Witajcie. Niedawno poznałam mężczyznę. Mateusz ma 40 lat, ja 18. I proszę, nie nazywajcie go od razu chorym pedofilem a mnie łatwą. Mam mnóstwo myśli, z którymi nie mogę się uporać i dojść do jakichś konkretnych wniosków. Przekopuję internet i wciąż zmieniam zdanie na ten temat. Facet jest rozwodnikiem od ośmiu lat i z byłą żoną rozstał się, bo ona znalazła innego. A ich związek zakończył się, bo Mateusz chciał zapewnić rodzinie byt, jako zawodowy muzyk dużo wyjeżdżał, koncertował, dosłownie harował jak wół. Mają dwóch synów w wieku gimnazjalnym. On ciężko to zniósł, przez prawie dwa lata nie mógł dojść do siebie. Chłopcy mieszkają z matką w mieszkaniu, które on wykupił i zostawił na nich, więc teraz sam wynajmuje sobie jakąś klitkę. Ogólnie poświęcił się tym dzieciom i pracy, by zapewnić im byt. I dalej to robi. W związku z czym ma mało czasu. Bardzo rzadko się spotykamy, ale gdy widzieliśmy się po raz pierwszy, coś mnie ku niemu ciągnęło, a intuicja podpowiadała "to ciekawy facet, fajnie byłoby go lepiej poznać".
Dodam, że jestem po uwolnieniu się od dwuletniego związku z socjopatą i narkomanem wysokiej klasy. Jestem poraniona na duszy, ciężko mi więc zaufać, nie wplątuję się w relacje damsko-męskie ot tak. Ale przy Mateuszu czuję się swobodnie ze sobą i otwieram się. On twierdzi, ,że jest zamkniętym typem samotnika, a jak dla mnie po prostu boi się porażki. Rozmawialiśmy na temat tego, że on nie chce mnie skrzywdzić i nie naciska na nic. Po prostu lubi ze mną spędzać czas. I tak naprawdę to ja jestem inicjatorką spotkań. Po trosze na pewno ze względu na to , że oboje jesteśmy bardzo zabiegani, (mnie w tym roku czeka matura, a dodam, że też jestem muzykiem ;)
Kiedy się spotkaliśmy, miałam wrażenie, że jest szałowym człowiekiem, pełnym dobroci i takiego wewnętrznego spokoju. Teraz zdaję sobie powoli sprawę, że on ma wciąż ogromną zadrę w sercu. Nie oczekuję zbyt wiele. Nie robię sobie nadziei na związek, jest mi dobrze w jego towarzystwie. Ale obawiam się, że za bardzo pcham tą relację w stronę czegoś konkretnego, zupełnie nieświadomie. Po byłym partnerze został mi nawyk przepraszania za wszystkie winy (swoje i nie) , a także strach o to, że się nie sprawdzę i druga strona będzie niezadowolona.
Boję się widma stałych relacji z Mateuszem, nie chcę być znowu wykorzystywana. Ustaliliśmy, że żadne z nas nie jest na to gotowe. Nie jest to przecież też możliwe, dzieli nas przecież ponad 20 lat... lecz z drugiej strony on jest dla mnie dobry, ma tą troskę i czułość, za którą tęskniłam, więc nie chcę sobie ustawiać sztucznych barier - co mi wolno, a co nie wypada. Jak sprawić, żeby otworzył się na mnie bardziej? Nie chcę być jego rozrywką i on też by nie chciał mnie tak potraktować. Dodam, że nie przeszkadzają mi jego dzieci i od początku mam podejście - Mateusz, dzieciaki są najważniejsze, jeśli musisz jechać/podwieźć/dziś się z nimi widzisz, to rozumiem. No i angażuję się, cholera. Chcę mu dać trochę ciepła i liczę na to samo z jego strony...
1 2015-12-14 14:27:17 Ostatnio edytowany przez Ingunn (2015-12-14 14:40:16)
Podobne tematy
2 2015-12-14 14:54:37 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-12-14 14:57:15)
Przekopuję internet i wciąż zmieniam zdanie na ten temat..
zdecydowanie przekopuj internet, może znajdziesz dokładnie taką samą historię,
i będziesz mieć podstawy do działania
bo żyli "długo i szczęśliwie" :d
Facet jest rozwodnikiem od ośmiu lat i z byłą żoną rozstał się, bo ona znalazła innego. A ich związek zakończył się, bo Mateusz chciał zapewnić rodzinie byt, jako zawodowy muzyk dużo wyjeżdżał, koncertował, dosłownie harował jak wół. Mają dwóch synów w wieku gimnazjalnym. On ciężko to zniósł, przez prawie dwa lata nie mógł dojść do siebie. Chłopcy mieszkają z matką w mieszkaniu, które on wykupił i zostawił na nich, więc teraz sam wynajmuje sobie jakąś klitkę. Ogólnie poświęcił się tym dzieciom i pracy, by zapewnić im byt. I dalej to robi. W związku z czym ma mało czasu. .
nie odbieraj tego za złą monetę, co napiszę
facet miał generalnie w du pie wcześniejszy związek, o ile w ogóle jest po rozwodzie
tak się zacharował myśląc o sobie że żona po prostu ![]()
nie miała wyjścia musiała znaleźć kogoś innego
a teraz Ty, jeśli można mówić o świadomości emocjonalnej, pchasz się jak mucha na lep
dochodzę do wniosku ze nadajecie na "dobrych falach"
40 letni facet i te same fale co 18 letnia dziewczyna, ironia ![]()
trzymaj się dla własnego dobra ludzi w swoim wieku, zdobędziesz bardziej wartościowe doświadczenia życiowe, niż wskakiwanie na "tonący okręt"
ciekawi mnie Twoje pojęcie narkomana wysokiej klasy??
