Witam serdecznie.
Minęło trochę czasu od tego o czym Wam zaraz opowiem i do mnie samej szczęście się uśmiechnęło, ale to dalej gdzieś we mnie siedzi i ma wpływ na moje życie, nie do końca to przepracowałam i nie mam z kim o tym porozmawiać.
Zacznę od tego, że byłam 6 lat w związku z tym chłopakiem, pierwsza miłość, rozstania i powroty, problemy z wiernością miałam i ja i on. Co prawda nigdy nie było mowy o sexie, ale w porządku do siebie nie byliśmy. Za każdym razem było więcej krzywd i poczucie, że to powinno się skończyć dawno, jednak ciągle coś kazało wracać. Pewnego razu nie byliśmy ze sobą jakieś 5 miesięcy, ja kogoś poznałam, on nawet był w związku. I jak to już często bywało wróciliśmy do siebie z nadzieją, że zmienię się ja i on. I było całkiem ok, do czasu gdy ( 6 miechów później ) on mi nie powiedział, że spał z moją najlepszą przyjaciółką i moją ciocią gdy nie byliśmy razem. I świat mi się zawalił. Po pierwsze: jak spali ze sobą ? Po drugie: jak mogli przez pół roku mnie okłamywać i udawać, że jest dobrze?
Tzn te relacje były tak jak do tej pory, on nawet sam zostawał na noc u mojej przyjaciółki albo załatwiał sam różne sprawy z moją ciocią. No jak to tak mogło funkcjonować.
Mam na myśli, że ok- przespali się, bam , stało się. Ale nie powinni czuć się niezręcznie? Nie powinni unikać swojego towarzystwa?
Moja przyjaciółka ma dwójkę dzieci, które kocham nad życie, i których nie mogę teraz widywać. Ona przed obawą, że to wyjdzie na jaw zrezygnowała z kontaktu ze mną, obsmarowała mi tyłek i nikt nie wie dlaczego. A ja oczywiście trzymam język za zębami i nic jej mężowi ani jej znajomym nie powiedziałam. Czy słusznie? Czasem jestem taka zła na nią i myślę sobie "kuźwa, chcesz to dam Ci powód do mówienia o mnie takich rzeczy. W końcu to Ty zawiodłaś, wredna małpo, a ja to jeszcze trzymam w tajemnicy" Ale czy warto? Z drugiej strony chciałabym z nią to uregulować by widywać dzieci, ale nie wiem czy nie lepiej się całkiem od tego odciąć.
Moja ciocia była dla mnie jak przyjaciółka i matka w jednym. Do tego przez cały okres jej choroby ( miała raka) byłam przy niej i jej dzieciach i naprawdę strasznie to przeżyłam. Ale o ile od mojego ex i od mojej przyjaciółki się odcięłam tu nie mogę, bo nie chcę by dowiedziały się o tym moje kuzynki. I udaję, że jest ok i się sama tym już brzydzę. Ona sama się wypiera, ale po kiego wafla mój ex miałby na siebie takie pomyje wylewać?
Nie wiem co powinnam zrobić.. Przepłakać to? Zemścić się mówiąc wszystkim prawdę? Żyć tak jak dotychczas udając, że wszystko ok i że za nimi nie tęsknię? a tęsknie i kompletnie nie mogę zrozumieć jak mogło dojść do czegoś takiego.