czy mezczyzna opuszczony przez zone po 18 latach malzenstwa potrafi zaufac i pokochac druga kobiete .Czy potrafi zyc w nowym zwiazku .Czy mysli o bylej zonie
Podobne tematy
Witaj
nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na twoje pytanie...
ważne jest wiele rzeczy które składają się na ten problem...
Jaki był powód rozstania? to chyba główne pytanie....
jeżeli pytasz o zaufanie to zapewne został on skrzywdzony- tak wynika z twojego bardzo krótkiego wątku...
Moim zdaniem zaufanie zawsze mozna odbudowac o ile obydwie strony tego naprawdę chcą.To zapewne długa droga, ale warto ją przebyć jeżeli jest miłość
Moze powinnam zaufac w to co on mowi ze bardzo mnie kocha i ze licze sie tylko ja ale caly czas zadaje sobie pytanie czy on nie teskni do tego co bylo .Do rodziny jaka mial.DO lat w ktorych z nadzieja ukladal sobie zycie.Kiedys moj kuzyn powiedzial ''ZYCIE UKLADA SIE TYLKO RAZ'' tez zostal opuszczony przez zone .
mysle ze otwarcie jego i pokochani etak mocno potrfa, ale twoja cierpliwosc i lagodnosc do niego pomorze, mysle ze musisz byc wyrozumiala bo sama rozumiesz ze wiele przeszedl a ludzie tak maja, ze bronia sie przed miloscia zeby znow sie nie skonczyla jak ta poprzednia, czy bedzie myslal, wspominal? pewnie tak, bo jednak 20lat swego zycia nie wymarze, wiec warto to zaakceptowac, choc mysle ze jak nie bedziecie o tym gadac to nie ma w tym nic zlego, liczy sie tu i teraz.
musisz sie okazac inna niz jego zona-tyle, po porstu go nie skrzywdz.
moj kolega po 17latach malzenstwa odszedl od zony, lub ona go wyzuciala, trudno mi okreslic bo byli obudwoje winni, spotkal dziewczyne w wieku 2lat(zakladam ze ty jestes w podobnym wieku) zakochal sie i zaufal na maxa, chyba liczyl ze to jest to....po roku okazalo sie ze go wykorzystala dla kasy i dla swych klamstw.
teraz jest pelen zalu, nienawiesci. mysle ze jzu teraz to nikogo nie pokocha z powodu strachu przed powtorka.
a wiec uwazaj, zebys nie zepsula czlowiekowi zycia bo szanse macie i to tylko od was zalezy jak bedzie
Witaj
Powiem ci tylko tyle że musisz uwierzyć w to że on cię kocha a od wspomnień go nie powstrzymasz
Nie możesz się przejmować tym że może on myśli o swojej byłej żonie
Ty jesteś dla niego ważna i tylko ty się dla niego liczysz i musisz w to uwierzyć
Kochaj go i postaraj się mu zapewnić taką rodzinę jaką miał daj mu dużo miłości a wtedy zapomni o tym co było bo bedzie się cieszył tym co ma
natali24,napisz coś więcej o swojej sytuacji.
Ile macie lat?
On ma dzieci?Dlaczego się rozwiedli?Utrzymują ze soba kontakt?