jeśli możesz rozwiń, myśl
pozdr
3 2015-12-14 15:34:19 Ostatnio edytowany przez Ingunn (2015-12-14 15:35:29)
Ingunn napisał/a:Przekopuję internet i wciąż zmieniam zdanie na ten temat..
zdecydowanie przekopuj internet, może znajdziesz dokładnie taką samą historię,
i będziesz mieć podstawy do działania
bo żyli "długo i szczęśliwie" :d
Oj, chodziło mi o to, że jest wiele opinii na temat takich "facetów z odzysku" i to w dodatku z dziećmi. zastanawiam się, jaki on jest naprawdę, jak to przeżył; nie znam się na rozwodach i rozwodnikach, nie rozumiem też wielu rzeczy, więc po co to szyderstwo? ![]()
nie odbieraj tego za złą monetę, co napiszę
facet miał generalnie w du pie wcześniejszy związek, o ile w ogóle jest po rozwodzie
tak się zacharował myśląc o sobie że żona po prostunie miała wyjścia musiała znaleźć kogoś innego.
Jest rozwiedziony od 8 lat. co chcesz powiedzieć przez "miał w dupie wcześniejszy związek[...] myśląc o sobie" ?
ciekawi mnie Twoje pojęcie narkomana wysokiej klasy??
jeśli możesz rozwiń, myśl
Nie jest to najważniejsze w tym temacie, ale...Dla mnie to określenie osoby, która już nie potrafi wziąć świata na trzeźwo i nie radzi sobie z akceptowaniem go. Zaczyna się od papierosów, alkoholu, przez narkotyki i różne środki brane w określonych ilościach, które wywołują efekty narkotyczne.
Dziecko drogie, nie zaczynaj swojego dorosłego zycia od pakowania się w dwa razy starszego od ciebie rozwodnika, o którym wiesz tyle, ile kot napłakał albo tyle, ile opowiedział ci stary. 40-letni chłop, a nadaje na takich samych falach, co ty- chyba powinnaś zacząć zastanwiac się nad tym, jakim cudem est to możliwe. Może to taki podstarzały wieczny młodzieniec? Czyli mówiąc inaczej taki piotruś pan? A piotruś pan, chociaż brzmi niewinnie to ciężkie zaburzenie osobowości.
Ledwo co uwolniłaś się od jakiegoś kontrolera, a już pakujesz się w kolejne dziadostwo? To co bedzie z tobą dalej?
Rozmawiałaś z rodzicami na temat swojego nowego chłopaka? A może wstydzisz się powiedzieć im o panu?
Nie pakuj się w tego faceta. Nic dobrego ztej znajomości dla ciebie nie wyniknie. A widziałaś chociaż orzeczenie sądowe o jego rozwodzie? Czytałaś pozew jego albo jego żony? Czy znasz jego znajomych? Co ty wiesz na temat tego faceta?
Wiem, że i tak mnie nie posłuchasz i daltego az jest mi ciebie żal- mało więc piszę, bo z góry zakładam, że i tak do ciebie nie trafię. Tobie ten stary po prostu imponuje i ty dlatego wleziesz w tę znajomość i to po same uszy.
Heh... piszesz że przekopujesz Internet ? wystarczy poczytać w temacie macochy i drugie zony- tam jest bardzo dużo o takich " poświęcających się tatusiach " , wchodzących w drugie związki .. ich dzieciach... i nowych dziewczynach/żonach.
Napisze jedno zdanie - uciekaj !
.......
gdzie koleżanka widzi rozmowę z rodzicami ![]()
jakby była, pewnie by wcześniejszego szczęścia autorka nie zaliczyła
Rozmawiałaś z rodzicami na temat swojego nowego chłopaka? A może wstydzisz się powiedzieć im o panu?
To nie jest mój partner. Nie tworzymy związku , niczego sobie nie obiecujemy. Poznajemy się, rozmawiamy. Nie muszę się nikomu tłumaczyć ze swoich relacji, w które tak naprawdę jeszcze nie wdepnęłam. Rozpoznaje grunt, dlatego szukam rady.
Nie pakuj się w tego faceta. Nic dobrego ztej znajomości dla ciebie nie wyniknie. A widziałaś chociaż orzeczenie sądowe o jego rozwodzie? Czytałaś pozew jego albo jego żony? Czy znasz jego znajomych? Co ty wiesz na temat tego faceta?
Nie, nie pytałam go o przyniesienie orzeczenia sądowego, nie czytałam ich pozwu i nie znam jego znajomych. Spotykamy się raz na tydzień, dwa. Na krótko.
Wiem, że i tak mnie nie posłuchasz i daltego az jest mi ciebie żal- mało więc piszę, bo z góry zakładam, że i tak do ciebie nie trafię. Tobie ten stary po prostu imponuje i ty dlatego wleziesz w tę znajomość i to po same uszy.
Gdybym naprawdę była naiwna, to owszem, wpakowałabym się. Po to rzuciłam zapytanie, żeby posłuchać opinii innych, dlatego jeśli masz ochotę, doświadczenia, twarde zdanie na ten temat, wal prosto z mostu. Nie jestem zaślepiona tym człowiekiem. Pewne wnioski już wysnułam. I ten człowiek nie zajmuje moich myśli 24/7. Mam swoje życie i dużo na głowie, więc to nie jest też uciekanie z braku laku w jakąś chorą relację.
