rozstanie - chcę sobie poradzić ...! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

Witajcie Netkobiety,

wiem, że takich tematów jest mnóstwo i jak czytałam wypowiedzi innych kobiet i mężczyzn to często są one podobne. W tej chwili jestem około 3 tygodnie po rozstaniu... wydawało się mi, że to jest ten ON. Znajomość nasza trwała kilka lat - natomiast byliśmy ze sobą kilka m-cy. On jednak stwierdził, że mnie nie kocha. Rozstaliśmy się. Kontaktu nie mamy wcale pomaga mi to bardzo. Usunęłam większość rzeczy z mieszkania, które się mi z nim kojarzą, wszystkie smsy, zdjęcia - usunęłam z komputera, z telefonu do pen drive- nie zaglądam tam w ogóle. Strasznie tęsknię i brakuje mi go. Natomiast jak nie chce to co ja mogę zrobić.... jak widziałam, że zaczyna się odsuwać próbowałam różnych rzeczy - jednak nie ma sensu. Przecież jak by chciał to by był. Nie można nikogo zmusić do miłości..... Piszę tutaj po prostu żeby się wypisać, żeby się podzielić, żeby wyrzucić to z siebie. Jak siedzę sama w domu i zaczynają się mi przypominać jak najlepsze nasze chwile to jest mi smutno. Dlatego organizuję sobie czas, wychodzę ze znajomymi niedługo zresztą też idę. To pomaga. W sumie z jednej strony czuję właśnie tą pustkę, samotność z drugiej strony złość i jeszcze za tym wszystkim bardzo tęsknię.

Może jest tutaj ktoś to jest w podobnej sytuacji - wiem, że to wszystko minie - jednak myślę, że z kimś łatwiej będzie mi to przejść.

pozdrawiam ciepło,

Najna

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez mystic (2016-01-02 17:58:07)

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

Cześć,

wiesz co jestem w bardzo podobnej sytuacji. Dokładnie 4 tygodnie temu (04.12) po powrocie z wakacji na których byliśmy razem ze swoimi znajomymi rozstałem się z osobą która była dla mnie najważniejsza na świecie (byliśmy razem 2,5 roku). Starałem się dla niej, okazywałem dowody swojej miłości, wspierałem. Z doświadczenia z poprzedniego związku wiedziałem, że w pewnym momencie wkrada się rutyna do związku z którą trzeba walczyć, dlatego spędzaliśmy czas aktywnie na wspólnych wyjazdach, razem lubiliśmy podróżować. Pewnie po powrocie z wyjazdu gdybym nie podjął "kolejnej" już decyzji o rozmowie i o tym jak mnie traktuje do dzisiaj byli byśmy razem, a ja wkurzałbym się tym, że ona traktuje mnie tak jak traktuje. Powiedziała, że się wypaliła. Staram się dopatrzeć u siebie jakiś wad, wiem gdzie mniej więcej popełniłem błąd mimo, że wszyscy w koło mówią, że to nie u mnie był problem tylko z nią jest coś nie tak. Każdy dzień to walka ze sobą samym. Nie mam do niej już telefonu, smsy skasowałem, wiadomości na fejsie też. Wspólne rzeczy spakowałem i prezenty do kartonu i schowałem głęboko w piwnicy. Spytasz się co ze ze zdjęciami? Mieliśmy ich bardzo dużo z racji tego, że wiele podróżowaliśmy razem. Przez 2,5 roku zebrało się tego około 40 GB. Sporo. Nie skasowałem tego z komputera. Zgrałem na dysk zewnętrzny i dołożyłem do kartonu ze wspólnymi zdjęciami. Każdego dnia mam ochotę do niej napisać. Trzyma mnie jednak myśl, dlaczego ZNOWU ja? Dlaczego to ja mam się poniżać? Nie nie ma sensu. Myślę sobie jak zatęskni to napisze (ale faktycznie pewnie ona  nie napiszę bo jaki miała by w tym cel).

