Oj pora późna, a ja spać nie mogę. Mam problem. Zawsze staram się trzeźwo patrzeć na uczucia, ale teraz zdębiałam. Męczy mnie to.
W tym roku składałam papiery na studia IIst. Nie dostałam się na pierwszą listę. Rozmawiałam o tym, czy mam jakieś szanse się dostać z jednym panem. Był w komisji rekrutacyjnej, właśnie o niego chodzi. Jest niewiele starszy ode mnie. Okazało się niedawno, że miał duży wpływ na to, żebym się dostała. Powiedział nawet coś w stylu " Pani, pani na pewno się dostanie" i swoje dopomógł. Od początku bardzo go polubiłam, uśmiechaliśmy się ciągle do siebie. Okazało sie, że będzie prowadził u mnie 2 przedmioty. Potrafił rozmawiać z kimś, kto stoi przy tablicy i jednocześnie odwracać i się uśmiechać. Mailowaliśmy ze sobą, ale wyłącznie "służbowo" chodziło o zadanie. Potrafił odpisać na mojego maila przed 2 w nocy. Bardzo mi pomógł. Do tego czasu bardzo lubiłam go, ale nie w jakiś znaczący sposób.
Przyszedł czas kiedy chyba coś się stało u niego. Zrobiłam zadanie z koleżanką. Koleżanka mu je wysłała na maila, żeby sprawdził. Na zajęciach pokazał publicznie to zadanie. Koleżanka powiedziała, że robiliśmy wsólnie, ale że ja wypełniałam rubryki (własnym pismem, tragicznie nie piszę). Wściekł się, zaczał krzyczeć że to farsa, ze nie mam do niego szacunku, "że w ogóle..." i wyszedł. Wyszedł z sali na dwór bez kurtki na papierosa. Był mróz. Później już tylko było gorzej, ale tym razem za sprawą kolejnego zadania, już w tym nie uczestniczyłam. Skończyło się dużym niezapowiedzianym, trudnym kolokwium, mimo iż dobrze się przgotowaliśmy z zadań. Od tego momentu pokazywałam mu że nim gardzę m.in nie odpisałam na jego maila, patrzyłam na niego z powątpiewaniem, komentowałam ze znajomymi jego błedy merytoryczne, językowe itp.
Skończył te zajęcia wcześniej. Po nich miałam mieć z nim kolejne w małych grupkach 6 os. Nie wytrzymałam wtedy i w przerwie jaka się zrobiła między zajęciami postanowiłam wyjść na papierosa. Przy wyjściu znajdują sie automaty z batonikami itp.. On tam stał kupował słodycze. Chciał coś powiedzieć, ale chyba nie wiedział co. W końcu powiedział "do widzenia", musiał zapomnieć że mam zaraz z nim zajęcia. Chciałam coś zażartować ale sprzątaczka wkroczyła do akcji i go "porwała"
. Od początku tak jest, że włąsnie świetnie się nam rozmawia służbowo, a jak chce z nim porozmawiać zachowuje się jakby połknął kij. często się tak zawstydza przy ładniejszych dziewczynach, ale coś tam zawsze skleci, jakieś zdanie. Pokiwałam tylko głową przecząco i wyszłam. Po drugich zajęciach nie odpowiedział na moje do widzenia, siedział przy biurku, i nagle spuścił głowę. Dla mnie nie były to znaczące gesty, był po prostu kolejnym młodym wykładowcą. Na kolejnych zajęciach był miły, uprzejmy, chwalił bardzo m.in mnie. Ciągle pytał czy nie potrzebuje pomocy. Raz chciałam się o coś zapytać, ale nic mi nie wytłumaczył nachylił się bardzo blisko nade mną i zrobił o co go pytałam. Zrobiło mi się gorąco przez chwile, ale później o tym zapomniałam. Traktowałam go jako dla mnie nieosiągalnego i blokowałam u siebie wszystko. Podobał mi się od początku, coś nas do siebie przyciągało mocno, ale jako znajomych, tak myślałam
Wiem, że koleżanka z roku ostro z nim mailuje. nie przeszkadzało mi to, nie interesowało mnie jego życie. Nagle przed egzaminem przyszedł do nas, zaczął z nią rozmawiać akurat przy mnie. Umawiali się gdzieś. Wtedy coś zaskoczyło u mnie. Zaczełam sobie przypominać jak wcześniej się zachowywał przy mnie. Nie długo kończe z nim zajęcia, mam taki plan żeby go zahaczyć, porozmawiać z nim o czymkolwiek, zaprosić do znajomych na fb, mimo że to śmieszne... cokolwiek. Możliwe, że będę musiała poprawić coś u niego, bardzo cieżeko u niego zdać. Nie rozumiem czemu musiałam zobaczyć jak z inna się umawia (parą nie są, ale nie wiadomo czy nie będą), żeby się ocknąć ![]()
Co myślicie o tej sytuacji.. pomocy!
Mam świadomość, że to wyglądam, jak kolejna historyjka żywcem z Bravo. Sama się tego wstydzę...
1 2013-01-20 02:52:54 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-01-20 03:13:24)
Podobne tematy
nie wiem co Ci doradzić, ale ten facet na pewno nie jest kompetentnym wykładowcą, skoro robi tego typu awantury, a potem umawia się ze studentkami, może i fajny z niego facet, ale wykładowca jak dla mnie marny.
do rzeczy, skoro Ci sie podoba i z Twojej opowieści wynika, że chyba bardziej mu się podobałaś niż owa koleżanka z którą się miał spotkać. Zatem moim zdaniem zacznij z nim mailować, bądź miła i rzeczowa, ale nie przesłodzona idiotka. Może coś z tego będzie, a i zacznij od razu, a nie po sesji czy w trakcie, bo jeszcze pomyśli, że chodzi o zaliczenie.
