Cześc mam 20 lat.
Problem dla mnie mega powazny i potrzebuje rady
wszelkie " trol " czy cos to podziekuje
Mam chlopaka ( 2 lata razem ) (3 lata za nim szaleje) pierwszy POWAŻNY związek jednak zauroczona byłam kilka razu
Teraz pewnie polecą teksty ze jestem dzieckiem itp ze to pierwszy zwiazek. Od razu odpoaiwadam ze czesto pierwsze sa tymi ostatnini poza tym bezsensem byloby tracic patrnera tylko dlatego ze to ten pierwszy powazny.
JUz przedstawiam swoj problem otoz od tych 3 lat czułam mega zafascynowanie moim kochanym mezczyzną i związkiem wiece te slynne motylki,latanie 3 metry nad niebem,wszystkie piekne mezczyzna ideal ( dalej uwazam ze jest takim moim idealem).
I otoz co siestalo?
Przestałam czuc motyle!! Kurde juz nie latam nad niebem,swiat nie jest az taki kolorowy. Wiem wiem ze to normalne ze tak sie dzieje ze motyle to tylko pierwszy etap zwiazku no ale wlasnie kocham mojego mezczyzne jest dla mnie strasznie wazny jak mysle ze go strace to placze i sciska mnie w sercu ale no wlasnie nie czuje juz tego zafascynowania mam na mysli tu ciarkow jak mnie dotyka ( mam je jak np sie kochamy i mnie dotknie czy pocaluje z nienacka takie przyjemne dreszcze).Ponadto ciesze sie ze go mm bardzo ale no po prostu czuje ze nie jestem juz na HAJU milosnym xd tylko jest tak normalnie. Seks jest w porzadku dalej jest chemia i wszystko OK czasme mysle jak to bylo jak czulam sie wlasnie jak najarana nim i robi mi sie tak cieplo ale tez mysle ze kurcze widzialam w nim Boga a to przeciez normlany czlowiek jak kazdyz tym ze wyjatkowy bardziej od innych.Wszyscy mi mowia ze jest ok zebym sobie nie szukala problemu tak gdzie go nie ma ale raz poczytalam troche o tym i przeczytalam podobny artykul ze to pewnie minelo zauroczenie a z nim uczucie ale ja na prawde czuje ze go kocham,mam ochote przy nim na seks na dotykanie,calowanie a wizja przyszlosci z nim doprowadza mnie do takiego szczescia ze jaaa marze o tym
NIe wiem o co tu to pisze chyb licze na to ze ktos starszy ode mnie doswiadczeniem powie mi co i jak
nie ukrywam ze wolalabym nie czytac zlych rzeczy typu zerwij z nim itp. ale prosze o opinie.
Problem jest dlatego ze boje sie ze nie wiem ze to ze tak sie czuje to zle bo go oklamuje bo powinnam zawsze czuc sie na haju moj Mezczyzna wie o wszystkim i mowi ze w koncu wlasnie jest normlanie jak w zwiazku juz nie dziecinnym i w koncu dostrzegam nie tylko jego w cetrum i traktuje jak ideala ale tez potrafie zajac sie soba.
Podobne tematy
Autorko!Nic nadzwyczajnego Ci sie nie przytafilo-po prostu zwiazek wszedl w nastepna faze.Nie ma juz tak silnej chemii-bo to normalne.Kiedys uslyszalam od psychologa,ze na etapie poczatkowym zwiazku,dzieja sie tak niesamowite rzeczy z naszym mozgiem,ze niemozliwe jest by to trwalo w nieskonczonosc.To super ,ze przetrwalas ta najbardziej intensywna faze w zwiazku i dalej jestescie razem.Nie sztuka jest byc w tych najbardziej "hajowych"momentach,ale pozniej-kiedt emocje sie studza ,a zwiazek sie stabilizuje.Wazne jest,zeby zwiazek mial sens,zeby nie byl ukladem patologicznym,zeby sie rozwijal w dobra strone.Wazne jest tez zeby lubic ta druga osobe.zeby,zadajac sobie pytanie "czemu z nim jestem?" nie bylo problemu z odpowiedzia.Albo zeby odpowiedzia nie bylo"no ,bo nalezy z kims byc"- a to juz najgorsza zmozliwych opcji.
Autorko!Nic nadzwyczajnego Ci sie nie przytafilo-po prostu zwiazek wszedl w nastepna faze.Nie ma juz tak silnej chemii-bo to normalne.Kiedys uslyszalam od psychologa,ze na etapie poczatkowym zwiazku,dzieja sie tak niesamowite rzeczy z naszym mozgiem,ze niemozliwe jest by to trwalo w nieskonczonosc.To super ,ze przetrwalas ta najbardziej intensywna faze w zwiazku i dalej jestescie razem.Nie sztuka jest byc w tych najbardziej "hajowych"momentach,ale pozniej-kiedt emocje sie studza ,a zwiazek sie stabilizuje.Wazne jest,zeby zwiazek mial sens,zeby nie byl ukladem patologicznym,zeby sie rozwijal w dobra strone.Wazne jest tez zeby lubic ta druga osobe.zeby,zadajac sobie pytanie "czemu z nim jestem?" nie bylo problemu z odpowiedzia.Albo zeby odpowiedzia nie bylo"no ,bo nalezy z kims byc"- a to juz najgorsza zmozliwych opcji.
nic dodać nic ująć ![]()
Nawet w ukochanej pracy mam momenty, że mam dość i wtedy podobnie jak w związku nie daję się wypaleniu ![]()