Teraz? Wracam do normalności, spotykam się ze znajomymi. Wolny czas? Spędzam aktywnie, góry, bieganie, siłownia. Takie mam pasje. Kiedyś zapomnę, nie wiem kiedy, na razie myśli mam codziennie, ale staram się je zastąpić tymi złymi, tymi w których pamiętam jak mnie traktowała i jak się zachowywała w stosunku do tego co jej dawałem. Jest ciężko ale kiedyś to minie.

Powodzenia!

3

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

Miło mi, że odpisałeś. Doskonale Cię rozumiem co czujesz. Dla mnie jeszcze trudne do zrozumienia, do pogodzenia jest to, że wg mnie dobrze do siebie pasowaliśmy. Pod wieloma względami się rozumieliśmy, na ale to moje myślenie - jego jest inne..... Jeszce jest we mnie jakaś końcówka nadziei na powrót, na bycie razem.... chociaż na tą chwilę wiem, że nic z tego nie będzie. Wczoraj wróciłam dość późno ze znajomymi byliśmy na piwie, dzisiaj też już byłam na pobiegać- nieźle wymarzłam. Teraz się rozgrzewam gorącą herbatą z imbirem. W porównaniu do tego jak kiedyś przeżywałam rozstanie to mogę powiedzieć, że całkiem nieźle funkcjonuje - kiedyś byłam bardziej destrukcyjna dla siebie. Chociaż rano czułam się zdołowana. Generalnie jest mi bardzo przykro, czuję się rozczarowana, że tak to się potoczyła. Czasem myślę, że mogłam zrobić albo powiedzieć co innego. Natomiast po chwili zdaję sobie sprawę, że to i tak nic nie zmieni.... to już minęło. Jutro idę do pracy nie jest to może praca moich marzeń, ale na chwilę obecną dobrze, że jest chociaż taka bo przynajmniej spotkam się z ludźmi, pogadam pośmieję się.

Mi jak na razie przypominają się dobre wspomnienia.  Znając go i naszą historię wcale bym się nie zdziwiła jak za jakiś czas się do mnie odezwie. ale z drugiej strony to też gdybanie - jak widzisz w tej chwili mam jeszcze bałagan i mętlik.....
a jak tam u Ciebie niedziela mija ?

4

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

Wszystko kiedyś wróci do normy. Napisać na 100% napisze po pewnym czasie. Pytanie tylko jak Ty to odbierzesz i co z tym będziesz chciała zrobić. Jak niedziela? Pierwszy raz od czasu rozstania pozostałem w domu. Jutro powrót po 2 tygodniach do pracy, nie będzie łatwo jak to po świętach. Z drugiej strony cieszę się na powrót do pracy, nowe wyzwania, zajęcia. Czas szybciej minie. Najważniejsze jest to że jutro od 5.30 rano do 20 będę mam zaplanowany dzień tak jak i we wtorek. Szybko minie, a w środę? Znowu wolne pewnie będzie jakiś wypad w góry albo jakaś przebieżka po okolicy.

5

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

od 5 do 20 to bardzo intensywnie ja jutro standard 8h a potem zobaczę może jakieś ćwiczenia, może bieganie albo jeszcze coś innego...

jeszcze co do związku to zaczęło się od wielkiego zaangażowania z jego strony  - nie spodziewałam się tego z jego strony...ja po pewnym czasie się trochę wycofałam jak dla mnie było tego wszystkiego za dużo. Potem on zaczął się wycofywać a ja w to weszłam...i przykro mi z tego powodu, że zupełnie z tego zrezygnował - że nie dał nam szansy...po jakimś pierwszym zgrzycie, po pierwszym kryzysie,

Jeszcze w tej chwili mam tak, że on ma wiele cech, które mi odpowiadają w partnerze...pewnie jeszcze trochę go idealizuję, wiem, że miał wady jakieś swoje dziwactwa

ech....mogłabym pisać i pisać.....


ok, na dzisiaj kończę - dobranoc

6

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

złudnie myślałam, że już mi jest lepiej... a jednak wczoraj miałam ochotę napisać, zadzwonić tak po prostu podzielić się - akurat oglądałam film i wiem, że jemu też by się spodobał...nie zrobiłam tego.... brakuje mi go też fizycznie ...obok mnie....

byłam w pracy, niedługo przychodzi koleżanka, jutro przyjeżdża rodzina cały czas coś robię, coś się dzieje
jednak tęsknię jeszcze
u mnie w sumie to wszystko jest na świeżo
ile u Was trwał czas dojścia do siebie ? po jakim czasie przestałyście, przestaliście tęsknić?
może jeszcze jest ktoś kto przechodzi podobnie?

