Witajcie musze do was napisac czuje sie strasznie samotna,mój umysl walczy z tym szokiem atakami lękowymi ale juz nie daje rady.Mm 29 lat to był mój drugi mąż wierzyłam że na zawsze, dziecininstwo ojciec alkohlik mama umarla wczesnie na raka, cierpie na ataki panik i nerwice natrectw arytmie i inne.poznałam męża 5 lat temu bylam w zakładzie dla nerwic powiedziałam mu o tej chorobie nie przeszkadzalo mu,dwa lata temu ozeniłam sie mój tato w miedzyczasie zaczał pic pznal kobiete alkoholiczke i wariatke wpadłam w lęk mój ojciec nie pil d 15 lat. to był dla mnie szok strasznie sie bałam wiem ze jak zacznie znowu bedzie latalz siekiera jakkiedys mimo że mieszkalamz mężem w osobnym mieszkaniu żal mi bylo ojca miałam tylko jego stracilam popadlam w deresje nie wstawalam z łożka nie mylam sie mąż se mnie brzydzil ,mówil olej swego ojca i tyle i daj mi spokoj zamij sie sobą ale ja nie potrafilam wiem ze to byłbład jestem chyba dda pojechalam znow naoddzial neriwc 3 miesiace nic mi to nie dalo,kiedys jezdzilam zmezem do ojca na grille a teraz nic plaklam blagalam by nie pil wpadlam w coraz gorsze lęki u ojca bijatyki ,policja itd.Mąż nieraz mówil o rozwodzie ,zajmowałam sie domem jak umiałam .nagle przyjechal z matka i oswiadczyl mi przywiozlem mame bo musz eci cos wyznac chce sie rozwiesc a mam jest po to zebys dlaa mi spokoj mozesz tu zostac do rozwodu,obiecał mi ze mnie nigdy nie opusci ja nawet nie mam gdzie wracca ataki mnie zzeraja złamami serce uz sie nie pdnisoe niewiem gdzieisc czuje ze wariuje bolimnie wszysko..powiedxial nie dalas midzieci znajde normalna ktora da mi dziecko
Podobne tematy
chyba nikt mi nie doradzi
chyba nikt mi nie doradzi
Bo ciężko tutaj coś doradzić. To są prawdziwe problemy. Piszesz o ojcu alkoholiku.
Najlepsze co możesz dla niego zrobić to go zostawić w tej otchłani pijaństwa. Skoro jest po 15letniej abstynencji, to może przypomni sobie którędy do aa. Z alkoholizem nie da się walczyć za kogoś. Jeżeli nie możesz czegoś zmienić to odpuść dla własnego dobra.
A mąż... Wygląda na to, że zostawił Cie kiedy go najbardziej potrzebowałas. Ale po co to matkę przywozil, to nie ogarniam. Masz 29 lat. Jesteś jeszcze bardzo młoda. Zdążysz się po tym wszystkim podnieść. Może teraz jeszcze tego nie widzisz, ale ludzie nie z takich tragedii potrafią się otrzasnac. Wróć do szpitala. Teraz chyba jak nigdy potrzebujesz pomocy. To najbezpieczniejsze rozwiązanie dla Ciebie. Po tym szpitalu musisz też mieć gdzie wrócić. Jak z pracą? Z mieszkaniem?
hej aniu nie pracuje miezszkanie mam tam w domu ojca jestem zameldowana al nie moge tam wrocic to pogorszy mój stan,męża na kolanch błagalam z 2 misiace łez by nie odchodzil rozumiem z echorej nikt nie chce ale czemu on tak postepuje
Jeśli chcesz się wyleczyć to powinnnaś o to walczyc z całych sił, zajmij się teraz sobą, pomyśl o sobie i swoim mężu a nie ojcu. Po drugie ty nie jesteś w stanie pomóc ojcu skoro sama sobie nie umiesz pomóc. Tylko osoba silna psychiczie może walczyć z nałogami innych, pomagać im. Ty dopóki sama masz problem ze sobą na pewno mu nie pomożesz.
Mąż cóż może i zostawił cię w momencie kiedy go potrzebowałaś, ale z drugiej strony co miał zrobić kiedy ty nie chcesz sobie sama pomóc. Byłaś na jakiejś indywidualnej terapii u psychologa?
byłam trzy miesiac na oddzile nerwic od osmiu lat biore leki,jak byłam na oddziale nerwic dowiedziałam sie ze maż szukał ukojenia flirtując z dziewczynami nad jęziorem miał urlop wtedy,ok byłam smierdząca jęczaca przez osstani rok zaniedbana wybaczyłam mu to mimo to mnie zostawił ja nie mam gdzie isc gdzie mieskzac bez pracy bez nikogo umieram kazdego dnia.
