Witam! Bardzo bym chciała żeby ktoś napisała mi parę ciepłych słów może mi coś doradzi . Mam 37 lat i jestem porzuconą kobieto przez męża nie mogę sobie z tym poradzić mam myśli samobójcze gdyby nie fakt że mam dziecko na pewno już by mnie nie było . O zdradzie męża dowiedziałam się przypadkiem dwa dni przed sylwestrem oczywiście na początku się wypierał, ale potem nic nie mówił wystroił się i popędził do niej na sylwestra . Kobieta która rozbiła mi rodzinę pracuje jako pedagog na świetlicy z dziećmi z rodzin DYSFUNKCYJNYCH . Jak taka osoba może być pomagać dzieciom gdzie sama zabrała dziecku ojca zburzyła jego świat Tym bardziej , że Kubuś ma ADHD i jest w lekkim stopniu upośledzony intelektualnie ??? To tak jakby po policjant po służbie kradł nie wiem może się mylę . Pani Dorotko co mam zrobić żeby było dobrze jak wstać i zająć się moim dzieckiem .
Podobne tematy
Może powinnaś pójść ze swoim problemem do zwierzchnika pani pedagog, bo dobrze by było, gdyby tego rodzaju pani nie pracowała z dziecmi? Chyba wszystkim nam zalezy na tym, by nasze dzieci były wychowywane przez odpowiednie osoby, prawda? Chodzi przecież o dobro dzieci i o poziom oświaty w naszym kraju.
Z tym że, jesli wybierzesz ogólne dobro dzieci w naszym kraju, to musisz liczyć się z tym, że zakochany w tej wspaniałej pani pedagog twój mąż mocno się na ciebie wkurzy i odejdzie do swojej lubej.
Jesli bardziej boisz się tego, że mąż odejdzie do boczniary, to siedź cicho, nikomu o niczym nie mów, tylko płacz sobie w samotności mocno zagryzając zęby, by mąż jednak ciebie nie zostawił.
Jesli jednak uznasz, że dobrze byłoby namieszać panu i jego pani w ich romantycznych pląsach oraz oczyścić świetlicę z beznadziejne pani pedagog, to idź do zwierzchnika tej kobiety i powiedz, co wyprawia ta świetliczanka. Zagroź że jesli ta świetliczanka dalej będzie pracowała z dziećmi, to ty pójdziesz jeszcze wyżej, by zrobić porządek w polskiej oświacie.
Wybór nalezy do ciebie.
A tak w ogóle, to napisz czy porządnie wyprasowałaś ciuchy swojemu mężowi, by mógł dobrze zaprezentować się na sylwestra z kochanicą? A może to kochanica prasowała mu koszulę i portki czy też robił to on sam osobiście?
Ukróć kur...two, które rozpanoszyło się w twoim domu.
Może powinnaś pójść ze swoim problemem do zwierzchnika pani pedagog, bo dobrze by było, gdyby tego rodzaju pani nie pracowała z dziecmi? Chyba wszystkim nam zalezy na tym, by nasze dzieci były wychowywane przez odpowiednie osoby, prawda? Chodzi przecież o dobro dzieci i o poziom oświaty w naszym kraju.
Z tym że, jesli wybierzesz ogólne dobro dzieci w naszym kraju, to musisz liczyć się z tym, że zakochany w tej wspaniałej pani pedagog twój mąż mocno się na ciebie wkurzy i odejdzie do swojej lubej.
Jesli bardziej boisz się tego, że mąż odejdzie do boczniary, to siedź cicho, nikomu o niczym nie mów, tylko płacz sobie w samotności mocno zagryzając zęby, by mąż jednak ciebie nie zostawił.
Jesli jednak uznasz, że dobrze byłoby namieszać panu i jego pani w ich romantycznych pląsach oraz oczyścić świetlicę z beznadziejne pani pedagog, to idź do zwierzchnika tej kobiety i powiedz, co wyprawia ta świetliczanka. Zagroź że jesli ta świetliczanka dalej będzie pracowała z dziećmi, to ty pójdziesz jeszcze wyżej, by zrobić porządek w polskiej oświacie.
Wybór nalezy do ciebie.
A tak w ogóle, to napisz czy porządnie wyprasowałaś ciuchy swojemu mężowi, by mógł dobrze zaprezentować się na sylwestra z kochanicą? A może to kochanica prasowała mu koszulę i portki czy też robił to on sam osobiście?
Ukróć kur...two, które rozpanoszyło się w twoim domu.
Przepraszam ale to smieszne. A co ewentualny romans pani pedagog ma wspolnego z jej fachowoscia co? Skad domysly ze jest ona beznadziejna? Skad domysly ze nie moze pomoc dzieciom z rodzin dysfunkcyjnych? Zycie osobiste tej pani jest jej zyciem osobistym. Tak normalnie zabierzcie sie za robienie porzadkow w polskiej oswiacie i pousuwajcie wszystkich pedagogow majacych romanse, tudziez wchodzacych w relacje z osobami bedacymi w zwiazkach.
Osoba zajmująca się dziećmi z rodzin dyskusyjnych powinna wiedzieć, że rozbita rodzina to również dysfunkcyjna rodzina, tym bardziej jeżeli jest w niej wymagające szczególnej troski dziecko.
Takie zachowanie odbiera jej wiarygodnosc zawodowa.
Osoba zajmująca się dziećmi z rodzin dyskusyjnych powinna wiedzieć, że rozbita rodzina to również dysfunkcyjna rodzina, tym bardziej jeżeli jest w niej wymagające szczególnej troski dziecko.
Takie zachowanie odbiera jej wiarygodnosc zawodowa.
Secondo jak Cie lubie i cenie tak mam ochote napisac. Naprawde? Bo wiesz do rodzin dysfunkcyjnych zaliczamy tez np rodziny wielodzietne, wiec taka pani pedagog majaca 5 dzieci tez nie jest zbyt wiarygodna zawodowo, i pani bedaca w zwiazku z alkoholikiem, i pani leczaca sie na depresje, a idac dalej waszym tropem wiarygodnosci zawodowej to otyly pan doktor, pan doktor ktory pali papierosy, pani nauczycielka ktorej dziecko sie zle uczy, pani terapeuta ktorej dziecko naduzywa, i wielu innych ludzi oni tez nie maja wiarygodnosci zawodowej. trzeba koniecznie isc do ich zwierzchnikow.
A jesli owa pani pedagog jest dobrym pracownikiem, lubianym przez dzieci i pomagajacym dzieciom to to mimo wszystko ma byc zwolniona? Generalnie to nalezalo by takze isc do zwierzchnika pana zdradzajacego. On to dobiero zachowuje sie niemoralnie, i jego wiarygodnosc zawodowa jest podkopana.
6 2016-01-02 18:55:47 Ostatnio edytowany przez josz (2016-01-02 18:57:44)
Obawiam się, że taka informacja, do przełożonego flamy, niewiele da, a może wręcz przeciwnie, przynieść opłakany skutek dla autorki.
Wątpliwości mógłby jedynie budzić fakt, gdyby ich syn był pod "opieką"psychologiczną onej, wtedy owszem można byłoby zaryzykować.
W przeciwnym razie, monita29 wyjdzie na desperatkę i jedyne co mogłaby osiągnąć, to chwilowa konsternacja przełożonego flamy, ale przede wszystkim obnażenie własnej słabości.
Nie sądzę, żeby przełożony, chciał ingerować w życie osobiste swoich podwładnych, pod warunkiem, że nie są bezpośrednio związani zawodowo ze stronami konfliktu.
monita29 jeśli masz absolutną pewność co do zdrady męża, to zamiast myśleć o dokopaniu kochance, pomyśl o sobie.
Niestety, musisz na bok odłożyć emocje i zacząć przygotowania do rozstania z mężem, ewentualnie pogodzenia się, jeżeli on wykazuje jakieś chęci.
Jednak oficjalne wyjście na sylwestra z kochanką raczej o tym nie świadczy.
Piszesz, że jesteś porzucona, czy to znaczy, że on już odszedł, przyznał się do romansu, wyprowadził się, mówi o rozwodzie?
Jeżeli nadal z Wami mieszka, a robi, co chce, wychodzi, nie licząc się z Tobą, nie ukrywa romansu, to niestety musisz zacząć działać.
Zacznij od konkretów; ustalenia świadczeń finansowych na rzecz dziecka i domu, podziału opieki na dzieckiem i wycofania się z obsługi pana i spraw związanych z zamieszkaniem.
Zbieraj także dowody jego zdrady, mogą się przydać.