7

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

Jak możesz tęsknić, wszystko zależy od twojej nazwę porcji miłości do niego.  Byliści 2,5 roku, to wsumie nie wiele, no ale jakiś kawałek czasu jest. Ciesz się, że nie byłaś 5 lat, oszukiwana przez 3 lata, i dalej nie wiadomo czy jest czy jej nie ma, choć wiem, że to jest już zadługo, mineło 5 lat od jej ucieczki.
Ja tęsknie do dziś, chociaż łeb bym jej urwał. Zwłasza kiedy otrzymuje jakieś meile świątecznie itp.
Ogarnia mnie wtedy ból i złość, wściekłość a zarazem bezsilność.
Nie wiem, co za przyczyna była rozstania. Czy ci to powiedział. Podał argumenty. Bo to też jest ważne.
U mnie po prostu zwiała bez słowa, oszukując mnie przez lata i ciągle twierdzi to samo.
I jak tu funkcjonować... ale tu nie o mnie chodzi tylko o ciebie.
Byłaś krótko, pokaż , że stać cię na lepszego.

8

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

A ja Ci powiem tak. Przez okres swojego związku wiele razy byłem "źle" traktowany. Nie widziałem tego albo po prostu nie chciałem widzieć. W pewnym sensie myślałem, że się zmieni nawet w momencie ostatniej rozmowy.
Jak sobie radzę? Nie jest łatwo. Dni lecą, ja staram się jak mogę. Sporo zajęć w ciągu dnia. Gdy tylko mi się ona przypomni a jest to częste w ciągu dnia (z racji niedługiego okresu od rozstania) staram się wymyślić coś co mi robiła złego np. że nie potrafiła odezwać się przez 3-4 dni, że żyje, że jest cała i zdrowa. To, że to zawsze ja się dopytywałem o wszystko. To że stało się jak się stało mimo, dokładnie 3 miesiące temu pisała mi jak to między nami jest fajnie, że tyle już przeżyliśmy, a jeszcze więcej przed nami. Tak tak przed nami były, aż jeszcze 2 miesiące. Najgorzej jest jak gdzieś idę coś robię, czy to w góry czy na siłownie, a w głowie myśl właśnie teraz robilibyśmy to czy tamto....ostatnio nawet dostałem informację od jej mamy (z jej rodzicami miałem bardzo dobry kontakt). Że jej mama żałuje, że tak się stało, że jej córka popełnia wielki błąd i sama nie wie czego chce od życia. Wielu moich znajomych twierdzi tak jak ona no ale cóż, trzeba iść do przodu, zacisnąć pięści czy zęby. Mam czasami a nawet często ochotę napisać ale zaraz sobie mówię: dlaczego znowu ja?, dlaczego to ja mam się płaszczyć czy też "pieskować"? Niech teraz ona przemyśli sprawę, a jak nie trudno ja znam swoją wartość.

To samo tyczy Ciebie "najna2016", jesteś kobietą, każde takie doświadczenie nas tylko wzmacnia no i ma w sobie jakiś ukryty cel. Głowa do góry!

