netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Marihuana

10 odpowiedzi3 375 wyświetleńzałożony przez zraniona13, 23.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Marihuana

Witam!
Mam 25lat i jestem już 5 lat z moim narzeczonym , który jest starszy o 3 lata. Zawsze tworzyliśmy udany związek, rzadkie kłótnie, wiele spędzonego razem czasu. Jak poznałam go wiedziałam że ma problem z paleniem marihuany, nie toleruje tego i nigdy nie zrozumiem. Wiedziałam, że ciężko mu bd rzucić ten nałóg, więc poczekałam, aż stane się dla niego bardzo ważna i wtedy zaczne z tym walczyć bo będę miała na niego większy wpływ. I udało mi się( wtedy tak myślałam), mój chłopak skończył z tym. Jednak między nami było już inaczej, gorzej. Przestał okazywać mi uczucia, mówić, że jestem dla niego ważna, nie widział moich problemów, był bardziej nerwowy agresywny i oziębły. Nie wiedziałam czym to było spowodowane... Wczoraj siedziałam u niego, a on na chwile wyszedł z domu, chwyciłam za jego telefon i sprawdziłam  jego wiadomości ( wiem, że to głupie, ale nie miałam wyjścia) jego smsy zawsze były skasowane, ale nie tym razem. Zapomniał usunąć wiadomości od swojego kumpla, który proponował mu spotkanie, żeby zajarać, a mój chłopak z wielką chęcią się zgodził. Załamałam się. Gdy mój chłopak wrócił do domu zastał mnie zapłakaną w pokoju nie spodziewając się niczego. Gdy mu powiedziałam, że wiem że pali, powiedział, że miałam się później o tym dowiedzieć. Wyszło na jaw, że pali od początku naszej znajomości, cały czas mnie okłamywał, robił ze mnie idiotke przed swoimi kumplami. Nie wiem co teraz mam zrobić, jestem załamana. Nie rozumiem dlaczego on to robi. Ma mnie i wiem, że mnie kocha, więc dlaczego pali? Po co? Jak mam walczyć z jego nałogiem? Tylko nie terapia bo on się na to nie zgodzi. Pomóżcie.

2

Odp: Marihuana

zraniona13, musisz twardo przedstawic mu swoje zdanie, albo ty albo TO. i musisz byc w tym konsekwenta, do końca. Mozesz nawet na chwile odejść, jesli potrzebuje zrozumiec co jest wazniejsze, w innym przypadku, nigdy tego nie zrozumie i bedzie cie oklamywal całe życie..

3

Odp: Marihuana
sylwusia:) napisał/a:

zraniona13, musisz twardo przedstawic mu swoje zdanie, albo ty albo TO. i musisz byc w tym konsekwenta, do końca. Mozesz nawet na chwile odejść, jesli potrzebuje zrozumiec co jest wazniejsze, w innym przypadku, nigdy tego nie zrozumie i bedzie cie oklamywal całe życie..

problem w tym, że już mu postawiłam te ultimatum i odpowiedział, że on nie bd wybierał bo nie musi i , że tylko popala i powinnam to zaakceptować...

4

Odp: Marihuana
zraniona13 napisał/a:
sylwusia:) napisał/a:

zraniona13, musisz twardo przedstawic mu swoje zdanie, albo ty albo TO. i musisz byc w tym konsekwenta, do końca. Mozesz nawet na chwile odejść, jesli potrzebuje zrozumiec co jest wazniejsze, w innym przypadku, nigdy tego nie zrozumie i bedzie cie oklamywal całe życie..

problem w tym, że już mu postawiłam te ultimatum i odpowiedział, że on nie bd wybierał bo nie musi i , że tylko popala i powinnam to zaakceptować...

skoro nie musi wybierac, to odejdz na jakis czas, zeby wiedział ze musi, ze nie baedzie miał was obu...

5

Odp: Marihuana
sylwusia:) napisał/a:
zraniona13 napisał/a:
sylwusia:) napisał/a:

zraniona13, musisz twardo przedstawic mu swoje zdanie, albo ty albo TO. i musisz byc w tym konsekwenta, do końca. Mozesz nawet na chwile odejść, jesli potrzebuje zrozumiec co jest wazniejsze, w innym przypadku, nigdy tego nie zrozumie i bedzie cie oklamywal całe życie..

problem w tym, że już mu postawiłam te ultimatum i odpowiedział, że on nie bd wybierał bo nie musi i , że tylko popala i powinnam to zaakceptować...

skoro nie musi wybierac, to odejdz na jakis czas, zeby wiedział ze musi, ze nie baedzie miał was obu...