Bardzo dziękuje za to że ktoś do mnie napisał. Jeszcze się nie wyprowadził nie miał kiedy sylwestra spędza w Niemczech jutro wraca wiem ze jego lochanie trwa o miesiąc i ze jest rozdarty od środka nie potrafi nad tym zapanować nie wiem co miał na myśli tylko tyle się od niego dowiedziałam . Ja nie chce już być z mężem bo to nie był skok w bok tylko perfidna zdrada na zakładkę nie będę pisać że go nie kocham! Jego zdradę odkryłam przypadkiem . Tak naprawdę to ja podjęłam decyzje o tym ze ma się wynosić z domu on nie spodziewał się że tak to szybko wyjdzie to na jaw. Nie wiem czy się wyprowadzi czy z domu zrobi hotel . W ciągu miesiąca wydał na nią 5 tysięcy gdzie swojemu dziecku nie kupił prezentu na gwiazdkę . Mam jego pieniądze które odkładaliśmy na większe mieszkanie teraz zastanawiam się czy ich nie schować pisze że jego bo tylko on pracował ja zajmowałam się dzieckiem szkoła terapia dziecka itp. jego mama siostry są za mną płaczą razem ze mną nie spodziewali się tego po nim tak jak ja jeszcze miesiąc temu rodzina była dla niego najważniejsza rozmawialiśmy o drugim dziecku a tu coś takiego !! Moja mama mnie pociesza mówiąc że jeszcze doceni to co stracił ale będzie już za późno . Czy to możliwe że w ciągu miesiąca przestałam być dla niego ważna że tak mało znaczę dla niego ? Siedzę i jestem martwa od środka ostatni raz jadłam z nim śniadanie 28 grudnia i nic więcej . Kubuś chce żebym mu poczytała a ja nie mam siły ciągle myślę o tym co robi i ze już nie przyjdzie i nie powie Misiu jestem już. Myślę że powinnam może poczekać aż odda mi klucze od mieszkania a potem zrobić koło dupy tej kur.... może wtedy poczuje choć trochę lepiej ! Zastanawiam się czy nie ośmieszę się idąc do jej kierownika może po pracy każdy robi co chce ? Proszę pomóżcie mi podjąć decyzję bardzo chciałabym to rozegrać dobrze .
Radziłam, żeby nic w kwestii baby nie robić, jeżeli ona nie ma nic wspólnego z Twoim dzieckiem, ośmieszysz się tylko.
Zabezpiecz finanse i nie miej skrupułów wobec niego. Gdy słyszę, że tatuś odbiera własnemu dziecku, po to, by obdarować kochankę to szlag mnie trafia.
Szukaj pracy od nowego roku, masz 37 lat, nie pracujesz, jesteś uzależniona od męża, to niedobrze.
Można pogodzić pracę zawodową i terapię dziecka, zresztą możesz także wymagać w tej kwestii od męża.
Droga Monito, zabezpiecz pieniądze tak aby zdrajca ich nie znalazł to Twoja polisa na rozpoczęcie nowego życia, które nie będzie łatwe. Prowadzenie domu i zajmowanie się dzieckiem to też praca i pieniądze też Ci się należa. Jeśli jesteś pewna tego romansu to postaraj się o dowody lub świadków i składaj pozew rozwodowy. Jeśli mąż wpadnie na pomysł aby nie dawać Ci pieniędzy na dziecko wnieś pozew o alimenty. Przede wszystkim idź do prawnika, powie Ci jak masz postępować.
Co zaś tyczy się kochanki, to uważam za kiepski pomysł latanie i donoszenie, że ma romans. Co niby na tym wygrasz? Zemścisz się? Masz siłę na jakieś wojny podjazdowe - spożytkuj je na walkę ze zdrajcą bo to on jest głównym winowajcą. Choć sama jestem żoną, to jednak uważam, że nikt nie jest w stanie złapać niczyjego męża pod pachę i go ukraść. Mężów ani żon się nie kradnie- oni odchodzą z własnej woli. To jest sprawa między Tobą i mężem. Trzymaj się autorko, życzę dużo siły.
10 2016-01-02 21:57:27 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2016-01-02 22:06:49)
Józefina, rodzina wielodzietna to nie jest z definicji rodzina dysfunkcyjna.
Nauczycielka z 5 dzieci może, a najprawdopodobniej będzie, dobra nauczycielka.
Lekarz palący papierosy i przekonywujący pacjentów do tego żeby rzucili papierosy będzie mało wiarygodny.
Tak samo pedagog od rodzin dysfunkcyjnych, który mam im pomagać, przyczyniając się do rozbicia rodziny dziecka stanie się niewiarygodny, bo sam przyczynia się do powstania kolejnej rodziny dysfunkcyjnej.
Zamiast pomagać takim rodzinom, tworzy kolejny problem.
Zachowanie nieetyczne zawodowo.
Poszłabym z tym wyżej, do jej szefa, napisała list do instytucji zawodowej.
Ej bez jaj .... zrobiłam bym jej z kariery zawodowej to samo co ona zrobiła tobie i twojemu dziecku ! I do ROBOTY kobieto nie możesz użalać się nad sobą wstawaj i działaj !!!! Za chwile z Twoim byłym wmówią CI, że jesteś nieudolna wychowawczo i syna zabiorą.
12 2016-01-02 22:55:35 Ostatnio edytowany przez cslady (2016-01-03 19:21:06)
Dziękuje bardzo za ciepłe słowa i za kopa do życia !! Jutro wulgaryzm mąż
wraca za kilka dni napiszę jak to posunęło się dalej buziaki ![]()
Ej bez jaj .... zrobiłam bym jej z kariery zawodowej to samo co ona zrobiła tobie i twojemu dziecku ! I do ROBOTY kobieto nie możesz użalać się nad sobą wstawaj i działaj !!!! Za chwile z Twoim byłym wmówią CI, że jesteś nieudolna wychowawczo i syna zabiorą.
Na prawdę wierzysz, że jej przełożony, czy ktoś tam z kuratorium (nie wiem komu podlega świetlica w której flama pracuje) weźmie sobie do serca żale zdradzonej żony i zada sobie trud grzebiąc w erotycznym życiu pani pedagog? Mało prawdopodobne.
Przede wszystkim monita29 musiałaby by mieć jakieś niezaprzeczalne dowody, a i tak obawiam się, że zostanie potraktowana jak zdesperowana mącicielka.
To już nie te czasy, gdy zdrada była publicznie napiętnowana, wręcz przeciwnie jest coraz częściej niemalże akceptowana.
Dajecie przykład palącego papierosy lekarza, fakt, jest niewiarygodny i co z tego, ma przez to mniej pacjentów, dostanie naganę od ordynatora? Nie
Zresztą żaden nie pali przy pacjencie, podobnie jak owa pedagog nie sypia z ojcem swojego podopiecznego.
monita29 jak większość zdradzonych kobiet swoją złość koncentruje na kochance i szuka zemsty na niej.
W żadnym wypadku nie usprawiedliwiam takich kobiet, ponoszą taką samą winę za niszczenie czyjejś rodziny, jednak monita29 powinna skoncentrować się na sobie, zorganizowaniu swojego życia w tej trudnej dla niej sytuacji i ewentualnie na spacyfikowaniu niewiernego.
A ja rozumiem autorkę i wiem doskonale o tym, że najprawdopodobniej włos nie spadnie ze łba ku..wy, ale ja i tak zrobiłabym koło pióra świetliczance. Niech rozniesie sie troszkę smrodu za tą kobietą, bo niestety ale zawód nauczyciela, nawet jesli jest się tylko świetliczanką niesie za sobą pewne wymagania. Pewnie, że w dzisiejszych czasach zdrada jest powszechnie akceptowana, ale bez przesady- są jednak jakies granice. Nie mozna porównywać tej boczniary do palącego papierosy lekarza, bo to nie ten sam kaliber etyki zawodowej. Ja uważam, że zrobienie obory boczniarze byłoby bardzo dobrym posunięciem, a potem niech dzieje się, co chce.
15 2016-01-03 14:20:39 Ostatnio edytowany przez Zorija (2016-01-03 14:26:25)
Secondo1 napisał/a:Osoba zajmująca się dziećmi z rodzin dyskusyjnych powinna wiedzieć, że rozbita rodzina to również dysfunkcyjna rodzina, tym bardziej jeżeli jest w niej wymagające szczególnej troski dziecko.
Takie zachowanie odbiera jej wiarygodnosc zawodowa.
Secondo jak Cie lubie i cenie tak mam ochote napisac. Naprawde? Bo wiesz do rodzin dysfunkcyjnych zaliczamy tez np rodziny wielodzietne, wiec taka pani pedagog majaca 5 dzieci tez nie jest zbyt wiarygodna zawodowo, i pani bedaca w zwiazku z alkoholikiem, i pani leczaca sie na depresje, a idac dalej waszym tropem wiarygodnosci zawodowej to otyly pan doktor, pan doktor ktory pali papierosy, pani nauczycielka ktorej dziecko sie zle uczy, pani terapeuta ktorej dziecko naduzywa, i wielu innych ludzi oni tez nie maja wiarygodnosci zawodowej. trzeba koniecznie isc do ich zwierzchnikow.
A jesli owa pani pedagog jest dobrym pracownikiem, lubianym przez dzieci i pomagajacym dzieciom to to mimo wszystko ma byc zwolniona? Generalnie to nalezalo by takze isc do zwierzchnika pana zdradzajacego. On to dobiero zachowuje sie niemoralnie, i jego wiarygodnosc zawodowa jest podkopana.