9

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!
paulo71 napisał/a:

Jak możesz tęsknić, wszystko zależy od twojej nazwę porcji miłości do niego.  Byliści 2,5 roku, to wsumie nie wiele, no ale jakiś kawałek czasu jest. Ciesz się, że nie byłaś 5 lat, oszukiwana przez 3 lata, i dalej nie wiadomo czy jest czy jej nie ma, choć wiem, że to jest już zadługo, mineło 5 lat od jej ucieczki.
Ja tęsknie do dziś, chociaż łeb bym jej urwał. Zwłasza kiedy otrzymuje jakieś meile świątecznie itp.
Ogarnia mnie wtedy ból i złość, wściekłość a zarazem bezsilność.
Nie wiem, co za przyczyna była rozstania. Czy ci to powiedział. Podał argumenty. Bo to też jest ważne.
U mnie po prostu zwiała bez słowa, oszukując mnie przez lata i ciągle twierdzi to samo.
I jak tu funkcjonować... ale tu nie o mnie chodzi tylko o ciebie.
Byłaś krótko, pokaż , że stać cię na lepszego.


musiałeś mnie z kimś pomylić bo byliśmy zdecydowanie krócej ponad pół roku - natomiast znaliśmy się kilka lat. Możliwe, że to mi ułatwia - dojście do siebie. Pewnie jak bym była kilka lat, to trudniej dojść do siebie.



mystic  :" to samo tyczy Ciebie "najna2016", jesteś kobietą, każde takie doświadczenie nas tylko wzmacnia no i ma w sobie jakiś ukryty cel. Głowa do góry!"

powoli idę do przodu - po około m-cu ciszy dostałam informacje, że chce się spotkać, chodzi o jakieś rzeczy - natomiast ja nie chcę się spotykać. jeśli koniec to koniec a rzeczy w sumie nie są mi potrzebne - równie dobrze może je wyrzucić.

ale tą informację trochę mnie wybił z rytmu....

Wam też dużoooo dobrego, wytrwałości smile

10

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

Jak byłaś tylko pół roku w związku, to puść sobie na luz. Po prostu nie wyszło. To, iż znaliście się latami to nie jest ważne. Tylko okres związku.
Pół roku to bardzo nie wiele, a więc nie ma nad czym rozpaczać. Bierz się w garść.

11

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

wiem nie jestem jakoś mocno rozbita, ale mimo wszystko jest mi przykro.
a to, że znaliśmy się latami akurat dla mnie znaczenie - wiem nie wyszło
nie płaczę tylko po prostu czuję żal i rozczarowanie bo jak dla mnie było dobrze albo inaczej dobrze się zapowiadało a on swoją decyzją przerwał to
chcę to odżałować i iść dalej

Kiedyś miałam związek 8 letni wtedy dużo gorzej sobie radziłam po rozstaniu

12

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

Przeglądałam Twój wątek - chcesz jeszcze w tym tkwić? może czas na koniec żałoby, koniec tej historii - albo inaczej czy Ty chcesz to zakończyć ? czy chcesz w tym trwać?

13

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!
najna2016 napisał/a:

Przeglądałam Twój wątek - chcesz jeszcze w tym tkwić? może czas na koniec żałoby, koniec tej historii - albo inaczej czy Ty chcesz to zakończyć ? czy chcesz w tym trwać?

Jak to ci powiedzieć.
Nie nazwałbym to żałobą... raczej wielką już wściekłością. Od momentu dowiedzenia się jej wyjścia za mąż.
Wybaczyłem jej i niech jak to po chłopsku: niech spada.
Nie ma do mnie powrotów...
Ona twierdzi inaczej, ale niestety kłamie, żyje w kłamstwie, zresztą ja uważam, że do miłości się nie zmusi.
Wiesz, myślę, że wyszła sobie za mąż ale tego swojego męża nie kocha, lecz to jej wybór. Nie mniej ja to zakończyłem i żałoby nie noszę.
Jedynie jakieś otrzymane wiadomości mnie wkurzają, bo po co pisać , do kogoś kogo się porzuciło jak , nie będę nawet pisał określenia.
Napisałem jej wiadomość, mam nadzieję, że już więcej do mnie nie napisze. Jeśli to zrobi, to już chyba puszczę  inny tekst.
Bo to już jest szantaż emocjonalny.

