netkobietyWszystkie działy
Studia, sesja i życie studenckie

Problemy ze studiami na "dzień dobry"

3 odpowiedzi2 428 wyświetleńzałożony przez RedEyedMadness, 18.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Problemy ze studiami na "dzień dobry"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1

Temat: Problemy ze studiami na "dzień dobry"

Witam serdecznie forumowiczki smile

Niekoniecznie wiem jak się odpowiednio przywitać na takim forum, więc może powiem zwyczajnie - Dzień dobry droga społeczności kobiet! smile dołączyłam do Was dziś, można by rzec spontanicznie, ale nie bezcelowo

Bez większego rozgadywania się (co swoją drogą wychodzi mi zawsze dobrze) przejdę do powodu, dla którego postanowiłam do Was dołączyć....

Historia zaczyna się w ostatniej klasie liceum kiedy to podjęłam decyzję o tym, że chcę studiować anglistykę, coś co mnie interesuje, kręci absolutnie. Ale marzenia o tym kierunku zniweczyła mi matura z polskiego, przez niski wynik nie dostałam się. Wyniki z matury z angielskiego miałam wysokie, toteż postanowiłam wystartować na inną filologię - wybrałam romańską. Szybko odkryłam, że to nie dla mnie. Męczarnie z nauką, nadrabianie do reszty studentów, którzy już mieli styczność z tym językiem w przeciwieństwie do mnie. Godziny nauki, tłumaczeń, kucia słówek, gramatyki, płacze po nocach, zszarpane nerwy - a wszystko po to by zrezygnować. Decyzję podjęłam szybko, rodzice byli przeciwni, "przecież poddałaś się prawie od razu". To nie było to.

I tak minęło trochę czasu, do następnej rekrutacji. W międzyczasie - i aż do teraz - pomagam w tłumaczeniu, nauce języka angielskiego w różnym stopniu zaawansowania, od podstaw po rozszerzenie, udzielam korepetycji uczniom i studentom. Zmieniłam sposób myślenia, a przynajmniej próbowałam. Pomyślałam bardziej praktycznie - zarządzanie. Zaczęłam od tego roku akademickiego. I od października znów się męczę..... Matematyka, ekonomia, wykresy, funkcje, żonglowanie, marketing, prawo i po raz drugi ogrom matmy. Znów nie mam na nic ochoty, nie mam zapału, sił, męczę się. Znów zamykam się w sobie, zadręczam się co ze mną jest nie tak skoro dostałam się na te studia a sobie nie radzę kompletnie z nauką. Najzwyczajniej na świecie sobie nie radzę. I znów zaczynają się płacze po nocach, godziny kucia, brak czasu na cokolwiek, szybkie spadanie samooceny, nerwowość, uczucie, że nie robię nic dobrego dla siebie..... Nie wytrzymuję a w głowie znów tyka bomba o nazwie "rezygnacja".

Złożyłam też już deklarację i poprawiam maturę by dostać się na upragnioną filologię angielską, odliczam dni aż zasiądę na sali wykładowej i usłyszę język angielski, gdy będę przerabiać literaturę anglojęzyczną, tłumaczyć ten język....

Zatem pytanie....czy znów rezygnować czy słuchać "starszych mądrzejszych" i tkwić w tej męczarni?

Liczę na miłe przyjęcie, i faktyczną pomoc i rady.... smile jestem zagubiona

2

Odp: Problemy ze studiami na "dzień dobry"

Poprawiaj maturę, składaj papiery i rób to co kochasz, miej w dupie gadanie nad głową. Ja do końca liceum nie wiedziałem co ze mną dalej. U mnie w domu wpajano takie wzorce, że studia to przepustka do sukcesu w życiu, a życie bez nich to właściwie życie zmarnowane. Mimo wszystko więc następny etap edukacji był dla mnie oczywistością. Poszedłem na Filologię Angielską - tak jak ciebie mnie też zawsze to kręciło i przede wszystkim, byłem w tym dobry. Pierwszy rok było fantastycznie - wspaniała grupa, wspaniali wykładowcy i w ogóle wszystko super. Na drugim roku zrobili bajzel, dużo osób nie przeszło i byli zmuszeni z 3 grup zrobić dwie. Krótko mówiąc zrobili jeden wielki Meksyk i przemieszali ze sobą wszystkich. Co gorsza, ja zacząłem się wypalać. Zacząłem dostrzegać że pójście na studia wcale nie było marzeniem moim a moich rodziców. Nie podobały mi się studia jako ogólny koncept, jako porównanie "nauka w szkole vs. nauka na studiach wyższych". Walczyłem ze sobą jeszcze do końca drugiego roku, ale mimo tego że kierunek wybrałem ulubiony a ludzie byli wspaniali, w wakacje zdecydowałem się zabrać papiery, nawet nie mówiąc nic nikomu.