Oczywiście Józefino, że takie osoby tracą wiarygodność.
Otyły lekarz, tłumaczący swoim pacjentom, że otyłość jest przyczyną wielu ciężkich chorób i zalecający natychmiastowe schudnięcie jest wg Ciebie wiarygodny??
Lekarz, który pali papierosy, jest wiarygodny??
Terapeutka, doradzająca kobietom-żonom alkoholików jak się od nich uwolnić, wyzwolić, sama mająca takiego męża jest wiarygodna?
Nauczycielka pijąca alkohol jest wiarygodna?
Pani pracująca z dziećmi dysfunkcyjnymi, której brakuje empatii i moralności, by w swoim życiu prywatnym nie być sprawcą takich trudności i swoim postepowaniem (potrzebą podrapania krocza) nie krzywdzić innych dzieci - jest dla Ciebie wiarygodna?
Psycholog, zajmująca się w swojej pracy zawodowej kobietami porzuconymi przez mężów, doradzająca im, wspierająca, a prywatnie wchodząca w romans z żonatym i przyczyniająca się do rozbicia rodziny, jest dla Ciebie wiarygodna??
Dla mnie nie ![]()
Natomiast Józefino, nie wrzucaj do tego wspólnego worka i nie mieszaj z tymi sytuacjami, na które MAMY WPŁYW, a często jest to nawet NASZ OSOBISTY WYBÓR, tych sytuacji, które nie są od nas zależne:
pani nauczycielka ktorej dziecko sie zle uczy, pani terapeuta ktorej dziecko naduzywa
bo to już jest z Twojej strony gruba nadużycie,
pomieszałaś zupełnie życiowe sytuacje, te, które od nas zależą z tymi, które nas dotknęły... zastanów się nad tym
Zorija zgadzam się z Tobą i innymi, którzy poruszają problem osób niewiarygodnych zawodowo, do których zalicza się także w/w pani pedagog.
Uważam jednak, że w tej konkretnej sytuacji, autorka niewiele osiągnie szukając sprawiedliwości u przełożonych onej.
Oliwia napisała:
" Ja uważam, że zrobienie obory boczniarze byłoby bardzo dobrym posunięciem, a potem niech dzieje się, co chce."
Hmm, zależy od charakteru boczniary i otoczenia w którym żyje, a przede wszystkim od decyzji przyjmującego skargę (czy cokolwiek z nią zrobi).
A co niby szef ma do prywatnego życia pracownika? Nic, nie ma prawa w nie ingerować ani podejmować decyzji zawodowych na tej podstawie.
Zorija zgadzam się z Tobą i innymi, którzy poruszają problem osób niewiarygodnych zawodowo, do których zalicza się także w/w pani pedagog.
Uważam jednak, że w tej konkretnej sytuacji, autorka niewiele osiągnie szukając sprawiedliwości u przełożonych onej.
Oliwia napisała:
" Ja uważam, że zrobienie obory boczniarze byłoby bardzo dobrym posunięciem, a potem niech dzieje się, co chce."
Hmm, zależy od charakteru boczniary i otoczenia w którym żyje, a przede wszystkim od decyzji przyjmującego skargę (czy cokolwiek z nią zrobi).
Oczywiście, że to bez sensu. Bo to tylko szarpanie samego siebie, denerwowanie się... takie "dochodzenie sprawiedliwości" zwyczajnie nie ma sensu.
Nie ma to nic wspólnego z wiarygodnością - ona jest wątpliwa.
Natomiast wymierzanie sprawiedliwości zostawmy jednak... panu bogu
- w przeciwnym wypadku najgorzej zaszkodzimy sobie samemu.
Natomiast Józefino, nie wrzucaj do tego wspólnego worka i nie mieszaj z tymi sytuacjami, na które MAMY WPŁYW, a często jest to nawet NASZ OSOBISTY WYBÓR, tych sytuacji, które nie są od nas zależne:
pani nauczycielka ktorej dziecko sie zle uczy, pani terapeuta ktorej dziecko naduzywa
bo to już jest z Twojej strony gruba nadużycie,
pomieszałaś zupełnie życiowe sytuacje, te, które od nas zależą z tymi, które nas dotknęły... zastanów się nad tym
Grubym naduzyciem jest wmawianie autorce ze pomysl z pojsciem do zwierzchnika pani pedagog jest dobrym. Jestem w stanie zrozumieć kobiete która jest w szoku. Nie jestem w stanie zrozumieć osób postronnych.
Popieram Józefinę.
Zemsta przedłuża łańcuszek zła w tym wypadku i do autorki może wrócić tylko rykoszetem.
A wina zawsze leży po dwóch stronach więc może właściwie byłoby spojrzeć na siebie najpierw a nie szukać na zewnątrz kozła ofiarnego.
Popieram Józefinę.
Zemsta przedłuża łańcuszek zła w tym wypadku i do autorki może wrócić tylko rykoszetem.
Julia, Józefina ma rację, że to ani nic nie da, ani nie będzie dla Autorki dobre.
A wina zawsze leży po dwóch stronach więc może właściwie byłoby spojrzeć na siebie najpierw a nie szukać na zewnątrz kozła ofiarnego.
Uproszczenie. Każesz Autorce - zdradzonej kobiecie, opuszczonej, zostawionej samej z niepełnosprawnym dzieckiem - szukać w sobie winy za zachowanie jej męża-dziwkarza, jego zdradę i jego łajdaczenie się?
A kobietę, która "udostępniła mu swe wdzięki i łono" (na pociechę zapewne, skoro miał tak źle w małżeństwie) nazywasz kozłem ofiarnym?
A ja uważam, że ZŁO ZAWSZE NALEŻY DEMASKOWAĆ, BY NA KONIEC MOGŁO SIĘ ONO SKOMPROMITOWAĆ - Zorijo, daj spokój- przecież i tak nie przekonasz niektórych osób. Piszą tu różni ludzie i różne mają życiorysy oraz swoje interesy. Czasami jest tak, że uderzysz w stół i nozyce same się odezwą.
Swietliczanka jest kozłem ofiarnym Monity29- no cóż i bez komentarza.
A wina zawsze leży po dwóch stronach więc może właściwie byłoby spojrzeć na siebie najpierw a nie szukać na zewnątrz kozła ofiarnego.
Wina za co?
Za szukanie przygód, pocieszenia poza małżeństwem, jednej strony?
A za to że druga strona nie zdradza, to niby kto jest winny wg Ciebie?
Niestety drogie Panie znacie tę historię tylko z jednej strony aby oceniać, ze tylko jedna strona winna jest zaistniałej sytuacji.
A zdrada, zawsze jest skutkiem a nie przyczyną.
Tak proponuję aby autorka przyjrzała się w tym wszystkim sobie, swojemu małżeństwu a nie szukała winy na zewnątrz.
Bo przyczyna tego co się stało nie leży na zewnątrz tylko wewnątrz jej związku, małżeństwa. Na tym bym się skupiła.
A kobieta z którą jej mąż wyjechał, skąd wiecie co wie na temat jego rodziny, może nic? Może tez jest uwikłaną kobietą?
Nic nie jest tylko czarne albo tylko białe.
A twierdzenie, ze jest to jest właśnie uproszczenie.
Bardzo dziękuje za to że ktoś do mnie napisał. Jeszcze się nie wyprowadził nie miał kiedy sylwestra spędza w Niemczech jutro wraca wiem ze jego lochanie trwa o miesiąc i ze jest rozdarty od środka nie potrafi nad tym zapanować nie wiem co miał na myśli tylko tyle się od niego dowiedziałam . Ja nie chce już być z mężem bo to nie był skok w bok tylko perfidna zdrada na zakładkę nie będę pisać że go nie kocham! Jego zdradę odkryłam przypadkiem . Tak naprawdę to ja podjęłam decyzje o tym ze ma się wynosić z domu on nie spodziewał się że tak to szybko wyjdzie to na jaw. Nie wiem czy się wyprowadzi czy z domu zrobi hotel . W ciągu miesiąca wydał na nią 5 tysięcy gdzie swojemu dziecku nie kupił prezentu na gwiazdkę . Mam jego pieniądze które odkładaliśmy na większe mieszkanie teraz zastanawiam się czy ich nie schować pisze że jego bo tylko on pracował ja zajmowałam się dzieckiem szkoła terapia dziecka itp. jego mama siostry są za mną płaczą razem ze mną nie spodziewali się tego po nim tak jak ja jeszcze miesiąc temu rodzina była dla niego najważniejsza rozmawialiśmy o drugim dziecku a tu coś takiego !! Moja mama mnie pociesza mówiąc że jeszcze doceni to co stracił ale będzie już za późno . Czy to możliwe że w ciągu miesiąca przestałam być dla niego ważna że tak mało znaczę dla niego ? Siedzę i jestem martwa od środka ostatni raz jadłam z nim śniadanie 28 grudnia i nic więcej . Kubuś chce żebym mu poczytała a ja nie mam siły ciągle myślę o tym co robi i ze już nie przyjdzie i nie powie Misiu jestem już. Myślę że powinnam może poczekać aż odda mi klucze od mieszkania a potem zrobić koło dupy tej kur.... może wtedy poczuje choć trochę lepiej ! Zastanawiam się czy nie ośmieszę się idąc do jej kierownika może po pracy każdy robi co chce ? Proszę pomóżcie mi podjąć decyzję bardzo chciałabym to rozegrać dobrze .