Witam.Związek z rozwodnikiem nie jest wcale łatwy i taki jaki byśmy chcieli.Zawsze będziemy porównywane do byłych żon.Wiem z doświadczenia
8 2014-11-04 09:56:14 Ostatnio edytowany przez grabella (2014-11-04 09:57:40)
Witam, wracam do starego wątku żeby nie zakładać kolejnego na ten sam temat. Otóż kilka miesięcy temu poznałam fajnego faceta po rozwodzie. Wszystko bardzo dobrze się układało, okazywał mi na każdym kroku że mu zależy na mnie, rewelacyjnie się rozumieliśmy. Zaczęłam poważnie o nim myśleć . Po mału znajomość zaczęła przeradzać się w poważny związek.Zaczęły się poważne rozmowy na temat przyszłości, wspólnego rozwiązywania problemów, moich oczekiwań itp. Powiedział że nie chce drugi raz popełnić tych samych błędów. I tu zaczęły się schody. w trakcie tych rozmów analizuje każde moje słowo. Ja go doskonałe rozumiem że już się kiedyś sparzył i się boi. Ale czy na podstawie tylko rozmów a nie bycia z kimś na codzień i przeżywania konkretnych sytuacji można jednoznacznie stwierdzić że ktoś cie skrzywdzi jak poprzedni partner. Biorąc pod uwagę że przez te kilka miesięcy znajomości wszystko mu się podobało, był zachwycony, wręcz nosił mnie na rękach. Bardzo zależy mi na tym związku, ale nie wiem czy to ma sens. Czy dam radę być cały czas bardzo wnikliwie oceniana. Każdy z nas jet przecież tylko człowiekiem. Raz się ma lepszy dzień raz gorszy.Jak dać mu do zrozumienia żeby dał mi i nam szansę. Uważam że ten związek może być piękny i trwały tylko że On cholernie boi się zaryzykować i zaufać że to się może udać.
Proszę niech wypowiedzą się osoby które mają jakieś doświadczenie w tym temacie bo teorii już się naczytałam.
Z własnego doświadczenia wiem, że takie zachowania i gadania Twojego partnera, świadczą dobitnie o tym, że nie zamknął przeszłości (na różnych poziomach), tak aby zaangażować się w pełni w nowy związek. Bo bądźmy szczerzy, jak ktoś chce sobie ułożyć życie na nowo, to to robi, działa, angażuje się, a nie biadoli i testuje na każdym kroku potencjalnego partnera. Byłam w związku z rozwodnikiem, wszystko się roztrzaskało, a chodziło o to, że ten człowiek nie potrafił/nie chciał pójść do przodu, zaangażować się w pełni, dać sobie i mi prawo do szczęścia.
Też tak uważm że należy odciąć przeszłość. Wiem że ta blizna grdzieś zostaje ale niemożna w każdej kolejnej partnerce doszukiwać się że postąpi tak samo. On chyba nie może tego zrozumieć albo nie chce.
Jeden z moderatorów tego forum - Wielokropek - ma w swoje stopce taki opis:
Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.
Ja też dłuuuuugo czekałam, byłam cierpliwa, troskliwa, rozumiałam. Ale na litość boską, jak mija już któryś miesiąc/rok (my byliśmy 3 lata ze sobą) i tego faceta wciąż rzuca, nie potrafi się zaangażować, to myślisz już racjonalnie, i wiesz, że on po prostu NIE CHCE
.
Wszystko zależy od przyczyny rozwodu. Jeśli bardzo przeżył rozwód i nie było w nim winy to będzie się obawiał. Analizuje ale nie tędy droga. Rozumiem podejście do zawarcia związku małżeńskiego, tutaj to jest zrozumiałe, że zaczyna analizować bo znacie się krutko. Nie mniej nie powinien Cię porównywać, analizować bo to CIę zmęczy. Obecnie Cię już można powiedzieć nie nosi na rękach, a może kłamał,że on taki pokrzywdzony. Tak czy tak wszystko zależy, czy ma dzieci z tamtego związku, gdyż to też jest ważne.
Krótko mówiąc musi facet podejść jak do nowego samochodu, bo jak będzie ciągle podchodził jak do starego, bo to się psuło, albo tamto i obawiał się że będzie to samo w nowym , to ten związek nie ma szans.
13 2014-11-04 11:52:50 Ostatnio edytowany przez grabella (2014-11-04 11:56:09)
Przyczyna rozwodu? przestali się dogadywać z żoną, podobno żona go oszukiwała, dzieci nie ma. O małżeństwo tu nie chodzi tylko o związek partneski tzw. na kocią Lapę. Obecnie nie możemy się porozumieć i ograniczył ze mną kontakt bo musi przemyśleć i przeanalizować ale boję się że niedługo usłyszę że to koniec. Jest tak utwierdzony w tym że napewno kiedyś TO też się rozleci że nie docierają do Niego żadne moje agrumenty i zapewnienia. Widzę że mu ciężko bo się miota, ale brak mi już słów
Dodam że nie mamy po 20 lat tylko jesteśmy oboje po 30-stce. i ja też mam poważny związek za sobą ale nie wrzucam wszystkich mężczyzn do jednego worka.
grabella - odpuść na chwilę. Widzisz, że Ty chcesz, a on nie. Nic nie poradzisz. Odsuń się na chwilę, i teraz Ty poparz jak on będzie się zachowywał, co robił w Twoim kierunku, dla was. Teraz czas na Twoje obserwacje, a nie lamenty i błagania. To nic nie da. Do tanga trzeba dwojga - przecież sama wiesz
.