Trafiłaś. Liczę na rozwinięcie wypowiedzi ![]()
8 2015-12-14 16:23:38 Ostatnio edytowany przez Ingunn (2015-12-14 16:26:05)
oliwia9195 napisał/a:.......
gdzie koleżanka widzi rozmowę z rodzicami
jakby była, pewnie by wcześniejszego szczęścia autorka nie zaliczyła
I znowu szczypiesz, Tenniedobry2. Mój były to socjopata. Osoba, która tak zmanipuluje kłamstwem, że nawet gdyby było ono super irracjonalne, on zawsze znajdzie wyjaśnienie i wtedy już nawet nie wiesz, jak się nazywasz . Bardzo łatwo wpaść w takie sidła, poczytaj o kobietach, ofiarach tych psychofagów. Ciężko się wydostać. A są to kobiety 20, 30, 40-letnie. Bez względu na status finansowy i pozycję w pracy, osoba która nie rozpoznała socjopaty, albo w ogóle nie miała z nim do czynienia nie do końca zrozumie, jak można się w taką chorą relację wpakować. Z tego się nie da ot tak uwolnić i nawet, jak to stwierdziłeś "rozmowy z rodzicami" , którzy tej osoby nie akceptowali nic nie dają. To są sidła, z których nie sposób się wyplątać od razu. Polecam lekturę tego bloga(wyszukajcie"mojedwiegłowy"), żeby zrozumieć. A może żeby po prostu nie wpaść w coś takiego w przyszłości i pomóc sobie/innym ? Mnie pomogło pojąć niepojęte.
No i nadal nie odpowiedziałeś na moje pytania...
Prawdopodobnie z tego nic dobrego nie wyjdzie.
Ale istnieje pewnie 1% szans że coś wyjdzie.
10 2015-12-14 20:05:40 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-12-14 20:19:39)
Niestety związków nie buduje się na chłodno, a nawet racjonalizując sobie to i owo nikt nie da nam gwarancji, że "zyli długo i szczęśliwie"...
Jeżeli nic sobie nie obiecaliście, to proponowałabym żyć pełnią życia, bawić się, szaleć, poszerzać horyzonty i grono znajomych, z niejednego pieca chleb jeść - a znajomość kontynuować BEZ ZOBOWIĄZAŃ (obietnic, wyłączności itd.)! Bierz z tej relacji tyle ile chcesz, ale się nie wiąż (póki co).
Mam doświadczenie z żonatymi i dzieciatymi 40-latkami, i nie wiem, czy któremuś bym zaufała...
niedozwolony link
Witaj
Oj, chodziło mi o to, że jest wiele opinii na temat takich "facetów z odzysku" i to w dodatku z dziećmi. zastanawiam się, jaki on jest naprawdę, jak to przeżył; nie znam się na rozwodach i rozwodnikach, nie rozumiem też wielu rzeczy, więc po co to szyderstwo?
jeśli odbierasz to jako szyderstwo to wybacz, nie będę Ci tego rozkminiał, nie jest to tematem wątku
wydaje mi się że już jesteś uwikłana, albo po prostu powtarzasz bezmyślnie to co On ci powiedział
być może chciałabyś mu pomóc bo Ci go żal, bo to jak go opisujesz hmmm
ja nie przekreślam ani ni popieram, ja po prostu wyrażam swoją opinię na podstawie swoich własnych doświadczeń ![]()
Facet jest rozwodnikiem od ośmiu lat i z byłą żoną rozstał się, bo ona znalazła innego. A ich związek zakończył się, bo Mateusz chciał zapewnić rodzinie byt, jako zawodowy muzyk dużo wyjeżdżał, koncertował, dosłownie harował jak wół. Mają dwóch synów w wieku gimnazjalnym. On ciężko to zniósł, przez prawie dwa lata nie mógł dojść do siebie. Chłopcy mieszkają z matką w mieszkaniu, które on wykupił i zostawił na nich, więc teraz sam wynajmuje sobie jakąś klitkę. Ogólnie poświęcił się tym dzieciom i pracy, by zapewnić im byt. I dalej to robi.
nie będę wchodził w polemikę co i kto i jak i po co, te schematy są wszędzie, tylko się "naklejki zmieniają"
taka myśl mam
jakby tak nie harował jak WÓŁ, to zapewne miałby czas dla rodziny, może zamiast kasy związek potrzebował obecności Jego
dzieciaki to ustawowa odpowiedzialność więc niczym wielkim tu świata nie zaskoczył
mam takie wrażenie że nie którzy łapią się na takie "sierotki życiowe, ludzi po przejściach"
gdzieś mi wpadło ostatnio hasło, że "więcej się złapie na łyżkę octu, niż na dzbanek miodu" ![]()
Mój były to socjopata. Osoba, która tak zmanipuluje kłamstwem
żeby ten socjopata mógł działać to też musi na podatny grunt trafić, to bez czytania mi się samo nasuwa,
każdy ma jakąś drogę w życiu, ważne żeby przy tym życiu nie majstrować na własną rękę, nie kręcić się w kółko,
jak się wpada w "pętle" ciężko potem załapać gdzie koniec a gdzie początek
pozdr
Rozumiem, tenniedobry2, każda opinia jest dla mnie ważna ![]()
gdzieś mi wpadło ostatnio hasło, że "więcej się złapie na łyżkę octu, niż na dzbanek miodu"
Coś w tym jest, nie powiem; straszna jest natura ludzka...