Powiem ci tak, z doświadczenia wiem ze saamo przyjmowanie leków nie wiele da, tu potrzeba samemu walczyć. Musi to do Ciebie wreszcie dotrzeć że masz przestać płakać, użalać się nad sobą, masz przede wszystkim wstać rano wziąć prysznic, ubrać się, umalować i wyjść z domu. Polecam jakiś sport, może fitness, bieganie, coś co pozwoli ci się trochę zmęczyć fizycznie, ale sama nawet nie zdajesz sobie sprawy ajk to dużo daje psychice.
Czytając twoją ostatnią wypowiedź, nie widzę u Ciebie w ogóle chcęci walki o samą siebie, a jak będziesz tak dalej postępować to na pewo nie odzyskasz męża, a przede wszystkim samej siebie.
Nie popieram jego flirtów, ale facet też potrzebuje czasem odreagować psychicznie, z kimś porozmawiać, być dowartościowanym, a ty mu absolutnie tego nie dajesz, bo ciągle trzeba zwracać uwagę na ciebie, twoje cierpienie itd.
Weź się kobieto za siebie, pomyśl że niektórym niepełnosprawność fizyczna czy umysłowa nie pozwala normalnie funkcjonować, a ty możesz tylko musisz sama bardzo chcieć.
Nie pracuejsz ze zwględu na swój stan psychiczny?
tak ,dziękuje że odpisujesz czytam twoje rady znów sie zaniedbałam nie kąpie sie jeszcze z nim mieszkam do czasu rozwodu,placze codzien juz od miesiaca oj jak smiecia mnie traktuje nie proś że to koniec itd,mój ojciec jest alkoholikiem mieszka z babka wariatka razem pija ciagle pocicia libacje jego wariatka baba mi grozi mam tam swoja nore po mamie ale boże nie hcce tam wracac niewiem gdzie iśc czuje sie uwięziona,nie mam w sobie wsparcia w ogole on byl wszystkim dzieki niemu na 4 lata lęki mi przeszly a tera zwyrzuca mnie do tego domu w tak ciezkim stanie
Jeśli cześć mieszkania należy do Ciebie to trzeba je sprzedać - to może nakazać sąd bo ojciec pewnie się nie zgodzi. Nawet jakbyś miała mieć z tego grosze, to zawsze na kilka miesięcy najmu mieszkania juz masz.
Widać że jesteś w kiepskim stanie, może powinnaś teraz pójść do szpitala?
Jeśli cześć mieszkania należy do Ciebie to trzeba je sprzedać - to może nakazać sąd bo ojciec pewnie się nie zgodzi. Nawet jakbyś miała mieć z tego grosze, to zawsze na kilka miesięcy najmu mieszkania juz masz.
Widać że jesteś w kiepskim stanie, może powinnaś teraz pójść do szpitala?
Ja bym nie sprzedawała, autorka przeje tę kasę w kilka miesięcy, po czym zostanie z niczym. A tak po śmierci ojca będzie całe mieszkanie dla niej.
Co do męża, myślę, że on ratuje swoje życie, jest młody,chce mieć dzieci, z autorką chyba raczej się nie da ze względu na jej zaawansowaną chorobę. . To dość egoistyczne postępowanie, ale 5 lat to i tak dużo, myślę, że szans dawał temu związkowi dziesiątki. .
11 2016-05-13 09:09:26 Ostatnio edytowany przez Nowa netkobietka (2016-05-13 09:13:30)
Najgorsze co możesz zrobić to właśnie prosić o to zeby został, jednocześnie nie pokazując że ty potrafisz o siebie zawalczyć. On nie zostanie widząc ciebie cały czas w takim stanie. Widząc ciebie nie wykąpaną, zaniedbaną, płaczącą, użalającą się and sobą. Facet potrzebuje partnerki, kobiety nie tylko atrakcyjnej fizycznie, ale też silnej, takiej z którą będzie mógł porozmawiać o problemach dnia codzienengo, o pracy itp.
Dziś jest nowy dzień, wykąp się, ubierz, może idź do fryzjera, ugotuj coś. Wiem że w tej chwili nie jest to łatwe, ale zmuś się do tego dziś, zmus się jutro, zoabczysz że z każdym dniem może być tylko lepiej. Nie proś go już, nie płacz, staraj się zamienić z nim kilka słów takich o zbdurach, o pogodzie, o obiedzie, obojętnie o czym, byle nie o problemach.
Zdajję sobie sprawę że teraz szukanie pracy w twoim stanie nie wchodzi w grę, ale jak będziesz się starać każdego dnia może za miesiąc, dwa staniesz na nogi. Z tego co piszesz on nie każe ci się wyprowadzić do ojca już dziś, więc masz trochę czasu na naprawę wszystkiego. Piszesz że on przez ostatnie lata dbał o ciebie, może przyszedł czas żebyś ty zadbała o niego.
I na prawdę polecam jakiś sport, na poczatek długi spacer, później bieganie. Joga podobno wycisza, trochę o tym czytałam ale nigdy nie praktykowałam, więc konkretów nie powiem.