3 2013-01-20 03:22:31 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-01-20 03:35:40)
włąsnie problem w tym, że nie umiem odczytywać znaków. dla mnie jak mi ktoś z mostu nie wyzna miłości to ciężko. Olewałam to. Umiem dużo emocji w sobie blokować. Zreszta dla mnie nadal są to mało wyrazne znaki
No i drugi problem, właśnie teraz w następnym tygodniu mam z nim same zaliczenia całe 2 dni... Za późno to przyszło. Ja nie wiem jak z tamtą dziewczyną jest. Nie była w mojej grupie. Z opowieści wiem, że to ona bardziej niż on, Na zajęciach w mojej gr była raz i widać było że ją kojarzy ale nic więcej. A teraz się przy mnie umawiali i chyba po zajęciach czekała na niego. Nie wiem zresztą nie śledziałam ich. Dosyć mnie to zabolało i to przed samym egzaminem, kiepsko mi poszedł. A nawet to nie był u niego egzamin, nawet nie wiem czego on szukał wtedy
4 2013-01-20 04:37:21 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-01-20 04:38:17)
Prowokacja. Co nie?
5 2013-01-20 04:40:29 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-01-20 04:48:19)
Nie rozumiem dlaczego? Może Ciebie bawi co napisałam ,ale to nie prowokacja
Nie masz nic sensownego do dodania nie pisz.
Nie rozumiem dlaczego? Może Ciebie bawi co napisałam ,ale to nie prowokacja
Nie masz nic sensownego do dodania nie pisz.
Nie irytuj się młoda. Chodzi pewnie o prowokację z jego strony ... umawianie się z inną w Twojej obecności - po to abyś zareagowała. Pewnie tak samo jak Ty nie umie okazywać tego co czuje i nie umie czytać sygnałów z drugiej strony. A swoją drogą to jakieś dziwne i strasznie chaotyczne. Ja osobiście źle odbieram brak profesjonalizmu z jego strony. Dzisiaj to już raczej nie ma znaczenia, dzisiaj nie ma już żadnych zasad - ale prawda jest prozaiczna - "kto nie umie być wierny w małych rzeczach, wiernym nie będzie i w wielkich". Ale cóż młodość tak ma zwłaszcza, że wzorców też brak. Moja rada jest taka - najlepiej byłoby gdybyś poczekała na zakończenie zajęć z tym Panem - bo wówczas oprócz uczuć etyka miałaby się lepiej a możesz mi wierzyć, że to co etyczne zawsze jest lepsze i bardziej wartościowe - warto spróbować. A co do sposobu rozwinięcia znajomości - to nie ma większego znaczenia - może to być wprost powiedziane od Ciebie - "słuchaj mam ochotę na rozpoznawczą randkę - co ty na to??".. Pozdrawiam
Jaka to uczelnie? Może też się wybiorę
Przez tyle lat nie spotkałam przystojnego wykładowcy.. ![]()
Wiesz co... Trochę to wszystko dziwne, co opisałaś. On taki trochę dziecinny, Tobie wybaczam, bo studentki swoje prawa mają
Napisz do niego po tych wszystkich zaliczeniach, że już po sesji, że dobrze wspominasz zajęcia z nim i że może umówicie się na kawę, czy coś?
Nie, nie sądze, żeby specjalnie to zrobili. Stali ok. 1,5-2 m ode mnie. Stałam do nich tyłem, ledwo co słyszałam, bo był hałas jak przez egz. Tylko dziwi mnie to czemu nie odeszli chociaż na bok, albo nie umówili się przez smsa... Dla niej to było przyjemne bo każdy mógł zobaczyć, że z nim rozmawia
Przystojny to on nie jest. Właśnie zależało mi żeby zawsze etycznie się zachowywać, żeby nie robić sobie i innym problemów. Widać nie opłaca się. Ta koleżanka zawsze była przebojowa, ale i bezwzględna, dwulicowa. Nikt jej nie lubi zbytnio. Dlatego mnie nie dziwi, że go uwiodła. Nie jest zbytnio męski, bardziej dziecinny... taka mówiąc brzydko "dupa wołowa" . Nie wiem w jaki sposób miałaby z nią "wygrać".
ma ktoś jeszcze jakiś pomysł?
Hmmm
Jeżeli chcesz sprawdzic, czy on odwzajemnia Twoje uczucie, wówczas proponowałabym zaczekac do momentu aż skończą się zajęcia z nim a następnie z nim porozmawiac...
Jego zachowanie nie jest jednoznaczne a to dośc duże ryzyko jak narazie.... Nikt z resztą nie wie co mężczyznom siedzi w głowach... ja miałam podobną sytuację i mężczyzna dawał dośc jasne znaki a jak porzyszło co do czego to stwierdził, że nie... więc chyba chciał się dowartościowac jedynie...
Moja rada jest taka jak powyżej- jeżeli chcesz wiedziec na czym stoisz, musisz z nim porozmawiac- tylko na Twoim miejscu zaczekałabym aż skończysz z nim zajęcia, żeby Ci się to nie odbiło czkawką... lepiej poczekac, pomyśl jakie krępujące mogłyby byc konsekwencje...
11 2013-01-20 23:22:43 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-01-21 00:08:01)
Też miałam kiedyś tak jak Ty, teraz po prostu olewam sygnały od facetów. Nie wierze im.
tylko w następnym semestrze mogę nie mieć a za rok już tak
boje się, coraz częściej myślę, że nic nie zrobię. Chociaż jak mówię, znajoma nie ma konsekwencji za to.