A we mnie, jeśli o socjopatę chodzi, to są wszystkie te cechy, na które oni polują; matkateresanarodu, ufna itp . smutne, lecz prawdziwe , a po tamtym związku już na pewno kontrolowane ![]()
Nie rozdaję już dobroci ot tak. A może ta sytuacja z Mateuszem, to rzeczywiście nie jest tak kolorowa i jego przeszłość coś znaczy? Czy z Twojego punktu widzenia to błąd spotykać się z takim mężczyzną? Nie krępuj się walnąć mocny komentarz ![]()
A czego ty byś właściwie od niego chciała? Związku, przyjaźni, luźnej znajomości? I od niego też powinnaś oczekiwać odpowiedzi na pytanie: Czego on chce od ciebie? Dla mnie ten facet jest nieogarnięty jakiś. I mam wrażenie, że sprzedaje ci ładną bajkę, a prawdziwe intencje trzyma na później, aż sama się wciągniesz solidnie w znajomość. Mogę się mylić, ale chyba rozumiesz, że ciężko traktować poważnie starszego faceta, który spotyka się z młodą dziewczyną.
Moim zdaniem nie ma co w to wchodzić, nie chodzi o samą przeszłość, ale już choćby różnica wieku i to, że może Ci imponować, jest sporo starszy, wydaje się może dojrzalszy, a może być różnie. Dopóki nawet byś nie zobaczyła pozwu rozwodowego, nie poznała jego znajomych, to tym bardziej nie ma co się z nim wiązać, bo pewności co do tego czy jest szczery nie masz. No, a jak sądzę dla wielu starszych facetów młoda kobieta często nie jest kobietą, z którą chcieliby się wiązać, ale atrakcyjną dziewczyną, przy której czują się młodo, atrakcyjnie i mają bardziej ochotę na zabawę, a nie związek. Nie to, że jest tak zawsze, ale on jest starszy, sam może lepiej dostrzegać, że o związek z taką różnicą wieku jest raczej dosyć trudno. Ty podchodzisz do tego emocjonalnie, sama też inicjujesz spotkania, niby możesz napisać, że to znak, że on nie chce Cię skrzywdzić, ale jednak powinnaś postarać się złapać do tego dystans.
15 2015-12-15 08:43:21 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-12-15 08:43:36)
Witaj
jego przeszłość coś znaczy?
nie wiem czy coś znaczy, nie za bardzo mam opanowaną technikę czytania z "fusów" ![]()
to o czym pisałaś i sposób w jaki pisałaś coś znaczy ![]()
Czy z Twojego punktu widzenia to błąd spotykać się z takim mężczyzną? Nie krępuj się walnąć mocny komentarz
Twoje życie, Twój wybór
ja dziś cieszę się tym że mam wybór, wcześniej go nie miałem (nie chodzi tu o partnerkę)
Cóż to zmieni jeśli Ci pojadę, czy po uszach czy po "piętach",
decyzja musi być zgodna z Tobą, to Ty będziesz z tym żyć,
dostajesz takie lampki sygnalizacyjne, coś w stylu "UWAŻAJ, WCHODZISZ NA WŁASNE RYZYKO"
pozdr
16 2015-12-15 09:12:09 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2015-12-15 13:23:04)
"UWAŻAJ, WCHODZISZ NA WŁASNE RYZYKO"
Cóż więcej dodać ![]()
Nie za bardzo wierzę w powodzenie związków, które tworzą osoby, z których jedna lepszą połowę swojego życia ma już za sobą a druga dopiero wchodzi w dorosłe życie. Różnice emocjonalne, mentalne, doświadczenia, przekonania i oczekiwania są rozbieżne a ewentualna zbieżność przeważnie oznacza zaburzenia przynajmniej jednej ze stron (częściej obu), co nie rokuje pozytywnie.
Napisalas, ze nie przeszkadzaja ci jego dzieci. Jestem w stanie to zrozumiec, bo jestescie w zblizonym wieku
)) pomysl jak bedzie wasze zycie wygladalo za 5 lat!!
tenniedobry2 napisał/a:"UWAŻAJ, WCHODZISZ NA WŁASNE RYZYKO"
Cóż więcej dodać
Nie za bardzo wierzę w powodzenie związków, które tworzą osoby, z których jedna lepszą połowę swojego życia ma już za sobą a druga dopiero wchodzi w dorosłe życie. Różnice emocjonalne, mentalne, doświadczenia, przekonania i oczekiwania są rozbieżne a ewentualna zbieżność przeważnie oznacza zaburzenia przynajmniej jednej ze stron (częściej obu), co nie rokuje pozytywnie.
Zgadzam się z tą opinią. Zdarza się, że się tacy ludzie spotkają i potrafią porozumieć. Ale właśnie z czegoś to wynika.
Nawet nie czytałam innych odpowiedzi. Z mojego doświadczenia powiem tak.
Jeśli sama jesteś panną absolutnie nie wiąż się z facetem po przejściach.
To co teraz jest "oczywiste" stanie się powodem konfliktów na 10000%.
Masz to jak w banku.
No dobrze, rozumiem wszystkie te rady i dziękuję.
