netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Walka o życie. Potrzebuję pomocy

14 odpowiedzi4 212 wyświetleńzałożony przez niktizero, 14.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Walka o życie. Potrzebuję pomocy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1 Ostatnio edytowany przez niktizero (2015-12-14 14:31:58)

Temat: Walka o życie. Potrzebuję pomocy

Mam 30 lat. Nie mam pracy. Zostałem sam. Miłość mojego życia, najważniejsza dla mnie osoba mnie zdradziła, zostawiła i potraktowała jak śmiecia. Przelała uczucia i pragnienia na innego faceta. Przyszło jej to bardzo łatwo. Jakbym był nikim. Jestem załamany. Mam podobne doświadczenia z przeszłości, ale to była moja największa miłość. Czuję się fatalnie. Nie mogę spać, jeść, funkcjonować. Codziennie walczę o życie. Codziennie walczę ze sobą, żeby nie zrobić czegoś głupiego, żeby się nie zabić. Boję się że nie dam rady. Proszę nie piszcie, że są inne kobiety na świecie itp. Ja już nie mam serca. Potrzebuję pomocy

2

Odp: Walka o życie. Potrzebuję pomocy

W zlym dziale umiesciles swoj post.I dales zly tytul.
Powinienes napisac w dziale Psychologia a zatytulowac np. czy to depresja ?
   Zlozylo Ci sie wszystko do kupy - brak pracy, strata dziewczyny...
Nick tez dales taki depresyjny.
Ale dobrze, ze chcesz sobie pomoc.Chcesz, bo jednak napisales ten post...
Musisz z kims pogadac.Najlepiej z profesjonalista.Zeby szybciej sie z tym uporac.

3 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2015-12-14 17:21:08)

Odp: Walka o życie. Potrzebuję pomocy

Hej niktizero, tutaj jest sporo osób w podobnej sytuacji. Powiedz sobie, że to kolejne doświadczenie, które czegoś cię nauczy na przyszłość. I wierz mi, nigdy dla żadnej kobiety nie należy się zabijać. Pokaż jej, że świetnie sobie bez niej radzisz, że potrafisz stanąć na nogi i nie użalać się nad sobą. Teraz jesteś w rozsypce, ale czas naprawdę leczy rany. Pisz tutaj, to też dobra psychoterapia wink

Żeby nie być gołosłowną - ja też weszłam na to forum będąc w totalnej rozsypce i tak jak ty, nie chciałam żyć bez miłości. Wyobrażam sobie więc, co dzieje się z tobą. I minęło niewiele czasu, a okazało się, że dobrze, że straciłam tę swoją połówkę, dzięki temu dopiero rozejrzałam się po świecie, doceniłam wiele rzeczy, których wcześniej nie widziałam zaślepiona miłością i zobacz - żyję sobie spokojnie, ułożyłam sobie życie bez połówki i jest ok. Nie ja jedna tak się wyleczyłam z chorej miłości, gdyby twoja miłość była zdrowa i była prawdziwą miłością - nigdy nie wszedłbyś na jakiekolwiek forum wink Głowa do góry.

4

Odp: Walka o życie. Potrzebuję pomocy

Niktizero, walczyłeś "o życie" już miesiąc temu - wtedy pierwszy raz opisywałeś swoją sytuację. Nic się od tamtego czasu nie zmieniło?

5

Odp: Walka o życie. Potrzebuję pomocy
Zorija napisał/a:

Niktizero, walczyłeś "o życie" już miesiąc temu - wtedy pierwszy raz opisywałeś swoją sytuację. Nic się od tamtego czasu nie zmieniło?

Zmieniło. Jest gorzej. Dowiedziałem się więcej i uświadomiłem sobie więcej. Nie radzę sobie.