Grabella - niezależnie od przyczyny rozwodu - ten facet nie nadaje się do związku. Na pewno nie nadaje się teraz, a ponieważ nie widzi w swoim podejściu niczego niewłaściwego - możliwe, że nie będzie się nadawał jeszcze bardzo długo.
Aczkolwiek tutaj przyczyna rozwodu jest pewną wskazówką - "nie dogadywali się". To nie jest jednoznaczna wina jednej strony, więc spójrz na swojego wybranka jak na element, z którym są problemy "z dogadaniem". Zresztą wy już się nie dogadujecie.
Nowy związek to nowa relacja. Trzeba budować ją od nowa. Bez otwartości, bez gotowości na pewne ryzyko - po prostu się nie da. Twój partner nie umie zostawić przeszłości za sobą, nie umie zaufać, nie chce Cię poznać - woli pielęgnować swoje krzywdy z przeszłości, przyjąć postawę ofiary skrzywdzonej przez los. Jeśli on uważa, że taka postawa jest właściwa - dla Ciebie w tym związku pozostaje jedynie rola wiecznie nadskakującej mamusi, która, wciąż od nowa, głaszcze po główce i przekonuje, że ten świat nie jest taki zły...
16 2014-11-04 12:11:06 Ostatnio edytowany przez grabella (2014-11-04 12:17:30)
Nie będę go o nic błagać, o co to nie. Tylko szkodz mi tego czasu i mojego zaangażowania. Mogliśmy razem stworzyć coś naprawdę trwałego i fajnego. Czy on nie chce? Hm, chce ale się boi. Trochę dziwne bo to dorosły i wydawałoby się że poważny człowiek. Właśnie ta powaga i rozsądne podejście do życia mnie w nim urzekło.
Nierozumiem po co tacy faceci zawracają tylko głowę. Bo ta znajomość rozwinęła się z jego inicjatywy
Vinnga to wspaniale opisała. Szczególnie pierwszy akapit o tym, że facet po prostu na chwilę obecną (a może już w ogóle) nie nadaje się do związku.
Grabella - Ty jesteś jeszcze na etapie oszukiwania siebie, że coś się zmieni, że on pokocha wystarczająco, że się zaangażuje. To są takie klapki na oczach, ale one spadają, kiedy po kilku miesiącach/latach uświadomisz sobie, że nic się w Twoim życiu nie zmieniło, stoisz w miejscu i nie poszłaś do przodu, a Twój związek to jedna wielka porażka. Bądź szczera ze sobą. Nie oszukuj się, że będzie kiedyś z nim jak w bajce
.
Tak macie rację i też to wiem że jeżeli nie zamknie przeszłości to nic z tego. A raczej na to się nie zanosi bo od rozwodu minęło już kilka lat, więc nie jest to świeża sprawa. Tylko po co to wszystko było z jego strony? te zachwyty, ahy, ohy, kwiat, kolacje.....Żeby się tylko pobawić albo zemścić za ex. Bo nie rozumiem jego postępowania
Tak macie rację i też to wiem że jeżeli nie zamknie przeszłości to nic z tego. A raczej na to się nie zanosi bo od rozwodu minęło już kilka lat, więc nie jest to świeża sprawa. Tylko po co to wszystko było z jego strony? te zachwyty, ahy, ohy, kwiat, kolacje.....Żeby się tylko pobawić albo zemścić za ex. Bo nie rozumiem jego postępowania
Jeszcze jakiś czas będziesz się zastanawiała, analizowała, szukała przyczyn takie postępowania, próbowała go zrozumieć, ale wkrótce zaakceptujesz ten fakt i po prostu będziesz wiedziała, że to TAKI TYP i nic z tym nie zrobisz
.