Ale powiedzcie mi, jak mam z nim rozmawiać? Co mu może leżeć na sercu, jako rozwodnikowi. Ostatnio stwierdził, że jest... samotnym wilkiem. Ciężka sprawa, bo facet ma ciekawe poglądy i jest bardzo inteligentny, nie wiem więc, jak to wilkowanie mu się objawia.
Odpuść dziewczyno, bo prędzej, czy później zaangażujesz się, a on Cię wykorzysta.
Dlaczego tak uważam?
Po 1. myślisz o nim, lubisz go, ciągnie Cię do niego, no i napisałaś tutaj nie bez przyczyny. Uwiera Cię ten problem.
Po 2. Sam fakt, że mężczyzna, który mógłby być Twoim ojcem spotyka się z Tobą jak z przyjaciółką jest dziwny i podejrzany. Różnica wieku między Wami jest ogromna, a do tego Ty masz 18 lat. Gdybyś miał np. 28 to byłaby nieco inna sytuacja. On trzyma Cię na dystans, bo może ma jeszcze jakieś obiekcje, ale jednak trzyma Cię w odwodzie i niepewności.
Nie wierzę, żeby traktował Cię na poważnie w kontekście ewentualnego związku, ale jeśli utrzymuje kontakt, to być może w jakimś momencie będzie chciał wykorzystać Twoje zauroczenie i wylądujecie w łóżku.
Popadasz w skrajności, z jednego chorego związku w drugi dziwny (tymczasem) układ.
Odpuść dziewczyno, bo prędzej, czy później zaangażujesz się, a on Cię wykorzysta.
Dlaczego tak uważam?
Po 1. myślisz o nim, lubisz go, ciągnie Cię do niego, no i napisałaś tutaj nie bez przyczyny. Uwiera Cię ten problem.
Po 2. Sam fakt, że mężczyzna, który mógłby być Twoim ojcem spotyka się z Tobą jak z przyjaciółką jest dziwny i podejrzany. Różnica wieku między Wami jest ogromna, a do tego Ty masz 18 lat. Gdybyś miał np. 28 to byłaby nieco inna sytuacja. On trzyma Cię na dystans, bo może ma jeszcze jakieś obiekcje, ale jednak trzyma Cię w odwodzie i niepewności.
Nie wierzę, żeby traktował Cię na poważnie w kontekście ewentualnego związku, ale jeśli utrzymuje kontakt, to być może w jakimś momencie będzie chciał wykorzystać Twoje zauroczenie i wylądujecie w łóżku.
Popadasz w skrajności, z jednego chorego związku w drugi dziwny (tymczasem) układ.
Nie miałabym chyba tak naprawę nic przeciwko wylądowania z nim w łóżku. Widzę, że wszyscy zaangażowani w temat bardzo nie chcą, bym popełniła pewne błędy. To miłe
Ale jestem już po takim wypraniu, że chciałabym po prostu od Pana M trochę bliskości i dobrego seksu. Bez jakichś związków i obietnic. Nie mam zamiaru od razu rzucić mu się na szyję. Nie umiem traktować ludzi przedmiotowo, więc nie mówię mu "chcę tylko jednego, a potem spadaj" . Po takim romansie spodziewam się trochę więcej, niż tylko spotkań w łóżku, ale nie związku. Widzę, że on po prostu będzie umiał to rozdzielić, sama po sobie wiem, że ja również ![]()
Nie miałabym chyba tak naprawę nic przeciwko wylądowania z nim w łóżku. Widzę, że wszyscy zaangażowani w temat bardzo nie chcą, bym popełniła pewne błędy. To miłe
![]()
Ale jestem już po takim wypraniu, że chciałabym po prostu od Pana M trochę bliskości i dobrego seksu. Bez jakichś związków i obietnic. Nie mam zamiaru od razu rzucić mu się na szyję. Nie umiem traktować ludzi przedmiotowo, więc nie mówię mu "chcę tylko jednego, a potem spadaj" . Po takim romansie spodziewam się trochę więcej, niż tylko spotkań w łóżku, ale nie związku. Widzę, że on po prostu będzie umiał to rozdzielić, sama po sobie wiem, że ja również
Jeżeli ten pan jest spryciarzem bez większych skrupułów, to z pewnością doczekasz tego momentu. Seks i "coś więcej", czy to nie związek?
On z pewnością rozdzieli seks z Tobą od zaangażowania (chyba nie jest aż tak głupi?), a czy Ty również to potrafisz? - nie wiem, raczej wątpię.
Uważam, że pakujesz się w kłopoty.
josz napisał/a:Odpuść dziewczyno, bo prędzej, czy później zaangażujesz się, a on Cię wykorzysta.
Dlaczego tak uważam?
Po 1. myślisz o nim, lubisz go, ciągnie Cię do niego, no i napisałaś tutaj nie bez przyczyny. Uwiera Cię ten problem.
Po 2. Sam fakt, że mężczyzna, który mógłby być Twoim ojcem spotyka się z Tobą jak z przyjaciółką jest dziwny i podejrzany. Różnica wieku między Wami jest ogromna, a do tego Ty masz 18 lat. Gdybyś miał np. 28 to byłaby nieco inna sytuacja. On trzyma Cię na dystans, bo może ma jeszcze jakieś obiekcje, ale jednak trzyma Cię w odwodzie i niepewności.
Nie wierzę, żeby traktował Cię na poważnie w kontekście ewentualnego związku, ale jeśli utrzymuje kontakt, to być może w jakimś momencie będzie chciał wykorzystać Twoje zauroczenie i wylądujecie w łóżku.
