Jestem od 3 lat w zwiazku z rozwodnikiem o 10 lat starszym i w dodatku jest anglikiem (mieszkam w uk) i ma dziecko z poprzedniego zwiazku. 3 miesiace temu urodzil nam sie synek ,jestesmy zareczeni i myslimy ( a raczej myslelismy) o slubie...Jednak od pewnego czasu nawet gdy bylam w ciazy zaczelismy sie mocno klocic.On jest bardzo klotliwa osoba i nie potrafi przyznac sie do bledu.Jakis czas temu w klotni uderzylam go w twarz i mi oddal.Lekko ale oddal.Od tamtej pory juz kompletnie nie potrafimy sie dogadac ,mysle ze jestesmy ze soba tylko ze wzgledu na dziecko.Ale czy warto? ?
Mysle o rozstaniu bardzo czesto i dodam ze jest leniwy nie pomaga w domu i przy dziecku
Prosze o rady bo juz nie wiem co robic
Podobne tematy
Myślisz o rozstaniu od kiedy? Od czasu kiedy urodziłaś dziecko czy wcześniej? Bo jeżeli od czasu, kiedy urodziłaś dziecko, to czy aby nie daje Ci w kość przemęczenie i dlatego tak myślisz?
trudno Ci radzić.... opisałaś problem bardzo ogólnie a to duża odpowiedzialność powiedzieć Ci "powinnaś odejść" po przeczytaniu kilku linijek tekstu ....
Jak był tak kótliwy, to trzeba było rozejść się przed ciążą. No ale cóż, jest dziecko, a ty masz dylemat.
Ze względu na dziecko być z kimś to głupota. Przez trzy lata się dogadywaliście a może po prostu było ci wygodnie.
Trudno tu coś powiedzieć. Za mało informacji z twojej strony.
Proponuje go przeprosić , że podniosłaś na niego rękę.
Szczera rozmowa z nim.
Może coś się doradzi, jeżeli będziemy wiedzieć więcej.
Klocilismy sie duzo rozniez przed ciaza ale bylismy zakochani i to byly klotnie o drobne sprawy .chcielismy miec dziecko oboje. Klotnie Miedzy innymi o jego corke ktoraa byla numerem 1 i jest rospieszczona.O rozstaniu mysalam juz w ciazy bo okazal sie egoista i nie ustepowal w klotni nawet ciezernej.Zostalam z nim bo myslalam ze jak urodzi sie dziecko to sie zmieni.Byl czas ze musialam w 5 miesiacu ciazy wyniesc sie do siostry na kilka dni zeby uniknac awantur
Np. ja mam auto ktore kupila mi mama.On nie ma.Jego corka mieszka z mama calkiem daleko okolo 30 min jazdy autostrada .Przyjezdza do nas kazdego weekendu i to ja jezdzilam po nia ,wozilam go i odwozilam po wekendzie.do 6 miesiaca ciazy. Az w koncu odmowilam i powiedzialam ze wiecej nie bede bo jestem zmeczona i to ryzyko dla mojej ciazy. (Mp ryzyko wypadku) w Anglii ubezpieczenie jest na osobe nie na auto wiec on nie mogl nim jezdzic.Wiec gdy odmowilam ze ju musi sobie jakos radzic zrobil mi awanture.twierdzil ze zabral nas rok temu na wycieczke do stanow ,kupil mi bilet to teraz przez to nie ma samochodu i mam mu ja dac badz oddac zeby mogl kupic samochod zeby wozic corke.
Paulo71.
Wiem ze przemoc to patologia.Ale on mnie sprowokowal .Nioslam dziecko na rekach a on mnie strzelil reka w tyl glowy ze niby trzaskaniem drzwi dziecko obudzilam . (On je obydzil krzykiem tak naprawde) wiec to mnie zbulwersowalo poszlam odlozyc dziecko do lozeczka ,wrocilam do niego i spoliczkowalam i wtedy on mi oddal.I czy to jest wporzadku?
Czy prawdziwy facet oddaje kobiecie?
Rozumiem, że spoliczkowanie partnera to według Ciebie normalne zachowanie u "prawdziwej kobiety" ? Jeżeli podnosi się rękę na drugiego człowieka, należy liczyć się z możliwością odwetu. Gdyby to spoliczkowanie partnera nastąpiło od razu w momencie wymiany waszych zdań, to można by było Twoje zachowanie podciągnąć ewentualnie pod odruch... działanie w afekcie, a tak ? Poszłaś położyć dziecko do łóżeczka i po powrocie wymierzyłaś partnerowi stosowną karę ? Siłą fizyczną chcesz wymusić szacunek dla siebie ? Osobiście nie toleruję siłowego rozwiązywania konfliktów. Szczerze mówiąc jesteście siebie warci. Nie fajnie, że partner Ci oddał. Mógł wykazać się większym poziomem kultury od Ciebie, ale widocznie nie chciał. Myślę, ze macie w związku zdecydowanie większe problemy. Może lepiej się rozstać, zamiast użerać ? Szkoda życia. Dziecko dla prawidłowego rozwoju emocjonalnego potrzebuje spokoju.
Takie zachowanie nie jest wedlug mnie normalne ani wporzadku.Zaluje calej sytuacji ale bardzo mnie ponioslo.Dziekuje volver za szczera i pomocna wypowiedz ![]()
Ponosi was oboje. Obawiam się, że zwyczajnie nie pasujecie do siebie i stąd te ciągłe kłótnie. Jedno ma pretensje do drugiego za nerwową atmosferę w domu, a pracujecie na nią oboje. Przypuszczam, że obecnie to bardziej jesteście ze sobą ze względu na dziecko, niż z powodów uczuciowych...
Musisz zrobić porządny rachunek sumienia i rzetelnie ocenić sytuację, czy jest szansa na naprawienie tego związku. Ta naprawa będzie wymagała waszej współpracy. Spróbuj porozmawiać szczerze z partnerem, że chciałabyś zmienić atmosferę w domu... tylko nie sugeruj mu, że ten domowy kwas to jedynie jego zasługa ![]()
brak dopasowania obaj jesteście toksyczni dla siebie to związek sadomaso. Poznałem taką rodzinkę dochodziło nawet do rękoczynów a potem kto bardziej zawinił ten na kolanach przepraszał. To był ich sposób na życie niestety dziecko wyszło na tym tragicznie chłopak miał spaczoną psychikę bił innych szybko zaczął palić już mając 11 lat potem alkohol gdy maił 15 lat a 4 lata później narkotyki. Na szczęście w porę oprzytomniał i walczy z nałogiem ale niewiele brakowało do śmierci.