netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

57 odpowiedzi10 580 wyświetleńzałożony przez Veroniqa, 07.01.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 58 ]

1

Temat: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Witam,
Postaram się sprawnie nakreślić temat. Od 3 miesięcy jestem z facetem, z którym znam się kilka lat. Zawsze się sobie podobaliśmy, ale jakoś tak się mijaliśmy. On ostatnie 3 lata był związany z kobietą, w końcu się rozstali i wyjechała do Anglii. Nasz związek rozpoczął się kilka tygodni po ich rozstaniu. Te 3 miesiące były bajeczne. Spędzaliśmy razem mnóstwo czasu (mamy podobną pracę i zainteresowania). Byliśmy razem tydzień na nartach i też było wspaniale. On ciągle powtarzał że nikt go nigdy tak nie traktował, że czuje się wspaniale, że jestem cudowna. Nie było między nami żadnych nieporozumień.

Wczoraj podczas spotkania mój facet wyznał mi, że od swojego najlepszego przyjaciela dowiedział się że ja jestem "ustawiona".  Tzn że nasz wspólny znajomy (z którym ja pracuje) który bardzo nie lubił poprzedniej dziewczyny mojego faceta (ponoć była straszna heksa) wszystko ukartował, że niby ja z nim jestem dla zabawy, picu. Nie wierzyłam własnym uszom w to co on mówi. Bo on uwierzył!!! Żeby było śmiesznie ten jego najlepszy przyjaciel był z nami na nartach i super się razem bawiliśmy. Nie wiem dlaczego to powiedział, a przede wszystkim nie wiem dlaczego mój facet w to uwierzył.

Po rozmowie uznał, że wierzy w szczerość moich uczuć, ale nie wie czy chce ze mną dalej być. Nie wie co czuje i czego chce. Te słowa łamały moje serce na części. Dlaczego czyjeś słowa były w stanie tak wiele zmienić między nami? Dodam tylko że nie mamy po 15 lat, ja mam 25, a on 27.

Proszę o jakąś pomoc jak mam się w tym wszystkim zachować, co mam myśleć. Na tą chwilę wydaje mi się, że to jest koniec, bo wychodzę z założenia, że skoro wkradły się wątpliwości, to widocznie on nie uważa mnie za właściwą osobę.
Ale pozostaje jeszcze ta odrobina nadziei, że przecież każdy jest czasem na zakręcie. Wiem że poprzednia dziewczyna bardzo go skrzywdziła.

Z góry dziękuję za wsparcie.

2

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Veroniqo - przede wszystkim spokojnie...nie ma się co mu tłumaczyć i prosić o powrót - to Ty powinnaś czuć się skrzywdzona, bo to on Ci nie ufa, to on wątpi w szczerość Twoich uczuć...powinnaś raz a dobitnie powiedzieć mu, że przypuszczenia jego kolegi są bezpodstawne, nieprawdziwe, że nie będziesz się tłumaczyć, bo nie masz sobie nic do zarzucenia i to on ma się dobrze zastanowić komu ufa...

To, że skrzywdziła go inna kobieta nie daje mu przyzwolenia na takie zachowanie względem Ciebie...

Będzie dobrze - jeśli teraz Ci nie zaufa i będzie wierzył w kłamstwa kumpli - to dobrze, że tak szybko się to zakończy i będzie oznaczało, że nie jest Ciebie wart.

Pozdrawiam - głowa do góry smile

3

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Dziękuje Sueno6. Nie przyszło mi do głowy aby prosić go o powrót. Rozważam raczej czy chce aby wrócił, czy powinnam definitywnie zamknąć ten temat w swojej głowie. I próbuje jakkolwiek pojąć to co się wydarzyło...

4

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Jeśli już powiedziałaś mu swoje stanowisko w tej sprawie - nic więcej nie możesz zrobić....sprawa jest bardzo świeża - może poczekaj jak się sprawy potoczą....
Miałam troche podobną sytuację - moja kuzynka powiedziała mi jak to nowo poznany chłopak opowiadał o mnie przykre rzeczy w pociągu typu, że jestem głupia, naiwna itd...byłam załamana - ale zadzwoniłam do niego i zapytałam czy to prawda...okazało się, że kuzynka mnie okłamała, że była zazdrosna o moją nową znajomość...chłopakowi zaufałam i byliśmy ze sobą 5lat...kuzynce już więcej nie zaufałam, choć od wielu lat była moją najlepszą przyjaciółką hmm

Niech Twój chłopak przemyśli to wszystko...jeśli nie zaufa - jego strata...ale ja bym go tak od razu nie skreślała - bo może ten kolega ostro mu zamieszał w głowie...
Ale jeśli bardzo Cię zawiódł - może lepiej jednak zapomnieć, bo w sumie po 3 miesiącach związku i dłuższej znajomości powinien Ci bardziej ufać i wierzyć w szczerość Twoich uczuć...
Bądź pewna siebie i swoich racji....

5

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być
sueno6 napisał/a:

Bądź pewna siebie i swoich racji....

No właśnie z tym jest kiepsko. Zastanawiam się ciągle co jest ze mną nie tak, dlaczego on w ogóle ma wątpliwości.

6

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

A do tego tęsknie strasznie.... sad Proszę ludzie doradźcie coś bo jest mi bardzo źle.

7

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Szkoda, że nikt nie może podzielić się ze mną swoją opinią. W takiej sytuacji bardzo trudno jest wytrzymać samemu ze sobą.

8

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Veroniqo - w tej sytuacji niestety, ale Ty nic nie możesz zrobić (no może jedynie ostatecznie go skreślić) - cała inicjatywa musi należeć do niego....to on zachował się beznadziejnie nie wierząc w Twoje szczere intencje...
Teraz gdy ta sprawa jest jeszcze taka świeża - powinnaś wyjść do ludzi, spotykać się ze znajomymi, zając się wszystkim miłym - żeby tylko nie rozmyślać tak wiele o tym wszystkim....bo niestety - ale dużego wpływu już nie masz na jego zachowanie...

A może on sam sobie wymyślił tą całą historyjkę? Może to miał być tylko pretekst do zerwania, bo jednak jego uczucie do Ciebie okazało się zbyt słabe i się wypaliło...tego niestety nie wiesz hmm
Rozmawiałaś może z tym kumplem, który mu opowiedział te bzdury, jaka jest jego wersja?

9 Ostatnio edytowany przez Veroniqa (2010-01-08 15:05:42)

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być
sueno6 napisał/a:

A może on sam sobie wymyślił tą całą historyjkę? Może to miał być tylko pretekst do zerwania, bo jednak jego uczucie do Ciebie okazało się zbyt słabe i się wypaliło...tego niestety nie wiesz hmm

To naprawdę nie jest taki facet. Jak już pisałam znam go od lat i jest naprawdę dobrym, porządnym człowiekiem. Zawsze odnosi się do kobiet z szacunkiem, kieruje się staroświeckimi zasadami. Nie wierzę w to że on cokolwiek wymyślił, bo bał się zostania. Poza tym on naprawdę poza mną świata nie widział. Dzieli nas dystans 60 km, a on przyjeżdżał codziennie i wstawał o 5 rano żeby do pracy dojechać na czas. Czasem kiedy nie mógł zostać na noc to przyjeżdżał chociaż na godzinę.

Jeśli chodzi o to kto mu to powiedział, to nie mam pewności. Rozmawiałam z dwoma jego kumplami, oni twierdzą że o niczym nie wiedzieli. Wierzę im, bo zawsze byli dla mnie mili i nie znosili jego eks. Trzeci kumpel jest poza moim zasięgiem, znam go krótko i nie miałam z nim za wiele kontaktu.