To nie jest takie proste, wiem, że jest mu ciężko to rzucić i nie chce go zostawić samego z tym problemem, bo w związkach śa problemy i nie ucieka się od tego tylko stara sie pomóc i to naprawić, chce mu pomóc tylko nie wiem jak, nie zostawie go bo go kocham...

6 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-06-24 10:09:37)

Odp: Marihuana
zraniona13 napisał/a:

Mam 25lat i jestem już 5 lat z moim narzeczonym , który jest starszy o 3 lata. Zawsze tworzyliśmy udany związek, rzadkie kłótnie, wiele spędzonego razem czasu. Jak poznałam go wiedziałam że ma problem z paleniem marihuany, nie toleruje tego i nigdy nie zrozumiem.

Czyli czekaj - jesteś szczęśliwa, on jest szczęśliwy, nie ma awantur itp - więc w czym właściwie masz problem?

Od początku wiedziałaś, że koleś ma problem z trawą, wiedziałaś że tego nie tolerujesz i nigdy nie zmienisz zdania - mimo to - weszłaś w związek. Czyli jak to się mawia - widziały gały co brały.

Nie można na siłę nikogo zmieniać, postawienie ultimatum tutaj też nic nie wskóra, bo ON nie widzi w tym nic złego, i dopóki sam nie zobaczy, to możesz na głowie stawać a i tak brzydko mówiąc g...o zdziałasz.

Żaden nałóg nie jest dobry i ciężko jest rezygnować z czegoś, w czym nie widzi się nic złego.
On musi SAM TEGO CHCIEĆ żeby rzucić naprawdę.
Jeśli rzuci "dla Ciebie" to albo znowu będzie robił Cię w balona (co moim zdaniem jest jeszcze gorsze niż palenie) albo po jakimś czasie wróci do tego jak już Cię "ugłaska".

Porozmawiajcie szczerze i przedstaw mu swoje argumenty dlaczego Ci to tak naprawdę przeszkadza.
Tylko tak naprawdę jakie one są? "Bo ja tego nie rozumiem i nie toleruje, BO NIE", to żaden argument, a wyjdziesz tylko na rozpieszczoną księżniczkę, która chce żeby wszystko było tak jak ona chce.

Nie palę i nigdy nie paliłam, ale dlategoteż staram się powściągliwie wyrażać na temat tego czy to dobre czy złe.
Może ty też trochę wyluzuj? Spróbuj popatrzeć z jego perspektywy - "dlaczego to ja mam ustąpić, skoro ona od początku o tym wiedziała, skoro jej jedynym argumentem jest to że ma takie widzi-mi-się?" Jeśli to tylko okazjonalne popalanie, które nie wpływa stricte na związek i jego zachowanie wobec Ciebie to może warto by pójść póki co na kompromis? Najważniejsze na chwile obecną jest to żebyście się nie okłamywali. Dopiero wtedy można zacząć wszelkie "negocjacje".

7

Odp: Marihuana

ziemniaczana, genialny post. smile

8

Odp: Marihuana
zraniona13 napisał/a:

Nie rozumiem dlaczego on to robi. Ma mnie i wiem, że mnie kocha, więc dlaczego pali? Po co?

Tu mnie zniszczyłaś. Ma Ciebie to co, już niczego więcej nie potrzeba człowiekowi do szczęścia?

To, że czasami zapali z kumplami to nic złego. Tragedie z tego robisz i właśnie dlatego koleś zataił to przed Tobą. Powtórzę- BO ROBISZ TRAGEDIE. Wiedziałaś, że pali na początku więc co? Zabawy w ZMIENIANIE CZŁOWIEKA Ci się zachciało? Masz nauczkę, by więcej tego nie robić.

Zasada jest prosta, albo kogoś bierzesz z jego zaletami i WADAMI, albo coś Ci w nim przeszkadza i zostawiasz w spokoju. A nie, że "zmienie go sobie z czasem żeby był taki jak ja chce".