Monita o miłość się nie żebrze.
Pamiętaj o tym.
Zadbaj o siebie, zabezpiecz siebie.
Ty już nie masz na nic wpływu.
Twój j/m dokonał wyboru.
Olał Ciebie i wasze dziecko.
Dlatego donoszenie na niego jest bez celu.
Ty teraz możesz złożyć pozew o rozwod i wystapić do sądu o zabezpieczenie alimentacyjne na dziecko i siebie ( z uwagi na pogorszenie Twojej sytuacji materialnej) i sąd to bardzo szybko rozpatruje.
Przede wszystkim masz zadbać o siebie i dziecko a poteflona olej.
Chyba, że wolisz żyć w zakłamaniu i fałszu.
Wybór należy do Ciebie.
Dlatego nie słuchaj i nie sugeruj się wypowiedziam " zostaw go, wybacz mu, porozmawiaj z nim etc".
Ty kobieto musisz mu pokazać, że jesteś twardo stąpającą po ziemii dziewczyną i on się musi zacząć Ciebie bać, bo zobaczy, że nie jesteś głupiutką opikunką dziecka.
Tylo proszę, nie daj mu się wziąść na litość.
Wtedy przegrasz.
Trzymam kciuki za podjęcie przez Ciebie przemyślanej i mądrej decyzji.
Bo to Twoje życie i Twoja decyzja.
Niestety drogie Panie znacie tę historię tylko z jednej strony aby oceniać, ze tylko jedna strona winna jest zaistniałej sytuacji.
A zdrada, zawsze jest skutkiem a nie przyczyną.
Tak proponuję aby autorka przyjrzała się w tym wszystkim sobie, swojemu małżeństwu a nie szukała winy na zewnątrz.
Bo przyczyna tego co się stało nie leży na zewnątrz tylko wewnątrz jej związku, małżeństwa. Na tym bym się skupiła.
A kobieta z którą jej mąż wyjechał, skąd wiecie co wie na temat jego rodziny, może nic? Może tez jest uwikłaną kobietą?
Nic nie jest tylko czarne albo tylko białe.
A twierdzenie, ze jest to jest właśnie uproszczenie.
Zgadzam się z Tobą, że zdrada leży po obu stronach.
Tylko, że najcześciej to zdradza jedna strona.
Oczywiście my znamy relację tylko z jednej strony i dlatego trudno zająć konkretne stanowisko.
Tylko, że przede wszystkim to nie ona wsadziła swojego męża do łóżka innej.
Ja jeste facetem w długoletnim związku.
Moja żona nigdy nie należała do tych namiętnych, zalotnych kobiet, aczkolwiek jest bardzo atrakcyjna.
Był u nas okres nudy, rutyny a ponadto obowiązki i codzienne problemy spowodowały to, że się od siebie oddalilśmy.
A dla czego?
Bo nie rozmawialiśmy ze sobą co nam nie pasuje, czego chcemy i oczekujemy.
Dla mnie scedowanie obowiązku opieki nad trudnym dzieckiem na jednego z partnerów jest chore.
Przyznam się szczerze, że przez 39 lat po ślubie a wspólnych 45 latach to ja z synem wyjeżdżałem na wakacje ( i nawet w tym trudnym dla Nas okresie ).
A wiesz dla czego ?
Bo byłem świadomy tego, że ona zapieprza na dwóch a nawet na trzech etatach.
Więc chciałem aby miała jakiś czas dla siebie.
Ufalem jej i ufam do tej pory bezgranicznie i dlatego jadac z synem na wczasy nie myślałem, że może się z kimś puścić.
Resztę dopowiedz sobie sama.
Niestety drogie Panie znacie tę historię tylko z jednej strony aby oceniać, ze tylko jedna strona winna jest zaistniałej sytuacji.
A zdrada, zawsze jest skutkiem a nie przyczyną.
Tak proponuję aby autorka przyjrzała się w tym wszystkim sobie, swojemu małżeństwu a nie szukała winy na zewnątrz.
Bo przyczyna tego co się stało nie leży na zewnątrz tylko wewnątrz jej związku, małżeństwa. Na tym bym się skupiła.
A kobieta z którą jej mąż wyjechał, skąd wiecie co wie na temat jego rodziny, może nic? Może tez jest uwikłaną kobietą?
Nic nie jest tylko czarne albo tylko białe.
A twierdzenie, ze jest to jest właśnie uproszczenie.
Pomieszałaś dwie sprawy :
- krysys,
- zdrada,
Za kryzys w małżeństwie, związku sa odpowiedzialne zazwyczaj obie strony.
Na kryzys w małżeństwie, związku można reagować na tysiące sposobów.
Można szukać winy w sobie, można szukać winy w drugiej stronie, można naprawiać wspólnie, szukać powodów zewnętrznych - np. teściowe, warunki materialne , można wreszcie się rozejść - na jakiś czas lub na zawsze.
Te wszystkie powyższe reakcje na kryzys są "cywilizowane", ponieważ jedna i druga strona ma wpływ, współdecyduje lub chociaż ma szansę na podjecie decyzji o wspólnej przyszłości.
Decyzja o zdradzie jest decyzją tylko jednej strony, dlatego odpowiedzialność za taką decyzję spada tylko na tego kto ją podjął.
Problem tkwi w osobie która podjęła decyzję o zdradzie,
nie w tym który powstrzymał się od zdrady a sam został zdradzony.
Wcale nie jest tak, że tylko w związkach w których są kryzysy, zdarzają się zdrady.
To prawda, ze niewiele wiemy o małżeństwie autorki.
Jest dziecko które wymaga większej opieki, może na tym tle dochodziło do problemów miedzy nimi.
Nie wiemy jak doszło do spotkania męża z pania pedagog od rodzin dysfunkcyjnych - udzielała mu porady w sprawie ich rodziny ?
Czy to ich rodzina była traktowana jako dysfunkcyjna, z jakiego powodu ??
Jednak, to nieistotne z punktu widzenia odpowiedzialności za zdradę.
Odpowiedzialny jest ten, kto podjął taką decyzję.
Niestety drogie Panie znacie tę historię tylko z jednej strony aby oceniać, ze tylko jedna strona winna jest zaistniałej sytuacji.
Julia, rozumiem, że Ty znasz tę historię z obu stron? I stąd wiesz lepiej.
A zdrada, zawsze jest skutkiem a nie przyczyną.
Tak, zdrada jest skutkiem - nieodpowiedzialności, wynikiem tchórzostwa, braku empatii, nieumiejętności utrzymania penisa w spodniach - osoby która zdradziła.
Tak proponuję aby autorka przyjrzała się w tym wszystkim sobie, swojemu małżeństwu a nie szukała winy na zewnątrz.
Autorka nie ma się już czemu przyglądać, nie zauważyłaś tego Julia? Bo jej małżeństwa już nie ma. Decyzję o takim rozwiązaniu podjął jednoosobowo jej mąż. Bez pytania żony o zgodę czy jej punkt widzenia. Postąpił wg własnego pomysłu.
Uwierz mi, że żony się nie radził i jej o to nie pytał ![]()
Ona może się teraz sobie przyglądać dniami i nocami, od świtu do zmierzchu, i do bólu - tylko Julia, wytłumacz mi, bo głupia i prosta jestem - PO CO??
Co ma to JEJ dać?
W czym to ma jej POMÓC?
Jak to ma pomóc IM... ich małżeństwu...
Wiesz Julia, ogromnie irytują mnie i drażnią takie mądrości i takie porady rzucane w przestrzeń kosmiczną...
chyba tylko po to, żeby coś "mądrego" powiedzieć i zabłysnąć...
Tylko wytłumaczyć w jakim celu ma to ta kobicina robić, to już nie dało rady...
Ja jej bym poradziła raczej, jak wyjść z szoku... jak się pozbierać... jak zorganizować sobie od nowa swoje życie z chorym, małym dzieckiem... jak zapomnieć... jak odzyskać poczucie własnej wartości... jak dalej żyć i jak sobie to życie najlepiej ułożyć...
A takie jak Ty "doradczynie" potrafią w kółko tylko jedno -->>> "zastanów się nad sobą!! bo winne zdrady są obie strony!!" ot, qu...a mądrości!!
Przepraszam, ale czytać tego się nie da... staram się nie reagować, ale czasem nie mogę.
Julia, co Ty wiesz o życiu i o związkach, o zdradach, żeby się w ten sposób do nich zwracać?
