netkobietyWszystkie działy
Ciąża i poród

Wczoraj się dowiedziałam i... jestem przerażona.

6 odpowiedzi3 349 wyświetleńzałożony przez mirella90, 08.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Wypowiedzi na forum to doświadczenia i opinie użytkowniczek, a nie porada medyczna. W sprawach zdrowia skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.


Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Wczoraj się dowiedziałam i... jestem przerażona.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Wczoraj się dowiedziałam i... jestem przerażona.

Wczoraj się dowiedziałam, że jestem w ciąży, dziś zrobiłam drugi test - znów 2 kreski, w poniedziałek idę do ginekologa. Jestem zaręczona, w sierpniu miał być nasz ślub i wesele, a prawdopodobnie będą chrzciny Maleństwa... Nie planowaliśmy tego już teraz, zawsze marzyliśmy o dzieciach, ale raczej po ślubie... Mój Narzeczony bardzo mnie zaskoczył, bo naprawdę szczerze się ucieszył i jest taki... spokojny. Ja za to przepłakałam cały wczorajszy wieczór, w nocy nie mogłam spać, i dzisiaj po powrocie z zajęć też płakałam. To nie tak, że się nie cieszę, bo całe życie miałam w sobie lęk, że mogę mieć problemy z zajściem w ciążę i posiadaniem (co za głupie słowo) własnych, biologicznych dzieci - i cieszę się, że jednak się udało. Ale tę moją radość przysłania strach, jak to będzie, jak sobie poradzimy, czy to małe stworzonko będzie się dobrze rozwijać i czy będzie zdrowe, jak zareagują rodzice...

Nasza sytuacja wygląda tak: mój Narzeczony (prawie 25 lat) pochodzi z Gdańska, jest muzykiem, studiuje na ostatnim roku mgr na Akademii Muzycznej, pracuje w Filharmonii i w jeszcze jednym zespole (miesięcznie zarabia "na rękę od 1500 do 3000 zł"). Ja (w lutym skończę 26 lat) pochodzę z małej miejscowości w świętokrzyskiem, studiuję na ostatnim roku medycyny, żyję z kredytu studenckiego (niecałe 600 zł miesięcznie), korepetycji (kilka godzin miesięcznie, max. 200 zł), poza tym finansowo pomagają mi rodzice. Mieszkamy razem w wynajmowanym 2-osobowym pokoju, drugi pokój zajmuje współlokator. Od października (czyli już po porodzie) zaczęłabym staż, co daje zarobki ok. 1400 zł "na rękę".

Reakcja rodziców, zarówno jednych, jak i drugich, zapewne będzie zła: znając ich, nie spodziewam się radości, raczej mnóstwa pretensji i złości. Bardzo zależy nam na ślubie kościelnym, dlatego będziemy chcieli zmienić datę (najpóźniej na kwiecień 2016) i zrezygnować z wcześniej planowanego wielkiego wesela (co dodatkowo rozwścieczy moich rodziców). Obawiam się, że jak tylko dowiedzą się, że spodziewamy się dziecka, możemy się nie pokazywać w domu. I tego się boje chyba najbardziej: czy damy radę sami, bez rodziny w pobliżu? Mamy co prawda przyjaciół blisko, którzy pewnie będą chcieli pomóc, więc może jednak jakoś się uda... Pewnie będziemy musieli poszukać innego mieszkania, albo wynająć w całości to, w którym mieszkamy obecnie... Ja będę musiała postarać się bardzo szybko pozdawać wszystkie końcowe egzaminy na medycynie, żeby wyrobić się mniej więcej do początku czerwca. Do tej pory wszystko zdawałam zawsze w pierwszym terminie, ale nie wiem przecież, jak będzie przebiegała ciąża...

Jestem wystraszona, bo właśnie mój w miarę uporządkowany świat staje na głowie. Mój Narzeczony jest za to oazą spokoju i radości. Stwierdził, że nawet jeśli nie będziemy mogli liczyć na rodziców, to i tak sobie poradzimy, bo mamy siebie. Mówi też, że to nic, że planowaliśmy inaczej, bo wyszło jak wyszło, i tak też jest dobrze. To mnie trochę uspokaja, ale i tak się boję...

Przepraszam, że napisałam aż tyle, ale bardzo potrzebowałam się wygadać. I proszę tylko o jedno - nie piszcie proszę odpowiedzi w stylu "byłaś głupia", "puściłaś się" (wystarczy mi, że to zapewne usłyszę od mojej matki), "trzeba się było zabezpieczać" - my się zabezpieczaliśmy, i to nawet dwiema różnymi metodami, ale efekt i tak jest taki, że spodziewam się dziecka i tak naprawdę to dowodzi, że jest tylko jedna 100% skuteczna metoda, czyli po prostu nie współżyć...

2

Odp: Wczoraj się dowiedziałam i... jestem przerażona.