Rodzice - wiadomo, krzyki, płacze, lament i niedowierzanie. W końcu to zburzyło ich cały plan na mnie. No jak to tak bez studiów zostać? Przecież to zmarnowane życie. Na prawdę ile ja się takich tekstów nasłuchałem to mdli mnie, do tej pory mi to wypominają. Jednak z perspektywy czasu wiem że to była najlepsza decyzja jaką mogłem podjąć wink

Co chce powiedzieć to "rób tak jak czujesz smile". Nawet jak ci najbliżsi będą biadolić nad głową i mieć pretensje to z czasem zejdzie to do takiego poziomu, że zupełnie nie będziesz się tym przejmować. Zostając na kierunku, który ci się nie podoba, w miejscu gdzie źle się czujesz prędzej czy później się wypalisz jak ja. Do tego dojdzie ci poczucie straconego czasu, który mogłabyś przeznaczyć na kompletnie inne i bardziej ciekawsze zajęcia.

3

Odp: Problemy ze studiami na "dzień dobry"

Właśnie, to jest to o czym mówisz. Tak samo wbijali mi w rodzinie do głowy od najmłodszych lat, że studia to jak bilecik do elity, zaplanowali mnie od początku do końca. Zaburzam czyjś plan na mnie - bo nie tylko rodziny, ale i innych ludzi z mojego otoczenia. Oni by chcieli ekonomistę we mnie widzieć, "bo przecież umiem logicznie myśleć". Nie zobaczą, nie jestem ekonomistą.

Zrobię to, co radzisz i jak mówisz, czyli jak czuję smile
W sumie wiele przemyślałam, nie jest to decyzja z dnia na dzień podjęta. Jeszcze do końca tego tygodnia złożę rezygnację i żegnaj męko....

Dziękuję Ci za odpowiedź Szakisz, miło, że ktoś to przeczytał, ustosunkował się do tego i dał radę, żeby nie marnować czasu.... smile

4 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-11-23 00:22:41)

Odp: Problemy ze studiami na "dzień dobry"

a)
Ogólnie dobrze miec jakis papier ale nie jest zawsze tak ze wykonuje sie dana prace zwiazana z tym papierem.
Nawet w dobrym tego słowa znaczeniu bo to rożnie bywa.
Tak wiec jak jesteś blisko końca polecam skończyć.

b)
Na wszystko w zyciu jest skonczona ilość czasu .
Jezeli utkniesz na dłużej w czasie przewidzianym na nauke a pozniej szukaniu pracy , zyciu na swoim itd.
To nikt Ci tego czasu nie zwróci a moze być tak ze bedziesz odkładac coś na pożniej.
c) Chyba szybko sie faktycznie poddajesz moze być tak ze rok zarządzanie zmieni sie na coś zwiazanego z bardziej konkretnym zawodem.

d)
Przed 40 moze byc tak  zupełnie zmienisz zawód chyba ze to bedzie jakas bardzo wąska specjalizacja.
To jeszcze jeden argument za tym żeby skończyć co sie da wejść w rynek pracy a po wejsciu zastanawiać sie juz na spokojnie co dalej.
W sensie mozna zrobić jakaś podyplomówke/kursy etc albo coś w ten deseń.

Kazde studia chyba potrafia być nudne jak flaki z olejem ( te zachwyty nad nauka to tylko chyba na tych hamerykanskich filmach),
niestety to nie praca z ludzmi i osiaganie realnych przychodów a co dopiero wykorzystywanie nabytej wiedzy.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Problemy ze studiami na "dzień dobry"

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026