Chyba, że wiesz.... tak jak Oliwia napisała.... ze "swojego" punktu widzenia...
W każdym bądź razie... czy wiesz, że nawet psycholog czy psychoterapeuta - osoby jakkolwiek (w przeciwieństwie do Ciebie) do tego uprawnione, by z tymi kobietami prowadzić pracę terapeutyczną polegającą między innymi na analizie poprzednich związków --->>> te osoby NIGDY by nie sformułowały tego w ten sposób? Bo to dziedzina NIEZWYKLE delikatna... wymagająca ogromnego wyczucia, taktu, zrozumienia, emaptii.... ---->>>>> Ty tego nie masz za grosz... wygłaszasz tylko te swoje, o kant dupy warte rozbicia, tezy...
Bo przyczyna tego co się stało nie leży na zewnątrz tylko wewnątrz jej związku, małżeństwa. Na tym bym się skupiła.
Na tym się Julia skupiaj u siebie. Doradzanie innym raczej sobie odpuść.
A kobieta z którą jej mąż wyjechał, skąd wiecie co wie na temat jego rodziny, może nic? Może tez jest uwikłaną kobietą?
Nic nie jest tylko czarne albo tylko białe.
Naprawdę? Dla Ciebie Julia właśnie jest. Prawisz te swoje banały i durnoty z taką pewnością... brak Ci podstawowych zasad współczucia, głębszego wejścia w sytuację drugiej osoby, w zrozumienie...
30 2016-01-04 15:07:18 Ostatnio edytowany przez takata (2016-01-04 15:27:57)
Zorija, niestety ale Julia też ma dużo racji w tym co pisze. Zdrada to wisienka na torcie pieprzącego się związku..
Natomiast dobrze jej radzisz, aby zaczęła myśleć o sobie, o tym że jest lepsze jutro i bez względu co się wydarzy w najbliższej przyszłości, to ona jest kobietą wartościową która musi zawalczyć o siebie i swoje dziecko.
Monita,
Twój mąż powinien wrócić do domu i zastać zmienione zamki....
Zajmij się sobą i dzieckiem, bo skutki dodatkowego stresu dla każdego dziecka, a zwłaszcza bardziej wrażliwego jak Twoje, na pewno znasz.
Praca, prawnik, itd.
Szmatę olej, bo jeśli nie sprawowała bezpośredniej opieki nad Twoim dzieckiem nic nie uzyskasz, poza dodatkowym stresem.
Skup się na sobie.
32 2016-01-04 16:53:05 Ostatnio edytowany przez Zorija (2016-01-04 16:56:09)
Zorija, niestety ale Julia też ma dużo racji w tym co pisze. Zdrada to wisienka na torcie pieprzącego się związku..
Bzdura.
Najlepiej byłoby więc nie wchodzić w żadne związki... bo idealnie nigdy nie jest... zawsze coś tam się pieprzy... a skoro nie potrafimy sobie z tym poradzić, to po co je w ogóle tworzyć?
Jeśli zdrada byłaby usprawiedliwiona kłopotami w związku, to zastanów się Takata ile związków by przetrwało.
Może niedługo małżonkowie zaczną wyścig: kto pierwszy dostrzeże kłopoty i pieprzenie się relacji i zrobi skok w bok. To zresztą byłoby bardziej sprawiedliwe, gdyby obu stronom dać takie prawo, nie sądzisz? Czemu niby tylko jednej?
A potem moi drodzy następuje tak zwana "wolna amerykanka"
Kto pierwszy... może też kto więcej zaliczy... kto bardziej pokrzywdzony i komu się szybciej należało "odskoczyć"...
Super. Gratulacja za sposób myślenia i podejścia do relacji i zwizków.
ps. i jeszcze dobrze byłoby powołać niezależnych sędziów.
Żeby rozstrzygali spory między małżonkami.
Np. takie - jeden małżonek uznaje, że obecne pieprzenie się w związku już kwalifikuje się do zdradzenia.
Zaś drugi sądzi, że nic złego w ich małżeństwie się nie dzieje.
Sąd konieczny ![]()
I dobry sędzie.
Boże, co za bzdury.
Tego typu tłumaczenia (dlaczego zdradził) i usprawiedliwianie tego... przerzucanie winy na siebie nawzajem - jest zwyczajnie idiotyczne. Przynajmniej w przypadku dorosłych i świadomych ludzi.
Ale pewnie za dużo wymagam.
34 2016-01-04 18:50:04 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2016-01-04 18:55:27)
takata napisał/a:Zorija, niestety ale Julia też ma dużo racji w tym co pisze. Zdrada to wisienka na torcie pieprzącego się związku..
Bzdura.
Najlepiej byłoby więc nie wchodzić w żadne związki... bo idealnie nigdy nie jest... zawsze coś tam się pieprzy... a skoro nie potrafimy sobie z tym poradzić, to po co je w ogóle tworzyć?
Zorija,
Przecież zdrada zdradzie nierówna, tak samo jak przyczyny zdrady. Kaźdy patrzy przez pryzmat swoich doświadczeń. To, że JuliaKaa ma doświadczenia, w których obie strony przyczyniły się do finału w postaci zdrady i teraz na wszystkie podobne przypadki zdrady projektuje te doświadczenia, tak naprawdę nic nie przesądza. Wystarczy spojrzeć na wątek obok, w którym niejaki Spens zdradza żonę, której jedyna wina polega na tym, że nie zorientowała się, źe zakochała się i zaufała nieodpowiedniemu facetowi, dla którego była plasterkiem na zranioną miłość do jego byłej i gdy tylko była z powrotem pojawiła się na horyzoncie, źona stała się kulą u nogi.
Nie bierz do siebie tak bardzo opinii, które nie korespondują z twoimi doświadczeniami i powodują dysonans, a raczej zastanów się, dlaczego są odmienne niż twoje ![]()
Kitkaoskara
JuliaKaa może mieć dowolne doświadczenia i prawdę mówiąc mało mnie one obchodzą.
Wkurzam się tylko czasami, jak kobiecie, którą właśnie opuścił mąż, wcześniej ją zdradzając, pozostawionej samej z niepełnosprawnym dzieckiem, przepełnionej żalem, lekiem przed przyszłością, strachem, rozgoryczeniem - z taką łatwością tłumaczy się, żeby zaczęła analizować swoje zachowanie, swoją postawę, i zaczęła szukać, co też tam spieprzyła i czym popchnęła biednego męża do zdrady. Jeszcze może niedługo każą jej go przepraszać... bo narażał biedak życie i zdrowie (a wiadomo, co tam boczniara nosi, po kim nazbierała...?). No psycholog by jej w tym momencie lepiej nie doradził!
A przyczyny nie chce zobaczyć?
Może gruba była?
Albo miała obwisłe cycki?
A taka głupia do tego, że sobie nie wypchała silikonem.
I jak on mógł dalej w tym tkwić? Tym bardziej, że psycholożka może cycki miała jak trzeba.
Jego zdrada była już tylko wisienką - więc teraz kobita niech myśli i analizuje...
JuliaKaa być może od razu by zrozumiała w czym rzecz i nie miała do chłopiny pretensji... kto to wie... a Autorka się dziwuje i rozpacza...
Przepraszam, ale czasem nie mogę zwyczajnie, spokojnie czytać tych mądrości życiowych i serwowanych tu tzw. "dobrych rad" za 2 zł od sztuki - na każdą okazję i okoliczność.
To racja Zorija, że wypowiedź JulaKaa nijak się mają do prośby i oczekiwań Autorki wątku
Witam! Bardzo bym chciała żeby ktoś napisała mi parę ciepłych słów może mi coś doradzi .
Publiczne forum ma to jednak do siebie, że wypowiadające się osoby niekoniecznie chcą pomóc i wykazując się empatią zarezonować z innymi, ale skupiają się na autoprezentacji i przedstawieniu własnych osądów i opinii, w których głównie chodzi o zaprezentowanie swoich mądrości albo słuszności swoich przekonań.
Witam to znowu ja ! Jak przyjechał z Niemiec nie mówił wiele tylko tyle ze nie wie jak to się stało ale się stało nie mogłam patrzeć na niego a serce bolało tak bardzo że myślałam ze mi pęknie oczywiście nie obyło się bez łez nie dałam rady się opanować . Pan już był spakowany wszystko czekało na niego w piwnicy nie był zachwycony tym bo przecież to tez jego mieszkanie ale po dłuższym namyśle oddał mi klucze i się wyprowadził do lochy!! Potem trochę molestował mnie wiadomościami ze on chce jednak trochę rzeczy zostawić bo tam nie ma gdzie trzymać ze jak będzie chciał to będzie nawet czołg trzymał bo to tez jego mieszkanie i jak zechce to nawet z nią zamieszka ale na następny dzień jak przyszedł to był całkiem inny nie naciskał tylko zrobił tak jak ja chciałam myślę ze to była jej szpilka z tymi esami. Od kiedy zaczęłam go ignorować mówić mu ze trudno tak miało być on się zmienił od dwóch tygodni przychodzi do dziecka prawie codziennie prawi mi komplementy zaprasza do restauracji zaproponował nawet wspólny wyjazd z dzieckiem jak zrobi się cieplej chce od czasu do czasu przenocować w domu żeby pobyć z dzieckiem tylko co na to jego locha! Wczoraj pytał czy może mnie przytulić potrzymać za rękę pocałować ja oczywiście jestem nie ugięta traktuje go służbowo i zimno powiedział ze czuje ze tam chyba długo nie zagrzeje miejsca i albo wróci do mamy albo nie wie jeszcze jak to będzie ze nie odszedł dlatego ze przestał mnie kochać tylko chciał cos zmienić pyta czy ja jeszcze coś do niego czuje nie wiem o c co mu chodzi czego on oczekuje że zostaniemy przyjaciółmi !! Pisze smsy ze zawsze będę w jego sercu ze pięknie wyglądam. Zastanawiam się co będzie dalej ?