Wiesz, ja mam tak, że u lasek wkurza mnie jak palą fajki. I wiem, że za nic w świecie nie będe niczego próbował z palaczką, choćby nie wiem jak cudowny charakter miała ani bóg wie jak fajną dupę. Dlaczego? Bo będę chodził non stop wkurwiony.

Ty poleciałaś na przekór temu. Wzięłaś gościa z- dla Ciebie- mega wadą. Okej, to teraz:

a) jak maż zamiar zmieniać gościa na siłę, dawać mu ultimatum etc. to lepiej go zostaw
b) jak chcesz cokolwiek zmieniać to zmień siebie. Dlaczego on ma przestać jarać skoro to Twój problem. Brałaś chłopaka co jara, więc co od niego chcesz?
c) nie tup nóżkami jak nie idzie po Twojej myśli, nie wiń gościa za to, że robi to co robił jeszcze przed byciem z Tobą. Spójrz, że w jego oczach na początku było okej, później NAGLE zaczęło przeszkadzać Ci zielsko. NAGLE chciałas, żeby rzucił to dla Ciebie. I on to NAGLE zrobił, gdyż, jak sama mówisz, wyczekałaś odpowiedni moment, gdy był aż przesadnie zauroczony Twoją osobą ( swoją drogą ładna manipulacja- brawo!). Taka rewolucja nie mogła się udać, co zresztą wyszło po czasie.

A skoro mówisz, że tworzycie tak udany związek to może nie warto szukac dziury w całym? To tylko trawsko od czasu do czasu. Krzywdy sobie nie zrobi. Połacha troche z kumplami i wróci do Ciebie. Przemyśl to sobie zanim coś zrobisz.

9

Odp: Marihuana

Do poprzednika - popraw błędy ortograficzne.

Do autorki.
Przede wszystkim popatrz na całą sytuację trzeźwo. Jemu nie jest ciężko rzucić - on nie chce tego rzucić.
W przeciwności do poprzedniczek, nie bagatelizowałabym problemu uzależnienia od marihuany. Sama mam znajomych, w których on od lat boryka się z tym problemem i ma to olbrzymi negatywny wpływ na jego rodzinę, zachowanie, stara się wyjść  tego (ale on chce), jednak jest to okupione wielkim wysiłkiem, terapią, pracą nad sobą.

Wpisz w wyszukiwarkę "Liv4", to dziewczyna, która z powodu nałogu swojego męża musiała się z nim rozwieźć.

Zastanów się potem, czy chcesz być z osobą uzależnioną. Przyjmij do wiadomości, że nic nie wskórasz, nie zmienisz go, nie możesz na nim niczego wymusisz. Masz zero wpływu na to, co się z nim dzieje w zw. z uzależnieniem i chociażby Cię kochał najbardziej na świecie to nic nie pomoże. ON MUSI CHCIEĆ SAM. Póki co nie chce, i może nie zechcieć nigdy.

Nie licz na cud. Zajmij się sobą.
Jeśli stawiasz warunki to konsekwentnie. Jeśli warunkiem było odejście odejdź, inaczej tracisz wiarygodność. NIE STAWIAJ WARUNKÓW, KTÓRYCH NIE MOŻESZ DOTRZYMAĆ.

10

Odp: Marihuana

Ludzie, nie popadajmy w paranoje....
Nie chce mi sie wdawać w temat - marihuana dobra czy zla, bo to temat rzeka, ma zarowno swoich zwolennikow jak i zagorzalych wrogow, a prawda jak zwykle gdzieś pośrodku.

Równie dobrze gdyby wychodził z kumplami na piwo moznaby powiedzieć, że zostanie alkoholikiem, ultimatum mu trzeba stawiać i jak najszybciej do terapeuty...

Nie rodzaj uzywki stanowki problem, a to w jaki sposób działa na człowieka i jego zachowanie, relacje z otoczeniem. Autorka o żadnych patologiach nie wspominała, co najwyzej o swojej awersji.

Ultimatum? W tym wypadku nie zadziała. skoro nie przeszkadzało jej to na początku w zwsiazaniu sie z nim to dziecinnym wydaje się nagle stawianie takich warunków. Prawde powiedziawszy to wzbudza jedynie w człowieku bunt i przekorę. Sama wkurzyłabym się gdyby ktos zabraniałby mi czegoś jeśli nikomu tym nie szkodzę, bo jak nie to mnie zostawi.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026