14

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

Ja również od wczoraj jestem sama... Po dwóch latach związku i planowaniu wspólnej przyszłości... Tak po prostu to skończyliśmy. Ja skończyłam. Ale on nie protestował... Miałam dość kłamstw, ciągłych imprez z jego strony i przeginania z alkoholem. To jeszcze gowniarz który się w życiu nie wyszalal. A ja chcę już stabilizacji... Czy boli? Od dwóch dni jestem na lekach uspokajających.. Olalam egzaminy w szkole, bo nie byłam w stanie wstać i się ogarnąć.. Dodajcie mi siły bo czuje się jak wrak człowieka..

15

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

U mnie mija rok i 4 miesiące , tęsknię nadal bardzo , ale te chwile załamania przychodzą już rzadziej. Myślę , że nigdy o nim nie zapomnę , byliśmy razem ponad 6 lat i już nigdy nie będziemy razem. Nie będę opisywać tu mojej historii , bo zrobiłam to już rok temu na tym forum, a przeżyłam niezłą " tragikomedię" ...każdy może sobie przeczytać . Pisałam też jak było mi źle , jak było lepiej itd. Ciągła sinusoida. Po tych wszystkich huśtawkach nadszedł czas lekkiej obojętności ... nie na niego, lecz na to co się wokół dzieje. Pozdrawiam

16

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!
pegutka napisał/a:

Ja również od wczoraj jestem sama... Po dwóch latach związku i planowaniu wspólnej przyszłości... Tak po prostu to skończyliśmy. Ja skończyłam. Ale on nie protestował... Miałam dość kłamstw, ciągłych imprez z jego strony i przeginania z alkoholem. To jeszcze gowniarz który się w życiu nie wyszalal. A ja chcę już stabilizacji... Czy boli? Od dwóch dni jestem na lekach uspokajających.. Olalam egzaminy w szkole, bo nie byłam w stanie wstać i się ogarnąć.. Dodajcie mi siły bo czuje się jak wrak człowieka..


Witaj Pegutka, przykro mi, że teraz jesteś w takim stanie. Teraz masz ciężki czas. W tej chwili na pewno sobie lepiej radzę - chociaż bardzo tęsknię - natomiast byliśmy razem ponad 0,5 roku i wiedziałam, że wynik może być taki jak teraz chociaż liczyłam, że będziemy razem dłużej i że właśnie będziemy razem podejmowali nasze decyzje.
Dobrych kilka lat temu też zakończyłam związek prawie 8 letni. Było mi bardzo ciężko, natomiast jedno co na pewno wyniosłam po tamtym czasie, że nawet najgorsze dno mija. Mimo, że na tamten czas (dodatkowo tamten koniec zbiegł się z innymi trudnymi sytuacjami w moim życiu nie udźwignęłam tego i się załamałam. Wtedy wydawało się mi, że nie ma nadziei na nic a życie bardzo pozytywnie mnie zaskakuje - spotkało mnie wiele dobrego i wspaniałych chwil, czasu. Dlatego teraz też inaczej patrzę na różne rzeczy, które dzieją się w moim życiu.

Pozdrawiam i życzę wytrwałości w tym co Cię teraz spotyka

17 Ostatnio edytowany przez najna2016 (2016-01-16 11:52:40)

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!
BlinkBlink napisał/a:

U mnie mija rok i 4 miesiące , tęsknię nadal bardzo , ale te chwile załamania przychodzą już rzadziej. Myślę , że nigdy o nim nie zapomnę , byliśmy razem ponad 6 lat i już nigdy nie będziemy razem. Nie będę opisywać tu mojej historii , bo zrobiłam to już rok temu na tym forum, a przeżyłam niezłą " tragikomedię" ...każdy może sobie przeczytać . Pisałam też jak było mi źle , jak było lepiej itd. Ciągła sinusoida. Po tych wszystkich huśtawkach nadszedł czas lekkiej obojętności ... nie na niego, lecz na to co się wokół dzieje. Pozdrawiam


BlinkBlink najpierw przeczytałam, że 4 m-ce a to już rok i 4 m-ce. a napisz czy już zaczęłaś się z kimś innym spotykać ? czy jednak On nadal pozostaje taki ważny dla Ciebie? Zaraz przeczytam Twoją historię.