Monita
Jakkolwiek wiem że pewnie chcialbys usłyszeć że się opamietal i coś do niego dotarło... to moim zdaniem jeszcze nie ten etap. Myślę że za szybko by mu się już znudzila i przejrzał na oczy.
Przepraszam za fatalistyczne podejście ale myślę że twoja reakcja go zaskoczyła. Pewnie liczył na płacze i całowanie po rękach za to że do domu zagląda... A tu spakowane walizki:) Brawo Ty:)
Rozumiem, że wspólne oszczędności nadal są w twoich rękach? Myślę, że ta zmiana zachowania i próba zmiękczenia Cię może mieć coś z tym wspólnego.
Matko Bosko...
Nie wie,jak to się stało,ale się stało.Biedny on.
Szedł sobie ulicą,potknął się i oops...wpadł penisem prosto w krocze innej babeczki.No wypadki chodzą po ludziach...
Czizas.
Moniko, postąpiłaś bardzo mądrze i nie schrzań tego teraz. Niech ten chłop siedzi teraz z dziwą na co dzień, skoro wolał ją zamiast ciebie. Jeśli w ogóle chodzi ci po głowie pomysł, by przyjąć tego faceta z powrotem, to masz teraz idealną okazję na to, by przeciągnąć gościa p podłodze za ryże kudły. Jesli zlitujesz się nad nim, to polegniesz. Za jakiś czas pojawi się kolejna świetliczanka, z którą to on zapragnie przeżyć coś nowego.
Trzymasz teraz wodze w rękach i nie puszczaj ich nawet na moment, nawet jesli nie wiem jak miałoby być ci przykro widząc nieszczęśliwą minę zagubionego misia. Ten zagubiony miś bzyka obcą babę- nie zapominaj o tym.
Pierwsza rzecz- pilnuj kasy,żeby nie wyszło na to, że harujesz na boczniarę. On z pustymi rękami nie wchodzi do jej domu i za frajer też zapewne tam nie mieszka- idą więc pieniądze na świetliczankę.
Twoje dziecko ma mniej przez to, że jakas [wulgaryzm] wlazła w twoją rodzinę.
Wnieś sprawę o alimenty- musisz miec uregulowana tę sprawę bez względu na to, jakie aktualnie masz kontakty z ojcem dziecka. Lowelas też musi zobaczyć, że sprawa jest poważna.
Wnieś też sprawę o rozwód z orzeczeniem o winie męża. Temu facetowi nie mów jednak nic na temat swoich planów- im mniej wie on, tym więcej wiesz ty.
Może tak być, że chłop ten chce ciebie podejść, żeby ogolić cię z kasy i wysiudać z mieszkania prosto pod most. Skoro on w złości miał czelność powiedzieć ci, że też jest właścicielem mieszkania i że jesli będzie chciał, to wprowadzi się pod twój dach nawet z lochą, to znaczy, że ten facet zdolny jest do takich rzeczy, o które ty nawet byś go nie posądzała. Czyli że jesli locha zgodziłaby się na zamieszkanie w waszym domu (niektóre z boczniar godzą się na coś takiego bez żadnego problemu), to on wprowadziłby tę babę pod twój dach- pomysl więc kim w takim razie jest ten facet. Ja nie chciałabym mieć w nim swojego wroga- dlatego bądź ostrożna.
Zdobądź jak najwięcej dowodów na zdradę i dobrze ich pilnuj- facet mieszka u swojej dziwy, więc masz go jak na patelni.
Idź do celu niczym czołg, a potem za kilka miesięcy zobaczysz, co dalej. Jesli facetowi naprawdę bedzie na tobie zależało, to on poruszy góry i lasy, by z tobą być i odnajdzie cię choćby i na końcu świata- niczego więc się nie bój.
Przeciągnij go za kudły po podłodze, bo tylko w taki sposób zdołasz uratować swoją rodzinę. Jesli wymiekniesz, to nic z tego nie bedzie. Facet wróci na swoją ulubiona miejscówkę na kanapie i zanim kur zapieje pojawi sie w jego życiu następna świetliczanka.
Dzięki dziewczyny ! Na pewno będę twarda i nie wrócę do niego a co będzie dalej zobaczymy? Napisze za jakiś czas.
Dzisiaj napisał ze przyjdzie na noc do domu bo chce spać z dzieckiem tak jak kiedyś to robił, zgodziłam się ze względu na synka. Ciekawe co powiedział k.... bo nie sądzę ze zgodziła się na nocleg u byłej żony !! Mam nadzieje ze znajdę siłę żeby przetrwać do jutra !
Zakup jakieś winko i leć na babskie spotkanie.Albo zaproś kogoś do siebie ![]()
44 2016-01-18 19:51:37 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2016-01-18 19:52:07)
Zakup jakieś winko i leć na babskie spotkanie.Albo zaproś kogoś do siebie
Świetny pomysł ![]()
Ten wątek przypomina mi inny, który tutaj czytałam, ale tamten okazał się tworem trolla. A jego autor/ka wylądowała w łóżku z prawie-byłym mężem, który ponoć chciał zostać na noc z dzieckiem i w ogóle puścił(a) wodze fantazji ![]()
Może Pani świetliczance nie jest na rękę, że on u niej mieszka, albo okazało się, że nie jest tak idealna w życiu codziennym jak sobie wyobrażał, dlatego teraz tak się zachowuję. Chcę mieć pewność, że będzie miał do kogo wrócić gdy ona kopnie go w dupę.
majkaszpilka napisał/a:Zakup jakieś winko i leć na babskie spotkanie.Albo zaproś kogoś do siebie
Świetny pomysł
Ten wątek przypomina mi inny, który tutaj czytałam, ale tamten okazał się tworem trolla. A jego autor/ka wylądowała w łóżku z prawie-byłym mężem, który ponoć chciał zostać na noc z dzieckiem i w ogóle puścił(a) wodze fantazji
Dokladnie jak w tym przypadku.
Dokladnie jak w tym przypadku.
Myślisz,Jozefina,że to trolloloo?
Jozefina napisał/a:Dokladnie jak w tym przypadku.
Myślisz,Jozefina,że to trolloloo?
Tak jakos mam takie wrazenie. Moge sie mylic, choc nie sadze.
Wszystko poszło ok przyjechał trochę pobawił się z dzieckiem a potem zapytał czy wypijemy razem winko lub piwo powiedziałam żeby na łeb sobie je wylał i poszłam spać !! Rano zaprowadził dziecko do szkoły i tyle jestem z siebie dumna ze dałam rade ukryć swoje zranione uczucia.
majkaszpilka napisałaś piękny cytat !
Witam ! Pan mąż chce wracać do mnie i do domu bo kocha tylko mnie i nasze dziecko ze to ja jestem jego wielko miłością i tak już od dwóch tygodni mi skamle ze nie chce już z nią być wczoraj powiedział ze w sobotę jak popiła to zachowywała się jak psychiczna biła go szarpała, kopała i wyganiała z domu o drugiej w nocy mówił ze to już trzecia taka akcja z lochą !! Porwała mu nową kurtkę ze skóry i bardzo dobrze mu tak idiota. Najgorsze jest to ze jak odmówiłam mu powrotu do rodziny to powiedział ze i tak wróci do domu nie wyobrażam sobie mieszkania razem a jednak osobno to mnie dobije. Co mam robić jak mam to rozegrać ?
Witam ! Pan mąż chce wracać do mnie i do domu bo kocha tylko mnie i nasze dziecko ze to ja jestem jego wielko miłością i tak już od dwóch tygodni mi skamle ze nie chce już z nią być wczoraj powiedział ze w sobotę jak popiła to zachowywała się jak psychiczna biła go szarpała, kopała i wyganiała z domu o drugiej w nocy mówił ze to już trzecia taka akcja z lochą !! Porwała mu nową kurtkę ze skóry i bardzo dobrze mu tak idiota. Najgorsze jest to ze jak odmówiłam mu powrotu do rodziny to powiedział ze i tak wróci do domu nie wyobrażam sobie mieszkania razem a jednak osobno to mnie dobije. Co mam robić jak mam to rozegrać ?