Dzisiaj wieczorem jestem z nim umówiona na rozmowę. Nie wiem czy to moje zaślepienie, ale uważam że w kwestii jego uczuć nic się nie zmieniło, że kieruje nim strach przed zranieniem, poczuł się oszukany i zdradzony. Spróbuję po raz ostatni powiedzieć mu co uważam i jeśli on nadal nie będzie chciał podjąć decyzji, to ja to zrobię i się rozstaniemy. Bardzo tego nie chcę, bo uważam że jesteśmy dla siebie stworzeni (to nie tylko moja opinia), ale nie będę czekać w nieskończoność.

10

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Kochana moim zdaniem powinnaś zapytać tego jego najlepszego przyjaciela dlaczego wlazł w wasz związek z butami i zmącił wasz spokój. (jeśli to w ogóle prawda oczywiście). Najlepsze są jasne sytuacje, bo jak tu już jedna z koleżanek wspomniała może on sam wymyślił całą tą historyjkę aby zerwać.

11

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

moim zdaniem przedewszystkim powinnas porozmawiac z tym przyjacielem. niech wyjasni Ci czy oby napewno tak mowil i dlaczego. jezeli okaze sie to prawda to powinnas wymagac od niego aby wyjasnil cala sytuacje Twojemu partnerowi.

12

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Wiesz niestety przyjaźń między facetami czasami bierze górę. Pojęcia nie masz jaki wpływ na ich decyzje mają ich "przyjaciele". Ja jestem pewna, że przyjaciel mojego ex przyczynił sie do podjęcia przez niego decyzji o rozstaniu. Niestety.... Ja myślę, że tutaj przydałaby sie szczera rozmowa ale w trzy osoby. Ty i oni. Niech tamten powie co mu na sercu lezy, przecież chodzi wam obojgu o dobro tego samego faceta. Nie zdziwiłabym sie jakby podczas tej rozmowy różne dziwne kwiatki powychodziły. Spróbuj, konfrontacje są najbardzije oczyszczające. Nie masz nic do stracenia, a za to ile do zyskania!

13

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Nowe wieści w sprawie. Okazało się, że mój facet dowiedział się tych rewelacji od swojej eks. Ona odkąd się o mnie dowiedziała próbuje zburzyć naszą relację. Rozmawiałam z jego przyjacielem i on mi to wyznał. Potwierdził też że tamtej nie trawi i bardzo by się cieszył gdybyśmy się jednak dogadali.
Skoro wyszły nowe okoliczności muszę wyjaśnić jeszcze jedną kwestie. Mój facet i jego eks wzięli razem kredyt na budowę domu (który i tak on sam spłacał bo ona nie pracowała). Wiem że mojemu facetowi bardzo zależy na tym domu, bo sam z pomocą swojego ojca go buduje od podstaw. I teraz się dowiedziałam od jego przyjaciela że ta laska go szantażuje, że mu ten dom odbierze! To jakaś normalnie paranoja jest. Jak mam mu przetłumaczyć, że tak się nie da, że tak nie można? Po 3 latach toksycznego związku widać ślady, on jest przez nią stłamszony, wykastrowany i wszystko razem.

14

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Nieciekawie się porobiło hmm
Rozumiem, że Twój chłopak może się teraz czuć beznadziejnie...ale jak po tym wszystkim co ona mu zrobiła i co nadal kombinuje - on nadal jej ufa??? przecież to jakiś paradoks, że uwierzył w takie brednie i jeszcze Ci powiedział, że to przyjaciel...ehhh...dziwne to wszystko...
Albo ta jego eks tak potrafi nim manipulować albo on pogubił się już w tym wszystkim zupełnie hmm

15

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Ta jego eks, to naprawdę zła kobieta. Żeby było śmiesznie, to ona go zostawiła dla kogoś innego i z nim tam wyjechała. Widocznie im się nie ułożyło i nie ma dokąd wrócić. A on... w sprawach sercowych jest mięciutki. Sądzę że ona zna go dobrze i to wykorzystuje. Życie w toksycznym związku odbiło na nim dość mocne piętno. No nic, jadę z nim porozmawiać, spróbuję mu kilka spraw uzmysłowić i albo rybki albo akwarium. Trzymajcie proszę kciuki.

16

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Veroniqo - trzymam kciuki smile
Mam nadzieję, że wszystko dobrze się potoczy...daj znać później!

17

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Jestem już po spotkaniu. Niestety mimo wielu moich ciepłych słów mój facet nie potrafił zająć stanowiska. Powiedział tylko, że to nie jego eks rozpowiedziała te plotki i że w ogóle temat nie ma z nią nic wspólnego bo on już dawno to zakończył. Oczywiście nie chciał powiedzieć kto. Ja ze swojej strony zrobiłam wszystko co mogłam, powiedziałam mu że chce przy nim być kiedy jest dobrze i źle, że chce go wspierać, że jest dla mnie najważniejszy. Nic to nie zmieniło w jego zachowaniu, potwierdził jedynie że jego uczucia się nie zmieniły, ale on nie wie co dalej robić, że ma pustkę w głowie. Chciał żebym dała mu jeszcze więcej czasu, bo on sobie musi to wszystko poukładać sam. Niestety ja już tak dalej nie umiem. Prosiłam go żeby chociaż spróbował się ze mną podzielić tym co ma w głowie, ale on powtarzał ciągle, że całe życie wszystko robił sam i dalej musi tak być. Ja próbowałam, on nie dał z siebie ani trochę. Więc odeszłam ku jemu zdziwieniu.

Potem dzwonił i pisał, że przeprasza ale musi sam. I wie że będzie tego żałował, że kiedy zrozumie to będzie już za późno.

Facet zafundował mi jakiś koszmar emocjonalny. Najgorsze jest to, że nie czuje żadnej złości w stosunku do niego, a jedynie wyrzuty sumienia, że może źle robię nie dając mu czasu o który prosił. Ale to życie w niepewności jest chyba gorsze niż ból po rozstaniu. Byłam gotowa zrobić dla niego wszystko żeby mu pomóc, ale on tego nie chce. Boli. Bardzo boli.

18

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Moim zdaniem zrobiłaś tyle ile mogłaś. Skoro miał taką okropną dziewczynę przed Tobą to powinien teraz docenić.
I tak sądzę, ze bedzie chciał wrócic. Najwazniejsze, ze ty pokazałas, ze nie dasz sobie w kasze dmuchac wink

19

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Ten facet traci Twój czas. Ja związek pojmuje tak : jesteśmy razem, kochamy się  i razem rozwiązujemy problemy które nas trapią. Moim zdaniem on coś kręci. Najpierw powiedział że przyjaciel dostarczył mu tych wszystkich rzekomych informacji, następnie Ty rozmawiasz z jego przyjacielem który zapewnia Cię że to eks Twojego mężczyzny mąci...a na koniec on temu zaprzecza nie chcąc wyjaśnić Tobie tego wszystkiego. Przepraszam ale chyba należą się Tobie wyjaśnienia. Ile masz czekać ? Ile jeszcze masz żyć w niepewności  i zastanawiać się czy To Ty popełniłaś błąd, a jeśli tak to w którym momencie waszego związku. Moim zdaniem to jest jałowe i takie zadręczanie się do niczego dobrego nie prowadzi. Mężczyźni czasem już mają takie myślenie ograniczające się do własnej osoby i nie zauważają że kobieta cierpi. Stanęłaś na wysokości zadania, zapewniłaś go o swoim zaufaniu mimo to że on w nie rzekomo zwątpił, zadeklarowałaś mu pomoc w tych dobrych i złych chwilach a on... oznajmił że potrzebuje czasu...i że on zawsze robił wszystko sam...Związek to partnerstwo, a on najwyraźniej nie wie co to oznacza.