Dla mnie jego sygnały nie są jasne. Ale z drugiej strony umówić się na kawę myślę że mogę :)chociaż też się boje. Boje się że powie nie i rozpowie o tym
Zresztą nie chodzi mi o spytanie wprost. Po prostu pokazanie tego że mi zależy i przez to wywnioskowanie o co mu chodzi. Zaczynanie od znajomości.
Też miałam kiedyś tak jak Ty, teraz po prostu olewam sygnały od facetów. Nie wierze im.
tylko w następnym semestrze mogę nie mieć a za rok już tak
boje się, coraz częściej myślę, że nic nie zrobię. Chociaż jak mówię, znajoma nie ma konsekwencji za to.
Dla mnie jego sygnały nie są jasne. Ale z drugiej strony umówić się na kawę myślę że mogę :)chociaż też się boje. Boje się że powie nie i rozpowie o tym
Zresztą nie chodzi mi o spytanie wprost. Po prostu pokazanie tego że mi zależy i przez to wywnioskowanie o co mu chodzi. Zaczynanie od znajomości.
Ja pisałam o konsekwencjach raczej natury ludzkiej:
Ja np po moim wyskoku dostawałam nerwicy jak miałam do pracy iśc, kiedy wiedziałam, że on tam będzie...Obojgu nam było głupio... Niesamowicie krępująca sytuacja... Choc z początku próbowaliśmy udawac, że wszystko jest ok, tak teraz całkowicie się ignorujemy...I tak straciłam kolegę...
Co do sygnałów- mężczyźni to naprawdę przedziwne istoty....nigdy ich nie zrozumiem...
Możesz się do niego uśmiechac, kokietowac go, pytac o różne rzeczy- i w ten sposób pokazac, że go lubisz.... Z zaproszeniem na kawę raczej bym nie ryzykowała... ale ja już mam spaczoną psychikę przez facetów i wolę byc ostrożna ![]()
Moim zdaniem...nie jest dobrze pakowac sie w zadne "zazylosci" z wykladowca. Nie pomoze Ci to w nauce...a juz na pewno wtedy, gdy miedzy Wami by sie cos nie ulozylo...
Nie wiem...moze jestem za bardzo zapobiegawcza...ale ...dalabym sobie spokoj. Na pewno do czasu, gdy zakonczysz zajecia z nim.
14 2013-01-21 00:26:20 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-01-21 00:28:31)
MNogę to zrobić jeszcze tylko w dwa dni. Później nie będziemy się widzieli często. Tyle co na siebie wpadniemy na wydziale. Myślałam, żeby zrobić jak dziewczyny napisały, czyli podziękować mu za zajęcia, że było mi bardzo miło itp.
Nie czuje się jakoś gorsza od tej dziewczyn. Mam świadomość swojej osoby. Chociaż nie jestem dwulicowa jak ona. Boli mnie jednak, że ona z łatwością robi to co ja nie mogę. Nie wiem zresztą czemu ze mna tylko na zajęciach, a później zahacza ale nic nie wychodzi mu. Zresztą los nam dał tylko diwe takie sytuacje. Nie udało mu się, nie chciałam go ciagnąć za język
@Margolinka. Nawet nie wiem kiedy. Tak jak pisałam, w następnym semestrze nie mam z nim zajęć, ale później nie wiem.
Wiesz dlaczego ona to robi z łatwością? Bo nic do niego nie czuje...jak Ci na kimś nie zależy a chcesz jedynie się zabawic, wówczas podchodzisz do tego na luzie...
Uważam, że pomysł z podziękowaniem za zajęcia jest dobry i niezobowiązujący...
Masz do Niego maila... z czasem możesz wymyślec jakiś pretekst...:)
Mloda...wybor nalezy do Ciebie. Ja sama jakos nie jestem za "spoufalaniem sie" z nauczycielami. Jakimi przystojniakami by nie byli... Po co samej sobie sciagac na glowe ewentualny problem. Malo to przystojnych studentow...? ![]()
17 2013-01-21 00:51:23 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-01-21 00:57:19)
Co do tej dziewczyny. Miałam z nią zawsze nikły kontakt. Możliwe. Nie jest sympatyczna, ale przebojowa. Znam jej charakter wyłącznie z opowieści i z tego co o wielu głośno mówi, często przeinacza fakty. Też nie myśle o związku poważnym, ale o zabawie. Poznaniu go, ewentualnie czymś dalej niekoniecznie o związku. Chociaż racja nie jestem aż tak otwarta na wszystko
Ja rozumiem, jest ryzyko. Nikt tu nie mówi o związku, umawianiu się itd. Miłe słowo chyba to nie zbrodnia
. Później to od niego będzie wszystko zależało. Cokolwiek nie odpisze/zrobi uszanuje to.
ZReszta zastanawiam się czy po części nie jestem winna tego kolokwium. Mimo że się nie spoufalałam dotychczas. Wydaję mi się, że to człowiek który odgranicza obie sfery. Jednak bardzo dobrze też go nie znam.
Nie no...jasne ze mail z podziekowaniem za ciekawe zajecia, nie jest niczym zlym. Tylko uwazaj...bo wiesz jak to jest...
Przewaznie jest tak, ze "nie planulemy"... a i tak potem wpadamy po uszy... Dopoki niw wybadasz sytuacji, i nie poznasz jego...to trzymaj dystans... Oczywiscie jesli odpisze...
No tak, napiszę maila, ale jak mogę wpaść po uszy
? Nie wiem co masz na myśli
20 2013-01-21 01:05:09 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-01-21 01:07:03)
Oj mloda, mloda... chodzi mi o "wpadanie po uszy" w dana sytuacje...