Żałosny typ. Jak on w ogóle śmie opowiadać Ci o swoich przeżyciach ze zdzirą, jakby Cię to obchodziło. Nie przyjmuj go w żadnym wypadku i następnym razem nie dopuść do takich jego zwierzeń. Jest mu źle? I dobrze mu tak, niech poszuka sobie innego spowiednika.
Facet beż skrupułów zwinął manatki i poszedł do baby, wydawał na nią kasę skąpiąc własnemu dziecku, a teraz jeszcze oczekuje pogłaskania po głowie, bo go zdzira sprała ?!
To niewybaczalne, faktycznie bardzo Was kocha.
Czy ustaliłaś z nim formę finansowania Was? Zastanawiam się, czy nie byłoby lepiej, gdybyś sprawę alimentów na dziecko i siebie załatwiła formalnie.
Z tego co wiem, ewentualne alimenty na żonę można uzyskać (chyba) dopiero w czasie rozwodu, ale wcześniej można złożyć wniosek o zabezpieczenie finansowe dla rodziny.
Może wypowiedzą się osoby, które były w podobnej sytuacji.
Formalnie, on ma prawo mieszkać w Waszym mieszkaniu, Ty nawet nie możesz zmienić zamków.
Może postaraj się zdobyć jakieś dowody, póki on mieszka u tej larwy, przecież to jest konkretny dowód zdrady.
Zwróć uwagę, że jeszcze tydzień temu, 17.01, pisałaś, że on mieszka z nią, a teraz nagle mu się zmieniło?
On nie chce wrócić ze względu na Was, tylko akurat mu nie wyszło z babą (pokłócili się), za chwilę mogą się pogodzić, a on będzie tak kursował, między jednym domem, a drugim.
Jeżeli będzie na siłę pchał się z powrotem, spróbuj wjechać mu na ambicję i odwieść od tego pomysłu, zachciało mu się nowej kobiety i "lepszego" życia, więc niech będzie konsekwentny, a nie robi z siebie c**ę.
Przede wszystkim znajdź pracę, to priorytet.
On za chwilę może odciąć Cię od kasy, choćby z zemsty, zanim doczekasz się na jakąś sprawę w sądzie, za co będziesz żyć?
Przygotuj się też na to, że niedługo możesz mieć jego rodzinę przeciw sobie. Oni teraz Ci współczują, ale gdy on zwali im się na głowę i zacznie bić się w piersi, jak to się pogubił, bardzo żałuje i chce wrócić, bo bardzo Was kocha
, oni zaczną litować się nad nim i naciskać Cię na zmianę decyzji.
Będziesz nieugięta, staniesz się ich wrogiem.
Nie odpuszczaj jednak, ułóż sobie plan na najbliższą przyszłość i zacznij go realizować.
Osoba zajmująca się dziećmi z rodzin dyskusyjnych powinna wiedzieć, że rozbita rodzina to również dysfunkcyjna rodzina, tym bardziej jeżeli jest w niej wymagające szczególnej troski dziecko.
Takie zachowanie odbiera jej wiarygodnosc zawodowa.
zgadza sie , ona musi okazac sie kregosłupem moralnym wykonujac ten zawod, i tu jest pole do popisu, ratujac dzieciaki z tych rodzin i pomagajac rodzicom nie ma prawa wdac sie w romans z jednym z podopiecznych lub rozbijac zwiazku.
Na tej podsawie moze zostac zawieszona lub wywalona z pracy.
facte moze wroci, moze nie, w tym wieku po 40 im odwala, wymieniaja baby na inny model, zamiast ryczec w poduszke musisz pokazac co traci, azadbaj o siebie, odstaw sie i badz na dystans
Moniko, nie zgadzaj się zbyt szybko na powrót pana, bo w ten sposób rozbestwisz go i nauczysz, że jesteś jego stałą baza wypadową. Chłop ten chwilowo dość ma świetliczanki, bo ona miała jakiś atak szajby i pokazała mu swoje drugie prawdziwe oblicze- baby furiatki. Są takie- myslę, że ona i na dzieciach może sie wyżywać- szkoda, że to babsko pracuje z dziećmi. Myślę, że jej osobą powinni zainteresowac się w kuratorium oświaty- to skandal, żeby stuknieta lafirynda miała dostęp do dzieci i to do dzieci, które wymagają specjalnego do nich podejścia. Wracając do twojego cudownego męża- byc może babsko hciało juz, natychmiast dowiedzieć się, kiedy to twój mąż zamierza ją poślubić. On zaczął robić uniki, a ta się wkurzyła. W ataku szału napadła na idiotę i z lekka go tym wystraszyła, bo faktycznie żyć z taką babą, to raczej średnia przyjemność. Dlatego on przybiegł do mamy, czyli do ciebie na skargę i uderzył w wielki lament- byłabyś głupia, gdybyś go przyjęła, bo co łatwo przyszło, to i łatwo poszło. Za jakiś czas ta urocza dwójka znowu się zwącha, on będzie niby z tobą, ale do bocznej bedzie chodził na bzykanie. A nawet, jesli on na dobre wystraszył się damessy, to przeciez jaka masz gwarancję, że za jakis czas nie pojawi sie nastepna gwiazda? Kobiet, które są gościnne w kroku nawet dla zonatych nie brakuje, nigdy nie brakowało i nigdy nie zabraknie- to gdzies się non stop lęgnie i nic na to nie poradzisz. Podaj go o alimenty, żebyś miała za co zyć i wnieś sprawę o rozwód z orzeczeniem o jego winie- lochę powołaj na świadka. On musi poczuc, że żarty się skończyły, tylko wtedy jest szansa na to, że zacznie cię poważać, ale ja w takie rzeczy też nie wierzę, jednak wiem, że w zyciu układa sie róznie.
No i jestem znowu! u mnie ciągle coś się dzieje jak nie jedno to drugie ostatnio wróciłam ze szpitala z dzieckiem Kubuś był chory dość poważnie, ale pan mąż okazał się jednak ojcem i nas wspierał nawet raz pozwoliłam mu się przytulić wiem może nie powinnam, ale tego potrzebowałam w końcu jesteśmy rodzicami. Pan mąż mieszka dalej u krowy i tak też o niej się wyraża twierdzi ze na razie tak musi być bo go szantażuje z czym nie mogę napisać, ale to akurat jest prawda. Przynosi kwiaty proponuje zakupy w Apart w szpitalu całował mnie po stopach i mówił że jest gotowy umyć mi nogi i wypić tą wodę! Mówi że kocha, tęskni i że teraz będzie jeszcze lepiej jak było po tym co się stało. Ja też go kocham, ale czy to ma sens, czy on naprawdę myśli tak jak mówi nie wiem co mam o tym myśleć co mam robić nie wiem czy mam słuchać rozumu czy serca?! To co mówi wydaje się szczere, ale jak nie myśleć o tym co mi nam zrobił !! Napiszcie proszę cos od siebie proszę ![]()
Boże, dziewczyno, on mieszka u niej???
Nie ma zmiłuj, nie daj się nabrać na jakieś szantaże, czy inne dziwne argumenty nie do rozwiązania. Nie pękaj.
Fakt, że on z nią nadal mieszka, dyskwalifikuje go całkowicie!
Chyba nie sądzisz, że baba trzyma go we własnym domu, a on chodzi obrażony, jest oschły i nieuprzejmy wobec niej, a do tego jej nie bzyka (bo przecież to krowa)?
Ocknij się, on Tobie mówi jedno, a jej w domu drugie i żyją sobie jak mąż z żoną, w przeciwnym razie już by go wykopała dawno.
Nie oszukuj się.
57 2016-02-13 17:16:26 Ostatnio edytowany przez rojka (2016-02-13 17:16:56)
Monita
Ja bym chciała wiedzieć co Ty chcesz?
Chcesz żeby wrócił do Ciebie?
I co jest takiego strasznego,że on musi koniecznie u niej siedzieć?
Chyba nie sądzisz, że baba trzyma go we własnym domu (...) w przeciwnym razie już by go wykopała dawno.
Josz , nie zawsze tak jest.
Są kochanki - desperatki , które będą trzymały - dla zasady.
Tak a on nie ma własnej woli ![]()
Oczywiście ,że ma ale chodzi mi o to,że czego nie powie kochance i czego nie zrobi to ona i tak wybaczy i tak będzie trzymała pazurami.
josz napisał/a:Chyba nie sądzisz, że baba trzyma go we własnym domu (...) w przeciwnym razie już by go wykopała dawno.
Josz , nie zawsze tak jest.
Są kochanki - desperatki , które będą trzymały - dla zasady.
Facet sprzedaje żonie kit, że nienawidzi kochanki i rzuca pod jej adresem obelżywe epitety, czy na prawdę wierzysz, że mieszkając z nią, on zachowuje się zgodnie z tym, co deklaruje żonie?