20 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-01-09 10:29:00)

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

A ja myslę, że żadnej plotki nie bylo, wymyslił sobie pretekst, dlatego tak się miotał w rozmowie z Toba.
Mysle, że uczuciowo jeszcze nie wyszedł z " tamtego związku" niestety to jest ryzyko spotykania się z kimś kto jest kilka tygodni po traumatycznym rozstaniu.Tu wystarczy najmiejszy kontakt ze strony byłej i katastrofa. Następuje zresetowanie uczuć,  przezywanie wszystkiego od nowa, ona sam nie wie czego chce i nawet jakby dostał od Ciebie czas nic tu nie wymysli.

Nie chodzi o to ,że cie oszukiwał, myslę, że był z Toba szczęśliwy ale wszystko jak dla niego stało sie za wcześnie, nie był jeszcze gotowy na związek z Tobą.

Bardzo dobrze postąpilaś , że nie zgodziłaś sie na przerwę, nie jestes klinem po byłej  tylko człowiekiem, który równiez ma uczucia i który wymaga szacunku. szkoda, że nie chciał być z Toba szczery. Zresztą przerwa po trzymiesięcznym zwiazku??? O jaki czas prosi czy chce byc z toba czy nie? To sie wie , czuje!!! Przeciez dopiero zaczęliscie byc razem.

On sam musi chciec byc z Toba i byc gotowy do tworzenia związku , widocznie zrozumiał, że jeszcze gotowy nie jest, że nie jest pewien i to jego zachowianie  nie przyszło znikąd, "ktos wpływowy" tu najwyrażniej miesza.
Veroniqa jesteś madrą dziewczyną i bardzo dobrze postapilas, że nie pozwoliłas grać na swoich uczuciach, jeżeli kiedyś  zechce z Toba być ( a to możliwe) bedzie sie musiał o to bardzo postarać,ale czy ty zechcesz to juz inna sprawa.
Myśle, że nie chciał Ciebie krzywdzić, po prostu za szybko wszedł w nowy zwiazek, został jednak porzucony dla innego mężczyzny taka trauma długo jest w człowieku, powinien odczekac z kolejnym zwiazkiem, myśle, że teraz zaczyna sobie zdawać z tego sprawę.

21

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Dziękuje Tobie maja84
Sądzę, że w całokształcie masz rację. Nie zgodzę się jedynie co do faktu, że plotki nie było, bo jestem przekonana, że ktoś namieszał. Ale wychodzi na to że faktycznie był to jedynie pretekst do tej całej akcji. Od samego początku miałam obawy czy to nie za wcześnie, nawet pytałam go czy jest pewien że jest gotów, że może potrzebuje więcej czasu. Stanowczo powtarzał, że przeszłość zostawił za sobą, ale jak widać nie bardzo.

Dziś w nocy dzwonił do mnie kilka razy. Nie odebrałam, bo nie widzę sensu w jakichkolwiek rozmowach z nim. Myślę, że faktycznie może chcieć wrócić za jakiś czas, ale ja niestety nie umiem tak. Zrobiłam wszystko, żeby to ratować, a skoro się nie udało, to widocznie tak miało być. I choć teraz jest bardzo ciężko, to wiem że ma to jakiś sens.

Dziękuję wszystkim za opinie i ciepłe słowa.

22

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Strasznie tęsknie za nim, staram się jak mogę żeby do niego nic nie napisać, nie zadzwonić... Trzymacie za mnie kciuki żebym się nie złamał.

23

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Według mnie dobrze postąpiłaś i nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia, te powinien mieć ktoś inny...bo to on Cię skrzywdził, a nie Ty Jego...

Veroniqa napisał/a:

Ale to życie w niepewności jest chyba gorsze niż ból po rozstaniu.

I tutaj się zgodzę, bo znam oba te uczucia...

Jestem naprawdę pod wrażeniem Twojej dojrzałości i obiektywnej ocenie sytuacji...
Niestety - czasami trzeba to nasze serduszko uciszyć...

Trzymaj się dzielnie!

24

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Trzymam za Ciebie kciuki i to mocno naprawdę silna i dzielna babeczka z Ciebie!
Nie pozwoliłas sobą manipulować!
Taka przerwa to zawsze jakas zasłona dymna, dobrze ,że na to nie poszłaś!.
Jedno jest pewne, bez wzgledu na to jak  ta znajomosć sie potoczy  zyskałas jego ogromny szacunek. Jezeli będzie chciał wrócić bedzie musiał o Ciebie zawalczyc i to ostro bo w tym momencie to Ty zaczniesz dyktowac warunki.

Tak trzymaj!

25

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być
Veroniqa napisał/a:

Facet zafundował mi jakiś koszmar emocjonalny. Najgorsze jest to, że nie czuje żadnej złości w stosunku do niego, a jedynie wyrzuty sumienia, że może źle robię nie dając mu czasu o który prosił. Ale to życie w niepewności jest chyba gorsze niż ból po rozstaniu. Byłam gotowa zrobić dla niego wszystko żeby mu pomóc, ale on tego nie chce. Boli. Bardzo boli.

Znam Twój ból. I tym bardziej mam dla Ciebie ogromny, ogromny podziw - naprawdę każda kobieta powinna mieć w sobie tyle siły, by umieć walczyć o siebie i nie pozwolić odłożyć się na półkę. Te słowa, które napisałaś to 100% prawda - jak dużej odwagi trzeba, żeby sobie powiedzieć, że mamy dość i doszłyśmy do ściany - to już jest połowa sukcesu.

Nie łam się i bądź konsekwentna. Jestem pewna, że sobie poradzisz, tym bardziej, że mało kto potrafi tak obiektywnie ocenić sytuację, w którą jest się zaangażowanym emocjonalnie. Jeszcze cała przyszłość przed Tobą i sądzę, że z podobną umiejętnością podejmowania nawet trudnych decyzji unikniesz wielu niepotrzebnych nieszczęść.
Powodzenia!

26

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Kiedy przychodzi wieczór on zaczyna wydzwaniać. Nie odbieram, ale on pisze też wiadomości. Prosi, żebym nie zrywała z nim kontaktu, że brakuje mu mnie i naszych rozmów, że nigdy nie powiedział że przestał mnie kochać i żebym zrozumiała, że musi uporać się z przeszłością. Najgorsze jest to że ja jestem w stanie to zrozumieć. I zastanawiam się czy nie będzie mi lżej, kiedy będę z nim rozmawiać o dupie Maryni i kontakt stopniowo się poluźni. Co myślicie?

27

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

On ne jest gotowy na związek z Toba. po prostu nie chce palic wszystkich mostów.
Czy będzie Ci lzej wiedząc ,że w sercu ma inna i nie wie czego chce? Przeciez najwyrazniej nie przestał kochać tamtej dziewczyny, milość nie przechodzi tak szybko.
Była sie odezwie i on znowu Cie opusci? To czysta manipulacja.
Już kiedys to napisałam , ale powtórzę, jeżeli w mężczyżnie wahają sie uczucia to dla kobiety czas do odwrotu!!!
Nie wymękaj juz  po dwóch dniach, nie zgadzaj sie na kumpelskie układy bo nie jestes jego kolezanką tylko dziewczyną, która go kocha i nie oszukuj sie z tym luzowaniem kontaktów bo to on je poluzował a Ty w zasadzie masz zrobić tak jak on chce.
Niech trochę polata za Toba!!