On odpisuje...umawiacie sie na kawe... on przyspiesza tempo...Ty cala w skowronkach... zauroczona...poddajesz sie chwili bez namyslu...a potem okazuje sie ze takich jak Ty jest jeszcze 5 ... i w szkole nieciekawa atmosfera, bo znow z nim zajecia... ![]()
Oczywiscie to czarny scenariusz...
Ale wszystko trzeba miec na uwadze... ![]()
Dlatego pisalam o trzymaniu dystansu...i uwazaniu aby "nie wpasc po uszy"... ![]()
21 2013-01-21 01:13:51 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-01-21 01:15:53)
Ok, ale z drugiej strony boje się zaproponować mu kawę. Nawet nie wiem czy to zrobię. Mam jeszcze na to czas żeby pomyśleć.
Nie będę chciała wiedzieć nawet z kim śpi. Myślę, że od dziewczyn z roku to też szybko nie wyjdzie. (o ile cokolwiek ma doczynienia z którąkolwiek) Mam dystans do wszystkiego. Przynajmniej na razie. Nie wiem co będzie gdy go rzeczywiście baaaardzo blisko poznam. Chicałabym mieć tylko szanse. Sama nie wiem jak odczytać jego sygnały, a może a nuż coś w nich jest. Może mu się podobam i nie ma nic w tym może mniej lub więcej. Chce sprobować. Nadal nie bardzo wiem jak. Boje się jedynie plotek kiedy nic się nie uda od początku i konsekwencji prawnych. Najprawdopodobniej dzięki niemu jestem dalej na studiach, nie chciałabym dzieki niemu wylecieć
Otoz to... zawsze jest ryzyko...
Rozumiem Twoje zauroczenie... ale ja chyba wieksza racjonalistka jestem.
Nigdy nie zaczynalam czegos, co mialo spore szanse zle dla mnie sie skonczyc...
W sumie nawet nie wiem jakie są konsekwencje "prawne" tego. I oprócz tego co napisałaś jak to może źle się skończy,c dla mnie nie mam pomysłu.
Jeszcze się nie zakochałam i to mnie jeszcze w miare "trzyma". Też tak myślę, że to bardziej zauroczenie
24 2013-01-21 01:48:22 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-01-21 01:57:36)
Tak sadze, ze to bardziej zauroczenie...
Nie mozna kochac kogos, kogo sie nie zna...
A jakie konsekwencje?
Na przyklad "gadanie ludzkie", ze zakrecilas sie kolo niego dla korzysci...zdanych egzaminow itp...ze to on Cie trzyma na uczelni...
Jego zachowanie...gdybys go odrzucila, bo okazalby sie po blizszym poznaniu zwyklym palantem (kto wie, czy nie narobil by Ci problemow na uczelni)
Twoje uczucia, po tym gdyby on Cie wykorzystal i zamienil na kolejna...
To malo...?
Oczywiscie wszystko moglo by byc ok... tylko czy warto ryzykowac? Nie lepiej poszukac bardziej "neutralnego dla Twojej edukacji" obiektu westchnien? ![]()
Jesli jednak jestes "typem ryzykantki" , to mozesz milo spedzic czas...
Twoj wybor...
25 2013-01-21 01:56:22 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-01-21 02:03:45)
Nie to nie jest mało, ale nie można z drugiej strony zakładać tak czarnego scenariusza.
Poza tym myślę, że to byłoby w tajemnicy (nie bał się umówić z tą dziewczyną), a jak nie to i tak na razie nie mam z nim zajęć.
Poza ty nikt nie mówi, że się uda. Czemu miałoby się udać. Chciałabym ale nie wiem co myśli. Myślałam że może te sygnały, ale chyba też nie wiem o co chodzi.
ALe dziękuje, za odpowiedzi. Sama nie wiem, co zrobie. Czasami wolę zaryzykować. Czasami trzeba, nie wiem czy tu. Bardzo trudno go zrozumieć, nawet w kwestii nauczania, a co dopiero z uczuciami. Na pewno decydujące będą te dwa dni.
"W tajemnicy..."? Blaaaagam Cie... Juz po tygodniu plotkary z Twojej grupy wszystko by wiedzialy... W szkole to jak na bazarze... zawsze wiadomo "kto z kim..." ![]()
Co do czarnych scenariuszy, to je tez trzeba brac pod uwage...wtedy to jest "trzymanie dystansu". Jak mysli sie tylko o "aniolkach i motylkach"... to wtchodza z tego rozne "kwiatki"
![]()
Do tej pory nikt się nie domyślił, że on mi się podoba, ale może.
Też od niego wiele zależy. Mówisz już jakby się zgodził, albo przynajmniej sam zaprosił mnie na tę kawę ![]()
Mloda, bo rozwazam ta "bardziej ryzykowna" opcje...
Tej ze nie odpowie, nie ma co omawiac
A to, ze on sie Tobie podoba...pewnie juz przynajmniej kilka osob zauwazylo
Tak sadze... bo sami nie widzimy naszych reakcji na niektore sytuacje...naszych gestow... Inni to wylapuja...
Nie sądze. Może ew. te osoby, z którymi nie mam kontaktu. Nadal go krytykujemy ze znajomymi. Zresztą nie podchodze do niego po zajęciach, siedze zawsze z tyłu. Boję się tylko że on się nie oleje cokolwiek mu tam nie na pisze i wygada komuś że do niego pisałam
Jesli tak strasznie chcesz napisac do niego, to napisz...
Nie proponuj jednak zadnej kawy.
Napisz pare milych slow o jego zajeciach i o nim jako wykladowcy...
Jesli z jego strony jest jakies zainteresowanie Twoja osoba, to skorzysta z szansy...
Jesli nie, to jedynie podziekuje.
Myślę, że to najlepszy pomysł. Mimo wszystko jestem tradycyjna, uważam, że to chłopak powinien zaproponować spotkanie coś więcej, nie koniecznie zagadać (to dziewczyna też może).
