Na wstępie musze przyznac że nie jestem dobrym czlowiekiem.Sporo nawiwyjałem w życiu,cierpiała i płakała matka,cierpiały i płakały kolejne dziewczyny.Chciałem się naprawiać ale te poprawy spełzały tylko na checiach...Będąc w 3 powaznych zwiazkach dopuszczalem sie zdrad i chamowatego zachowania w stosunku do tych dziewczyn.przepraszalem,znowu robilem to samo,potem znowu przychodzily dobre dni i znowu to samo od poczatku...pojawialy sie tez problemy z prawem.
do rzeczy.ostatnia dziewczyna Majka z ktora bylem 8 miesiecy odeszła 2 tygodnie temu i nie potrafie sie pozbierac po tym rozstaniu.nigdy rozstania nie robily na mnie wrazenia ale po stracie tej dziewczyny świat sie zawalil.ja zdradzilem tylko raz na samym poczatku ale potem moje postepowanie się zmieniło,traktowalem dziewczynę dobrze.
Odeszła dlatego że poznała moją przeszłość czyli jak traktowalem tamte dziewczyny z jakimi typami się waflowałem a trzeba przyznac ze nie bylo to ciekawe towarzystwo.wtedy nie pracowalem a zarabialem na serio dobre pieniadze,nie chodzi tutaj o narkotyki.potem zacząłem normalnie pracować w firmie szwagra ale to juz w trakcie tego związku kilka miesiecy temu.
chciałem pozmieniać dla niej wiele rzeczy i zacząc jakoś normalnie życ a tu odeszła za przeszłość.tłumaczenia zadne nie pomagały powiedziała mi ze z takim typem jak ja nie moze być.wiedziała wszystko dosłownie a skąd to nie wiem dokładnie,o tej jednorazowaje zdradzie na poczatku nie wiedziala ale przypuszczala ze tez ja zdradzam...
i powiedzcie mi czy to jest sprawiedliwe ze czlowiek sie zmienia dla kogoś i dostaje kopa od tej osoby?