozwiązać... Ale to twoje życie i zrobisz jak będziesz uważała. ( W moim przypadku zakończyło sie happy endem:)), ale pamiętaj, że nie zawsze jest tak kolorowo.... Powodzenia

33

Odp: On Marihuana i JA

czorna nie ma co sie łudzić on nie przestanie palić... najlepszym wyjściem z sytuacji jest rozstanie... to nie jest naturalne ze juz teraz się go boisz! mój chłopak na szczęście juz były tez bywał agresywny jak nie zapalił... doszłam do wniosku ze nie jest w stanie mi nic zaoferować - będzie wiecznym chłopcem stojącym pod klatka z kolegami w dresach i palącym jointy - a ja chce miec kochającego męża i dzieci a nie zmartwienie czy mój ukochany będzie dzis w dobrym nastroju bo zapalił sobie czy będzie wyzywał sie na mnie bo cos nie poszło po jego mysli ....i nie zamierzałam ciągle walczyć z nim o to palenie...
słuchaj jesli go zostawisz a mu na Tobie zależy...to będzie próbował cos z tym zrobić
Mój były odzywa się do mnie często jest miły i w ogóle - teraz widzę ze zdecydowanie lepiej wychodzi nam koleżeństwo niz związek:) POWODZENIA ZYCZE

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026