6 Ostatnio edytowany przez BantrothThane (2015-12-14 21:31:17)

Odp: Walka o życie. Potrzebuję pomocy

Pomyśleć, że około 8 miesięcy temu byłem w miejscu, w którym jesteś Ty i też musiałem podzielić się tym na forum, by w ogóle zacząć żyć dalej. Różnica była taka, że technicznie mnie nie zdradziła. Po prostu odeszła, do innego. Zostawiała mnie długo w niepewności, aż odkryłem, że spotyka się z kimś i moglibyśmy być razem tylko, gdyby jej randki się nie udały. Ogólnie wielu przykrości się po czasie dowiedziałem i w zasadzie przestałem żyć. Wtedy traktowałem ją, jako miłość życia, ale po czasie, jaki minął wiem, że się oszukiwałem. W sumie po jakimś czasie sama stwierdziła, że jest suką i powinienem ją tak nazywać. 
Chyba każdy inaczej reaguje na coś takiego. Ja byłem cały czas wściekły na siebie, na życie i ogólnie na los. Rozsadzało mnie to od środka. Do tego miałem świadomość, że nie spotkam już kogoś takiego, że czeka mnie samotność lub życie z kimkolwiek, by samotności uniknąć. Przestałem jeść, nie wychodziłem do ludzi, bo bałem się, że się rozryczę, jak dziecko... Cały czas widziałem w myślach ich razem. Chyba najgorsze było to, że ją idealizowałem. Za bardzo. Nie potrafiłem od tak myśleć o niej źle. W internecie pisali, bym szukał w niej wad, ale nie potrafiłem. Wtedy ich nie widziałem.
Po około 2-3tygodniach zacząłem prawie normalnie funkcjonować. Znowu pracowałem, czasem rozmawiałem z innymi, ale czułem się, jak zombiak. Nic nie miało sensu, wszystko było takie puste. Wszystkie pasje, które miałem wcześniej tak po prostu uleciały. Od tamtej pory nie potrafię już tworzyć grafiki. Nie wiem czemu, może dlatego, że najbardziej rozwinąłem się przy niej i mój umysł nadal nie chce w to brnąć, bo okazało się, że nasz związek był kłamstwem.
Pomogło dopiero poszukanie tych rzeczy, które zarzuciłem przed jej poznaniem. Zacząłem uczyć się psychologii, ćwiczyć... To nadal było puste, ale przynajmniej miałem czym się zająć. Potrzebny jest czas. Każdy potrzebuje inną wartość. Jeżeli dasz sobie szansę, to może tak, jak ja będziesz miał szczęście i trafisz na wspanialszą kobietę, niż ta poprzednia. Taką, która doceni to, jaki jesteś i kim jesteś. Nie mogę powiedzieć, że jestem już "zdrowy". Nadal prześladuje mnie jej twarz. Nadal dziwnie się zachowuję, jak mijam kogoś podobnego do niej. Pociesza mnie myśl, że kiedyś moja podświadomość całkowicie wyrzuci ją z umysłu. Każdą pozostałość.

Jeżeli nadal masz z nią kontakt, musisz go zerwać. Dużo trudniej jest wrócić do normalności, bez tego.
Wierzę w to, że jednak wyjdziesz na prostą i spotkasz kogoś odpowiedniego. Trzymaj się. smile

7

Odp: Walka o życie. Potrzebuję pomocy

Wcześniej czy później będziesz musiał sobie poradzić. To może lepiej wcześniej, co? tongue
Po co się aż tak zadręczać?
Może też być tak, że rozregulowałeś sobie (stresem) układ neuroprzekaźników i będziesz musiał wziąć antydepresanty. Depresja jest chorobą, i jeśli z tym sobie nie radzisz, to nie ma co czekać, tylko trzeba iść po pomoc do specjalisty.

8 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-12-14 22:09:22)

Odp: Walka o życie. Potrzebuję pomocy
niktizero napisał/a:

Proszę nie piszcie, że są inne kobiety na świecie itp. Ja już nie mam serca. Potrzebuję pomocy



Spora czesc swojego piekielka sam sobie aranzujesz. Jestes masochista?
Im dluzej bedziesz uprawial ta samohipnoze, ze to najwieksza milosc Twojego zycia, ze drugiej takiej juz nigdy w zyciu nie znajdziesz, ze nigdy juz nikogo innego tak nie pokochasz, tym bardziej bedziesz w to sam wierzyl i tym dluzej cierpial.

A wlasnie, ze sa inne kobiety na swiecie.
Nie musisz ich od razu zauwazac, ale mozna przyjac ten fakt po prostu do wiadomosci, a przede wszystkim przestac sie samemu katowac takimi zdaniami, ktore tu piszesz.
To, czy bedziesz w stanie kogos kochac czy nie, zalezy tylko i wylacznie od Ciebie samego, a nie od zadnej kobiety.
Trzeba tylko przestac robic z siebie ofiare.

9

Odp: Walka o życie. Potrzebuję pomocy

Nie znając ciebie osobiście można tylko powiedzieć ci jedynie coś uniwersalnego.
Po pierwsze, w takich sprawach nigdy nie słuchaj porad od kobiet. Dla mężczyny są bezużyteczne, nic nie wnoszące a najcześciej bardzo szkodliwe. Jeśli chcesz już zrobić z kobiecych rad jakiś użytek, to wysłuchaj a następnie postąp całkowicie odwrotnie, gwarantuje ci, że tak czyniąc, napewno sobie nie zaszkodzisz a nawet w wielu sytuacjach możesz wygrać. Kobiece rady dla mężczyny ze złamanych sercem są jak porady Zygmunta Freuda dla jego pacjentów: pogarszają ich sytuację. W sytuacjach kryzysu relacji damsko-męskiej postępuj wyłącznie na podstawie osobistego doświadczenia i porad mężczyzn z twojego otoczenia, którym ufasz a nigdy żadnych kobiet (nawet sióstr, matki, koleżanek).