Czy on w domowych pieleszach okazuje kochance jawną nienawiść, pogardę i wyzywa ją od krów i innych zwierzęcopodobnych?
Wątpię, dlatego podejrzewam, że u kochanki w domu ma inne oblicze.
"twierdzi ze na razie tak musi być bo go szantażuje z czym nie mogę napisać, ale to akurat jest prawda"
monita29 nie chce zdradzić w czym rzecz (ma prawo), ale załóżmy, że kochanka ma na niego haka, bo np. wie, że ten sprzeniewierzył publiczne pieniądze (to tylko taki przykład trochę z d**y wzięty, ale jest tzw. hak), czyli sytuacja może trwać wiecznie, bo gdy autorka zechce przyjąć z powrotem skruszonego zdrajcę, kochanka ujawni tajemnicę.
Co to znaczy, że kochanki "będą trzymały"? Ona nie przykuła go łańcuchem do kaloryferów.
On chce być trzymany, bo nie stać go na konkretny krok; wyprowadzka od kochanki, znalezienie sobie lokum (jeżeli w miesiąc wywalił 5 tyś na kochankę z domowego budźetu tzn. że go stać), całkowite zerwanie kontaktów z flamą i dopiero wtedy walka o rodzinę oraz wzięcie na klatę szantażu i ewentualnych konsekwencji.
Dlatego nie wierzę w skruchę męża monity.
Tak też mu powiedziałam ze dopóki tam mieszka nie mam nad czym się zastanawiać w końcu mieszka z krowo i ją posuwa i to nie ma znaczenia czy z miłości czy potrzeby !! Zresztą skoro rozjebał rodzinę to chyba mu zależało na krowie ! Twierdzi ze tam odgrywa teatr i czeka na odpowiednią chwile żeby się wyprowadzić ! Jak przychodził do syna to krowa robi mu awantury ze niby chodzi do mnie ostatnio rzuciła w niego butelko szklano i że potrafi pić sama do lusterka nie wiem czy by mi mówił o niej zle jak by mu na niej zależało ? Sama nie wiem co chce na pewno nie tego żeby do nas wracał nie już nie teraz a potem nie wiem co będzie. Pan mąż być może poczuł się zagrożony bo zobaczył kilka razy ze wydzwania do mnie jeden znajomy bardzo się interesuje kto to i po co dzwoni . Wiem jedno ze dla chcącego nie ma nic trudnego jak by tak naprawdę chciał się wyprowadzić to by to zrobił. Nie wiem czy powinnam przyjmować od niego drogie prezenty? Raz myślę żeby brać ile się da a potem olać gościa !
Monita...
Ty specjalnie tak piszesz:krowo,butelko szklano?
Rojka zgadzam się z tobą, bo rzeczywiście żeby zgodzić się na bycie boczniarą, chodzic do łóżka z żonatym, to trzeba miec bardzo specyficzną naturę i faktem jest, że jak już się taka przyczepi do rodziny, to nawet nożem ciężko ją zeskrobać. Łykają wszystko, co zonaty im gada, bo tak bardzo chcą odbić innej kobiecie męża. Mądrze mysląca kobieta w zyciu nie poszłaby na żaden układ z żonatym- te jednak sa naprawdę specyficzne.
Zgadzam się z też z josz, jak zwykle zresztą- to co gada ten facet, to jeden stek bzdur, ale załóżmy, że boczniara faktycznie ma na niego jakiegoś haka, to w takim razie on musi nieźle wchodzić jej w doopę, skoro az tak trzęsie portkami, żeby boczniara na niego nie doniosła, gdzie trzeba. Cóż to za wielka miłość łączy tę dwójkę- masakra.
Moniko, przyjmuj prezenty i wyciągnij tyle kasy ile tylko zdołasz. Absolutnie nie miej żadnych skrupułów- doopa go doi i ty nie bądź pod tym względem gorsza. To czego nie weźmiesz ty, weźmie boczniara- takie życie.
Twój mąż mówi xle o swojej kochance, ponieważ zauważył, że to dobrze działa na ciebie. Przecież ty jak kania dżdżu potrzebujesz słyszeć z jego ust, że świetliczanka to krowa, locha, że pijaczka, że wściekła furiatka, no jednym słowem baba megiera (ciekawa jestem dalczego mimo tego ona go tak pociąga?), bo daje ci to satysfakcję. On wyczuł więc ciebie i dlatego manipuluje toba. Za bardzo zapamiętałas się w nienawiści do kochanicy, a za mało jest w tobie pogardy i żłości na męża. To błąd- ten chłop lawiruje więc między dwoma głupimi babami i dobrze mu się dzieje.
Ciekawa jestem czy zbierasz dowody jego zdrady, czy szykujesz się do rozwodu, czy też masz zamiar czekać tak dalej np. na zmiłowanie boskie?
Nie uratujesz już tego malżeństwa, bo za duzo gofna do niego się przetoczyło. Do końca zyciabedzie wam śmierdzieć, nawet gdybys non stop wietrzyła chałupę. To koniec.
Co zrobisz więc dalej z tym bajzlem?
64 2016-02-13 19:26:17 Ostatnio edytowany przez josz (2016-02-13 19:53:09)
Twierdzi ze tam odgrywa teatr i czeka na odpowiednią chwile żeby się wyprowadzić !
Pusty śmiech mnie ogarnia, gdy czytam takie argumenty.
"Tam odgrywa teatr"??? i dokładnie u Ciebie odgrywa następny akt.
Żałosny typ z tego Twojego męża.
Trzymaj go na dystans, nie daj mu satysfakcji i nie pokazuj, że się łamiesz.
Nie uratujesz już tego malżeństwa, bo za duzo gofna do niego się przetoczyło. Do końca zyciabedzie wam śmierdzieć, nawet gdybys non stop wietrzyła chałupę. To koniec.
Czy uratujesz? To zależy od Ciebie (na ten moment, bo przyszłości z nim nigdy już nie będziesz pewna), ale co do smrodu, zgadzam się z Oliwią.
Nie sprzedawaj łatwo skóry, nie dopuść do sytuacji, żeby on lekko przeskoczył z jednego wyrka w drugie.
Już sam fakt, że on tam jest i teatralnie ją bzyka cały czas, skutecznie zniechęciłoby mnie do jakiegokolwiek dialogu z nim.
Jeśli w ogóle myślisz o jego powrocie, to tylko wtedy, gdy on się od niej wyprowadzi (nie do Was bynajmniej) i co ważne, on sam musi wpaść na ten pomysł.
Potem będziesz myśleć; co dalej?
Czy szukasz pracy? Ten fakt też dałby mu do myślenia, zobaczyłby, że chcesz się usamodzielnić, więc planujesz przyszłość bez niego.
To byłby argument, szczeka by mu opadła, a nie jakiś tam telefon, czy sms od kolegi.
65 2016-02-13 22:42:31 Ostatnio edytowany przez rojka (2016-02-13 22:49:58)
rojka napisał/a:josz napisał/a:Chyba nie sądzisz, że baba trzyma go we własnym domu (...) w przeciwnym razie już by go wykopała dawno.
Josz , nie zawsze tak jest.
Są kochanki - desperatki , które będą trzymały - dla zasady.Facet sprzedaje żonie kit, że nienawidzi kochanki i rzuca pod jej adresem obelżywe epitety, czy na prawdę wierzysz, że mieszkając z nią, on zachowuje się zgodnie z tym, co deklaruje żonie?
Czy on w domowych pieleszach okazuje kochance jawną nienawiść, pogardę i wyzywa ją od krów i innych zwierzęcopodobnych?
Wątpię, dlatego podejrzewam, że u kochanki w domu ma inne oblicze.
Nie , nie wierzę dlatego wykropkowałam. ![]()
Ale np. przyjazdy do żony. Jakoś to jej tłumaczy. Poza przyjazdami do syna.
Myślisz,że kochanka nie widzi,że on nadal do żony coś jeszcze czuje.?
Dlatego wierzę w odgrywanie teatru ale nie takiego jak mąż przedstawia tylko takiego samego jak przy Monicie.
Są tacy którzy odcinają się od żon ale są też tacy ,którzy kochankę traktują jak tylko kochankę i wcale nie mają zamiaru od żon odchodzić .
A żona krzyżuje plany wystawiając walizki za drzwi ,wtedy taki typ jest "rozdarty" i nie wie co ma począć.
I kit będzie żenił obu kobietom no bo gdzie on się biedny podzieje jak go tamta też wystawi za drzwi.
A kochanka nie chce być tylko kochanką , chce więcej,chce czuć że żona odeszła w zapomnienie dlatego będzie trzymała.
I nie wierzę też w to,że kochanka ma na niego takiego haka przez którego on nie może odejść .
Nie ma sytuacji bez wyjścia. Jak się chce.
A on nie chce. On ma dwie na raz.
Bo Monita jeszcze się waha, jeszcze myśli. Gdyby postawiła sprawę jasno i wiedziała czego chce to byłoby jej prościej podjąć decyzję o całkowitym odstawieniu męża.