28

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Masz rację maja84. Postaram się nie ulegać jego naciskom i pomyśleć w końcu trochę o sobie, bo jak na razie w głowie mam tylko co on sobie myśli, czuje i jak mogę mu pomóc. Normalnie jakiś caritas mi się załączył smile

29 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-01-10 13:54:38)

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Sama widzisz,że plotka to byl zwykły pretekst, to żenujace , ohydne  ale prawdziwe.
Nie jestes lalką , którą sie mozna pobawic i wyrzucic i on musi to zrozumieć. Powiedział,że przeszłosć ma za soba i co? Kłamał po prostu z Toba bylo mu łatwiej to przetrwać.
Niech sie najpierw rozliczy z przeszłościa, kontakty a kimś kto mysli o innej będa dla ciebie bolesne bo tak naprawdę będziesz sobie robić nadzieję.
On ma wyrzuty sumienia i chce byc w porządku, ty zgodzisz sie na kolezanke i będzie O.K?
Przetrzymaj go, niech  polata za Toba, jeżeli kocha to nie dpusci, jeżeli nie, łatwiej się uporasz z rozstaniem bez kontaktu.

Mysle, że jednak wróci...bądz konsekwentna.

30

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Z każdym dniem jest coraz lepiej, ale nadal trudno mi w to wszystko uwierzyć. Z jednej strony patrzę na sprawę obiektywnie i wiem, że nawet jeśli będzie chciał wrócić to nie powinnam się godzić. Z drugiej jednak bardzo bym chciała, żeby przyszedł, powiedział, że zakończył stare sprawy i chce być tylko ze mną. Naiwność babska nie zna granic. Myślę, że to wszystko dlatego, że naprawdę do siebie pasowaliśmy, on był mną w męskim wydaniu i na odwrót. Przy nim mogłam być naprawdę sobą. Dodam tylko że nie jest takie oczywiste żebym była sobą przy mężczyźnie, bo mam bardzo specyficzną pracę i hobby jednocześnie. A on to idealnie rozumiał. Wiem, że sobie nie pomagam rozpamiętując to wszystko, ale dotychczas nie wierzyłam że istnieje facet, przy którym ściągnę wszystko maski. A kiedy odkryłam że istnieje, to nie umiałam go przy sobie utrzymać...

31 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-01-10 19:55:09)

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Całkiem mozliwe, że kiedys tak sie stanie, zakończy stare sprawy i wróci, ale za wczesnie myslec co wtedy zrobisz, a pewnościa upłynie troche czasu i wtedy ty też bedziesz miala inne spojżenie na wszystko.
W tej chwili on jest bardzo niestabilny, robi zasłonę w postaci przerwy bo całkiem możliwe, że była mu namieszała w głowie i on nie wie czy coś z tego wyjdzie.Po prostu chce ciebie na jakis czas odsunąć by cos tam poukładać, jednoczesnie nie chce palic mostów..Myslę, że ten przyjaciel mial rację, zresztą nie miał powodu aby kłamac.
Najpierw nie wie co czuje potem mowi ,że ciebie kocha, chce kontaktu , ale nie chce związku, Ty masz go zrozumiec ale w tym wszystkim Twoje uczucia w ogóle sie nie liczą.
Poczytaj wątek ewka 85, ale wszystkie posty od początku,te z przed pół roku, zobacz co sie dzieje, gdy mija faza zauroczenia i facet zaczyna się wahac a tam wystarczył kontakt z " koleżanką" . Nie waro zgadzać się na wszystko co chce facet, który sam nie umie się okreslic, aby z Toba być musi o to osto zawalczyć.
To nie twoja wina, że tak się stało, zrobiłas wszystko aby to uratować, ale nie daj sobą manipulować.

32

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Muszę się przyznać, częściowo się złamałam. Gdy wydzwaniał do mnie w nocy z soboty na niedzielę, to w końcu odebrałam. Mówił jak już pisałam, że nie chce tracić ze mną kontaktu. Opowiadał co robił, jak mu minął dzień. "Nasz" temat omijał. Wiem że źle zrobiłam odbierając, ale nawet po tak banalnej rozmowie bez emocji było mi lepiej. Pomyślałam sobie wtedy że może faktycznie będzie mi lżej jak będę z nim od czasu do czasu rozmawiać. Następnego dnia rano napisałam mu smsa, że życzę miłego dnia i jak by miał ochotę to zapraszam na kawę (tak wiem, szczyt głupoty i naiwności, ale tak zrobiłam). On zadzwonił po południu, że dzisiaj ma już wiele zajęć, ale chętnie przyjedzie jutro (czyli dzisiaj). Ja już Was nie pytam czy dobrze zrobiłam, bo wiem że nie. Pytanie czy powinnam się z nim spotkać? Tak w sumie nie wiem po co, chyba żeby go tylko zobaczyć...

Mam też kontakt z jego najlepszą przyjaciółką, Prosiłam ją aby z nim porozmawiała i powiedziała mi szczerze, co uważa o tym wszystkim. I powiedziała mi, że on raz mówi tak, raz tak i że według jej on nie jest mnie wart....   boli

33

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być
Veroniqa napisał/a:

Pytanie czy powinnam się z nim spotkać? Tak w sumie nie wiem po co, chyba żeby go tylko zobaczyć...

Mam też kontakt z jego najlepszą przyjaciółką, Prosiłam ją aby z nim porozmawiała i powiedziała mi szczerze, co uważa o tym wszystkim. I powiedziała mi, że on raz mówi tak, raz tak i że według jej on nie jest mnie wart....   boli

NIE. Nie powinnaś się spotykać z nieodpowiedzialnym facetem, który traktuje Cię jak zabawkę - odstawia na półkę wg własnego "widzimisię" i mała jest szansa, żeby dojrzał do partnerstwa bądź związku.

NIE. Nie powinnaś utrzymywać kontaktu z mężczyzną, który wciąż jest dla Ciebie emocjonalnie ważny. Oczywiście, poczułaś ulgę rozmawiając z nim tak, jak narkoman odczuwa ulgę zażywając narkotyk po okresie odstawienia, ale pytanie, czy to dla niego najlepsze rozwiązanie?
Jeżeli przeczekasz okres bez kontaktu i wytrzymasz, naprawdę się uwolnisz. W przeciwnym razie będziesz żyła rozbudzając na nowo nadzieje na coś więcej między Wami, obserwując go, czy aby może się zmienił i tylko pozornie będziesz szła do przodu - podczas gdy tak naprawdę nadal będziesz uzależniona od złej relacji.

NIE. Nie odpytuj jego przyjaciół, nie poszukuj sposobów, by wciąż "być w jego życiu".

TAK. On zgodzi się na kawę, spotkanie i cokolwiek innego, bo dzięki temu będzie się czuł lepiej. Będzie uciszał sumienie i miał poczucie, że nie spalił wszystkich mostów. A Ty będziesz mimowolnie pielęgnować w sobie durną nadzieję.

Jeśli dojdzie do spotkania, będziesz niesamowicie wyć tuż po tym, jak zamkniesz za nim drzwi. I rozjątrzysz ranę, która jeszcze x dni temu zagoiła się na tyle, by do głosu mógł dojść rozum.

TAK - ciągle możesz się przed tym uchronić i odwołać spotkanie.

34

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Yvette ma rację...
Myślę, że jej wypowiedz otworzy Ci oczy jeszcze szerzej...
Żałuje, że nie przeczytałam tego postu Yvette 3lata temu, również zrozumiałabym własną sytuacje i nie popełniłabym tylu błędów hmm
Pewnie sama o tym wiesz, ale serce mówi co innego...znam to...

35

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Dziewczyny, ja wiem, że Wy macie rację, jestem o tym w 100% przekonana. Trudno jest jednak postępować racjonalnie kiedy tyle uczuć mną targa. Ja wszystko rozumiem, że naprawdę powinnam wykreślić go ze swojego życia, ale jak same wiecie nie jest to takie proste. Pozytyw jest taki, że z dnia na dzień mimo wszystko jest coraz lepiej.