Popadasz w skrajności, z jednego chorego związku w drugi dziwny (tymczasem) układ.Nie miałabym chyba tak naprawę nic przeciwko wylądowania z nim w łóżku. Widzę, że wszyscy zaangażowani w temat bardzo nie chcą, bym popełniła pewne błędy. To miłe :)
Ale jestem już po takim wypraniu, że chciałabym po prostu od Pana M trochę bliskości i dobrego seksu. Bez jakichś związków i obietnic. Nie mam zamiaru od razu rzucić mu się na szyję. Nie umiem traktować ludzi przedmiotowo, więc nie mówię mu "chcę tylko jednego, a potem spadaj" . Po takim romansie spodziewam się trochę więcej, niż tylko spotkań w łóżku, ale nie związku. Widzę, że on po prostu będzie umiał to rozdzielić, sama po sobie wiem, że ja również :)
Witaj,
To trochę jednak "poszczypie"
nie traktujesz przedmiotowo jak to piszesz innych, chodz mam odmienne zdanie,
Ubolewam jedynie ze siebie samą traktujesz przedmiotowo :)
Masz właśnie okazje wyjść z tego bagna, a pakujesz swoje litery w cos bardziej skopanego,
Zapewne za odrobine zainteresowania sie Tobą jestes w stanie zaoferować siebie piekne to, super
Pan zapewne to bedzie umial rozdzielic, chociazby gumką :(
Życzę Ci dojrzalosci, ale nie fizycznej, tylko emocjonalnej, bez tego prawdopodobnie kiedys zaczniesz sie zastanawiac nad sensem zycia
Tylko ze bedzie Cie gnieść wtedy zajebiste poczucie ze zycie jest niesprawiedliwe,i to tak w naprawde wielkim uogolnieniu
Tak jak pisalem wczesniej, twoje zycie twoje ryzyko
Powodzenia
25 2015-12-20 22:35:04 Ostatnio edytowany przez Ingunn (2015-12-20 22:36:15)
Tak jak pisalem wczesniej, twoje zycie twoje ryzyko
Powodzenia
No dobrze, masz rację. Wszyscy tutaj macie rację... Dziękuję, Tak więc od tej chwili kop w dupę dla Pana M i jedziemy dalej! Postanowione.
To kto mnie teraz pocieszy po kolejnej porażce? ![]()
Czemu nazywasz to porazka? Nawet nie byliscie razem.
Kiedy doszlas do wniosku, ze uzytkownicy forum maja racje?
Czulas to od poczatku tylko liczylas na to, ze odpowiedzi beda inne?
Bez zarzutu, pytam z czystej ciekawosci.
P.S
Na jakim instrumencie grasz?
Czemu nazywasz to porazka? Nawet nie byliscie razem.
Kiedy doszlas do wniosku, ze uzytkownicy forum maja racje?
Czulas to od poczatku tylko liczylas na to, ze odpowiedzi beda inne?
Bez zarzutu, pytam z czystej ciekawosci.
Porażka dlatego, że miałam nadzieję, że spotkałam człowieka, z którym będę mogła spędzać miło czas. Nawet bez wchodzenia w jakieś romanse. Po prostu. A tu klapa. To czego nie można mieć przyciąga najbardziej. Taka jest podła strona natury ludzkiej. ![]()
Od samego początku wiedziałam, że użytkownicy mają racje, nawet napisałam w pierwszym poście,że związek z takim człowiekiem nie może się udać. Tylko jak się przespałam z tymi odpowiedziami parę dni, to dotarło do mnie jeszcze, że z jakiej paki ja mam się starać, wykazywać interesowanie, oddać siebie. Jeśli on będzie tylko biorcą. Z brakiem czasu, pracą , dziećmi, ja będę się zadowalać ochłapami. Na kawę dam się zaprosić , czemu nie, ale coś więcej? - a taki wał! nie jestem łatwym mięskiem, ani naiwniarą
Liczyłam na potwierdzenie moich teorii i otrzeźwienie. Ale też, jak nikomu nie udało się doczytać, chciałam się dowiedzieć od męskiej części forum, jak się czuje facet po przejściach. Jak do niego dotrzeć ![]()
Jestes po zwiazku i probujesz zagluszyc pustke, ktora sie pojawila albo czujesz sie zwyczajnie samotna i Ci kogos brakuje.
Tez tak czasami mam, ale przechodzi, a ze mam co robic w zyciu i staram sie realizowac cele, ktore sobie wyznaczylem to tylko pomaga.
Czuje, ze dasz rade bo inteligentna babka z Ciebie, ale nie rezygnuj z uzywania mozgu bo dobrze Ci idzie ![]()
Dobrze, ze sie szanujesz, ze niechcesz byc tylko dawca. Gdyby kazdy mial wewnetrzny szacunek do siebie to byloby duzo mniej smutkow na tym swiecie.
Jestes po zwiazku i probujesz zagluszyc pustke, ktora sie pojawila albo czujesz sie zwyczajnie samotna i Ci kogos brakuje.
Tez tak czasami mam, ale przechodzi, a ze mam co robic w zyciu i staram sie realizowac cele, ktore sobie wyznaczylem to tylko pomaga.
Czuje, ze dasz rade bo inteligentna babka z Ciebie, ale nie rezygnuj z uzywania mozgu bo dobrze Ci idzie
Dobrze, ze sie szanujesz, ze niechcesz byc tylko dawca. Gdyby kazdy mial wewnetrzny szacunek do siebie to byloby duzo mniej smutkow na tym swiecie.
