hej, postanowilam napisac, ponieważ potrzebuje sie wygadać i może też ostrzec niektóre dziewczyny, którym wydaje sie, że poznaly księcia z bajki i kierują się tylko głosem serca, bo niestety bardzo boleśnie sie przekonałam, że takich bajek nie ma.....otóż pol roku temu zaczelam sie ponownie spotykać ze swoim pierwszym chłopakiem ( kiedy spotykalismy sie pierwszy raz ja mialam 18 lat a on 20, wtedy bardzo sie o mnie staral i byl naprawde cudownym facetem, ale ja nie czulam nic szczegolnego i zakonczylismy znajomosc). Po 5 latach znowu zaczelismy sie spotykac, mimo, że byl zaręczony( 4 lata zwiazku) a wszystko wyniknelo z przypadkowego spotkania ze znajomymi ( dodam, że już rok wczesniej podczas rownie przypadkowego spotkania chcial odnowic znajomosc, ale odmówilam). Tym razem jednak sie zgodzialm, myslalm, że to będzie jednorazowy wypad na piwo, powspominamy stare czasy i sie rozejdziemy, tak sie jednak nie stalo, zabiegał o kolejne spotkania i tak to trwalo ponad 2 miesiące, w końcu zostawil narzeczoną bo zapewnial, że nie przestal mnie kochać i to ze mną chce być....zrobil to pomimo, że nie prosilam o to, ani nie kazalam mu tego robic, bo chociaz już wtedy bylam w nim bardzo zakochana uważalam, że nie mam do tego prawa....zaczęliśmy być razem, codziennie rano pisal smsa na ,,dzien dobry'', przyjezdzal, wiele razy mowil, że kocha, robil plany na przyszlosc, wszędzie mnie ze sobą zabieral, żeby znajomi i rodzina wiedzieli o naszym związku i o tym, że z narzeczoną już nie jest............a po 3 miesiącach po prostu wywalil mnie ze swojego życia bez jednego slowa czy smsa, dopiero ja do niego pojechalam i zapytalam co sie dzieje, czy sie z nia pogodzil, potwierdzil, że tak a jak zapytalam dlaczego to odpowiedzial ,, bo ją kocham'' a ja sie poczulam jakby ktos mi wymierzyl policzek....od tego czasu minely 3 miesiące, on faktycznie jest z tą porzuconą narzeczoną a ja sie zastanawiam co to bylo, przygoda? romans? bląd? tylko po cholere ją rzucal skoro mnie nie kochal tak naprawde tylko ją....nie moge pojąc jak można tak udawać, a z drugiej strony mam za swoje bo wiedzialam, że jest zajęty, tylko po cholere dawal mi dowód i tyle czasu byl ze mną, przecież gdyby ją kochal to odszedlby po tygodniu i blagal ją o wybaczenie....pierwszy raz w życiu sie zakochalam i od razu taki cios.....Co o tym myślicie?
Podobne tematy
co za drań:/ a sypialiście ze sobą?:/
Przemyśl cechy tego faceta, które CI odpowiadały , a które nie i zacznij szukać od nowa. Przyjmij całą te sytuację jako doświadczenie życiowe, z którego należy wyciągnąć wnioski, by historia się nie powtórzyła.
Sypialiśmy ze sobą, byl pierwszym facetem z którym to zrobilam, dlatego to rozstanie tak bardzo boli, myślalam, że to ten ,,jedyny'' ;/ bylam dla niego taka dobra jak on kiedys dla mnie, myslalam że to doceni, a on mnie po prostu wykorzystał i zostawil, totalnie olał. Tylko dziwi mnie po co caly ten cyrk i zabawa w super zakochaną pare, po co narzeczoną rzucil, mógl sie zabawić na boku, w tajemnicy, a tak najpierw skrzywdzil ją a potem mnie.......tylko po to żeby ostatecznie do niej wrócić
I pomyśl sobie, że teraz tamta łyka jak głodny pelikan jego teksty o rzekomej milości, żałosne.