Temat z kawą sam się rozwiązał, bo mój luby do tej pory się nie odezwał, a nie sądzę aby wpadł tak po prostu. I to jego zachowanie, choć rani, to tak naprawdę pomaga mi zobaczyć w nim kawał gnoja i studzić emocje. Dziś sobie obiecałam, że nie będę inicjować kontaktu, odbierać od niego telefonów, a wiadomości, to skasuje przed przeczytaniem. Bo żadne słowa nie zmienią tego w jaki sposób on mnie potraktował. Koniec też z kontaktem z jego przyjaciółmi. Yvette ma rację, "tonący brzytwy się chwyta". Ale mówię sobie dość. Nie zasłużyłam sobie w żaden sposób na takie traktowanie i na pewno jest na tym świecie mężczyzna z którym zbuduję normalny związek.

Wczoraj za namową mai84 przeczytałam część wątku ewki85 i bardzo pomogła mi jedna wypowiedź (niestety nie pamiętam kto był autorem) że zanim spotkałam tego faceta to życie jakoś się toczyło i to całkiem normalnie, więc trzeba sobie przypomnieć jak to było, wypełnić czas poprzednimi zajęciami, odnowić relacje ze znajomymi, którzy zostali zaniedbani.

I choć nie raz będzie mi jeszcze smutno, to teraz już jestem pewna, że tak być powinno.

36

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Mój luby nie odezwał się wcale. Napisała do mnie ta jego przyjaciółka, że jest z nim, rozmawiają, że on potrzebuje czasu, bo jeszcze nic nie wie. Rozwaliło mnie to na części, ale w sensie rozbawiło, bo nie wierze że ten człowiek jest aż tak nierozgarnięty. Więc odpisałam tylko że dziękuję za wiadomość, ale mi wystarczy jej ostatnia porada i tego będę się trzymać. Poprosiłam też aby nie kontaktowała się więcej ze mną w jego sprawie. Teraz widzę jak bardzo to wszystko jest żenujące. A ja chciałam zrobić wszystko żeby zatrzymać go przy sobie... Zaczynam patrzeć na to z innej strony, że jednak ktoś nade mną czuwa, skoro nas rozłączył. Jestem w mega szoku drugiego oblicza mojego byłego.

37

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być
Veroniqa napisał/a:

Pozytyw jest taki, że z dnia na dzień mimo wszystko jest coraz lepiej.
(...)
Bo żadne słowa nie zmienią tego w jaki sposób on mnie potraktował.
(...)
Nie zasłużyłam sobie w żaden sposób na takie traktowanie i na pewno jest na tym świecie mężczyzna z którym zbuduję normalny związek.
(...)
I choć nie raz będzie mi jeszcze smutno, to teraz już jestem pewna, że tak być powinno.

Czytaj sobie swoje własne słowa, ile razy będzie Ci źle.
Wszystkie wiemy doskonale, co to za ból, naprawdę każda kobieta to zna. I będziesz jeszcze przez jakiś czas na huśtawce, czasem będziesz wyć w poduszkę, a innym razem z uśmiechem wychodzić na miasto.

Ja też przez to przechodzę, jestem dwa tygodnie po rozstaniu. Nie jesteś sama.

38

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Przykro mi bardzo że i Ty cierpisz, jednak muszę przyznać że Twoje słowa pomagają. Stara prawda, że łatwiej pomóc komuś niż samej sobie. Nie mogę znaleźć Twojego wątku, zostałaś porzucona?

39 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-01-12 11:15:25)

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Veroniqa przykro mi, że Cie to spotkalo, ale tak bedzie Ci łatwiej.
Wyidealizowałas sobie Jego obraz w swoich myslach, dobrze ,że tak szybko zrzucił maske, teraz wiesz z kim masz do czynienia.
To zwykły tchórz i to tylko Jego mącenie przyczynilo sie do Twego postepowania, tymi " kontaktami" chciał sie z Toba rozstać w miare bezbolesnie,powoli, uspokoić swoje sumienie,ale Twoimi kontaktami z przyjaciółmi i Twoim  sms-em poczuł się   osaczony..i zwyczajnie uciekł.
Tym razem sie nie " łam" bo zacznie sie  od Ciebie opedzać jak od muchy, nigdy juz nic do niego nie pisz!! Tym bardziej do Jego przyjaciół!!
Może sie na tyle przestraszyl, że już sie nie odezwie zresztą  po co Ci taki fałszywy i tchórzliwy facet?
Nigdy przenigdy nie powalaj mu wracać, za jakis czas bedziesz miała powtórke z rozrywki.
Jestes madra dziewczyną i tylko jego kręcenie przyczynilo sie do tej hustawki emocjonalnej.
Masz  rację, z pewnoscia spotkasz tego z kim zbudujesz piękny i trwały  związek o tym facecie nawet nie warto myślec.
Powoli przestanie boleć i na nowo odzyskasz Samą siebie, życzę Ci tego z całego serca.

40

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być
Veroniqa napisał/a:

Przykro mi bardzo że i Ty cierpisz, jednak muszę przyznać że Twoje słowa pomagają. Stara prawda, że łatwiej pomóc komuś niż samej sobie. Nie mogę znaleźć Twojego wątku, zostałaś porzucona?

Nie zakładałam wątku. Wspomniałam tylko o tym (http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php? … 83#p174283), ale nie opisywałam całej historii, rozczarowania się pali, a nie balsamuje.
Dla mnie jest jasne, że taki mężczyzna nie był warty funta kłaków. Boli? Jasne, że tak. Nigdy nie jest tak, że człowiek się zakocha, zaufa, włoży w coś swoją energię i nie będzie cierpieć po rozstaniu. Nie chcę tego rozkładać na czynniki pierwsze. Nie był dla mnie oparciem, zawiódł mnie, na koniec okłamał i pokazał mi tylko, że nie dojrzał do relacji z drugim człowiekiem, tak lekko traktując słowo "Kocham". Jestem silną kobietą, mógł pozwolić sobie na szczerość i stchórzył - ale to już zamknięty rozdział i nie pozwolę sobie na stanie w miejscu z tego powodu.

Kiedyś przeżywałam strasznie takie sytuacje. Porażka związku to była moja osobista porażka, z której długo się zbierałam.
Mówi się, że kobieta jest jak okno, a mężczyzna jak witraż. Że dla nas jakaś klęska, problem jest jak młotek - uderzenie zbija całą szybę. A dla faceta uderzenie młotkiem stłucze jedną szybkę, ale pozostałe stoją niezachwiane. Też tak kiedyś miałam, rozstanie mnie rozbijało.
A teraz z naprawdę ogromną ulgą zauważyłam, że więcej we mnie takiego witrażu. Jakaś część mnie się posypała, ale jednocześnie dostałam motywacyjnego kopa we wszystkich innych dziedzinach.

Jak bym nie spojrzała na swoje rozstania, każde mnie rozwinęło. Po toksycznym związku z facetem, który nadużywał narkotyków poszłam na hiszpański, zaczęłam wyjeżdżać zagranicę, wciągnęłam się w buddyzm. Po rozstaniu z mężczyzną, z którym mieszkałam, któremu tworzyłam dom, a który przestał mnie kochać tańczyłam przez kilka godzin w tygodniu, wygrałam pewien konkurs, na którym mi zależało i rozwinęłam się w pracy tak, że podwoiłam swoje zarobki, jednocześnie zyskując więcej przyjaciół, niż kiedykolwiek miałam.
A teraz? Jeszcze nie wiem. Ale jestem przekonana, że jeśli sobie nie pozwolę na dramat, dramatu w moim życiu nie będzie.

I Wam też tego z całego serca życzę!