Wlaśnie najbardziej się boje taki sygnałów od facetów niejasnych, a właśnie ciągle jakieś dostaje. Jak jakoś samospełniająca się przepowiednia. Raz się na nie złapałam. Nie było mi lekko. O tyle dobrze, że rzadko tak się zauraczam poważniej
Wiesz Mloda... tylko pomiedzy tym "niejasnym facetem", a innymi "niejasnymi"... jest roznica. Ten moze (choc nie musi) przyspozyc Ci klopotow na uczelni (klopotow wiekszych badz mniejszych), a na tamtych mozesz jedynie sie zawiesc... pamietaj o tym i oprocz serca...uzywaj tez rozumu... ![]()
Miłość jest dobra, przynosi w życiu to co jest pozytywne, piękne.
Spodobał Ci się, to fakt.
Na moje oko to lowelas i zwykły podrywacz. Ale moje oko jest wypatrzone i może nieco zgorzkniałe, choć może inni nazwią to doświadczeniem.
Po pierwsze, jak wykładowca to człowiek niekompetentny, tak jak ktoś tu już napisał, bo miesza się w awantury ze studentkami. Jeszcze nie trafił na taką, co mu wmówiła dziecko. HAHAHAH
Pytasz co robić. Hm, jeśli tak jak napisałaś, kończysz z nim zajęcia to idź na całość, zagadaj, zaproś na fb. Jeśli nie ma relacji mistrz- uczeń to nie krępuj się.
Mam jednak uwagę: bądź bardzo ostrożna, postaraj się go naprawdę poznać zanim się naprawdę zaangażujesz. Moja koleżanka, pani psor w LO miała męża, szanowanego adiunkta z wyższej uczelni. Jego romanse ze studentkami zabrały jej dziesięć lat życia i wykończyły nerwowo. Skończyło się oczywiście rozwodem.
Działaj, mamy jedno życie, trzeba je wykorzystać, ale działaj z rozsądkiem.
Nie nie ma takie relacji. Nie traktuje go jako dobrego nauczyciela, stosuje terror bo sobie nie radzi. Wiem, że to jego początki, ale też litości! Chociaż co mógł to pomógł, tylko bardziej na tych drugich zajęciach małych grupkach. A zajęcia. Teraz w nast. semestrze nie będę mieć, o ile nie będzie niespodzianek ale za rok mogę mieć, są duże szanse. O ile go nie wywalą wcześniej.
Teraz już nie wiem nic, czytam Wasze odpowiedzi, zaczynam się bać. Dużo szans straciłam, bo byłam bierna, ale nie wiem już sama czy lepiej tego nie przecierpieć i zapomnieć
35 2013-01-21 14:52:57 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-01-21 15:01:52)
Młoda... powiem ci co ja bym zrobiła, a Ty sama sobie decyduj ![]()
Ja przebolałabym tego "belfra"...niech sobie kręci z innymi panienkami, skoro lubi...
Skoro nauczyciel z niego żaden...nie ma dobrego kontaktu z ludźmi...stosuje terror...to coś czuje że i w życiu prywatnym "diamentem" nie jest.... ![]()
Dałabym sobie spokój, nie kombinowałabym...skupiłabym się na jakimś przystojnym koledze ze studiów i dała sobie szansę na mniej "niepewny" związek.
Ty się zauroczyłaś nim... bo starszy...bo wykładowca...bo Cię ponoć zauważył...bo to "cool" zakręcić się koło kogoś "niedostępnego" ![]()
Sama się nakręcasz... podczas gdy... ja nie widzę w nim nic ciekawego... z tego co piszesz o nim...nerwus, zachowuje się jak gówniarz, kręci ze studentkami...jedynie co... to że ponoć jest przystojny
![]()
Tyle, że przystojnych to na pęczki jest... ![]()
Nie jest przystojny. Jest gówniarze, niewiele ode mnie starszy. Na drugich zajęciach jest zupełnie inny. Nie do końca jest taki zły. Czuje że napisać coś powinnam, bo coś tam dla mnie zrobił. Nie byłam też w porządku.
Przystojny nie jest. Gdy ma dobre chwile jest miły, żartuje, ciepły człowiek. Nie wiem jaki jest poza uczelnią, bo jak mówiłam nie jest w stanie nic wydukać
To napisz... skoro jest taki cudowny że zapomnieć o nim nie możesz. Jak masz wzdychać codziennie do niego i się zadręczać, że nie napisałaś do pana "profesorka" to zaryzykuj
Ja wyraziłam jedynie swoje zdanie..."decyzja należy do Ciebie" ![]()
38 2013-01-21 15:22:52 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-01-21 15:28:36)
No tak, ale żeby nie było że go gloryfikuje. Jest zmienny, Ten terror pokazuje że przede wszystkim nie panuje nad sobą. Ok ale rozumiem. Sama już się zapętliłam czy pisać czy nie. Zupełnie inny może być poza zajęciami. Nie znam go.
Ileż ironii u Ciebie ![]()
a i przede wszystkim, chyba o to głównie chodzi. Nie myślę o związku z nim. Nawet nie wiem, czy on byłby gotowy. Zachowuje się jak prawiczek, może to złe określenie, ale ciągle się zawstydza, brak mu może doświadczenia. Nie wnikam
39 2013-01-21 15:30:20 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-01-21 15:31:25)
Koleś nie panuje nad sobą, ma zmienne nastroje... przy grupie umawia się ze studentkami... nie radzi sobie z uczniami...sieje terror... no kurde... normalnie ideał faceta...