Zgadzam się z poprzedni awypowiedzią że afcet pewnie dawał szansę temu związkowi dziesiątki razy, być może mówiąc o rozwodzie chce zastosować na autorce terapię szokową, może myśli że dzięki temu ona weźmie się w garść.
kochane sprawe rozwodowa mam ju z atydzien on ju nie wroci nie chce mnie znac to jest pewne ,psycholog radzi mi w alczyc o alimenty na swoje mieszkanie nie mam zadnych papierow jest zapsiane na dziadkow zmarlych 20 lat temu, take jakbym nie miala mieszkania zreszta to nora bez ubykacji itd on ratuje swoje życie ?a co z moim ja jestem tu śmieciem bo jestem psychiczna tak rozumiem to po co się żenił po co
Po co się żenił pytasz?
Otóż z pewnością miał nadzieję, że z jego pomocą dacie radę Twojej chorobie, sama piszesz ze pomagał ci przez te wszystkie lata. Tylko niestety chęci i wola walki jednej osoby nic nie dadzą, kiedy druga nie chce walczyć, nie chce się wyleczyć. W tej chwili pewnie go to wszystko przerosło, rozłożył ręce i nie wie jak ci już ma pomóc to odchodzi. Bo jak wyobraażasz sobie wasze wspólne życie? Co mu możesz zaoferować teraz?
Po drugie za tydzień pierwsza sprawa rozwodowa, na której sąd nie musi od razu dać rozwodu. Jeszcze wiele zależy od ciebie, ale czytając twoje posty widzę że ty nic nie zamierzasz ze sobą robić. Tyle już rad ci napisałam i założe się że nie skorzystałaś z żadej,czego nie potrafię zrozumieć. Fakt nigdy nie zmagałam się z taką chorobą, więc pewnie łatwo mi mówić, ale wiem że dla ukochanej osoby można wiele zrobić.
SŁUCHAJ ON MI MOWI JAK MNIE KOCHASZ PUSC MNIE WOLNO,DAM MU ROZWOD ON NIE CHCE MNIE ZNAC ZROZUM NIE MA CO PZREDLUZAC MIESIAC STARALM SIE TO CO PISALAS MALOWALAM UBIERALAM PROBOWALAM PRACOWAC NIE CHCE MNIE OPADLAM Z SIL BLAGALAM PROSILAM O SZANS ENA KOLANACH
Sylwia, masz jasny komunikat, ze dla Twojego meza to koniec. I wcale mu się nie dziwie, bo bycie tatusiem, opiekunem i terapeuta w jednym dla DOROSLEJ kobiety, to jest bardzo wyczerpujące zajecie. Zreszta tez zajecie skazane na porazke, bo jeżeli dorosły człowiek sam na nogi nie chce stanac, to to tylko przedluza jego wyuczona nieporadność i uciekanie od odpowiedzialności za siebie.
Uwierz mi, ze to co Twój maz robi jest najlepszym rozwiązaniem, nie tylko dla niego, ale i tez dla CIEBIE. Nie da się nauczyć samemu chodzic jeżeli ktoś wiecznie Cie asekuruje. Dziewczyno, bierz się za siebie.
16 2016-05-17 20:20:56 Ostatnio edytowany przez Olinka (2016-05-19 21:16:57)
DORADZ MI MAM GO PODAC O ALIMENTY NA MNIE NIE MAM GDZIE MEISZKAC IZA CO ZYC?
ALE ON POWIEDZIL ZE JAK GO PODAM O ALIMENTY TO MNIE ZNIENAWIDZI NIE CHCE ZNAC,ALE CO MAM MU DAC ODEJSC I ZEBY NIC MI NIE POMOGL A JA CO JA MAM Z SOBA ZROBIC?
GDZIE POJSC
MAM ATAKAI LĘKOWE
----------------
Bardzo proszę, abyś wypowiadając się na naszym forum wyłączyła Caps Lock, bowiem narusza to zasady netykiety. Słowa pisane w sieci dużymi literami oznaczają krzyk.
Z pozdrowieniami, Olinka
Sylwia, poradz się prawnika z którym załatwiasz rozwod.
Sylwia, Twoj maz chce to zakonczyc, i czy zasadzisz o alimenty czy nie, to nie zostaniecie przyjaciolmi, on chce miec to za soba i juz.
Walcz o siebie i o alimenty! Jego nie zatrzymasz, ani nie zrozumiesz dlaczego Cie zostawil- po prostu nie nadaje sie do wspierania i bycia przy Tobie. Trudno, zycie toczy sie dalej. Lecz sie, nie tylko zazywajac tabletki, ale poddajac terapii. Jeszcze wszystko sie ulozy, ale zyj swoim zyciem, a nie przeszloscia, albo zyciem ojca.
mam go dosc nie chce od niego nic ani alimentow nic tak mnie skrzywdzil zostawiajac samej w chorobie t najgorsze jestem wsciekla ale jak jest obok to blagam rycze histeria boje sie z e zawsz ebede sama
wlasnie meiszkajac obok ojca nie d sie nei zyc jeg zyciem