41

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być
yvette napisał/a:

Nie zakładałam wątku. Wspomniałam tylko o tym (http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php? … 83#p174283), ale nie opisywałam całej historii, rozczarowania się pali, a nie balsamuje.

Masz rację, ale na początku kiedy człowiek jest zdezorientowany potrzebuje usłyszeć od obcych osób to najgorsze, co podejrzewa. Tak jest łatwiej się z tym uporać.

yvette napisał/a:

Kiedyś przeżywałam strasznie takie sytuacje. Porażka związku to była moja osobista porażka, z której długo się zbierałam.
Mówi się, że kobieta jest jak okno, a mężczyzna jak witraż. Że dla nas jakaś klęska, problem jest jak młotek - uderzenie zbija całą szybę. A dla faceta uderzenie młotkiem stłucze jedną szybkę, ale pozostałe stoją niezachwiane. Też tak kiedyś miałam, rozstanie mnie rozbijało.
A teraz z naprawdę ogromną ulgą zauważyłam, że więcej we mnie takiego witrażu. Jakaś część mnie się posypała, ale jednocześnie dostałam motywacyjnego kopa we wszystkich innych dziedzinach.

Ze mną było o tyle inaczej, że choć miałam wiele różnych relacji, to w żadnej dotychczas się tak mocno nie otworzyłam i zaangażowałam. Nie mogę powiedzieć, że rozstania przychodziły mi łatwo, ale powiedzmy, że nie dramatyzowałam tak jak teraz. Pierwszy raz w życiu miałam odczucie, że to TEN. Dlatego zabolało tak mocno.

yvette napisał/a:

Jak bym nie spojrzała na swoje rozstania, każde mnie rozwinęło. Po toksycznym związku z facetem, który nadużywał narkotyków poszłam na hiszpański, zaczęłam wyjeżdżać zagranicę, wciągnęłam się w buddyzm. Po rozstaniu z mężczyzną, z którym mieszkałam, któremu tworzyłam dom, a który przestał mnie kochać tańczyłam przez kilka godzin w tygodniu, wygrałam pewien konkurs, na którym mi zależało i rozwinęłam się w pracy tak, że podwoiłam swoje zarobki, jednocześnie zyskując więcej przyjaciół, niż kiedykolwiek miałam.
A teraz? Jeszcze nie wiem. Ale jestem przekonana, że jeśli sobie nie pozwolę na dramat, dramatu w moim życiu nie będzie.

Doświadczyłam czegoś podobnego, że "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło". Teraz kiedy widzę jaki to jest człowiek to się cieszę, że tak to wyszło. I jestem przekonana że ta cała afera, to był pretekst, bo on nie umiał się z tego wyplątać. Kolejny tchórz.

Jest już dużo lepiej dzięki Wam. Bo choć podejrzewałam od początku o co chodzi, to potrzebowałam kilku niezależnych wypowiedzi, że to nie moja wina, że ze mną wszystko ok.

Dziękuję wszystkim.

42

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Wczoraj wieczorem była akcja. Mój luby po 3 dniach totalnej ciszy napisał smsa pozbawionego emocji z zapytaniem jak sobie radzę. Nie odpowiedziałam. Potem był następny, dlaczego nie odp. Również brak odzewu z mojej strony. No więc zaczęły się telefony, jeden po drugim. Potem dzwonili jego kumple żebym z nim porozmawiała. Za każdym razem grzecznie odpowiadałam, że nie mam ochoty. Potem zaczął obdzwaniać moich znajomych, żeby spowodowali abym odebrała telefon. Potem znów smsy, że przeprasza, że prosi, żebym odebrała, że musi mi coś bardzo ważnego powiedzieć. Zachowałam zimną krew, w końcu wyłączyłam telefon.

Dodam tylko że był ze swoimi kumplami, ponoć pijany na maxa. Według mnie dzisiaj nie będzie niczego pamiętał. Żal.

43

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

i dobrze zrobiłaś.. nawet jak będzie to pamiętał, niech nie myśli że sobie bez niego nie radzisz i tylko czekasz aż się odezwie.

44 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-01-15 14:52:36)

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

To tak wyglada jego samotnosć? popijawy z kumplami? wizyty u przyjaciółki?
Wyglada na to,że zaczął sie dusic w tym zwiazku, zabierał mu zbyt duzo czasu  i poczul " zew wolności".
Bądz konsekwentna, takie telefony po pijaku zupelnie  nic nie oznaczają a raczej wskazuja na brak szacunku , nie dbieraj i pokaz mu ,że nie tolerujesz takich "popisów".

45

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Veroniqa, jak sobie radzisz? Mam nadzieję, że ból po rozstaniu trochę Ci zelżył...

46

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Veroniqua - może to tobą wstrząśnie poważnie. Mój, już zakończony, związek zaczął się DOKŁADNIE tak samo. On się rozstał z dziewczyną, ja go znałamod dawna, coś jakoś ktoś i nagle - bum.
Najpierw było cud miód malina a potem - identycznie jak u ciebie. Nagle się okazało, że była mu miesza, że nie wie co czuje, standardowa gadka o tym, że "to nie o ciebie chodzi - to ja mam problem. muszę się z nim uporać ale nie chcę cię tracić" tralala. telefony w nocy - po 20 z rzędu. Oczywiście pod wpływem alkoholu. Huśtaweczki - raz nie odzywał się, raz przychodził i byliśmy - tak jak ty to chciałaś zrobić - kumplami, raz znowu razem a następnego dnia kolejne dramaty.
A ja się uparłam jak łysy na grzywkę po prostu - że będę go mieć i basta. No i po półtora roku tego koszmaru przyszedł i powiedział - kocham, chcę być.
Dwa lata związku - zakończonego 4 dni temu. Wszystkie objawy z początku w ciągu tego czasu pogłębiły się. Potrzeba samotności zmieniła się w znikanie z domu, leczenie dołka alkoholem w alkoholizm, dzwonienie po nocach w maltretowanie mnie psychiczne kiedy był pijany (to typ pijaka-upierdliwca, który znajdzie zawsze jakiś temat bolesny i będzie go drążył tak długo aż wybuchniesz, załamiesz się, zaczniesz płakać i krzyczeć).

I teraz - gdybym ja te 3 i pół roku temu miała choć kilka kropel więcej oleju w głowie to od razu bym się domyśliła, że takie zachowanie faceta nie jest dobrą wróżbą na przyszłość. Ludzie, którzy postępują źle nie raz a kilka razy na przestrzeni tak krótkiego czasu po prostu są tacy - niedojrzali, nieodpowiedzialni i nie rzadko po prostu okrutni.
Gdybym 3 i pół roku temu nie odbierała nocnych telefonów i nie wmawiała sobie opcji kumpelskich, rozluźniania kontaktu i tysiąca innych farmazonów to teraz nie musiałabym przeżywać rozstania z alkoholikiem. Ominąłby mnie epizod bogaty w znajdywanie pustych butelek po domu, w nieprzespane noce pełne rozmyślań czy on żyje czy może go samochód rozjechał i wielu innych atrakcji, których nikomu nie polecam.

Otrząśnij się - on jest beznadziejny i daje beznadziejne rokowania na przyszłość. A teraz pocierpisz miesiąc - jak się w to władujesz to możesz cierpieć latami.

47

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Wiesz zawsze się tak mówi, gdybym wcześniej miała te kilka kropel oleju w głowie...jakbyś wiedziała, że upadniesz to byś się położyła. Nie ma co gdybać, stało się i teraz trzeba wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski. Ostatnio dużo myślę. Mysląłam ostatnio o tych wszystkich ludziach, którzy dostali porządnego kopa od miłości i stali się zimni i egoistycznni. Coś w tym jest, przyjmuja taką postawę, taką maskę, bo boja się kolej porażki. Obecnie jakbym miała przeżywać jeszcze raz to samo, ten ból, tęsknote, poczucie niesprawiedliwości i oszutswa, wiem, że bym tego nie przeżyła.
Leczę depresję i dochodze do wniosku, że faktycznie lepiej mieć to wszystko gdzieś niż pozwolić, żeby nas znowu ktoś skrzywdził.