Dalej, ta twoja "miłość twojego życia" potraktowała cię jak śmiecia, jakbyś był dla niej nikim - bo jesteś dla niej nikim.
Jeśli liczysz na jakieś dobre słowo od niej, by dała ci znać że jednak nie byłeś taki zły, to się przeliczyłeś. Kobiety odchodzące do innego nie interesują się samopoczuciem tego którego zostawiły. Dlatego jeśli na to czekasz - to się nie doczekasz.
Odrzucenie podwaja zainteresowanie osoby odrzuconej osobą odrzucającą, więc twoje wycia do księżyca są jak najbardziej na miejscu, ale ten nagły skok w "miłości" do niej potrwa tylko krótki czas, więc to jest dobra nowina dla ciebie. Gdybyś chciał przyspieszyć wykaraskiwanie się z tego gówienka, to radzę zrobić sobie solidny post ścisły od jakiejkolwiek formy kontaktu z nią (zapewne śledzisz ją online, albo przez znajomych, środowisko). Nie utniesz ze swojej strony kontaktu - będziesz dłużej cierpiał. Nie karm monstrum to naturalnie zdechnie samo.

Oczywiście że masz rację, że nie ma innych kobiet, w tym sensie, że każda jak zmienia (w jej mniemaniu) model gorszy na lepszy to zachowuje się tak samo. Musisz też być szczerym wobec siebie i realnie spojrzeć na swoją fizyczną i ekonomiczną atrakcyjność. Byc może czujesz się jak zero bo jesteś zerem (na tą chwilię). Dopóki nie znajdziesz pracy czy nie wyjdziesz z dołka ekonomicznego nawet nie myśl o randkowaniu. Jak się nie ma samochodu to się nie randkuje. Jak się jest bez kasy, to się nie randkuje.

Twój stan jest stanem chorobowym (ale przejściowym) i potrzebne ci jest zmienić balans neuroprzekaźników w mózgu. Jeśli chcesz to uczynić to odpowiedzią nie będą terapeuci, którzy będą ci chrzanili bezużyteczne głupoty w rodzaju "stało się, ale teraz będziesz wiedział co robić w przyszłości" czy inne kobiece dyrdymały. Jedynym sposobem są regularne ćwiczenia fizyczne i alkohol na rozluźnienie. Najlepiej to działa, ale zdaje sobie sprawę że to bardzo trudne zabrać się za jakiś sport/ćwiczenia fizyczne w takim stanie.

Szkoda że nie wiem więcej o tobie (np czy jestes wierzący czy nie, czy to była pierwsza kobieta itp).

10

Odp: Walka o życie. Potrzebuję pomocy
Chorwat napisał/a:

...

Co za bełkot big_smile

11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-12-15 09:31:32)

Odp: Walka o życie. Potrzebuję pomocy

Skoro:

(...) Czuję się fatalnie. Nie mogę spać, jeść, funkcjonować. Codziennie walczę o życie. Codziennie walczę ze sobą, żeby nie zrobić czegoś głupiego, żeby się nie zabić. Boję się że nie dam rady. (...)

to wyznacz jak najszybszy termin do psychiatry (w ramach NFZ-u nie potrzeba jakiegokolwiek skierowania, ale prywatnie pewnie możliwy będzie bliższy termin). Po co ta konsultacja? By postawić diagnozę i wykluczyć/potwierdzić depresję. Z depresją żartów nie ma.

12

Odp: Walka o życie. Potrzebuję pomocy

Chorwat świetnie ci doradził, najlepiej z tym alkoholem big_smile Mam nadzieję, że go nie posłuchasz, bo to najlepsza droga do jeszcze większych problemów. No, ale co my tam kobiety wiemy wink

13

Odp: Walka o życie. Potrzebuję pomocy

Chcesz się karać , za to ze ona nie była odpowiednia osobą dla Ciebie albo Ty dla niej ?
Niestety to się zdarza. Ogólnie to przejdzie im mniej będziesz o tym samotnie rozmyślał tym szybciej.
Przypuszczalnie już jakiś czas go znała tak wiec mogłeś wyczuć ze coś było nie tak.
To nie będzie wesoły czas ale potem wszystko wróci do normy.
Trzeba to jakoś przetrwać. Najlepiej skupić się na sobie i na tym co się lubi.
Potem poznasz następna , czy się w niej zadurzysz czy nie to tylko kwestia czasu.