To Cię w nim tak pociąga? ![]()
Co tu innego robić, jak nie ironizować ![]()
Ja po prostu nie lubię sobie komplikować życia, a w związku z tym...nigdy nie zwracałam nawet uwagi na wykładowców...nawet tych młodych i przystojnych
Jeden nawet mieszkał nad moją stancją... spotkaliśmy się parę razy przed klatką (myślał, że z koleżanką idziemy do niego i pytał z uśmiechem "Panie do mnie?") ![]()
No dobra fakt., niezbyt ciekawy "okaz" z niego. Mam tego świadomość, Jak już pisałam gardziłam nim po tych incydentach, nawet za mocno nawet mu to pokazywałam. na drugich zajęciach było inaczej i chyba to mi zawróciło w głowie.
Czy ja wiem, czy komplikowanie życia. Akurat on jego jedyny plus to oddzielanie kwestii nauczania od innych, umawia, pogawędek się itd. po zajęciach lub w przerwie
jakie to żałosnem, ale tak jest. Ocenia jednak dobrze jest tu jak najbardziej obiektywny
Odpowiedz mi w kilku punktach... "dlaczego (co konkretnie?) Cie do niego ciągnie(sprawia, że myślisz o nim)?" ![]()
Ok zrozumiałam. Nie powinnam pisać.
Czy powinnaś, to jedynie Ty możesz wiedzieć.
Ja Ci nie mówię, że masz pisać, czy nie pisać.
Ja Ci mówię, że JA, BYM NIE NAPISAŁA. ![]()
A te punkty... to po to abyś zastanowiła się "dlaczego chcesz napisać"?
Potrafisz odpowiedzieć, co Cię w nim pociąga?
oj to już dawno zrobiłam, nie wydaje mi się ze powinnam to robić na forum.
Wiem, że to wyłącznie Twoje zdanie, ale każda z Was ma dużo racji. Początkowo dostawałam komentarze żeby pisać jak najbardziej, następnie, że lepiej nie ryzykować. Mam mętlik, ale cenie każda odpowiedź
Młoda...napisać zawsze można... nawet teraz, bo siedzisz właśnie przed kompem... chcesz to pisz... ![]()
Tylko czy na pewno to "zauroczenie" na sensowne podstawy...? ![]()
W sumie niby nie musi...można iść na żywioł... ![]()
Tylko właściwie czego oczekujesz po tej znajomości? Chcesz go jedynie poznać, widzisz w nim ewentualnego partnera, kandydata na mały flircik?
Zastanów się chwile...odpowiedz sobie na pytania... i wtedy jeśli zdecydujesz sie to pisz...
Już o tym pisałam. Niczego zobowiązującego, nic sobie nie wyobrażam, niczego nie oczekuje.
Jeszcze mam trochę czasu żeby to sobie uporządkować, ale wolę na spokojnie, dłużej przemyśleć. Boje się jedynie tego, że on "wygada" to, że do niego pisałam i jednocześnie się nie zgodzi.
Najlepszym wyjściem jest chyba to o czym pisałam wcześniej...
Napisz do niego, żeby potem nie biadolić sobie w duchu, że nie spróbowałaś...
Tylko nie proponuj niczego.
Napisz, że dziękujesz za ciekawe zajęcia i że miło było go poznać. Coś w tym stylu...
Jesli wiadomośc nie będzie osobista...to nie będzie miał co "wygadać" ![]()
Pewnie byłoby tak jak mówisz, gdybym nie spróbowała. Myślę, że to całkiem niezły pomysł.Żałuje już tego, że nie odpisałam mu na maila, nie zagadałam wcześniej przez maila fb, ale nie myślałam nic o nim wcześniej. Mogłoby być już wszystko inaczej. Może nie zakochałabym się. Więc już żałuje bierności...Nie ma już co gdybać. Teraz nie chce żałować.. tak po prostu
Pewnie byłoby tak jak mówisz, gdybym nie spróbowała. Myślę, że to całkiem niezły pomysł.Żałuje już tego, że nie odpisałam mu na maila, nie zagadałam wcześniej przez maila fb, ale nie myślałam nic o nim wcześniej. Mogłoby być już wszystko inaczej. Może nie zakochałabym się. Więc już żałuje bierności...Nie ma już co gdybać. Teraz nie chce żałować.. tak po prostu
Kurde... Młoda...jak ja bym chciała znów mieć takie problemy...
![]()
Życzę jednak ROZSĄDKU w działaniu... i powodzenia... ![]()
Miłość nie wybiera ale raczej odradzałabym Ci bliższe kontakty z wykładowcą, z tego raczej nie wyniknie nic dobrego.
51 2013-01-21 20:05:53 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-01-21 20:31:12)
Wiesz, niezależnie czego od niego chcesz - czy ma być to niezobowiązująca znajomość, czy głębsze uczucie, to raczej odczekać do momentu, gdy zaniknie relacja nauczyciel - uczeń, najzwyczajniej dlatego, aby zapobiec ewentualnym problemom, które mogą być pochodną Waszej znajomości (lub nieprawidłowego jej kierunku).
Dodam jeszcze, że skoro już się na tyle wkręciłaś, że piszesz na tym forum, to najlepiej będzie podejść do sprawy konkretnie, złapać byka za rogi i zwyczajnie z nim porozmawiać (prywatnie i bez świadków). Chociaż biorąc pod uwagę jego zmienność, to możesz się rozczarować - nie tym, że on Ciebie nie chce, ale mało dorosłym sposobem zachowania...
Wyluzuj i daj sobie z nim spokój. Gość postępuje nieprofesjonalnie jako wykładowca i równie nieprofesjonalnie jako facet. Może ma taki styl bycia - flirtowanie ze studentkami ? Wątpię czy próbuje wzbudzić w tobie zazdrość. A że się zakochałaś ? Ile/ilu z nas się tak zakochuje i nawet nic z kochaną osobą nie przeżywa. Spróbuj izolować się od tego uczucia. I już.