Ha, dziękuję za miłe słowa ![]()
A po co Ty się w ogóle chcesz z nim spotykać skoro jesteś dla niego zapewne tylko młodą fajną dupcią, której obecność łechce jego ego i przy której niewiele musi robić aby jej zaimponować. Przepraszam za dosadność, ale Ty masz dopiero 18lat- jesteś dzieciakiem, możliwe, że dojrzałym jak na swój wiek, ale dalej dzieciakiem i moim zdaniem praktycznie nie ma możliwości aby 40latek traktował Cię poważnie w roli potencjalnej partnerki.
Nie będziesz potrafiła traktować go na chłodno, pójdziecie do łózka, Ty się zakochasz i finalnie będziesz cierpieć. Jeśli szukasz czegoś więcej niż seksu, ale nie związku to niby czego szukasz? Ja osobiście nie wierzę, że 18letnia dziewczyna potrafi być tak "wyrafinowana" i jednocześnie "ugruntowana" aby trzymać emocje na wodzy i rzeczywiście podejść do tej znajomości jako szansy na dobry seks i miłe spędzenie czasu.
Nie obraź się, ale ja tu widzę młodą dziewczynę, której się wydaje, że skoro ma już jakieś doświadczenia damsko-męskie to jest w stanie przewidzieć swoje reakcje, co jest nieprawdą, bo można odnieść wrażenie, że sama nie wiesz czego chcesz.
Rozumiem, że zainteresowanie 40latka może być dla Ciebie wyróżnieniem i cała ta historia może wydawać sie ekscytująca, ale nie możesz żyć mrzonkami. To zapewne nie będzie historia jak z jakiegoś filmu. Poza tym facet jest po rozwodzie, ma dzieci, po co się pakować w takie historie. Zostaw go dla jakiejś rozwiedzionej 30latki. No chyba, że zależy Ci aby mieć "odfajkowane" - "romans z dużo starszym mężczyzną" aby sobie powspominać po latach jak to Twoje koleżanki umawiały się z małolatami w czasie gdy Ty romansowałaś z 40latkiem, który uczył Cię tego i owego. Niemniej jednak ja osobiście polecałabym znaleźć sobie jakiegoś rówieśnika (+5 lat)
Już nawet przestałam się łudzić, że mnie czegoś nauczy. Zapracowany i zabiegany. Niby chciałby się spotkać, poznać, ale nie ma czasu. Ja się prosić nie będę, ani o seks, ani o rozmowę.
Niemniej jednak ja osobiście polecałabym znaleźć sobie jakiegoś rówieśnika (+5 lat)
Pokaż mi choć jednego chłopaka w tym wieku, który będzie szanował dziewczynę i nie myślał tylko pewną częścią ciała. Z głową na karku i celem w życiu innym niż chlańsko. A chętnie go poznam. Tylko żeby nie uciekł ode mnie. Ze stwierdzeniem, że on jednak wciąż myśli o byłej/boi się/nie jest dobrym kandydatem/inne bzdety.
Choć jednego. I wtedy będę w stanie przyklasnąć Ci i powiedzieć: Miałaś rację, faceci z ugruntowanymi poglądami, pasjami, ale też bagażem na karku to goście z odzysku i szkoda na nich czasu, nerwów. Szkoda pakować się w kłopoty.
To co powiedziałaś, owszem, ma sens. Ale nie w przypadku, gdy ja się czuję, jakbym powinna się urodzić wcześniej, nie mieć kontaktu z tym bum komercjalizmu, wszechobecnej wulgarności i podtekstów erotycznych na każdym kroku w mediach. Bo wspólny język znajduję z tymi trochę więcej, niż +5 . I wtedy uwagę zwracają na mnie tacy, którzy nie traktują mnie zbyt poważnie w sferze partnerstwa (w sumie to nawet nie jest możliwe.). A potem pojawiają się jeszcze starsi. I oni ze zdziwieniem zwracają na mnie uwagę. Ale tym bardziej nic z tego nie wynika. Krążę w błędnym kole chorych relacji, gdzie szukam partnera, ale i mentora. Gdzie nie będę musiała nikogo niańczyć, uczyć życia. To ja chcę się uczyć. Ale bez nadużyć w żadną ze stron relacji. Nie potrafię z tego koła wyjść i odnaleźć się. To mój problem...
32 2015-12-21 03:54:37 Ostatnio edytowany przez madison111 (2015-12-21 04:08:15)
Moim zdaniem troszeczkę dramatyzujesz- bez urazy. Pisałaś, że mocno sparzyłaś się na poprzednim facecie, ale to, że masz złe doswiadczenia z facetami nie oznacza, że wszyscy są "be".
Jesteś we wspaniałym wieku gdzie możesz poznawać facetów, którzy nie są obarczeni jakimiś krzywdami po byłych, dziwnymi przyzwyczajeniami itd.
To, ze wszystkim młodym facetom chodzi tylko o seks jest dużym uogólnieniem i uproszczeniem, na tej zasadzie można by powiedzieć, że w ogóle facetom chodzi głównie o seks. Skąd założenie, że starszy facet będzie szukał czegoś głębszego, równie dobrze taki "po przejściach" może chcieć trochę wyluzować i jeszcze "skorzystać z zycia" u boku młodej kobiety.