48

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Kurcze, mądre z Was babeczki!
Dlaczego miłość musi sprawiać taki ból! Chyba nigdy tego nie pojmę!

49

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Moja historia miała jeszcze jedną "akcje". Po tej nocy z telefonami bardzo się wkurzyłam, zadzwoniłam do niego żeby przyjechał na kawę. Wyjaśniłam mu bardzo chłodno, że to on ma problem, że to on źle postępuje, że to on traci właśnie coś wspaniałego. Byłam dla niego ostra (ale nie nieprzyjemna, bo taka być nie umiem), miałam obojętny wzrok i tak też się czułam. Obojętnie. Powiedziałam mu wszystko co myślę, że jest niedojrzały, rozpieszczony, że nie odróżnia prawdziwych problemów życiowych od wymyślonych przez siebie. Poradziłam mu wziąć się w garść, przestać się nad sobą użalać i działać. Jakkolwiek ale działać.
Uświadomiłam mu bardzo dosadnie, że przez swoje zachowanie mnie stracił. Że ma być na tyle dojrzały, żeby nie zawracać mi głowy, że ma nie dzwonić, nie pisać, nie przyjeżdżać. Nawet jak za tydzień będzie pewny na milion procent, to mnie już to nie obchodzi. Upewniałam się czy mnie słyszy i rozumie, bo po jego wyrazie twarzy załzawionych oczach nie byłam tego pewna.
Na końcu powiedziałam mu, że może tu siedzieć tak długo jak zechce, a kiedy zdecyduje się odjechać, to ma to traktować jak nasze definitywne rozstanie. Bo tak właśnie psychicznie zrobił kilka dni temu - odjechał, porzucił mnie. Więc teraz ma to zrobić fizycznie, wstać i odjechać. Nie mógł opanować łez, siedział i płakał. Ja zachowałam zimną krew, choć na samym końcu miałam ochotę rzucić się mu na szyję i prosić żeby został. Oczywiście nie dałam tego po sobie poznać. Czekałam z obojętną miną aż wyjdzie z mojego mieszkania. Kilka razy próbowała, wahał się, siadał na krzesło, znów podchodził do drzwi. W końcu wyszedł.

Nie powiem, że po jego wyjściu było mi łatwo. Ale w pewnym sensie mi to pomogło. Naprawdę się z nim pożegnałam, naprawdę wszystko zostało powiedziane. Ale bolało tak samo mocno jak pierwszego dnia.

Od tego czasu minął tydzień. Nie mamy ze sobą kontaktu, czyli choć w jednym jest konsekwentny. Wiem od wspólnego znajomego, że jego eks przyjechała, kazał jej się spakować i odwiózł ją gdzieś tam. Może to niewielkie pocieszenie, ale wiem, że przynajmniej nie chodziło o inną kobietę.

penylanne dziękuję Tobie bardzo za wypowiedź. Wiem że masz rację, wiem, że takie zachowanie nie jest normalne.

yvette dziękuję za troskę. Czuję się lepiej, normalnie funkcjonuję, wychodzę ze znajomymi, byłam na spontanicznym wyjeździe na narty. Życie toczy się dalej. A to że wszystko mi o nim przypomina, bo wszedł w każdy rozdział mojego życia z butami nie ułatwia mi zadania, ale staram się nie dać wspomnieniom. Czekam na dni, kiedy na dźwięk jego imienia nie będę się wzdrygać. I szczerze wierzę, że to wkrótce nastąpi.

50

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Nie wiem, czy ktoś jeszcze przeczyta mój wątek, ale moja historia ciągle jest żywa.

Mój luby po dłuższym czasie ciszy przyjechał do mnie porozmawiać. Powiedział, że poukładał swoje sprawy i chce dalej być ze mną. Mówił, że nigdy jego uczucia do mnie nie osłabły, ale musiał zakończyć stare sprawy, żeby mógł tak naprawdę być ze mną. Mówił, że nie widział innego rozwiązania jak to, że się ode mnie odsunął, że nigdy nie był z nikim tak blisko i nie umiał sobie poradzić z tym wszystkim. Mówił, że wie jak źle postąpił, że mnie zranił, że to było głupie i dziecinne. Mówił, że bardzo żałuje, że zrozumiał że można problemy rozwiązywać we dwoje i bardzo chce żebym nauczyła go tego. Mówił, że jestem i zawsze byłam dla niego jedyna i najważniejsza.

Wiem, jak bardzo źle on się zachował, jak bardzo mnie zranił, jak bardzo cierpiałam. Jednak ciągle go kocham i chciałabym dać mu szansę. Chyba każdy może znaleźć się na zakręcie, popełnić błąd?

Bardzo proszę o opinie.

51 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-02-01 15:29:18)

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Veroniqa wiedziałam ,że wróci i daj mu szansę, jedną szansę każdy może mieć.
Wszystko zawdzięczasz swojej postawie jestes naprawde madra dziewczyną.
Widać ten "brak kontaktu" jest cudownym sposobem,zyskałas też jego szacunek podziwiam,że wytrwałaś.
Ja nadal mysle,że była swoim przyjazdem namieszała w jego głowie, ale Twoja reakcja tu była prawidłowa, chłop zrozumiał, że nigdy nie poukłada sobie zycia jeżeli zdecydowanie nie odetnie sie od przeszłości, a ty  nie będziesz dla niego ani siostrzyczka ani kolezanką.
Ja jestem za daniem szansy, bo spoełnia wszystkie wymogi, jest i skrucha jest i mocne potanowienie poprawy.

Życzę ci poukładania  życia z ukochanym, naprawdę zasłużyłaś na to!!

Pozdrawiam!!

52

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Postanowiłam dać mu szansę. Nie jest to dla mnie łatwe, bo bardzo mnie zranił swoim zachowaniem i mam pewne lęki. Ale noc w jego ramionach, jego czułość i sama obecność znów sprawia że jestem szczęśliwa. Mam nadzieję, że uczy się na błędach i teraz będzie już tylko dobrze. Dziękuję wszystkim za wsparcie

53

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Znów potrzebuję Waszej pomocy.

Mój luby wrócił, ale trochę inaczej sobie to wszystko wyobrażałam. Myślałam, że przez jakiś czas będzie okazywał skruchę, będzie o mnie dbał bardziej niż zwykle. A jest normalnie, czyli tak jak wcześniej. Oczywiście, że jest miły i kochany, ale mam wrażenie jakby to wszystko zbyt łatwo mu poszło. Nie wiem, czy nie oczekuję zbyt wiele - przecież jest przy mnie i jest dobrze. Ale czy tak to właśnie wygląda? Facet nabroił, a potem wraca i zachowuje się jakby nigdy nic?

Inna sprawa, to że ja nie umiem się trochę w tym wszystkim odnaleźć. Doszukuję się jakichś znaków, że może znów coś jest nie tak, że może znów on zrobi odwrót. Zaznaczę, że żadnych podstaw ku temu nie mam, to są moje wewnętrzne schizy, oczywiście nie dzielę się tym z nim. Kiedy on nie odzywa się przez więcej niż 2-3 godziny, to ja już mam akcje w głowie, że może już się więcej nie odezwie. Tak było dziś, od godziny 13 zero znaku życia, ja dzwoniłam ze dwa razy to był wolny sygnał, potem napisałam smsa czy wszystko dobrze, bo się martwię. Zadzwonił o 19 że zostawił tel w aucie, że bardzo tęskni itp. Wiem, że to prawda, wiem gdzie był, znam go i nie mam wątpliwości, że mówił szczerze.