A jak koniecznie chcesz, to po prostu stań się na moment tym przysłowiowym facetem. I zobaczysz co z tego wyniknie.
Nie pisałam, że zrobił to żeby wzbudzić moją zazdrość, też mi się wydaję że nie. Po prostu ironia losu. Może gdyby tego przy mnie nie zrobił, nic bym nie poczuła. Na razie nic do niego nie czułam.
Wkręciłam się. Głupio mi pisac o tym na forum. Nie mogę do niego tak podejść i spytać wprost czy się zakochał, bo te jego znaki nie są dla mnie na tyle jasne.
Nie pisałam, że zrobił to żeby wzbudzić moją zazdrość, też mi się wydaję że nie. Po prostu ironia losu. Może gdyby tego przy mnie nie zrobił, nic bym nie poczuła. Na razie nic do niego nie czułam.
Wkręciłam się. Głupio mi pisac o tym na forum. Nie mogę do niego tak podejść i spytać wprost czy się zakochał, bo te jego znaki nie są dla mnie na tyle jasne.
Kiedy on przestanie mieć jakiekolwiek zajęcia z Tobą?
Nie wiem.
Skoro to studia II stopnia to pewnie dwa lata albo 2,5 trwają. Przecież mają jakieś plany zajęć, możesz sprawdzić, czy nie prowadzi seminariów dyplomowych, albo czy nie ma zajęć na ostatnim semestrze.
Spróbować możesz, ale - biorąc pod uwagę jego (delikatnie mówiąc) gówniarskie zachowania, to naprawdę lepiej zrobić to w momencie, gdy nie będziecie już mieli kontaktów w relacji studentka - wykładowca...
57 2013-01-22 15:23:35 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-01-22 16:06:17)
Właśnie nie mogę. Zmienia się co chwilę coś u nas. Rozmawiałam z nim dzisiaj ale nie na ten temat. Był speszony, zdezorientowany. Może mu się ewentualnie podobam, ale nie wiem czy coś więcej. zapisywał sobie moje dane w swoim notatniku, żeby mi wysłać oddzielna wiadomość.
Też się jakoś głupio czułam. Strasznie mi nieswojo, nie było sztywno zażartowaliśmy. Mimo, że musiałam podejść i się zapytać bo to była istotna wiadomość dot. nauki po chwili żałowałam, że nie wyszłam zaraz z zajęć i nie "olałam" tego.. Znowu się źle czuję z tym, że robi dla mnie przysługę. Rozpatrzy mój przypadek ,kiedy mógł ogólnie napisać zasady zaliczenia, bo sam trochę pomieszał (o to go właśnie prosiłam, a nie żeby się zajął mną oddzielnie...) Koszmar że znowu o tym pisze ![]()
Oficjalnie chyba go sobie odpuszczę. Później okazało się, że źle zrobiła moja gr zadanie, a że ja jestem za nie odpowiedzialn, będę miała przez to problemy i awanturę z jego strony. Wiem to od koleżanki, która była u niego pytać sięo to zadanie. Nie tej co się z nim umawia. Kwestia napisania do niego po zakończeniu zajęć odpada. Nie mogę mu dziękować za zajęcia, na których się ze mną awanturował. Te jego sygnały w moją strone mogą być wszystkim i niczym - [pdwartościowaniem ego. Generalnie strasznie jestm na niego zła. Zrobiłam znowu zadanie, inne grupy je olały, miały jeszcze gorzej je wykonane. To tylko dlatego że nie umiał go nam wyjaśnić. Widzę, że cały problem był z pupu, delikatnie mówiąc. Ranek z nim dosyć miły, ale później znowu wcielił się w nerwusa.
Ech ja mam innym problem,pewnie zaraz jak go opisze zostanę zlinczowana,ze jestem głupią su*a...
mam 26 lat,synka,faceta z którym jestem 7 lat,a od dwóch jest za granica,a my w Polsce. wszystko się zaczęło,kiedy weszłam na jego pocztę,bo mam na niej konto na allegro i zobaczyłam,ze pisze on z moja koleżanką,ale to nie były rozmowy typowo koleżeńskie, był flirt, były jej zdjęcia z naga du*a i wspominanie ich wspólnych dawnych imprez, przyjęłam to ze spokojem, powiedziałam mu ze wiem, żeby przestał,a ja na złość i może trochę z nudy (tak mam synka i odrazu mowie ze z nudy w sensie kiedy dziecko spala a ja nie miałam nic do zrobienia) weszłam na czat i tam poznałam faceta,pisze z nim od dwóch miesięcy, chciałabym się nawet z nim spotkać i nie wiem co mi jest bo przez 7 lat nigdy nie spojrzałam na innego i byłam zakochana tylko w tym z którym mam dziecko,a tu buuum i nie mogę przestać o tym którego znam tylko wirtualnie i wiem ze to jest być może bezsensu bo on jest młodszy ode mnie 4 lata ale jest cudowny, pociągający,uroczy, mądry,stanowczy, wymiękam kiedy z nim rozmawiam na sama myśl mam "motyle w brzuchu" ,nie mogę przestać o nim myśleć i boje się ze popełnię błąd swojego życia , zaczęłam zaniedbywać faceta,nie mam czasu z nim nawet rozmawiać,bo jestem zalepiona tym młodszy i zostawiłabym Kamila,ale mam wyrzuty sumienia,ze zniszczę mu życie,ze on się poświecił, wyjechał dla nas a ja się zachowuje nie w porządku,mamy synka który go kocha,ale nie wiem co robić, gubię się... proszę pomóżcie mi
60 2013-01-25 22:27:07 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-01-25 22:38:05)
Hmm mogę powiedzieć tylko tyle. Skończyłam z nim zajęcia. Dowiedziałam się że z koleżanką przyjaźnią. Dzień przed ostatnimi zajęciami spytałam się czy poprawić jedno kolokwium, karne. W czasie rozmowy było przerażająco nieswojo. (ta rozmowa była zaraz po kolkwium zaliczającym, gdzie zachował się bardzo w porządku wobec nas, chyba dorośleje
). Wszyscy nagle odeszli od nas, na szczęście... Nie wiem co to oznaczało,bardzo się wpatrywaliśmy sobie w oczy, aż przeszły mnie ciarki, spuściłam wzrok, on też. Był spięty. miał przed sobą stos kartek a nie wiedział, gdzie mogłby zapisać moje dane. Mimo że uważam iż powinno się zawsze patrzeć w oczy, czułam się źle... Było jak już napisałam sztywno. Tak jak też napisałam żałuje że tego nie olałam. Najgorsze jest to że ta koleżanka się do mnie nie odzywa. Nie przepadałam zbytnio za nia, ale też do niej nic nie miałam. Zawsze mówiłyśmy sobie "cześć", krótko rozmawiałyśmy, Znamy się od 4 lat a teraz się nie odzywa...