Aczkolwiek jeśli po prostu lepiej dogadujesz się ze starszymi facetami niż z rówieśnikami to może rzeczywiście powinnaś celować w jakąś starszą grupę wiekową np faceci 25+.
Nie rozumiem natomiast dlaczego szukasz w partnerze mentora. Miałaś jakieś złe relacje z ojcem?
Ja uważam, że partner powinien być partnerem i uczyć się powinniśmy od siebie nawzajem.
Jesteś naprawdę młodą dziewczyną, a można odnieść wrażenie, ze to są rozterki "doświadczonej przez życie" kobiety, która przez x lat nie potrafi sobie ułożyć relacji damsko-męskich, a przecież Ty dopiero co wkraczasz w dorosłość. Nie ma sensu uciekać przed samotnością w jakieś dziwne związki bez przyszłości.
Nie chcę brzmieć jak jakaś ciotka dobra rada, ale ja bym się skupiła na maturze. Pójdziesz na studia, przestaniesz być licealistką, zmienisz środowisko i na pewno poznasz kogoś sensownego. Nawiasem mówiąc przypomniało mi się jak kiedyś mój znajomy ok 30lat spotykał się jakiś czas z pewną licealistką i wiem jakie komentarze padały pod ich adresem z ust znajomych. Wiek nie swiadczy o osobie, ale jednak obiektywnie powinnaś wziąć pod uwagę to, ze gro starszych osób będzie Cie z założenia traktowało jak gówniarę z ogólniaka i nie powinnaś się temu dziwić.
A... masz rację, nie ma co dramatyzować. są ważniejsze rzeczy
dziękuję za wyczerpującą odpowiedź .
A... masz rację, nie ma co dramatyzować. są ważniejsze rzeczy
![]()
dziękuję za wyczerpującą odpowiedź .
Ingunn - masz energię i pasję - czujesz się nie na miejscu w tych czasach.
Spożytkuj to wszystko na swój rozwój ! hobby , podróże , naukę ??
Żyj pełnią życia, dla siebie . Kochaj siebie.
Jesteś mądrą młodą kobietą ! Szanuj to i rozwijaj siebie ![]()
Ściskam
35 2015-12-21 12:33:33 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-12-21 12:36:27)
Porażka dlatego, że miałam nadzieję, że spotkałam człowieka, z którym będę mogła spędzać miło czas. Nawet bez wchodzenia w jakieś romanse. Po prostu. A tu klapa. To czego nie można mieć przyciąga najbardziej.
ja długo postrzegałem tak że jak miałem "nadzieje" i byłem blisko "celu" nie potrafiłem się pogodzić z tym że "nie dla pasa kiełbasa"
![]()
byłem gotowy na byle jakość, liczyło się tylko to co sobie umyśliłem
wiele razy to co w pierwszej wersji było "super" po przemaglowaniu przez życie, sytuacje, czas!!! i moją głowę, było tylko mżonką tego pierwowzoru, bo tak naprawdę kierowałem się swoją żądzą zaspokajania własnych "chciejstw"
nie jest tak że przyciąga najbardziej to czego nie można mieć, to ludzie sobie wkręcają, dzisiejsze czasy!!!!
Nie miałabym chyba tak naprawę nic przeciwko wylądowania z nim w łóżku. Widzę, że wszyscy zaangażowani w temat bardzo nie chcą, bym popełniła pewne błędy. To miłe smile
Ale jestem już po takim wypraniu, że chciałabym po prostu od Pana M trochę bliskości i dobrego seksu.
wcześniej piszesz o czymś takim
"spędzać miło czas" = "trochę bliskości i dobrego seksu ??"
czy ty aby sponsora nie szukasz ?? ![]()
decyzję czuję już podjęłaś, pamiętaj konsekwencję są i będą tylko Twoje
pozdr
wcześniej piszesz o czymś takim
"spędzać miło czas" = "trochę bliskości i dobrego seksu ??"
czy ty aby sponsora nie szukasz ??decyzję czuję już podjęłaś, pamiętaj konsekwencję są i będą tylko Twoje
pozdr
Spędzać miło czas, czyli jakaś knajpka, opera, kino. Żeby nie stać w miejscu, pożytecznie spędzać czas. A do tego chciałam trochę seksu
Ale tak nie dużo, nie często, żeby mi się w głowie nie poprzewracało od tych dobrodziejstw... ![]()
A tak na serio- zdecydowałam, że Panu M powiem "papa" ![]()
Pozdrawiam ![]()
37 2016-01-05 11:34:47 Ostatnio edytowany przez Ingunn (2016-01-05 11:39:10)
Świeże info: Jakież było zdziwienie pana, gdy wymieniliśmy parę wiadomości i powiedziałam, że nie chcę wskakiwać mu do łóżka ot tak. (no nie dosłownie tak, ale sens zachowany ;P ). Trochę mnie zawiódł, ignorował próby kontaktu, był oschły. Hmm. Nawet był w szoku na moją reakcję, pisał, że przecież chciałam się bawić! No witki opadły.
Ach... dobrze, że już nie rozmawiamy, na życzenia noworoczne odpisałam równie lakonicznie, co on mi wcześniej i tyle z kontaktu.
To było do przewidzenia, przestrzegliście mnie przed nim i nie pakowałam się w to, ale myślałam, że rozwiążemy to dojrzale. Z jego strony - niekoniecznie.
Teraz już mogę zrobić kolejne nacięcie na wezgłowiu łóżka, pod napisem: nietrafieni. ![]()