Żabko miła, nie bądź taka negatywnie nastawiona.. jeju!
U mnie też była "wpadka", mój organizm szwankuje i tak czy siak stało się. Ja przepłakałam 2 miesiące. Zwlekałam z powiedzeniem o ciąży także długo. Mój facet ma 24 lata, ja 21.
Oczywiście widzę, iż masz religijnych rodziców. Powiem tak kiciu - minie im złość. U mnie w rodzinie jedynie dziadkowie są religijni, a mimo tego cieszą się (choć czasami usłyszę niemiłe słowo od babci). Ale poza tym jest wszystko okej tongue
Poza tym masz 26 lat, jesteś dorosłą kobietą i NIKT NIE MOŻE MIEĆ TOBIE TEGO ZA ZŁE! W dodatku Twój facet się cieszy, więc on w złych chwilach będzie Cię podnosił na duchu, będzie z Tobą, kocha Cię. Na razie dbaj o fasolka. Nie stresuj się niepotrzebnie, musisz wyluzować - pierwszy miesiąc jest naprawdę ważny. A, i moja rada - idź do dentysty i sprawdź, czy masz zdrowe ząbki tongue

3

Odp: Wczoraj się dowiedziałam i... jestem przerażona.

mirella90
Nie martw sie.    uwierz, jak rodzice  zobacza swojego wunka/wnuczke cala zlosc im minie i jeszcze bd miala ich dosyc wink
Dasz sobie swietnie rade.  Wszystko sie ulozy. Ja 3mam za Ciebie kciuki i mocno wam kibicuje smile

4

Odp: Wczoraj się dowiedziałam i... jestem przerażona.

Mirella po pierwsze - gratuluję smile Rozumiem, że jesteś przerażona, ale serio - nie ma czego się bać smile Wiem, że w ciągu kilku dni życie wywraca się do góry nogami i potrzebujecie czasu, aby oswoić się z nową sytuacją, ale zobaczysz, że za rok o tej porze pomyślisz sobie "Czym ja się martwiłam!".  smile Powiem Ci, że nawet jeśli dziecko jest planowane i wystarane to przyszli rodzice też czują strach smile
Co do Twojej sytuacji. To z tego co wiem, od nowego roku możesz liczyć na roczny urlop macierzyński w wysokości 1000zł. Być może załapiecie się jeszcze na ten program 500+ (o ile w ogóle wejdzie to w życie smile ). Jestem pewna, że sobie poradzicie! Najważniejsze, aby między Wami była zgoda, szacunek, miłość i wsparcie. Reszta sama się ułoży. A rodzice? Pewnie będą w szoku na początku, ale TO WASZE ŻYCIE!!! Nikt za Was go nie przeżyje. Zróbcie tak, abyście byli szczęśliwi. Zobaczysz, że dziadkowie oszaleją na punkcie maleństwa i będzie ono powodem do dumy smile
I jako motywacje dodam: moja bardzo dobra koleżanka zaszła w ciążę na pierwszym roku studiów lekarskich. Jest samotną matką. Jej córeczka ma teraz 6 lat i chodzi do szkoły, a moja koleżanka rozpoczęła właśnie pracę w szpitalu (staż chyba, nie wiem jak to dokładnie jest z kolejnością w tej branży smile ) Kosztowało ją to mnóstwo wysiłku i wsparcia rodziny, ale dała radę! Ty też dasz! A dziecko będzie dodatkową motywacją, aby się starać smile
Powodzenia! smile

5

Odp: Wczoraj się dowiedziałam i... jestem przerażona.

Kochana! Wszystko sie ulozy jesli narzeczony sie cieszy i jest spokojny jak napisalas to i Ty badz spokojna;) widocznie wierzy w swoje mozliwosci i dla Ciebie i fasolka przewroci cale swoje zycie oby tylko wam bylo dobrze;) dacie rade! Brzuszek dodaje sil, zobaczysz choc nie raz zmeczenie da sie we znaki to bedzie nic w porownaniu z meeega pokladami energii;)

6

Odp: Wczoraj się dowiedziałam i... jestem przerażona.

Dziękuję Wam za odpowiedzi i za wsparcie. Mój Narzeczony jest naprawdę niesamowicie spokojny i naprawdę cieszy się z tej maleńkiej istotki. Ja chyba potrzebuję więcej czasu, żeby ochłonąć, chociaż też się cieszę smile Z każdą chwilą bardziej.  Ale przede wszystkim najpierw muszę pójść do lekarza. A w zasadzie - musimy, bo wybieramy się tam we 3: ja w pakiecie z fasolką i mój Narzeczony, który bardzo chce być tam z nami obecny. Najbardziej zależy mi na tym, żeby wszystko przebiegało ok i żebym dobrze znosiła ciążę (chociaż na to akurat nie mam chyba wpływu za bardzo? Wiem, że moja mama będąc ze mną w ciąży robiła masę głupich rzeczy (typu kilka razy spadła z drabiny, zrywała czereśnie siedząc na drzewie, sama malowała ściany w wielkim, dwupiętrowym domu i gotowała dla całej ekipy murarzy, chodząc jednocześnie do pracy do samego porodu)), i czuła się dobrze - mam nadzieję, że ze mną będzie podobnie. Teraz do poniedziałku, czyli do wizyty u lekarza, staram się po prostu zachować spokój i chyba zaczęłam na siebie trochę bardziej uważać, a z Narzeczonym ustaliliśmy, że po tej wizycie będziemy się zastanawiać, co dalej i wszystko na spokojnie planować.

Jest parę spraw, które trzeba będzie ogarnąć: przede wszystkim przełożenie ślubu na wcześniejszy termin, zaliczenie najbliższej sesji bez poślizgu i przemyślenie kwestii kolejnego semestru (dziekanki brać nie chcę, bo to ostatni semestr, ale może jakiś indywidualny tok studiów, żeby w razie czego móc zdawać egzaminy w innych, wcześniejszych terminach?), i jeszcze pewnie kilka innych. Ale może faktycznie damy radę, z rodzicami czy bez...

7

Odp: Wczoraj się dowiedziałam i... jestem przerażona.

Na pewno dacie rade z rodzicami czy bez;) ochloniesz to i ujawnia sie poklady energii o ktorych wspominalam we wczesniejszym poscie;)

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Wczoraj się dowiedziałam i... jestem przerażona.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026