Na drugi dzień w indeksie znalazłam ocenę tylko z ostatniego zaliczenia (nie wziął pod uwagę pierwszego koła, którego nie zdałam, a obiecywał że tak zrobi i długo się trzymał tego zdania). Mimo że koleżanka mnie straszyła że jest wściekły (trzasnął jakąś ksiązka o biurko i wyszedł z gabinetu, zostawił ją samą) na naszą pracę, Przy moje prezentacji nastepnego dnia był przemiły, żartował. Gdy powiedziałam, że słyszałam że nasza praca nie jest zbyt dobra stwierdził że jest świetna. Powiedział że chciał coś innego, coś tłumaczył ale ostatnia część mruczał pod nosem i się zawstydził. W końcu powiedział że jest tak jak chciał. Byłam i tak mega spanikowana gdy ją prezentowałam. Gdy odszedł ode mnie, poszedł do grupy i stwierdził że nasz rok go nie lubi.
to tyle, dziekuje za wszystkie rady, nie wiem co jeszcze zrobie
On jest troche dziwny.. lepiej dla Ciebie zebys sie od tego odsunela..
Jest o 3 roczniki starszy ode mnie. Od znajomych jego znajomym wiem że jest jak najbardziej hetero, ale nie miał nigdy dziewczyny. Ma straszne kompleksy dlatego większość jego zachowań z tego wynika.
ma ktoś jeszcze jakiś pomysł?
strasznie mi głupio prosić Was o radę, bo wiem że są większe problemy na forum
Koleżanka, która się z nim przyjaźni chyba zaczyna rozsiewać plotki o niej i o nim. Plotki,... nie umiem tego ocenić. Jej najblizsi znajomi mówią, że się przyjaźnią. A ona sama mówi osobom z roku, którym chcę zaimponować głupoty że z nim jest ale zrywa, bo jej nie chce pomóc dostać się na doktorat i zajęcia z nim się skończyły. Rok temu z innym młodym wykładowcą też była, ale to już bardziej jest prawdą. Najlepsze jest to że jeszcze z nim jest blisko, a ten jej "były" jest najlepszym przyjacielem "obecnego" wykładowcy. Ludzie ciągle się z niej nabijają i z niego też. Nie wiem jaka jest prawdą nie jestem nie jestem z nimi przecież. facet z resztą to taka "dupa wołowa" wieczny optymista oderwany od ziemi. Dla mnie to makabra to wszystko, wiem, że to wszystko nie prawda, ale i tak czuję do niego niesmak.
Poza tym posunął się trochę o krok (o ile tak można nazwać). Przed każdym egzaminem stał blisko przy mnie ale gdy się odwracałam uciekał (tak bardzo dziecinne). Na jednym z ustnych koleżanki mnie odpytywały, to stanął blisko za mną i słuchał ile umiem. Stał chyba jakiś czas, bo koleżanki które mnie odpytywał uśmiechały się, a wcześniej były skupione,gdy się odwróciłam uciekł. Nie uśmiecha się zazwyczaj ma poważna minę (gdy ucieka) Gdy spotykamy się na korytarzu mówi mi pierwszy dzień dobry czeka chwilę, jak gdyby chciał coś powiedzieć i odchodzi
Zakładanie nowego tematu byłoby bez sensu, ale to kolejny mój post pod rząd. Z góry przepraszam. Sytuacja trochę się zmieniła. Po miesiącu brak kontaktu, gdy już próbowałam sie odkochać i zapomnieć. Odnaleźliśmy się na korytarzu. Stałam z koleżankami, stałam tyłem, był na tyle blisko że czułam go i przez chwile przysłuchiwał się o czym mówię,gdy się odwróciłam uciekł. Parę dni później szedł z wykładowca, minął mnie bokiem, odprowadził wykładowcę do gabinetu, zszedł na dół i wrócił z powrotem do mnie. Wtedy zrobił coś cudownego cały sobą się uśmiechał, był skierowany do mnie, zamglone i świecące oczy, przymrużył oko i bezdźwięcznie powiedział "cześć". Na tyle pozwolił sobie jak na razie, kiedy już byliśmy sami. Oczywiście odwdzięczyłam się. Wie, że już go nie odpycham. Trochę zbił mnie z tropu. Z tego co wiem, zerwał kontakt z tamtą koleżanką, Nie umawiał się z nią, przyjaźnili się, a ona podsysała temat wymyślając różne rzeczy. Co o tym myślicie?