Po jego ostatniej akcji oczekiwałabym dużo kontaktu z jego strony, wielu ciepłych słów, zapewnień że jest szczęśliwy, że kocha, że tęskni kiedy nie jest obok. Problem w tym, że on należy raczej do osób skrytych i nigdy wielkim mówcą nie był więc trudno oczekiwać że teraz będzie inaczej. Ale ja tego potrzebuję, bo czuję się niepewnie.

Rozmawiałam z nim, czy jest pewien że chce być ze mną, czy poukładał swoje sprawy. Mówił zdecydowanie, że tak, że gdyby było inaczej to nie prosiłby o powrót, bo wiedział jak bardzo cierpiałam. Wierze mu, mimo wszystko odczuwam niepokój.

Czy to z czasem minie? Czy uwierzę w końcu, że on jest i nigdzie się nie wybiera?

Przepraszam, jeśli "męczę bułę" i ciągle wałkuje ten temat, ale nie mam się komu wygadać...

Bardzo proszę o porady.

54

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Jak to mawiał mój tata "Odgrzewane to mogą być kotlety, w życiu nie ma tak łatwo". Ja nie wróciłabym do mężczyzny po takim numerze.

Możliwe, że przyszło mu to lekko. Że niewiele się zmienił i nawet zmieniać się nie zamierza. Tego nie wiemy.
Natomiast bardziej prawdopodobne jest, że po ostatniej sytuacji masz bardzo duże oczekiwania i bacznie obserwujesz jego zachowania, a wiadomo, że gdy się przyjrzeć, we wszystkim można się czegoś doszukać. Trochę źle się stało, że nie zadałaś sobie przed powrotem pytań o to, czego chcesz w związku i czy jest realna szansa na to, żebyś odnalazła to z nim. Ale skoro już jesteście razem, to pozostaje zmienić to, co do zmiany i zaakceptować to, co już się raczej nie przemieni w złoty róg.

Daj Wam trochę czasu. Inaczej będziesz się czuła, kiedy zobaczysz, że tym razem możesz mu ufać; wiadomo, słowa słowami, a Ty czekaj na czyny wink

55

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być
yvette napisał/a:

Jak to mawiał mój tata "Odgrzewane to mogą być kotlety, w życiu nie ma tak łatwo". Ja nie wróciłabym do mężczyzny po takim numerze.

Możliwe, że przyszło mu to lekko. Że niewiele się zmienił i nawet zmieniać się nie zamierza. Tego nie wiemy.
Natomiast bardziej prawdopodobne jest, że po ostatniej sytuacji masz bardzo duże oczekiwania i bacznie obserwujesz jego zachowania, a wiadomo, że gdy się przyjrzeć, we wszystkim można się czegoś doszukać. Trochę źle się stało, że nie zadałaś sobie przed powrotem pytań o to, czego chcesz w związku i czy jest realna szansa na to, żebyś odnalazła to z nim. Ale skoro już jesteście razem, to pozostaje zmienić to, co do zmiany i zaakceptować to, co już się raczej nie przemieni w złoty róg.

Pierwszy raz postanowiłam się z kimś zejść. Uważałam podobnie jak Twój tata. Pewnie zastanawiasz się dlaczego to zrobiłam? Odpowiedź jest dość skomplikowana, spróbuję to streścić.

Jestem osobą twardo stąpającą po ziemi, wymagam dużo od siebie i od innych. Dotychczas dość rygorystycznie podchodziłam do związku, gdy tylko odkryłam, że mój partner posiada cechy charakteru, które mi mocno nie odpowiadają, to kończyłam znajomość. Nie muszę dodawać, że dość szybko odkrywałam "skazę". Efekt był taki, że byłam zawsze i nigdy sama. Ciągle był obok jakiś mężczyzna, ciągle inny, bo poprzedni był taki, a jeszcze poprzedni taki. Na brak powodzenia nie narzekałam, więc nie trudno mi było iść dalej. Zauważyłam, że zaczynam mieć problem, żeby zbudować dłuższą relację, że gdzieś zacierała się granica, pomiędzy normalną relacją, a doszukiwaniem się "skazy". Moje obecnego partnera znam dość długo, dobrze zdaję sobie sprawę z jego zalet i wad. Wydawało mi się że mamy podobne potrzeby, bo ja też nie jestem specjalnie chętna do wielkiego okazywania uczuć, co drugiego smsa kończąc słowem "kocham" (nikogo tu nie chcę obrazić, po prostu ja tak nie umiem). Tak jak on, jestem "wolnym duchem", lubię gdy dużo wokół się dzieje, nie lubię gdy mi ktoś nadskakuje czy mocno mnie ogranicza.

Moja obecna potrzeba większego kontaktu, czy większej czułości wynika z faktu, że bardzo mnie zranił. Częstotliwość jego kontaktów i stopień czułości bardzo mi odpowiada.

Postanowiłam spróbować raz jeszcze, bo to jedyna osoba od dawna, z którą chcę i mogę być. Wróciłam w sumie dla siebie. Może to będzie brutalne co powiem, ale czekam aż jego wady zaczną mnie razić na tyle, abym mogła odejść z rozsądku, żeby serce przestało dyktować warunki, żebym później nie żałowała, że nie spróbowałam. Pewnie wiele z Was mnie mocno skrytykuje za te słowa, że jestem egoistką itp. Nie czuję się jak egoistka. W każdym związku daje z siebie tyle ile mogę, nie oszukuję, nie zdradzam, nie prowadzę głupich gierek.

56

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Veroniqa, dlaczego od razu egoistka? W gruncie rzeczy wszyscy przecież tworzymy związki dla siebie, gdyby tak nie było, wiązalibyśmy się z pierwszą lepszą osobą bez względu na jej wygląd i charakter wink Nie powiedziałabym też, że jesteś egoistką, postępujesz wciąż bardzo lojalnie. I jeśli oczekujesz, że da Ci coś, czego potrzebujesz to wiesz, że to potrzebne, żebyś czuła się szczęśliwa. A tylko szczęśliwa jeszcze z nim zostaniesz.

Veroniqa napisał/a:

Może to będzie brutalne co powiem, ale czekam aż jego wady zaczną mnie razić na tyle, abym mogła odejść z rozsądku

I to też mnie wcale nie dziwi. Zostałaś zraniona, odstawiona na półkę - trudno oczekiwać, że będziesz pełna wiary w ten związek. Łatwiej się po takim wydarzeniu spodziewać czegoś, co doprowadzi do rozstania niż happy endu.
Problem tylko w tym, że nie da się żyć w związku, w który się nie wierzy. I tu włączyć powinien się partner, robiąc wszystko, żeby odzyskać Twoje zaufanie, bo to przecież bardziej skomplikowane niż odzyskanie statusu czyjegoś faceta...

Rozmawiałaś z nim o tym? Że czujesz się niepewnie, że brakuje Ci potwierdzenia?

57

Odp: wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Rozmawiałam z nim, mówiłam, że po tym co się wydarzyło potrzebuję więcej troski i ciepła. On z jednej strony mówi, że rozumie, z drugiej trochę się dziwi, bo przecież myśli o mnie i tęskni bardzo gdy nie jesteśmy razem.

Ja nigdy nie byłam i nie chcę być upierdliwą babą, która narzeka na to czy tamto. A tym bardziej gdybym miała "prosić się" o okazywanie uczuć....

Posty [ 58 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » wczoraj byłam tą jedyną, dziś on nie wie czy chce ze mną być

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026