No wlasnie to że do niej wroci to ostatnia rzecz o jakiej bym pomyślala, bo w końcu dziewczyna wie, że ją oszukiwał, zostawił i byl ze mną w związku, więc gdzie była jego miłość do niej wtedy, nie myślałam, że są kobiety, które akceptują takie numery i zdrady już przed ślubem, ja chociaż dalej jestem bardzo zakochana, to już bym go nie chciala, bo gdzie poczucie bezpieczeństwa, zaufanie? ale może to ja jestem dziwna i trzeba walczyć o faceta za wszelką cene, a potem go dobrze pilnować i kontrolować 24h
No wlasnie to że do niej wroci to ostatnia rzecz o jakiej bym pomyślala, bo w końcu dziewczyna wie, że ją oszukiwał, zostawił i byl ze mną w związku, więc gdzie była jego miłość do niej wtedy, nie myślałam, że są kobiety, które akceptują takie numery i zdrady już przed ślubem, ja chociaż dalej jestem bardzo zakochana, to już bym go nie chciala, bo gdzie poczucie bezpieczeństwa, zaufanie? ale może to ja jestem dziwna i trzeba walczyć o faceta za wszelką cene, a potem go dobrze pilnować i kontrolować 24h
Skoro potrafił Tobie wmówić, że po tylu latach nadal Cię kocha i chce być z Tobą forever and ever, to raczej nie widzę nic dziwnego w tym, że zbajerował osobę, z którą był/jest w o wiele bardziej poważniejszych i dłuższych relacjach.
Nie wiesz, jakie bajki jej wciska, a na pewno to robi. Spora część mężczyzn to zwykłe świnie. Lepiej że przechodzisz to po krótkim okresie znajomości, niż po kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu latach małżeństwa, kiedy to miałabys z nim wspólne dzieci czy kredyty. Zdaję sobie sprawę, że teraz boli, ale kiedyś ten ból minie.
Fakt nie wiem co jej opowiada, tylko nie moge sobie darować, że tak sie dalam nabrać, jak dziecko z przedszkola ;/ i do tego podstawowe bledy, nie dość, że byly to jeszcze zajęty....ale chyba dobrze, że już sie skonczylo, bo podejrzewam, że po okresie ,,klapek na oczach'' i tak byśmy sie nie dogadali, a w przyszlości pewnie rozwiedli,skoro on lubi zdrady, tylko bardzo boli sposób w jaki to wszystko sie rozpadlo, że tak okrutnie postąpil, niby taki bliski czlowiek, tego nie pojmuje
10 2016-02-08 01:26:30 Ostatnio edytowany przez madziarekeh (2016-02-08 01:27:49)
A moze chcial sobie po prostu cos udowodnic? Moze czul lekki niedosyt i zraniona dume po pierwszym rozstaniu? Moze lekko Cie idealizowal jako pierwsza dziewczyne, a zderzenie z rzeczywistoscia po prostu przynioslo...rzeczywistosc?
Niezbyt dobrze ta historia o nim swiadczy, takze chyba nie zaluj, odbolej swoje, wysnuj wnioski. Od zajetych dobrze trzymac sie z daleka.
Dziwi mnie, że nie zastanowiło Cię, że zachował się bardzo nie fair wobec swojej ówczesnej narzeczonej, gdy na nowo zaczynał z Tobą. Z jakiego względu miałby zachować się lepiej wobec Ciebie?
Nie wiem dlaczego, ale dyskusja w sumie obraca się wokół gościa, który wrócił do narzeczonej. Takie odnoszę wrażenie, niezależnie od mojej oceny postępowania tego człowieka.
Zajmijmy się Autorką, której nie przeszkadzało (sama to przyznaje), że jej były adorator był w poważnym związku, gdy znów zwróciła na niego uwagę.
Piszę - zwróciła uwagę, bo wbrew faktom, zrzuca na niego winę za to, że dała się nabrać na jego zaloty. Że sama jest sobie winna, doszło do niej dopiero wtedy, gdy porzucenie stało się faktem.
Gdy był czas dla ich obojga, odrzuciła go. Skąd więc, te krokodyle łzy teraz, gdy doświadczyła tego samego bólu odrzucenia, co on niegdyś?
Powinna wręcz cieszyć się, że kilka lat temu podjęła słuszną decyzję, a wolta kochasia powinna utwierdzić ją w tym. I tyle.
Eee tam, nie byłoby całego tego zamieszania, gdyby: 1. facet nie wchodził w związek narzeczeński, kochając byłą (czyli oszukiwał), 2. skoro już się zszedł ze swoją miłością, to powinien być szczęśliwy..., a nie był, bo byli już inni, jego miłość okazała się pewnie rozczarowaniem (żył wyobrażeniami), więc zawinął kitę i wrócił do bezpiecznej przystani
. W każdym bądź razie, niezły egoista i bajernat. Współczuję przyszłej żonie, bo wiadomo jak będzie.