14

Odp: Walka o życie. Potrzebuję pomocy

Jeżeli nie będziesz jadł, spał, funkcjonował -> to nic nie zwojujesz.
Idź do psychiatry.
Przez moment połykaj, to co Ci przepisze, a jak znowu zaczniesz trybić z rzeczywistością na poziomie biologicznym, to się zastanów, co dalej.

Na mój gust kwestia znalezienia pracy wydaje się kluczowa: podreperuje Ci się samoocena, wzrosną możliwości <- a to na dziewczyny dobrze działa :-)  Niemniej pewnie dobry psycholog lepiej niż ja pomógłby Ci poustawiać priorytety.
Działaj! Nie daj się! 
(Możesz zacząć od zmiany nicka, niktizero nie jest nickiem dla życia, do którego aspirujesz, jak sądzę)

15

Odp: Walka o życie. Potrzebuję pomocy
BantrothThane napisał/a:

Pomyśleć, że około 8 miesięcy temu byłem w miejscu, w którym jesteś Ty i też musiałem podzielić się tym na forum, by w ogóle zacząć żyć dalej. Różnica była taka, że technicznie mnie nie zdradziła. Po prostu odeszła, do innego. Zostawiała mnie długo w niepewności, aż odkryłem, że spotyka się z kimś i moglibyśmy być razem tylko, gdyby jej randki się nie udały. Ogólnie wielu przykrości się po czasie dowiedziałem i w zasadzie przestałem żyć. Wtedy traktowałem ją, jako miłość życia, ale po czasie, jaki minął wiem, że się oszukiwałem. W sumie po jakimś czasie sama stwierdziła, że jest suką i powinienem ją tak nazywać. 
Chyba każdy inaczej reaguje na coś takiego. Ja byłem cały czas wściekły na siebie, na życie i ogólnie na los. Rozsadzało mnie to od środka. Do tego miałem świadomość, że nie spotkam już kogoś takiego, że czeka mnie samotność lub życie z kimkolwiek, by samotności uniknąć. Przestałem jeść, nie wychodziłem do ludzi, bo bałem się, że się rozryczę, jak dziecko... Cały czas widziałem w myślach ich razem. Chyba najgorsze było to, że ją idealizowałem. Za bardzo. Nie potrafiłem od tak myśleć o niej źle. W internecie pisali, bym szukał w niej wad, ale nie potrafiłem. Wtedy ich nie widziałem.
Po około 2-3tygodniach zacząłem prawie normalnie funkcjonować. Znowu pracowałem, czasem rozmawiałem z innymi, ale czułem się, jak zombiak. Nic nie miało sensu, wszystko było takie puste. Wszystkie pasje, które miałem wcześniej tak po prostu uleciały. Od tamtej pory nie potrafię już tworzyć grafiki. Nie wiem czemu, może dlatego, że najbardziej rozwinąłem się przy niej i mój umysł nadal nie chce w to brnąć, bo okazało się, że nasz związek był kłamstwem.
Pomogło dopiero poszukanie tych rzeczy, które zarzuciłem przed jej poznaniem. Zacząłem uczyć się psychologii, ćwiczyć... To nadal było puste, ale przynajmniej miałem czym się zająć. Potrzebny jest czas. Każdy potrzebuje inną wartość. Jeżeli dasz sobie szansę, to może tak, jak ja będziesz miał szczęście i trafisz na wspanialszą kobietę, niż ta poprzednia. Taką, która doceni to, jaki jesteś i kim jesteś. Nie mogę powiedzieć, że jestem już "zdrowy". Nadal prześladuje mnie jej twarz. Nadal dziwnie się zachowuję, jak mijam kogoś podobnego do niej. Pociesza mnie myśl, że kiedyś moja podświadomość całkowicie wyrzuci ją z umysłu. Każdą pozostałość.

Jeżeli nadal masz z nią kontakt, musisz go zerwać. Dużo trudniej jest wrócić do normalności, bez tego.
Wierzę w to, że jednak wyjdziesz na prostą i spotkasz kogoś odpowiedniego. Trzymaj się. smile

Oj nawet nie wiesz jak bardzo bardzo Cię rozumiem. Także rok 2015 nie był dla mnie dobry. Przynajmniej jego pierwsza połowa. Dopiero kiedy spotkałem moją ukochaną, udało się z tego po części wyleczyć. Mówię po części bo już nie płaczę po 3 razy dziennie (tak jak wtedy...). Ale nadal ta twarz czasami wraca i boli okropnie...
Dużo szczęścia w nowym związku smile

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Walka o życie. Potrzebuję pomocy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026