Jest po rozwodzie kilka lat i nadal myśli, Weź go kopnij jak najdalej. Facet po prostu zjechany totalnie, a raczej sam sie zjechał.
Wiesz, ja jestem też po rozwodzie,i nie siedzę , nie rozmyślam o mojej byłej małżonce, co mnie ona, owszem dziecko tak, dla mnie ważne, choć już dorosłe.
Mój związek ostatni został zamknięty i nie byłem w małżeństwie, choć miał się zakończyć małżeństwem. Przestałem po prostu myśleć o niej. szukam nowej partnerki i nie podchodzę do tego, że będzie podobny a raczej jestem przekonany, że będzie cudowny nowy związek z kimś innym.
Hyba jestem już za hartowany.
I brawo bardzo zdrowe podejście i ja też takie mam. Ja też nigdy nie zakładam z góry że następny związek też się nie uda. Ale On tego nie może zrozumieć . Dochodzę do wniosku że sama powinnam to zakończyć i to jak najszybciej. Bo szkoda życia.
Niektórzy mają 20 lat i twierdzą, że całe życie zmarnowali i nic ich już nie czeka. Inni (akurat kwitnie taki temat na forum
) mają ponad 30 i twierdzą, że pochodzą z biednej rodziny i tez zamierzają taką stworzyć
To są przekonania. Bardzo trudno z nimi walczyć.
Przywiązanie do przeszłości, nieufność, niechęć do tworzenia czegoś nowego - to jest po prostu taki typ osobowości. Część składowa Twojego faceta - taka jak inteligencja czy poczucie humoru. Owszem, można te cechy zmienić, ale to wymaga czasu, ale przede wszystkim zaangażowania posiadacza cech. Jeśli on nie chce tego zmienić, jeśli Ty nie jesteś w stanie tego zaakceptować - nie utworzycie tego, na co Ty masz nadzieję.
I brawo bardzo zdrowe podejście i ja też takie mam. Ja też nigdy nie zakładam z góry że następny związek też się nie uda. Ale On tego nie może zrozumieć . Dochodzę do wniosku że sama powinnam to zakończyć i to jak najszybciej. Bo szkoda życia.
Wkońcu mądrze napisałaś. Po prostu ciach zrobić i koniec. Po co to się męczyć. Życie jest piękne, choć czasem idąc boso natkniemy sie na szkło, skaleczymy się,ale rana się zagoi.
Największym błędem jest myśleć o kimś z kimś sie było. Wracamy wtedy do przeszłości, gdybamy, i co się wtedy dzieje, stwarzamy znowu to samo.
Dlatego wracanie do przeszłości nam nie służy.
Związki z facetami po przejściach są bardzo trudne...
Nieistotne czy jest to związek z rozwodnikiem czy z wdowcem to są związki bardzo wysokiego ryzyka. Pamiętaj, że była już jakaś kobieta przed Tobą, była jego żoną. Jeszcze gorzej jest jak są dzieci. One łączą- czy rodzice tego chcą czy nie. Nie ma opcji, że nie będziesz miała kontaktu z jego byłą- właśnie dlatego że są dzieci. Tacy faceci mają już za sobą historię, która jest ciężka i skomplikowana. Będziesz nią obarczoną czy tego chcesz czy nie. Uwierz mi wiem co mówię...
Z drugiej jednak strony nie oznacza to że nie są oni w stanie stworzyć trwałego i normalnego związku. Wszystko wymaga pracy i zaangażowania- jeśli tego nie ma to wiej dziewczyno gdzie pieprz rośnie. Pamiętaj jednak- związek z wdowcem czy rozwodnikiem to nie jest łatwa sprawa. Historia, którą noszą ze sobą boli... czasem bardzo. Zastanów się czy dasz radę i czy warto.
Powodzenia.
W pewnym wieku każdy ma za sobą jakąś przeszłość. Ja też miałam mężą. Ale nie analizuję, może i żle a może i dobrze mojej przeszłości. I to też mu się nie podoba że nie wyciągam wniosków. Staram się żyć tym co teraz. Skoro mówił że mu zależy, że chce ze mną być to powinien zaakceptować moje wady a nie myśleć cały czas czy ja też go oszukuję czy nie jak jego była.
