Witam! 8 grudnia urodziłam synka. Obecnie mieszkam z mężem w Niemczech i tutaj też rodziłam. Niestety nie znam języka gdyż przebywam dopiero tutaj pare miesiecy a i jego nauka sprawia mi trudności. Jestem przerażona nową rolą. Spędziliśmy z synkiem tydzień w szpitalu gdyż miał żółtaczkę. Po porodzie nie mam wogóle apetytu wręcz wmuszam w siebie jedzenie, pokarmu też nie mam zbyt wiele maluch dokarmiany jest butlą. Przeraża mnie opieka nad takim dzieciątkiem, boję się co będzie gdy nastanie czas kolek lub malec będzie miał jakieś inne problemy żołądkowe. Gdyby nie wsparcie męża załamałabym się. Obecnie postanowiłam jechać do Polski w połowie stycznia (mąż też ma jechać ma mieć korektę oka i miesiąc urlopu) i wrócić do Niemiec po świętach wielkanocnych. Będę mieszkać z teściami ponieważ teściowa zawsze coś pomoże przy synku a i więcej dośwadczenia ma. Będzie w stanie rozróżnić czy mały płacze bo np ma kolke czy coś innego mu dolega. Tu jesteśmy z mężem sami. Jestem przerażona tym wszystkim
Czy ktoś też tak miał??
Podobne tematy
Karolina większość młodych mam ma takie same obawy jak Ty. Nie martw się. Urodziłaś dopiero. Wszystko samo przyjdzie. I uwierz, nikt lepiej niż matka nie zrozumie swojego dziecka (i nawet nie wątp, że to nie dotyczy ciebie). Daj sobie czas. Nie myśl za dużo na przód i żyj na razie każdym dniem.
Ja byłam przerażona wychodząc ze szpitala. Przyjechałam do domu,dziecko spało a ja się zastanawiałam co teraz. Miałam myśli, że się nie nadaje, że to był bład. Do tego moje dziecko było mega trudne od pierwszych chwil. Mimo to każdy potrafił go uspokoić poza mną. Na samą myśl, że mąż wraca do pracy ogarnialo mnie przerażenie, ale podobnie jak ty nie miałam nikogo do pomocy i musiałam sobie dać radę.
Taki strach towarzyszy wielu kobietom ale jeśli na prawdę Cię to przeraża to może masz lekką depresję poporodową?
Nie sugeruj się ze tesciowa wychowała własne dziecko więc zna się lepiej. Ja mam już drugiego szkraba i rozpoznawanie płaczu niemowlaka to czysta fikcja. Zwyczajnie zgaduje. Z czasem idzie łatwiej :-) macierzyństwa trzeba się nauczyć ale nie bój się. Dobrze że wracasz do kraju na początek ale tylko ze względu na barierę językową. Dasz radę