Jak wyglądała Wasza pierwsza i kolejna wizyta u endokrynologa?
Moja lekarka wykryła u mnie niedoczynność tarczycy i od razu przypisała mi 25ug euthyroxu. Dostałam skierowanie do endo i właściwie zmarnowałam tylko czas. Babka bazowała na podstawowym badaniu krwi- poziom TSH (czyli na tym samym, co lekarz ogólna) i najpierw podwyższyła mi dawkę leku, a za 2 minuty zmieniła zdanie.
Do tego była wredna i wręcz wydarła się na mnie po co ja tu przyjechałam 200km skoro nie mieszkam tutaj. Mniejsza z tym.
Nie chcę wracać do tej wrednej chamskiej baby, ale to jedyny endo, który ma wolne terminy na NFZ wcześniej niż za 3 lata (ona przyjmie mnie za 3 tyg.) Babsko kazało mi zrobić badanie krwi, więc założe się, że znowu na czuja powie mi jaką dawkę mam brać i tyle.
Nie zrobi żadnych specjalistycznych, bardziej dokładnych badań.
Czy Wasze wizyty u edno przebiegały podobnie? Lekarz patrzył tylko na poziom TSH i nie zlecał ŻADNYCH więcej badań? Czy to jest normalne? Moja lekarz ogólna powiedziała mi, że endo powinien zrobić jeszcze testy na to jaki to rodzaj niedoczynności czy coś w ten deseń, za bardzo nie zakumałam.
Czy jeśli zapłacę za prywatną wizytę, to wszystko będzie dokładniejsze? Będę miała więcej badań itd.? Warto płacić prywatnie?