W pewnym wieku każdy ma za sobą jakąś przeszłość. Ja też miałam mężą. Ale nie analizuję, może i żle a może i dobrze mojej przeszłości. I to też mu się nie podoba że nie wyciągam wniosków. Staram się żyć tym co teraz. Skoro mówił że mu zależy, że chce ze mną być to powinien zaakceptować moje wady a nie myśleć cały czas czy ja też go oszukuję czy nie jak jego była.
O...to zmienia zupełnie postać rzeczy. tylko Ty jesteś gotowa na nowy związek a on jak widać niekoniecznie.
I znowu tu wracam. Dalej tkwię w jakimś martwym punkcie. Nie podjęłam na razie żadnych radykalnych decyzji. Postanowiłam trochę poczekać i zobaczyć co będzie dalej. Taka znajomość trochę bez zobowiązań. Dzieje się coś dziwnego im bardziej ja daję mu do zrozumienia że mi zależy tym bardziej on się odsuwa. Jak zaczynam trzymać go na dystans, ograniczam kontakt to on bardziej o mnie zabiega. Wytwarza się między nami jakaś dziwna relacja którą nie wiem jak nazwać. Taka zabawa w kotka i myszkę.
zalatuje mi to niedojrzałością i lekko toksyczną relacją. Zastanów się czy chcesz z kimś takim być.
każdy związek niesie za sobą ryzyko że coś będzie nie tak. Jesteśmy tylko ludźmi a życie pisze różne, czasami nieprzewidziane scenariusze. Facet się boi że będzie tak samo jak w jego poprzednich związkach. Każdy się tego boi kto ma takie a nie inne doświadczenia. Niestety z taką postawą nic nowego się nie zbuduje. Jeżeli naprawdę komuś na drugiej osobie zależy to trzeba zaryzykować i nie bać się konsekwencji. Takie jest moje zdanie.
Jeśli jest dorosłym poważnym człowiekiem to powinien wiedzieć że nie można igrać z uczuciami drugiej osoby. Najpierw pokazywać jak mu zależy a gdy ona zaczyna się angażować to uciekać bo się boję. Albo mi zależy i się angażuję albo wogóle w to nie wchodzę.
Uczuciami nie można się bawić.
Tu są potrzebne jasne reguły. A zrobisz jak będziesz chciała. Związek bez zobowiazań na dłuższą metę nie ma szans.
To moze ja sie dołącze .
Moi wszyscy(3) partnerzy z którymi byłam , jestem, w związku to rozwodnicy.
Sa różni oczywiście , ale w moim juz wieku, to na kawalera lat 40 nawet bym nie spojrzała.
Co do byłych to ja nie buduje problemu, traktuje siebie jak milion dolarów to i jestem tak traktowana. W moich związkach akurat temat byłych sie nie pojawia, bo daje jasno do zrozumienia ze jesli będzie mi mamrolic o przeszłości to sie pożegnamy i tyle.
Trzeba jednak zrozumieć ze przeszłości wymazać sie nie da i ze byle partnerki to jest jakaś cześć życia mojego partnera, sa tez dzieci.
Ale ja wiem ze ja mam tez swoją przeszłość , nie wnoszę jej do teraz i nie życzę sobie tego od mojego partnera.
Po prostu tworzymy od nowa nasz zwiazek, tylko bagaż troszke cięższy ![]()
I wszystko rozchodzi się właśnie o ten bagaż. im cięższy tym bardziej nie daje o sobie zapomnieć . Ja też uważam że kawaler w wieku ok 40 to nie jest normalne. Im facet starszy i do tego długo samotny tym trudniej jest się z nim porozumieć . Ma mnóstwo własnych przyzwyczajeń, których niestety nie chce zmienić . Nawet bardzo często nie bierze takiej opcji. Wydaje mu się że jest pępkiem świata i to kobieta powinna wokół niego biegać. To taka nowa wersja bajki: to on jest przecież tym królewiczem w wieży a ona księżniczką na białym koniu....