14 2016-02-09 12:29:59 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-02-09 12:30:56)
Eee tam, nie byłoby całego tego zamieszania, gdyby: 1. facet nie wchodził w związek narzeczeński, kochając byłą (czyli oszukiwał), 2. skoro już się zszedł ze swoją miłością, to powinien być szczęśliwy..., a nie był, bo byli już inni, jego miłość okazała się pewnie rozczarowaniem (żył wyobrażeniami), więc zawinął kitę i wrócił do bezpiecznej przystani
. W każdym bądź razie, niezły egoista i bajernat. Współczuję przyszłej żonie, bo wiadomo jak będzie.
Dlatego powtórzę, że sam fakt, że ponownie dała się adorować zajętemu tym razem, a wcześniej odrzuconemu adoratorowi sprawiły, że za świętą w rezultacie tych wydarzeń, Autorka się nie uważa.
Trochę przykro, że poniewczasie.
Macie racje, że już jego zachowanie wobec niej powinno mi dać do myślenia, ale bylam taka zakochana, że na tamten moment myslalam tylko o naszym wielkim powrocie i ,,szczęściu'' dodatkowo on mnie zapewnial, że dalej kocha a ja oczywiście wierzylam, ostatecznie dal mi dowód i od niej odszedl....no i też to nie byl pierwszy raz kiedy podejmowal próby odnowienia znajomości, więc faktycznie uwierzylam że mu ,,nie przeszlo'' . Myslalam, że dalej jest tym wspanialym facetem, którym byl kiedyś, ale niestety z tego nic nie zostalo, chyba też mu przeszkadzalo jaka mam opinie na temat jego niektórych zachowań np bicie sie na imprezach uważal za ,,rozrywke'' a mnie to jakos nie bawi, wydaje mi sie, że woli kobiete która prawie nic od niego nie wymaga,a nawet godzi sie na zdrady, a ja mu przecież życie chcialam zmieniać w rodzinne obiadki i planowanie przyszlości ( dodam, że on nie rozmawia prawie z nikim ze swojej rodziny, a u mnie raczej wszyscy są dość zżyci i to chyba też go przeroslo)
Zapomniałam dopisać, że dobrze poczytać takie forum, bo wiadomo rodzina i przyjaciele widzą tylko jego wine,a ja jestem biedną ofiarą, tak naprawde wcale nie jestem, wiedzialam co robie i z kim, teraz za to place i próbuje przeboleć chociaż nie jest łatwo, dlatego bardzo cenie sobie Wasze odpowiedzi i za wszystkie dziękuje, oczywiście za te ,,ostre'' i krytyczne wobec mnie też, a może nawet zwłaszcza ![]()
skoro już się zszedł ze swoją miłością, to powinien być szczęśliwy..., a nie był, bo byli już inni, jego miłość okazała się pewnie rozczarowaniem (żył wyobrażeniami), więc zawinął kitę i wrócił do bezpiecznej przystani
.
Ano. Mógł tez po prostu chcieć odegrać się za porzucenie w przeszłości, urażoną dumę i teraz jego jest na wierzchu. Co do pytania zawartego w temacie-zrozumieć, że sama sobie Autorko zafundowałaś to "największe rozczarowanie w życiu" lata temu, kiedy rzeczonego typa pomimo długiego związku i tego jak bardzo, jak sama piszesz, się starał kopnęłaś w d... . A co do tego odgrzewanego kotleta, który okazał się niestrawny- jaka wielka miłość? Z tego co piszesz twoja "miłość" to tylko odbicie zainteresowania tobą tego faceta. On się odzywał, on zabiegał, on adorował, wreszcie on dał dowód i zerwał ze swoją narzeczoną ("Ooo jaka ja jestem zajefajna, kiedyś go porzuciłam jak zbędny balast a on teraz składa mi hołd lenny o każdej porze i w każdej postaci! Rośnij ego, rośnij!"). Widocznie nie było od dłuższego czasu na podorędziu żadnego z tych, dla których go porzuciłaś, więc zabrałaś się za "układanie mu życia". Heh...
dokladnie tak sama chcialam, a co do innych facetów to byli i byli wolni i fajni itd, no ale po co myśleć, lepiej sie pakować w takie historie ;/
....pierwszy raz w życiu sie zakochalam i od razu taki cios.....Co o tym myślicie?
Wyobrażam to sobie tak, choć to zapewne fikcja, dałaś mu w kość za pierwszym razem, kto wie czy on wtedy nie był w Tb zakochany, a teraz wykorzystał okazję, żeby Ci podziekować tym samym.
A podobnie jak innych zaskoczony jestem tym, że Ty jesteś zaskoczona jego zachowaniem, skoro doskonale wiedziałas, że wcześniej zrobil to narzeczonej.
Ciosy spadające na innych Twoim kosztem nie bolały Cię, prawda? No to teraz moneta się odwróciła
Aż dziw bierze że się dziwisz ![]()