Przeczytałam Twoją jak nazywasz Tragikomedię  - współczuję bardzo i tylko mogę sobie wyobrazić jak musiałaś się czuć nie dość, że spotykając go w pracy to jeszcze z inną na spacerze .... Cieszę się, że już nadchodzi ten czas obojętności wobec niego. Myślę, że to nawet i dobrze, że tyle trwa przynajmniej przeszłaś całą żałobę. właśnie pisałaś, że zaczęłaś się spotykać z kimś w ostatnim poście i jak????? ( a co do ex to zachował się jak ostatni dupek)

U mnie ogólnie już nieco lepiej - bo ostatnio się odezwał chciał się spotkać żeby oddać mi jakieś rzeczy. Nie chcę się widzieć nie chcę sie spotykać. Chcę mieć spokój jak chce odejść to niech odchodzi - i trzyma się ode mnie z daleka. Ja teraz potrzebuję z jego strony ciszy. Chcę dojść do siebie. Dlatego ostatnio czułam złość, wręcz wściekłość. ale wczoraj jakoś zaczęło się mi układać  głowie i tak jak bym zaczęła się z tym godzić, że odszedł. Chociaż tęsknię jeszcze bardzo.
Na dzisiaj mam taki stan - ogromnej tęsknoty i żalu. jednak nie chcę się w tym pogrążać dlatego zaraz wychodzę.

ok zbieram się

18 Ostatnio edytowany przez BlinkBlink (2016-01-17 22:00:38)

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

Witam Cię ponownie Najna2016 :-) Odpowiadając na Twoje pytanie ... Tak , spotykam się z kimś. Poznaliśmy się w zeszłym roku w maju. Cały czas się poznajemy , trochę docieramy ,on starszy ode mnie o kilkanaście lat, dojrzały facet,  oboje pokiereszowani przez los, więc łatwo nie jest. To nie związek , a bardziej niezobowiązująca relacja , daliśmy sobie czas ... a czas pokaże czy to się rozwinie. Po tych wszystkich przejściach chyba nic lepszego mi nie pozostaje jak dać sobie czas. Łatwo nie jest , nic na siłę. Po tym całym "wybuchu atomowym" z moim ex , tak bardzo potrzebowałam zastąpić go kimś , że rzuciłam się w wir bezsensownych randek i każdy facet był nie taki jak ex, bo każdego porównywałam ... Bałam się samotności , znajomi jak już kurz po wybuchu opadł , też zajęli się swoimi sprawami , a ja musiałam się zmierzyć z samotnością. Z pustym domem , z pustym łóżkiem , z wielkim stołem w jadalni ... gadałam do psa i kota ;-) Teraz już się przyzwyczajam do nowego stanu... Jak już sobie odpuściłam z tymi randkami, to pojawił się ten ktoś. Widocznie tak miało być.

19

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

Witaj Blink Blink,
Długo nie zagladalam do Tego tematu. Niedługi minie 2 m-ce od rozstania. Ostatnio zajęłam się innymi rzeczami. Ostatnio pisałam w połowie stycznia, różnica jest taka, że już przyjęłam to, że nie jesteśmy razem. Tylko jeszcze bardzo tęsknię... Czasem jak o nim myślę, to w głowie pojawia się mi jedno słowo idiota!
Pisałaś że rzuciłas się w wir randek dla mnie jeszcze za wcześnie - potrzebuję czasu a poza tym i tak w tej chwili nie ma nikogo ciekawego dlamnie. Dzisiaj jest mi wyjątkowo smutno i samotnie sad(

Pozdrawiam wszystkich, którzy też nie mogą zasnąć

20

Odp: rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

Znajomość trwała kilka lat... Po miesiącu rozpoznaje się większe problemy, dlatego dziwię się że nie zwracałaś na nie uwagi. Powinnaś nad tym popracować żeby nauczyć się to dostrzegać bo inaczej znowu będziesz mieć z kimś problem.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie - chcę sobie poradzić ...!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018